Ilustracja: Adrienn

Zakazana gra (II)

1 października 2026

Opowiadanie z serii:
Zakazana gra

31 min

Przedstawiam dalsze przygody pewnych nauczycielek, znanych z najdłuższej serii, jaką tutaj wrzuciłem i od której się to wszystko zaczęło. Nie wykluczam kontynuacji, zwłaszcza jeśli znajdzie się pomysł na dalsze perypetie tych postaci. Wiem, że poprzednia część już trochę leżała, ale czasem mam tak, że pomysł na kontynuację nachodzi mnie dopiero po jakimś czasie. Mam nadzieję, że tekst umili czas osobom, które po niego sięgną. Miłej lektury.

– Czy ja dobrze zrozumiałam, o co ci chodzi? – spytała Dominika, wpatrując się w swoją, starszą koleżankę i grzebiąc łyżką w resztce pianki po wypitym latte.

Anna opuściła wzrok i skierowała go na talerzyk, na którym jeszcze niedawno leżał kawałek szarlotki. Minęły dwa tygodnie wieczoru, w którym do syna wpadła grupka jego kolegów. To niewinne spotkanie zamieniło się dla niej w zmysłową przygodę, gdy jeden z przebywających wtedy w jej domu chłopców, zrobił to, co w nie do końca subtelny sposób im sugerowała. Początkowo podobała jej się aura tajemniczości i niejednoznaczności tego wydarzenia, jednak z czasem ciekawość i obawy stawały się coraz większe. Przez następne dni biła się z myślami, jednak w końcu doszła do wniosku, że musi wiedzieć, kto ją wtedy zdobył.

Dominika puściła łyżkę, która cicho zadzwoniła o szklane ścianki. Odchyliła się i splotła dłonie pod biustem.

– Dobra, a co zrobisz, jak już się dowiesz? – spytała, patrząc swojej koleżance prosto w oczy.

– Szczerze mówiąc – obfite piersi uniosły się delikatnie, gdy Anna głęboko westchnęła – nie myślałam o tym. Nie wiem, co zrobię z tą wiedzą. Może…

– Będziesz chciała więcej – dokończyła Dominika. – Serio, aż tak dobry był?

– Chyba najlepszy, jakiego miałam. Może poza jednym – odpowiedź była cicha. Dominika domyślała się, kogo blond włosa matematyczka mogła mieć na myśli. Ta mężatka z dużym stażem dopiero od niedawna była świadoma niewierności męża i tego, jak przyjemne było odpłacenie mu pięknym za nadobne. Jej seksualność przeżywała drugi, bardzo bujny, rozkwit. Dominika zastanawiała się, jak daleko ją to zaprowadzi.

– Widzę to po tobie – rzekła, uśmiechając się zalotnie. – Jak się dowiesz, to na sto procent będziesz chciała jeszcze. Zwłaszcza, to jest ktoś, kto może bez problemu być w twoim domu. Zbyszek nie będzie nic podejrzewał.

Na chwilę między kobietami zapadła cisza, którą przerywały jedynie gwar panujący w centrum handlowym i dźwięk muzyki sączącej się z głośników.

– Nie wiem – rzekła w końcu Anna. – Nie potrafię ci powiedzieć, co zrobię. Jednak chciałabym, żebyś to sprawdziła.

Dominika uśmiechnęła się zawadiacko i odgarnęła za ucho niesforny kosmyk włosów.

– Chcesz, żebym znalazła największego ogiera, spośród tych, którzy byli u ciebie tego wieczora.

Anna potwierdziła, kiwając głową.

– To powinno być zabawne – na twarzy Dominiki zagościł szeroki uśmiech. – Kiedy do ciebie wpadają?

– W tę sobotę. Dasz radę?

– Tak, dam. Możesz być pewna, że się pojawię.

 

               Sobotni poranek przyniósł Annie porcję wyrzutów sumienia, atakujących ją ze wszystkich stron i w najróżniejszych formach. Przede wszystkim sama zdrada. Owszem, to nie był jej pierwszy raz, a ukochany małżonek również, delikatnie mówiąc, nie należał do najwierniejszych. Jednak, czym innym było tych kilka schadzek z jej byłym uczniem, a czym innym zdradzanie we własnym domu. I to jeszcze z kim!

Uwodzenie obcych mężczyzn, byłych uczniów, kolegów męża to jedno, ale prężenie się przed kolegami własnego syna było czymś szczególnie niemoralnym. Owszem, już raz to zrobiła, mleko się rozlało, ale to nie oznaczało, że w jakiś magiczny sposób stało się to mniej nieodpowiednie. Nie wiedziała nawet, któremu z nich wtedy uległa. W głowie ciągle kotłowała się myśl o tym, co jej syn by zrobił, gdyby dowiedział się o jej wyczynie. Na pewno czułby się zdradzony, odrzucony. Może nawet nigdy w życiu by się do niej nie odezwał.

Na stosunkach z Mateuszem zależało jej o wiele bardziej niż na tych z mężem. Dzięki uprzejmości jej pierwszego, młodego kochanka miała tyle dowodów zdrad Zbyszka, że przy ewentualnym rozwodzie mogłaby skończyć w całkiem niezłej sytuacji majątkowej. Jednak po przyłapaniu na gorącym uczynku z jednym z kolegów syna, relacje między nimi mogłyby być już nie do naprawienia.

Ostatnia wątpliwość dotyczyła zaangażowania w tę, może odrobinę zbyt grubo ciosaną, intrygę swojej koleżanki z pracy, Dominiki. Ta nieprzeciętnie urodziwa, długowłosa i długonoga brunetka o jasnej karnacji i figurze reklamujących bieliznę modelek była aż zbyt chętna do wzięcia udziału w tym sprawdzianie. Już pomijając moralność wciągania w to koleżanki, to po namyśle Anna doszła do wniosku, że nie będzie to test w pełni miarodajny. W końcu ta kobieta mogła uwieść praktycznie każdego. W liceum nie było chłopaka, który by za nią nie szalał. Mogła się spodziewać, że właśnie tak będzie z kolegami jej syna. Co z tego, że jakiś się odważy. W końcu dla niej każdy by stracił głowę. Tym bardziej buzujący testosteronem młodziak.

Rozmyślając, Anna zadbała o poranną toaletę, założyła bieliznę, getry i zieloną bluzkę na ramiączkach, z niewielkim dekoltem. Tak przygotowana poszła do kuchni. Jej rozmyślania musiały trwać dłużej niż jej się wydawało, bo męża już nie było w domu, a przy kuchennym stole śniadanie konsumowały jej dwie latorośle. Zarówno syn, jak i córka byli na o wiele bardziej zaawansowanym etapie poranka.

Milena, prawie osiemnastoletnia kopia mamusi, miała wyjść tego dnia z koleżankami na zakupy. Kompletny ubiór i robiony makijaż świadczyły o tym, że miała zamiar udać się na spotkanie z nimi zaraz po śniadaniu. Mateusz też był gotowy do dalszej części dnia, a jego strój był adekwatny do sierpniowego przedpołudnia. Zwykłe krótkie spodenki i do tego koszulka bez rękawów, ładnie podkreślająca wyraźnie umięśnione ramiona.

Anna podeszła do ekspresu, chcąc zacząć dzień od kawy i spojrzała na swoje dzieci. Mateusz od tamtego weekendu dziwnie się zachowywał. Momentami zastanawiała się, czy nie wiedział więcej niż powinien. Nie miała jednak czasu na wypytywanie go, tym bardziej że córka jeszcze kończyła śniadanie.

– O której wpadną twoi koledzy? – spytała, opierając się o blat kuchenny i czekając na przygotowanie, swojej płynnej porcji energii.

Mateusz jakby wypadł z transu. Wydawało jej się, że czuła jego wzrok przesuwający się po całym ciele.

– Około jedenastej – odpowiedział powoli.

– Dobrze, wszyscy będą?

Syn wydawał się delikatnie zaskoczony tą dociekliwością. W tym momencie Milena wstała, pożegnała się i wyszła z kuchni. Chłopak odprowadził siostrę wzrokiem i po chwili znów patrzył na matkę.

– Tak, żaden nie zrezygnował. Coś ci wypadło mamo? Jakby co to mogę jeszcze odwołać.

– Nie, skąd – odparła, śmiejąc się i podeszła do lodówki. Po jej otwarciu delikatnie się pochyliła i zaczęła zdejmować z półek składniki niezbędne do śniadania.

– Po prostu, będzie u mnie koleżanka – kontynuowała, zerkając w stronę syna. Wydawało jej się, że ciągle zerkał na jej pupę. – Nie będzie wam to przeszkadzać?

– Jakaś znajoma z pracy? – teraz to Mateusz okazał się dociekliwy. – Pewnie pani Iwona, prawda? – dodał, wymieniając imię dyrektorki szkoły, w której pracowała. Anna usiadła przy stoliku.

– Nie Iwona, tej nie znasz – rzekła łagodnym głosem. – To jedna z młodszych nauczycielek, Dominika. Uczy u nas polskiego.

 

               Było południe, gdy Dominika nacisnęła przycisk dzwonka do bramki. Po chwili zamek zatrzeszczał i kobieta mogła wejść na teren posesji. Dom Anny niezbyt pasował do pensji nauczycielki, chociaż polonistka wiedziała, że firma jej męża przynosiła na tyle duże dochody, że bez większych problemów mogli sobie pozwolić na utrzymanie kilku takich budynków. Poniekąd zostało to sprawdzone w praktyce, bo od niedawna Zbyszek miał nowe mieszkanie, o którym myślał, że żona nie ma pojęcia, a w którym spotykał się ze swoimi kochankami. W szczególności z jej byłą uczennicą.

Po chwili drzwi wejściowe się otworzyły i stanął w nich młody, wysportowany szatyn o ściętych na jeża. Z początku wyglądał na zaskoczonego. Chwilę wodził wzrokiem po stojącej przed nim brunetce.

– Pani Dominika? – spytał. Nie dziwiła się jego wątpliwościom. Była dużo młodsza od jego mamy, a cienka, zielona sukienka w kwiaty, ledwo sięgająca za pośladki, delikatny makijaż i włosy związane w koński ogon, mogły odejmować jej lat.

– Tak, dokładnie tak – rzekła, uśmiechając się miło. Chłopak przed nią był bardzo przystojny. – A ty to…? – dopytała.

– Mateusz – powiedział z uśmiechem. Nigdy wcześniej nie spotkała syna Anny. Jej koleżanka postanowiła wysłać swoje dzieci do innego liceum, niż to, w którym uczyła.

– Mateusz… – powtórzyła. – Przystojniak z ciebie. Mama jest w domu?

Liczyła na pewne zakłopotanie, ale chłopak jedynie miło się uśmiechnął i szarmanckim gestem zaprosił ją do środka.

– Tak, czeka na górze. Zaprowadzę panią. Proszę – rzekł i ruszył do środka.

Ona jedynie pokiwała głową i podążyła śladem młodzieńca. Przeszli przez salon, w którym siedziało jeszcze trzech nastolatków i weszli na schody. Dominika jedynie pobieżnie obrzuciła chłopaków wzrokiem. To wystarczyło, by zauważyć, jak wpatrują się w jej odsłonięte nogi i głęboki dekolt. Na pierwszy rzut oka wyglądali dość przeciętnie. Żaden z nich nie sprawiał pozoru kogoś, kto mógłby zaliczyć gospodynię domu na kanapie, na której właśnie siedzieli. Jednak pozory mogły mylić.

Mateusz doprowadził ją do pokoju mamy i po pytaniu, czy jeszcze czegoś potrzebuje, wrócił na dół. Po wejściu do środka Dominika zobaczyła swoją koleżankę z pracy ubraną delikatnie prześwitującą, żółtą sukienkę sięgającą do połowy ud. Dekolt sukienki był tak duży, że można było zobaczyć większą część piersi. Pod nią matematyczka miała strój kąpielowy, co zdradzały zawiązane na jej karku sznurki. Jak widać, nie tylko Dominika miała tutaj zwracać uwagę.

– Co o nich myślisz? – spytała, poprawiając okulary i patrząc w niebieskie oczy brunetki.

– Szczerze mówiąc, to na razie nic specjalnego, dopiero weszłam – Dominika wzruszyła ramionami. – Ciężko ocenić tak od razu. Twój syn wydaje się z nich najbardziej ogarnięty.

– Weź, nie wygłupiaj się – rzekła Anna, delikatnie speszona. – Oni pewnie będą przez najbliższą godzinę, może dwie, grać. Później pewnie wyjdą na zewnątrz. Może omówimy jakiś plan działania?

– Całkiem dobry pomysł. Powiedz mi wszystko, co o nich wiesz.

Po tych słowach Dominika usiadła na ustawionej w pokoju, niewielkiej kanapie, oczekując na informacje.

 

               – Mati, kim ona jest? – spytał podekscytowany Kacper, zaraz po tym, jak Mateusz wrócił z piętra.

– Jaka ona? – odpowiedział pytaniem na pytanie gospodarz. W jego głosie dało się usłyszeć wyraźne zniecierpliwienie.

– No nie udawaj idioty. Ta laska, która wchodziła z tobą na górę.

– To koleżanka mamy z pracy, Dominika, uczy polskiego.

– Ja pierdole, w tym momencie to jestem pewien, że wybrałem złe liceum. Czemu u nas nie ma takich żylet? – Kacper dalej się nakręcał, a pozostali, prócz Mateusza, zaczęli się śmiać.

– Nie przesadzaj, kilka fajnych jest – Rafał włączył się do dyskusji. Zdecydowanie ten temat był jednym z ich ulubionych.

– Taaa niby które? – Kacper nie chciał dać za wygraną.

– No nie wiem, ta niska od niemieckiego, no i ta z krótkimi włosami od biologii, też te dwie wuefistki nowe… – zaczął wymieniać Rafał, jednak wtedy do dyskusji włączył się starszy od pozostałych chłopaków o rok Janek.

– Słyszałem, że ta od niemieckiego zaszła w ciążę, ciekawe czy wróci we wrześniu.

– Wywalone i tak nie mam z nią lekcji – Kacper nie wydawał się przyjmować argumentacji kolegów. – Poza tym żadna z nich nie wygląda tak. No i jeszcze pani Ania. Mati widziałeś inne ze szkoły twojej matki?

– Odpierdol się – ta szybka riposta wywołała kolejne salwy śmiechu.

– Weź… nie bądź żyła, też jestem ciekaw – rzucił rozbawiony Janek.

– Dobra, niech wam będzie – głos Mateusza był zrezygnowany. – No to widziałem dyrektorkę, jedną nauczycielkę od historii. Też matka niedługo będzie szła na ślub jakiejś od geografii. Widziałem też trochę zdjęć z zakończeń i początków roku i tam są też inne…

– I co niezłe? – rzucił zniecierpliwiony Kacper. Mateusz westchnął głęboko.

– Tak… – odpowiedział cicho.

– Tak ciężko było? – spytał rozbawiony Janek.

– Odpierdol się…

              

Zgodnie z planem, Dominika próbowała zwrócić na siebie uwagę młodych chłopaków. Nie chciała być zbyt nachalna, więc dzieliła cały czas między przebywanie w salonie, a przebywanie z Anną na piętrze. Jednak nawet w tych krótkich chwilach między nimi, chciała wyraźnie przypominać im, że mają na czym zawiesić wzrok. Podobnie postępowała Anna. Czasami schodziły na dół we dwie, a czasem osobno.

 Tym razem zaspokojenie własnej próżności i radość z kuszenia były połączone z baczną obserwacją zachowania gości. Dotyczyło to zarówno sytuacji, gdy gapili się na nią, jak i tych, w których wlepiali wzrok w bezwstydnie duży dekolt Anny. Zdecydowanie obie bardzo działały na młodą wyobraźnię, co sprawiało nauczycielkom więcej przyjemności niż którakolwiek chciałaby przyznać. Dominika domyślała się, jak Anna mogła być nakręcona tamtego wieczoru. Pewnie tylko czekała, aż coś się wydarzy. Ciekawe, który z nich się na to odważył?

Na razie reakcje były typowe dla nastolatków. Wzrok zawieszony na biustach. Łakome spojrzenie sunące się po całej długości nóg. Nic, do czego by nie była przyzwyczajona po ostatnim roku szkolnym. Pewien wyjątek stanowił Mateusz. Nie było tak, że się nie interesował atrakcyjną koleżanką mamy, wręcz przeciwnie. Interesował się i to bardzo. Miała jednak wrażenie, że ostentacyjnie próbuje tego nie okazywać. Przynajmniej przy kolegach i przy własnej matce. Nie wiedziała, czy nie skupia się na nim za bardzo. W głowie zaczęła też kiełkować myśl o uwiedzeniu tego młodego przystojniaka, zaraz pod nosem pani domu. Z czasem myśl stawała się coraz bardziej natrętna i rozbudzała jej instynkt kusicielki.

Nie planowała pytać Anny o zgodę, ale uznała, że może poinformować o tym planie swojego chłopaka. Niedawno ich związek mocno się zmienił, też dlatego, że uznała go za nie do utrzymania w poprzedniej formie. Przez ostatni rok nie raz zdradziła Pawła i chociaż skutecznie tłumiła wyrzuty sumienia, też przez podsuwanie mu swojej byłej uczennicy, to wraz z nadejściem wakacji poczuła, że powinna być w stosunku do niego bardziej szczera. Oczywiście nie powiedziała mu o wszystkim, ale uchyliła rąbka swoich fantazji. Szybko okazało się, że padają na podatny grunt, więc powiedziała więcej. Od słowa do słowa okazało się, że jej chłopak chętnie by oglądał swoją dziewczynę traktowaną trochę ostrzej przez innych. Zwłaszcza jeśli miałby w tym cokolwiek do powiedzenia. Dzięki temu miała otwartą drogę, tak długo, jak podobało się to im obojgu.

Z myślą o tym wzięła się za delikatny stalking i na profilu Rafała znalazła zdjęcie trzech młodych chłopaków stojących na plaży, na tle morskich fal. Zdjęcie pochodziło z tych wakacji. Na wszelki wypadek zakryła twarze i wysłała je swojemu chłopakowi z dopiskiem „Co myślisz o tym po prawej?”.

„Niezły byczek. Kto to?” – brzmiała prawie natychmiastowa odpowiedź.

„Syn koleżanki. Jak myślisz? Próbować?” – odpisała równie szybko.

„Serio?”

„Decyduj!” – ponagliła go, chociaż już podjęła decyzję. Teraz jedynie chciała urozmaicić zabawę, dodając go do niej.

„Ale z ciebie szmata… Śmiało, daj znać, jak poszło” – odpisał po kilku minutach, a Dominika uśmiechnęła się pod nosem. Miała mniej lub bardziej świadome przyzwolenie każdej ze stron, może oprócz głównego zainteresowanego. Mogła działać. Nie to, żeby wcześniej miała wielkie opory.

Chwilę porozmawiała z Anną o niczym i znów zeszła do salonu. Chłopcy byli zajęci jakąś planszówką. Dla niej nawet lepiej, bo zajmowało to mniej uwagi niż gra na konsoli, pozwalając na więcej ukradkowych spojrzeń, które tak chętnie prowokowała. Kręciła się po pokoju, pochylając tak, by dekolt był wyraźnie widoczny lub wypinając w taki sposób, by kusa sukienka niemalże ukazywała wszystko, co miała zasłaniać. Reakcje były łatwe do przewidzenia. W końcu usiadła na fotelu niedaleko kanapy, kładąc nogę na nogę i obserwując przebieg gry.

– Widać, że świetnie się bawicie – powiedziała, bawiąc się kosmykiem, gdy gra dobiegła końca.

– Może chce się pani przyłączyć, przy następnej partyjce? – spytał wyższy od reszty szatyn. Z tego, co pamiętała, miał na imię Janek.

– Zastanowię się – na jej twarzy pojawił się miły uśmiech, gdy kierowali wzrok na jej odsłonięte uda. – Jednak teraz mam inną prośbę do waszego gospodarza. Jeśli nie jest zbyt zajęty.

– W czym mogę pomóc? – spytał Mateusz, a jego wzrok dopiero teraz dołączył do wzroku pozostałych chłopców.

– Myślałam, żeby kupić coś chłodnego do picia, może jakieś drinki. Twoja mama nie ma nic takiego w lodówce, a ja nie za bardzo wiem, gdzie jest sklep. Poszedłbyś ze mną? – zapytała miłym głosem, patrząc mu prosto w oczy. Nie odwrócił wzroku.

Miała świadomość, że propozycja nie jest najmądrzejsza i może wydawać się grubymi nićmi szyta. W końcu sprawdzenie lokalizacji sklepu w telefonie nie przekraczało niczyich zdolności intelektualnych. Liczyła na to, że Mateusz zrozumie wysyłany przez nią sygnał.

– W sumie… mogę się przejść – oznajmił, podnosząc się z podłogi przy kanapie. – Będzie można pójść kawałek się przez park – dodał.

Dominika łagodnie się uśmiechnęła i z gracją wstała z fotela.

– Doskonale, powiem twojej mamie, że idziemy. Przyda mi się krótki spacer.

              

               Wyjście Dominiki z domu było dla Anny dużym zaskoczeniem. Owszem, było gorąco i jakieś drinki byłyby bardzo mile widziane, ale to Anna mogła zrobić zakupy. Tym bardziej że Dominika miała zadanie do wykonania. Kto wie, może wyzwanie ją przerastało i chciała się rozluźnić, wpuszczając do krwi trochę procentów. Sama też by chętnie z tego skorzystała. Tylko po co brała ze sobą Mateusza?

Koledzy chyba się nie przejęli jego nieobecnością. Nawet po wyjściu syna, rozmowy i śmiechy nie ustawały. Po kilku minutach instynkt gospodyni nakazał jej zajęcie się gośćmi. Więc skierowała swoje kroki do salonu. W miarę jak się zbliżała odgłosy rozmów, były coraz wyraźniejsze. Na początku myślała, że rozmawiają o grze, jednak w pewnym momencie usłyszała swoje imię i słowa „zajebiste cycki” zaraz po nim.

Zatrzymała się w połowie schodów. Serce zabiło szybciej, a twarz oblała się rumieńcem. Chwila nasłuchiwania i mimo że chłopcy mówili coraz ciszej, to udało się jej upewnić, że to faktycznie była tematem rozmowy. W szczególności jej ciało. Jej piersi, nogi, pośladki. To wszystko było przedmiotem zażyłej dyskusji. Zaczęła się nawet zastanawiać, czy jej zdobywca nie podzielił się z kolegami informacjami o tym, co działo się na kanapie przy ostatniej wizycie. Tak czy inaczej, musiała przerwać te dywagacje.

– Czegoś wam potrzeba, chłopcy? – spytała miłym głosem, schodząc ze schodów.

Rozmowy natychmiast ucichły, a młodzieńcy podskoczyli niczym oparzeni. Patrzyli na nią spanikowani, jakby domyślali się, że zostali przyłapani na czymś bardzo nieodpowiednim. Ta reakcja dodała Annie odrobinę pewności. Podeszła bliżej, oparła się o stolik kawowy i delikatnie pochyliła, eksponując duże piersi, które niemalże wypadały z obfitego dekoltu.

– Coś wam przynieść? Macie na coś ochotę? – spytała figlarnie, jednocześnie ganiąc się w myślach. To właśnie takie zachowanie ostatnio sprawiło, że doszło do tego, do czego doszło. Jej druga natura znów ją zdradzała. Podniecenie zaczęło promieniować po całym ciele, a ona nie potrafiła tego opanować. Raz rozpalony tak mocno płomień, ciężko było zdusić.

Chłopcy popatrzyli po sobie, by znów wzrokiem zacząć lustrować jej dekolt. Wyglądali, jakby pytanie, które im zadała, było jakąś niewiarygodnie trudną zagadką, którą należało w tej chwili rozwiązać.

– Może coś do picia – odezwał się cicho Kacper. Anna doskonale pamiętała, co się wydarzyło ostatnim razem, gdy znalazła się z tym niewysokim blondynem sama w łazience.

– Dobrze – rzekła, kiwając głową. – Coś jeszcze?

– No i jakieś przekąski – dodał Janek. Był zdecydowanie wyższym od pozostałych chłopaków szatynem o zielonych oczach. Z całej grupy mógłby wydawać się najprzystojniejszy, poza młodszym od niego o rok Mateuszem. Pewnie dlatego, że podobnie jak Mateusz, nie stronił od aktywności fizycznej. Tylko z nim nie miała w tamten weekend żadnej przygody. Chyba że…

– Zaraz przyniosę – oznajmiła, posyłając im delikatny uśmiech, a następnie wyprostowała się i delikatnie kręcąc biodrami, ruszyła do kuchni.

Sama nie wiedziała, po co to robi. Nie było pewne, czy goście jej syna się na coś odważą, a nawet jeśli, to w każdej chwili do domu mogli wrócić Mateusz i Dominika. Wszystkie argumenty krzyczały, że należy opanować hormony i to przerwać, jednak z każdą minutą stawała się coraz bardziej odporna na logikę.

 

               Chłopcy przez chwilę odprowadzali wzrokiem idącą do kuchni Annę. Z każdym krokiem jej krótka sukienka wydawała się podwiewać, sprawiając wrażenie, że tak niewiele brakuje, by odsłonić jej pośladki. Jak tylko zniknęła im z oczu, Kacper spojrzał na Rafała porozumiewawczo. W salonie zapadła cisza.

– Co, zakochaliście się w sobie, że tak się na siebie gapicie? – spytał w końcu Janek, a w jego głosie dało się wyczuć delikatną nutę irytacji.

Rafał cicho westchnął.

– Powiemy mu? – spytał Kacpra niepewnym głosem.

– Nie wiem. Nie wiem, czy nas nie wsypie.

– O co wam chodzi? – głos Janka był ostrzejszy. Rafał znów westchnął.

– Pamiętasz nasz zakład, ten z ostatniego razu, jak tu byliśmy?

– Taaa, pamiętam. Kacper chwalił się, że jak nie wiadomo jaki Casanova wyrwie panią Annę. Skończyło się jak zwykle, na gadaniu. Tyle że można było trochę podrażnić Matiego.

– Nie do końca na niczym – rzekł Kacper.

– Oczywiście, na pewno – Janek nie wydawał się przekonany. Jednak po spojrzeniu na swoich kolegów zobaczył ich poważne miny. – Zaraz… Nie ściemniajcie mi.

– Coś było… Niestety, nie mamy dowodów – rzekł spokojnie Rafał, a szczęka Janka powoli opadła.

– Jak? Co? Co wy pieprzycie? – wydusił z siebie.

Kacper i Rafał spojrzeli po sobie. Po chwili ciszy szeptem postanowili wtajemniczyć kolegę w ostatnie wydarzenia. Z każdym słowem oczy Janka otwierały się coraz szerzej, a na jego twarzy malowało się bezbrzeżne zdziwienie stopniowo mieszające się z podnieceniem. Gdy skończyli opowiadać, jeszcze raz spojrzał na nich.

– Rozumiem, że nie chcecie, żeby Mati się dowiedział – rzekł spokojnie. Byli z Mateuszem dość dobrymi znajomymi, wcześniej mieszkającymi na jednym osiedlu. Jeszcze zanim rodzice Mateusza kupili ten dom. Rozumiał, dlaczego Kacper i Rafał mogli mieć obiekcje przed dzieleniem się swoimi tajemnicami.

Dwaj chłopcy energicznie pokręcili głowami.

– Weź… żarty to jedno, ale jakby się dowiedział, że coś robiliśmy. Chyba by nas zatłukł – rzekł brunet, a blondyn mu przytaknął.

– Nie wiem – Janek przeciągnął się. – Mati zwykle był dość grzeczny i nie pamiętam, żeby kogoś, kiedykolwiek zatłukł, ale rozumiem obawy. Dobra to, czemu gadamy o tym teraz?

– Po tym, co się stało – Kacper przełknął ślinę – myśleliśmy, że ona się zamknie w sobie, ale jak widać nie. Dalej się pręży, pochyla…

– Nie wiem, czy nie przesadzacie – Janek mimo podniecenia, dalej wątpił.

– Ale spróbować warto, co nie? – rzekł Kacper. Testosteron w jego młodym ciele, chyba właśnie przejął całkowitą kontrolę. – Mam pewien pomysł, wszystko albo nic.

Znów zapadła cisza. Janek i Rafał popatrzyli na siebie.

– Dobra. Mów o co chodzi, tylko szybko, zanim wróci – rzekł w końcu najstarszy z trójki.

 

               Anna sprawnie uporała się z przygotowaniem poczęstunku i już po chwili wracała do salonu, trzymając w rękach sporą tacę. Serce biło jej jak szalone, a policzki delikatnie się rumieniły. Gdy weszła, wzrok chłopców od razu się do niej przykleił. Rozbierali ją oczami, bacznie śledząc każdy ruch. Każde, nawet najmniejsze, wypięcie się, czy pochylenie. Nie zmarnowali żadnej szansy na zajrzenie w jej dekolt. Wiedziała jak na nich działa, ale nie zdecydowali się na nic więcej, oprócz podziwiania.

Jak zostawiła poczęstunek, jedynie grzecznie podziękowali za dostawę. Uznała, że nie będzie im się narzucać. Oznajmiła, gdzie będzie, jakby czegoś potrzebowali i ruszyła ku schodom. Cały czas czuła na sobie trzy pary młodych oczu. Było tak przyjemne, że specjalnie wchodziła trochę wolniej, chcąc delektować się tym uczuciem możliwie najdłużej.

Już wychodząc z salonu, uznała, że pogoda była zbyt ładna, by z niej nie skorzystać, oczekując na powrót Dominiki. Po wejściu do swojej sypialni zrzuciła sukienkę, zamieniła okulary na przeciwsłoneczne i włożyła słomkowy kapelusz o szerokim rondzie. Następnie poszła na taras, gdzie nasmarowała się olejkiem i położyła na leżaku.

Ciężko powiedzieć, ile czasu minęło, gdy usłyszała za plecami szepty i kroki. Domyślała się, kto mógł się do niej skradać. Jednak dalej leżała nieruchomo, a jej oczy były zamknięte. Musiała wyglądać, jakby przysypiała. Miała świadomość, że to może skusić gości do powtórzenia manewru z basenu. Tylko pojawiało się pytanie, czy znajdzie się na to odwaga?

– Co teraz? – usłyszała szept. Dobrze przypuszczała, że jest więcej niż jeden, jednak ciężko jej zidentyfikować, który jest który, jak mówili tak cicho.

– Ona chyba drzemie. Jak wtedy… nie obudzi się tak łatwo – odpowiedział drugi szept. Pewnie to Rafał dzielił się zdobytą wiedzą tajemną.

Na chwilę zapadła cisza, przerywana szumem liści i odgłosami kroków wokół niej. Chłopcy zapewne badali sytuację, planując dalsze działania.

– Mam pomysł – wydawało jej się, że to był inny głos niż dwa wcześniej, więc pewnie byli tu w komplecie.

Poczuła, jakby coś rzuciło na nią cień. Zapewne jeden z chłopców się nad nią pochylił. Jej serce zabiło mocniej, ale pozostała w bezruchu. Nie wiedziała, co planują, jednakże chciała, żeby ten plan zrealizowali. Wreszcie poczuła, na obojczyku dłoń. Zadrżała, gdy palce delikatnie przesunęły się w kierunku jej szyi, po to, by na końcu swojej podróży chwycić sznurek, stroju kąpielowego i delikatnie pociągnąć. Węzeł ustąpił, a miseczki żółtego bikini, rozluźniły się, pozwalając ogromnym piersiom delikatnie rozlać się na boki.

– Co chcesz zrobić? – spytał jeden z chłopców, werbalizując pytanie, które sama sobie zadawała.

– To – usłyszała w odpowiedzi, a niedługo po niej poczuła, jak miseczki zostają odsunięte, a piersi, w pełnej krasie, wystawione na słońce. Cicho westchnęła. Czuła, że robi się mokra, a sutki już musiały być sztywne.

Reakcją było grupowe westchnienie, po którym nastąpiła bardzo cicha wymiana zdań. Nie była w stanie zrozumieć słów, ale domyślała się, że omawiają kolejne kroki. Dalej leżała w bezruchu, wyeksponowana jak dzieło sztuki postawione w galerii. Tylko w tej galerii nie trzeba było trzymać rąk przy sobie. W końcu ktoś postanowił skorzystać z tego niepisanego przyzwolenia. Poczuła, jak nieśmiało dotyka sutka, następnie obejmuje go palcami i ściska. Zareagowała na to westchnieniem, ale nie ruszyła się. To musiało tylko dodać odwagi, bo palce rozłożyły się i delikatnie ścisnęły.

– O kurwa, ale wielka. Za cholerę nie jestem w stanie zmieścić jej w dłoni – odezwał się właściciel palców. Ścisnął pierś mocniej i zaczął zawzięcie masować. Nie przeszkadzało mu, że każda normalna osoba, już dawno by się obudziła. Anna dalej pozostała nieruchoma, bojąc się, że zbyt wyraźna reakcja może ich spłoszyć.

Ta taktyka przyniosła upragniony skutek, bo po chwili również na drugiej piersi poczuła zachłannie wbijające się palce. Masowali, ściskali, ciągnęli, chcąc zrobić z nimi wszystko, czego pragnęli. Jeden nawet postanowił wziąć prawego sutka do ust i zaczął ssać. Jednak Anna ciągle tylko leżała, nie otwierając nawet oczu. Nie chciała psuć tej nieprzyzwoitej zabawy. Poza tym bez okularów korekcyjnych i tak nie widziała zbyt wyraźnie.

– Mati nas zajebie – powiedział jeden z głosów.

– To lepiej korzystać, żeby umrzeć szczęśliwym – odrzekł inny, a pozostali się zaśmiali.

Poczuła, że zaczynają majstrować przy jej majtek. W końcu zostały rozwiązane odsunięte. Była naga, w całości wyeksponowana przed trzema kolegami syna, a jej serce waliło tak mocno, jakby przed chwilą przebiegła kilka kilometrów. Miała świadomość, że każdy ich ruch przekraczał granicę, która nie powinna zostać przekroczona. Jednak mimo wszystko była całkowicie otwarta na złamanie wszystkich możliwych tabu. W głowie kołatała się myśl, że któryś z nich już się za tą granicą znalazł. Nie było sensu się opierać. Nie mogła tego cofnąć.

Chłopcy też nie mieli zamiaru przestać. Dłonie dalej pieściły piersi, coraz mocniej je ugniatając i ciągnąc sutki. Jednocześnie poczuła, że ktoś dotyka jej cipki. Najpierw delikatnie masuje jej wargi i łechtaczkę, by po chwili wsunąć jeden palec do środka. Teraz nie mogła się już powstrzymać i głośno jęknęła, ujawniając swoje przebudzenie. Jednakże, w tym momencie chłopcy, albo tego nie zauważyli, albo po prostu ich to nie interesowało. Podniecenie całkowicie opanowało nastoletnie umysły. W głowach mieli ciało leżącej przed nimi atrakcyjnej, dojrzałej kobiety i to, co mogą z tym ciałem zrobić.

Podobało jej się to. Była tak samo odurzona przez podniecenie, jak nastolatkowie wokół niej. W tej chwili nie potrafiła myśleć o konsekwencjach. Jedyne, co rejestrowała to nadchodząca ze wszystkich stron wszechogarniającą, pierwotną przyjemność. Chciała zrobić coś, żeby było tego więcej. Jeszcze więcej. Chciała, by zrobili z nią wszystko.

Nie otwierając oczu, podniosła dłonie i skierowała je w stronę kolegów syna pieszczących jej piersi. Gdy dotknęła każdego z nich, zadrżeli, ale nic nie powiedzieli. Nie odsunęli się. Chwile błądziła po spodniach, aż w końcu znalazła ich krocza. Zaczęła masować przez materiał ubrań. Jęknęli nad nią i powiedzieli coś, ale nie obchodziły jej ich słowa. Chciała się odwdzięczyć, ale też wybadać, czy któryś się nie wyróżniał. Tego, który przyszedł do niej w nocy, na pewno by poznała.

Nie mieli się czego wstydzić, ale wydawało jej się, że to nie było to. To musiał być ten trzeci i jeśli chce go jeszcze raz, to musi zachęcić. Delikatnie zsunęła spodnie chłopakowi z prawej. Młody sztywny i gorący penis wyskoczył ustawiony na baczność. Czule zacisnęła na nim palce i zaczęła delikatnie masować.

– Gdzieżeście poleźli!? – usłyszeli nagle przez otwarte drzwi. Głos definitywnie dochodził z salonu na parterze i definitywnie należał do Mateusza.

– O kurwa! – padło w odpowiedzi, a wszystkie dłonie momentalnie wycofały się z jej ciała. Usłyszała tumult i w ciągu kilkunastu sekund wszyscy chłopcy opuścili taras. Została na nim sama. Jej podniecenie opadało, a w miarę jego ustępowania, rosły wyrzuty sumienia.

              

               Dominika cały czas obserwowała idącego obok niej Mateusza. Nie odzywał się i nie zerkał na nią, w całości skupiając się na meandrowaniu pomiędzy jednorodzinnymi zabudowaniami. Brak uwagi chłopaka nie był tożsamy z brakiem zainteresowania. Podobnie jak przy kolegach, zdawał się wręcz demonstracyjnie na nią nie spoglądać. W końcu zbyt wylewne okazywanie zainteresowania koleżanką mamy, mogło nie być zbyt mile widziane. Jednak mogło się za tym kryć coś jeszcze.

– Mocno się pani trzyma z moją mamą? – z delikatnym wahaniem przerwał ciszę, jak tylko weszli do parku. Dominika uśmiechnęła się.

– Tak, chociaż dobrze znamy się od niedawna. Pracuję w szkole kilka lat, ale dopiero w ostatnim roku zaczęłyśmy częściej ze sobą rozmawiać. Dlaczego pytasz?

– Hmmm, bo mama zachowuje się ostatnio trochę inaczej. Inaczej się ubiera…

– Jakby bardziej wyzywająco? – przerwała mu. Wyglądał na zaskoczonego tym, że zgadła, co miał na myśli. Odpowiedziała mu uśmiechem, zbliżyła się i objęła ramię chłopaka.

– Wiesz… Kobiety często lubią kusić młodszych od siebie – rzuciła.

Nie odsunął się, więc przycisnęła się do niego mocniej.

– Tak… Dokładnie tak, zachowuje się, jakby kusiła. Myśli pani, że kręcą ją… właśnie tacy? Że robi to po to, żeby się podobać? – spytał, a Dominika odniosła wrażenie, że już znał odpowiedź. Oczekiwał jedynie potwierdzenia.

– Jestem pewna. Zwłaszcza może lubić młodych facetów, którzy wiedzą, czego chcą i potrafią sobie to wziąć. Może wręcz czekać na takiego – spojrzała mu w oczy. – Nie tylko ona – dodała.

Mateusz zatrzymał się i zerknął pytająco na swoją towarzyszkę. Dominika jedynie się uśmiechnęła dwuznacznie.

– Co wziąć? – rzekł, cedząc każde słowo.

– Wszystko – szepnęła zmysłowo.

Westchnął i rozejrzał się wokoło. W końcu ruszył powolnym krokiem, prowadząc idącą z nim pod rękę brunetką do mniej uczęszczanej i bardziej osłoniętej krzakami alejki. Domyślała się, że nie jest to najkrótsza droga. Syn Anny milczał, jednak czuła, że coś mu chodzi po głowie.

Od początku miała wrażenie, że jest inny niż jego koledzy. Oni byli głośni, dużo mówiący, przechwalający się. Jednak Mateusz wyglądał na takiego, co był zdolny do wielu rzeczy, ale w przeciwieństwie do innych nastolatków nie był typem, który zacząłby się przechwalać. Jeżeli miał coś zrobić, to robił. Teraz tylko zastanawiała czy zrozumiał aluzję i wykorzysta okazję, którą mu dała.

Nie zastanawiała się długo, jak tylko zieleń wokół osłoniła ich od wzroku innych spacerowiczów, poczuła dłoń na swoim pośladku.

– Ładnie to tak dobierać się do koleżanki matki? – spytała miłym głosem.

– Ładnie jest tak się wystawiać? To nie było zbyt subtelne – odpowiedział pytaniem na pytanie, a dłoń zacisnęła się mocniej.

Nie uznała za konieczne strzępić języka. Po prostu zbliżyła się i pocałowała go. Nawet nie zadrżał, tylko od razu odwzajemnił, oplatając ramiona wokół niej.

– Masz teraz szansę, raz – szepnęła mu do ucha między pocałunkami. – Jeżeli się wykażesz, to zobaczymy.

Przełknął ślinę i upewniwszy się, że nikt ich nie obserwuje, gwałtownie wbił usta w usta Dominiki. Gdy ich języki splatały się w namiętnym tańcu, naparł na nią. Cofnęła się o kilka kroków, aż poczuła za plecami twardą korę drzewa. Nie przerywając pocałunków, złapał jej piersi i ścisnął przez materiał ubrań.

Jedynie mruknęła. Był zachłanny i gwałtowny, ale nie tylko była do tego przyzwyczajona, a nawet to lubiła, bardzo. Może dlatego, że od takich sytuacji zaczęły się jej przygody z uczniami. Teraz tematem tabu nie był jedynie wiek tego młodzieńca. Był synem jej koleżanki z pracy. To sprawiało, że doznania były o wiele intensywniejsze.

Mateusz się rozkręcał. Dłonie z piersi przeniosły się niżej. Złapał za krótką sukienkę i podniósł nad odsłonięte, przez wycięte figi, pośladki. Zdecydowanie chwycił je i z całej siły wbił w nie palce. Dominika jęknęła, ale nie przerywała pocałunków. Podniosła tylko jedną z nóg i oplotła nią biodro swojego partnera. Ten puścił pośladki i sprawnymi ruchami zsunął z siebie spodnie, na tyle, by uwolnić sterczącego i gotowego do ataku penisa. Odsunął na bok skąpe, koronkowe figi i z całej siły wbił się w rozgrzaną cipkę polonistki.

Tym razem jej westchnienie było o wiele głośniejsze, a całe ciało mocno zadrżało, gdy przeszedł je przyjemny dreszcz. Dominika nie spodziewała się takiego wypełnienia. Głośno jęcząc, odchyliła głowę do tyłu. Każdy ruch chłopaka w jej wnętrzu wywoływał kolejne stęknięcia i jęki. Oplotła rękami jego kark i oparła głowę o stojące za nią drzewo. On wykorzystał to, żeby nie przerywając ruchów, składać na jej szyi i dekolcie pocałunki. Zupełnie nie obchodziło ich, gdzie się znajdują i że ktoś mógłby ich zobaczyć.

Całując obojczyki Dominiki, Mateusz zsunął w dół ramiączka letniej sukienki, a następnie wyjął piersi ze stanika. Objął je dłońmi, delikatnie podniósł i ścisnął i zaczął całować. W końcu poczuła promieniujący z jednego z sutków ból, pomieszany z przyjemnością, gdy delikatnie go ugryzł.

Te pieszczoty, połączone z mocnymi i energicznymi ruchami wewnątrz niej, sprawiały, że jęki, które z siebie wydobywała, były coraz głośniejsze. Każdy ruch był szybszy niż poprzedni, a rytm jej oddechów zgrywał się z tym coraz bardziej szaleńczym rytmem pchnięć biodrami. Siły Mateusza wydawały się niewyczerpane. Miała swoje doświadczenia z chłopcami w wieku licealnym. Wiedziała, że mogą się cechować wręcz zwierzęcą i niedającą się powstrzymać chucią. Wielu z nich jedynie czekało na okazję, by znaleźć się w kobiecie i dać upust temu wszystkiemu. Oczekiwała tego i byłą gotowa przyjąć to w całości.

Jednak nawet na tle swoich rówieśników, syn Anny wydawał się mocno odstawać. Był młody, wysportowany i pełen energii. Nic dziwnego, że jego żądza była aż tak wielka. Dominika chciała pozwolić mu zaspokoić ją w pełni. Nic jej nie obchodziło. Jedyne, co mogła zrobić, to pocałować go w usta, tak by stłumić krzyki, które inaczej rozległyby się w całym parku, gdy napierający na ścianki jej pochwy penis, coraz bardziej doprowadzał ją do szaleństwa. Z każdym ruchem przechodziły przez ciągle wzmacniające się fale rozkoszy. Pocałunki stawały się coraz bardziej drapieżne i namiętne. W końcu oboma ciałami wstrząsnął dreszcz orgazmu. Wykonali jeszcze kilka wspólnych ruchów, po czym oboje zamarli. Przez chwile jedynie wymieniali leniwe pocałunki, pozwalając, by napięcie stopniowo z nich zeszło.

– Nieźle – powiedziała, gdy oderwali się od siebie. Jej oddech dalej był ciężki. – Lepiej niż się spodziewałam.

Nie skomentował tego, ale po uśmiechu, domyśliła się, że pochwała została bardzo ciepło przyjęta. Chłopak w milczeniu odsunął się i zaczął niespiesznie poprawiać spodnie

– Chodźmy do tego sklepu, to tylko kawałek – rzekł, gdy wszystko już było na swoim miejscu. – Nie chcę, żeby mama zaczęła się niecierpliwić.

Dominika przytaknęła, poprawiła sukienkę i ruszyła za nastolatkiem.

– Coś mi mówi, że twoja mama nie będzie strasznie tęsknić – rzuciła lekkim tonem. – Wróćmy do tego, co się przed chwilą stało. Może dostaniesz jeszcze jedną okazję, jak spełnisz jeden warunek.

– Jaki warunek?

– Opowiesz mi wszystko, co się działo, gdy ostatnio byli u ciebie koledzy. Wszystko, co wiesz. Bez ukrywania czegokolwiek i oszukiwania.

 

               Chłopcy wrócili do domów, a dwie nauczycielki siedziały na tarasie, korzystając z popołudniowego słońca. Obie były już po kilku drinkach, więc pomimo początkowych problemów rozmowa toczyła się swobodnie. Anna coraz bardziej się otwierała, stopniowo przyznając się do tego, co Dominika z Mateuszem przerwali, wracając ze sklepu.

– W sumie to widziałam, jak na ciebie patrzą. Nie dziwię się, że się odważyli. Zwłaszcza że wydatnie im w tym pomagałaś. Nieładnie, bardzo nieładnie – podsumowała Dominika, po wysłuchaniu opowieści swojej starszej koleżanki. Anna nerwowo poprawiła okulary i przez chwilę obserwowała różowy płyn na dnie trzymanej butelki.

– Nie powiem, żebym planowała być święta – powiedziała w końcu zrezygnowanym głosem. – Wręcz przeciwnie. Po tym, co widziałam, mam zamiar korzystać z życia co najmniej tak, jak mój maż, może i bardziej. I tak rozwiedziemy się, jak dzieciaki pójdą na studia.

Wzięła głęboki wdech i spojrzała na Dominikę. Ona jedynie przytaknęła i dalej patrzyła na Annę swoimi, niebieskimi oczami.

– Młodsi mężczyźni? Pewnie! Nie wiem, czy jest kobieta w moim wieku, której nie schlebia myśl o podobaniu się takim – podjęła, widząc, że polonistka nie ma zamiaru tego komentować. – Jednak koledzy syna, to już za dużo. Dużo za dużo. Co będzie następne? Chłopak córki?

– Milena ma chłopaka? – spytała zaintrygowana Dominika.

– Nie ma, ale wiesz, o co chodzi. Muszę się opanować, a nie zachowywać się jak napalona nastolatka, spuszczona ze smyczy.

Dominika znów pokiwała głową. Doskonale rozumiała wątpliwości koleżanki. Nawet jeśli sama pomogła doprowadzić do tej sytuacji. Nie uznała jednak za konieczne komentować tych słów. Zamiast tego postanowiła dopić swojego drinka.

– Jednak nie po to zaprosiłam cię tutaj, żeby ci się zwierzać – Anna znów przerwała ciszę. – Miałaś dla mnie coś ustalić. Szczerze mówiąc, to nie widziałam, żebyś jakoś intensywnie działała w tym kierunku.

Brunetka odłożyła pustą butelkę na niewielki stolik między leżakami.

– I tu się mylisz – rzekła głosem pełnym satysfakcji. – Nie od dzisiaj miałam do czynienia z takimi jak oni. Myślę, że mam już pewne wnioski.

– Tak? Czego takiego się dowiedziałaś? – Anna uśmiechnęła się, patrząc na swoją koleżankę. – Który z kolegów syna jest tym amantem, któremu żadna się nie oprze.

Polonistka przeczesała dłonią swoje czarne włosy i oplotła jeden z kosmyków wokół palca.

– Nie jestem pewna, czy odpowiedź ci się spodoba…

347
bd/10
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Konstrukcja, prowadzenie historii, zakończenie.
Atrakcyjność scen erotycznych, napięcie, zmysłowość, sposób przedstawienia intymności.
Język, styl, dialogi, interpunkcja, technika pisania.

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Z tej serii

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.