#426
8 czerwca 2026
Ale do rzeczy:
Dość szybko odkryłem porno i masturbacje. Coś koło 13 roku życia.
Wcześniej bawiłem się "w rozbieranki" z kuzynką, czasami zakończone wytryskiem. Mając 15 lat miałem już pierwsze kontakty seksualne z dziewczynami, a mając 16 lat w końcu doszło do pełnej penetracji. Od tego czasu czy miałem dziewczynę, czy koleżanki, dążyłem do jakiejś formy zbliżeń. Moja pierwsza prawdziwa dziewczyna dawała mi satysfakcję z seksu, uprawialiśmy go często i w różnych pozycjach, ale też mnie zdradzała. I to gdy miałem 18 lat. Od tego czasu do 25 roku życia nie umiałem się "ustatkować". Miałem m.in. dziewczynę, która chciała zachować cnotę do ślubu, więc 2-3 dziennie jeśli się widzieliśmy robiła mi loda, lub mogłem skorzystać z jej anusa. Miałem też dziewczynę w okresie studiów, która była pierwszą nimfomanką, jaką znałem. Potrafiła "męczyć" mojego penisa, żeby stanął po 2-3 wytrysku, bo chciała jeszcze zbliżeń. Ale nie pasowaliśmy do siebie podejściem do życia. Rozstaliśmy się, ale kontakt został. To też była moja pierwsza "koleżanka na telefon". Jeśli nie byłem w związku, dążyłem do spotkania z nią, gdzie po spożyciu alkoholu zwykle dochodziło do seksu. Ona pierwsza też wysyłała mi chętnie nudesy, do których nie potrzebując wiele czasu, szybko się zadowalałem, czasami po 2 razy pod rząd. Znajomość z nią przerwał mi dopiero obecny związek... Mimo posiadania tej koleżanki, poznałem również inną kobietę, w moim wieku, która również uważam, że była nimfomanką. Choć nie byliśmy w związku, spotykaliśmy się na przestrzeni lat na seks, wysyłała mi dużo nudesów, do których również się masturbowałem, wysyłając jej swoje zabawy, które dodatkowo ją nakręcały. Tą znajomość również zakończyłem, wchodząc do nowego związku. W 25 rok życia wszedłem z dwoma "koleżankami na telefon" ale też nauczyłem się kontrolować swój wytrysk i chyba nauczyłem się w końcu sprawiać kobietom przyjemność, bo wcześniej uważałem, że miałem z tym problem. Od tego czasu do teraz mogę powiedzieć, trwa "mój dobry okres" gdy cieszę się seksem. 5 lat temu miałem ostatni związek przed tym, w którym jestem obecnie, trwał pół roku, a ową partnerkę mogę opisać jako ostatnią nimfomankę w moim życiu. Potrafiliśmy się kochać po 3-4 razy dziennie, jednak związek szybko się wypalił, a my urwaliśmy kontakt. Później jak wspomniałem, seks miałem z tymi dwiema koleżankami (średnio raz w miesiącu) lub zdążyło mi się poznać z dziewczynami na parę spotkań, a pozostałe dni zabijałem masturbacją do ich nudesów lub porno. Zdarzało mi się też wchodzić na sex czaty czy portale erotyczne, aby się pobawić. Co akurat uważam za swoją porażkę z uwagi na ilość dewiantów podszywających się pod kobiety. Od 2 lat jestem właśnie w obecnej relacji, widząc jak mi się wydaje, ułożoną kobietę mam właśnie wrażenie, że mam zbyt wybujały popęd. Choć mamy seks kilka razy w tygodniu, potrafimy zaszaleć na plaży niedaleko ludzi, na ambonie czy też wyśle mi czasami nudesy, czuje że ja mógłbym kochać się częściej. W sumie dobrze się czuję, gdy mam 2-3 wytryski dziennie, w zasadzie jak młody bóg, który może góry przenosić. I choć w obecnym związku też mogę realizować (nie codziennie) swoje fetysze jak anal, czy podwójna penetracja partnerki dildem i penisem, to dbam też zawsze o jej orgazm i jeszcze bardziej mnie to na nią nakręca. No i przyszedł czas na puentę. Boję się, że ją zdradzę (w sensie na kamerce lub dostanę nudesa), że stracę nad sobą kontrolę. Uwielbiam rozmawiać o seksie, bez tabu, pytać, wymieniać się doświadczeniami. Nie zdążyłem zrealizować dwóch swoich fetyszy, a mianowicie podwójnej penetracji z kolegą jednej z mojej "koleżanek na telefon" mimo że była taka okazja, nie miałem trójkąta z dwoma kobietami... I może zabrzmi to dziwnie, ale chciałem się też kiedyś pieprzyć na kamerkach lub nagrać jakiś nasz stosunek. Kontakt nr 1 definitywnie jest zerwany - gdy się dowiedziała, że jestem w związku, to most się spalił. Kontakt nr 2 - gdybym jej dzisiaj napisał, że zapraszam do trójkąta do mojej narzeczonej, zgodziłaby się. Chyba potrzebowałem się wygadać, choć boję się, że nawet jak zacznę z kimś gadać o seksie, lub opowiadał przygody, będę się sam nakręcał i masturbował. Znalazłem ten portal z opowieściami podobnymi do moich przeżyć, daje mi to pewne wytchnienie, ale nie wiem co dalej. Czy starać się ograniczyć popęd, pogodzić się z tym, że mam go zbyt wybujały, czy jednak jest to normalne i próbować przepracować to w bądź co bądź, dobrym związku?
Komentarze (11)
rampamparam · 8 czerwca 2026
Jak możesz to podaj nazwę tego portalu z tymi opowieściami
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?
On33 · 8 czerwca 2026
Rampam dokładnie o ten portal mi chodzi. Wyznania, opowiadania, to coś co pokazuje że ktoś przeżył coś podobnego do mnie lub też grzebie we wspomnieniach
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?
Xxxx · 8 czerwca 2026
A z partnerką o tym wszystkim rozmawiałeś ?
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?
Paweł · 8 czerwca 2026
Chłopie daj sobie spokój z tym ślubem dla swojego dobra a przede wszystkim dla dobra tej dziewczyny bo to po roku skończy się rozwodem. Po tym co piszesz to jesteś seksoholikiem i na pewno prędzej czy później zdradzisz swoją żonę. Może warto by iść na jakąś terapię?
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?
alan · 8 czerwca 2026
Witaj kolego. Masz jeszcze pól roku zeby sie wyszalec a potem albo odciac sobie kutasa albo zejść do " podziemia " i dalej robic to co robisz tylko dyskretniej. Ja jestem za tym drugim rozwiazaniem aczkolwiek to pierwsze rozwiazałoby ci problem radykalnie. 🙂
Podaj namiary na ta swoja kolezanke nimfomankę bo widać ze trzeba jej pilnie pomoc. Jak dasz namiary to ja ci powiem gdzie masz sie udac ze swoim popędem seksualnym i bedziesz bardzo szczęsliwy.
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?
Exhibi · 8 czerwca 2026
Bardzo fajne wyznanie. Szczere. A myślałeś aby tak szczerze jak tu to wszystko opisaleś, pogadać ze swoją narzeczoną?Z opisu widać ,że jest otwarta na różne fantazje i doświadczenia. Kiedy jak nie teraz przed ślubem?
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?
On33 · 9 czerwca 2026
Byłem (a w zasadzie nadal jestem na terapii). Co do trójkątów - temat odpuszczony coraz bardziej i bardziej z każdym dniem. Raczej zostanie to gdzieś z tyłu głowy jako wspomnienie dawnych lat. Dużo już z obecną narzeczoną przeszliśmy (o sex czatach wie) co też pomaga mi z tego wychodzić.
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?
Olix · 10 czerwca 2026
Co znaczy na telefon? Dzwonisz i odrazu rozchylają nogi czy bardziej to że możesz z nimi pisać i przesyłać nudesy?
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?
On33 · 10 czerwca 2026
Może to zabrzmiało jakby były seks pracownicami. Nie, chodziło mi oto, że najpierw zwyczajnie się poznaliśmy. Gdy wyczułem pismo nosem że zaczyna się flirt, brnąłem w to. Z 1 z nich byłem w krótkim związku, rozstaliśmy się, ale wystarczyło napisać "cześć co tam" porozmawiać i rozmowa nabierała rumieńców. Raz były nudesy, innym razem seks na parkingu w lesie, albo u niej albo u mnie. Z 2 było tak że od początku postawiła granicę że jest dojrzałą na swój wiek kobieta, nie chce żadnego związku, jest w sumie biseksualna, ale jeśli ma wolny wieczór nie pogardzi penisem i winem.
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?
M. · 11 czerwca 2026
Nie chcę wyrokować, bo nie jestem specjalistą, ale daję tylko znać: o części zachowań, które wymieniłeś słyszałem tylko w... podcastach o uzależnieniach. Od seksu też można się uzależnić. W razie czego, najlepiej skonsultować się z seksuologiem przed ślubem. Choćby dla świętego spokoju. Nie szukaj ostatecznej porady u ludzi w Internecie. 😉
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?
On33 · 12 czerwca 2026
Myślę że to bardziej uzależnienie od kobiet. Od ich ciała, piękna, seksu. Choć też mogę przyznać że porno / masturbacja pomagały mi regulować emocje, nerwy, stres. A podryw, albo zachęcanie koleżanek do spotkania się przypieczetowanie tego seksem traktowałem jak zdobycie pewnego trofeum. Choćbym był myśliwym który idzie na polowanie.
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?