Cyrograf

8 lipca 2017

19 min

Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!

To moje pierwsze opowiadanie opublikowane tutaj. Proszę o ostrą krytykę i porady.

PROLOG

Po korytarzach zamku rozlegały się przeraźliwe krzyki bólu i rozpaczy. W głównej sali do wielkiego kamiennego stołu była przykuta młoda kobieta, która miała stać się ofiarą i zabawką krwiożerczych członków sekty stojących nad nią. Nie miała siły ani odwagi by cokolwiek powiedzieć, ale w myślach rozpaczliwie błagała o pomoc. Czuła że to jest już koniec lecz ostatkiem odwagi otworzyła oczy, zobaczyła swoich zamaskowanych oprawców i... i coś dziwnego, na stole do którego była przypięta stał młody blady mężczyzna ubrany w czerwony płaszcz o równie czerwonych oczach z czarnymi włosami jego twarz niczym się nie wyróżniała, lecz było w nim coś niepokojącego gdyż nikt w pomieszczeniu nie zwracał na niego żadnej uwagi tak jakby go w ogóle nie było. Nagle przemówił.

- No nieźle cię życie urządziło nie ma co, ale od naprawiania takich rzeczy jestem ja, mów mi Red.

- Jesteś jednym z cyrografów, prawda? Istotą która przychodzi do człowieka gdy ten pragnie czegoś nade wszystko i to spełnia za odpowiednią cenę. - Nie mówiła, myślała ale Red dobrze wiedział o czym ona myśli.

- Dokładnie, a rzeczą której ty pragniesz jest życie. Co bym musiał zrobić by spełnić to pragnienie? - Podrapał się z tyłu głowy i odparł. - Wyleczyć twoje rany, wyciągnąć cię z tego zamku i rozprawić się z członkami sekty. Ciężka robota, więc i zapłata musi być godziwa.

Kobieta odwróciła wzrok od czerwonego mężczyzny.

- Pomyślmy... o mam zapłatą będzie twoja pierwsza córka. Zgoda?

Kobiecie krew zmroziło w żyłach, ale widok sekty szykującej się do rozpoczęcia krwawej ceremonii był jeszcze bardziej przerażający, tym bardziej że przez myśl przeszło jej że córka może jej się nigdy nie narodzić.

- Zgoda!!!- wykrzyczała na cały głos.

Oczy wszystkich skierowały się na kamienny stół. Red uśmiechał się od ucha do ucha, a w jego rękach pojawił się miecz czarny niczym smoła.

- Zamknij oczy moja droga.

Wszyscy wiedzieli co się zaraz stanie, gdy czerwona postać stanęła na podłodze członkowie sekty zaczęli uciekać lecz cyrograf już dawno rozpoczął swoją rzeź. W miejscu gdzie między ludźmi pojawiała się czerwona śmierć tam jedyne co zostawało to czerwona krew wypływająca, tryskająca z rozpłatanych ciał odciętych kończyn i głów. Nie trwało to długo, a gdy w sali zapanowała cisza kobieta która zawarła umowę z cyrografem otworzyła oczy i zobaczyła że czerwona istota do niej podeszła i patrzy jej prosto w oczy.

- Jak masz na imię?

- Eliza... - Wtem Red przyłożył swoją rękę do jej policzka, po czym straciła przytomność.

Eliza obudziła się w karczmie w mieście na swym ciele nie miała już żadnych ran po sznurach czy łańcuchach, a na stole leżała sakiewka ze złotem.

***

Lata mijały, pewien bardzo bogaty szlachcic poją Elizę za żonę. Żyło im się dostatnio a Eliza wydała na świat już czterech synów, wszyscy żyli w spokoju aż to tej nocy.

- Panie, urodziła się Panu córka!- Rozradowana służąca oznajmiła radosną nowinę szlachcicowi.

Na nazajutrz rano w okolicach sporych rozmiarów posiadłości pojawił się tajemniczy człowiek ubrany na czerwono o czarnych włosach nucący pod nosem starą pieśń.

- Karawe, karawe krzyczy lód,

Karawe, karawe ludzie domagają się zapłaty swej,

Karawe, karawe Pan przyszedł po dziecię swe,

Karawe, karawe...

Gdy tajemnicza postać zbliżyła się do bramy głównej posiadłości strażnicy nie czekali długo i wyciągnęli broń.

- Stać!!! Tu… - nie dokończyli groźby gdyż czerwony mężczyzna przeskoczył nad trzy metrową bramą i zaczął chodzić po placu jak po swoim.

Do sypialni w której przebywała Eliza, jej mąż, najstarszy syn i nowo narodzona córka w biegł przerażony sługa.

- Panie jakiś mężczyzna wtargną na teren posiadłości!

- Jak to?!

Wtem nagle drzwi balkonu otworzyły się, a w nich stał ów ubrany w czerwień mężczyzna.

- Witaj Elizo. Mam nadzieję że dobrze się czujesz. - Szlachcic staną między Redem, a swoją żoną leżącą na łóżku.

- Kim jesteś i czego chcesz?! - Wykrzyknął wyjmując miecz z pochwy i mierząc w stronę nieproszonego gościa.

Red nawet tym się nie przeją jedynie wyciągną rękę w której pojawił się zwój który następnie rozwiną i ukazał jego treść oczom szlachcica, który nerwowo go przeczytał.

- Jesteś cyrografem.

- Tak i przyszedłem po swoją zapłatę.

- Proszę nie! Weź tyle złota ile chcesz tyle sług ile zapragniesz, ale proszę zostaw moje dziecko.

- Niestety koleś, ale z taką propozycją to ty żeś się spóźnił jakieś tysiąc lat. Wtedy to może bym się zgodził, ale teraz teraz to mam inne plany. - Zapłakany szlachcic nawet nie zauważył kiedy Red przeszedł obok niego, staną nad kołyską i wyciągną z niej dziewczynkę.

- Proszę...

Uśmiech na twarzy cyrografa pojawił się wraz z oślepiającym światłem zza jego pleców, Gdy światło znikło w pomieszczeniu nie było już ani czerwonego mężczyzny ani dziecka.

***

Niewielka chata stojąca w środku lasu.

Red przeniósł się do swojego obecnego domu, leżącego w lesie na obrzeżach małego państwa Lad. Domek nie był taki mały jak mogło by się wydawać miał dwa piętra, kilka pokoi i był utrzymana w nienagannym porządku, swoim wyglądem przypominał chaty druidów.

Dziecko będące na rękach Reda obudziło się i zaczęło płakać, cyrograf położył je na małym łóżku pod oknem.

- Ciekawe czy Jufi umie opiekować się dzieckiem?

Wtem ręka mężczyzny zapłonęła przeraźliwym bólem, a z jej wewnętrznej strony zaczęła sączyć się krew która przybrała formę przypominającą wstążki powoli oplatając dziewczynkę, lecz przy kontakcie ze skórą niemowlęcia zmieniała swój kolor na niebieski.

- Co?! To przecież...

Gdy ostatnie wstążki krwi wyszły z ręki Reda i wchłonęły się w ciało dziewczynki jej włosy przybrały odcień granatowy, a oczy stały się błękitne niczym niebo.

- Czy to... czy ona... stała się... cyrografem? Hahaha, no tak, w końcu jest tak jakby moją córką, ale oby nie odziedziczyła innych cech po mnie.

W taki sposób świat stał się bogatszy o jednego cyrografa więcej.

***

Istota która przychodzi do człowieka gdy ten pragnie czegoś nade wszystko i to spełnia za odpowiednią cenę. - Najprostsza definicja cyrografa jaka przychodzi każdemu do głowy, lecz nieprawidłowa i niepełna. Żeby lepiej poznać tą jakże dziwną rasę cofnijmy się wiele, wiele, naprawdę WIELE tysięcy lat wstecz. Kiedy ten świat powstawał do kontroli nad magią zostało wyznaczonych sześciu Władców. Stworzyli oni ograniczenia związane z magią i jej używaniem by zapobiec zniszczeniu planety czy masowym przeciążaniem się ciał istot posługujących się magią, lecz jeden z nich zdawał sobie sprawę z tego że takie działania mają na celu uczynienie z Władców najpotężniejszych istot oraz z tego że gdy ktoś ma nie ograniczoną władzę nad czymś i nikt nie może mu się sprzeciwić taka sytuacja doprowadzi do terroru i zniszczenia, tym bardziej że wiedział iż inni Władcy szybko się znudzą pokojem i brakiem wojen. By nie dopuścić do takiego stanu rzeczy był zmuszony poświęcić rasę nad którą stanowił pieczę, byli to ludzie. Na początku odebrał z ich ciał duszę magi, ale nie spowodowało to że odebrał im prawo do magi, wciąż mogli jej używać, a było to konieczne do stworzenia cyrografów broni przeciwko Władcom. Z powodu że każdy cyrograf był kiedyś człowiekiem i nabył swoją duszę w sposób sztuczny, ograniczenia związane z używaniem magi go nie dotyczyły, dodatkowo ciała cyrografów są dużo bardziej wytrzymałe i mogą wy regenerować rany które dla większości istot były by śmiertelne. Oczywiście Władca który dopuścił się tego czynu został okrzyknięty zdrajcą jego ciało zniszczone, a dusza strącona do otchłani, miejsca do którego trafiają wszystkie dusze istot które sprzeciwiły się prawom ustalonym przez Władców z wyjątkiem ludzi i cyrografów. Ludzi to oczywiste oni nie mają duszy, ale dlaczego cyrografów? Dlatego że cyrograf posiada pełną kontrolą nad swoją duszą i w momencie śmierci niszczy ją. Ironia rodzą się jako ludzie stają się bronią do ewentualnej walki z Władcami, a gdy umierają ich śmierć niczym się nie różni od śmierci człowieka oczywiście śmierć cyrografa to wydarzenie niezwykle rzadkie gdyż mogą żyć wiecznie i to oni wybierają czy się starzeją czy nie, a zabicie cyrografa jest praktycznie a wykonalne.

***

Dwanaście lat po tym jak Zirll (bo tak Red nazwał swoją wychowankę) została cyrografem

i zaczęła zawierać własne pakty.

Red ułożył małą do spania i poszedł do swojego pokoju, wykończony ale i zadowolony usiadł na fotelu przy płonącym kominku. Po chwili u jego boku zaczęła pojawiać się czarna mgła która przybrała postać kobiety o bladej cerze długich, kręconych, czarnych włosach ubrana w czarną falowaną, koronkową suknię.

- I co z nią?

- Nic nad zwyczajnego, o prócz tego że stała się cyrografem przed ukończeniem dwunastego roku życia niczym się nieróżni od innych.

- A już wiesz dlaczego tak się stało.

- Tak, nigdzie nie było powiedziane że jest to absolutnie niemożliwe po prostu zazwyczaj jak za wcześnie dokona się przemiany w cyrografa może skończyć się to przeciążaniem ciała i śmiercią, ale Zirll posiada naprawdę nie zwykłą odporność na magię.

W pomieszczeniu zapadła cisza jedynie skwierczenie drewna w kominku nadawało tej scenie jakiej kol wiek naturalności.

- Lubisz wspominać stare dzieje?- Red popadłszy się na stojącą obok niego Eufemie.

- Ta zwłaszcza od ponad tysiąca trzystu lat. - Sarkazm w jej głosie był wyczuwalny na kilometr.

- Przegrałaś, a warunki umowy były jasne. - rzucił od niechcenia.

Eufemia siadła na łóżku i zaczęła wspominać wydarzenia sprzed ponad milenium.

Bogowie śmierci stworzenia podległe jedynie Władcom stanowią armie żniwiarzy oraz kontrolują reinkarnację dusz. Eufemia jest jedną z nich, a dokładnie jest bogiem śmierci ale nie żniwiarzem, tysiąc trzysta lat temu zawarła pakt z Redem którego warunki brzmiały następująco: „Stoczymy pojedynek. Warunek wygranej: zniszczenie 60% ciała przeciwnika (oczy wiście ani dla cyrografa ani dla boga śmierci takie błahe rany nie stanowiły zagrożenia dla życia po prostu z czasem je wy regenerują). Jeśli wygrasz weźmiesz sobie moją duszę i zrobisz z nią co chcesz, ale jeśli ja wygram wszystkie twoje prawa, dusza, moc i ciało stają się moją i tylko moją własnością. Zgoda Jufi?!”

Walka trwała dwa dni, Eufemia była pewna swojej przewagi. Kolejna wymiana ciosów, kolejna i kolejna, brzęczenie stali niosło się echem między drzewami lasu. Red dzierżący czerwony miecz, a Eufemia gargantuiczny topór, stanęli maksymalnie od siebie oddaleni nawzajem śledząc swoje ruchy, wtem cyrograf wbił swój miecz w ziemie i się o niego oparł.

- Chcesz wygrać i to widać. Od początku dajesz z siebie wszystko. - Brzmiał jakby odczytywał mowę pogrzebową.

- Dlaczego to mówisz?

- Cieszę się że zawarłaś ze mną pakt. - Całkowicie olał jej pytanie. - Twoja moc będzie naprawdę przydatna...poza tym ciało też masz niezłe.

Dwuznaczny uśmiech zagościł na twarzy Reda gdy ruszył do ataku. Chciał zadać cios na lewą część ciała boga śmierci całkowicie się odsłaniając, Eufemia nie czekała długo chcąc przeciąć napastnika na pół uniosła topór nad głowę i z siłą opuściła, bez problemu wbił się w bark cyrografa lecz dalszą ekspansje topora w ciało Reda powstrzymał jego własna ręka którą zatrzymał ostrze. Natomiast drugą w której dzierżył miecz jednym cięciem pozbawi przeciwniczkę dłoni, po czym przygwoździł Eufemie zaklęciem do podłoża. Cyrograf odskoczył na całkiem sporą odległość i upuścił swój miecz na ziemie, który przy kontakcie z podłożem rozpłyną się tworząc wielki okrąg na polu bitwy, wtem z ziemi zaczęły wyrastać czerwone kolumny.

- Co do cholery?

Zaniepokojona Eufemia spojrzała się na przeciwnika, uśmiech na jego twarzy jednoznacznie mówił: „Nie mogę się doczekać aż się do ciebie dobiorę”.

Cyrograf wyciągną przed siebie dwa palce i przeciągną nimi po powietrzu zostawiając czerwoną smugę po czym złapał za jej jeden koniec i uniósł niczym miecz.

- Bóg śmierci, ale zapłata yahahaha.

Uniósł rękę w górę i przeciął powietrze idealnie w pionie wysyłając czerwoną falę, która z każdą kolumną obok której przeleciała stawał się coraz większa i potężniejsza aż uderzyła w ciało Jufi...

Wspominanie Eufemii przerwała ręka Reda głaszcząca ją po twarzy.

- Ponoć jesteś zmęczony?

- Daj spokój, sex to dla mnie żaden wysiłek.

- Najpierw przypominasz mi o najgorszym dniu mojego życia, a teraz o jego konsekwencjach. Jesteś okrutny. I jeszcze będziesz miał wywalone na to co powiedziałam.

- Yhm... - Mrukną pozbywając się ostatnich warstw materiału z Jufi, następnie zaczął delikatnie drażnić jej sutki językiem.

Nagle drzwi do pokoju się otworzyły i...

- Yyy... Red co ty robisz?- Dwunastoletnia Zirll z zaspanymi oczami stała jak wryta.

- Zapomniałem zamknąć drzwi na klucz. Ech... -Trzeba jakoś z tego wybrnąć- A ty dlaczego tu w ogóle jesteś, miałaś spać.

- Coś mi się przyśniło. A wy co robicie?- Wskazała na Eufemie.

- Jutro porozmawiamy, teraz idź spać. - Widział że dziewczynka słania się na nogach.

- Do-brze... Zaniesiesz mnie do pokoju?

Red wstał z łóżka i podszedł do Zirll po czym wziął ją na ręce i zaniósł do pokoju gdzie ponownie ułożył ją do snu. Cyrograf wrócił do swojego pokoju i tym razem przekręcił kluczyk w drzwiach, rzucił się na łóżko gdzie wciąż leżała naga Jufi.

- To na czym skończyliśmy?- Znowu zaczął się do niej dobierać.

- Chcesz znowu obudzić swoją wychowankę?

- Wiesz, jakby co to to raczej twoje krzyki ją obudzą więc ja jestem niewinny. - Powiedział i znów zaczął bawić się piersiami Eufemii. Powolne i zmysłowe pieszczenie sutków językiem, połączone ze zwinnymi palcami cyrografa między nogami dziewczyny, pobudziły ją. Rzuciła proste zaklęcie które zdarło ubranie z jej kochanka. Red spojrzał prosto w pełne pożądanie oczy Jufi, po czym delikatnie, lecz stanowczo wszedł w nią.

- Proszę nie baw się w bycie delikatnym, zerżnij mnie mocno... tak jak lubię. - wymruczała mu do ucha.

Red uśmiechną się pod nosem, taką Jufi lubiła zdecydowanie bardziej, i przyśpieszył. Wijąca się i mrucząca pod nim bogini śmierci zawsze go niezwykle podnieca, zwłaszcza jej duże, falujące piersi. Z jej ust zaczęły wydobywać się co raz dłuższe jęki, a ciało drżeć. Jufi popadła w ekstazę orgazmu gdy jej wnętrze wypełniło się gorącą spermą. Bogini to już wystarczyło, lecz noc jeszcze młoda, a Red rzadko kiedy kładzie się spać tak wcześnie.

Rozdział 1

Jedną upojną noc, a dokładnie kilka set upojnych nocy i sześć lat później.

- Zirll pobudka! - Wykrzyczał wchodząc od pokoju prawie że z drzwiami.

- Co jest, Red?

- Ubieraj się i na dwór, czas na trening. - Red wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami.

Po tym jak Zirll udało się wyczołgać z łóżka, podeszła do miski z wodą po przemyciu twarzy i zdjęciu aksamitnej koszuli nocnej stanęła przed dużym zwierciadłem. Zirll Wyrosła na niezwykłą piękność wysokie, zgrabne ciało, długie, niebieskie włosy sięgające aż za łopatki. Dziewczyna spojrzała na szafę na której wisiała przepiękna ciemna suknia którą dostała wczoraj od Reda na swoje urodziny, delikatnie przesunęła po delikatnym materiale opuszkami palców. Było się czym cieszyć gdyż nie był to zwykły materiał, a sieć arachne towar za który nie jeden kupiec zdradziłby nawet własny kraj.

- Red zaraz wyskoczy z siebie i stanie obok z niecierpliwości. - Zirll wszystkie włosy stanęły dęba gdy usłyszała głos Eufemii za swoimi plecami.

- Jufi nie zakradaj się tak do ludzi. - powiedziała zasłaniając nagi biust.

- To się pośpiesz. - Po tych słowach rozpłynęła się niczym mgła.

Zirll podeszła do krzesła na którym leżało jej ubranie do treningu lniana koszula z długimi rękawami, coś podobnego do kamizelki wykonane z miękkiej skóry, spodnie z grubszego materiału,

oraz jasne trzewiki.

Gdy się ubrała wreszcie wyszła przed dom gdzie czekał na nią już Red wraz z Jufi.

- Dlaczego nie dasz mi się wyspać i zjeść śniadania?

- Niedawno stuknęła ci osiemnastka, a wciąż nie potrafisz aktywować Przełamania. Dlatego też dzisiaj będziesz trenować z naszą dwójką. Garda!- W jednej chwili Eufemia zniknęła, a w ręce cyrografa pojawił się smolisty miecz.

Zirll nie czekała długo, przyzwała swój oręż którym były dwie kosy z ostrzami o metalicznym kolorze błękitu. Red bez ostrzeżenia zaszarżował i zadał cios, dziewczyna zablokowała go skrzyżowanymi kosami, ale wyczuła że uderzenie jest dużo potężniejsze niż gdy nie wykorzystywał mocy boga śmierci. Nawałnica ataków cyrografa skutecznie uniemożliwiała kontratak, po chwili takiej monotonii Red cofną się o pół kroku i wykorzystując zgromadzoną energię, zadał naprawdę potężny cios, który zniszczył bronie Zirll odrzucając ją z takim impetem że na drzewie na którym się zatrzymała został ślad po uderzeniu. Wtem miecz cyrografa znowu stał się czerwony, a obok niego pojawiła się Eufemia. Red podszedł do swojej wychowanki i pomógł jej wstać.

- Jak na pierwszy raz z połączoną mocą cyrografa i boga śmierci nieźle ci poszło. Otrzep się i choć na śniadanie.

Zirll wchodząc do kuchni zobaczyła jak Red kroi świeżą pieczeń i za pomocą magi nakrywa do stołu.

- Byłeś już dzisiaj w mieście?

- Ta wcześnie wstałem.

- Wcześnie wstałeś? Odgłosy z waszego pokoju sugerowały raczej że w ogóle nie spałeś. - Zirll spojrzała ukradkiem na Eufemie siedzącą na krześle.

- Tss... Znowu zapomniałem nałożyć bariery dźwiękowej.

- Znowu!!! To już piąty raz w tym tygodniu, a jest dopiero wtorek!

- No przepraszam bardzo! Mam ponad dwa tysiące pięćset lat, ciebie wychowuje dopiero osiemnaście i nie jestem przyzwyczajony do tego że jak idę się zabawić to muszę zakładać milion barier by nikogo nie zgorszyć. - Po tym jak Red trochę ochłoną dodał. - Po za tym jedz i idź się pakować, wyjeżdżamy.

- Co, dlaczego?

- Żyję tu już prawie pół wieku i mi się to miejsce znudziło.

Gdy Zirll zjadła śniadanie poszła do swojego pokoju by się spakować, nie miała zbyt dużo rzeczy do zabrania w podróż od parę ubrań i jeszcze nie przeczytane książki które nie dawno dostała od Reda. Po upchnięciu wszystkiego w jedną dużą walizę cyrografka wyszła na zewnątrz gdzie Red przygotowywał pojazd podobny do karety (bez koni, bo poco komu konie jak masz magie) do dalekiej podróży.

- O, już gotowa? Dobra, zapraszam. - Red powiedział otwierając drzwi karety. - Bagaż pod siedzenie.

W środku siedziała już Eufemia, wnętrze pojazdy było bardzo przestrzenne i na swój sposób przytulne sam fakt że siedzenia były na tyle długie i szerokie że z łatwością mogły posłużyć za łóżko dla jednej osoby robił wrażenie, dodatkowo wszystkie okna miały własne przyciemniane zasłony.

- Dobra, gotowe?! To w drogę. - Jak zawsze Red nie czekając na czyjąkolwiek odpowiedź pstrykną palcami i teleportował wszystkich na jakąś mało ruchliwą polną drogę, po czym kareta ruszyła wzdłuż niej.

- Red, a gdzie my tak w ogóle jedziemy?- Zapytała Zirll po dłuższej chwili.

- Prosto przed siebie, moja droga.

5,782
6.05/10
Dodaj do ulubionych
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 6.05/10 (9 głosy oddane)

Komentarze (2)

Indragor · 10 lipca 2017

0
0

Prosisz o ostrą krytykę i porady. Cóż, będzie ostro…

Widać, że masz wyobraźnię i potrafisz oddać ją za pomocą słów, czyli tekstu, jeśli przyłożysz się do pracy. Tak, pisanie opowiadania to praca, chyba że Twoim celem jest odwalenie dziadostwa; mam nadzieję, że nie. Problem w tym, że jeśli chodzi o to opowiadanie, najwyraźniej nie bardzo się przyłożyłeś. Pewnie też nie przeczytałaś drugi raz tego, co napisałeś, a to duży błąd.
Tekst cierpi na zespół ostrego niedoboru przecinków (brakuje ich nawet w oczywistych miejscach np. przed „który”). Chociaż są fragmenty napisane pod względem treści całkiem ładnie, to w wielu innych wygląda to wyjątkowo niechlujnie.


- Dokładnie, a rzeczą której ty pragniesz jest życie.


W co drugiej chyba reklamie można usłyszeć to słowo. Gdy widzę je tak użyte również w opowiadaniu, to chce mi się… nie napiszę co 😉 . Może lepiej byłoby tak:
– Prawda; i prawdą jest, iż rzeczą, której ty pragniesz teraz najbardziej, jest życie.

mężczyzna wtargną
nie przeją
następnie rozwiną
staną nad kołyską


„ł” na końcu!!!

Niestety koleś, ale z taką propozycją


Słowo „koleś” zupełnie tu nie pasuje. Raczej kolego albo (najlepiej) w ogóle je usuń.

magi


„magii” (chyba że chodzi ci o anime „Magi” albo przyprawę „Maggi”, ale nie przypuszczam 🙂 ).

Stworzyli oni ograniczenia związane z magią i jej używaniem by zapobiec zniszczeniu planety czy masowym przeciążaniem się ciał istot posługujących się magią, lecz jeden z nich zdawał sobie sprawę z tego że takie działania mają na celu uczynienie z Władców najpotężniejszych istot oraz z tego że gdy ktoś ma nie ograniczoną władzę nad czymś i nikt nie może mu się sprzeciwić taka sytuacja doprowadzi do terroru i zniszczenia, tym bardziej że wiedział iż inni Władcy szybko się znudzą pokojem i brakiem wojen.


Dłuższego zdania już nie dało rady napisać? Podziel je na krótsze i przeredaguj tak, aby miało sens. Zupełnie się w tym miejscu pogubiłem i szczerze mówiąc, tylko do tego momentu opowiadania dotarłem. Dalej z powodu licznych błędów stylistycznych i interpunkcyjnych nie dałem rady.

Jeśli nie stać Cię na płatny edytor tekstu, zainstaluj sobie Libre Office lub Apache Open Office. Dodaj rozszerzenie o nazwie „Language Tool”, po czym popraw CAŁE opowiadanie. Można je jeszcze uratować; szkoda by się zmarnowało, bo pomysł ciekawy.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Lucyfex Azazel · Autor · 10 lipca 2017

0
0

Dzięki za krytykę. To opowiadanie jest jednym z najstarszych jakie napisałem. Teraz więkrzości z wymienionych błędów nie popełniam, oprócz tych przecinków. Po prostu chciałem zobaczyć jak przyjmie się mój styl. Dodatkowo, możliwe że za niedługo dodam jakieś bardziej aktualne opowiadanie.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Opowiadania o podobnej tematyce:

Pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.