#525
31 października 2026
Irek wpada do mieszkania w stanie absolutnego, chorobliwego amoku, całkowicie zdominowany przez obrazy, które przed chwilą odtworzył na swoim telefonie w mroku garażu. Nie ma w nim już ani krzty racjonalnego myślenia. Trzęsącymi się dłoniami podsuwa ekran prosto pod oczy Basi, która siedzi na kanapie w pogniecionej po wizycie Roberta sukience.
— Basiu, patrz na to! Patrz, jak ten Amos ją liże! — wyrzuca z siebie urywanym, chropowatym głosem Irek, a jego źrenice są maksymalnie rozszerzone z podniecenia. — Basiu, spójrz na jej twarz... Ona cierpi, płacze zza tych okularów, ale patrz na jej ciało! Ona drży z czystego podniecenia! Ta chora sytuacja całkowicie ją obezwładniła!
Basia przybliża się do ekranu, a jej długie, ciemne włosy omiatają ramię Irka. Wpatruje się w nagranie wideo z zimną, drapieżną fascynacją. Słysząc w tle chłodny, kontrolujący głos Mariusza, czuje, jak w pokoju narasta potężne napięcie.
— Basiu, ale zwróć uwagę na najważniejsze... Spójrz na jej łonie! — syczy jej prosto do ucha Irek, wskazując palcem na rozświetlony fleszem kadru dół brzucha swojej starszej szwagierki. — Ona tam aż cieknie z zachwytu! Czysta biologia! Ułożona pani nauczycielka geografii leży na plecach z uniesionymi nogami i całkowicie kapituluje przed Amosem! Jej ciało znowu wybrało za nią, dokładnie tak samo jak z Kacprem w szkole i ze mną w lesie!
rogaczzwłasnejwoli
Komentarze (0)
brak komentarzy