Niegrzeczna dziewczynka
4 czerwca 2026
15 min
Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!
Drzwi sauny otwierają się z cichym sykiem. Moje rozgrzane ciało, wyczulone na najmniejszą nawet zmianę temperatury, reaguje gęsią skórką na karku. Ręka męża, dotąd błądząca w moich najintymniejszych, rozpalonych strefach, gwałtownie się cofa. Do środka wchodzi nieznajomy. Wita się pomrukiem i siada w przeciwległym kącie. Nie patrzę wprost na niego, ale kątem oka rejestruję nagą, postawną sylwetkę rozkładającą ręcznik na drewnianej ławce. Czuję na sobie jego ciężkie, taktowne, lecz badawcze spojrzenie.
— Strasznie tu gorąco. Mam dość, idziemy? — wzdycha mój mąż, wyraźnie speszony obecnością obcego. — Daj spokój, przecież dopiero przyszłam — odpowiadam szeptem. — To nie moja wina, że nie chciałeś ze mną pływać, tylko od razu uciekłeś do strefy termo. — Dobra, w takim razie czekam w pokoju. Tylko nie siedź tu wiecznie. — Wstaje i wychodzi, zostawiając za sobą smugę chłodniejszego powietrza.
…
Przykładałam kartę magnetyczną do czytnika, a elektroniczny zamek hotelowych drzwi ustępuje z kliknięciem. Po wejściu do pokoju uderza mnie rześka fala z klimatyzacji. Mój mąż leży na łóżku, pogrążony w lekturze gazety. Podchodzę bliżej i kładę się tuż obok niego, wnosząc w pościel zapach wiśniowego balsamu i jaśminowej odżywki do włosów.
— Myślałem, że się zgubiłaś w tym labiryncie korytarzy.
— Dobrze wiesz, kotku, że kobiety potrzebują czasu dla siebie. Zwłaszcza twoja kobieta — mruczę, wtulając się w jego ciepły tors. Całuję go namiętnie, przejmując inicjatywę.
Delikatnie odbieram mu gazetę i zaczynam gładzić go po piersi, kreśląc palcem kółka i bawiąc się kędziorkami ciemnych włosów.
— Powiedzieć ci, jaka byłam dzisiaj niegrzeczna? — pytam, imitując niewinny, dziewczęcy głos.
On już wie. Zna ten ton. Wie, że zapowiada się fascynująca historia, a moje opowieści zawsze rozgrzewają go do czerwoności. Przez naszą różnicę wieku muszę czasem uciekać się do takich gier, by podsycić jego zapał. Uwielbiam wykorzystywać ten pisarski talent w sypialni. W końcu to dzięki niemu mogłam go w pełni rozwinąć – to on wsparł mnie, gdy rzucałam etat polonistki, by szukać szczęścia jako domorosła pisarka. Mój pierwszy bestseller jest przecież także jego zasługą.
— Zapowiada się obiecująco — odpowiada z uśmiechem, splatając dłonie za głową.
— Pamiętasz tego faceta, który wszedł do sauny? — Nie czekam na odpowiedź, zawieszam głos na sekundę. — Jeszcze pół godziny temu ostro się z nim pieprzyłam.
Mąż mruży sceptycznie oczy, ale zaraz otwiera je szerzej, zaintrygowany. Czeka na ciąg dalszy mojej pikantnej, literackiej fantazji.
…
W saunie znów nastała absolutna cisza. Tylko ja, dziewięćdziesiąt stopni parnego żaru i nieznajomy.
— Strasznie krótko panią trzyma — rzucił nagle głębokim głosem. Wyobrażasz to sobie?
Zrobiłam wszystko, by zachować kamienną twarz i nie odwrócić się gwałtownie w jego stronę.
— Wręcz przeciwnie. Mam bardzo długą smycz — odpowiedziałam po dłuższej pauzie. Miałam zamknięte oczy, ostrożnie wciągając nozdrzami rozgrzane do granic możliwości powietrze. Nie doczekawszy się riposty, dodałam: — Pan z pewnością trzymałby mnie znacznie krócej.
— W pewnym sensie — stwierdził tajemniczo.
Domyśliłam się, że jego myśli dryfowały już w zupełnie innych rejestrach niż czysta semantyka. W końcu na niego spojrzałam. Atletyczna budowa, wysoki – głową prawie dotykał desek sufitu. Siedział w swobodnej pozie, z szeroko rozstawionymi udami. Na ręczniku, dokładnie pomiędzy nimi, spoczywał imponujący członek. Mimo że był w stanie spoczynku, prezentował się niezwykle apetycznie.
Zauważył kierunek mojego wzroku, więc natychmiast uciekłam spojrzeniem w bok.
— Podstawą szczęścia w związku jest zaufanie… Albo całkowite pogodzenie się z wolnością partnera — powiedziałam, choć zaraz pomyślałam, że facet może nie udźwignąć tej głębi. Wyglądał raczej na typa, którego ulubionym przedmiotem w szkole był wf.
— Przekonajmy się, jak to wygląda w waszym przypadku. — Wstał, podszedł bliżej i rozłożył swój ręcznik tuż obok mojego. Usiadł tak blisko, że poczułam muśnięcie jego uda.
Pierwszym odruchem była chęć ucieczki, ale nie mogłam dać mu tej satysfakcji. Bliskość jego rozgrzanego ciała i gęsta atmosfera sprawiły, że zakręciło mi się w głowie.
— Wie pani, że w tej saunie obowiązuje całkowity naturyzm? Kobiety też powinny być nagie.
— Tak, widziałam regulamin przy wejściu. Mój mąż uważa jednak, że widok mojego ciała jest zarezerwowany wyłącznie dla niego — palnęłam, zanim zdążyłam ugryźć się w język. Przez ten upał straciłam czujność.
— Czyli jednak krótka smycz — podsumował z mściwą satysfakcją w głosie.
W odpowiedzi, bez słowa, zrzuciłam z siebie ręcznik.
…
— Domyślasz się pewnie, jak pożerał wzrokiem moje piersi, kiedy uwolniłam je z tego płótna? — Zdejmij ten szlafrok, to sobie przypomnę — mruczy mąż, sięgając dłonią pod materiał.
— Nie tak szybko, mój napaleńcu — droczę się, lekko odtrącając jego rękę. — Słuchaj dalej.
…
— Tak jak myślałem. Pani akurat nie ma się czego wstydzić — ocenił z uznaniem, taksując mnie wzrokiem. — Po pierwsze, skoro oboje jesteśmy nadzy, przejdźmy na „ty”. Jestem Ania — powiedziałam, wyciągając rękę na powitanie. Moja dłoń zawisła bezpośrednio nad tym, co tak dumnie eksponował. Od momentu, gdy zrzuciłam ręcznik, jego męskość zaczęła wyraźnie ożywać.
Uścisnął moją dłoń i podał swoje imię.
— A po drugie — kontynuowałam — czy zawsze tak śmiało komentujesz wygląd kobiet w saunie?
— Nie bądź taka drażliwa. Założę się, że często słyszysz komplementy. — W jego głosie pojawiła się nowa, poufała nuta. Pomyślałam przez moment, czy skracanie dystansu było dobrym pomysłem. Spojrzał w dół. — Podoba ci się?
Wtedy dotarło do mnie, o co pyta. Zawstydzona, szybko odwróciłam wzrok od jego nabrzmiewającej erekcji. Ale powiem ci, kochanie, że aż mnie palce świerzbiły, żeby go dotknąć.
— Przepraszam, strasznie tu duszno. Muszę się ochłodzić — rzuciłam naprędce, ewakuując się z sauny. Wychodząc, czułam na pośladkach jego palące spojrzenie.
Zanurzenie w lodowatej wodzie basenu schładzającego przyniosło natychmiastową ulgę. Gdy oswoiłam się z temperaturą, zanurkowałam, by uporządkować galopujące myśli. Siedziałam pod wodą dobre pół minuty. Kiedy się wynurzyłam, on stał już przy krawędzi. Jego wzwód był pełny, potężny, purpurowa żołądź odsłoniła się całkowicie.
— Chyba się zmieszczę? — rzucił retorycznie i bez pytania wcisnął się do ciasnej, jednoosobowej niecki.
Przesunęłam się maksymalnie pod ściankę, ale basenik był zbyt mały, by uniknąć kontaktu. Usiedliśmy naprzeciwko siebie. Trwałam w bezruchu, z mocno złączonymi nogami uwięzionymi pomiędzy jego masywnymi udami. Wyglądał na szalenie zadowolonego z tego przymusowego klinczu.
— Czym się zajmujesz? — spytałam, chcąc rozbić tę gęstą, krępującą ciszę.
— Armia. Od trzynastu lat szwendam się po świecie. Irak, Afganistan, Syria. Teraz dali mi chwilę oddechu przed emeryturą, stacjonuję tutaj. Mniejsze ryzyko, ale muszę się użerać z żółtodziobami. Na szczęście moja kompania dostała przepustki, więc mam wolne od wojska.
— Żołnierz… — skwitowałam, czując nagły skok adrenaliny. Sam wiesz, że mundury zawsze na mnie działały. — To prawda, co mówią o chłopakach z misji?
— Czyli co?
— No wiesz… W każdym porcie inna dziewczyna.
Zaśmiał się głośno. Zanim odpowiedział, zacisnął swoje uda wokół moich kolan, więżąc mnie w uścisku.
— Coś w tym jest. Choć nie wypowiadam się za kolegów — puścił do mnie oko. — A ty? Czym ty się zajmujesz?
— Jestem pisarką. Dawniej uczyłam polskiego i angielskiego w liceum.
— O, a to prawda, co mówią o nauczycielkach? — szybko odbił piłeczkę. Zaskoczył mnie.
— A co mówią? — spytałam, choć doskonale wiedziałam, do czego zmierza.
— Że są niesamowicie żywiołowe w łóżku. I łatwe.
Przez ułamek sekundy przemknęło mi przez myśl tamto zdarzenie z moich czasów w szkole… Sam wiesz, o czym mówię. Chyba zauważył, że nagle posmutniałam, bo zaraz dodał:
— Żartowałem. Ot, takie tam męskie stereotypy, lubię się z nich śmiać.
— Nie szkodzi — uśmiechnęłam się, rozładowując jego nagłe zakłopotanie. — Nie wiem, czy wszystkie takie są, ale parę koleżanek z pokoju nauczycielskiego mogłoby cię zaskoczyć.
Zmieniając pozycję w wodzie, prowokacyjnie założyłam nogę na nogę. Moja stopa jakby zupełnie przypadkiem musnęła jego nabrzmiałe, twarde przyrodzenie. Nie wycofałam jej. Wręcz przeciwnie – powolnym, celowym ruchem zaczęłam go drażnić, przesuwając podbiciem stopy od nasady aż po czubek. Na jego twarzy odmalowało się najpierw osłupienie, które błyskawicznie ustąpiło miejsca błogiej, drapieżnej aprobacie.
Po chwili tego bezczelnego kuszenia wstał z wody, prezentując mi swój imponujący wzwód, na który nawet lodowata woda nie podziałała studząco.
— Może skoczymy do parowej? — Skinął głową w stronę mlecznej, zaparowanej szyby sąsiedniej sauny, przez którą widać było jedynie przytłumione światło.
Skinęłam głową w milczeniu. Podał mi rękę, pomagając wyjść z basenu. Gdy stanęłam naprzeciw niego, poczułam twardy, gorący nacisk na moim brzuchu. Moja dłoń powoli powędrowała w dół…
…
— Jak wyglądał? — Przerywa mi mąż. To jego pierwsze pytanie od początku mojej opowieści. Mężczyźni są tacy przewidywalni, zawsze muszą się porównywać.
— Był naprawdę okazały. Grubszy i mocniej wygięty ku górze niż twój. Idealny gabaryt dla mężatki szukającej grzesznej odskoczni. Nie przerywaj mi, chyba że nie chcesz, żebym dokończyła…
Brzmi to cholernie dwuznacznie, bo mój mąż od dłuższego czasu leży już między moimi udami, pieszcząc mnie językiem i spijając każde słowo z tej namiętnej historii.
— Jak wsuniesz język odpowiednio głęboko, może poczujesz jego smak — szepczę, a jemu nie trzeba dwa razy powtarzać.
…
Chwyciłam go mocno, badając dłonią jego obwód. Był twardy jak skała. Jego szorstka, żołnierska dłoń natychmiast powędrowała na moją pierś, brutalnie i rozkosznie ją ugniatając. Staliśmy tak przez parę sekund, po czym wysunęłam się z tego uścisku i skierowałam do łaźni parowej.
Mój nowy znajomy chlusnął wodą na kamienie i podłogę, potęgując gęstą mgłę, po czym usiadł w najgłębszym, najbardziej osłoniętym zakątku. Usiadłam tuż obok, chciwie łapiąc wilgotne, gorące powietrze. Kiedy położył ciężką dłoń na moim udzie, po ciele przeszedł mnie dreszcz, a w dole brzucha eksplodowało palące tętno. Wiedziałam, że po tym, co zrobiłam w basenie, nie ma już odwrotu.
I wcale tego nie chciałam. Wizja zostania zerżniętą w tym zamglonym, dusznym pomieszczeniu była silniejsza niż jakakolwiek lojalność. Pozwoliłam jego palcom wędrować wyżej, w stronę mojego najbardziej rozgrzanego, wilgotnego miejsca. Gdy tam dotarł, pochylił się nade mną i zaczął zachłannie całować moje piersi. Jego język drażnił sutek, doprowadzając mnie do szaleństwa. Wydałam z siebie cichy jęk rozkoszy, gdy wsunął palec dokładnie tam, gdzie teraz znajduje się twój język, kochanie. Kciukiem masował wzgórek, prowokując mnie do głośniejszych westchnień.
Uwięziona w tym dzikim uścisku, po omacku odnalazłam jego członek. Masowałam go od nasady aż po sam szczyt. Ten ruch wymagał ode mnie wysiłku, był tak nieziemsko potężny.
Nagle złapał mnie mocno za włosy i przyciągnął moją twarz do swojego podbrzusza. Chciałabym, żebyś ty też czasem bywał taki władczy, skarbie.
Bez wahania objęłam go ustami, chłonąc ten nowy, ostry smak. Słony pot mieszał się z nutą chloru. Słyszałam, jak nade mną mruczy sprośne, żołnierskie słowa, instruując mnie, jak mam się nim zajmować i chwaląc moją technikę. Zaszedł mnie od tyłu, a jego wolna ręka odnalazła moje mokre łono. Uniosłam się lekko na kolanach, oddając mu pełną kontrolę. Jego palce penetrowały mnie coraz głębiej, a ruchy stawały się brutalne, nieregularne.
W pewnym momencie całe jego ciało napięło się jak struna. Pchnął moją głowę mocno w dół. Nieprzyjemne uczucie rozpierania w gardle szybko zmieniło się w pierwotną walkę o każdy oddech. Z całych sił starałam się przełykać gęstą, gorącą serię, która zalewała moje usta. Gdy skończył, rozluźnił uścisk.
Muszę ci się pochwalić, że spiłam z niego wszystko, do ostatniej kropli. Był lśniący i niemal natychmiast znów gotowy do akcji. Pocałuj mnie teraz, poczuj jego smak w moim oddechu…
— Jesteś niesamowita — mruczał, po czym chwycił mnie za biodra i posadził na sobie.
Szybko przejęłam kontrolę, dosiadając go. Nasze usta złączyły się w drapieżnym pocałunku. Jego język szukał w moich ustach śladów nasienia. Z wyczuciem masował moje pośladki, naprowadzając swoje przyrodzenie we właściwe miejsce. Wszedł we mnie, zanim jeszcze zdążyłam całkowicie opuścić biodra. Doznanie było obłędne. Przepraszam cię, kochanie, ale tam, w tej parze, czułam się tak niesamowicie, rozkosznie rozepchana… Obawiam się, że po tym wszystkim nie będę już tak ciasna jak dawniej. Na pewno poczujesz różnicę.
Każdy centymetr jego ruchu krzesał we mnie iskry. Gdy całkowicie opadłam na jego uda, wykrzyknęłam z rozkoszy. Z twarzą schowaną między moimi piersiami zaczął rytmicznie unosić mnie i opuszczać. Byłam totalnie zniewolona tą sytuacją. Musiałam wręcz wgryźć się w jego ramię, żeby stłumić głośne jęki. Z każdym suwem przyspieszał, aż nagle zamarł, sztywniejąc.
Zrozumiałam, co się dzieje, gdy przez szum pary dobiegł nas dźwięk otwieranych drzwi. Ktoś wszedł do łaźni. Pomyślałam, że to ty przyszedłeś mnie szukać, i z przerażenia schowałam twarz w jego ramionach. Intruz, kimkolwiek był, natychmiast zorientował się w sytuacji i chyłkiem się wycofał, zatrzaskując drzwi i zostawiając nas w potwornym napięciu.
— Kto to był? — spytałam wystraszona.
— Jakaś parka — mruknął, a widząc mój strach, dodał: — Nie bój się, ze mną jesteś bezpieczna. Na potwierdzenie tych słów mocno zacisnął ramiona wokół mojej talii, dociskając mnie do swojej szerokiej klatki piersiowej. Brutalnym szarpnięciem bioder przypomniał mi, na czym skończyliśmy.
Po chwili uznał, że chce mnie posiąść z innej strony. Wstałam na moment, by zaraz usiąść na nim tyłem, niczym w głębokim fotelu. Jego dłonie natychmiast oplotły moje piersi, ściskając je na zmianę to mocno, to czule. Schował twarz w moich włosach, napawając się zapachem jaśminu, co chwilę podgryzając moją szyję i zlizując ślady własnych zębów.
— Mówiłaś, że piszesz… — odezwał się nisko.
Skupiona na potężnym członku, który rozpychał mnie od środka, byłam w stanie tylko potakiwać, kręcąc biodrami i ocierając się o jego brzuch.
— Jakieś powieści? — kontynuował tę grę.
— Tak… — wydusiłam pomiędzy jego mocnymi pchnięciami. — Powieści… erotyczne.
— Serio? No to właśnie masz darmowy materiał na kolejny rozdział — skwitował, wsuwając palce między moje uda, fundując mi kolejną falę rozkoszy, podczas gdy jego język penetrował moje ucho.
Moje ciało było całkowicie zawładnięte przez jego nienasycony, żołnierski głód. Czułam go w każdym zakamarku mojego jestestwa.
…
— Doszłaś? — pyta nagle mąż, unosząc głowę znad mojego brzucha.
— Jeszcze nie! Kontynuuj i daj mi mówić — oburzam się na tę nagłą przerwę w pieszczotach.
— Ale pytam, czy doszłaś wtedy w saunie? W tej historii — wyjaśnia z uśmiechem, całując wewnętrzną stronę moich ud. — Ach… Tak. Ale nie uprzedzaj faktów. Słuchaj.
…
Kiedy nacieszył się tą pozycją, wstał z ławki, nie wysuwając się ze mnie ani na milimetr. Uniósł mnie i oparł o szeroki, betonowy filar, który zasłaniał widok na wejście. Z dłońmi opartymi o śliską od wilgoci ścianę, wypięłam się w jego stronę. Był wysoki, więc musiałam wspiąć się na palce, by ułatwić mu zadanie.
— Tutaj nikt nas nie zobaczy — szepnął mi prosto do ucha, a gładząc moje pośladki, dodał: — Nigdy nie zostawiłbym takiej idealnej dupci samej w saunie.
Jego potężne łapska trzymały moje biodra w żelaznym uścisku, a impet, z jakim we mnie uderzał, raz po raz dociskał moje piersi do zimnego filaru. Z każdym pchnięciem, z każdym soczystym klapsem czułam, że zbliżam się do krawędzi. Przyparta do mokrych kafelków czułam, jak jego członek wchodzi we mnie pod zupełnie innym kątem, unosząc mnie lekko w górę. Ta zmiana uwolniła nieznane mi dotąd pokłady rozkoszy, sięgając miejsc, do których tobie, kochanie, nie udało się jeszcze nigdy dotrzeć. Wsuwał się miarowo, powoli, celebrując każdy centymetr. Jego gorący oddech na moim karku wyzwalał we mnie absolutnie zwierzęcą namiętność.
Gdy zaczął lizać moją szyję, wiedziałam, że to już. Wyciągnęłam ręce do tyłu, wbijając paznokcie w jego twarde pośladki, by wbił się we mnie jeszcze głębiej.
Pod powiekami eksplodował mi oślepiający błysk. Każde kolejne uderzenie wynosiło mnie na wyższy poziom ekstazy. Powiem ci, skarbie, że moje nogi nigdy tak nie drżały podczas orgazmu. Gdyby nie jego silne ramiona, które trzymały mnie nad ziemią, po prostu osunęłabym się na te brudne kafelki.
Mimo że targana spazmami zacisnęłam się na nim niczym imadło, on nie przestał. Zdążyłam tylko pomyśleć, ile jeszcze wytrzyma, gdy nagle znieruchomiał, charcząc głośno tuż przy moim uchu. Przycisnął mnie do siebie z całych sił, a ja poczułam na plecach całe ciepło jego nagości.
Zastanawiasz się pewnie, czy skończył we mnie?
— Jestem na granicy — wycharczał rozedrganym głosem. — Wyjąć?
— Zostań — błagałam, napierając tyłem na jego lędźwie. — Musimy zostawić pamiątkę dla mojego męża.
Docisnął biodra do moich pośladków, a moje wnętrze zalała potężna, gorąca fala jego nasienia. Nie powtórzę słów, które wtedy bezwstydnie cedził przez zęby, bo spaliłabym się ze wstydu. Każdy strumień, który we mnie wtłaczał, sprawiał, że chciałam go tam uwięzić na zawsze.
Po wszystkim oparł się o mnie całkowicie wycieńczony. Całując mój kark, poruszał się we mnie jeszcze leniwie, by wycisnąć z tego zbliżenia ostatnie soki.
— Co teraz? Wspólny prysznic, a potem szampan u mnie w pokoju? — zaproponował.
Przez ułamek sekundy ta oferta wydała mi się kusząca, ale wiedziałam przecież, że ty tutaj na mnie czekasz. Poza tym czułam się zmęczona i… brudna. Wiedziałam, że tylko ty potrafisz sprawić, bym znów poczuła się czysta.
— Może innym razem — odpowiedziałam krótko. Na pożegnanie uścisnęłam jego wiotczejący już członek. Z jego rezygnacji wywnioskowałam, że wycisnęłam z niego wszystko. — W porządku — pocałował mnie krótko i wyszedł.
Siedziałam tam jeszcze przez chwilę w samotności, nie dowierzając temu, co się właśnie wydarzyło. Gdy upewniłam się, że korytarz jest pusty, wymknęłam się pod prysznice.
…
— Jesteś niesamowita. Twoja wyobraźnia doprowadza mnie do obłędu — mruczy mąż.
Dopiero co skończył pieścić mnie językiem, a teraz leżymy spleceni ciałami na hotelowym łóżku.
— Miałam mnóstwo czasu w saunie, żeby dopracować szczegóły tej fabuły — uśmiecham się tajemniczo.
Pytam, czy chce, żebym teraz ja zajęła się nim, ale on kręci głową, twierdząc, że woli zostawić tę energię na wieczór po kolacji.
…
Podczas kolacji mąż nie potrafi oderwać ode mnie wzroku, wciąż oszołomiony moją sypialnianą opowieścią. Nagle jego oczy rozbłyskują, a na usta wypełza dwuznaczny, rozbawiony uśmiech. Patrzy gdzieś w głąb sali restauracyjnej, dokładnie za moje plecy.
Gdy odwracam głowę, moje serce na moment zamiera. Przez dwuskrzydłowe drzwi restauracji właśnie wchodzi główny bohater mojej dzisiejszej historii. Doskonale wiem, co myśli mój mąż – zawsze po takich opowieściach lubimy ukradkiem obmawiać i wyśmiewać ludzi, których celowo wplatam w moje erotyczne fantazje.
Tym razem jednak wszystko wygląda inaczej.
Wysoki żołnierz z sauny omiata wzrokiem salę i nagle dostrzega, że oboje intensywnie się w niego wpatrujemy. Na jego twarzy maluje się nagłe zmieszanie. Speszony, niemal natychmiast obraca się na pięcie i szybkim krokiem opuszcza restaurację.
Przenoszę wzrok na zdezorientowaną minę mojego męża. Uśmiecham się niewinnie, tym samym dziewczęcym głosem co wcześniej podsumowując:
— Mówiłam ci przecież, kochanie… Naprawdę byłam dzisiaj bardzo niegrzeczna.
Po czym, jak gdyby nigdy nic, sięgam po widelec i wracam do jedzenia kolacji.
Pierre_Dohl_Ona
Jak Ci się podobało?