Myśli przebudzone

5 listopada 2026

16 min

Poniższe opowiadanie zawiera wyjątkowo kontrowersyjne sceny!

Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!

Ktoś napisał "Spróbuj" - no to próbuje jako debiut.
Jak się spodoba to może dam kolejne części.

Zmęczona szłam spokojnym krokiem po niewielkim śniegu w stronę auta, po uprzednim podrzuceniu mnie przez koleżankę. Jutro pewnie będę umierać z bólu po tym, co kazała mi wykonywać na siłowni — pomyślałam, patrząc pod nogi. Krok za krokiem, coraz bliżej, bez większego rozglądania się, bo było grubo po dwudziestej, ciągle myślałam o tym, że muszę jeszcze dotrzeć do domu, i zrobić obiad i jak najszybciej położyć się spać – pobudka była zaplanowałam na piątą czterdzieści.

Ominęło mnie dwóch mężczyzn w skórzanych kurtkach. Nie zwróciłam na nich większej uwagi – przed oczami widniał „staruszek”, ukochane autko, z perspektywą szybkiego powrotu do domu. Otworzyłam drzwi, ciesząc się, że pierwszy raz od dawna nie muszę go odśnieżać. Okna pokryły się cienką warstwą szronu, do pozbycia się bez problemu wycieraczkami przy wsparciu płynu do szyb. Moszcząc się na siedzeniu, pomyślałam, że mimo zakazu trzymania samochodu w tym miejscu na jałowym biegu, chciałabym od razu uruchomić je i włączyć matę ogrzewająca pupę i plecy.

Miałam już ruszać, gdy zauważyłam złożone lusterko, chcąc nie chcąc wysiadłam i podeszłam w stronę drugich drzwi. Zanim zdążyłam do nich dotrzeć, ktoś podbiegł i złapał mnie w pasie, zakrywając ręką usta. Rozpoznałam mijanych przed chwilą facetów, na nieszczęście nie pamiętałam ich twarzy. Drugi podszedł wolnym krokiem i otworzył drzwi od tylnego siedzenia. Pierwszy bez ceregieli wepchnął mnie na nie i trzymając, sam wsiadł za mną. Drugi wsiadł za kółko i odpalił auto.

– Zasłoń jej oczy i zwiąż tam dokładnie – usłyszałam po chwili cichy głos.

Szarpałam się i chciałam ugryźć w rękę tego, który mnie trzymał.

– Nie wierć się, bo nie dojedziemy. Trzesz tak ładnie dupką po kutasie, że już mi stoi – szepnął do ucha, zanim poczuł zęby.

Popchnął mnie po chwili twarzą w siedzenie i dał kilka klapsów w wypięty tyłek.

– To za rzucanie się, to za ugryzienie.

Jeden za drugim lądował na tyłku. Lekko jęknęłam, nie wiedząc co zrobić, bo nie mogłam już złapać oddechu.

– Inhalator… – Udało mi się wyszeptać.

Drugi obrócił się.

– Daj jej torbę tutaj. – Pogrzebał chwilę i rzucił do tego, co mnie trzymał mały pojemnik. – Psiknij jej to w usta dwa razy.

Siedzący obok podniósł mi głowę i podał dawki leku.

– Zwiąż ją w końcu i zasłoń te cholerne oczy – wygarnął po chwili, podając z torby koszulkę i skakankę.

Łapiąc oddech, nie mogłam nic zrobić. Lekko trzęsło mną po ataku.

– Nie zasłaniaj ust i nosa – rzucił szybko, pogłaśniając muzykę w radiu. – Tam, gdzie jedziemy, nikt jej nie usłyszy i nie zauważy, bo mało jest aut.

Zostałam starannie związana. Z przysłoniętymi oczami próbowałam się uspokoić i znaleźć wyjście.

Może to głupi żart? Może tylko ktoś, kogo znam, wygłupia się, ale z drugiej strony nie kojarzę ich. Twarzy, sylwetek i głosów. – W głowie kłębiła się plątanina myśli, powodująca przygnębienie i zwiększająca strach.

Po kilku minutach jazdy miałam zapytać, co chcą mi zrobić, ale auto się zatrzymało.

– Będziesz grzeczna? – zapytał ten obok mnie. – Wiesz, wystarczy jedna tabletka, a odlecisz i zrobisz dla nas wszystko. Chcielibyśmy jednak, żebyś pamiętała wszystko, Kotku. – Uśmiechnął się szeroko i lekko potarł dłonią moje usta.

Chciałam go znów ugryźć, ale cofnął dłoń i zaczął się śmiać.

– Już pokazuje pazurki, Tygrysica. – Klepnął mnie po udzie i przewrócił znów na kolana plecami do niego.

– Twój duży tyłek tak mnie podnieca – Lekko pogłaskał pośladki przez materiał, po czym dał mi znów dwa, trzy klapsy, ale niezbyt mocne.

– Przestań. – Po chwili usłyszałam głos drugiego. – Idź po klucze, a ja zaparkuję kawałek bliżej.

Usłyszałam trzask drzwi i gdy chciałam zerwać się, żeby zdjąć koszulkę z głowy, poczułam szarpnięcie i szczęk zamykanych zamków.

– Nie myśl, że nie wiem, co ci chodzi po głowie, ale nie ma takiej opcji, abyś dziś znalazła się gdzieś indziej, złotko. – Parkując, sięgnął do mnie i lekko złapał za wystające włosy. – Są piękne – powiedział zadowolony po chwili, puszczając swobodnie trzymany w dłoni pukiel.

Po chwili pojawił się drugi i chwycił mnie jak lalkę, stojąc przy drzwiach. Poczułam chłód na dworze, ale zanim zdążyłam krzyknąć, zasłonił usta.

– Nie tak się umawialiśmy, Kocico. Miałaś być grzeczna, dla własnej frajdy. – Podciągnął i przerzucił mnie przez ramię jak piórko.

Drugi zakleił czymś usta, chyba taśmą. Poprawił uchwyt na ramieniu i po chwili pierwszy zaczął dawać klapsy, trzymając za kostkę i idąc powoli przed siebie.

– Naprawdę nie chcesz pamiętać seksu z nami? – Lekko pogładził obolałą pupę i otworzył drzwi przed sobą.

– Wreszcie ją przywieźliście. – Usłyszałam znajomy głos. – No, Mała, mam nadzieje, że byłaś grzeczna dla panów. – Ręka powoli głaskała mój policzek.

Po chwili wylądowałam na czymś miękkim. – Przynieście jej graty, zobaczymy, co tam dziś ma. Po kolorze policzków widzę zawstydzenie, więc pewnie coś się znajdzie.

Torba została niedbale rzucona obok mojego boku.

– Hmm, tak myślałem – zamruczał z zadowoleniem. – Obejrzyjcie sobie jej zabawki, a ja ją troszkę przygotuję.

Podszedł i lekko szarpnął, zmuszając, żebym usiadła.

– Wiedziałaś, że w końcu cię złapię – wyszeptał do ucha. – Taka ptaszyna jak ty nie trafia się często. I to jeszcze z potrzebami i ciałkiem. Słyszałem, że byłaś na siłowni. Czwarty, piąty raz? Ewidentnie widać, Mała, że się starasz, jednak nawet bez siłowni twoje kształty są wspaniałe.

Poczułam, jak zapina na rękach i kostkach bransoletki oraz obrożę na szyi.

– Taka podobasz mi się najbardziej. Wyuzdana suka, potrzebująca porządnej ręki. Zdejmiemy z ciebie jeszcze resztę ubrań i będziesz gotowa.

Trzymając mnie za ręce, systematycznie pozbawiali bluzy, koszulki, spodni. Zatrzymali się na stringach i biustonoszu. Jeden zaczął obrysowywać kształt sutka przez materiał, a drugi leniwymi ruchami masował tyłek. Ten trzeci, ze znajomym głosem, całował delikatnie w usta po zdjęciu taśmy. Podciągnęli moje ciało w górę, tak abym klęczała na łóżku. Z oczu zsunęli koszulkę, zastępując ją opaską. Drugi, masujący pierś, uwolnił włosy od gumki i lekko się bawiąc się ich końcówkami, smyrgał kosmykiem szyję.

– Ładna kurewka? – zapytał nagle główny. Usłyszałam jedynie pomruk zgody innych i poczułam ciepło między udami, bo nigdy nie pomyślałam, że ktoś może tak o mnie powiedzieć.

– Kurwa… – wyrwało mi się z ust, gdy poczułam lekkie liźniecie na stopie.

Nagły wybuch śmiechu speszył mnie. Któryś z nich nagle szarpnął za obrożę.

– Suczko, masz być grzeczna i nic nie mówić. Kiwnij głową, jeśli rozumiesz. – potwierdziłam bezwolnie, godząc się z tym. I tak nie miałam szans uciec.

– Panowie, wyjdźcie teraz na trzydzieści minut. Zjedzcie coś i się rozgośćcie się, jak to się mówi, czym chata bogata. Dostaniecie ją po tym czasie. Teraz będzie tylko dla mnie.

Usłyszałam kroki i stukanie drzwiami. Dłoń lekko zaciskała się na szyi i jedyne, co słyszałam, to ciśnienie pulsujące w uszach, bicie serca. Powoli odpływałam w nicość.

– Nie — usłyszałam, gdy po chwili dłoń puściła szyję. – Nie pozwalam ci na to, kurwo.

Łapałam oddech, zaskoczona jego reakcją

– Podzielę się tobą, bo mi pomogli, ale po tym będziesz tylko moja. Zamknę cię tu, księżniczko i zrobię z tobą, co zechcę. Oni myślą, że znam cię pobieżnie, ale ty i ja wiemy, do kogo należysz.

Wysypał po chwili wszystko z torby na moje kolana.

– Wybieraj rozsądnie – warknął rozdrażniony lekko tym, że chciałam się odsunąć.

Przesuwałam dłonie po rzeczach, aż trafiłam na nową zabawkę, używaną od czasu do czasu, którą w milczeniu mu podałam.

Zrzucił wszystko z łóżka i popchnął mnie na plecy. Opadłam na miękki materiał, a nogi się rozsunęły, wystawiając cipkę, ukrytą za materiałem majtek na jego widok.

– Rozgrzeję cię trochę. Chcę, żebyś błagała potem o nas wszystkich, o nasze kutasy — szepnął przy uchu, liżąc szyję.

Ssał zachłannie skórę, zostawiając drobne ślady zębów na powierzchni. Nie chciał widocznie, zanim skończy, trwałe oznaczyć mnie malinką. Przesuwał wibrującą zabawką po ustach i języku, wymusił, żeby ten był widoczny, wsuwając palec obok wędzidełka.

– Ssij. – Padło polecenie, a palec zastąpiła zabawka, wciskana coraz głębiej.

– Można popatrzeć? – usłyszałam ciche pytanie od drzwi. Chyba kiwnął głową, bo słychać było skrzypnięcie otwieranych, po czym łóżko lekko zapadło się przy nogach.

– Speszyła się, kurewka — usłyszałam cichy śmiech i spłonęłam na twarzy.

– Co z nią planujesz, jak już skończymy? – zapytał ten przy nogach. Wciąż ssałam wibrującą zabawkę, gdy położył dłoń na cipce i obrócił się do niego

– Czemu pytasz? – Przeszedł mnie dreszcz, gdy zsunął zabawkę na szyję i zacisnął palce mocno na rozgrzanych płatkach między udami. Następnie zaczął je lekko zaciskać i puszczać w dobrym dla mnie rytmie, powodującym coraz większe podniecenie.

– Już mówiłem, że jest moja cała, więc nie muszę się tobie tłumaczyć – stwierdził wprost. – Nie martw się, ona nikomu nie powie. Zadbam o to. Obracając się w moją stronę, nagle wypalił. – Robisz się taka mokra i grzeczna, moja Mała. Popatrzyłeś, a teraz wyjdź, zanim zmienię zdanie i nie pozwolę wam z niej skorzystać – rzucił przez zęby do niego, po czym usłyszałam ruch i trzaśnięcie drzwiami.

Powoli zaczął całować moje usta i ssać język, nie przystając ściskać i masować cipki.

– Będziesz moją grzeczną dziewczynką, przyjmiesz wszystko, co dostaniesz i dasz z siebie też wszystko, co możesz zaoferować. Znam cię nie od dziś. Chciałaś tego i marzyłaś w snach o pierdoleniu przez kilku. – Wsunął po tych słowach palce pod stringi. – Pierdolona, moja mała kurwa, cała mokra, jak lubię.

Jęczałam i nie mogłam przestać, z każdym jego ruchem, ściśnięciem czy potarciem podniecenie rosło.

– Będziesz dawać pięknie dupy. To jest pewne – zamruczał przy uchu.

Lekko zaskoczona zastanawiałam się, dlaczego chce to zrobić. Może i mówiłam o snach i marzeniach, ale pozostawały w sferze fantazji. Wyłącznie tam. W głowie kotłowały się myśli, przecież nie jestem jeszcze tak chuda i moje fałdki są takie obrzydliwe.

On nie dał mi jednak o tym myśleć, liżąc i całując powoli każdy skrawek odkrytej skóry.

– Naszykowałem dla ciebie sporo zabawy, ale daj mi się sobą nacieszyć, zanim wrócą, a to nastąpi niedługo – szepnął, liżąc mnie na udzie i omijając cipkę, sięgnął po brzuch.

Próbowałam się zakryć, ale skute ręce nie pozwalały na wiele.

– Już, już. Zostaw – usłyszałam po chwili lekkiej szarpaniny. – Kocham twoje ciałko, więc masz przestać. Ręce nad głowę w tej chwili. – Wydał szybko rozkaz.

Wykonałam odruchowo i aż byłam zaskoczona tym, jak posłusznie wykonałam polecenie.

– No widzisz, jaka grzeczna z ciebie dziewczynka – zaśmiał się szyderczo. – Chcesz ulec w każdym tego znaczeniu. Być braną i pierdoloną, aż padniesz i ja to dziś, Mała, wykorzystam do cna. Na początek dostaniesz dwa kutasy, a potem trzy, jeśli będziesz naprawdę grzeczna – dodał po chwili.

Skrzypnęły drzwi. W głowie kotłowały się myśli, postanowiłam nie panikować, bo co innego mogłam zrobić.

Rozluźniłam się, czekając na to, co, mnie czeka. Poczułam dłonie, silne, męskie, a zarazem delikatne przesuwające się i badające każdy skrawek skóry. Szarpnięcie za obrożę wywołało efekt dreszczy na kręgosłupie.

Wszystkie te bodźce, czy mogę sobie z nimi poradzić? Myśl uderzyła we mnie nagle, gdy próbowałam przyjąć wszystko, co robili.

Wszystkie te jęki i mruknięcia wydostające się z moich ust, wywoływały w mężczyznach pomruki zadowolenia. Jeden zawładną szyją, ustami oraz głaskał po głowie, kolejny pieścił piersi, sutki i brzuch bawiąc się też lekko łechtaczką. Ostatni wsunął się i zaczął pieprzyć z siłą, której się nie spodziewałam oraz ssać i lizać nogi. Taka delikatność pomieszana z ostrością wywoływała we mnie silne fale i czułam, że jestem już blisko.

Nagłe miauczenie przy uchu wyrwało mnie ze snu, aż usiadłam.

– Czemu teraz mnie budzisz, łobuzie — szepnęłam w przestrzeń, nadal czując jak ciało drży od niedokończonego orgazmu.

Znajome cztery ściany uzmysłowiły mi, że nic z tego, co wydarzyło się przed chwilą, nie miało miejsca.

Po spacerze do łazienki powrót do łóżka wywołał myśl, dlaczego akurat on i z jakiej przyczyny kolejny raz był w mojej głowie.

Kot wciąż domagający się uwagi prześlizgnął się między nogami. – Tak wiem jedzenie. – Szybko podeszłam i nasypałam karmę do miski. Wskoczyłam do łóżka po zrobieniu kilku kroków.

 – Sen o zimie w lecie – powiedziałam na głos. – Ciekawe jakby zareagował, gdybym napisała do niego po trzech latach i opowiedziała sny, w których po raz kolejny się pojawił. Po tej myśli odpłynęłam po raz kolejny, gdy tylko głowa dotknęła poduszki.


Siedziałem przy biurku, układając plan dnia i obserwując kolegów, po raz kolejny oceniających koleżanki z biura i tworzących „ranking”. Kolejna kłótnia o laskę z ósmego piętra zaczęła mnie nudzić, spojrzałem na ekran smartfon po usłyszeniu dźwięku, którego… nie spodziewałem się usłyszeć. Nigdy. A jednak czerwony znak na aplikacji, czyżby Mała? Hm, a może kolejne powiadomienie o aktualizacji? Przecież to ponad trzy lata. – Myśli kłębiły się w głowie, gdy starałem się podejść do tej głupiej kropki, świecącej w oczy.

Dwa puknięcia w ramę drzwi spowodowały oderwanie wzroku. W drzwiach stał dyrektor razem z asystentką.

– Spotkanie teraz w sali – rzucił stanowczo. – Czemu ją odesłałeś, gdy przyszła ci powiedzieć? – Wskazał za plecy na czerwieniącą się, młodą dziewczynę.

– Wybacz, taki dzień. – Wstałem, poprawiłem marynarkę, zabrałem laptop oraz dokumenty, po czym prześlizgnąłem się wzrokiem po kobiecie.

– Byłaś u mnie? – Złapałem uciekający, nieśmiały wzrok, gdy skończyła się przyglądać. Kiwnęła szybko głową w ramach potwierdzenia. Uderzyła mnie nagła myśl, że już takich szarych myszek nie zauważam w biurze.

Plan na dziś przewidywał masę spotkań, co kolidowało z chęcią sprawdzenia aplikacji. Poszedłem za szefem, czując znów napięcie i ekscytację, uczucia od dawna nieobecne, a lata temu będące moim towarzyszem podczas oczekiwania, jak za dawnych lat. Na myśl o tych wieczornych i nocnych rozmowach z nią do tej pory czułem podniecenie. Mimo wszystko zostawiłem sobie tę niespodziankę na później.

Dzień ciągnął się w nieskończoność, z biura wyrwałem się dopiero po osiemnastej. Myśl, że dojadę do domu i będę miał chwile wytchnienia, była więcej niż pocieszająca. Nagle przypomniałem sobie, że dziś piątek i będę miał przestrzeń na każdą rzecz, która mi przyjdzie na myśl, po zajrzeniu do aplikacji. Zerkając na telefon, wsiadłem do auta i postanowiłem, że jak dojadę do siebie, to zrobię wyjątek i powrócę do starej rutyny, która miałem mając ją dla siebie.

Szklaneczka whisky i wysłużony fotel będą dziś dobrze służyć.

Dojeżdżając do domu, w myślach przeglądałem barek, postanowiłem skręcić na chwile do sklepu po coś jeszcze. Zastanawiałem się, co mnie czeka, jeśli to nie to, o czym myślę.

Nie chcąc czynić z góry założeń, pozbierałem z półek kilka produktów i wybrałem się do alejki, rzucić okiem na wybór alkoholu. Dotarło do mnie, jak mocno wszystko poszło do przodu, technologie, możliwości, ale i jedzenie z tymi wszystkimi produktami oraz to jak dojrzało po czasie. Postanowiłem sięgnąć po alkohol z górnej półki, pytanie tylko, iloletni? Dwunastoletnią? Osiemnastoletnią? Wzrok przykuła butelka, z której kiedyś się śmiałem razem z Małą. Może to jest ten dzień? – zadałem pytanie w myślach. Zgarnąłem ją szybko do koszyka, żeby się nie rozmyślić i nie zwracając uwagi na otoczenie, podszedłem do kasy. Płacąc, oglądałem w lustrze nad kasą nogi dziewczyny w krótkiej sukience.

– No tak środek lata — mruknąłem pod nosem.

– Słucham? – zapytała nagle ekspedientka. – Nic, nic — odpowiedziałem szybko, płacąc za zakupy. Obróciłem się i wychodząc, uśmiechałem do siebie, myśląc o tym, jak byłoby dobrze zabrać Małą do mojego małego świata.

Niby to samo miasto, a żyliśmy w praktyce gdzieś jak nieznajomi. Zastanawiałem się nad jej prośbą o przerwę te trzy lata temu. To, co nas łączyło, mimo że było na odległość i tylko przez net, stało się dla mnie czymś szczególnym. Po długich rozmowach z nią widziałem, że dla niej również. Nigdy nie pytałem jej o imię, prywatne życie, zresztą o sobie też niewiele opowiedziałem. Wytłumaczenie przerwy („To prywatne i skomplikowane”., jak oznajmiła), naprawdę dało do myślenia. Znajdowała dla mnie czas niemal każdego dnia, co przynosiło poprawę humoru i poczucie, że ktoś mimo wszystko czeka. Niestety, świadomość przyszła po fakcie, gdy już jej nie było.

Rozmyślając, włożyłem zakupy do bagażnika, po czym wsiadłem i ruszyłem w stronę domu. Jeszcze tylko szybkie parkowanie w garażu, pochowanie wszystkiego na miejsce, szybki prysznic i będę gotowy – pomyślałem, planując już, co będzie dalej.

Gdy tylko znalazłem się w domu, od razu przeszedłem do działania, aby móc za moment delektować się szklaneczką i wreszcie spojrzeć spokojnie na aplikację.

Żeby nie przedłużać, po prysznicu założyłem tylko bokserki, bo kto mi zabroni. Dodatkowo letnie upały w te ostatnie dni dawały w kość i cieszyłem się, że doradziła mi zawczasu klimatyzację kilka lat wcześniej. Rozgościłem się w fotelu ze szklaneczką whisky z lodem.

– No, czas na odwiedzić stare konto – rzuciłem do siebie na głos i po chwili wybuchnąłem śmiechem, wydało mi się to komiczne.

Odpalając aplikację, przyjrzałem się liście osób. Nikt z nich już do mnie nie pisze, bo po Małej wycofałem się z tego świata. Kropka przy jej imieniu świeciła prosto w oczy, zachwycony i lekko zdenerwowany, kliknąłem chat z nią. Cała masa tekstu przeleciała, przed oczami, a ja z wrażenia upuściłem telefon na kolana. Zaszokowała mnie tym, to nie było zwyczajowe: „Cześć, co słychać?”. Zawsze była niezwykła i postanowiłem przeczytać spokojnie to, co miała do powiedzenia od początku.

Pierwsze zdanie brzmiało: „Wiesz, znów mi się śnisz i chyba tęsknię”. Uderzyło mnie to prosto w serce, nie spodziewałem się… po tych latach. Czytałem spokojnie, słowo po słowie, do momentu, gdy dostała klapsy we śnie. Dłoń zsunęła się w dół, lekko potarłem go przez bokserki i poczułem, że już jestem twardy, dla niej i przez nią.  

Zaśmiałem się, wiedziałem, że chciała mnie rozpalonego, wysyłając ten tekst. Dawniej się śmiałem, że kiedyś spełnię jeden z jej snów, ale przez to, że szanowałem granicę, związaną z brakiem spotkań, zawsze rezygnowałem.

Zanim wróciłem do czytania, naszła mnie myśl, którą wyartykułowałem na głos, celowo, żeby to usłyszeć: „Moja Mała wróciła i tęskniliśmy, tak naprawdę oboje”.

Uśmiechnąłem się z satysfakcją i wróciłem do czytania.

Nagle sen skończył się i zanim przeszedłem do treści poniżej, w głowie miałem jej obraz na łóżku w chacie nad wodą. Klęczącą, związana i do mojej dyspozycji. Dłoń już dawno wsunąłem pod bokserki i masowałam mocno, myśląc o ciasnej szparce. Taka kobieta nie trafia się często.

Zatrzymałem się na moment przed orgazmem. Nie no, nie jestem znów małym chłopcem, żeby nie poczekać z tym na nią. Liczę, że się pojawi jak napisze – pomyślałem, cofając dłoń.

Pod opisem snu umieściła kilka linijek przestrzeni, które były znacznikiem zawieszenia dla mnie i dawały możliwość złapania oddechu. Zdania pod spodem wryły się w pamięć, zanim zdążyłem zrozumieć, o co prosi.

– Kurwa, tak! – wyrwało mi się z ust.

Po chwili znów zamyśliłem się, a jeśli nie o TO chodzi? Muszę zapytać wprost, bo się nigdy nie dowiem. Trzymając się myśli, napisałem do niej.

„Dobry wieczór Mała, chyba wyleciało Ci z głowy, jak powinno się składać prośby do mnie. To, że nie znasz mojego imienia, nie powoduje, że możesz pisać na Ty — nie taka była umowa, jeśli pamiętasz, a wiem, że pamiętasz na pewno. Masz pół godziny od przeczytania na poprawę”.

Klikając „Wyślij” uśmiech nie schodził mi z ust – „Game on”, jak to niektórzy mówią.

Powolne tykanie zegara uświadomiło mi, że powinienem również się przygotować. Wolnym krokiem podszedłem do szafy, wyciągnąłem pasek i maskę.

Tak dawno tego nie używałem. – Myśl przemknęła mi po chwili przez głowę.


+++ Utwór podlega ochronie na mocy ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Nieuprawnione wykorzystanie, kopiowanie lub rozpowszechnianie, także we fragmentach, może skutkować odpowiedzialnością prawną. +++

116
bd/10
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Konstrukcja, prowadzenie historii, zakończenie.
Atrakcyjność scen erotycznych, napięcie, zmysłowość, sposób przedstawienia intymności.
Język, styl, dialogi, interpunkcja, technika pisania.

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.