#371
26 stycznia 2026
Pierwszy raz użyliśmy jajeczka w majówkę 2025, kiedy to poszliśmy na długi spacer po lesie. Miałam na sobie legginsy i będąc już w lesie włożyłam sobie jajeczko, a mój chłopak używając aplikacji w bardzo umiejętny sposób, po kilkunastu minutach ciągłych zmian intensywności i szybkości wibracji doprowadził mnie do orgazmu. W ramach rewanżu pierwszy raz w życiu zrobiłam mu lodzika w plenerze. Miejsce, gdzie wówczas byliśmy nie jest zbyt uczęszczane, więc ryzyko, że ktoś nas nakryje było znikome, bo inaczej nie zdecydowałabym się na takie zachowanie w biały dzień.
Jak powszechnie wiadomo apetyt rośnie w miarę jedzenia. Jakiś miesiąc później jechaliśmy z chłopakiem w góry i coś mnie podkusiło, żeby wziąć jajeczko ze sobą, o czym mój chłopak nie wiedział. Gdy tankował auto na stacji włożyłam je sobie, korzystając z tego, że miałam na sobie sukienkę. Gdy po kilku godzinach jazdy stanęliśmy na MOPie na S8 niedaleko Wrocławia, żeby zjeść kanapki, to usiedliśmy sobie przy ławeczkach. Usiadłam w taki sposób, żeby mój chłopak widział, co jest pod moją sukienką. Rozejrzałam się dookoła, ale ludzie byli dość daleko od nas, więc dyskretnie zdjęłam majtki spod sukienki i wtedy mój chłopak zobaczył różową końcówkę jajeczka wystającą z mojej cipki. Nie spodziewał się po mnie czegoś takiego, ale bardzo się ucieszył, szybko włączył aplikację i doprowadził mnie tam do orgazmu. Starałam się zachowywać w miarę naturalnie i przygryzałam pięść, żeby nie zacząć głośno jęczeć. Ludzie byli na tyle daleko, że nie sądzę, że ktoś mógł dostrzec co się dzieje, ale świadomość tego, że wokół są inni, którzy potencjalnie mogą nas nakryć bardzo mnie nakręciła. W kolejnych dniach podczas pieszych wycieczek po szlakach Gór Izerskich i Rudawach Janowickich jeszcze przynajmniej raz dziennie mój chłopak doprowadzał mnie w ten sposób do orgazmu, ale zaczęło mi brakować tej nutki dreszczyku, że ktoś może zauważyć, ponieważ chodziliśmy sami po raczej słabo uczęszczanych szlakach, poza tym nie było jeszcze wakacji i był środek tygodnia. Ostatniego dnia byliśmy przy Kolorowych Jeziorach i gdy siedzieliśmy na ławce ponownie zaaplikowałam sobie jajeczko i mój chłopak używając aplikacji dyskretnie doprowadził mnie do orgazmu. Tym razem w pobliżu było trochę ludzi, ale byłam pewna, że dość dobrze kontroluję się, tym bardziej że mój chłopak raczej nie przesadzał z intensywnością. Miałam dość słaby orgazm i byłam pewna, że nie ma szans, żeby ktoś to spostrzegł. Jednak chyba się myliłam (do dziś nie mam co do tego pewności), ale po chwili od mojego dyskretnego szczytowania podszedł do nas facet ok. 40 lat i z bardzo znaczącym uśmiechem zapytał: „czy jesteśmy bardzo sobą zajęci sobą, czy też możemy zrobić jemu i jego rodzinie foto?”. Jestem pewna, że się zorientował co robimy i początkowo byłam totalnie zażenowana i zrobiłam się czerwona na twarzy i jak tylko zrobiliśmy im to zdjęcie to szybko stamtąd czmychnęliśmy a ja jasno zadeklarowałam mojemu chłopakowi, że zaczęliśmy przesadzać, bo staliśmy się nieostrożni i nigdy więcej już przy ludziach się tak nie będziemy zabawiać.
W tym postanowieniu wytrzymałam jakieś półtora miesiąca. Będąc na kilka dni w odwiedzinach u rodziców mojego chłopaka wybraliśmy się na ognisko organizowane przez dawnych znajomych ze szkoły mojego chłopaka. Miałem na tym wyjeździe ze sobą jajeczko, bo plan był taki żeby pójść gdzieś w dyskretne miejsce w lesie i tam się zabawić, ale to ognisko wydało mi się fajną okazją na zaspokojenie się. Przez cały wieczór bardzo delikatnie i subtelnie mój chłopak używał aplikacji, tak że byłam pobudzona, ale jednocześnie mogłam prowadzić normalną rozmowę ze wszystkimi. Gdy zrobiło się ciemno i dość chłodno organizatorka przyniosła mi koc, którym się okryłam siedząc przy ognisku. Była dość ciemna noc, a pozostały osoby siedziały dość daleko ode mnie, poza tym każdy był pod wpływem alkoholu, więc raczej nikt nie zwracał uwagi na moje zachowanie. Mój chłopak zintensyfikował wtedy zabawę. Zaczynałam się coraz mocniej wiercić i sapać, czułam że tym razem orgazm będzie na tyle mocny, że jęknę, dlatego gdy czułam, że zbliżam się do finału zerwałam się na równe nogi i pod pretekstem pójścia zrobienia siku poszłam kilkanaście metrów za ognisko, za stertę pociętego drzewa, wtedy mój chłopak włączył wibracje na maksa, a ja głośno krzyknęłam z rozkoszy. Inni to słyszeli, ale naprędce wymyślone wytłumaczenie, że krzyknęłam, bo zobaczyłam pająka okazało się przekonujące i nikt się nie zorientował co się właśnie stało. (CDN jeśli chcecie...)
Komentarze (0)
brak komentarzy