Szpikulec

Ghost159 Ghost159

22 września 2012

hourglass 20 min

Był sobotni wieczór, siedemnastoletni Kevin wracał do domu z jednego z barów w mieście. Powoli, nie śpiesząc się szedł ciemną ulicą prowadzącą do całkiem okazale się prezentującego parku. W jego głowie, kotłowały się różne poalkoholowe wizje i prawdę mówiąc chłopak był mało przytomny. Nie pił często, tego dnia wypił jednak kilka piw, które w znaczący sposób wpłynęły na jego percepcję. Nerwy połączone z alkoholem sprawiły, że Kevin poruszał się stosunkowo szybkim acz nie do końca pewnym krokiem.

Tego wieczora wyjątkowo nie czuł lęku przechodząc koło otwartych do późnych godzin sklepów, przy których zawsze pełno było od agresywnych miłośników win za pięć złotych. W jego okrytej w miarę długimi blond ciemnymi włosami głowie ścierały się myśli i problemy o wiele większej wagi niż zagrożenie owymi menelami. Chłopak wyraźnie toczył wewnętrzną walkę, zadawał sobie coraz to trudniejsze pytania i szukał na nie własnych odpowiedzi, zgodnych z jego sumieniem, z tym, w co wierzył i co miało dla niego jakąś wartość. Do domu zostało mu kilka minut drogi, wchodząc do parku zdecydował, że nie może jeszcze wrócić, potrzebował czasu by spróbować zrozumieć.
- Boli! O Boże, nie! Przestań, proszę! To boli, przestań! Proszę Cię, zostaw mnie! – Te słowa, tkwiły nieustannie w jego głowie, nie słyszał już nic innego, tylko kobiece krzyki, krzyki, których dźwięk był mu tak bardzo znajomy. Za wszelką cenę pragnął wyrzucić z pamięci obrazy, jakie zarejestrował jego mózg jeszcze parę godzin temu, gdy jego życie i świat wyglądały normalnie, gdy jeszcze nie miał świadomości własnego nieszczęścia.

- Zamilcz suko! – Usłyszał w myśli. Trzeźwiał coraz szybciej, nerwy, adrenalina, świeże powietrze działały orzeźwiająco, ale te krzyki, jęki w nim ogłupiały go i doprowadzały do szaleństwa. Nikt nie jest w stanie wyobrazić sobie, co przeżywał, co czuł wewnątrz i jak bardzo zmienił się w ciągu tych kilku godzin. Było dokładnie dwadzieścia minut po północy, gdy usiadł na niewielkiej brązowej ławce pośrodku niewielkiego ogrodu w parku. Światło księżyca i trzech smukłych latarni padało na jego bladoróżową twarz wpatrzoną w bezkres nieba nocą. Myśli jakby na moment ucichły, błogi stan trwał jednak tylko sekundy, bowiem przerażające wspomnienia wróciły zasłaniając wszystko inne niczym brunatno-fioletowe chmury przykrywające słońce podczas długich godzin deszczu.
- Co ja mam zrobić, co ja mam teraz zrobić? Iść na policję? Nie! Więc co innego mogę zrobić? Zapomnieć? Udawać, że nic się nie stało? Żyć "normalnie"?! – Bił się z myślami, ciągle trzymając głowę uniesioną do góry.
- Muszę to przemyśleć, muszę pomyśleć, zastanowić... Ale przecież cały czas myślę tylko o tym i nic z tego nie wynika. Przecież ona... Co się ze mną dzieje?! Wariuję! – Łzy poleciały mu po zmarzniętych policzkach, ręce drżały nieustannie a w głowie szalała prawdziwa burza.

Wstał nagle z ławki i rzucił się pędem przed siebie, biegł najszybciej jak potrafił mijając kolejne ławki, drzewa, latarnie, uciekał przed samym sobą, przed światem. Minęło jedynie kilka krótkich minut, gdy wyczerpany upadł na trawę chowając mokrą od łez twarz między dłońmi. Powoli, opanowywało zmęczenie doprowadzając go do stanu, w którym utracił świadomość miejsca i czasu.

Przed zamkniętymi oczami zaczęły pojawiać się te same przerażające obrazy, lecz tym razem niezwykle wyraźne i trwałe. Widział drogę, którą szedł jeszcze parę godzin temu, ten sam park, następnie kilka przecznic między blokami i to miejsce. Było tam ciemno, świeciła się tylko jedna latarnia, niewielka przestrzeń między blokami wyróżniała się właśnie owym mrokiem, jaki w niej panował, powodującym, że niemal niewidoczna była ostatnia klatka stosunkowo niewielkiego bloku, jaki się tam znajdował. Kevin, półprzytomny i wycieńczony biegiem, przypomniał sobie jak dwa dni wcześniej dokładnie o 20:00 wszedł do tej klatki i zapukał do drzwi z numerem 23 mieszczących się gdzieś na drugim piętrze.

Otworzyła mu wysoka, zgrabna, szesnastoletnia dziewczyna ze śliczną, uśmiechniętą buzią. Miała ciemne włosy z delikatnymi jaśniejszymi pasemkami, które dodawały jej niewysłowionego uroku. Była lekko zdenerwowana, bowiem nie zdążyła się uczesać i na jej głowie panował "artystyczny nieład" jak zwykła mawiać. Kevin wszedł do środka i już w progu poczuł przemiłą i kuszącą woń perfum Natalie. Przywitał się, krótkim "Cześć piękna" i pocałował ją delikatnie w usta. Dziewczyna, ubrana w czarne, obcisłe i podkreślające jej krągłe pośladki jeansy oraz białą bluzeczkę wzięła go za rękę i zaprowadziła do pokoju gościnnego.
- Daj mi minutkę, muszę poprawić fryzurę, której przez twoją punktualność nie miałam czasu uczesać.
- Działaj – odpowiedział jej śmiejąc się.

Po chwili, wróciła, pachnąca, delikatna, zmysłowa. Usiadła koło niego na kanapie, przytuliła się lekko musnęła ustami jego szyję. W telewizorze leciał dobry film i lekki półmrok panujący w pokoju osnuwał ich postaci niczym ciepły kocyk. Mieli cały dom dla siebie, nie obawiali się, powrotu jej rodziców, bowiem wyjechali oni na parę dni w bliżej nieokreślone miejsce, o którym żadne z nich nie chciało tak naprawdę nic wiedzieć. Rozkoszowali się tą bliskością, ciepłem własnych ciał i czasem, który płyną jakby w zwolnionym tempie. Dokładnie o 22:14 film się skończył, Kevin wyłączył odbiornik i zapalił niewielką nocą lampkę, która świeciła soczystym żółtym kolorem.

Podszedł do Natalie i patrząc jej w brązowe i pełne ognia oczy zbliżył swoje usta do jej szyi. Całował, jej skórę kierując się coraz wyżej, dłonią delikatnie gładził jej lewy policzek a ustami ciągle błądził po jej skórze w poszukiwaniu nieznacznie rozchylonych warg partnerki. Gdy do nich dotarł dłońmi zaczął masować jej ramiona. Całował ją, bardzo namiętnie, z miłością i pasją zatapiając się w jej wilgotnych ustach. W między czasie cały czas, osuwali się powoli na łóżko i będąc już w pozycji leżącej, przywarł do niej mocniej coraz bardziej czując jej piersi na swoim torsie. Powoli zaczęli miąć swoje ubrania, nieznacznie zsuwając je z siebie, ręce zdecydowanie śmielej błądziły i teraz wsuwały się pod materiały okrywające ich ciała. Kevin, ocierał się o swoją kochankę cały czas unosząc jej bluzeczkę, a gdy ów część garderoby spadła na podłogę, zintensyfikował pieszczoty piersi okrytych jedynie ciemnobrązowym stanikiem. Dłońmi ugniatał cudowne półkule, natomiast usta przesuwały się między nie, nieustannie całując i liżąc nagą skórę Natalie.

W końcu poczuł, że przestaje już nad sobą panować, podniecenie i ciągle uwięziony w spodniach penis stawały się nie do wytrzymania, lewą ręką chwycił zapięcie stanika i po chwili rozpiął go, zaraz po tym zębami uchwycił część okrywającą piersi jego kochanki i zrzucił je na podłogę. Dziewczyna jęknęła, czuła jak Kevin ociera się o jej mokrą już, ale ciągle ukrytą pod jeansami i stringami cipkę. On tymczasem, niezwykle intensywnie ugniatał i całował jej piersi, co jakiś czas przygryzając delikatnie i liżąc sutki. W pewnym momencie uniósł się nieznacznie i szybkim ruchem ściągnął z siebie koszulkę, chwilę po tym chwycił zapięcie spodni Natalie i rozpiął je schylając się jednocześnie i mocno całując dziewczynę w usta. Odwzajemniała pocałunek najlepiej jak umiała i również poczęła rozpinać spodnie swojego kochanka. Lewa dłoń Kevina zeszła niżej, dostała się pod materiał jeansów i wylądowała na delikatnych majtkach Natalie. Subtelnie gładził to miejsce, przesiąknięte sokami, prawą ręką natomiast zdejmował spodnie podnieconej dziewczyny, której piersi znalazły się znowu w zasięgu jego ust. Natalie cichutko jęczała, całowała włosy swojego kochanka, a rękoma drapała go po plecach, w momencie, gdy chłopak dotarł do jej majtek dłonią, przylgnęła do niego mocniej, obejmując go nogami i rękami. Oboje nie mogli już wytrzymać.

Natalie szybkimi ruchami nóg zaczęła zdejmować a raczej zsuwać spodnie z chłopaka nie wypuszczając jego głowy spomiędzy piersi. Kevin natomiast przeniósł prawą rękę, pieszczącą jej pierś i wsunął ją pod jeansy w ten sposób, że dotykał jej nagiego pośladka. Dzięki temu zabiegowi zsunął się niżej i po chwili zdjął spodnie ze swojej kochanki. Teraz widział ją ubraną jedynie w przesiąknięte stringi dobrane pod kolor stanika. Uniósł się lekko opierając ręką o oparcie kanapy szybko zrzucił na ziemię spodnie i tak już zsunięte na kostki.

W tym samym czasie dziewczyna chwyciła jego bokserki, za którymi ukrywał się napęczniały członek i pociągnęła w dół. Penis niemalże wystrzelił i jeszcze się powiększył, wolny od ucisku zbędnego materiału. Natalie chwyciła go i delikatnie odsunęła skórkę, teraz już prężył się przed nią w całej okazałości, był cały mokry od wypływających z niego soków podniecenia. Kevin, ciągle patrzył rozognionym wzrokiem w oblicze swojej partnerki, której zamglone oczy wyrażały niewysłowione podniecenie. Chłopak pochylił się, sprawnie zahaczył palcami obu rąk o gumkę stringów i spokojnie ściągał je w dół aż do kostek by ostatecznie rzucić je na podłogę gdzie znajdowała się reszta ich garderoby. Natalie seksownie uniosła biodra, aby ułatwić mu tą czynność i szerzej rozchyliła spragnione usta.

Wreszcie byli nadzy, wpatrzeni w siebie, podnieceni do tego stopnia, że nawet trzęsienie ziemi nie powstrzymałoby ich przed dokończeniem tego, co zaczęli. Kevin przywarł penisem do gorącej i wilgotnej cipki Natalie.
- Poczekaj... Nie tak, chcę żebyś najpierw mnie tam... Chcę poczuć na niej twoje usta i język, chcę to poczuć, zrób to proszę.

Kevin, bez słowa pochylił się nad jej rozpaloną muszelką i delikatnie pocałował. Wysunął język i zatopił się między fałdkami jej skóry zagłębiając się w jej wnętrzu. Dłońmi masował jej brzuch i okolice tyłeczka potęgując tylko jej rozkosz i przyprawiając o kolejne spazmatyczne podrygi ciała. Natalie z trudem łapała powietrze, wywracając zamglone oczy przy każdym poruszeniu języka Kevina w jej cipce.
- Wejdź we mnie. Teraz!

Kevin, błyskawicznie przesunął się do góry i zatopił się w jej ustach, sprawiając, że dziewczyna poczuła własny śluz, jednocześnie naparł członkiem na wejście do jej groty i spokojnym, miarowym ruchem wszedł w nią przysparzając obojgu niepojętej rozkoszy. Rękoma błądził po całym jej ciele, szczególną uwagą obdarzając jej nagie pośladki i nabrzmiałe piersi. Poruszał się w niej jednostajnie, stopniowo przyspieszając pod wpływem jej coraz głośniejszych jęków. Ich spocone, rozpalone ciała ocierały się o siebie a języki toczyły nieustanną walkę.

Łóżko wydawało ciche skrzypnięcia zagłuszane przez sapania i pojękiwania kochanków. Kevin wchodził w nią coraz szybciej, samemu będąc oszalałym z podniecenia. Dłońmi, które wsunął pod nią ściskał jej dupcię, lekko unosząc ją, co powodowało, że penetracją była jeszcze bardziej przyjemna. Trwało to kilka minut, podczas których osiągnęli graniczny stan podniecenia, pod sam koniec Kevin przyspieszył ale Natalie objęła go nogami, rękami i przechyliła ich ciała. Pod wpływem niezwykle agresywnej penetracji i tego nagłego ruchu, który wykonała Natalie spadli z łóżka wyswobadzając się na chwilę.

Jednak to była część jej planu, pragnęła go i nie chciała przestawać. W momencie, gdy znaleźli się na podłodze dziewczyna obróciła się i przylgnęła cipką i piersiami do podłogi, wystawiając zarazem swój tyłeczek. Kevin natychmiast dopadł do niej przylgnął wyprężonym i ociekającym śluzem członkiem do jej dupci. Droczył się z nią tylko przez sekundy, bowiem sam nie był już w stanie wytrzymać. Szybkim ruchem wszedł w nią od tyłu i mimo utrudnienia, jakim była jej specyficzna pozycja zaczął poruszać się w niej z coraz większą siłą i prędkością. Oboje jęczeli i sapali, pot spływał po ich ciałach powodując, że niemalże ślizgali się po sobie. Kevin wsunął ręce pod dziewczynę i chwycił jej piersi, ból kostek u rąk, które pod ciężarem jej ciała wbite były w podłogę tylko zwiększył jego podniecenie.

Jęki Natalie były już ciągle, nie przerywała nawet na chwilę, jej dupcia drżała pod wpływem pchnięć Kevina a ręce ściskały pomiętą bluzkę leżącą koło kanapy. W pewnym momencie poczuła, że dochodzi, krzyknęła przeciągle, a ręce skierowała na plecy swojego kochanka raniąc je poprzez wbicie paznokci, w tym samym czasie wystrzelił też Kevin. Wtłoczył w nią potężną dawkę nasienia, jęcząc przy tym przeciągle. Natalie cały czas poruszała tyłeczkiem, wzmacniając i przedłużając rozkosz, jaką osiągnęli. Drżeli oboje, wytracając powoli energię i pieszcząc się ostatkiem sił. Natalie obróciła głowę i zachłannie całował się z Kelvinem, którego dłonie ściskały ciągle jej piersi.

Kevin nieustannie poruszał się w jej wnętrzu, mimo iż jego członek wracał do normalnych rozmiarów, natomiast Natalie opadła bezwładnie dysząc ciężko. Po chwili zmęczeni zatrzymali się całkowicie i Kevin wysunął mokrego członka z jej cudownej cipki. Zapach ich ciał unosił się w całym domu a zabrudzone ubrania poniewierały się wokół kanapy. Odpoczywali przez kilka chwil, po czym zaspokojeni zasnęli, przytuleni do siebie.

Nic więcej chłopak nie był w stanie sobie przypomnieć, przejmujące zimno, które wprawiało go w dygotanie ciała nie pozwalało na dalsze wizje.
- To była noc... - westchnął w duchu i podniósł się z ziemi. Był przemarznięty i coraz słabszy jednak pod żadnym pozorem nie mógł wrócić do domu. Z kieszeni spodni wyjął portfel, przeliczył pieniądze i ruszył przed siebie, nie wiedział, która jest godzina, stracił całkowicie poczucie czasu, a jedyne o czym myślał to odpocząć i ogrzać się. Po kilku minutach spaceru, doszedł wreszcie do niewielkiego, starego hotelu, w którym wykupił pokój tylko na jedną noc.
- Proszę, aby mi nie przeszkadzano – rzucił krótko do portiera i skierował się do pokoju.

Zaraz po wejściu, wbiegł do łazienki i wziął gorący prysznic, następnie wszedł pod ciepłą kołdrę i wpatrzony w śnieżnobiały sufit zanurzył się w wspomnieniach. Przypomniał sobie jak chwalił się swojemu trzydziestoośmioletniemu tacie, że ma wreszcie wymarzoną dziewczynę, która go rozumie i kocha i z którą jest mu naprawdę wspaniale. Po chwili znów zobaczył to samo osiedle, tą samą klatkę i te same drzwi z numerem 23. Wchodził po schodach, w dłoni trzymając niewielki pakunek owinięty złotą wstążką.

Dokładnie jeden dzień po owej upojnej nocy, wczoraj, szedł do mieszkania Natalie. Wiedział, że będzie znowu sama i chciał jej podziękować za cudowną noc, jaką spędzili ostatnio. Nic więcej. Czas płyną wtedy powoli, jakby nie śpieszył się z przesuwaniem kolejnych wskazówek na zegarach. Kevin stanął pod drzwiami i zapukał, nikt jednak nie otworzył. Kevin nacisnął na klamkę i drzwi otworzyły się nieznacznie, cichutko skrzypiąc. Przekroczył próg, przymknął wejście, zrobił krok do przodu i wtedy usłyszał krzyk Natalie.
- Boli! O Boże, nie! Przestań, proszę! To boli, przestań! Proszę Cię, zostaw mnie!
- Zamilcz suko! – Odpowiedział męski głos.

Kevin nie wiedział, co zrobić, w jednej chwili poczuł przypływ adrenaliny i strachu. Rozglądał się za jakimś ciężkim przedmiotem, którym mógłby powalić napastnika, ale niczego takie nie znalazł. Na drżących nogach poruszał się w stronę niewielkiego pokoju, z którego dochodziły krzyki i jęki.
- Aaa...! O Boże! – Cały czas Natalie krzyczała.
Kevin podszedł do pomieszczenia i zdrętwiał. Było tam duszno, przy wejściu porozrzucane były ubrania: majtki Natalie, spódniczka, rozerwana bluzka, bokserki, ciemna koszula i jasne jeansy. Zaraz za stertą ciuchów, znajdowało się łóżko, na którym widniało pomięte prześcieradło, kołdra musiała leżeć na podłodze po drugiej stronie. Słychać było nierówne, przerywane jękami oddechy i dźwięk ocierających się nagich ciał. Kevin zrobił dwa kroki, tak aby zobaczyć co dzieje się za łóżkiem. Mężczyzna koło czterdziestki, nagi leżał na Natalie i wchodził w nią ostrymi, ale miarowymi ruchami.

Dziewczyna leżała twarzą na podłodze, ręce miała wyciągnięte i przywiązane do nogi od wersalki. Jęczała za każdym pchnięciem mężczyzny, który wchodził w nią bardzo agresywnie. Miała uniesioną dupcię w jego stronę i rozstawione nogi. Jego duże ręce, ściskały i pieściły mokre od śliny i potu piersi dziewczyny, a usta całowały i przygryzały szyję Natalie. Nie mogła się uwolnić ani opaść, bowiem cały czas była podtrzymywana przez tego faceta. Kevin przerażony wycofał się i pobiegł do kuchni po nóż lub jakąś broń, którą mógłby zaatakować gwałciciela. Na miękkich z przerażenia nogach, najciszej jak potrafił pobiegł do kuchni i znalazł szpikulec do lodu. Powoli i ostrożnie wracał do pokoju, z którego dobiegał odgłos kopulującej pary.
- O tak! Chce być twoja, tylko twoja! ******* mnie mocno!
- Lubisz ostrą grę, tatko o tym wie, tak jak ty wiesz, że tatko lubi niewinne przestraszone uczennice! Krzycz głośniej, krzycz o pomoc!
- O ratunku! Gwałci mnie! O ****a! Panie Kramer, jest pan taki ostry!

Kevin zatrzymał się tuż przy wejściu, to nazwisko, ten głos, ten mężczyzna... Kevin stał jak trafiony piorunem, tysiąc myśli przebiegało mu przez głowę, nie wiedział, co się dzieje ani gdzie jest, zaczął słaniać się na nogach i czuł, że za chwilę zemdleje. Nie zważając już na to, że może zdradzić swoją obecność rzucił się pędem do wyjścia upuszczając jednocześnie szpikulec do lodu na podłogę. Gdy znalazł się na klatce przystanął i nasłuchiwał czy nikt za nim nie biegnie, czy nie przestali. Dyszał ciężko i wyrywał sobie włosy z głowy, w padł w szał. Targała nim niewyobrażalna złość, odwrócił się i znowu wparował do mieszkania Natalie.

Odgłosy z pokoiku były coraz słabsze lecz ciągle słychać było pojękiwania obojga. Kevin zamknął drzwi na zamek i spokojnym krokiem ruszył do niemalże zaparowanego pokoju. Po drodze podniósł ów szpikulec, kroki stawiał spokojnie, aby podłoga nie trzeszczała, wszedł do pomieszczenia i znowu zobaczył parę uprawiającą dziki seks. Natalie była już rozwiązana, leżała na łóżku, a między jej nogami poruszał się mężczyzna. Całowali się namiętnie, sprawiając sobie niewysłowioną rozkosz. Natalie, co chwila drżała, poruszała biodrami starając się spotęgować rozkosz, jakiej doznawała, paznokcie wbijała w plecy swojego kochanka, a nogami obejmowała z całej siły. Pan Kramer natomiast, poruszał się w niej miarowo, powoli, cały czas ugniatając i unosząc nieznacznie jej jędrne pośladki. Musiał czuć jej nabrzmiałe piersi, ocierające się o jego tors, oraz skurcze pochwy na penisie.

Natalie miała orgazm, uwolniła usta i krzyknęła przeciągle. Chwilę później, mężczyzna wysunął ręce spod jej tyłeczka i uniósł się nad nią przyspieszając tępo kopulacji. Natalie rozwarła nogi najszerzej jak mogła i eksponując swą cudowną cipkę masowała ją dłonią doprowadzając się do następnego już orgazmu. Kolejne skurcze jej pochwy i krzyk rozkoszy sprawiły, że Pan Kramer również doszedł, opadł na nią swym ciałem, zacisnął dłonie na pomiętym prześcieradle i wystrzelił do jej wnętrza potężną dawką spermy, która zaczęła wyciekać na uda Natalie. Zmęczeni dyszeli ciężko, Kevin korzystając z okazji ze łzami wściekłości w oczach rzucił się na wycieńczonych kochanków. Zadał trzy ciosy szpikulcem mężczyźnie w prawy bok i dwa ciosy Natalie nad lewą piersią.

Oboje krzyknęli z bólu i spadli na podłogę tracąc powoli przytomność. Kevin nie dał im krzyczeć o pomoc, doskoczył do krwawiących, nagich kochanków i zadał im kolejne, śmiertelne ciosy. Był cały we krwi, w domu panowała przerażająca cisza, a dwa trupy zdawały się krzyczeć w zaświatach o zbrodni, jaka się dokonała. Kevin wszedł do łazienki i umył twarz, następnie zdjął ubrudzone krwią ubranie i w samej podkoszulce i spodniach wybiegł z mieszkania. Serce waliło mu jak młotem, nie wiedział która godzina, ale na dworze było coraz jaśniej, nastawał krwawy świt. Kevin wszedł do pierwszego napotkanego baru i zamówił kilka kieliszków wódki...
- Która godzina? – Pytał sam siebie, budząc się z zamyślenia. Znów był w pokoju hotelowym, mroczne wizje zniknęły i miał chwilową świeżość umysłu.
- Tak, więc wyglądała moja historia – pomyślał.
- Byłem u... Natalie, potem, następnego dnia chciałem dać jej ten... podarunek i widziałem ją z... nim, następnie bar, wódka, bieg przez park i oto jestem tutaj w hotelu "Nowy Dzień".
Po tych wypowiedzianych do samego siebie słowach, Kevin wstał z łóżka i podszedł na środek pokoju, spojrzał w górę i zobaczył sporej wielkości wiatrak. Patrzył na niego przez chwilę, po czym drżącą ręką postawił koło siebie drewniane krzesło od niewielkiego stolika. Wszedł na nie i rozpiął pasek od spodni, założył pętle na szyję, a drugi koniec dokładnie przywiązał do wiatraka. Opuścił ręce i beznamiętnym wzrokiem patrzył w ścianę. Uniósł jedną nogę i z całej siły kopnął w oparcie drewnianego krzesła, odskoczyło, nogi zsunęły się po nim i zawisły kilka centymetrów nad ziemią.

W porannej gazecie, na pierwszej stronie widniał mroczny tytuł, "Siedemnastoletni syn, zamordował ojca i jego szesnastoletnią kochankę, po czym powiesił się w hotelu".
Dodaj do ulubionych
25,745
Podziel się ze znajomymi
8.85/10

Jak Ci się podobało?

Średnia: 8.85/10 (78 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Komentarze (3)

MarySue

MarySue · 22 września 2012+0

Czy to również było pisane w młodym wieku? Potykasz się o sformułowania, o opisy, niektóre rzeczy są napisane niepotrzebnie. Niekiedy cierpisz na przerost formy nad treścią.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Ghost159

Ghost159 · Autor · 22 września 2012+0

Tak, to było napisane jakoś z dwa miesiące po serii Upadek.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Niechciana_Emocja

Niechciana_Emocja · 22 lutego 2013+0

zgadzam się z seaman'em - chyba zamiast wysoko pkt opowiadań zacznę czytać jego komentarze, bo są o niebo lepsze wink

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

lub

Inne popularne opowiadania Ghost159:

opowiadania erotyczne

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Wchodzę