Play station

28 października 2026

19 min

Poniższe opowiadanie zawiera wyjątkowo kontrowersyjne sceny!

Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!

Nigdy nie lekceważ młodych graczy

Wróciłam do domu późno, wykończona, ale bardzo podekscytowana. Ciągle nie mogłam uwierzyć w poranną przygodę w tramwaju (sprawdźcie w moim opowiadaniu pod takim tytułem). W głowie kłębiły mi się sprzeczne myśli: 

“Jak ja mogłam się tak zachować? Czy naprawdę żałuję? Ah, gdybym mogła odnaleźć mojego Minotaura!”

Mimo spóźnienia do biura, wszystko poszło doskonale. Szefowie nachwalić się nie mogli mojej oceny sytuacji wokół umowy, której negocjacje prowadzimy. Całe szczęście nie mieli pojęcia, że występuję bez przemoczonych nasieniem Minotaura i spuszczonych w damskiej toalecie majtek. Po raz pierwszy od dawna czułam się doceniona zawodowo, a nie jako ta “gorąca czterdziecha z melonami” (słyszałam to na własne uszy pod służbową kuchenką), której imienia niektórzy nawet nie trudzili się zapamiętać, ale wszyscy zakładali, że trafiłam tu do pracy przez łóżko z kimś wpływowym.

Podśpiewując pod nosem z radości i podniecenia, nie zwróciłam nawet uwagi na bałagan w przedpokoju i kuchni. Piotrek znowu zaprosił przyjaciół, grali pewnie u niego w pokoju na konsoli. Biegając do lodówki jak po ogień, nie troszczyli się o rozsypane przekąski, porozstawiane wszędzie brudne naczynia i rozrzucone wszędzie ciuchy. Ewidentnie wrócili z siłowni, bo w korytarzu zbudowali slalom z toreb sportowych. Ale nawet to nie mogło mi popsuć nastroju. Postanowiłam otworzyć butelkę wina, upichcić coś szybkiego i obejrzeć film. Mój mąż, Marek, na pewno już spał na górze w sypialni – nic nowego. Poza tym, że dawno już nie nadążał za mną w łóżku, był przekochany i bardzo mądry, za co go z całego serca kochałam.

Tak jak weszłam z pracy, pokroiłam szybko warzywa, nastawiłam grzanki.

– Chłopaki! Piotrek!!! – krzyknęłam z kuchni – Nie jesteście głodni?! 

Próżne wysiłki, siedzą pewnie w słuchawkach na uszach wpatrzeni w ekran. Nie zwróciliby uwagi, gdyby się paliło i waliło. Postanowiłam więc wziąć szybki prysznic i przebrać się w coś miękkiego na kanapę przed telewizor. Gdy wróciłam w moim japońskim, jedwabnym szlafroczku, czekały na mnie w kuchni trzy pary zdumionych dwudziestoletnich oczu.

– Mamo, chciałaś spalić dom? – Piotrek.

Patelnia! Grzanki! Ale ze mnie sierota.

– Brawo, chłopcy! Uratowaliście nas. Prawdziwi z was pomocnicy! Miałam dziś niesamowity dzień, zakręcona jestem. Przepraszam – tłumaczyłam się jak speszony podlotek.

– Zrobić wam coś? – trzepałam językiem dalej, kręcąc się między nimi od lodówki do płyty kuchennej i nie zwracając uwagi, że stoją jak słupy soli i milczą.

– Khym, mamo… Jak by to powiedzieć. Nie za zimno ci?

Dopiero teraz dotarło do mnie – półnaga biegałam między synem i jego kolegami ze studiów, prowokując zawstydzenie tego pierwszego. Maksowi i temu trzeciemu, którego pierwszy raz na oczy widziałam, najwyraźniej jednak mój strój (czy raczej brak stroju) nie przeszkadzał.

– Przepraszam chłopcy za ten negliż. Byłam pewna, że gracie w pokoju Piotrka, nie sądziłam, że was tu zastanę. Zaraz zmykam do salonu na film. Może zrobić wam coś do jedzenia? – nadrabiałam zakłopotanie jeszcze większą dawką gadania.

– Piotrek, aleś przypalił! Proszę się czuć, pani Elu, haha, jak u siebie w domu. To my z Długim przepraszamy za późne najście. Zasiedzieliśmy się po siłce przy piweczku. 

Maks, którego znałam od małego (Piotruś zaprzyjaźnił się z nim jeszcze w przedszkolu – papużki-nierozłączki), jak zwykle próbował ratować sytuację. Słodka przylepa, zawsze odgrywał rolę zakochanego we mnie po uszy szczeniaczka. Zanim mu na dobre wyrosły mleczaki, oświadczał mi się, sepleniąc, że wyjdzie za mnie… “za mąs”. Uwielbiałam jego poczucie humoru i bezustanne komplemenciarstwo.

– A w ogóle, to wygląda pani… zajebiście! – rzucił nagle “Długi”, jak jąkała, który nie mógł się od dłuższej chwili odblokować.

Zamarliśmy w szoku na dźwięk tego nieprzyzwoitego przymiotnika. Tymczasem Długi bez ogródek gapił mi się w dekolt z szeroko otwartymi ustami.

– W punkt Długi, w punkt! Podpisuję się, pani Elu, pod tym stanowiskiem obiema rękami! Choć słownictwo kolegi pozostawia niedosyt – znowu usiłował ratować sytuację Maks.

– Długi, oddychaj, bo nam tu zejdziesz – Piotrek szarpnął kolegę za rękawek t-shirta, zły, jak zwykle, że koledzy ślinią się przy jego matce.

Z drugiej strony mój syn był od lat przyzwyczajony do zwierzeń i fantazji wszystkich swoich gości płci męskiej i zazdrosnych komentarzy gości płci żeńskiej. Skarżył mi się wiele razy, że musi wysłuchiwać obleśnych komplementów o moich piersiach, pośladkach, nogach i co tam jeszcze. Miał nawet płatne oferty na moje zdjęcia spod prysznica! Próbowałam to wszystko obracać w żart, ze zrozumieniem traktując okres burzy hormonów.

Mam wspaniałą relację z synem. I co poza tym poradzę, że tak wyglądam? Z biegiem lat i dojrzewaniem kolegów Piotrka zaczęłam nawet czerpać satysfakcję z ich zainteresowania. Oczywiście, zachowywałam do tego dystans – jaki powinien dzielić czterdziestoparolatkę od studenciaków.

– Pan… Długi niech już uważa z używkami. A w ogóle to jakie dziewczyny zechcą śmierdzących piwskiem podrywaczy? – zrugałam młodych półżartem, bardziej dla protokołu, niż faktycznie zła za to “zajebiście”.

Byłam w fantastycznym nastroju i nic nie mogło mi go popsuć.

– Pani Elu, dzisiaj podrywamy tylko panią! – zawadiacko podsumowująć całe zajście Maks, wypychając przyjaciół z kuchni i trochę za długo lustrując mnie oczami od gołych stóp do czubka mokrej głowy.

 Łobuz jesteś, Maks! – zaśmiałam się.

Zasiadłam z kieliszkiem wina na kanapie w salonie, skubiąc sałatkę. Odnalazłam jeden z moich ulubionych filmów i już miałam zacząć oglądać, kiedy do salonu wpadł Maks:

– Gramy turniej, najpierw gra Piotrek z Długim. Ja zagram potem ze zwycięzcą. Mogę się dosiąść?.

Nie czekając na zgodę, skoczył raczej niż usiadł na miejsce obok mnie.

– Maks!!! – krzyknęłam, oblewając się winem i wysypując zawartość talerza.

Maks, o dziwo, ani trochę się nie zmieszał, wpatrzył się we mnie jak w kawałek pizzy diavola (bezustannie się nią zajadał) i z uśmiechem podsumował:

– No teraz, to już pani naprawdę wygląda zajebiście! 

Spojrzałam natychmiast w ślad za jego wzrokiem. Kilka kropel czerwonego wina wylądowało centralnie na moich piersiach, korzystając z rozrzuconych na boki poł nocnego wdzianka.

– Masz szczęście, diable rogaty, że nie poplamiłam sobie ubrania. To mój ukochany szlafrok – szybko poprawiłam skąpe odzienie.

– Uuu, szkodaaaa… – westchnął Diabeł Rogaty.

Nie umiałam się na niego gniewać. Było w jego zachowaniu zaskakująco jak na młody wiek męskiego. Poruszał się sprawnie na cienkiej granicy między wulgarnością i brakiem szacunku do matki swojego najlepszego przyjaciela, a flirtem i damsko-męską prowokacją. Do tego był niezaprzeczalnie przystojny, a regularne ćwiczenia fizyczne pozbawiły jego ciało cech dziecięcych.

– Za karę dolej mi wina. I zacznijcie się wreszcie porządnie ubierać. Przychodzicie do uczciwego domu jak na salę gimnastyczną.  Pora wyrosnąć ze spodenek i koszulek z krókim rękawem. Dobrze przynajmniej, że bierzecie prysznic po siłowni – strofowałam.

Ku mojemu zaskoczeniu Maks wrócił z kuchni z dwoma kieliszkami wina.

– Nie ma sprawy, poczęstuj się – fuknęłam. Ale gdzieś w głębi duszy znowu mi zaimponował. Nie pytał o pozwolenie, brał to, na co miał ochotę.

Oglądaliśmy film, rechocząc jednocześnie na scenach zabawnych, i wstrzymując oddech na scenach romantycznych. Było coś bardzo uroczego w tej niezaplanowanej “randce”.

– Siedzisz ze starą babką, zamiast wyjść z chłopakami poznać równieśniczki?

– Siedzę z babką, której moje rówieśniczki nie sięgają do kostek – Maks poparł swój komplement, kładąc mi nagle rękę na ramieniu i przyciągając po przyjacielsku (po przyjacielsku?! co ja sobie wtedy myślałam?) do siebie. Naśladował scenę z filmu, gdzie na ławce siedziała w podobny sposób para głównych bohaterów.

– Diable, waszym rówieśniczkom też z czasem urosną piersi i tyłek. Nauczą się malować i ubierać jak kobiety, a nie jak prostytutki. Daj im szansę.

– Na razie i tak muszę ochłonąć i wytrzeć z pamięci to wino na pani ciele. Głupio bym wyglądał, chodząc w taki sposób.

Osłupiałam. Przekochany i rozpieszczany zawsze przeze mnie Maks zaczynał pomału przeginać. Bez żenady informował mnie, kobietę starszą od niego o 25 lat, matkę jego przyjaciela, właściwie swoją “drugą matkę”, że mu stoi! Oczywiście, odruchowo spojrzałam w dół. Nie było wątpliwości. Lewą nogawkę sportowych spodenek rozpychała młodzieńcza erekcja. Miałam do wyboru: ochrzanić go solidnie i zepsuć miły wieczór, albo jeszcze raz (ten ostatni raz) obrócić sytuację w żart. A może nie miałam wyboru, bo nam obojgu szumiało już w głowie wino?

– Świntuch – orzekłam, ale nawet nie odsunęłam się od jego szerokiej klaty i spod jego twardego jak żelazo bicepsu. Maks oczywiście zauważył moje spojrzenie w krocze i brak reakcji. Zapadła cisza, przerywana dialogami z telewizora. Temperatura powietrza zadziwiająco szybko rosła.

Znowu spojrzałam w dół (kretynka).

– Maks! – warknęłam.

Jego erekcja przechodziła w stan super-erekcji. Miałam wrażenie, że za chwilę zobaczę czubek penisa przyjaciela mojego syna pełznący po gołym udzie. 

– No co ja poradzę? Sama pani jest diabeł, każdy zdrowy facet, widząc takie ciało w takim szlafroku, zareagowałby tak samo! 

Poprawiłam nerwowo wspomniany szlafrok. Jedwab ma do siebie to, że jest śliski, a mój biust ma do siebie to, że się w tym jedwabiu nie bardzo mieści.

– Idź z nimi grać!

– Przecież zauważą i mnie wyśmieją. A Piotrkowi będzie strasznie głupio.

Fakt, szczeniak miał rację.

– Idź do łazienki, odtwórz w myślach TO CIAŁO i zrób z NIM porządek – rozkazałam szeptem, wskazując ręką zawartość jego nogawki.

Nieopatrznie potrąciłam przy okazji końcem paznokcia młode, pulsujące już z podniecenia drzewko życia. Efekt był piorunujący. Maks wyprężył się na sofie, wypychając w górę biodra i zaciskając wokół mnie ramię. Moja głowa wylądowała na jego klatce piersiowej, niebezpiecznie blisko źródła naszych problemów. Niestety, w jego zaciśniętej dłoni pozostała poła szlafroka, w związku z czym moja prawa pierś podziwiała teraz film razem z nami. Nie od razu to zauważyłam, nerwowo szukając w myślach, co robić.

– Opanuj się Maks, przecież w każdej chwili może tu wejść Piotrek, Długi albo mój mąż – szepnęłam przepraszającym tonem. Coś mi jednak mówiło z tyłu głowy, że nie żałuję tego przypadkowego dotyku i że chcę jeszcze.

– Przychodzi mi do głowy tylko jeden sposób ogarnięcia tej sytuacji – odpowiedział Maks i w jego głosie zabrzmiała nuta, której do tej pory nie znałam.

To był głos mężczyzny, już nie chłopca.

– I tobie ten pomysł najwyraźniej też się podoba – Maks nagle przeszedł ze mną na “ty”.

Bardzo mnie to zaniepokoiło. Oczywiście, bardziej by mnie zaniepokoiło, gdyby nie kilka kieliszków wina. W tamtym momencie zaintrygowało mnie, o co mu chodzi? Spojrzałam wokół siebie i natychmiast zobaczyłam moją pierś uwieńczoną sztywnym z podniecenia sutkiem. Sama się zdziwiłam, jak pięknie wygląda i jak jest ogromna.

Maks przesunął dłoń, nie rozluźniając objęcia. Byłam unieruchomiona w pozycji półleżącej, z głową na jego piersiach i gołym tyłkiem wypiętym w kierunku drzwi. Przez ułamek sekundy wyobraziłam sobie tę scenę z boku i poczułam, że nie tylko moje sutki twardnieją jeszcze bardziej, ale także coś wilgotnego zaczyna się dziać między moimi udami. Poczułam, jak Maks wziął sutek mojej prawej piersi między palce i delikatnie, acz zdecydowanie je rozgniata. Musiałam zagryźć wargi, żeby nie krzyknąć z rozkoszy.

Podniecała mnie jego męskość – na granicy z agresją. Brał, co chciał i nie zadawał pytań. Zupełnie odwrotnie niż Marek. Nie stawiałam oporu, choć już dawno powinnam gówniarza wyrzucić z pokoju z hukiem. Maks puścił mój sutek i zacisnął dłoń na piersi, próbując objąć ją w całości.

– Oszalałeś, Maks. Musimy się uspokoić, w każdej chwili może tu ktoś wejść. Jak się będziesz czuł? Znam cię od dziecka.

– Ten jeden raz. Proszę. Nie wytrzymam.

Prosił, ale nie czekał na spełnienie swojej prośby. Wolną ręką ściągnął gwałtownie spodenki do kolan. Przed moją twarzą zatrzepotał twardy męski kutas, owinięty żyłkami krwi, naprężony jakby miał za chwilę rozpaść się na kawałki. Goła żołądź groźnie skierowała się ku moim ustom. Widok był tyleż oburzający, co pomnikowy. Tego penisa powinni wystawiać w galeriach sztuki. Był piękny, lśniący, pachnący żelem pod prysznic. Do tego chłopak ewidentnie wiedział, jak dogodzić kobiecie. Czułam jedną falę gorąca za drugą, od podbrzusza wędrowały pod mostek.

– Zajebisty… – szepnęłam zła i obrażona, sponiewierana we własnym domu przez szczeniaka, któremu tyle razy podcierałam gluty z nosa.

Tymczasem piękny intrument męskości, najpiękniejszy zapewne, jaki w życiu widziałam, nie przestawał się kołysać przed moim nosem. Miałam wrażenie, że z jego główki paruje. W salonie unosiła się gęsta mgła podniecenia. Nie było sensu udawać, że ta mgła nie unosi się też ze mnie. Leżącej półnago, ale rozpalonej do czerwoności czterdziestoparoletniej baby, która zachowuje się jak głupia suka.

Odzyskałam oddech: 

– Maks, słuchaj mnie uważnie. To się nigdy więcej nie powtórzy albo nie chcę cię widzieć. Nie śmiej nigdy o tym nikomu wspomnieć… łącznie ze mną!

Czułam, że na Maksa moja zgoda podziałała, jakby go prąd kopnął. Puścił moją wygniecioną na wszystkie możliwe sposoby pierś. Nie zdążyłam zareagować, kiedy błyskawicznie sięgnął między moje pośladki, rozgniatając palcami mokrą, klejącą się łechtaczkę – tak samo jak wcześniej robił to z sutkiem.

Moje ciało przeszył prąd. Maks wsunął od razu dwa palce w moją gotową na wszystko cipkę i zaczął mnie ruchać dłonią. Jeszcze chwilę temu miałam zrezygnowana wziąć do ręki jego kutasa i zrobić mu szybko dobrze, byle zakończyć ten idiotyczny spektakl. Z cipką to była jednak przesada.

Sięgnęłam gwałtownie za siebie prawą ręką – jedyną, jaką miałam wolną. Lewa spoczywała unieruchomiona pode mną. Próba powstrzymania tego, co Maks robił mi w cipkę okazała się wielkim błędem. Wepchnął palce jeszcze głębiej, popychając moje tułowie ku sobie. W efekcie wylądowałam twarzą między jego nogami. Kiedy próbowałam wyrwać jego prawą rękę spomiędzy moich ud, on lewą dłonią złapał swojego olbrzymia i wepchnął mi go w usta. Natychmiast zaczął pracować biodrami.

Pieprzył mnie w usta rytmicznie. Z trudem mieścił w nich swoją PAŁĘ. Jednocześnie nie przestawał pieścić w cipkę. Nie był brutalny. Byłam przekonana, że gdybym chciała, powstrzymałabym go. Ale było za późno. Salon szczelnie wypełniło młodzieńcze pożądanie i siła. Różnica wieku przestała grać rolę. Czułam się jak upragniona kochanka u boku swego wybranka. Chciałam, żeby mnie wypełniał. Głęboko. Wszędzie, gdzie tylko zachce.

Też zaczęłam pracować biodrami, nabijając się na jego palce. Połykałam jego drąga, próbując złapać nosem powietrze. Moje cycki tańczyły jak szalone, pchane z obu stron.

– Jesteś boska! Chciałbym, żebyś mi obciągała bez końca! Chciałbym przelecieć cię w te piękne usta, zerżnąć między te ogromne cyce, a potem trysnąć ci na twarz – Maks szeptał coraz wulgarniej.

Jeszcze kwadrans temu, dałabym mu w pysk. Teraz czułam, że zbliża się orgazm. Chciałam silnego klapsa, żeby złapał mnie za włosy i zwyzywał.

Nagle poczułam ciepłą dłoń na pośladku. Maks jedną rękę nadal trzymał w mojej mokrej cipie. Drugą ręką dociskał moją głowę, kiedy brałam go w usta. Co do cholery!

– Chciałem powiedzieć, że Piotrek poszedł do sklepu po piwo i zaproponować ci Maks gierkę. Ale to już chyba nie ma znaczenia – usłyszeliśmy flegmatyczny głos Długiego.

Stał plecami do drzwi, pochylony nad sofą i moim wypiętym gołym dupskiem. Kierował środkowy palec między moje pośladki. Oboje z Maksem zdrętwieliśmy, próbując w panice zasłonić intymne części ciała.

– Długi, co ty tu robisz?! – syknął Maks.

– Już ci wytłumaczyłem – kontynuował z tą samą flegmą Długi.

– Tego się nie da odzobaczyć – dodał z szerokim uśmiechem.

Poczułam w tych słowach groźbę szantażu.

– To nie jest tak, jak ci się wydaje. Ani pary z ust, bo cię zabiję – bełkotał nieprzekonująco Maks.

– Daj spokój, stary. Do grobu zabiorę, jak ci mama Piotrka zrobiła loda. Ale dla pewności daj zaruchać. 

– Nie mów tak, idioto!

– Jak chcecie, ale dlaczego tylko ja mam być koleżeński? – nie ustępował Długi.

Zasłoniłam twarz dłonią. Czułam jakby mój świat się walił. Nagle pełen emocji i sukcesów dzień, który chciałam uczcić winem i filmem, a który przekształcił się w eksplozję namiętności, zmroził arktyczny mróz. Paraliż trwał jednak tylko ułamek sekundy. Nie było czasu do stracenia. Sklep nocny był raptem kilka bloków dalej. Zostało niewiele czasu do powrotu Piotrka.

– Chudy, czy jak ty się tam smarkaczu nazywasz! Jeśli kiedykolwiek piśniecie z Maksem słowo o tym, co się tu stało, utnę wam te puste łby! – syknęłam wściekle.

Położyłam się ponownie na lewym boku, przytuliłam się mocno do Maksa i wypięłam tyłek przed Długim. Mimo zaciśniętych ze wstydu oczu czułam, że obaj oniemieli z radości. Wtuliłam się w Maksa. Czułam do niego pełne zaufanie. Wiedziałam, że dopilnuje, by nie spotkała mnie krzywda. Był po szczenięciu zakochany we mnie. Dawno to wiedziałam, choć nie chciałam przyznać. Tłumaczyłam sobie, że to tylko moje obfite kształty i jego hormonalne huśtawki.

– Długi, nawet o tym nie myśl – po raz ostatni spróbował sprzeciwić się Maks.

Był zazdrosny i to mnie dodatkowo upewniło, że nie pozwoli, by ta historia źle się zakończyła. Długi nie przejął się jednak słowami Maksa. Jego ciężka ręka już spoczęła na moim odsłoniętym pośladku, przygniatając mnie do sofy. Za chwilę poczułam, jak niezdarnie próbuje przepchnąć pękatą żołądź penisa w upargnioną wilgoć. Mościł się za mną i nacierał suchym taranem.

Nie było mu łatwo – leżałam na boku. Poprawił się na sofie, bezceremonialnie rozciągnął moje pośladki i wreszcie skutecznie wepchnął mi drąga w cipę.  W gruncie rzeczy był to gwałt. Zaszantażował mnie ordynarnie. Ale sama do tego doprowadziłam. Byłam głupia z Maksem. To ja powinnam zachować się rozsądnie.

Jajca Długiego zaczęły bić po moim lewym pośladku. Od razu narzucił szybkie tempo. Maks trzymał mnie mocno w geście ochrony, ale uważnie obserwował. Jego kutas, który w opadł w chwili szoku po niespodziewanym wejściu Długiego, powrócił do pełnej formy. Dumnie kiwał się wprost przed moim nosem.

– Zajebiście! – wysyczał swoje ulubione słowo Długi.

Poczułam klapsa, którego kilka minut temu tak bardzo pragnęłam, a który teraz był tylko kolejnym upokorzeniem. Długi pieprzył mnie od tyłu, powtarzając, co jakiś czas ciosy otwartą dłonią. Wprawił mnie całą w silne kołysanie, co ponownie spowodowało, że moje nagie piersi zaczęły falować. Długi złapał mnie za prawą pierś:

– Już w kuchni miałem ochotę na te melony.

– Długi, daj se spokój. Pogarszasz tylko tę i tak fatalną sytuację – żachnął się Maks.

– Fatalną? Nie wydaje mi się, sądząc po twoim twardym dyszlu. Nie mów mi, że nie śniło ci się po nocach, jak bierzemy tę cycatą mamusię na dwa baty – Długi zaczynał tracić oddech. Nie zmieniał tempa. To nie był seks. To było rżnięcie.

– Nie mów tak o niej!

– OK, słodziaczku. Tak czy inaczej jest jasne, że widok ogiera, który bierze twoją kobitę, cię podnieca. Jesteś cuckold?

Maksa omal nie katapultowało z sofy z wściekłości. Żeby nie dopuścić do bójki, natychmiast wzięłam go w usta. Zaczęłam pracować głową w dół i w górę równie zdecydowanymi ruchami, jak Długi pracował biodrami za moim tyłkiem. Zmieniłam pozycję, żeby mi było wygodniej obciągać Maksowi. Stanęłam na czworaka, pochylona nad półleżącym na sofie Maksem.

Jego agresja w mgnienia oka zniknęła. Czułam się teraz gwałcona w usta i od tyłu. Ale natury nie oszukasz. Płynęłam z cipki. Z każdym klapsem mocniej. Wracało podniecenie. Wracała dojrzała kobieta, której rozkosz sprawia pożądanie ze strony młodych, dobrze zbudowanych samców. Całe życie sądziłam, że seks z dwoma facetami na raz to wymysł na potrzeby filmów porno, o których opowiadałą mi Agata z pracy.

“Zdzirowata Agata” – zawsze tak o niej myślałam, ale lubiłam ją i chętnie słuchałam opowieści z nieznanego mi świata. Teraz znowu zobaczyłam naszą trójkę z boku. Wyglądamy, jak w tych filmach, które Agata pasjami oglądała ze swoim mężem. W jakimś stopniu jej zazdrościłam. Brakowało mi ze strony męża namiętności. Za ostry seks z Markiem zgodziłabym się nawet oglądać te durne filmy.

Zaciskające się w moich włosach dłonie Maksa przypomniały mi, że to jednak dzieje się naprawdę. Rżnęło mnie dwóch przyjaciół mojego syna. A ja czułam się coraz bardziej podniecona.

– Tylko spróbuj spuścić się do środka, kretynie – syknęłam za siebie.

– Ciągnij druta, suko, nie stresuj się – odpowiedział kretyn.

O dziwo, Maks nie zareagował na kolejną obelgę. Dochodził. Wpychał mi chuja w gardło, zaczynałam się dławić. Zacisnęłam delikatnie w dłoni jego worek mosznowy między jądrami i podstawą drąga. Poskutkowało, zrobił się delikatniejszy, ale jednocześnie zaczął mi szeptać do ucha:

– Chcę nakarmić cię spermą, czuję, że niedługo się spuszczę. Nie przerywaj, kotku.

O dziwo, “kotku” wydało mi sie całkowicie naturalne. Znowu zniknęła bariera wieku. Czułam się kobietą Maksa. I było mi wszystko jedno, gdzie się spuści. Już znowu chciałam mieć go wszędzie. Sutki moich cycków ocierały się o szorstki materiał sofy, doprowadzając mnie do szału. Ten skurwiel Długi był jak maszyna. Wszyscy troje byliśmy już całkowicie mokrzy. W salonie czuć było zwierzęcą chuć.

Nagle poczułam kciuk między wypiętymi pośladkami. Długi nie pytał – tak samo jak Maks. Brał mnie, jak chciał. Moje uda zaczęły wstrząsać spazmy orgazmu. Z moich zapchanych kutasem Maksa ust dochodził jedynie stłumiony bełkot rozkoszy. Długi nie przestawał pieprzyć mnie w cipę, równocześnie wpychając kciuk coraz głębiej w dupcię.

– O kurwa, jebałbym cię całą noc, suczko, żeby nie ten Piotrek – nie przerywając obrzucania mnie stekiem chamskich wulgaryzmów, Długi wyciągnął pałę.

Miałam nadzieję poczuć jego wytrysk na plecach. Zamiast tego poczułam, jak przepycha mi między pośladkami grubą główkę  kutasa. Na szczęście nie była już sucha, pokrywał ją obficie mój śluz.

– Ja pierdolę – jęknął z rozkoszy na ten widok Maks.

W tym momencie poczułam, że dławię się gorącą, lepką strugą płynu. Dławiłam się, ale zdumiona i podniecona ilością męskiego nasienia nie przerywałam nabijać swoich ust na ten cudowny człon.

Długi w żelaznym uścisku trzymał oba moje dorodne pośladki i pompował mnie w dupę:

– Kochasz anal, kochasz w ciasną dziurkę, co? Wiedziałem, że takie cycate mamuśki uwielbiają prawdziwe rżnięcie. Trysnę ci w tyłek, tak jak tego pragniesz! 

“Mów sobie, co chcesz” – pomyślałam – “tylko dojdź wreszcie”.

Ciekawe, że przedwczesne wytryski Marka doprowadzały mnie niemal do płaczu. Teraz chciało mi się płakać, bo te młode ogiery miały wytrzymałość maszyny.

Długi jebał mnie w tyłek głęboko. Jego owłosione jaja klepały mnie po udach i cipce raz za razem. Maks wydawał się nieprzytomny, choć z jego pały nadał płynęły krople spermy. Zlizywałam je co do jednej, byle tylko nie został ślad na sofie. Nie było czasu myśleć nad rozmiarem mojego upadku, mojego upokorzenia, mojej hańby. Hańby zwielokrotnionej uczuciem rozkoszy. Gwałci mnie w gruncie rzeczy dwóch studentów. A ja trzesę się cała jak galareta. Orgazm za orgazmem.

“Więc chyba to jednak nie gwałt” – zaczęłam się w myślach pocieszać.

Długi nagle opadł na moje plecy. Objął mnie od tyłu i zacisnął w dłoniach moje rozpalone do czerwoności cycki. Poczułam ogromną ulgę, moje piersi pragnęły dotyku rąk. Jego kutas nieznośnie mnie rozpychał, wydawał się coraz grubszy, nie przestawał wbijać się i wysuwać. Aż wreszcie poczułam i tam gorącą strugę nasienia. Długi w kilku spazmach wystrzelił wszystko, co od dawna gromadził w jądrach.

Leżeliśmy mokrzy, nadzy, z trudem łapiąc oddech.

– Maks! Chodu! Piotrek wraca – pierwszy oprzytomniał Długi.

Zerwali się z kanapy. Porwali porozrzucane ciuchy i rzucili się do pokoju syna. Usłyszałam z przedpokoju dźwięk zatrzaskujących się drzwi. Złapałam koc, nakryłam się jak najszybciej, ale Piotr poszedł prosto do kolegów. Kontynuowali grę jakby nigdy nic. Potruchtałam na palcach do łazienki.

Puściłam zimną wodę i gorączkowo zaczęłam zastanawiać się, czy to wszystko wydarzyło się naprawdę. Najpierw w tramwaju w drodze do pracy spuścił się między moimi udami jakiś anonimowy olbrzym. Potem przeżyłam seks w pozycji, o której nie miałam w zasadzie pojęcia. Marek nawet rzadko pozwalał mi na obciąganie, a co dopiero, żeby skończył w moich ustach czy przeleciał mnie w tyłek! No i te “dwa baty”! Wzdrygnęłam się z obrzydzeniem na wspomnienie tych ohydnych słów. Jednocześnie odruchowo oblizałam z kącika ust Maksa. Zbadałam, czy wszystko między moimi pośladkami jest na miejscu. Było na miejscu wraz z solidną porcją lepkiego płynu.

W tym momencie poczułam, jak mi ponownie twardnieją sutki i zamknęłam oczy z niedowierzaniem, poddając się strugom wody.

150
10/10

Fabuła

10/10

Erotyka

10/10

Warsztat

10/10
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Konstrukcja, prowadzenie historii, zakończenie.
Atrakcyjność scen erotycznych, napięcie, zmysłowość, sposób przedstawienia intymności.
Język, styl, dialogi, interpunkcja, technika pisania.

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.