Zodiaki – Baran (I)

PióroAteny PióroAteny

10 lutego 2020

43 min

Wiem, że bardzo długo nic nie publikowałam, ale od dawna chodziło mi po głowie napisanie serii opowiadań o nieco stereotypowych znakach zodiaku. ;)
P.S. Zgadniecie, jakiego znaku zodiaku jest druga bohaterka?

Szymon trzasnął ręką o stół, a stojące na nim szklanki jęknęły z wyrzutem. Druga dłoń mężczyzny trzymała telefon, na którego ekranie poprzez aplikację randkową, tuż obok miniaturowego zdjęcia uśmiechającej się dziewczyny, wyświetlało się pytanie: “Gdzie jesteś?”. Nie miał pojęcia, jakim cudem udało mu się zapomnieć o umówionym spotkaniu z dziewczyną. Mieli się spotkać trzydzieści minut temu, dodatkowo randka miała odbyć się na drugim końcu miasta, więc powinien był wyjść z domu przynajmniej godzinę wcześniej. Gorączkowo zastanawiał się, w jaki sposób odpowiedzieć, jak przeprosić, zwłaszcza, że okazywanie skruchy przychodziło mu z dużym trudem. Rozejrzał się po swoim mieszkaniu, które w zasadzie nie wyglądało najgorzej, musiałby tylko go tylko trochę uprzątnąć. Zaczął odpisywać na wiadomość, zaczynając od niezgrabnego usprawiedliwienia (auto nie chciało zapalić, mimo wielu prób, przez co zapomniał dać jej znać, że się spóźni) i już rozpoczynał zdanie z propozycją, że wyśle po nią taksówkę, żeby ją do niego podwiozła, ale w tym czasie przyszła jej wiadomość: “Dobra, widzę, że jednak mnie ignorujesz. Dajmy sobie spokój. Miło było”. Szymon znów wyżył się na stole na co znów zareagowały nieszczęsne naczynia. Pokręcił głową, ale mimo wszystko skończył pisać i wysłał odpowiedź. Odetchnął, próbując się uspokoić i zaczął sprzątać mieszkanie, dając rozmówczyni chwilę na odczytanie wiadomości. Co kilka minut zaglądał do telefonu, jednak wciąż nie pojawiało się nic nowego. Wziął prysznic, przebrał się i znów z nadzieją popatrzył na ekran. Zmarszczył brwi, gdy zauważył, że nie może znaleźć ich rozmowy w aplikacji.

 

– Zablokowała mnie – szepnął w pustą przestrzeń, a dźwięk jego głosu wywołał u niego ciarki. Niby lubił swoje mieszkanie, nawet jeśli było nieduże i przytulne, ale gdy był w nim sam, nie czuł się dobrze. Szymon był bardzo towarzyską osobą, która potrzebowała częstych kontaktów z ludźmi. Akurat był to jego trzeci dzień urlopu, którego termin wybrał dosyć niefortunnie, bo większość jego znajomych była zawalona pracą. – Kurwa mać.

 

Mężczyzna opadł ciężko na kanapę i przeczesał palcami jeszcze wilgotne, czarne loki. Dał sobie chwilę i znów włączył aplikację randkową, po czym zaczął szukać sobie zastępstwa w postaci innej randki. Stłamsił w sobie uczucie urażonej dumy i przeglądał zdjęcia naprawdę różnych dziewcząt, gdzie niektóre uśmiechały się uroczo do zdjęć, inne enigmatycznie spoglądały w obiektyw, jeszcze inne pozowały ze swoimi zwierzętami. Pobieżnie czytał ich opisy i te, które go choć trochę zainteresowały przesuwał w prawo. Kilka z nich odwzajemniło zainteresowanie, ale napisał tylko do jednej. Zwykle nie bawił się w jakieś frazesy i od razu proponował spotkanie, więc i tym razem chciał zrobić tak samo, jednak coś go zatrzymało, jak jeszcze raz spojrzał na zdjęcie dziewczyny. Miała oczy w kolorze jasnobrązowym, właściwie wpadającym wręcz w czerwień. Miała w sobie coś magnetycznego, mimo, że miała tylko jedno zdjęcie, na którym siedziała w jakiejś kawiarni, obiema dłońmi obejmując kubek. Uśmiechała się nieśmiało, ale wręcz czule, z rozmarzeniem patrząc gdzieś poza osobą wykonującą zdjęcie. Szymon zagryzł wargę, przyglądając się dziewczynie. Miała w sobie coś, że nie chciał z nią postąpić “tak jak zwykle”. Otworzył rozmowę i zawiesił się na chwilę. Co mógłby napisać? Samo przywitanie się to za mało, chciał ją jakoś skomplementować, ale nie wiedział jak. Znów spojrzał na jej zdjęcie, nie mogąc uwierzyć samemu sobie, że taki problem sprawia mu napisanie wiadomości do dziewczyny. Próbował odnaleźć na zdjęciu jakieś jeszcze szczegóły, do których mógł nawiązać, ale jego wzrok wciąż wędrował na jej niesamowite oczy. Pokręcił głową i odłożył na chwilę telefon, żeby sięgnąć po coś do picia. Podszedł do lodówki i wyciągnął z niej butelkę Pepsi, z której pociągnął kilka dużych łyków. Wszystko robił jakby ospale, ciągle rozmyślając o dziewczynie i jej płonącym spojrzeniu. Wreszcie wrócił do telefonu i zdecydował się napisać wiadomość do Lidii. Postanowił, że zrobi wszystko, żeby tylko zgodziła się z nim spotkać. 

 

Minęły dwie godziny, Słońce zdążyło już zajść, dając miejsce nocy, która przykryła ciemnością miasto. Wibracje telefonu obudziły Szymona, który mimowolnie uciął sobie drzemkę na kanapie. Odczytał wiadomość i aż usiadł wyprostowany, ponieważ Lidia napisała: “Zwykle tego nie robię, ale raz kozie śmierć, skoro tak ładnie prosisz, możemy wyjść dzisiaj na kawę”. Jego usta wygięły się w szerokim uśmiechu i aż zacisnął pięść z radości. Ustalili miejsce spotkania i tym razem mężczyzna wyszedł z domu o odpowiedniej godzinie. Kawiarnia znajdowała się niedaleko od jego mieszkania, co było wręcz doskonałym zbiegiem okoliczności. Gdy wszedł do środka, zdziwił się, że jest to to samo wnętrze, w którym zrobiono zdjęcie Lidii. Czyżby mieszkała niedaleko? Zajął miejsce niedaleko drzwi, żeby było go dobrze widać i wziął menu do ręki, zastanawiając się, czy powinien zamówić coś, zanim dziewczyna przyjdzie. Mimo, że była to tylko skromna, loftowa kawiarnia, miała spory wybór napojów i przekąsek. Serwowali też domowe ciasta, które kusiły go zza oszklonej chłodziarki. Jego brzuch również wyraził ochotę na słodycze cichym burknięciem.

 

– Szymon? – usłyszał nagle niski, kobiecy głos, więc natychmiast się odwrócił od wystawy, nieco zażenowany swoim łakomstwem. – Jestem Lidia.

 

– Cześć! – powiedział i szybko wstał, robiąc tym trochę hałasu. Kobieta była ładniejsza, niż na zdjęciu, więc na chwilę stracił rezon. – Cieszę się, że zgodziłaś się ze mną spotkać.

 

– Ja się cieszę, że mnie zaprosiłeś – powiedziała z lekkim uśmiechem, przez co Szymonowi nieco zmiękły nogi. Ona nie była ładna. Była przepiękna. – Zamówiłeś już coś?

 

– Pomyślałem, że na ciebie poczekam. Gdybym wiedział, co lubisz, już bym to zamówił.

 

– Och, dżentelmen! – zaśmiała się słodko i przekrzywiła lekko głowę. – Masz jakieś pomysły, jaka jest moja ulubiona kawa tutaj?

 

– Niech pomyślę… – przyjrzał jej się, robiąc teatralnie zamyśloną minę, co bardziej rozbudziło rozbawienie dziewczyny. – Jesteś na tyle słodka, że raczej nie musisz brać słodkiej kawy, aczkolwiek z drugiej strony, z tego samego powodu możesz wybrać najsłodszą i najsmaczniejszą kawę, jaka tutaj jest, bo jesteście takie same. 

 

– To nawet nie była odpowiedź – zaśmiała się, zasłaniając usta. – Aczkolwiek doceniam próbę.

 

– Strzelam, że karmelowe latte? 

 

– Albo dobrze strzelasz, albo masz świetną intuicję.

 

– Może oba? – odpowiedział, starając się uśmiechnąć najbardziej czarująco, jak potrafił. – Okej, to już wiem co zamówić, zaraz wrócę.

 

Ukłonił się jej i podszedł do lady, czując na swoich plecach jej spojrzenie. Miał ogromne nadzieje, co do tego spotkania, zwłaszcza, że Lidia zdawała się być do niego bardzo pozytywnie nastawiona. Nie wydawała się speszona, albo potrafiła to dobrze ukryć. Szymon miał świadomość tego, że jest całkiem przystojny, bo wyglądem przypominał nieco Hiszpana, albo Włocha, zwłaszcza przez ciemną karnację, oprawę oczu i gęste, kruczoczarne włosy. Kobiety kochały jego dołeczek w policzku, gdy się uśmiechał, ponieważ nadawało mu to nieco chłopięcego wyglądu, mimo, że był już po trzydziestce. Przypomniał sobie, że na profilu Lidia miała napisane, że ma dwadzieścia pięć lat, więc była od niego sporo młodsza. Płacąc za kawę obejrzał się na nią i posłał jej lekki uśmiech, który szybko odwzajemniła, chociaż lekko zmrużyła oczy, gdy zauważyła co robi. Wrócił do stołu, gdy barista podał mu dwa talerzyki z sernikiem, który zamówił do kawy.

 

– Nie wiedziałam, że będziesz stawiał – powiedziała ni to podejrzliwie, ni to kokieteryjnie.

 

– Tak wyszło – wzruszył ramionami i postawił przed nią jeden talerzyk. – Mam nadzieję, że mi wybaczysz taką niesubordynację.

 

– Zastanowię się nad tym – odparła poważnie, ale puściła mu oczko i uśmiechnęła się. – Najwyżej podczas następnej randki ja będę stawiać.

 

Szymonowi serce zabiło nieco szybciej. Jeszcze nie zaczęli się poznawać, a ona już proponuje mu drugą randkę? Nie mógłby cieszyć się bardziej. Uśmiechnął się do niej i wpatrzył w jej oczy. Na żywo zdawały się mieć jeszcze intensywniejszy kolor, niż na żywo, tak samo jej włosy, które w świetle żarówek zdawały się mieć lekko rdzawy odcień. Całość jej kolorytu była ciepła i przyjemna dla oka. 

 

– Chcesz mnie zawstydzić, że mi się tak intensywnie przyglądasz? – zapytała, wyrywając go z zadumy.

 

– Skądże! Po prostu myślę o tym, że jesteś niesamowicie ładna.

 

– Kłamczuch! Jednak starasz się mnie zawstydzić! – odpowiedziała, czując, że na jej policzki występuje lekki rumieniec. Odchrząknęła, myśląc, że musi przekierować rozmowę na inny tor, bo w innym przypadku skończy się jedynie na prawieniu komplementów. Z jednej strony nie przeszkadzało jej to, ale wolałaby poznać Szymona nieco lepiej. – Może i wyjdę na sztampową i zwyczajną, ale zadam najbardziej popularne pytanie na pierwszych randkach: Czym się interesujesz? Jakie masz hobby?

 

– Interesuję się tobą – odpowiedział bez namysłu, na co Lidia wysłała mu pobłażliwe spojrzenie, więc zaśmiał się i uniósł dłonie w geście kapitulacji. – Lubię wycieczki po górach, więc przynajmniej dwa razy w roku staram się gdzieś jeździć, raz latem, raz zimą. Wchodzenie po szczytach daje mi ogromną satysfakcję i mogę wtedy spożytkować sporo energii. A jak jest z tobą?

 

– Jako, że przez jakiś czas studiowałam architekturę wnętrz, to uwielbiam projektować mieszkania, chociaż nie tym się zajmuje zawodowo, niestety. Mimo, że dobrze się czuję aranżując wnętrza, to nie mam chyba takiego zmysłu estetyki, żeby faktycznie zrobić z tego coś sensownego. Jeśli chodzi o pracę… Jestem sprzedawczynią w sklepie jubilerskim. Mam słabość do błyskotek – odpowiedziała, jakby się tego wstydziła. Szymon jak najprędzej postarał się zatuszować jej skrępowanie, opowiadając o tym, jak pięknie śnieg błyszczy się w górach, gdy się przechadza po nienaruszonym puchu podczas słonecznego dnia. Lidia zrobiła rozmarzoną minę i zamyśliła się na chwilę, próbując sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz widziała właśnie taki śnieg. 

 

– Biorąc pod uwagę, że mieszkam w mieście, nie pamiętam już takiej prawdziwej, pięknej, białej zimy… – powiedziała z westchnieniem i chciała kontynuować, ale barista właśnie zawołał Szymona po odbiór kawy. Mężczyzna skinął głową i poszedł szybko po zamówienie, które ostrożnie dla nich przyniósł. 

 

– Dlatego ja wyjeżdżam w góry, bo tęsknię za śniegiem – Szymon usiadł i przypatrzył się Lidii, która wyjrzała przez okno, jakby zamyślona. – Moglibyśmy kiedyś pojechać razem.

 

– Jesteśmy na randce dopiero kwadrans, a ty już chcesz mnie zabierać w góry? – powiedziała, ale nie użyła prześmiewczego tonu. Gdy w odpowiedzi uzyskała tylko wzruszenie ramion i uśmieszek lekko zmrużyła oczy. – Zobaczymy… Ale musimy się lepiej poznać, więc czym się zajmujesz na co dzień?

 

– Jestem team leaderem w firmie informatycznej. Moja załoga zajmuje się oprogramowaniem do smartwatchów, chociaż ja sam nie jestem tym jakoś wybitnie zainteresowany. Znaczy… Lubię programować, ale to nie jest istotne, czy to kod do zegarka, czy strony internetowej.

 

– To musi ci się nieźle powodzić! – powiedziała z podziwem, po czym napiła się kawy, z przyjemnością mrużąc oczy. – Trochę zazdroszczę… Nigdy nie miałam głowy do programowania, ani nic z tych rzeczy. Umiem obsługiwać komputer nawet nieźle i używam wielu programów do projektowania wnętrz, ale tak jak mówiłam, nie jestem w tym zbyt dobra.

 

– Coś trudno mi uwierzyć – Szymon pokręcił głową patrząc na kobietę. – Bez wątpienia masz dobry gust, jeśli się ze mną umówiłaś. Jestem strasznie ciekawy, jak wyglądają twoje projekty! Nie uwierzę, że nie są dobre, póki ich nie zobaczę.

 

Lidia zaśmiała się i sięgnęła po telefon, który był w brokatowym futerale. Przez chwilę stukała w ekran, przesuwała kolejne zdjęcia krzywiąc się lekko. Miała wrażenie, że nic, co miała w galerii nie było wystarczająco dobre, żeby się tym pochwalić. Szymon patrzył na nią jedząc ciasto, które popijał drobnymi łykami kawy. Kobieta stwierdziła, że skoro wszystko uważa za kiepskie, może pokazać cokolwiek. Wybrała projekt łazienki, którą chciałaby kiedyś zrobić w swoim mieszkaniu. Kolorystyka była zachowana w chłodnych odcieniach, głównie błękitnym kolorze i szarościach, ale przełamanych delikatnym beżem. Starała się zainspirować morzem, więc wnętrze prysznica wyściełane było kafelkami z motywem muszli, natomiast meble były w kolorze piaskowym. Wiele osób powiedziało jej, że taka łazienka wygląda dosyć tandetnie, zwłaszcza, jeśli chodzi o lustro w owalnym kształcie, w czasie gdy w modzie były zwierciadła na prawie całą ścianę. Lidia niechętnie obróciła telefon w kierunku mężczyzny, który wziął ostrożnie urządzenie i zaczął z zainteresowaniem przyglądać się grafice.

 

– Dlaczego ktoś miałby to uważać za kiepskie? Nie wpisuje się w modę, co dla mnie jest dużą zaletą, a jednocześnie nie jest przesadzone – odpowiedział, oddając telefon rozmówczyni. – Kolory są do siebie świetnie dopasowane, jakbym wszedł do takiej łazienki, miałbym wrażenie, że czuję morską bryzę!

 

– Mówisz tak tylko dlatego, że chcesz mnie pocieszyć – bąknęła Lidia zawstydzona takim komplementem. 

 

– Bynajmniej! W sumie, to może jak będę się przymierzać do remontu to dam ci znać i coś dla mnie zaprojektujesz?

 

– Jesteśmy na randce, czy chcesz kupić moje usługi? – zaśmiała się ze skrępowaniem. Miała wrażenie, że jej entuzjazm zaraz opadnie, chociaż rozmowa szła w dobrym kierunku. Szymon zdawał się to natychmiast zauważyć i ostrożnie położył rękę na jej dłoni. Jego skóra była ciepła, ale jednocześnie miękka, co było miłą odmianą do wiecznie szorstkich palców mężczyzn, z którymi spotykała się do tej pory.

 

– Na randce, to była tylko dygresja. Jeśli nie chcesz, nie będę już do tego nawiązywał. Powiedz tylko słowo – powiedział ciepło, przez co Lidia poczuła że żołądek jej się lekko zaciska. Było nie do zaprzeczenia, że między nimi zaiskrzyło, więc przełożyła rękę i splotła palce ich dłoni, czując, że znowu zaczyna się rumienić.

 

– Jest w porządku… To lekkie przewrażliwienie, bo już mi się dwa razy zdarzyło, że ktoś podczas randki proponował mi pracę jako dekoratorki wnętrz, po czym nie chcieli mi zapłacić, bo myśleli, że jeśli się z nimi przespałam, to moja usługa jest za darmo – wypaliła i po chwili dotarło do niej co powiedziała. Szybko cofnęła rękę, karcąc się w duchu i zajęła się swoim ciastem.

 

– Nie wyobrażam sobie, że miałbym ci nie zapłacić, w końcu to praca – odpowiedział ostrożnie, żałując, że kobieta się speszyła. – I to niezależnie, czy byś się ze mną przespała, czy nie.

 

– Och, co za ulga – zaśmiała się nieco z wymuszeniem. – Wiesz, może lepiej już pójdę, mam…

 

– Poczekaj! – Szymon aż napiął się cały na krześle, czując autentyczny strach, że randka faktycznie dobiegła już końca. – Przepraszam za to co powiedziałem, mogłem sobie to odpuścić. Naprawdę żałuję. Jesteś naprawdę świetną osobą, nie chciałbym, żebyś już szła. Wybacz mi.

 

–  Dobrze, nie pójdę… Ale może zmieńmy temat? 

 

– Na jakikolwiek zechcesz – powiedział mężczyzna uśmiechając się pokrzepiająco.

 

Lidia zastanawiała się krótką chwilę, po czym zaproponowała temat o filmach i książkach. Okazało się, że mają podobny gust, więc szybko jej skrępowanie minęło. Przez większość wieczoru dyskutowali o filmach i wymieniali się swoimi ulubionymi cytatami, śmiali się z wzajemnie przypomnianych sobie scen z seriali, czując się coraz lepiej w swoim towarzystwie. Opowiadali sobie o ulubionych wyjazdach, o szkole, o czym tylko przyszło im na myśl, mimo, że kawy zupełnie im wystygły, a ciasta zupełnie rozmiękły i przestały wyglądać tak apetycznie. Nie miało to jednak znaczenia, bo z każdą chwilą ich rozmowa kierowała się na coraz śmielsze tony, zupełnie jakby wcześniejsze zawstydzenie Lidii po wspomnieniu o sypianiu z kimś, nigdy nie nastąpiło. Wraz z upływającym wieczorem, który zahaczał już o noc w kawiarni ubywało ludzi, aż zostali tylko oni, zupełnie w siebie wpatrzeni, pochłonięci rozmową i długimi spojrzeniami. Rozmowę przerwał im jednak barista, który nieco pretensjonalnym tonem uświadomił ich, że owszem, kawiarnia otwarta jest do ostatniego klienta, ale oni nie zamówili nic więcej i tylko rozmawiają. 

 

– O kurczę, przepraszamy, już idziemy i dziękujemy za gościnę – powiedział Szymon, na co barista tylko mruknął z niezadowoleniem. Pospiesznie opuścili lokal i na chwilę zapadła cisza, więc mężczyzna popatrzył na Lidię, próbując wyczytać z jej twarzy, czy ma jakiś plan na kontynuację wieczoru. – Gdzie mieszkasz?

 

– Niedaleko, powinnam iść w tamtym kierunku – kobieta uśmiechnęła się lekko, starając się pokazać, że wcale nie muszą już kończyć tego spotkania.

 

– Ja idę w tę samą stronę. Chociaż… – Szymon popatrzył na swoją randkę, która odpowiedziała mu spojrzeniem pełnym nadziei. – Chyba mam jakieś wino u siebie w mieszkaniu. Może chciałabyś do mnie wpaść?

 

– Chętnie – powiedziała, zanim pytanie wybrzmiało do końca. Mężczyzna uśmiechnął się promiennie i zaprowadził ją do swojego mieszkania. Cieszył się, że złożyło się tak, że posprzątał trochę wcześniej. Nie spodziewał się, że wieczór pójdzie tak dobrze. Co prawda nie zakładał, że wylądują z Lidią w łóżku, ale nie miałby absolutnie nic przeciwko temu. 

 

– Zapraszam na moje włości – Szymon otworzył przed nią drzwi i szarmanckim gestem wskazał wnętrze mieszkania. Kobieta weszła, rozglądając się z zainteresowaniem i ściągnęła z siebie lekki płaszcz i buty.

 

– Masz piękne mieszkanie… Może to pytanie nie jest na miejscu, ale dużo płacisz za wynajem?

 

– Płacę tylko czynsz do spółdzielni, to moje własnościowe mieszkanie. No, płacę jeszcze kredyt, ale niewiele mi zostało – powiedział z uśmiechem.

 

– Ooo… No tak, fach informatyczny – w głosie Lidii dało się usłyszeć nutę zazdrości, ale też podziwu. Weszła głębiej do mieszkania i usiadła na kanapie w salonie, szukając wzrokiem jakichś dekoracyjnych smaczków. Mieszkanie było urządzone starannie, chociaż skromnie, bez zbędnych ozdób, chociaż w kilku miejscach wisiały, a jakże, obrazy przedstawiające góry.

 

– Wolisz wino białe, czy czerwone? – zapytał pochylając się nad barkiem.

 

– Czerwone, zdecydowanie.

 

Szymon wyciągnął butelkę Merlota i dwa pękate kieliszki, do których, zgodnie z etykietą, nalał do jednej trzeciej. Zanim podał alkohol, włączył jeszcze mały głośnik, który podpiął do telefonu i puścił niezbyt głośno muzykę. Wybrał playlistę na Spotify, która miała na sobie wolne i seksowne utwory R’n’B z lat ‘90. Zerknął na Lidię pytająco, ciekawy, czy zaaprobuje jego wybór. Kobieta z uznaniem pokiwała głową, więc usiadł obok niej, podając kieliszek wina.

 

– Dziękuję – odpowiedziała prosto i wzniosła toast, uśmiechając się lekko. – Więc co, za spontaniczne spotkania i udane randki?

 

– Dokładnie – stuknął się z nią kieliszkiem, aż szkło wydało z siebie melodyjny brzęk. – Za udane randki.

 

Napili się, patrząc sobie w oczy, delektując się smakiem i przyjemną muzyką. Mężczyzna podejrzewał, że razem z Lidią mieli w głowie ten sam pomysł na to, co będą robić dalej. Niewiele myśląc wyciągnął ramię, zachęcając ją do przytulania się na kanapie. Ona nie oponowała nawet przez chwilę, szybko i bez zawahania wtuliła się w jego bok, biorąc kolejny łyk wina. Zmrużyła oczy, zachwycona ciepłem ciała mężczyzny. Dopiero, jak była blisko niego, poczuła jego perfumy, które miały łagodną, niedrażniącą woń. Nie miała wątpliwości co do tego, że był to drogi zapach, zapewne kupiony w jakiejś lepszej perfumerii. Zwykle ci, z którymi się spotykała używali takich perfum, że ciężko je było znieść, bo były to tak mocne i ciężkie zapachy,  ponoć mające pobudzać zmysły, a tak naprawdę jedynie pobudzały ją do ucieczki ze spotkania. Cicho zaśmiała się na swoją myśl, więc chcąc nie chcąc skierowała na siebie spojrzenie Szymona.

 

– Co cię rozbawiło? – zapytał z zainteresowaniem i przyglądał jej się, gdy odpowiadała, patrząc na niego z dołu. Powąchał jej włosy, żeby wyczuć, jak ona pachnie i z jakiegoś powodu poczuł, że zrobiło mu się goręcej. Ledwo wyczuwalny zapach brzoskwini i mandarynek przebijał  się przez silniejszą woń wanilii, przywodząc na myśl wyjątkowo smakowity deser. Nie dość, że wyglądała słodko, to jeszcze pachniała jak ciasteczko. – Ty też cudownie pachniesz. Trochę jak lato, trochę jak święta… Bardzo przyjemny zapach. Aż chciałoby się cię schrupać.

 

– Już byś chciał mnie zjeść – zaśmiała się. – Mogłam wybrać coś bardziej kwiatowego, może wtedy nie pchałabym cię w kierunku kanibalizmu.

 

Szymon zaśmiał się, ale połaskotał ją lekko w ramach odwetu za ten żart, przez co kobieta skuliła się i chlapnęła winem prosto na swoją koszulkę. Odskoczyła i jęknęła niechętnie, patrząc na mokrą plamę. Nie było to co prawda zamierzone, ale miała wrażenie, że dzięki temu randka potoczy się nieco szybciej. 

 

– Musisz się rozebrać, bo inaczej zostanie ci plama – powiedział z nieco złośliwym uśmieszkiem. Nie chcąc jednak wprawiać dziewczyny w zakłopotanie, podszedł szybko do swojej szafy i wyciągnął pierwszą z brzegu koszulę o głęboko granatowym kolorze. – Przebierz się, a ja zaraz zapiorę tę plamę. 

 

– Przepraszam za kłopot – Lidia zawstydziła się, ale wzięła koszulę i poszła do innego pomieszczenia, szybko się przebrać. Zanim założyła świeże ubranie powąchała je z przyjemnością się zaciągając. Tkanina była miła w dotyku, chociaż wkładając ją czuła to najbardziej na ramionach, bo była na nią zdecydowanie za duża. Podeszła do Szymona, uśmiechając się delikatnie. On na jej widok aż otworzył szerzej oczy i lekko rozchylił usta, czując uderzenie gorąca. Lubił, gdy kobiety zakładały na siebie jego koszulę, ale Lidia wyglądała w niej wybitnie dobrze. Odzyskał rezon dopiero po dłuższej chwili, gdy podeszła do niego, unosząc w dłoni zaplamiona bluzkę. 

 

– Ehm, tak… – odchrząknął i wziął ubranie od kobiety, ułożył je na blacie kuchennym i zaczął zasypywać solą. Przeszły go ciarki, gdy poczuł, że ona podchodzi do niego i obejmuje ramionami od tyłu, zaglądając z zainteresowaniem przez jego ramię.

 

– Skąd znasz takie sztuczki? – zapytała, a jej głos zabrzmiał niżej i bardziej seksownie, niż wcześniej. Niby bezwiednie przesunęła dłońmi po jego klatce piersiowej, czując, że Szymon aż zadrżał.

 

– Po prostu z internetu… Nie raz polałem się czerwonym winem, więc musiałem zapamiętać, jak pozbyć się plamy.

 

– Rozumiem… Może znasz z internetu jakieś inne sztuczki, które mógłbyś wykorzystać? 

 

– W takich sprawach nie korzystam z porad w sieci… – odpowiedział i obrócił się, żeby być twarzą do niej. W jej płomiennych oczach błyskały iskierki, które aż go hipnotyzowały. Strasznie go kusiło, żeby ją pocałować, więc przychylił się i zawisł ustami kilka centymetrów nad jej ustami, wciąż patrząc jej w oczy. Nie odsunęła się, a wręcz uniosła nieco na palcach, chcąc bardziej do niego zbliżyć. – Mogę…?

 

– Proszę… – odpowiedziała szeptem, mile zaskoczona, że zapytał. Była cała spięta, ale nie było to negatywne napięcie. Czuła się zaskakująco dobrze przy Szymonie, nawet nie myślała o tym, że szybko posuwają się naprzód, biorąc pod uwagę, że to pierwsza randka. Mężczyzna pochylił się i położył na niej swoje usta, przyciągając ją bliżej do siebie. Objął ją szczelnie ramionami i przez chwilę tylko przyciskał do niej wargi, jednak nie umiał powstrzymać długo pokusy. Przeniósł jedną dłoń na tył jej głowy, drugą na jej krzyż, żeby mocniej ją w siebie wtulić. Lidia nie oponowała nawet przez chwilę, wręcz sama otworzyła usta i przekrzywiła głowę, zapraszając go do głębszego pocałunku. On nie był w stanie powstrzymać cichego westchnięcia, gdy ich języki się zetknęły. Nie owijał w bawełnę, całował ją mocno, głęboko, może nawet trochę zbyt szorstko, ale nie potrafił się powstrzymać. Ssał jej język, przygryzał wargi, gładził jej plecy, czując, że ona aż wbija mu paznokcie okazując przyjemność. Gdyby mógł, wziąłby ją natychmiast na blacie kuchennym, ale podejrzewał, że to niekoniecznie spodobałoby się Lidii. Mimo to nie przestawał jej całować, wsłuchując się w jej ciche westchnienia z przyjemności. Dłoń kobiety zsunęła się na jego pośladek, który uścisnęła zaskakująco mocno, więc mimowolnie przerwał pocałunek i popatrzył na nią ze zdziwieniem.

 

– Nie lubisz tego? Przepraszam, dałam się ponieść chwili – wybąkała zawstydzona i chciała wyplątać się z jego ramion, ale on trzymał ją całkiem mocno.

 

– Nie przeszkadza mi to, ale musimy dokończyć ratowanie twojej bluzki – odpowiedział, uśmiechając się lekko i dopiero wtedy opuścił ramiona, uwalniając ją. Lidia uśmiechnęła się i cmoknęła go pospiesznie.

 

– W porządku. Pomóc ci z tym? – zapytała, wskazując na ubranie, ale on tylko pokręcił głową. Szybko zabrał się do pracy, żeby nie tracić czasu. Wypłukał koszulkę i szybko ją przejrzał. Plama była prawie niewidoczna, więc wiedział, że po praniu nie będzie śladu po winie. Ustawił pralkę, wsypał proszku i swojego ulubionego płynu do płukania tkanin i włączył pranie z suszeniem. Miał nadzieję, że Lidia zostanie na noc, ale na wszelki wypadek wolał nie stawiać jej w niekomfortowej pozycji. Wrócił do salonu, gdzie kobieta właśnie brała ostatni łyk z kieliszka, więc nie chcąc pozostawać jej dłużny, wziął swoje wino i szybko je opróżnił kilkoma łykami.

 

– Nie mogę zostawać w tyle – powiedział na usprawiedliwienie, wywołując tym uśmiech swojej randki. – Jeszcze po jednym?

 

– Z miłą chęcią, postaram się tego nie rozlać – zaśmiała się i postawiła kieliszek na stoliku do kawy, czekając na jego napełnienie. 

 

– Wolałbym, żebyś tego nie robiła, bo kolejnej koszuli nie dostaniesz – Szymon puścił jej oczko, na co ona dla żartu zrobiła naburmuszoną minę. Jednak po krótkiej chwili jej brew drgnęła, jakby wpadła na wspaniały pomysł i ściągnęła z siebie koszulę, którą dostała od niego, zostając w samym biustonoszu i spódnicy. Mężczyznę na chwilę zatkało, ponieważ nie spodziewał się takiej bezpośredniości, ale uśmiechnął się. – To też jest metoda.

 

– Wiadomo. W takim razie mogę prosić o pełniejszy kieliszek? Po co rozmieniać się na drobne.

 

– Oczywiście – odpowiedział i od razu nalał jej wina do połowy, tak samo sobie. Usiadł znów obok niej i tym razem on wzniósł toast. – Za happy mistakes, jak u Boba Rossa.

 

– Dobrze ujęte – skinęła głową z uznaniem i stuknęła się z nim kieliszkiem. Natychmiast napiła się wina i odstawiła je na stolik kawowy. – Może chciałbyś wrócić do tego, co robiliśmy przy blacie?

 

– Cieszę się, że pytasz – powiedział żartobliwie i przyciągnął ją do siebie, chociaż ona przejęła inicjatywę i usiadła mu okrakiem na kolanach, podwijając spódnicę tak, że bez problemu zauważył jej majteczki. Szymon z zadowoleniem odkrył, że ma na sobie komplet bielizny, więc bardzo możliwym było, że kobieta sama miała nadzieję na szczęśliwy finał randki.

 

Lidia nachyliła się nad mężczyzną i szybko zaczęła go całować. Emocje buzowały w niej i czuła, że cała wręcz iskrzy z podniecenia. Nie byłaby przy nim taka odważna, gdyby między nimi nic nie kliknęło. Pragnęła go i nie umiała temu zaprzeczyć. Nawet nie chciała, bo najważniejsze było to, jak się przy nim czuła. Wsunęła obie dłonie w jego miękkie loki i przyciągnęła do siebie mocniej jego twarz, liżąc jego język i ocierając swoimi wargami o jego. Mruczała z głębi gardła i nieświadomie zaczęła się o niego ocierać, czując, że gorąca erekcja napiera na jej krocze, domagając się choć odrobiny tego, co działo się też wyżej. Szymon trzymał ją za biodra, przyciskając ją jednocześnie do siebie. Zdecydowanie częściej to on dominował i choć była to miła odmiana, czuł potrzebę, żeby także mieć coś “do powiedzenia”, więc sięgnął dłońmi do zapięcia jej biustonosza i jednym, sprawnym ruchem go rozpiął, a ona, w pełni z nim współpracując ściągnęła go z siebie, nie przestając go całować. Wciąż ją trzymając, mężczyzna przekręcił się, żeby ona się położyła, a on nad nią zawisł. Przywitała zmianę tej sytuacji cichym westchnięciem, więc szybko znów zakrył jej usta swoimi, wpijając się w nie głęboko. Podpierając się łokciem o kanapę, dłonią drugiej ręki przykrył jej pierś, rozpoczynając delikatny masaż, który wyraźnie jej się spodobał. Przyszczypywał lekko palcami jej sutek, nie chcąc zrobić jej krzywdy, na co ona pojękiwała wdzięcznie, niespokojnie poruszając przy tym biodrami. Wypychała je ku górze, by móc otrzeć się o niego najwrażliwszą częścią swojego ciała. Szymon przerwał pocałunek i popatrzył na kobietę, która oddychała ciężko, a na jej twarzy wykwitły piękne rumieńce. Bardzo chciał jej sprawić przyjemność, więc położył palce na jej ustach, a ona natychmiast rozwarła je w niemym zaproszeniu. Zaczęła ssać jego palce, odważnie patrząc mu w oczy, przez co jego penis drgnął niecierpliwie, chcąc doświadczyć tego samego. Lidia poczuła to, więc znów wypchnęła biodra do góry i otarła się leniwie, seksownie o jego erekcje. Lizała jego palce zapamiętale, pieszcząc go miękkim językiem, jednak on nie pozwolił jej na to zbyt długo. Zabrał dłoń od jej twarzy i wsunął dłoń pod jej majtki, szukając łechtaczki. Przez chwilę przesuwał opuszkami po wilgotnych fałdkach skóry, rozchylając je i zapoznając się z nimi, gdy wreszcie odnalazł nabrzmiałą clitoris. Zaczął krążyć palcami dookoła niej, nie naciskając bezpośrednio, co wydusiło z Lidii głośny jęk przyjemności. Szymon zsunął się nieco niżej i przykrył ustami sutek kobiety, który zaczął okrążać i trącać językiem, starając się zachować taki sam rytm w obu pieszczotach. Kątem oka widział, że Lidia aż chwyciła dłonią stolik kawowy i zacisnęła na nim palce tak mocno, że zbielały jej kostki. Jej labia stawała się coraz wilgoniejsza, a biodra poruszały coraz bardziej niecierpliwie, zachęcając go do pójścia dalej. 

 

– Palce… Włóż je… – wyszeptała między jękami, co wywołało u Szymona aż gęsią skórkę z podniecenia. Nie wahał się ani chwili i zsunął opuszek wprost do jej wilgotnej, miękkiej pochwy. Była gorąca od środka, a mokre odgłosy pobudzały całe jego ciało do pośpiechu. – Jeszcze jeden…

 

– Jak sobie życzysz – odpowiedział, jak wypuścił z ust jej sutek. Chciał się jej przypatrzeć, gdy wkładał w nią drugi palec, którymi od razu zaczął poruszać, wkładając je głęboko i uginając je ku górze. Usta Lidii natychmiast ułożyły się w literę “O”, a brwi zmarszczyły się przez doznawaną rozkosz. Poruszał w niej palcami coraz mocniej, wykonując ruch “chodź do mnie”, którego nauczyła go jedna z poprzednich partnerek. Kobieta jęczała coraz głośniej, więc gdy tylko sobie uświadomiła, że sama się nie powstrzyma, przyciągnęła twarz Szymona do swojej i zaczęła go mocno całować, przez co on wzmocnił ruchy. Głośne, wilgotne odgłosy konkurowały o wielkość w decybelach razem z ich zmieszanymi jękami. Mężczyzna uginał palce coraz mocniej, naciskając na górną ściankę, aż po chwili poczuł, że na jego dłoni rozbryzguje się ciepły ejakulat przy charakterystycznym odgłosie szybko wypuszczanego płynu. 

 

– Och nie! Nie! Przepraszam – zawołała panicznie Lidia, próbując się od niego odsunąć, jednocześnie pozbywając się z siebie jego palców. – O matko, przepraszam!

 

– Hej hej hej – Szymon przytrzymał ją, żeby nie uciekła mu za daleko. Przez chwilę nie wiedział co powiedzieć, więc sięgnął czystą dłonią do policzka kobiety i pogładził go delikatnie. – Przecież to nic złego. Cieszę się, że sprawiłem ci przyjemność.

 

– Ale twoja kanapa… – zaczęła, ale położył jej palce na ustach.

 

– Ma obicie odporne na zachlapania – odsunął się, żeby pokazać, że ejakulat nie wsiąknął w tkaninę. – Wszystko jest w porządku. 

 

– Och… Okej – powiedziała i zagryzła wargę patrząc na niego. – W takim razie… Masz zabezpieczenie?

 

– Tak – szepnął, wstając z kanapy. Ściągnął z siebie koszulkę i spodnie, czując na sobie spojrzenie Lidii, które zdawało się studiować każdy jego mięsień i włosek na klatce piersiowej. Kobieta zsunęła z siebie mokre majtki i spojrzała na nie niechętnie, ale odłożyła je na podłogę, postanawiając się tym nie przejmować w tej chwili. Skupiła się na erekcji, która mocno napierała na bokserki, wręcz błagając o uwolnienie. Nie umiała się powstrzymać, więc przysunęła się do stojącego mężczyzny i zsunęła mu bieliznę, czując coraz to szybciej rosnące napięcie we wnętrzu podbrzusza. Szymon wyciągnął kondom z etażerki i patrzył, jak kobieta z namaszczeniem bierze w dłoń jego nabrzmiego fallusa. Odpakował prezerwatywę i ustawił ją w odpowiedni sposób, na co Lidia, chętna do pomocy, odsunęła jego napletek, odsłaniając mocno zaczerwienioną główkę. Nałożył prezerwatywę i klęknął na kanapie, tuż obok ustępującej mu miejsca kochance. Ona ułożyła się wygodnie i rozchyliła mocno uda, zapraszając go do siebie. Wprost nie mogła się doczekać, aż się w niej znajdzie i da jej chwilę zapomnienia.

 

– Gotowa? – dopytał, w zasadzie dla formalności i ucałował delikatnie jej usta. Ona pokiwała głową, z radością przygryzając wargę. Z pomocą dłoni nakierował główkę penisa na ujście jej pochwy i wsunął się w nią jednym, gładkim ruchem. Zatrzymał się na sekundę, czerpiąc przyjemność z samego faktu, że jej wagina obejmuje go szczelnie w wilgotnym, gorącym uścisku. Lidia westchnęła, gdy wykonał w niej pierwszy ruch, wbijając się w nią jeszcze głębiej i objęła go ramionami, chcąc mieć go bliżej siebie. Każdemu jego ruchowi wychodziła naprzeciw starając się znaleźć wspólny rytm, który dosyć mocno przyspieszał. Szymon zacisnął usta, poruszając biodrami nieco gwałtownie wbijając się w miękkie wnętrze kobiety. Ujście jej pochwy jak ciasna obręcz stymulowała go po prawie całej długości, więc wiedział, że nie będzie w stanie zbyt długo wytrzymać. 

 

– Ach… – jęknęła Lidia, ale nieco inaczej, niż wcześniej i złapała mężczyznę mocniej za ramiona, przez co on się zatrzymał. – Chcę być na górze…

 

Szymon uniósł nieco brwi, ale wsunął przedramię pod jej plecy i bez większego problemu dźwignął ją, żeby znaleźli się w pozycji siedzącej, bez potrzeby wychodzenia z niej. Odczucie natychmiast stało się inne, bo czuł na swoich udach i podbrzuszu niemal cały jej ciężar, przez co znalazł się w niej jeszcze głębiej. Ułożył się wygodnie na plecach i położył dłonie na jej biodrach, czekając na jej ruch. Ona oparła dłonie po bokach jego głowy i zaczęła powoli go ujeżdżać. Nieco zbyt powoli, jak na jego gust, ale przymknął oczy i skupił się na przyjemności wynikające z ich połączenia. Poruszała się zmysłowo, angażując w to całe swoje ciało. Chciała żeby Szymon czerpał przyjemność nie tylko z dotyku, ale też widoku, który mu dostarczała. Pozycja jeździecka była dla niej bardzo intensywna, dlatego musiała zacząć powoli, jednak stopniowo przyspieszała i jej ruchy zaczęły zmieniać się z bujania w przód i w tył, na podskakiwanie, tym bardziej, że pochylała się coraz niżej. Twardy penis wbijał się w nią nieubłaganie, ocierając o każdy wrażliwy punkt, docierając tak głęboko, że miała wrażenie, jakby uderzał ją prosto w serce. Gdy Szymon zaczął się pod nią poruszać wiedziała, że jest zgubiona. Penis wsuwał się w nią mocno, a wrażenie to wzmacniało mocne trzymanie jej bioder, które pomagało mężczyźnie utrzymać rytm. Lidia się poddała, zarówno rozkoszy, jak i dalszemu poruszaniu, bo nie była w stanie dotrzymać tempa swojemu kochankowi. Z jej ust raz za razem wyrywały się krzyki rozkoszy, przy akompaniamencie uderzania pośladków o uda, lekkiemu skrzypieniu kanapy i głębokich pomrukach Szymona. Po krótkiej chwili całe jej ciało zesztywniało, powodując eksplozję orgazmu, którego fala uderzeniowa rozniosła się po każdym mięśniu, łącznie z sercem i mózgiem. Jej uda zaczęły drżeć tak gwałtownie i szybko, że zdawały się wibrować, a pod powiekami zrodziły się łzy. Ekstaza była wyjątkowo silna i zdawała się nie ustępować, ponieważ mężczyzna wciąż, raz za razem wbijał się w nią głęboko, sam dążąc do upragnionego orgazmu. Jego ruchy stały się mniej rytmiczne, gdy wreszcie jego ciało po prostu drgnęło kilka razy, z ust wydobył się głośny jęk i zupełnie się zatrzymał, skupiając całą swoją uwagę na spełnieniu, którego doznawał. Jego penis poruszał się spazmatycznie we wnętrzu kochanki, pompując kolejne porcje nasienia, mogłoby się zdawać, że w jej głębię. By wzmocnić jeszcze końcówkę orgazmu wyobraził sobie, że wcale nie używają prezerwatywy i sperma rozbryzga się w jej pochwie, by po chwili wypłynąć w ogromnych ilościach. Wreszcie jego ciało się rozluźniło i dotarło do niego, że Lidia leży na nim, wciąż jeszcze oddychając ciężko. Czuł się idealnie zrelaksowany, jakby zupełnie niczego więcej nie potrzebował do szczęścia. Pocałował ją w czubek głowy, na co ona zsunęła się z niego powoli, i z żalem wyciągnęła go z siebie. Trochę ciężko było jej wstać, bo uda wciąż drżały, ale wiedziała, że musi jak najszybciej skorzystać z toalety. Cmoknęła więc Szymona w spocony policzek i chwiejnym krokiem poszła w kierunku, jak sądziła, łazienki.

 

– Po lewej stronie, skarbie – powiedział mężczyzna, oglądając się na nią z kanapy i ściągając prezerwatywę. Lidia podziękowała z uśmiechem, starając się zignorować nagły skok serca po tym, jak usłyszała, że tak czule się do niej zwrócił. Porządkując się zauważyła, że podczas pieszczot palcami od ejakulatu ucierpiały nie tylko majtki, ale też spódnica, na co była zupełnie nieprzygotowana. Nieco się zestresowała, ale wróciła do salonu, gdzie Szymon, już w bokserkach, wycierał  papierowym ręcznikiem kanapę.

 

– Mamy mały problem… – zaczęła Lidia cicho, na co mężczyzna obrócił się do niej szybko, z trwogą wymalowaną na twarzy. – Mam… Mokrą spódnicę. Ją chyba też trzeba wyprać.

 

– Och… – westchnął Szymon, ale szybko się zaśmiał, czując wyraźną ulgę. – Nie ma problemu, zaraz nastawimy kolejne pranie.

 

– Nie chcę, żebyś więcej płacił za wodę.. – powiedziała, zagryzając wargę, na co on do niej podszedł i złapał ją za ramiona, spoglądając jej w oczy.

 

– Naprawdę, żaden kłopot. Po prostu spędzimy razem więcej czasu. Chyba nie ma w tym nic złego?

 

– Bynajmniej… – Lidia uśmiechnęła się uspokojona i pocałowała lekko mężczyznę, czując, że tego wieczoru faktycznie jej się poszczęściło. I miała nadzieję pozostać w takim szczęściu przynajmniej troszkę dłużej, niż zwykle.

9,019
8.26/10
Dodaj do ulubionych
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 8.26/10 (19 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Komentarze (10)

MrHyde

MrHyde · 10 lutego 2020

+2
-1

Śmieszki anatomiczne:
"labia stawała się" - jeśli już musi być łacina, to stawały się; labia to liczba mnoga labium,
"fala uderzeniowa rozniosła się po każdym mięśniu, łącznie z sercem i mózgiem" - czyżby mózg był mięśniem?

"Zgadniecie, jakiego znaku zodiaku jest druga bohaterka?" Jeśli pierwsza jest baranem, to druga jak nic musi być owcą. 😉

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Marta90

Marta90 · 11 lutego 2020

0
0

Dobrze, że wróciłaś... 😉

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
XeeleeFirst

XeeleeFirst · 12 lutego 2020

+1
0

Uważam, że powrót, po niemal trzech latach, autorki "PiórAteny" to ciekawe i pozytywne wydarzenie. Na "pokątne" można odnaleźć setki opisów seansu miłosnego kobiety z mężczyzną i porównać te opisy... wydawaloby się powtarzających się na okrągło scen. Relacja z takiej sytuacji, w wydaniu autorki jest natomiast sympatyczna, estetyczna i podniecająca. Autorka potrafi tak pisać, gdyż docenia dziesiątki niuansów... (dla przykładu - niech będzie fraza: "...aż po chwili poczuł, że na jego dłoni rozbryzguje się ciepły ejakulat..."). Opisy seksu sformułowane przez inteligentne kobiety są fascynujące. Gratuluję dokonania...

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Marta90

Marta90 · 13 lutego 2020

0
0

To jest jakaś nadzieja na "– Beg me! – Pegg me... (III)" ? 😉

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Agnessa Novvak

Agnessa Novvak · 13 lutego 2020

0
0

Jeśli to jest naprawdę pisane po dłuższej przerwie, to podziwiam! Jest nieco za dużo jej/jego oraz powtórzeń całych zwrotów, jakby tekst nie został przeczytany w całości na koniec, ale poza tym bardzo zgrabna historia. No i plusik za Boba Rossa! 😀

PS Nie wiem spod jakiego znaku jest bohaterka, ale na pewno nie jest koziorożcem (zdecydowanie zbyt otwarta i chętna do podtrzymywania dyskusji), ani skorpionem (za mało złośliwa i bez przerośniętego ego) 😀

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
PióroAteny

PióroAteny · Autor · 21 lutego 2020

+1
0

@XeeleeFirst pięknie dziękuję <3 Cieszę się, że się podobało, mam zamiar wciąż pracować nad warsztatem <3

@Marta90 niestety, ten projekt porzuciłam – miałam w planach kontynuację, ale wiem, że posypałyby się niskie oceny, bo planowałam samą scenę peggingu wrzucić dopiero w 4 lub 5 opowiadaniu, żeby budować napięcie, ale nie wszystkim przypadło to do gustu. 😉

@Agnessa Novvak Cały czas staram się ograniczać powtórzenia, ale dzięki za uwagę, będę tego bardziej pilnować <3 Tekst został przeczytany, po prawdzie dwa razy, plus poprawiony z pomocą przyjaciółki, ale widocznie to nie wystarczyło. Następnym razem przeczytam jeszcze raz. 😉 No i fakt, Lidia nie jest ani Koziorożcem, ani Skorpionem 😀

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Marta90

Marta90 · 21 lutego 2020

0
-1

Chciałabym przeczytać coś twojego autorstwa w klimacie femdom. Może niekoniecznie, żeby to były przygody Dalii ale coś zupełnie nowego. Chociaż w sumie kontynuacja i prolog jak to się wszystko zaczęło też strasznie mnie ciekawi. 😉

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
PióroAteny

PióroAteny · Autor · 21 lutego 2020

0
0

@Marta90

Pewnie któreś opowiadanie z serii Zodiaki będzie femdom. Już z grubsza wiem jak które znaki chcę opisać, więc nie wykluczam... 😉

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Marta90

Marta90 · 21 lutego 2020

0
0

Przygody Dalii przypominają mi trochę w strukturze film "Sincario". Samo opowiadanie jest w sobie świetne, ale ważny też jest buduar bohatera i to co poprowadziło go do miejsca, w którym cała historia się dzieje. Mnie ciekawi sama geneza dziedzictwa bohaterów... To trochę tak jak z gonitwą króliczka, nie ważne jest w istocie sama gonitwa, ale w jakim charakterze, tempie i w jaki sposób dojdziemy do końca układanki...

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
XeeleeFirst

XeeleeFirst · 23 marca 2020

0
0

Dopiero teraz dostrzegłem, iż na tak zwanym "forum", w dniach 8 - 18 stycznia 2020, toczyła się dyskusja w wątku, rozpoczętym przez P.T. "Krystyna", pod tytułem: "Opowiadania erotyczne, a realne podniecenie". Nie wiem kto dociera do dyskusji na forum. Podejrzewam, że niewiele osób. Sądzę, że bardziej czytane są komentarze.

Dlatego temat podejmuję pod opowiadaniem autorki "PióroAteny", gdyż niedawno pod tym tekstem napisałem: "Opisy seksu sformułowane przez inteligentne kobiety są fascynujące". To zdanie jest najważniejszą moją uwagą merytoryczną na dyskutowany temat. Moim skromnym zdaniem wielu mężczyzn podnieca sam fakt, iż na temat seksu wypowiada się kobieta.

Cóż chcę powiedzieć więcej na ten temat... Otóż osobiście odnajduję wiele fragmentów, które są bardzo podniecające, jakkolwiek mam na myśli często jedynie kilka konkretnych zdań, albo nawet jedno takie zdanie. W czasach gdy zacząłem czytać teksty na pokatne, napisałem na przykład o takim zdaniu pod opowiadaniem "Mazurska gorączka (II)", które opublikował "Diabełwgłowie".

No i ostatnia dyskusyjna teza... Według mnie najlepszym miernikiem "czy podnieca?" jest ilość pobrań tekstu w formie e-booka. No bo po co komuś takie e-pobranie, jak nie po to aby się podniecać.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Opowiadania o podobnej tematyce:

Pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.