Pani Wisłowska (VI)

5 kwietnia 2016

15 min

Sielanka nie mogła trwać wiecznie, a wątpliwości są jak pęknięcia w murze - pierwszy krok ku katastrofie.

Marta siedziała w ławce, ignorując otoczenie. Nie słuchała tematu lekcji, tylko rysowała w zeszycie. Złamane serca, szubienice czy płonące drzewa zdobiły kolejne strony, kiedy pani Wisłowska przemawiała do klasy. Nie usłyszała nawet dzwonka, pochłonięta przygnębiającymi myślami.

- Marto, chciałabym z tobą porozmawiać. - Zimny głos nauczycielki wyrwał ją z zadumy pełnej bólu i katastroficznych przemyśleń.

Udała się na zaplecze i usiadła na tapczanie, który najlepsze lata miał już za sobą. Nie patrzyła na kobietę w obawie, że spojrzenie sprowokuje ją do długiej rozmowy, której chciała za wszelką cenę uniknąć.

- Co się dzieje? Widziałam, że przez całą lekcję nic nie zanotowałaś. Od innych nauczycieli usłyszałam, że to nie pierwszy raz. Coś się dzieje w domu?

- Nie.

- Może jakieś rozterki sercowe?

Pytanie zmroziło Martę do szpiku kości. Odpowiedziała krótko:

- Nie.

- Mam przeczucie, że kłamiesz.

- Nie chcę o tym rozmawiać.

- Posłuchaj mnie uważnie. - Usiadła obok, roztaczając woń swych niezmienionych od lat perfum. - Widzę wyraźnie, że coś jest nie tak, a doszły mnie plotki, że miałaś problemy z pewnym chłopcem. Wiem, że dla ciebie jestem obcą osobą, ale wierz mi, możesz się przede mną otworzyć. Widziałam cię już nagą, nie możesz mnie niczym zaskoczyć. - Uśmiechnęła się ciepło, opierając dłoń na ramieniu dziewczyny.

Wspomnienie wielkiej chwili, gdy utraciła dziewictwo, a jednocześnie potrzeba wyrzucenia z siebie przykrych wspomnień, sprawiły, że zmiękła i wybuchła płaczem pełnym goryczy.

- To wszystko przez Kamila!

- Co też takiego zrobił?

- Wykorzystał mnie, upokorzył. A ja myślałam, że jest jedynym!

- Faceci... Nigdy nie możesz im ufać. Niestety rodzą się z jakąś wadą, która każe im zwodzić i oszukiwać.

- Jak ja mam się z jakimś związać?

- Chodź do mnie.

Marta wpadła w szerokie ramiona pani Wisłowskiej, przyjmując jej ciepło i serdeczność. W świetle ostatnich wydarzeń nauczycielka okazała się upragnionym portem po wielkim sztormie. Pozwoliła łzom plamić granatowy żakiet nauczycielki, która głaskała Martę po głowie.

- Powiem ci coś, czego nie mówiłam jeszcze nikomu. - Nauczycielka mówiła spokojnie, niemal szeptem. - Miałam kiedyś narzeczonego.

- Naprawdę? - Informacja o tym, że „sopel lodu”, jak często nazywano kobietę w szkolnych korytarzach, miała jakiegoś faceta, była tak szokująca jak nieprawdopodobna.

- Tak. Niestety zdradził mnie.

- Faceci to świnie.

- To najtrafniejsze określenie.

Marta ze swojej pozycji widziała masywne nogi nauczycielki, lekko rozszerzone pod nudnawą spódnicą. Przypomniała sobie wielką chwilę, w której stała się kobietą. Znów poczuła smak piersi pani Wisłowskiej. Ciekawe jak smakowała jej szparka?

Ręka niby mimowolnie zsunęła się niżej, dotykając wydepilowanej skóry tuż nad kolanem. Potem przejechała po gładkiej powierzchni z obojętnością, którą tak żarliwie chciała pokazać. Poczuła, że dłoń nauczycielki zjechała niżej, zatrzymując się dopiero nad kością ogonową. Marta delikatnie przesunęła dłoń pomiędzy nogi, jednocześnie czujnie obserwując ruchy kobiety. Pogłaskała ją po pupie! Pociągnęła ruch wyżej, odbierając zmieniającą się temperaturę skóry, a tymczasem przyjemny dotyk wsunął się pod jej spodnie. Stanowcza, ale czuła dłoń pomasowała Martę po pośladku, nie zostawiając żadnych wątpliwości.

Podniosła się i popatrzyła na nauczycielkę. Ta ściągnęła swe okulary, które dla niektórych zdawały się zrośnięte z jej skórą i rozpuściła włosy. Widok opadających blond kosmyków był tak niezwykły, że dziewczyna przez chwilę zaniemówiła. Dopiero soczysty buziak przywrócił ją do żywych. Splotły usta, zatracając się w zakazanej miłości. Ręce błądziły po ubraniu, szukając nagiej skóry, kiedy języki tańczyły pierwotny taniec. Nauczycielka smakowała wybornie, a sama myśl o jej cipce wywoływała ciarki. Marta zagłębiła się pod spódnicę, z radością odkrywając szparkę nauczycielki. Sama z rozkoszą przyjmowała pewny chwyt na swoim biuście.

W atmosferze podniecenia i nastoletnich chichotów rozebrały się, podziwiając piękno drugiej. Marta zachwycała się kobiecymi kształtami nauczycielki, która przypominała figurą boginię płodności pradawnych ludów ze swoim ogromnym biustem i szerokimi biodrami. Poczuła się mała i nierozwinięta przy niej, chociaż głośny oddech i rozmarzone oczy kochanki mówiły coś innego. Nauczycielka przejęła inicjatywę i prawie wgryzła się w młodą cipkę. Marta z trudem znosiła nieopisaną rozkosz doświadczonych ust, które robiły z nią, co tylko zechciały. Wiła się w spazmach, nie pojmując, skąd bierze się dzika przyjemność. Koniec oralnych pieszczot przyjęła z rangą godną najgorszej kary.

Spojrzała na swoją boginię, a ta wyłożyła się na tapczanie, bezwstydnie odsłaniając lekko zarośniętą szczelinę. Widok rozbudził popęd, którego Marta nie spodziewała się po sobie. Przyssała się do kobiety, jak spragniona, spijając śluz i woń spoconej cipki. Oszołomiona wrażeniami i świadomością przekroczenia pewnej, dotychczas odległej granicy, sprawiła, że uczennica pragnęła jedynie trwać w tym dotyku. Zamknęła oczy, by inne zmysły wyostrzyły się, kiedy wciskała język pomiędzy fałdki, albo zaciskała wargi na łechtaczce. Pojękiwania pani Wisłowskiej były największą nagrodą, jakiej mogła pragnąć. Lecz przygoda z inną kobietą nie miała się tak skończyć.

Nauczycielka podniosła się i dała znak, by Marta położyła się na wznak. Potem wsunęła się pomiędzy jej nogi, umożliwiając dwóm rozgrzanym cipkom upragnione spotkanie. Uczennica nie mogła nawet przypuszczać, jakie doznania dostarcza ocieranie dwóch ciał o siebie. Kładła rękę na głowie, szarpiąc za własne włosy, wyginała ciało; robiła dosłownie wszystko, byle tylko złagodzić emocje, które płynęły przez nią. Ale i tym razem nie spotkała upragnionego końca.

- Usiądź na mnie - powiedziała nauczycielka.

Marta posłusznie przyłożyła rowek do ust kobiety, samej pochylając się nad szparką, która wszystkich facetów mogła doprowadzić do szału. Przyjmując stanowczy dotyk Wisłowskiej, odwdzięczała się tym samym. Poprzez parujące soki i urywane krzyki, obie zbliżały się do wielkiego finału. Kiedy ten nastąpił, wszystkie zmartwienia i obawy Marty zniknęły rozproszone przez skurcze, szarpiące jej ciałem jak kat.

Leżały wtulone w siebie jeszcze dobre dziesięć minut, zanim nauczycielka przerwała ciszę.

- Nie chcę żebyś skończyła jak ja.

- Co? - Zdanie było zarówno zaskakujące i niezrozumiałe.

- Tak się zapiekliłam na mężczyzn po zdradzie narzeczonego, że zerwałam z nimi kontakty na wiele lat. Zrobiłam to tak skutecznie, że gdy macierzyńska natura się odezwała, było już za późno. Chcesz być mamą?

- Nie wiem. Nigdy o tym nie myślałam. - Widząc, że Wisłowska oczekuje czegoś jeszcze dodała: - Chyba tak. Kiedyś.

- A wiedziałaś, że im dziewczyna młodsza, tym zdrowsze dzieci rodzi?

- Nie wiedziałam... dokąd zmierza ta rozmowa? Najpierw faceci są be, a teraz słyszę, że ciąża w moim wieku jest zalecana.

- Wybacz, źle mnie zrozumiałaś. Chodziło mi tylko o to, że daj sobie jeszcze trochę czasu, ale nie obrażaj się śmiertelnie na mężczyzn. Z perspektywy czasu, mogę szczerze powiedzieć, że nie są tacy źli, trzeba tylko znaleźć odpowiedniego.

- Jak mam niby to zrobić? Myślałam, że Kamil jest tym jedynym, a okazał się najgorszy.

- Każdy z nas musi się sparzyć, żeby zapamiętać, że garnek jest gorący. Jesteś mądrzejsza o tego idiotę i twój następny wybór będzie bardziej przemyślany.

Nauczycielka ucałowała Martę w czoło i wstała z kanapy, zbierając odzienie z podłogi.

- Myślę, że już czas na ciebie. Przemyśl to, co ci powiedziałam.

Skołowana opuściła klasę, nie potrafiąc ułożyć rozmowy na swoim miejscu. Tak dobrze było jej w ramionach Wisłowskiej, więc nie spodziewała się, że stanie po stronie debili z kutasami. Chciało jej się płakać, a gdy zbliżyła się do schodów, marzyła, żeby być w wieku nauczycielki i posiąść całą jej wiedzę i doświadczenie.

Krzyknęła, gdy z załomu wyskoczył Konrad. Uspokoiła się jednak, widząc, że jest również zaskoczony.

- Cz... cześć.

- Spierdalaj. - Włożyła całą nienawiść do męskiej rasy w to jedno słowo.

Minęła oniemiałego chłopaka i ruszyła w dół, zadowolona ze swojej postawy i trochę uspokojona agresywnym atakiem na Konrada. Komu, jak komu, ale jemu należało się podwójnie. Jednak rosnąca radość przygasła, kiedy od ścian odbił się znajomy głos.

- Tu jesteś, suczko. - Spojrzała w twarz Kamila, który nie mógł się uśmiechać bardziej zdradziecko. - Wszędzie cię szukałem. Wiesz, trochę mnie kutas swędzi, mogłabyś go podrapać.

- Podrapać to ja mogę twoje oczy. Spierdalaj! - Jak się okazało, potrafiła jeszcze wykrzesać z siebie trochę więcej nienawiści.

- Jaka waleczna! Szkoda, że nie byłaś taka w mojej sypialni. Chłopaki, słyszycie to?

Z męskiej toalety wysunęły się dwa znajome łby. Okropny dreszcz przebiegł po plecach Marty.

- Nie zbliżajcie się, bo zacznę krzyczeć.

- Nie wygłupiaj się, przecież jesteśmy znajomymi. Wejdziemy na chwilę do kibla, zrobisz nam dobrze i się rozejdziemy. Do następnego razu, oczywiście.

Spróbował jej dotknąć, ale odwinęła się. Uderzenie nie było silne - Marta nie posiadała siły większej od rozwścieczonego chomika, lecz cios był na tyle zaskakujący, żeby Kamil się cofnął. Wredny uśmiech zniknął, a pojawiła się pogarda i nienawiść. Właśnie miał się zamachnąć na nieposłuszną koleżankę, kiedy znikąd wyrósł Łukasz.

- Nie waż się jej dotknąć!

- Spierdalaj geeku.

- Nie przepuszczę cię! - Zapewne efekt krzyku byłby mocniejszy, gdyby chłopak przeszedł pełną mutację. Zamiast tego wywołał szczerą radość trzech spaczonych muszkieterów.

- Popatrzcie, jak się stawia cienias! A wpierdol chcesz?

- Bij ile chcesz, ale nie waż się uderzyć Marty!

Kamil popatrzył na kumpli i na przeciwnika, poważnie rozważając czy jednak nie przyłożyć mu. W końcu wybuchnął śmiechem, zwracając się do rudego i kędzierzawego:

- Szkoda mojego czasu na tych dwoje. Z resztą kiepska byłaś w łóżku. Zwijamy się załoga!

Minęli ich, garbiąc się niczym goryle gotowe, by zaatakować, ale tylko prychali na Łukasza i Martę. Wspięli się po schodach, którymi przed chwilą zeszła Marta, głośno komentując zajście.

- Nic ci nie jest?

- Wszystko w porządku. Dzięki za pomoc.

- Nie ma za co. - Od autentycznego zaniepokojenia przeszedł w stan pęczniejącej dumy. - Mogę cię odprowadzić?

- Czemu nie. - Wahała się przez chwilę, zanim odpowiedziała.

Miała wszelkie powody, by znienawidzić chłopaków na długie lata, jeśli nie do końca życia. Zdrady, upodlenia, chamstwo, agresja - mogła długo wyliczać. Wtem jednak pojawił się Łukasz, który zrobił coś, czego nigdy nie widziała, czego po nikim się nie spodziewała i to jeszcze wszystko dla niej. Słyszała o rycerskości, plasując ją w szeregu z dinozaurami i ufoludkami. Nawet dobrze nie znała kolegi, on zapewne jej też nie, a mimo wszystko zaryzykował pobiciem i upokorzeniem. Przez wstyd, jaki wywołał w niej Kamil, przebiło się uczucie wdzięczności i bezpieczeństwa.

Nie rozmawiali zbyt dużo, ale cisza była daleka od krępującej.

***

Trzech uśmiechniętych drabów wspięło się na wyższe piętro, gdzie czekał ponury Konrad. Spoglądał na nich, jak grabarz na rozklekotaną trumnę z gnijącymi zwłokami w środku. Miał ochotę splunąć każdemu w twarz, zaraz po tym, jakby ich pobił do nieprzytomności. Jednak w tej sytuacji gorsze od okazania pogardy było niedotrzymanie umowy.

- Mam nadzieję, że nie zrobiliście im krzywdy.

- No co ty, Kondziu? Umowa to umowa. A właśnie...

- Wszystko ustalone. Czeka na was.

- Zajebiście. Idziemy chłopaki!

- Czekaj!

- Co? - Kamil zrobił się bardzo niecierpliwy.

- Ona nie jest jak Marta.

- Pierdolisz.

Kiedy weszli do sali biologii, pani Wisłowska opierała się o porysowany stół nauczycielski. Nosił ślady kredy i długopisów, które odcisnęły w nim swój marny żywot. Nauczycielka stała niczym posąg, spoglądając drapieżnie na trzech gagatków. Ci z każdą sekundą tracili rezon, by wreszcie stanąć potulnie w szeregu ze spuszczonymi głowami. Jedynie Konrad wyłamał się, ale zbliżające się wydarzenia nie dotyczyły jego. Oparł się o ścianę, uprzednio zamknąwszy drzwi i obserwował scenę.

- Konrad przekazał mi, ile będzie kosztować wasza pomoc. Nie spodobało mi się, że chcecie mnie wykorzystać w zamian za drobną przysługę, ale zostałam przekonana. Rozbierzcie się.

Popatrzyli po sobie, po czym rozebrali się do rosołu. Nie wyglądali już na tak pewnych siebie, a każdy z nich zasłaniał przyrodzenie.

- Co wy tacy wstydliwi? Słyszałam, że z Martą nie mieliście oporów. Od którego mam zacząć?

Nie padły już żadne słowa. Klęknęła przed Kamilem, który stał pośrodku bandy i odsłoniła pomarszczonego kutasa. Wzięła go w wysuszoną dłoń i obojętnie ugniatała, cierpliwie czekając aż osiągnie swój rozmiar. Kamil uśmiechnął się błogo, zadowolony z niezwykłego osiągnięcia. Któż nie marzył, żeby zaliczyć nauczycielkę?

Konrad obserwował to z zimną obojętnością. Przypomniał sobie jego pierwszy raz i sposób, w jaki go potraktowała. Zapewne wyglądał tak samo jak kolega, mimo, że Wisłowska nie okazała nawet krzty zaangażowania. Było mu wstyd, że tak łatwo dał się zmanipulować i to dla kobiety, która nie miała do niego żadnego szacunku tylko niekończące się polecenia. Zacisnął pięści w niemej złości, kiedy pozostali dwaj stanęli z boku, delektując się dotykiem biologiczki. Jednak Konrad nie był wściekły, że ktoś jej dotyka, ale że ona dotykała ich. Zrozumiał wreszcie, kim był naprawdę dla kobiety, której wyznawał miłość i dla której swojego czasu rozważał nawet morderstwo.

Trzy jęki wypełniły salkę, kiedy na przemian lizała ich i masturbowała. Byli dość bezczelni, chwytając ją za biust i szarpiąc za kok. Któremuś nawet udało się uwolnić włosy i w pierwszej chwili Konrad myślał, że dojdzie do katastrofy. Ku swojemu zaskoczeniu, zamiast wybuchu boskiego gniewu, kobieta uśmiechnęła się i rozpięła bluzkę. Westchnęli, kiedy masywny biust uwolnił się z więzienia. Zaczęli ją macać, jak dzieci pluszową zabawkę. Ślinili się i wymieniali podniecone spojrzenia, nie dowierzając w swoje szczęście. Tylko Konrad obserwował wszystko blady jak ściana, którą podpierał.

Chichotała. Jak dziewczę na pierwszej randce, angażowała się w seks z trzema uczniami, którzy miesiąc temu nawet nie marzyli, by zerżnąć nauczycielkę, a co dopiero Wisłowską. Podniecali się widokiem rozpuszczonych włosów, o które sam walczył przez kilka tygodni. Ściskali i klepali ogromne cycki, które jeszcze niedawno były zarezerwowane tylko dla niego. Jednak do wrzenia doprowadził go dopiero widok podjudzonej kochanki, która autentycznie oddawała się zakazanym, perwersyjnym uciechom. Intymność ich spotkań została zgwałcona przez trzech skurwieli, którzy zasługiwali w najlepszym razie na gwałt ze strony współlokatorów w więzieniu, gdzie powinni się znaleźć po przygodzie z Martą. Może chodziło o chorą więź pomiędzy nauczycielką i uczennicą. Wydawało mu się, że kobieta chce zasmakować tego, co czuła dziewczyna.

Zupełnie go ignorowała. Usiadła właśnie na rudzielcu, który skupiony na podskakujących sutkach zdawał się nieobecny. Grubasek zajął się jej ustami, naśladując nieudolnie aktorów z filmów dla dorosłych pracą swoich bioder. Jednak czarę goryczy przelał Kamil, który bez najmniejszych przeszkód zagłębił się w odbycie Wisłowskiej. Konrad nie wytrzymał tego i wyszedł, głośno trzaskając za sobą drzwi.

Pewne granice nigdy nie powinny zostać przekroczone. Gra się zmieniła.

20,308
8.87/10
Dodaj do ulubionych
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 8.87/10 (31 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Z tej serii

Komentarze (4)

Anonimm · 6 kwietnia 2016

0
0

Czyżby Pani Wislowska chciała zrobić sobie poprzez uczniów idealnego dzidziusia? Od cz. 3 chodzi mi ta idea po głowie

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Sztywny · Autor · 6 kwietnia 2016

0
0

Kimże bym był, gdybym zdradzał zakończenie? Uzbrój się w cierpliwość i czekaj. Finał już blisko...

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Jacek · 7 kwietnia 2016

0
0

Kiedy następna część?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Sztywny · Autor · 7 kwietnia 2016

0
0

W weekend wyślę kolejną część do akceptacji.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Opowiadania o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.