Od szafy w korytarzu do kilku lajków

26 września 2026

16 min

Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!

O tym, jak od walki z małżeńską rutyną, można dojść do kilku lajków.

Janusz i Grażyna byli razem od trzydziestu lat. Poznali się jeszcze na studiach, wzięli ślub w dwudziestym czwartym roku życia i od tamtej pory nie rozstali się nawet na dłużej niż tydzień. Mieszkanie na warszawskim Mokotowie, dwie spokojne biurowe kariery – on w logistyce dużej firmy transportowej, ona w księgowości. Oboje po pięćdziesiątce, ale dbali o siebie z konsekwencją, której wielu młodszym brakuje. Janusz trzy razy w tygodniu chodził na siłownię. Miał szerokie ramiona, płaski brzuch, wyraźne mięśnie piersiowe i tylko lekkie siwienie przy skroniach. Skóra na dłoniach była lekko zgrubiała od weekendów spędzanych w garażu i na działce. Kiedy się uśmiechał, w kącikach oczu pojawiały się zmarszczki, które Grażyna zawsze lubiła. Grażyna ćwiczyła jogę i pilates. Jej ciało było jędrne, piersi po dwóch ciążach wciąż ładnie uniesione, sutki ciemnobrązowe, biodra pełne, ale bez zbędnego tłuszczu. Skóra na brzuchu gładka, z ledwo widocznymi śladami macierzyństwa. Uda pełne, pośladki okrągłe. Paznokcie zawsze miała zadbane – najczęściej klasyczna czerwień – a makijaż robiła nawet wtedy, gdy zostawała w domu: lekki podkład, wytuszowane rzęsy, delikatny róż i pomadka, która podkreślała jej pełne usta. Wieczorami, kiedy siedzieli razem na kanapie, Janusz często kładł dłoń na jej udzie i głaskał ją absently, jakby upewniał się, że nadal jest jego.

Seks między nimi nie zanikł, ale z latami stał się przewidywalny. Janusz od lat oglądał pornografię, szczególnie materiały z gatunku cuckold, threesome i gangbang. Grażyna wiedziała o tym od dawna. Widziała, jak przy takich filmach dostaje nierealnie twardego, pulsującego wzwodu, jak jego oddech przyspiesza, a dłonie zaciskają się na udach. Czasem oglądali razem. Ona nie czuła zazdrości – raczej ciekawość i rosnące podniecenie. Nigdy wcześniej nie zdradzili się, nawet nie flirtowali na boku. Byli lojalni. Ale porno działało na nich jak katalizator. Coraz częściej rozmawiali o fantazjach, o tym, jak wyglądałoby, gdyby ktoś trzeci wszedł do ich sypialni. Nie planowali niczego konkretnego. Na swoim koncie na portalu dla dorosłych wrzucali tylko własne materiały – zawsze z zakrytymi twarzami i jasną deklaracją: zero swingu, zero spotkań. Lajki spływały regularnie, komentarze były grzeczne, czasem zachwycone, czasem pełne zazdrości. Janusz czytał je z uśmiechem, a Grażyna czasem pytała półgłosem: „Co byś zrobił, gdyby ktoś naprawdę tu przyszedł?”. On zawsze odpowiadał tylko: „Zobaczylibyśmy”.

Aż któregoś dnia zamówili szafę wnękową do korytarza. Trafili na ogłoszenie Marcinka chłopaka po zawodówce, który prowadził małą, jednoosobową firmę stolarską. Pracował sam, był rzetelny, punktualny, trudno było się do niego przyczepić. Montaż miał potrwać kilka dni. Pierwszego dnia tylko przywiózł materiały, wymierzył wszystko jeszcze raz i zostawił po sobie porządek. Drugiego dnia przyszedł rano z narzędziami i zaczął właściwy montaż.

Marcinek był wysoki, szczupły, ale umięśniony od pracy fizycznej. Miał jasne, krótko ostrzyżone włosy, niebieskie oczy i lekkie, prawie niewidoczne zarost. Nosił zwykłe robocze spodnie i t-shirt, który przylegał do torsu. Kiedy schylał się nad deskami, widać było zarys mięśni pleców i pośladków. Jego dłonie były duże, z lekkimi otarciami typowymi dla kogoś, kto codziennie pracuje z drewnem. Janusz zauważył to od razu i poczuł znajome napięcie w spodniach. Grażyna też zauważyła. Marcinek był miły, nieśmiały, dziękował za każdy gest. Nie flirtował, nie patrzył zbyt długo. Po prostu pracował, skupiony i konkretny. Kiedy prosił o coś, mówił „proszę” i „dziękuję” z prawdziwą uprzejmością.

Około południa Janusz wyciągnął żonę do kuchni. Zamknął drzwi, stanął blisko niej. Przez chwilę milczał, patrząc jej w oczy. Potem powiedział cicho, bez ogródek:

– Grażyna szkoda nie wykorzystać okazji. Jest młody, grzeczny, wygląda na kogoś, kto nie będzie robił problemów. Moglibyśmy nagrać coś ciekawego i anonimowego. Twarze zakryte.

Grażyna nie od razu odpowiedziała. Serce biło jej szybciej, ale nie z paniki z czegoś innego. Wiedziała, jak bardzo go to podnieca. Widziała ten błysk w oku, który pojawiał się tylko przy określonych filmach. Sama też czuła wilgoć między nogami. Przez trzydzieści lat małżeństwa nigdy nie zrobiła niczego poza nim, ani on bez niej. Teraz granica się przesuwała. Podeszła bliżej, położyła dłoń na jego kroczu i poczuła, że jest już twardy, gorący.

– Boisz się? – zapytała cicho.

– Nie. Chcę to zobaczyć. Chcę zobaczyć, jak ktoś inny cię bierze. I chcę, żebyś ty też tego chciała.

Grażyna przełknęła ślinę. W jej głosie nie było wstydu, tylko spokojna decyzja.

– Dobrze. Mój ty zboczeńcu – powiedziała zawadiacko.

Janusz pocałował ją namiętnie z prawdziwą miłością i wrócił do korytarza. Marcinek właśnie dokręcał półkę. Janusz podszedł, oparł się o framugę i powiedział wprost, spokojnie, konkretnie. Że mają takie hobby. Że nagrywają. Że jeśli się zgodzi, dostanie dodatkowe pieniądze, a twarze będą zakryte. Że to jednorazowa sprawa, zero zobowiązań, zero romantycznych historii.

Marcinek położył wkrętarkę. Otarł ręce o spodnie. Spojrzał na Janusza, potem na Grażynę stojącą w drzwiach. Policzki lekko się zarumieniły. Przez chwilę milczał, ważąc słowa. Nie uciekł wzrokiem. W końcu przełknął ślinę i powiedział cicho:

– Ja… nigdy czegoś takiego nie robiłem. Nie wiem nawet, jak się zachować. Ale… jeśli naprawdę tylko o to chodzi… i jeśli państwo wiecie, czego chcecie… to mogę spróbować.

Janusz skinął głową.

– Wystarczy, że będziesz robił to, o co poprosimy. Resztę zostaw nam.

Janusz ustawił telefon na statywie w salonie, drugi na komodzie. Twarze miały być zawsze poza kadrem albo zasłonięte. Jeśli coś się pokaże w kadrze, zakryje to w programie do obróbki filmów, trochę się już na tym zna. Grażyna zniknęła na chwilę w łazience. Kiedy wróciła, miała na sobie tylko cienką, białą koszulę nocną, przez którą prześwitywały ciemne sutki i czarne stringi. Paznokcie u rąk i nóg lśniły klasyczną czerwienią. Makijaż był intensywniejszy niż zwykle, ciemniejsza kreska na powiekach, pełniejsze usta w bordowym kolorze. Włosy spięła wysoko. Zapach jej perfum ciepły, z nutą wanilii i czegoś drzewnego wypełnił salon. Janusz spojrzał na nią i poczuł, jak kutas twardnieje jeszcze bardziej. To była jego ukochana żona i za chwilę miała zostać użyta na jego oczach.

Marcinek stał przy kanapie. Janusz kazał mu się rozebrać. Chłopak ściągnął t-shirt. Tors gładki, bez włosów, zarys mięśni brzucha i piersi. Skóra miała lekki, złotawy odcień, sutki małe, różowe. Potem rozpiął spodnie. Kiedy zsunął bokserki, kutas wypadł ciężko, już na wpół twardy gruby, długi, z wyraźną żyłą biegnącą po spodniej stronie i ciemną, szeroką żołędzia. Grażyna poczuła, jak stringi robią się mokre. W jej brzuchu coś się zacisnęło, ale nie strach, raczej ostre, jasne podniecenie mieszane z dziwnym spokojem.

Uklękła przed nim. Wzięła kutasa w dłoń. Czerwone paznokcie na gładkiej, ciepłej skórze. Żyła pulsowała pod opuszkami. Liznęła czubek, poczuła słony smak preejakulatu, potem wzięła go do ust – głęboko, bez pośpiechu. Gardło pracowało, oczy łzawiły, ale nie odsuwała się. Marcinek westchnął, ręce trzymał wzdłuż ciała, niepewnie. Janusz usiadł w fotelu, rozpiął spodnie, wyjął już twardego kutasa i włączył nagrywanie. Obiektyw uchwycił czerwone paznokcie, bordowe usta, ślinę spływającą po brodzie.

– Ssij go ładnie – powiedział do żony, głos miał niski, spokojny. – Pokaż, jak umiesz. Głębiej. Chcę widzieć, jak ci się ślina leci po brodzie i kapie na piersi. Nie spiesz się. On nigdzie nie ucieknie.

Grażyna brała coraz głębiej. Ślina spływała jej po brodzie, kiedy gardło otwierało się na kolejne centymetry. Janusz wstał, podszedł z tyłu, wsunął dłoń pod koszulę, ścisnął sutek, potem zjechał do stringów. Były już zupełnie mokre. Wsunął dwa palce między wargi i zaczął je wolno poruszać, podczas gdy ona nadal ssała. Słychać było mokre odgłosy i ciężki oddech Marcinka.

– Czujesz, jaki jest gruby? – szepnął jej do ucha. – Wyobraź sobie, jak cię wypełni. Już jesteś mokra jak szmata. Palce mi się ślizgają. Lubisz to, prawda? Lubisz, że patrzę.

Grażyna tylko lekko skinęła głową, nie odrywając ust od kutasa.

Po kilku minutach Janusz kazał jej wstać. Ściągnął stringi. Grażyna nachyliła się nad oparciem kanapy, rozstawiła nogi. Zamiast od razu włożyć kutasa, Janusz uklęknął za nią. Rozchylił jej pośladki dłońmi i zaczął lizać. Najpierw wolno, od dołu język przejechał po zewnętrznych wargach, potem wsunął się głębiej, oblizując wnętrze, wracając do łechtaczki. Grażyna jęknęła głośniej. Janusz przesunął język wyżej, do odbytu. Zakreślił koło, nacisnął lekko, oblizał dokładnie, wsunął czubek języka i poruszał nim. Robił to długo, bez pośpiechu, aż biodra Grażyny zaczęły się trząść, a z gardła wydobywał się ciągły, niski dźwięk. Dopiero wtedy wstał i ustąpił miejsca. Marcinek wziął kutasa w dłoń, przyłożył do mokrej szpary i powoli, centymetr po centymetrze, wepchnął go w nią. Grażyna wzięła powietrze, było grubo, wypełniająco, inaczej niż przy mężu. Marcinek złapał ją za biodra, najpierw niepewnie, potem mocniej, kiedy poczuł, jak ona się cofa na niego. Każde pchnięcie wydobywało z niej niski, gardłowy dźwięk.

– Patrz, jak cię napełnia – mówił Janusz, stojąc z boku, jedną ręką trzymając telefon, drugą głaszcząc własnego kutasa. – Słyszysz, jak chlupie? Gruby kutas rozpycha cię na moich oczach. Jesteś taka mokra, że kapie ci po udach. Pokaż kamerze, jak ładnie bierzesz. Wspaniale.

Grażyna jęczała z rozkoszy i bała się, że zaraz dojdzie. Włosy kleiły się do potu na karku, czerwone paznokcie wbijały się w kanapę. W jej ciele wszystko było napięte i podniecenie, które rosło z każdym pchnięciem, i dziwna, prawie czuła świadomość, że Janusz jest tu, patrzy i jest zadowolony. Po chwili kazał im zmienić pozycję. Grażyna usiadła okrakiem na chłopaku, który leżał na kanapie. Wsunęła go w siebie sama, powoli, aż do końca. Zaczęła ujeżdżać – najpierw wolno, kręcąc biodrami, potem coraz szybciej. Janusz stanął przed nią. Bez wahania wzięła jego kutasa do ust. Ssała męża, jednocześnie spuszczając się na grubym fiucie Marcinka. Ślina spływała jej po brodzie, mieszając się z sokami, które ściekały po udach chłopaka. Kamera rejestrowała wszystko.

– Tak – mruknął Janusz, trzymając ją lekko za tył głowy. – Ssij mnie, jak on cię jebie. Pokaż kamerze, jak lubisz mieć pełną cipkę i pełne usta jednocześnie. Jesteś piękna, kiedy jesteś użyta. Patrz na mnie.

Zeszli na podłogę. Janusz położył się na plecach. Grażyna uklękła nad nim i zaczęła lizać jego jądra – wolno, dokładnie, biorąc je do ust jedno po drugim, oblizując skórę, ssąc delikatnie. Jednocześnie Marcinek wszedł w nią od tyłu. Rytm był nierówny, ale intensywny. Grażyna jęczała z ustami pełnymi, a Janusz trzymał ją za tył głowy i patrzył, jak jej ciało porusza się przy każdym pchnięciu. Potem zamienili się – Grażyna lizała jądra Marcinka, a Janusz trzymał ją za biodra i wchodził w nią wolno, głęboko, czując, jak jest mokra i rozgrzana po chłopaku.

Później Grażyna usiadła na kanapie, rozłożyła nogi szeroko. Marcinek uklęknął między nimi i zaczął lizać jej cipkę. Najpierw delikatnie, samymi końcówkami języka, potem mocniej i wsuwał język głęboko, oblizywał łechtaczkę, ssał wargi, wracał do środka. Janusz stał z boku, głaskał jej piersi przez cienką koszulę, potem wsunął dłoń pod materiał, ścisnął sutki, nachylił się i wziął jeden do ust, gryzł lekko, lizał. Grażyna trzymała chłopaka za głowę, czerwone paznokcie wplatały się w jasne włosy. Dochodziła głośno, z drżącymi udami, a soki spłynęły po brodzie Marcinka i po jej własnych udach.

– Dobra dziewczyna – powiedział Janusz cicho z czułością. Pokaż, jak mokra potrafisz być. Chcę to mieć na nagraniu.

Nie dali mu odpocząć. Grażyna odwróciła się, uklękła na dywanie. Janusz podniósł jej jedną stopę i przyłożył do twarzy Marcinka. Chłopak najpierw zawahał się, potem polizał podeszwę, potem wziął palce do ust, ssąc je powoli, język między nimi. Grażyna patrzyła na to z półprzymkniętymi oczami, podczas gdy Janusz wsuwał w nią dwa palce i poruszał nimi wolno, rozchylając. Potem sama wzięła stopę Marcinka, oblizała mu duże palce i wsunęła je głębiej do ust, jednocześnie masując jego kutasa dłonią. Ślina spływała po jej brodzie, a czerwone paznokcie zaciskały się na grubym fiucie.

Wrócili do kanapy. Grażyna położyła się na boku. Marcinek wszedł w nią od tyłu, a Janusz klęczał przed jej twarzą. Ssała go, trzymając jedną ręką za jądra, drugą opierając się o poduszki. Co jakiś czas odsuwała usta i lizała mu żołądź, potem brała znowu głęboko. Ślina spływała, makijaż zaczął się rozmazywać pod oczami. Janusz trzymał ją za tył głowy, ale nie na siłę – pozwalał jej brać tyle, ile chciała. Za nią Marcinek poruszał się rytmicznie, jego brzuch uderzał o jej pośladki.

– Głębiej – powiedział nisko.

W pewnym momencie Janusz wyłączył oba telefony. Odstawił je na komodę, ekranami do spodu. Marcinek zatrzymał się w pół ruchu, kutas wciąż w środku Grażyny. Spojrzał na Janusza z pytaniem w oczach. Grażyna uniosła głowę, oddech miała nierówny, bordowa pomadka rozmazana.

– Na chwilę – powiedział Janusz spokojnie, prawie łagodnie. – To nie idzie do filmu. Wyjdź z niej.

Marcinek posłusznie się wycofał. Grażyna zsunęła się z niego i stanęła na kolanach na dywanie, czekając. Janusz odszedł do sypialni. Wrócił z czarną, miękką skórzaną obrożą i krótką smyczą. Zapiął jej obrożę wokół szyi – pasek był szeroki, klamra kliknęła cicho. Przewlekł smycz, owinął koniec wokół dłoni i lekko pociągnął. Grażyna natychmiast zeszła na czworaka. Włosy wypadły jej z koka, spłynęły na policzki. Czerwone paznokcie oparły się o parkiet. Wiedziała, co lubi. W jej ciele pojawiło się znajome, ciepłe napięcie.

Janusz ruszył powoli przez salon, prowadząc ją za sobą. Szła za nim na kolanach i dłoniach, piersi kołysały się pod cienką koszulą, sutki ocierały o materiał przy każdym ruchu. Smycz była napięta, ale nie dusiła, tylko trzymała, przypominała. Marcinek stał nagi pośrodku pokoju i patrzył. Oczy miał szeroko otwarte, usta lekko rozchylone. Kutas mu drgał, ale nie ruszył się z miejsca. Wyraz twarzy mówił wszystko: nigdy czegoś takiego nie widział i nie wiedział, jak ma się zachować. Oddychał przez usta.

Janusz zatrzymał się przy oknie, odwrócił się tyłem do Grażyny i rozstawił nogi. Pociągnął smycz w dół, zmuszając ją, żeby przybliżyła twarz do jego pośladków.

– Liż – powiedział cicho, bez pośpiechu.

Grażyna rozchyliła jego pośladki dłońmi. Czerwone paznokcie wcisnęły się w skórę. Przybliżyła twarz i zaczęła lizać. Język był ciepły, mokry, najpierw krążył wokół odbytu, potem naciskał, potem wsuwał się delikatnie. Lizała wolno, dokładnie, jakby miała na to cały czas. Ślina spływała jej po brodzie. Janusz stał spokojnie, jedną ręką trzymając smycz, drugą głaszcząc własnego kutasa. Od czasu do czasu pociągał smycz lekko w górę, zmuszając ją do uniesienia głowy na sekundę, potem puszczał. Marcinek obserwował w milczeniu. Jego oddech był słyszalny w całym salonie.

Po dłuższym czasie Janusz pociągnął smycz, odwrócił się i kazał jej zostać na czworaka. Uklęknął za nią. Rozchylił jej wargi kciukami i spojrzał przez chwilę, była mokra, otwarta, różowa, błyszcząca. Potem pochylił się i zaczął lizać. Język wszedł głęboko, wolno, potem wycofał się i skupił na łechtaczce, ssał, oblizywał, wracał do środka, znowu ssał. Grażyna jęczała, biodra cofały się na jego twarz, czerwone paznokcie wsuwały się w dywan. Prowadził ją coraz bliżej. Czuła, jak wszystko w środku się zbiera, jak udami zaczyna drżeć, jak oddech staje się urywany, jak w brzuchu robi się gorąco. Była już na samej krawędzi, kiedy Janusz nagle odsunął twarz.

– Nie jeszcze – powiedział cicho, prawie szeptem. – Nie teraz.

Grażyna wydała z siebie dźwięk zawodu – niski, niezadowolony. Została na czworaka, cipka pulsowała, nawilżona, otwarta, ściekało jej po wewnętrznej stronie ud. Janusz usiadł na podłodze przed nią, oparł się plecami o kanapę i uniósł prawą stopę. Przyjrzał się jej cipce jeszcze raz, potem powoli, ostrożnie przyłożył duży palec do szpary. Nie pchał. Tylko czekał. Jej wilgoć zrobiła resztę – palec wsunął się łatwo, po samym czubku. Potem kolejny centymetr. Potem jeszcze. Kiedy duży palec był już w środku, dodał drugi. Zaczął poruszać stopą – wolno, miarowo, wsuwając i wyciągając, rozchylając. Nie bolało. Było dziwne, pełne, intensywne. Skóra stopy była gładka, ciepło, a ruch – kontrolowany, dokładny. Grażyna jęknęła głośno z radością. Wypinała się, biorąc stopę głębiej, ile się dało na jej nawilżeniu. Czerwone paznokcie wbijały się w parkiet, głowa opadła między ramiona, włosy zasłoniły twarz. Z gardła wydobywał się ciągły, niski dźwięk przyjemności. W jej głowie nie było już myśli o tym, czy to dziwne. Było tylko ciało, dźwięki i fakt, że Janusz to robi i że Marcinek patrzy.

Janusz robił to długo. Patrzył, jak jego stopa znika w niej częściowo i pojawia się z powrotem, błyszcząca od jej soków. Czasem przyspieszał o ułamek. Czasem zatrzymywał się na chwilę, trzymając stopę głęboko, i czekał, aż ona sama zacznie się cofać. Grażyna drżała coraz mocniej. Była blisko – bardzo blisko. Marcinek stał dwa metry dalej i patrzył z niedowierzaniem. Jego kutas był twardy jak kamień, ale nie ruszył się. Tylko oddychał przez usta i obserwował, jak mąż tej kobiety jebie ją stopą i jak ona to bierze z ogromną, niemal wdzięczną radością.

Kiedy Janusz poczuł, że Grażyna jest już na samej krawędzi – udami zacisnęła mu stopę, oddech stał się płytki, ciało spięło się – wyciągnął stopę jednym, spokojnym ruchem. Grażyna krzyknęła z zawodu. Została na czworaka, cipka pulsowała pusto, ściekało jej jeszcze bardziej. Janusz odpiął obrożę, schował ją razem ze smyczą do sypialni i wrócił.

– Koniec prywatnej części – powiedział spokojnie. – Wracamy do filmu.

Włączył telefony. Ustawił kąty. Grażyna miała rozmazany makijaż, ślady śliny na brodzie, włosy w nieładzie, pulsującą, niedokończoną cipkę i wyraz twarzy pełen napięcia i zawodu. Marcinek nadal stał z tym samym niedowierzaniem w oczach. Janusz spojrzał na niego.

– Możesz wracać. Tam, gdzie byłeś.

Marcinek podszedł niepewnie. Grażyna usiadła okrakiem na nim z powrotem, wsunęła go w siebie – była tak mokra, że wszedł bez najmniejszego oporu – i zaczęła ujeżdżać. Janusz stał z boku, telefon w dłoni, i kontynuował nagrywanie, jakby nic się nie stało. Widz filmu nigdy nie zobaczy, co działo się przez te kilka minut. Zobaczy tylko, że nagle żona jest jeszcze bardziej rozpalona, a chłopak wygląda na wstrząśniętego.

Zeszli na podłogę. Janusz na plecach, Grażyna lizała jego jądra, Marcinek od tyłu. Potem zamiana. Potem Grażyna na kanapie, nogi szeroko, Marcinek liżący jej cipkę, Janusz bawiący się piersiami. Dochodziła głośno, soki spłynęły po brodzie chłopaka.

Na koniec Marcinek spuścił się w niej. Janusz kazał mu się wycofać, Grażyna rozchyliła wargi palcami i pokazała kamerze, jak biała sperma wypływa i spływa po udach, ciągnie się w nitki.

Na samym końcu Janusz dokończył na jej twarzy. Sperma spłynęła po policzkach, zmieszała się z rozmazanym bordowym makijażem, spłynęła na usta i dalej. Włosy Grażyny wypadły z koka, kleiły się do potu i nasienia. Leżała na kanapie z rozchylonymi nogami, brudna, z czerwonymi paznokciami, z rozmazanymi ustami, z nasieniem na skórze, na piersiach, między udami i na twarzy. Oddychała ciężko. W oczach miała coś między wyczerpaniem a euforią. Janusz podniósł telefon i sfilmował ją dokładnie w tym stanie – z bliska, powoli, każdy szczegół: spływające ścieżki, rozmazaną pomadkę, wilgotne włosy, otwarte wargi, z których jeszcze coś ściekało, czerwone paznokcie spoczywające na brzuchu.

– Tak wyglądasz po wszystkim – powiedział cicho, prawie do siebie. – I tak cię chcę mieć na nagraniu.

Nikt nic nie wycierał. Kamera rejestrowała, jak wygląda po wszystkim. Dopiero po dłuższej chwili Marcinek zaczął się ubierać. Podziękował niezręcznie, wziął kopertę z dodatkową gotówką i wrócił do niedokończonej szafy. Przez resztę dnia pracował w milczeniu, nawet nie poszedł się umyć. Czasem rzucał ukradkowe spojrzenia już nie tylko z podnieceniem, ale z czymś, co wyglądało na mieszaninę szoku i szacunku.

Wieczorem Janusz zmontował materiał. Zakrył twarze, dodał krótki opis. Wrzucili film na swoje konto. W ciągu kilku godzin lajki posypały się lawiną. Komentarze były mieszane – jedni pisali „super pięknie, jaka ona jest gorąca”, inni „żona się skurwiła”, „biedny mąż”, „chcę więcej”. Ocean reakcji. Widzowie nigdy nie dowiedzieli się, co działo się w tych kilku minutach, kiedy kamery były wyłączone. Zobaczyli tylko skutki. Janusz czytał komentarze z twardym kutasem. Grażyna siedziała obok, oparła głowę o jego ramię i tylko lekko się uśmiechała.

 

56
bd/10
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 0/10 (0 głosy oddane)

Komentarze (0)

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.