Przyłapana

Mirabelka Mirabelka

21 maja 2012

hourglass 18 min

Znów mnie przyłapał! Cholera! Cholera! Cholera! Klęła w swoje lustrzane odbicie w łazience. Jej policzki płonęły od wstydu, zażenowania i całej palety innych, nie najlepszych uczuć. Jak mogła być tak głupia i nie zamknąć drzwi? Jak mogła się tak zapamiętać, że nie słyszała jego kroków na schodach? - Dora, otwórz proszę. Wyłaź z tej łazienki! Chcesz tam siedzieć całą wieczność!? Przecież i tak musimy porozmawiać.
- O czym? - zapytała przez drzwi.
- No o TYM...

Nie czuła się na siłach, żeby wstać z brzegu wanny. Kolana trzęsły się jej jak przysłowiowa galareta. Serce kołatało w piersi, jakby przed chwilą brała udział w sprincie. Zaśmiała się pod nosem... No sprint to to jednak był. Spojrzała w lustro. Rumieniec z policzków nie schodził. Nie mogę stanąć przed nim z wymalowanym na twarzy poczuciem winy. Ochlapała się znów zimną wodą. Otarła delikatnie ręcznikiem twarz i otworzyła drzwi łazienki.
- No to jak mi to wytłumaczysz tym razem? Obiecałaś, że nie będziesz tego więcej robić... Dora, przecież wiesz, że bardzo tego nie lubię.
- Nie bardzo wiem co mam ci tłumaczyć. Po prostu naszła mnie ochota. Nic na to nie poradzę. Ty masz swoje nałogi ja mam swoje...
- Dora nie powiesz mi, że to jest nałóg!? Jesteś jakąś pieprzoną nimfomanką??? - wrzasnął. Chyba niedopieprzoną miała ochotę cisnąć mu w twarz, ale ta prawda mogłaby być dla niego nie do przełknięcia. Zaraz zacząłby zapewniać jak bardzo ją kocha, że robi wszystko, żeby miała co trzeba, żeby była szczęśliwa, że przecież dobrze im razem.
- Nie, nie jestem nimfomanką. Po prostu przeglądałam sobie pliki na komputerze i trafił się tam jeden bardzo ciekawy filmik. Strasznie mnie nakręcił i po prostu musiałam sobie pomóc. Przepraszam, powinnam była zamknąć drzwi...
- Aha, postanowiłaś sobie ulżyć, tak? A nie mogłaś zaczekać do mojego powrotu. A drzwi mogłaś faktycznie zamknąć, bo przynajmniej oszczędziłabyś mi tego widoku.
- Przepraszam... - wyjąkała.

Faktycznie głupie było to jej tłumaczenie. Choć jak najbardziej prawdziwe. Tak się napaliła, oglądając ten filmik, że nie było innej opcji jak wyswobodzić piersi z koronkowego więzienia, pomuskać ciemne brodawki aby stwardniały, sięgnąć dłonią w dół brzucha i wsunąć paluszki w miękką, wilgotną, pulsującą pożądaniem cipkę. To nie jej wina, że trafił akurat na ten moment, kiedy nadchodzi orgazm i kiedy nie panuje się nad ciałem i zmysłami, i kiedy liczy się tylko to, by było dobrze, bajecznie, nieziemsko dobrze... Oooo właśnie taaaak. Na całe szczęście to jego imię padło, kiedy prawie szczytowała...
- Dora, obiecałaś mi, że nie będziesz tego robić. Wiesz jak ja się czuję, kiedy po raz kolejny łapię cię na tym, że zabawiasz się sama ze sobą? Jak dupa a nie facet! - Miotał się wściekły po pokoju. Nie jestem w stanie cię zadowolić skoro wolisz się zaspokajać indywidualnie... Odwrócił się do niej plecami i tępo patrzył w widok za oknem. - Zaraz wyjdzie, że masz kochanka.
- Ale co ty pleciesz?! Sypiamy ze sobą od tak dawna - Tak, od dawna. Ale ani razu nie widziałem, żebyś się tak wiła z rozkoszy, kiedy jesteś ze mną - przerwał jej z gorzkim wyrzutem. Nie wiem co zrobić w tej sytuacji. Po prostu nie wiem.
- To może byś w końcu idioto zapytał jak JA bym chciała to zrobić? – krzyknęła - To nieprawda, że seks z tobą nie daje mi satysfakcji. Ale skoro o tym rozmawiamy to dlaczego nigdy nie zapytasz czego pragnę, dlaczego nigdy nie zapytasz, jak masz mnie dotykać, co sprawia mi przyjemność? – dodała ciszej i podeszła do niego. Przytuliła się do jego pleców.
- Wierz mi bardzo się staram, żeby tego nie robić. Ale znasz mój temperament, mój apetyt na seks. Czasem jest tak, że napięcie jest tak duże, że muszę dać upust emocjom. Robiłam to na długo przedtem zanim cię poznałam. To jest dla mnie rodzaj relaksu, najlepsza metoda na poprawę humoru, odprężenie...
- Chcesz mi powiedzieć, że to dla ciebie rodzaj sportu? - zaśmiał się gorzko. - Wybacz mała, ale to trochę chore. - Być może, że chore, ale tak jest. Nie zdradzam cię, nigdy nie przeszło mi to przez myśl, żeby cię zdradzić. - To po co robisz to w ukryciu? Na parę minut przed moim powrotem? Po co ukrywasz to przede mną?
- Nie ukrywam. Nie wiedziałam przecież kiedy wrócisz...

Poza tym czy, jak mnie zobaczyłeś nie przyszła ci ochota rzucić się na mnie? - chciała go o to zapytać, ale widziała, że raczej nie jest w nastroju na taką rozmowę. Chyba za bardzo uraziła jego męską dumę. - Przepraszam. Nie chciałam cię urazić.
- Dora, tu nie chodzi o urazy, tylko o to, że jeśli jest ci ze mną dobrze to nie szukasz innych podniet, nawet jeśli traktujesz to jako masaż czy inny zabieg "odnowy biologicznej". Dla mnie sytuacja jest jasna – nie jest ci ze mną dobrze! - No proszę cię nie mów tak. Odwróciła go do siebie i objęła. Stał z założonymi rękami. Szczęki miał zaciśnięte z ukrywanej złości.
- Luka, nie gniewaj się na mnie, proszę. Naprawdę czasem ciężko mi jest zapanować nad pewnymi emocjami. Od tamtego razu kiedy mnie prosiłeś, żebym tego nie robiła naprawdę się starałam. No ale dziś od rana byłam taka nabuzowana. - To mogłaś zaczekać, albo mi napisać, żebym wrócił wcześniej. - Przecież, zawiesiła znacząco głos, próbowałam rano ale poleciałeś do pracy, bo "zapinacie projekt". Byłam przekonana, że dziś w ogóle nie wrócisz.
- Pech chciał, że wróciłem, co? - Luka, przecież do niczego nie doszło, jeszcze nie. A nabuzowanie wcale mi nie minęło... Spojrzał na nią spod nachmurzonych brwi. - Mam dokończyć to co zaczęłaś?
- Jeśli nie chcesz, sama dokończę - odbiła zaczepną uwagę. Stanęła na palcach i pocałowała go w policzek po czym szepnęła mu w ucho - Chcesz popatrzeć? A może podglądać przez uchylone drzwi. Zrobię to dla ciebie, tylko dla ciebie Luka. To będzie premierowe wystąpienie.

Demonstracyjnie podeszła do łóżka i rozciągnęła się leniwie na chłodnej kołdrze. Przez chwilę obserwował ją, bo nie był do końca pewien, czy mówi poważnie, czy żartuje. Dorota zaś bawiła się swoimi rudymi lokami i machała stopami jak mała, niewinna dziewczynka. Wahał się przez dłuższą chwilę między tym, czy wyjść trzaskając za sobą drzwiami, czy przyjąć jej prowokacyjną propozycję. Owszem był zły, że zabawiała się pod jego nieobecność ale z drugiej strony, czemu nie wykorzystać tej sytuacji i przekuć jej na dobrą monetę w ich związku. Przecież sama mu podpowiadała, że powinien zapytać ją co lubi najbardziej, a zwłaszcza jak lubi najbardziej.

- No... czekam na spektakl - powiedział po chwili. Chyba była lekko zaskoczona jego słowami. Speszyła się chyba trochę, zagryzła w skupieniu wargi ale po chwili uśmiechnęła się szelmowsko i powiedziała – Ale wyjdź proszę... możesz stać za drzwiami... i stamtąd sobie patrzeć. Ale tak, żebym nie wiedziała o twoim istnieniu. Podszedł do łóżka, pochylił się nad nią i pocałował ją w usta. Nie nachalnie ale czule, delikatnie. Tak jakby tym pocałunkiem chciał wyrazić, że robi to dla niej, że chce żeby przez ten czas myślała o nim.

Wyszedł na korytarz. Dorota wstała z łóżka, przez moment nie widział gdzie jest. Za chwilę słychać było już "afrykańską" muzykę z głośników i trzask drzwi od garderoby. W końcu w uchylonych drzwiach zobaczył swoją Dorę. Zmieniła bieliznę. Założyła komplecik w kolorze czerwonego wina, który kupili swego czasu w sklepie dla "niegrzecznych chłopczyków". Wyglądała niesamowicie. Widział już ją w nim kilka razy ale dziś uznał, że z tej perspektywy dopiero widać, jak kusząca potrafi być kobieta w takiej bieliźnie.

Sznurowany gorsecik opinał idealnie talię. Piersi... ech, więcej było widać niż przesłaniały koronki i tiule. Z daleka było widać ciemne sutki, skrywane pod delikatnym, przeźroczystym materiałem. Całość stroju wieńczyły majteczki, tak samo uszyte ze skrawków koronki. Obejmowały jej pośladki ciemniejszą, mniej przeźroczystą warstwą materiału. Natomiast z przodu kunsztowna koronka "ukrywała" misterium jej kobiecości.
Ciemna czerwień, rude włosy, długie, smukłe, lekko opalone uda... Nie patrzyła w jego stronę. Choć na pewno kusiło ją by sprawdzić, czy nadal tam jest, czy zrobiła na nim wrażenie. Czuła palący wzrok na swoich placach, na pośladkach odzianych w skąpy materiał. Przymknęła oczy wsłuchała się w rytmiczne uderzenia bębnów... Zadziwiające, że muzyka relaksacyjna potęgowała w niej pragnienie seksu. Pradawne, dzikie rytmy burzyły w niej krew. Wyobraziła sobie, że tańczy na środku afrykańskiej wioski a wokół niej tajemny krąg z mężczyzn, którzy mają ją przygotować do pełnego wtajemniczenia. Uniosła dłonie i wplotła je we włosy. Kręciła biodrami coraz szybciej. Oddech stał się płytszy. Czuła jak fala podniecenia wzbiera w niej. Uklękła na łóżku wykonując biodrami najdziksze ruchy, tak jakby się właśnie z kimś kochała. Ale nie, ona czekała na danie główne. Szaman jest przecież blisko. Przyjdzie i weźmie ją, by złożyć z jej ciała ofiarę bogom. Nieważne jakim, ważne, że jedyny sposób na ich przebłaganie to ofiara z ciała kobiety. Z jej śliny, witalnych soczków. Z jego krwi i jego spermy... Wyobraźnia posuwała ją coraz dalej. Zatrzymała ruch bioder, kiedy muzyka stała się mniej rytmiczna, spokojniejsza. Pochyliła się do przodu i kocimi ruchami przeciągnęła się na łóżku.

Wypięła do góry krągły tyłeczek. Piersiami ocierała się o chłodną pościel. Odrzuciła głowę do tyłu, jej rude włosy rozsypały się po plecach, po czym powoli opadły na pościel tworząc jakby promienie wokół jej głowy. Wyprostowała się, klęcząc nadal na łóżku szeroko rozchyliła uda tak, by Szaman mógł ocenić czy nadaje się na ofiarę dla bogów. Przeciągnęła dłońmi po udach i powędrowała do krawędzi koronkowego staniczka. Jednym ruchem wyswobodziła piersi. Zwilżyła palce w ustach i zaczęła pieścić brodawki. Zamknęła oczy. Wiedziała, że Łukasz pożera ją wzrokiem.

Faktycznie stał za drzwiami jak oniemiały. Spektakl bardzo mu się podobał. Czuł, że jeszcze moment, jeszcze kilka takich dzikich ruchów jej bioder i nie wytrzyma do końca przedstawienia. Już w tej chwili był tak podniecony, że przyciskał się do futryny, sprawiając sobie ból, ale tylko to mogło go powstrzymać przed tym, by nie pozbyć się spodni i pozwolić dłoniom na zaspokojenie. Nie mógł sobie na to pozwolić. Nie teraz!

Rytmy z głośników znów stały się intensywniejsze. Dorota coraz szybciej drażniła swoje piersi. Oblizywała usta i cichutko pojękiwała. Dołączyła ruch bioder. Ujeżdżała już niewidzialnego Szamana. Zwinnie ułożyła się na łóżku. Rozsunęła lekko uda. Jej piersi wystawały ponad materiał gorsetu i kołysały się w rytm jej ciała. Wypinała biodra do góry, jakby chciała, by niewidzialny ktoś zdjął z niej majteczki i bez zbędnych ceremonii ofiarował jej zaspokojenie. Na moment przestała się rzucać na łóżku. Jej dłoń powędrowała w dół brzucha, muskała biodra i uda a potem zniknęła pod ciemnym materiałem majtek. Lukasz widział jak pod koronkami wędrują jej paluszki. Najpierw kolistymi ruchami pieściła całą cipkę jakby chciała dokładnie rozprowadzić całą nagromadzoną wilgoć po wszystkich swych zakamarkach. Jęczała coraz głośniej, kiedy zagłębiała palce. Uniosła biodra ku górze. Wsunęła w majtki drugą dłoń. Lubiła bardzo pieścić swą perełkę właśnie w ten sposób, że jedną dłonią rozchylała płateczki warg, a palcem drugiej ręki doprowadzała się do szału. Zsunęła trochę niżej majtki, żeby Luka mógł więcej widzieć. Rozpoczęła swój szamański, dziki taniec. Rzucała biodrami nie przerywając pieszczot. Moc dreszczy i skurczów wstrząsnęła jej ciałem kiedy szczytowała. - Luka, Luka, Luka... krzyczała.

Spektakl dobiegł końca. A może tak mu się wydawało. Dora zwinęła się w kłębek próbując wyrównać oddech. Ręce i nogi drżały jej jeszcze z emocji. Zapragnęła przytulić się do Łukasza. Poczuć jego miękkie wargi na swoich. Jego dłonie na biodrach. Podniosła wzrok w stronę uchylonych drzwi. Widział jak rumieniec ze wzburzonej krwi oblewa jej policzki, szyję i dekolt. Po tym właśnie poznawał, że było jej dobrze. Krzyki, ochy i achy mogła udawać, ale to nie było udawane. Mierzyli się przez chwilę wzrokiem w milczeniu. Jakby obydwoje byli zaskoczeni swoją reakcją, stopniem przyjemności i pożądania. Dora wstała z łóżka. Wyszła do niego na korytarz. Bez słów wpiła się w jego usta. Żarliwość jej pocałunku była dla niego zaskoczeniem. Dora naprawdę rzadko brała górę w ich łóżkowych zmaganiach. Teraz jakby coś w nią wstąpiło. Pokażę ci co to jest zaspokojenie, przemknęło jej przez myśl.

Oparła go o ścianę i nerwowymi ruchami szarpała jego bluzę i koszulę. Ściągała z niego wszystko starając się nie odrywać od niego swych pożądliwych ust. Wreszcie jego ciało było dostępne dla jej paluszków. Kreśliła na jego plecach i brzuchu jakieś tajemne znaki. Całowała go jak wygłodniała lwica. Przygryzała jego górną wargę do bólu, do krwi a za chwilę muskała czubkiem języka kąciki jego ust. Nie pozwoliła się dotykać. Zatrzymała jego dłonie na swoich biodrach. Sama zaś ocierała się sutkami o jego owłosioną klatę. Luka nie wytrzymał. Schwycił ją na ręce i zaniósł do sypialni. Afrykańskie rytmy znów przybrały na sile. Szybkim ruchem wyciągnął pasek ze spodni. Rozpiął guzik i pozwolił Dorocie dokończyć dzieła. Zsunęła z niego spodnie i slipy. Chwyciła w dłonie jego nabrzmiałą męskość. Ofiara musi się dopełnić szamanie – szepnęła mu nie swoim głosem do ucha.

Spojrzał na nią wzrokiem wygłodniałego sępa. Odwróciła się do niego plecami. Oparła o parapet i znów rozpoczęła szamański taniec. Nie mógł oderwać wzroku od jej tyłeczka. Podszedł i schwycił ją mocno za biodra. Ukląkł tuż za nią i ściągnął z niej fikuśne majteczki. Językiem znaczył ślady na jej pośladkach i udach. Czuł zapach jej kobiecości. Zlizywał, na ile mógł dosięgnąć językiem ślady jej rozkoszy. Dora jęczała coraz głośniej. O tak, właśnie, tak. Nie przestawaj – instruowała go. Wypięła biodra najmocniej jak mogła, stanęła na placach, żeby Luka mógł wniknąć w nią języczkiem. Ale fajnieeee, jęknęła. Była bardzo bliska kolejnej ekstazy, ale Luka nagle przerwał pieszczoty. Chciał pociągnąć ją na łóżko ale Dora pokręciła przecząco głową. Wskazała spojrzeniem na krzesło stojące pod ścianą.

Pociągnęła go za sobą. Łukasz usadowił się a Dorota uklękła przed nim, wzięła w usta jego sterczący członek. Skryła się przed nim pod burzą włosów. Nie pozwoliła mu nawet popatrzeć, kiedy próbował zabrać jej włosy w dłoni. Robiła mu to pierwszy raz i chciał to widzieć. Rozrzuciła włosy jednym ruchem, wypuszczając go na chwilę z ust. Po chwili poczuł jak "bada" czubkiem języka główkę jego kapucyna. Zawędrowała języczkiem pod brzeg główki po czym łapczywie z głośnym mlaśnięciem wessała go na powrót. Odpływał. Wplótł dłonie w jej włosy i przytrzymywał jej głowę, kiedy unosiła ją i opuszczała, naśladując pierwotne ruchy. Czuła, że za moment tryśnie jej w twarz. Odsunęła się od niego. Oblizała wargi i pochyliła się żeby go pocałować. Przyciągnął ją do siebie. Usiadła na nim. Łapczywie wciągnęła powietrze, kiedy jednym ruchem wypełnił ją po brzegi. Była mokra, gorąca i nadal nabuzowana. Sterczące sutki falowały tuż przed twarzą Łukasza. Materiał gorseciku był mokry od potu. Pochyliła się nad nim, otuliła falą rdzawych loków. Ujęła go pod brodę i wygłodniała pocałunków wpiła się w jego usta. Ich języki toczyły ze sobą walkę, które pierwszy odda pieszczotę, które pierwszy rozsunie wargi kochanka, który pierwszy wedrze się na jego terytorium, by koniuszkiem zwiedzić wszystkie zakamarki, po to by za chwilę się wycofać, spotkać z przeciwnikiem na neutralnym gruncie, wymienić pieszczoty. Dora kołysała się w rytm murzyńskich bębnów. Luka nie miał pojęcia, że tak prosta muzyka może wprawić kobietę w taki trans. Jej biodra poruszały się dokładnie w ich rytm. Wczuwał się w ten ruch, zamknął oczy i pozwolił swej amazonce galopować na nim.

Dora trzymała się mocno oparcia krzesła, stopami była solidnie oparta o podłogę, zespolona w najlepszy z możliwych sposobów ze swym Szamanem odpływała. W realnym świecie trzymały ją tylko głośne jęki Łukasza i jego mocne dłonie trzymające ją władczo za biodra. Dorota szalała. Spotęgowała swoje ruchy. Ślizgała się na jego pałce. Łukasz dociskał jej biodra do siebie mocniej i mocniej. Unosił biodra by wbijać się w nią głębiej z każdym kolejnym, dzikim ruchem jej bioder. Coraz szybciej, mocniej. Dora szeptała albo krzyczała co chwilę jak bardzo jej jest dobrze. Instruowała go, tak rób tak jeszcze, hmmm... jeszcze, tak teraz, trzymaj mnie mocno za tyłek, chcę to poczuć, chcę poczuć jak we mnie tryskasz... Spuść się we mnie... chrypiała mu w ucho. Ścisnął jej pośladki tak mocno, aż zawyła z bólu. Wbijał się w nią gwałtownymi ruchami. Jego kutas rozpychał się w gorącej, ciasnej jaskini Dory. Złapała go mocno za włosy przytuliła się całym ciałem do niego i ujeżdżała szaleńczo, aż podskakiwali razem z krzesłem. Luka naprężył się i z głośnym - Aaaaaachhhh napełnił ją gorącym nasieniem. Dora zawtórowała mu okrzykiem i chwilę po nim poszybowała w nieznane. Na moment przestała widzieć z wysiłku. Opadła na Łukasza. Siedzieli tak długą chwilę nieruchomi. Miłosne soczki spływały po ich nogach. Nie miał ochoty wypuszczać jej z rąk. Była tak piękna z tymi rumieńcami na policzkach. Brązowe oczy stały się jakby ciemniejsze. Usta miała nabrzmiałe i czerwone. Wargi Łukasza wcale nie miały się lepiej. Z kącika ust spływała stróżka krwi. - O rany, ale cię pogryzłam. Wysunęła palce i zebrała szkarłatny płyn na opuszki palców. Wsunęła dłoń między ich ciała i połączyła czerwoną kroplę z soczkami ich wspólnej rozkoszy.
- Ceremonia przebłagania bogów właśnie się dopełniła - szepnęła i roześmiała się radosna, odprężona.

Spojrzała mu głęboko w oczy i zapytała – Podobało ci się? Spojrzał na nią dość podejrzliwie - Tak, bardzo mi się podobało ale i tak podtrzymuję moją prośbę. Nigdy więcej nie rób tego... beze mnie - dodał z szelmowskim uśmiechem. Wiedziała, że nie będzie to ostatni szamański taniec jaki dziś jeszcze odtańczą. Może tym razem odwrócą role? Błogosławiona wyobraźnia...
Dodaj do ulubionych
39,595
Podziel się ze znajomymi
9.33/10

Jak Ci się podobało?

Średnia: 9.33/10 (24 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Komentarze (3)

ArinStreal

ArinStreal · 21 maja 2012+0

Super! Ode mnie dyszka. Opisałaś to tak pięknie.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Slaulie

Slaulie · 22 maja 2012+0

Łohohoh. Świetnie opisane, naprawdę dobrze. Było takie jedno zdanie... "Całowała go jak wygłodniała lwica. " - Wygłodniałe lwice całują? ; ) Z kolei fragment, kiedy rzucała się na łóżku, trochę mnie przeraził, a może moja wyobraźnia źle to przedstawiła? W każdym razie, miło by było, gdybyśmy doczekali się jakiejś drugiej części. ; )

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Mirabelka

Mirabelka · Autor · 23 maja 2012+0

@Slaulie Czy powinnam dodawać klauzulę "Nie biorę odpowiedzialności za szkody wyrządzone przez wyobraźnię czytających" ??? smile A jeśli nigdy nie byłeś całowany tak, jakby całowała cię głodna lwica... cóżsmile może powinieneś ją "pogłodzić" hihihi
PS. Ciąg dalszy dojrzewa... Teraz lew będzie głodny smile))))

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

lub

Inne popularne opowiadania Mirabelka:

opowiadania erotyczne

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Wchodzę