Dowód zbrodni
9 września 2025
uchylone drzwi
do serca.
Nigdy nie wiesz
kto podąży,
za smugą światła.
Potem jest już za późno
na opamiętanie.
Zostaje tylko żar ust,
bezwstydny dotyk,
niewinność ciała.
Uważaj.
Prawa nie stworzono
dla miłości.
9 września 2025
Karmin zmysłowo muśnięty szeptu bryzą rozchylił nadzieją późny wieczór ćmy ciekawskie wędrują po szybie zaglądając bezwstydnie pod firankę zrozpaczone kieliszki cierpią tęsknotą porzucone w otchłani zwyczajności cisza półmrok ciepło zamknięte w oczekiwaniu nadchodzi noc litościwym mrokiem kryjąc rozedrgane zawstydzenie
Niezmiernie dłuży się czas do wieczora. Zakończyć może czekania udrękę Jedynie chwila, gdy się z Tobą spotkam I w końcu z Twych ramion zsunę sukienkę. Za to nocą za szybko czas ucieka. Tak nie oddałaś się jeszcze nikomu. Pomagam Ci zapiąć zamek na plecach, Znowu musimy wrócić do swych domów.
Mijamy się obojętnie Nie patrzą w słońce A pod nogi żeby nie upaść Żeby minąć jeszcze raz I nie zauważyć Że znowu nie mamy celu Mijamy się bez słów Bez uczucia w oczach Nie ma w nas uśmiechu Ale wciąż wierzymy Że w końcu uda się Zobaczyć chociaż skrawek nieba Zobaczyć świat Z innej perspektywy Swojego serca
Komentarze (0)
brak komentarzy