Majowy weekend (I)

johnny johnny

31 maja 2013

hourglass 21 min

- Załóż tę! – Od godziny próbowałem przekonać moją świeżo upieczoną małżonkę do skąpej bluzeczki, którą kupiłem jej specjalnie na ten majowy wyjazd.
- Oj, przestań! Wiesz, że nie mogę nosić bluzeczek, do których nie da się założyć stanika! Cycki od razu wyleją mi się dekoltem! A jadą z nami Dorota i Maciek. Wstyd mi przed nimi i już!
- Daj spokój! Oni będą jeszcze są jeszcze bardziej napaleni od nas. Pewnie nie będą spuszczać z siebie wzroku... - Rzeczywiście, dla Doroty i Maćka to był pierwszy wspólny wyjazd. Ona 17-letnia licealistka, on – tegoroczny maturzysta. Dotąd nie mieli okazji do romantycznych wypadów. Na pięciodniowy weekend majowy cieszyli się już od dwóch miesięcy, wtedy to zaproponowałem, że zabierzemy ich pod namiot. Dla nas też była to szczególna okazja. Trzy tygodnie wcześniej wzięliśmy ślub, nie opadły jeszcze emocje i chcieliśmy podczas nocnych maratonów solidnie przyłożyć się do "docierania" związku.
- No dobrze, ale biorę jeszcze bluzę. Nie myśl sobie, że będę paradowała z cyckami na wierzchu!
- Jasne, jasne... - pomyślałem przeglądając internetową prognozę pogody. 28 stopni w cieniu, i to aż do poniedziałku! - Już widzę jak zakładasz te swoje sweterki...

Umówieni byliśmy bardzo wcześnie. Od kempingu nie dzieliła nas długa droga, ale chcieliśmy zakosztować jeszcze nieco majowego słońca. Oczywiście gorączka podróży nie pozwoliła nikomu wyspać się w nocy. Mnie w jako takiej formie utrzymywał Red Bull, pozostała trójka spała. Przyznam, że nawet gdybym nie otworzył zmrożonej puszki zakupionej na stacji benzynowej ciśnienie utrzymywało by się na wysokim poziomie. W lusterku widziałem bowiem Dorotę, która podobnie jak moja żona nie włożyła nic pod skąpą bluzeczkę. Zerkałem co chwila na jej biust, a było na co popatrzeć. Piękne ciało siedemnastoletniej dziewczyny o kasztanowych, długich włosach przykuwało wzrok każdego faceta. Młode piersi, nieduże, ale idealnie jędrne podskakiwały na nierównościach drogi. Przez chwile nawet cieszyłem się, że nie remontowana po zimie nawierzchnia przypomina ser szwajcarski. Po kilku minutach Dorocie zrobiło się chyba niewygodnie i zmieniła pozycję przytulając się jeszcze bardziej do Maćka. Straciłem z oczu przepiękne piersi, mogłem za to skoncentrować się na drodze. Zostawiałem za sobą kilometr za kilometrem, CB radio milczało. Zacząłem nerwowo szukać jakiejś ciekawej stacji, czułem, że powoli zasypiam. W pewnej chwili głośniki zaszumiały bardzo głośno, a mnie zrobiło się głupio, miałem wrażenie, że wszystkich obudziłem. Na szczęście poruszyła się tylko Dorota, po raz kolejny obróciła się przez sen. W lusterku zauważyłem, że opadło ramiączko jej żółtej bluzeczki. Zapatrzyłem się w cudowny dekolt, który skutecznie rozproszył moją uwagę. Oczywiście po chwili wpadłem w niedużą dziurę. Ramiączko zsunęło się jeszcze niżej pozwalając mi dojrzeć zarys sutka. Nie muszę chyba mówić jak bardzo to na mnie podziałało. W spodniach poczułem ucisk, marzyłem o tym, żeby dojechać jak najszybciej, rozbić namiot i rzucić się na moją żonę...

Na szczęście nie musiałem czekać długo. Po kilkunastu minutach dotarliśmy do celu. Moi towarzysze przecierali oczy ze zdumienia. Znajdowaliśmy się na pięknej leśnej polanie. Wokół szumiały drzewa, a pod stopami rozpościerała się soczyście zielona trawa. Zero cywilizacji, spokój, cisza, tylko my i natura. No, może nie do końca, w oddali stało jeszcze kilka namiotów, budka z prysznicami i WC.

Po spotkaniu z właścicielem obiektu wróciliśmy do samochodu. Na niebie zaczęły zbierać się ciemne chmury, trzeba było zdecydować co dalej. Choć prognoza pogody wykluczała opady postanowiłem, że dzień zaczniemy od rozbijania namiotów. Nie chciałem, aby zaskoczył nas deszcz, wolałem się przygotować. Od razu więc przystąpiłem do dzieła. Robota szła sprawnie i szybko, mieliśmy już z żoną wprawę. O wiele gorzej sytuacja przedstawiała się u Maćka i Doroty. Ich "psia budka" co chwile się przewracała, zupełnie nie potrafili sobie poradzić z nieskomplikowaną konstrukcją. Co gorsza powoli zaczął kropić deszcz. Kiedy kończyłem zakładać tropik wiedziałem, że nie ma już odwrotu – albo zmokniemy pomagając im rozkładać namiot, albo możemy od razu proponować im wspólne mieszkanie w naszym. Kto choć raz biwakował wie, że nie ma nic gorszego niż wilgoć – jeśli raz wpuścisz ją do namiotu to koniec.

Mżyło coraz bardziej. Poganiany przez żonę zacząłem kierować robotą. Sam zresztą nie próżnowałem. Po kilku minutach udało nam się usztywnić konstrukcję na tyle, że można było przystąpić do wiązania tropiku. Do tego zadania wyznaczyłem dziewczyny. My z Maćkiem używając znalezionego w pobliskich krzakach kamienia zajęliśmy się wbijaniem śledzi. Atmosfera rozluźniła się nieco. Nie groziła nam już walka z potopem, ani spanie we czwórkę w ciasnym namiocie. Dodatkową atrakcję stanowiły nasze kobiety. Ciepły majowy deszcz nie wymusił na nich ubrania kurtek, zresztą i tak nie było na to czasu. Biegały zatem dookoła w zupełnie prześwitujących bluzeczkach. Niczym dwie piękne nimfy lśniące kropelkami wody. Raz po raz schylały się prezentując nam wszystkie swoje wdzięki.

- Podoba się wam!?!?! - Z zamyślenia wyrwała mnie moja żona. – Może mamy zrobić striptiz? – powiedziała z wyrzutem. Trochę się przestraszyłem, rzeczywiście mogła poczuć się urażona. A może zazdrosna bo w swoich obserwacjach znacznie więcej czasu poświęcałem Dorocie? – Może skończysz się gapić i otworzysz samochód? Przydał by nam się ręcznik!

Pobiegłem do samochodu i po chwili siedzieliśmy razem w namiocie. Pomogłem żonie wyciągnąć z plecaka suchą bluzkę i podałem ręcznik.
- Gapiłeś się na nią jakbyś nigdy cycków nie widział!
- Oj, nie bądź zazdrosna. – Próbowałem się bronić. – Wiesz, że dla mnie liczysz się tylko ty.

Odwróciła się w moją stronę. Bluzkę zdjęła już chwilę wcześniej. Patrzyłem na piękne, piersi. Podrażnione szorstkim materiałem ręcznika sutki sterczały dumnie. Zobaczyłem szelmowski uśmiech na jej twarzy. Oczywiście nie była zazdrosna, jak zwykle robiła sobie ze mnie jaja. Szybkim ruchem wsadziła mi rękę pod materiał krótkich spodenek. Noszę bokserki więc bez większych problemów dostała się do penisa. Zacisnęła na nim dłoń i zaczęła powoli poruszać.
- Widzę, że takie bluzeczki naprawdę na ciebie działają. – Powiedziała i pocałowała mnie mocno. Nasze języki zawirowały wokół siebie. Zacząłem głaskać jej piersi i delikatnie szczypać sutki. Pchnęła mnie delikatnie i położyła na plecach. Poczułem pod sobą delikatny i miękki materiał śpiwora. Chwilę później leżałem bez spodni, a mój penis zniknął jej w ustach. Poczułem uderzenie gorąca, pragnąłem wejść w nią cały. Zamruczała cicho i przytuliła się do mnie. Wpuściła mnie do środka powoli, jakby chciała delektować się każdym milimetrem pulsującego członka. Zawsze lubiła tak zaczynać. Zaciskała maksymalnie mięśnie pochwy i delikatnie opuszczała się coraz niżej. Po kilku ruchach usiadła i po raz kolejny posłała mi jeden ze swoich uśmiechów. Spojrzałem na idealnie wygoloną cipkę. A więc po to zamknęła się wczoraj wieczorem w łazience! Wiedziała dobrze jak mnie to kręci, rzadko jednak goliła się tak dokładnie. Zwykle wejście do jej norki zdobił wąski paseczek włosków. Dziś chciała dać mi jak najwięcej przyjemności. Złapała mnie za ręce i przycisnęła do swoich piersi. Zacząłem delikatnie szczypać różowe sutki. Przyspieszyła. Nagle usłyszeliśmy cichy jęk. Widocznie Dorota i Maciek również postanowili rozgrzać się po deszczowej przygodzie. Momentalnie oczami wyobraźni zobaczyłem cycuszki młodszej koleżanki, które próbowały wyskoczyć spod bluzeczki, kiedy ta schylała się wiążąc tropik. Zrobiło mi się naprawdę dobrze. Nie chciałem dać się zaskoczyć i tym samym zepsuć tak wspaniale rozpoczęty weekend od nieudanym numerkiem i przewróciłem żonę na plecy. Ruch ten mamy już opanowany więc udało mi się to bez wychodzenia z niej. Podniosła nogi wysoko w górę i przyciągnęła mnie do siebie. To jest jej ulubiona pozycja, wiedziałem, że czeka już na przyspieszenie akcji. Kolejny jęk zza cienkiej ścianki namiotu doprowadził mnie prawie do szaleństwa. Po kilkunastu ruchach czułem, że odlatuję. Nagle przestało mnie obchodzić, że dojdę sam, uderzałem jak szalony maksymalnie potęgując rozkosz. Paznokcie lekko wbijające się w moje plecy były sygnałem, że nie muszę się o nic martwić. Doszliśmy jednocześnie. Nasze ciała drgały w jednym rytmie, a przyspieszone oddechy i woń spoconych, zmęczonych miłością ciał oddawały to co zaszło przed chwilą.

Obudziło nas gorąco. Słońce wyszło już zza chmur i ogrzewało niemiłosiernie ścianę namiotu. Zamiast szukać suchych ciuchów moja żona postanowiła wskoczyć od razu w strój kąpielowy. Ja również ubrałem kąpielówki, narzuciłem koszulkę i wyszedłem z namiotu. Dorota i Maciek też chyba nie mogli znieść panującej wewnątrz ich psiej budki duchoty, słyszałem, że również się ubierają. Powiedziałem, że proponuję zjeść drugie śniadanie nad rzeką. Przystali na propozycję i obiecali stawić się za chwilę w odpowiednim stroju. Maciek był gotowy pierwszy, kiedy wychodził z namiotu otworzył drzwi nieco szerzej niż chciała Dorota i kątem oka zobaczyłem, że ona również ma kompletnie wygoloną cipkę. Poczułem przyjemne ciepło. Uwielbiam podglądać kobiety, zwłaszcza tak młode i piękne. Zawsze mnie to podniecało. Cieszyłem się, że zgodzili się na ten wypad. Początek weekendu był niezły, kto wie co jeszcze może się wydarzyć?

Dziewczyny przyrządziły doskonałe kanapki. Nam udało się znaleźć jedyny w okolicy czynny sklep, gdzie kupiliśmy piwo i coś mocniejszego na wieczór. Po posiłku rozłożyliśmy się na kocach i wystawiliśmy nasze ciała na słońce. Jako jedyna osoba, której nie dane było odespać zarwanej nocy w samochodzie zasnąłem bardzo szybko. W snach widziałem po kolei wszystkie obrazy jakie przyniósł dzisiejszy dzień. Piękne piersi okryte cienkim materiałem koszulek, moją nagą żonę nabijającą się na mnie i oczywiście idealnie wygoloną cipkę Doroty. Penis szczelnie wypełnił moje kąpielówki, pewnie nikt by tego nie zauważył, ale jak zwykle zamruczałem coś przez sen. Obudził mnie kuksaniec żony i śmiech znajomych. Nigdy nie miałem kompleksów, ani nie wstydziłem się własnego ciała. Odpowiedziałem zatem coś głupiego i przewróciłem się na brzuch.
Wypite piwo zrobiło swoje. Moja żona poszła odwiedzić kempingową toaletę, a Maciek zaproponował mnie i Dorocie kolejną butelkę. Schłodzony w rzece browar smakował wyśmienicie. Nagle kątem oka zauważyłem ruch w krzakach na drugim brzegu. Było to dość odległe i osłonięte miejsce. Osłonięte od strony drogi bo my widzieliśmy doskonale jak dwoje nastolatków rozkłada na trawie koc. Młody długowłosy chłopak zrzucił koszulkę i wszedł do rzeki. Dziewczyna – długowłosa blondyna, na oko rówieśniczka Doroty miała na sobie zawiązywaną na plecach sukienkę i japonki. Zapiszczała głośno ochlapana zimną wodą i usiadła na kocu. Zaczęła rozwiązywać sznurki sukienki. Zawsze lubiłem patrzeć na rozbierające się kobiety. Nawet jeśli miałem świadomość, że nie będą za chwilę nagie a w stroju kąpielowym. Kiedy moim oczom ukazywały się skrywane na co dzień fragmenty pachnącego ciała podniecałem się momentalnie. Ułożyłem się wygodnie na brzuchu, poprawiłem okulary przeciwsłoneczne i czekałem na spektakl. Widziałem również jak Maciek patrzy na rozgrywającą się po drugiej stronie rzeki scenę. Głaskał plecy Doroty i raz po raz zapuszczał się coraz niżej w stronę smakowitego tyłeczka. Nasza młodsza koleżanka kilka razy spojrzała w moją stronę, a kiedy po raz kolejny nie odpowiedziałem na uśmiech założyła, że śpię i delikatnie rozsunęła nogi.
Tymczasem dziewczyna na drugim brzegu rozplątała sznureczki sukienki i zdjęła ją. Okazało się, że pod spodem nie miała nic poza cienkimi stringami. Zaskoczyła nie tylko nas. Jej chłopak wyszedł od razu z rzeki i zaczął się chciwie przyglądać. Nie dało się nie zauważyć jego szybko powiększającego się penisa. Było zresztą na co popatrzeć. Duże i pełne piersi lśniły w blasku słońca. Nie wiem czy ich właścicielka była świadoma tego jak na nas działa czy myślała, że schowana za krzakami może sobie pozwolić na więcej. W każdym razie zupełnie nie przejmowała się naszą obecnością. Wyjęła z torby olejek do opalania i zaczęła się powoli smarować. Najpierw ręce, później nogi, aż wreszcie piersi. Jej towarzysz był już nieźle nagrzany, przez chwile masował swojego penisa przez materiał spodenek. Poproszony o posmarowanie pleców usiadł za swoją dziewczyną, a ta pochyliła się do przodu przytrzymując włosy. Chłopak powoli rozsmarowywał oliwkę na ramionach, schodził coraz niżej zahaczając raz po raz o kołyszące się piersi i wreszcie dotarł do pośladków. Dziewczyna nie musiała już przytrzymywać włosów, podparła się rękoma uniosła pupę nieco w górę. Młodość dała o sobie znać, chłopak jednym ruchem odciągnął stringi na bok i zaczął masować jej krocze. Usłyszałem westchnięcie. To Dorota, Maciek pieścił ją teraz zupełnie bez skrępowania. Przez chwilę myślałem, że po raz pierwszy w życiu dopadnie mnie orgazm nie poprzedzony wcześniejszą stymulacją. Tymczasem dwójka po drugiej stronie rzeki zabawiała się w najlepsze. Chłopak posuwał swoją koleżankę jak szalony. Jej pełne piersi poruszały się rytmicznie w przód i w tył. Kilka chwil później dziewczyna opadła na twarz a jej ciałem wstrząsnął dreszcz. Dorota pisnęła cicho i zacisnęła nogi. Doszły równocześnie.

Błogi nastrój przesycony erotyzmem przerwało kaszlnięcie. Moja żona wróciła z toalety i widocznie nie chciała zastać przyjaciół w niezręcznej sytuacji. Nie wiem czy widziała tamtą parkę. Postanowiłem nadal udawać, że śpię i zachowam dla siebie tę historię. Może kiedyś, kiedy do naszej sypialni zawita rutyna wyciągnę ją z pamięci...


Kaśka, wspominanie naszych przygód tak mnie podnieciło, że aż zapomniałem przedstawić żony – wybacz mała! Powiedziała, że musimy wracać do ośrodka. Okazało się, że kemping obsługiwany jest przez firmę cateringową i można zamówić sobie posiłki. Maciek z ociąganiem - widać liczył na rewanż Doroty - podniósł się ukrywając erekcję. Ja również miałem z tym problem, ale szybko zacząłem składać koc i jakoś udało mi się schować. Zresztą i tak kilkadziesiąt minut wcześniej kiedy spałem wszyscy widzieli czym mogę się pochwalić.

Kiedy dotarliśmy na teren ośrodka dziewczyny zaczęły wybierać menu. My z Maćkiem zajęliśmy się przygotowywaniem paleniska. Catering cateringiem, ale ognisko na kempingu musi być! Znaleźliśmy odpowiednie miejsce, przynieśliśmy drewno z wielkiej sterty, którą właściciel przygotował na takie okazje. Już we czwórkę poszliśmy do pobliskiego sklepu po kiełbaski, a resztę dnia spędziliśmy na graniu w siatkówkę i degustowaniu miejscowych specjałów dostarczonych przez wspomnianą firmę.

Wieczorem rozpaliliśmy ognisko rozsiedliśmy się wokół i zaczęliśmy rozmawiać. O wszystkim. O życiu, maturze, pierwszej pracy, miłości. Wyjąłem gitarę i zaczęliśmy się wygłupiać śpiewając sprośne piosenki. Kiedy ognisko zaczęło przygasać wokół pojawiły się komary. Setki, tysiące, a może nawet miliony. Zaproponowaliśmy Dorocie i Maćkowi, że przeniesiemy imprezę do naszego namiotu. Naprawdę dobrze czuliśmy się w ich towarzystwie, nie chcieliśmy, żeby wieczór skończył się przedwcześnie.

Wspólnymi siłami udało nam się upchać w środku nawet gitarę. Wszyscy mieliśmy już nieźle w czubie więc ciasnota zupełnie nam nie przeszkadzała. W namiocie zrobiło się gorąco, ja od razu zdjąłem koszulkę, Maciek szybko poszedł w moje ślady. Dziewczyny nieco się ociągały. Zaczęły szeptać między sobą, zupełnie nie rozumieliśmy o co im chodzi.
- Bo my... Przygotowałyśmy dla Was niespodziankę...
- ??? – to co usłyszeliśmy nie wyjaśniło niczego. Patrzyliśmy tylko niepewnie na nasze kobiety.
- Przed wyjazdem poszłyśmy razem do sklepu i kupiłyśmy coś specjalnego. Koszulki nocne. To miała być ta niespodzianka. – Dorota wybuchła śmiechem.
- Tylko, że one są zupełnie prześwitujące! Niespodzianka miała być dla każdego z osobna! – Wtórowała jej Kaśka.
- Maciek, rozumiesz coś z tego?
- Nic a nic. Zrobiły nam smaka, a teraz będą się tutaj kisić w bluzach. Trzeba było od razu rozejść się do swoich namiotów – powiedział niepocieszony.
- No już dobrze, dobrze, i tak prawie wszystko widzieliście podczas rozkładania namiotów – powiedziała moja żona i zaczęła się rozbierać. Mimo słabego oświetlenia zobaczyłem prawie nieosłonięte piersi. Sutki wyraźnie rysowały się pod cieniutką czarną koronką. Dziewczyny miały rację – mgiełka jedynie podkreślała ich kobiecość, nie ukrywała niczego. Widziałem też wzrok Maćka i poczułem nagłe ukłucie zazdrości. Kaśka posunęła się dalej niż myślałem i zdjęła również spodnie z dresu. Pod spodem nie miała niczego. Jej dokładnie ogolona muszelka przez chwilę mignęła nam przed oczami. Moja krew płonęła!
- Dorota, nie ociągaj się. Jak koszulka to koszulka! Robimy dziś pidżama party! – Kaśka roześmiała się i pociągnęła zdrowy łyk wina prosto z butelki.
Kolejna bluza została rzucona w kąt namiotu, zaraz za nią powędrowały spodnie. Koszulki nocne naszych dziewczyn były identyczne. Wyglądały naprawdę pięknie. Atmosfera w namiocie zrobiła się ciężka. Przyznam, że nie poznawałem swojej żony. Zawsze taka porządna a tu masz, rozbiera się prawie do rosołu przed obcym facetem.
- Będziecie tak siedzieć z wywalonymi jęzorami czy zagracie jeszcze jakiś kawałek? A może mamy się ubrać? – Kaśka udawała ostry ton. Nawet nieźle jej to wychodziło. Chwyciłem gitarę, palce lekko mi drżały. Zacząłem bawić się dźwiękami. Na szybko wymyśliłem prostą melodię i starałem się przeplatać ją solówką. Dziewczynom chyba się podobało bo przymknęły oczy i słuchały. Nagle Dorota zaczęła się krztusić. Wypite wino źle na nią działało. Przed oczami stanęła mi wizja zarzyganego namiotu i śpiworów. Krzyknąłem, żeby się powstrzymała i szybkim ruchem rozsznurowałem namiot. Kaśka podała jej jakąś reklamówkę z nadzieją, że większa część pawia trafi właśnie tam. Maciek wyskoczył na zewnątrz i przytrzymywał głowę zgiętej w pół Dorocie. My przesunęliśmy się w głąb namiotu. Moja żona po raz kolejny mnie zaskoczyła. Wzięła latarkę i skierowała ją na wypięty tyłek naszej koleżanki. Ona również nie miała nic pod seksowną koszulką. Obie dziurki były dokładnie wygolone, zamurowało mnie na dobre. Zupełnie zapomniałem o niezręcznej sytuacji i zacząłem masować swojego penisa. Kaśka uśmiechnęła się i pocałowała mnie naprawdę intensywnie. Tymczasem Maciek pomógł Dorocie wstać i razem poszli w stronę WC. Zamknąłem szybko namiot powstrzymując tym samym komary i rzuciłem się na żonę. Była wilgotna i gorąca, chciałem wziąć ją natychmiast. Ona jednak powstrzymała mnie i kazała położyć się na materacu. Bez komentarza usiadła mi na twarzy w taki sposób, że kolanami przytrzymywała moje ręce. Mogłem tylko wyciągnąć język i lizać ją tam gdzie sama chciała. Przesuwała się powoli. Próbowałem dosięgnąć jej łechtaczki jednak Kaśka najpierw zmusiła mnie do dokładnego wylizania jej warg sromowych, później nabiła się na mój języczek i pozwoliła mi smakować jej soków. Łechtaczką zająłem się ledwie na chwilę. Czułem, że moja żona jest blisko, czułem, że ja również. Gdyby tylko zechciała dotknąć mojego penisa! Ale nie, tym razem myślała tylko o sobie. Postanowiła spełnić swoje fantazje zaskakując mnie po raz kolejny tego dnia. Oderwała się od moich ust i przesunęła nieco dalej. Teraz sięgałem językiem jej drugiej dziurki. Nieśmiało, bo nigdy wcześniej tego nie próbowaliśmy. Kaśka zaczęła szybko i mocno masować swoją łechtaczkę kręcąc tyłeczkiem i cichutkim pojękiwaniem zachęcała mnie do śmielszych ruchów. Wwiercałem się w nią jak szalony, przygryzałem i całowałem. Czułem jej drgania, wiedziałem, że dochodzi. Krzyknęła! To też nie zdarza się jej często, słyszałem też przyspieszony oddech. Po chwili uspokoiła się i nachyliła nad moim spragnionym dotyku penisem. Wzięła go do ręki i zaczęła bardzo szybko poruszać jednocześnie całując główkę. Tego mi było trzeba! Trysnąłem chyba po minucie. Wylizała mnie dokładnie, odwróciła się i przytuliła.

Patrzyła na mnie tak jak nigdy wcześniej. Miała w oczach coś co widziałem do tej pory tylko w filmach porno. Pocałowała mnie mocno, wulgarnie. W ustach miała jeszcze resztki spermy, czułem jej smak i zapach. Wzięła mojego penisa do ręki i zaczęła mi robić dobrze. Po chwili byłem gotów do akcji. Dosiadła mnie zdecydowanie, nie przestając całować i rozpoczęła szalony taniec. Nabijała się raz po raz, całkowicie mnie zdominowała. Byłem niesamowicie podniecony, patrzyłem na kołyszące się piersi i wygoloną cipkę.
- Jestem twoja, bierz mnie! – powiedziała schodząc. Wypięła tyłeczek w moją stronę. Przypomniałem sobie to, co zaprezentowała Dorota i ogarnęło mnie szaleństwo. Wbiłem się w nią z całą siłą, opadła na brzuch. Przycisnąłem ją do materaca i zacząłem posuwać jakby była zwykłą dziwką. Doszliśmy jednocześnie wypełniając ciszę głośnym jękiem.

Opadłem bez sił, nie chciało mi się nawet przykrywać śpiworem. Czułem jej ciepło, słyszałem oddech.
- Kocham cię – powiedziałem. – Ja ciebie też.
Zasnęliśmy w mgnieniu oka.
Dodaj do ulubionych
21,293
Podziel się ze znajomymi
8.46/10

Jak Ci się podobało?

Średnia: 8.46/10 (52 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Komentarze (5)

Vik

Vik · 1 czerwca 2013+0

SUPEEEEEEEEER sie czyta i podnieca.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Salome

Salome · 1 czerwca 2013+0

Opowiadanie super, opisy naprawdę działają na wyobraźnie.
Podoba mi się zwłaszcza to, że autor nie sili się na opisy niewyobrażalnych orgii, tylko sprawa kończy się na seksie małżeńskim. Naprawdę wolę takie bardziej rzeczywiste opowiadania. smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Logan

Logan · 1 czerwca 2013+0

A ja myślę, że jakaś wymiana partnerów nie byłaby zła. Albo chociaż zabawy par we wspólnym namiocie wink Ale to swoją droga. Przede wszystkim jednak - świetne opowiadanie smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Salome

Salome · 2 czerwca 2013+0

Może by nie byłą zła, ale akcja budowana była wokół tego, że dwoje bohaterów jest świeżo po ślubie i chce pobyć ze sobą. Taka orgia byłaby w tym momencie sztuczna. smile
Inna kobieta ok może się podobać, ale fajnie, naturalnie tu wyszło, że wykorzystali swoje podniecenie na siebie, a nie na innych smile Ech, ten mój niepoprawny romantyzm grin

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Asia pisze

Asia pisze · 26 czerwca 2013+0

Lubie to smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

lub

Inne popularne opowiadania johnny: