#344
21 listopada 2025
Jechałam autobusem linii 504. Czerwcowy dzień, ciepły, słoneczny, godziny późno popołudniowe. Wracałam ze Złotych Tarasów do domu.
Autobus był bardzo zatłoczony. Wszyscy pasażerowie byli ściśnięci jeden obok drugiego. Nie znoszę takich momentów, gdy z każdej strony ktoś na mnie napiera, szturcha, chucha itp. Dodatkowo korki i ciągle wydłużający się czas dojazdu. Musiałam jakoś to przetrwać. Założyłam słuchawki i włączyłam audiobooka.
Jak wiadomo, gdy ogranicza się jeden zmysł to inny się wyostrza. Tak było też w tym przypadku. Będąc wsłuchaną w tekst książki, poczułam na boku mojego prawego pośladka nieregularny ucisk. Mimo że delikatny, to czułam go przez cienki materiał getrów, w które byłam wtedy ubrana.
Było to irytujące, obróciłam głowę aby zobaczyć kto mnie tak wkurza. Obok mnie stał mężczyzna. Patrzył w drugą stronę więc nie widziałam jego twarzy. Na ramieniu miał torbę z laptopem. Torbę podtrzymywał ręką w ten sposób że jego dłoń była właśnie na wysokości mojego pośladka. Chaotyczne ruchy autobusu sprawiały, że zewnętrzna strona dłoni mężczyzny dotykała i obijała się o mnie. Nie miałam odwagi aby zwrócić mu uwagę. Nie miałam też możliwości zmienić miejsca ani pozycji, gdyż tłok był tak duży, że wszyscy tkwiliśmy bez możliwości ruchu. Próbowałam dalej się skupić na audiobooku.
Jednak to co się stało za chwilę całkowicie rozproszyło moją uwagę. Poczułam, że opieranie się dłoni mężczyzny o mnie nie jest już przypadkowe. Wewnętrzna strona dłoni dotykała co jakiś czas boku mojego pośladka i było to intencjonalne. Mężczyzna ewidentnie chciał sprawdzić moją reakcję. Czy to poczuję i jak zareaguję. Nie reagowałam. Poczułam efekt mrożący. Szczególnie, że śmiałość mężczyzny postępowała i jego dłoń przesunęła się centralnie na pośladek i tam już została. To nie było dotykanie czy pieszczenie. Ona tam po prostu sobie była. Przez moją głowę przepływało dziesiątki myśli, a przez ciało mrowienie i fale ciepła. Czułam tą dłoń jak przylega delikatnie do mojego pośladka. Nie potrafiłam się ruszyć. Nie wiedziałam co zrobić. Bałam się spojrzeć w jego stronę. Udawałam że nic nie czuję. Tak było przez prawie całą drogę. Do wcześniejszych emocji doszły myśli: co będzie jeśli on wysiądzie na moim przystanku? Czy pójdzie za mną, czy mnie zaczepi?
Mężczyzna wysiadł na wcześniejszym przystanku niż mój. Nie miałam odwagi spojrzeć w okno zobaczyć kto to.
To co pozostało gdy zamknęły się drzwi autobusu, to kłębiące się myśli oraz poczucie podniecenia w kroczu.
Patrząc na to z perspektywy czasu: to co on zrobił to było molestowanie. Może się wydawać że niby nic. To tylko dłoń i pośladek. Ale jednak. On zrobił coś, na co nie miał przyzwolenia.
I tak sobie myślę, że nigdy nikt mnie nie edukował jak reagować w takich sytuacjach i wiele innych dziewczyn może doświadczać czegoś takiego na co dzień i pewnie też nie wie jak się zachować. Zwrócić głośno uwagę i narazić się na publiczną odpowiedź? Nie reagować i czekać, aż to się skończy?
Dziś już jestem mądrzejsza i dojrzalsza. Wtedy nie.
Komentarze (6)
an · 22 listopada 2025
Z Twojego wyznania wynika, że opisane molestowanie było dla Ciebie podniecające.
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?
Marek · 22 listopada 2025
Trzeba było zdecydowanie odepchnąć rękę. Wiem że to trudne. Kilka lat temu miałem 40 lat i jechałem pociągiem podmiejskim do Warszawy. Rano był straszny tłok. Ludzie wręcz się zgniatali. I wtedy jakąś ludzka fala wepchnela na mnie młoda zgrabną studentkę. Stała tyłem do mnie. Jej pośladki opiete leginsami zaczęły zgniatać moje podbrzusze. Nie muszę mówić jak mój penis zareagował...I tak jechaliśmy do Warszawy... pytanie kto kogo molestował....
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?
Nika26 · Autor · 24 listopada 2025
@an nie zmienia to faktu że było to molestowanie
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?
Nika26 · Autor · 24 listopada 2025
@Marek powinieneś to gdzieś zgłosić.
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?
Marek · 24 listopada 2025
Moim zdaniem dziewczyna czuła że napiera na mojego małego. Ja nie mogłem się ruszyć w żaden sposób. Moje ręce jej nie dotykały. Było mi głupio i jednocześnie przyjemnie...
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?
XXX_Lord · 14 kwietnia 2026 ·
Na bodajże pierwszym lub drugim roku studiów (również Warszawa) pod koniec lat 90-tych jechałem tramwajem linii 24 na zajęcia. Uwczesne tramwaje to nie były obecne, klimatyzowane i komfortowe jednostki, a tzw. wytrzęsacze kości, czyli stare klekoty, do których wchodziło się po schodkach, pojedyncze siedzenia były umiejscowione wzdłuż okien, a z tyłu zamiast siedzeń znajdowało się miejsce do stania. Składy były zazwyczaj dwuwagonowe.
Na pewno było wtedy ciepło, wydaje mi się, że właśnie zaczynała się letnia sesja egzaminacyjna. W każdym razie, stałem na końcu drugiego wagonu, tramwaj był zatłoczony (godziny poranne), a w okolicach Ronda Wiatraczna (jechałem z Gocławka do Centrum) do wagonu wsiadła kobieta, która stanęła po mojej lewej ręce, tuż obok, trzymając się tego samego słupka, co ja. Opierałem się plecami o barierkę, w prawym ręku mając czytaną książkę, a kciuk lewej miałem schowany do kieszeni jeansów, reszta ściśniętej w pięść dłoni opierała się o udo.
Kobieta (na oko starsza ode mnie o jakieś 5-10 lat) początkowo po prostu stała, jednak po chwili została zmuszona przysunąć się bliżej mnie, a na następnym przystanku tłum po prostu niemal wepchnął ją na mnie, co spowodowało... napieranie okolic jej łona na lewą rękę, którą trzymałem w kieszeni.
Początkowo nie zwróciłem na to uwagi, pogrążony w lekturze oraz muzyce (o ile dobrze pamiętam, słuchałem wtedy jakiejś składanki Depeche Mode) po chwili jednak zorientowałem się, że poza zwykłym napieraniem przez nią, będącym efektem tłumu w pojeździe, kobieta wypychała lekko biodra i cofała je.
Kiedy zauważyła, że wiem, nie zbiło jej to z pantałyku, wręcz odwrotnie, spojrzała mi śmiało w oczy, po czym zwróciła wzrok ponownie w szybę i naparła jeszcze mocniej. Minęliśmy Wisłę, tramwaj był tak zapakowany, że ludzie prawie wisieli przez okna, więc nikt się nawet nie zorientował, że... jestem wykorzystywany jako narzędzie do masturbacji przez obcą mi kobietę w komunikacji miejskiej. Wciąż udawaliśmy oboje, że nic się nie dzieje, kątem oka zauważyłem jednak, że przegryzła lekko wargi, a kiedy tramwaj zahamował dość ostro przed przystankiem przy Muzeum Narodowym, naparła impetem całego ciała, mocno, tak że poczułem przez materiał sukienki którą miała na sobie miękkość jej łona.
Po czym wysiadła.
Zastanawiałem się przez chwilę, czy za nią pobiec (byłem wtedy singlem). Perspektywa zdawania po raz kolejny egzaminu z Rachunkowości w terminie poprawkowym przeważyła i zrezygnowałem, mimo iż jej spojrzenie, kiedy wysiadałem, było jednoznaczne - gdybym za nią poszedł, na pewno nie skończyłoby się na tramwajowej pseudomasturbacji moją dłonią 😉
Czy to było molestowanie? Z definicji prawa, tak. Czy zgłosiłbym to do organów ścigania? Biorąc pod uwagę fakt, że z wyglądu była całkiem, całkiem i leciała na mnie, co dała w jasny sposób do zrozumienia, raczej nie powiadomiłbym smutnych panów w niebieskich mundurach 😉
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?