Monotonia życia, pracy

27 października 2026

15 min

Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!

Historia ta wydarzyła się naprawdę. Niektóre sytuacje są jednak podkolorowane, ale główne wydarzenia miały miejsce.

Nazywam się Marek. Mam trzydzieści siedem lat. Żona od kilku lat żyje w depresji poporodowej – po drugim dziecku mówiła wprost, że nie chce trzeciego, że już nie da rady, że nie śpi, że nic nie czuje, że wszystko jest za ciężkie. Namówiłem ją. Pamiętam ten dzień, pamiętam to zbliżenie w pokoju młodszej córki. Powtarzałem, że będzie dobrze, że damy radę, że dzieci to radość, że pomogę, że finansowo jakoś ułożymy. Pamiętam tamto zbliżenie, seks był nieziemski, skończyłem głęboko i zostałem tak przez chwilę. Oczywiście seks nie gwarantował ciąży, ale udało się! Urodziła. Teraz zostaje w domu. Nie pracuje. Budzi się rano z ciężkim, nieobecnym spojrzeniem. Mówi cicho albo wcale. Bierze leki. O tym dowiedziałem się przypadkiem – nie powiedziała mi. Seks prawie zniknął. Gdy próbuję się zbliżyć, odwraca się albo mówi, że jest zmęczona, że boli ją głowa, że nie dzisiaj. Ciało ma miękkie, ciepłe, znajome, ale odległe jak za szybą. Leżę obok niej w nocy i czuję, jak między nami jest ściana. Dzieci śpią spokojnie w pokoju obok. Ja nie. Serce wali, a w głowie kłębią się myśli, których nie potrafię wyłączyć. Czasem budzę się o trzeciej i leżę, słuchając jej równego oddechu, i myślę o tym, jak kiedyś było inaczej – zanim depresja wszystko przykryła. Próbowałem zabrać ją na terapię dla par czy do seksuologa – obu odmówiła.

Pracuję w firmie produkcyjnej. Duża hala, linie montażowe, magazyny, biuro kontenerowe przy hali. Hałas maszyn, zapach oleju, metalu i pyłu. Ludzie w kombinezonach. Jestem kierownikiem zmiany. Papiery, terminy, kontrola jakości, negocjacje. Z zewnątrz wszystko poukładane. Wieczorami wracam do domu i widzę żonę siedzącą przy oknie albo leżącą na kanapie. Dzieci pytają, czy dziś przyjdę wcześniej. Odpowiadam, że postaram się, a w głowie już myślę o tym, co było w biurze.

Olena pojawiła się jako pomoc biurowa. Dziewiętnaście lat. Z Ukrainy. Czarne włosy zazwyczaj w luźnym, niedbałym koku, z którego wymykały się pojedyncze pasma. Jasna, gładka skóra. Ogromne piersi, które napinały dosłownie każdą koszulkę. Krótkie spódnice. Grzeczny, trochę wycofany uśmiech. Miękki głos z wyraźnym wschodnim akcentem, choć mówiła płynnie po polsku. Gdy wchodziła z plikiem faktur, powietrze w kontenerze gęstniało. Czułem zapach jej skóry – coś słodkiego, taniego, świeżego – mieszający się z zapachem hali. Na początku nie zwracałem na to uwagi, ot kolejna piękna dziewczyna w biurze, ale wcale nie myślałem wtedy o czymś więcej. Ba nie myślałem o niej w ogóle.

Zacząłem jednak zauważać jak na mnie patrzy, coraz dłużej. Jak musiałem coś zrobić przy niej bacznie mnie obserwowała, chociaż odwracała wzrok jak się odwracałem do niej. Zacząłem myśleć i powtarzać sobie, że nic nie ma prawa się wydarzyć. Po co ja w ogóle o tym myślę. Była za młoda. Ja żonaty, ojciec. Mimo to, ilekroć stawała przy biurku, czułem ten bolesny, dławiący ścisk w podbrzuszu. Wstydziłem się tego. Takie coś nie ma prawa się dziać! A jednocześnie pragnąłem jej mocniej z każdą godziną. Dlaczego? Nie wiem. Widziałem, że ona też coś czuje – w tym, jak zostaje ułamek sekundy dłużej, jak palce drżą, gdy podaje teczkę.

Pierwsze dni to rutyna. Wchodziła rano.

– Dzień dobry, panie Marku. Faktury z dostawy.

– Zostaw na brzegu.

Wychodziła, cicho zamykając drzwi. Potem wiadomości służbowe. „Sprawdź pręty na magazynie”. „Tak, panie Marku”. Z czasem ton pękał. Pojawiła się emotikona. Pytanie o to, jak mija dzień. Odpowiadałem krótko, starając się zachować dystans, ale palce drżały na ekranie. Chciałem więcej. Walczyłem ze sobą. Wieczorami, gdy żona brała leki i kładła się wcześniej, otwierałem wątek i czytałem te same wiadomości po kilka razy, czując, jak wina i ciepło walczą w piersi.

Pewnego wieczoru telefon zawibrował, gdy żona już spała. Olena popełniła jakieś głupie błędy i napisała:

– Przepraszam, jak kupię Twoją ulubioną czekoladę to załatwi sprawę? – Przeszliśmy na Ty bo już męczyło mnie „Panowanie”.

– Za mało. – odpisałem krótko.

– Chciałbyś czegoś więcej?

– No pewnie! – odpisałem więcej serio niż żartem

– Musimy się spotkać i porozmawiać w takim razie.

Wiedziałem wtedy, że przegiąłem pałę. Trochę oblał mnie pot po tej wiadomości więc szybko dodałem:

– O czym tu rozmawiać – dwie czekolady wystarczą.

– Jutro zostawię na biurku.

Serce zaczęło walić jak oszalałe. Poczułem falę wstydu wymieszaną z czystym, paraliżującym podnieceniem. Odpisałem, choć wina paliła.

Cofnęliśmy się tylko w słowach. Następnego dnia jej spojrzenia były dłuższe, bardziej otwarte. Dobrze nam się rozmawiało. Bez żadnych podtekstów po prostu luźne rozmowy. Zaczęła spędzać ze mną w biurze swoje przerwy. Po zakończeniu zmiany pewnej nocy przyszła poprosić o zamówienie taksówki.

– Marek, przepraszam – jest już późno muszę zostać, przeliczyć jeden magazyn zamówisz mi taksówkę na za godzinę?

– Skończysz w godzinę? Ja muszę skoczyć zatankować, a stacje mam koło Waszej bazy – podrzucę Cię.

Zaproponowałem, że odwiozę ją na bazę. Bez żadnego podtekstu – rozmawialiśmy tylko służbowo, że ma brata na Ukrainie i że wysyła mu pieniądze, żeby studiował. Studiowanie gwarantowało mu brak poboru.

Po niecałej godzinie przyszła i powiedziała, że skończyła. Poprosiłem, żeby usiadła i chwilę poczekała. Zacząłem z nią rozmawiać o jakiś głupotach, gdy nagle nie wiem co mi dosłownie odjebało.

– Olena, słuchaj – mam pytanie.

– Słucham.

Pokazałem jej wiadomość jak pisała mi że spotkamy się, pogadamy. Zapytałem, o co chodziło – jakbym nie widział.

– Olena, co tutaj miałaś na myśli?

Zwykle opanowana piękna nastolatka zrobiła się tak czerwona, że przez chwilę pomyślałem, że wybuchnie – ale taka reakcja mnie zmieniła w zwierzę. Nie wiem, dlaczego – nie opanowałem się.

– Dobra, nie chcesz to nie mów – powiedziałem. A mogę coś zrobić nim wyjdziemy? – Zadałem jej to pytanie patrząc prosto w oczy.

– Tak.

Nachyliłem się i pocałowałem ją w usta. Miała gorące, miękkie wargi. Jeden głupi całus. Sprawdziłem reakcję – była zszokowana, wydawało się że szczęśliwa więc zaatakowałem drugi raz. Oddała pocałunek niepewnie, w oczach przemknął wstyd. Przy drugim podejściu zderzyliśmy się zębami, aż syknęła.

– Spokojnie. Wolniej – szepnąłem przy jej uchu.

Za trzecim razem języki ślizgały się już gładko. Chociaż wydawało się że wcześniej nigdy się nie całowała – zderzaliśmy się zębami. Dokładnie jak z moją żoną za małolata, ale wtedy nie umieliśmy oboje. Całowaliśmy się długo w milczeniu, zarysowanym jedynie ciężkim oddechem. Moje dłonie spoczęły na jej udach. Jej ręka drżała. Nikt nas nie widział. Po 20 minutach szczeniackiego lizania zabrałem ją o odwiozłem na bazę. Po powrocie do domu wiadomości znowu były grzeczne. Ja wciąż próbowałem się pilnować, wstydząc się tego, jak bardzo jej pragnę. W nocy leżałem i słyszałem, jak żona mruczy przez sen. Czuję się jak zdrajca, a jednocześnie wciąż czuję smak jej warg. Do roboty zaczęło się lepiej chodzić.

Odwoziłem ją jeszcze kilka razy. Za każdym razem scenariusz się powtarzał – długie, łakome całowanie w ciemnym wnętrzu auta. Jej język stawał się coraz pewniejszy. Gdy pewnego razu przesunąłem dłoń wyżej, po wewnętrznej stronie uda, zatrzymała moją rękę. Cofnęła ją delikatnie, dając do zrozumienia, że jeszcze nie teraz. Ale skóra była gorąca, niemal wilgotna. Oddech przyspieszył. Czułem, jak jej ciało reaguje mimo oporu. Zapytałem czy mogę wkładając rękę pod jej bluzę, pozwoliła – Boże, jakie ona miała wielkie piersi. Wracając, zatrzymywałem się czasem na parkingu przy supermarkecie i siedziałem w aucie z rękami na kierownicy, próbując uspokoić ciało. W domu żona spała. Kładłem się obok niej i czułem ten sam dławiący ścisk, tylko teraz zmieszany z winą.

Aż w końcu znów została po godzinach. Drzwi biura zamknięte na klucz. W kontenerze panowała cisza, słychać było tylko szum deszczu o blaszany dach. Serce waliło tak mocno, że miałem wrażenie, iż zaraz pęknie. Każdy dźwięk z zewnątrz – krok, głos z hali – sprawiał, że zamarzałem. Sprawdzaliśmy ostatnie dokumenty – w pracy staraliśmy się nie okazywać niczego, chociaż czasami wchodziłem za nią do pomieszczeń bez kamer, całowałem łapczywie, macałem po dupci i wychodziłem jak gdyby nigdy nic.

– Marku…  w sprawie tych dokumentów? – powiedziała cicho.

Podeszła blisko. Bardzo blisko. Nachyliła się i pocałowała mnie pierwsza. Jej język był miękki, natarczywy. Wsunąłem dłonie pod jej cienką koszulkę. Piersi były ciężkie, gorące, a sutki natychmiast stwardniały pod dotykiem. Ścisnąłem je mocniej. Cicho jęknęła. Coś we mnie pękło bezpowrotnie.

Odwróciłem ją tyłem do siebie, zacząłem pieścić te wielkie piersi podwijając bluzkę i koszulkę do góry razem ze stanikiem. Teraz moje dłonie były jej cyckonoszem. Przysunąłem moje biodra do jej pupy.

– Oleńka..? – zadałem jej to pytanie całując kark i masując piersi.

Nie odpowiedziała nic, tylko głośno oddychała, chociaż minimalnie lekko się pochyliła. Ostatnie myśli zdrowego rozsądku były już tyło szeptem.

Podwinąłem spódnicę, delikatnie opuściłem rajstopy i majtki za kolano. Była całkowicie mokra, ciepła, śliska. Wszedłem w nią od tyłu, głęboko, do samego końca, za jednym mocnym zamachem. Głośno krzyknęła – była na tyle mokra że nie poczułem oporu i nie wiedziałem już czy ona jest dziewicą? Oparła się dłońmi o blat, rozrzucając poukładane faktury. Papiery szeleściły pod jej palcami. Pchałem mocno, nie zważając na nic. Zacząłem łakomie zgniatać jej sutek, podczas gdy wchodziłem w nią a drugą rękę miałem na biodrze. Tłumiła jęki, zagryzając własną wargę. Kiedy poczułem, jak jej mięśnie się zaciskają w orgazmie, wyciągnąłem się z niej i obróciłem ją przodem i dałem na kolana pod siebie. Te wielkie ogromne piersi.. Trysnąłem na nie. Ciepłe, gęste strugi spłynęły między piersi i na sutki. Patrzyła na to z mieszanką głębokiego wstydu i nieposkromionego pragnienia.

Rozmazała wszystko własnymi dłońmi po skórze, po dekolcie, po czym opuściła bluzkę zakrywając piersi. Mokry materiał natychmiast pociemniał, przykleił się do piersi, tworząc widoczne, wilgotne plamy. Później, gdy wyschło, na tkaninie zostały jasne, sztywne ślady. Wstyd wymieszał się z podnieceniem i bezprzeczną winą. Gdy wychodziła, poprawiała spódnicę drżącymi rękami. Nic już nie powiedziała, ja też. Wygląda na to że zwierzęce instynkty wzięły górę.. Później w lusterku samochodu widziałem swoje oczy – obce, winne. W domu żona spała. Leżałem i czułem, jak ciepło Oleny wciąż płonie, a wina rośnie z każdym oddechem.

Tej nocy żona pierwszy raz od dawna w nocy wypięła się przede mną w łóżku. Pomyślałem, że kurde nie dość że od miesięcy mi nie daje to właśnie gdy cała nagromadzona energia jest na cyckach Ukrainki to ona mi dzisiaj daje? Postawiłem się na baczność zadziwiająco szybko i puściłem się ze smyczy. Zwierzęcy seks i mocne branie od tyłu. Żona tylko raz powiedziała ale dziś długo! Faktycznie jechałem już 30 minutę ciągle jej żądny – ale widziałem oczami przed sobą Ukrainkę, ale ekstra ciało żony też robiło robotę – ten orgazm był jednym z lepszych w mojej żonie. Nasienia wylało się tyle że jestem w szoku że tyle było. Żona bez słowa opadła i wypięła tyłek żebym dobrze widział jak się wylewa – wiedziała że to uwielbiam. Tylko dlaczego dostałem to akurat dziś?

Granice przestały istnieć. Kilka dni później w magazynie Olena uklękła przede mną na betonowej posadzce między regałami. Myślałem że upuściła dokumenty ale ona dorwała się do mojego rozporka. Nie protestowałem – nigdy nie dostałem loda od żony… Wzięła mnie do ust. Najpierw niezdarnie, ucząc się ruchu bioder, których ja nie mogłem powstrzymać potem coraz lepiej, głębiej, Boże co za cudowne uczucie gdy ustami jeździ po żołędzi! Doszedłem dość szybko od tej przyjemności a Olena połknęła wszystko – nie zostawiała tym razem żadnych śladów. Boże moja raz mnie polizała ale nigdy nie obciągnęła!

– Dokumenty są na półce B – rzuciłem tylko, gdy ktoś przeszedł korytarzem. Serce waliło tak głośno, że bałem się, że usłyszy. W samochodzie na parkingu powtórzyło się to samo. Uklękła na wycieraczce, ssała długo i łakomie, język krążył wokół żołędzi, dłonie zaciskały się na udach. Połknęła, po czym podniosła się i pocałowała mnie usta w usta.

– Smakujesz dobrze. Jakbyś był mój. Chcę więcej – szepnęła.

Jej oddech pachniał mną. Wracając, żona dzwoniła z pytaniem o dzieci. Odpowiadałem spokojnym tonem, a w ustach wciąż czułem ją. W domu pocałowała mnie w policzek i zapytała, czy nie jestem głodny. Wina jak ciężki kamień w żołądku.

Najbardziej absurdalny moment nadszedł pod moim biurkiem w dniu moich urodzin. Siedziałem na fotelu, gdy żona zadzwoniła z pytaniem o zakupy i dzieci. Rozmawiałem z nią całkowicie normalnym tonem. Drzwi się otworzyły – weszła Olena. Usłyszała moją rozmowę: „Tak, kochanie, kupię mleko. Będę w domu o szóstej. Tak, coś zorganizujemy i wyjdziemy….” Gdy usłyszała, że mam żonę na linii, momentalnie zamknęła drzwi na klucz i weszła pod biurko, myślałem że chce mnie podrażnić, ale jednak było to coś lepszego czego nie zapomnę nigdy. Rozpięła mi spodnie dość szybko i od razu wzięła się do pieszczenia i lizania. Pamiętam jak pod biurkiem Olena miała usta na moim członku, jej język krążył wokół żołędzi, dłonie zaciskały się na udach.

Mówiłem do żony normalnie, kontrolując głos, w międzyczasie doszedłem Olenie prosto na usta, część wzięła do ust część na twarz – czułem jak jeździ moim penisem po ustach. Spojrzałem na dół część połknęła, część wypluła i dalej bawiła się mną.. Mimo że skończyłem ustami zabawiałą mnie dalej. Jakbym mógł to chciałbym doświadczać tego codziennie. Żona w telefonie wciąż opowiadała o szkole syna, a ja miałem ochotę krzyczeć z rozkoszy dodatkowo czując, jak wina rozrywa mi klatkę piersiową tak mocno, że aż braknie tchu, jednocześnie czułem potężne ciepło, które za nic nie chciało zgasnąć. Coraz bardziej przeżywałem to podwójne życie. Po rozmowie Olena wyszła spod biurka, otarła usta grzbietem dłoni, wyjęła kilka chusteczek wytarła się i spojrzała na mnie tymi wielkimi oczami. Nic nie powiedziała. Ja też. Cisza była gęsta.

Innym razem Olena siedziała na mnie okrakiem na moim nowym wypoczynku biurowym. Zadzwonił jej telefon – w końcu miała przerwę a mnie oficjalnie nie było dziś w pracy. Odebrała i zaczęło rozmawiać po ukraińsku. Ja jak gdyby nigdy nic zacząłem w nią wchodzić powoli, milimetr po milimetrze. Uwielbiałem to powolne wchodzenie w nią. Rozmawiała z kimś naturalnym głosem. Doszła, cicho tłumiąc jęk w moją szyję. Powiedziała mi do ucha że to jej narzeczony dzwoni. Boże, ta wiadomość sprawiła że doszedłem chwilę później, głęboko w niej, niesamowicie mocno i intensywnie. Została na mnie, nie schodząc przez długie minuty. Szepnęła mi do ucha: „Fajnie, że wiele płynu we mnie zostało”. Wina. Pragnienie. Dziwna nadzieja w jej oczach. Potem, gdy się rozłączył, siedzieliśmy jeszcze chwilę w milczeniu. Jej czoło opierało się o moje. Czułem jej oddech, jej ciepło, i jednocześnie myślałem o żonie, która właśnie pewnie kładła dzieci albo brała tabletki i mówiła, że boli ją głowa. W domu kładłem się obok niej. Ciało znajome, ale martwe. Zamykałem oczy i widziałem Olenę – jej piersi, ciasny środek, sposób, w jaki błagała.

Wiadomości stawały się coraz dłuższe, coraz bardziej ryzykowne. Pisała wieczorami, gdy żona była w łazience albo gdy ja zamykałem się w garażu pod pretekstem sprawdzenia samochodu. „Myślę o Twoich rękach. O tym, jak mnie trzymasz”. Odpowiadałem krótko, zawsze z poczuciem, że ktoś może zobaczyć ekran. Raz żona weszła do pokoju, gdy właśnie czytałem jej wiadomość. Szybko zablokowałem telefon. Serce waliło jak oszalałe przez następną godzinę. Wina rosła, a jednocześnie pragnienie nie słabło. Coraz częściej łapałem się na tym, że w trakcie rzadkiego seksu z żoną zamykam oczy i widzę Olenę. Potem leżałem i nienawidziłem siebie za to. Czasem, gdy żona odwracała się do mnie plecami, kładłem rękę na jej biodrze i czułem, jak ciało jest miękkie, ale nie reaguje. Myślałem wtedy o tym, jak Olena drżała pod moimi dłońmi, jak prosiła, żebym został głębiej.

W nocy przed wyjazdem Oleny spotkaliśmy się po raz ostatni. Żona spała w domu, myśląc, że doglądam nocnego rozładunku. Olena siedziała na mnie w swoim pokoju na bazie. Wchodziłem w nią głęboko, trzymając jej ciężkie piersi w dłoniach. Ściskałem je, czułem, jak sutki twardnieją. Lizałem, podgryzałem. Deszcz znów padał, a światła odległych lamp mrugały słabo.

– Zostań we mnie. Chcę, żebyś mnie wypełnił. Nic się nie bój, jestem tuż przed okresem. Na pewno nie zajdę.

Doszedłem w niej, nie wychodząc ani na milimetr dodatkowo wbijając się mocno jak tylko mogłem. Przewróciłem się na plecy. Olena położyła się na mnie i wsadziła w siebie wciąż dobrze sztywnego członka. Została na mnie, przytulona mocno do mojej klatki piersiowej.

Czułem że moja Oleńka coś ściemnia. Jej ciało i pożądanie wskazywało raczej no owulację niż chwilę przed okresem. Nie dbałem o to.
– Czuję cię. Ciepło. Bardzo głęboko.

Tej nocy zalałem ją jeszcze trzy razy, aż czułem się kompletnie pusty. Nie powiedziałem jej o wazektomii, którą przeszedłem dwa lata temu. Nie miałem odwagi ranić jej prawdą. Całowaliśmy się długo, ze smakiem łez i potu. W końcu powiedziałem, że muszę iść.

– Dziękuję. Za wszystko, panie Marku.

Następnego dnia rano wyjechała z powrotem na Ukrainę. W południe dostałem od niej ostatnią wiadomość: „Okres jeszcze nie nadszedł, dziwne. Mam nadzieję że zajdę” Po chwili dopisała “nie”.

Usunąłem cały wątek wiadomości. Zostawiłem tylko te najbardziej oficjalne, służbowe. W biurze kontenerowym zrobiło się strasznie pusto. Każde drzwi, które się otwierały, sprawiały, że serce mi przyspieszało, choć wiedziałem, że to nie ona. Ja milczałem. Pracowałem jak maszyna, ale w głowie wciąż słyszałem jej głos, czułem ciężar jej ciała.

Teraz często zamykam oczy i wciąż czuję fizyczny ciężar Oleny na moich udach, jej piersi przyciśnięte do mojej klatki piersiowej, jej ciasny środek i to, jak błagała, żebym z niej nie wychodził. Pamiętam, jak rozmazała spermę po dekolcie, jak jej koszulka lepiła się do skóry, tworząc jasne, wysuszone plamy. Pamiętam Olenę ssącą mój członek pod biurkiem, kiedy żona pytała o dzieci, i siedzącą na mnie, gdy okłamywała swojego chłopaka. Pamiętam też te momenty tuż przed – gdy drzwi kontenera skrzypiały, gdy ktoś przechodził obok, gdy telefon żony wibrował na biurku, a ja musiałem mówić normalnym głosem. Każdy z tych momentów był jak ostrze noża na skórze: podniecenie i strach jednocześnie.

Co noc leżę w łóżku. Żona śpi obok mnie, spokojna i nieświadoma niczego. Dzieci śpią w pokoju obok, śniąc o swoich małych sprawach. A ja leżę i myślę o winie, która rośnie z każdym dniem, i o pragnieniu, które mimo wszystko nie chce zgasnąć. Wiem, że Olena gdzieś tam daleko liczy dni, czeka na spóźniający się okres i czeka na dziecko, którego nigdy nie dostanie. Wiem też, że następnym razem, gdy pojawi się jakakolwiek okazja, znów mogę powiedzieć „tak”. Albo nie. Sam już nie wiem. Coś we mnie zostało bezpowrotnie otwarte i za nic nie chce się zamknąć. Coraz bardziej przeżywam, że uprawiam seks poza małżeństwem. Albo że go nie uprawiam?

Wina nie chce zgasnąć. Pragnienie też nie. Leżę w nocy w cichym domu i czuję, jak wszystko się we mnie miesza – ciepło Oleny, spokojny głos żony w telefonie, głęboka cisza moich dzieci i ciężar depresji, która oddzieliła nas od miesięcy. Nie wiem, co z tym zrobić. Nie wiem, czy tak naprawdę chcę, żeby to się kiedykolwiek skończyło. Wiem tylko jedno: nie potrafię już udawać przed samym sobą, że nic się nie dzieje.

174
7.03/10

Fabuła

7.14/10

Erotyka

6.8/10

Warsztat

7.14/10
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Konstrukcja, prowadzenie historii, zakończenie.
Atrakcyjność scen erotycznych, napięcie, zmysłowość, sposób przedstawienia intymności.
Język, styl, dialogi, interpunkcja, technika pisania.

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.