Karina i Grzegorz (III)

Cremon Cremon

19 grudnia 2015

hourglass 12 min

Karina musiała zaczerpnąć świeżego powietrza. Nie dbając o swoją nagość otworzyła szeroko drzwi balkonowe i zaczęła głęboko oddychać. Grzegorz stojąc z tyłu przez jej prawe ramię z niekłamanym podziwem patrzył na falujący biust kochanki. Duże i jędrne piersi unosiły się i opadały w rytmie każdego jej oddechu. Odsunąwszy się nieco mógł podziwiać całą jej sylwetkę. Zgrabna pupa i długie, smukłe nogi nie pozwalały oderwać od siebie jego wzroku. Długie, sięgające pasa, czarne włosy mieniły się w srebrzystym świetle księżyca. Nie do końca docierało do niego, że przed chwilą jeszcze kochał się z tą piękną kobietą, która tej nocy chciała należeć tylko do niego.

Po chwili dłuższego milczenia Karina odwróciła się do niego. Teraz pożerał wzrokiem jej piersi i szyję. Ona z kolei spojrzała na jego członek, który zdradzał nieustające podniecenie Grzegorza. Ujęła go w dłoń i powiedziała:

- Chcę pobiegać.
- O tej porze? – zdziwił się Grzegorz.
- Tak, o tej porze – odpowiedziała – to będzie bieg z niespodziankami.
- Jakimi?
- Wyznaczę trzy etapy, kto dobiegnie pierwszy do mety każdego z nich, będzie mógł wydać polecenie drugiej osobie. Co ty na to?
- Każde polecenie?
- Tak.
- Dobrze, wchodzę w to.
- W takim razie zaczynamy. Pierwszy etap kończy się pod tym rozłożystym platanem. Start! – wykrzyknęła Karina i zaczęła biec. Ale Grzegorz powstrzymał ją mówiąc:
- Nie mówiłaś, że mamy biegać nago. Co będzie jak ktoś nas zobaczy?
- Nie mówiłam, ale mówiłam, że to bieg z niespodziankami. Dzisiaj nie ma nikogo z sąsiadów i ogród jest wolny.

Po tych słowach Kariny zaczęli się ścigać. Grzegorz był pewien, że mógłby ją wyprzedzić, ale chciał się przekonać jak dalece jest ona w stanie posunąć się w swoich fantazjach, dlatego niespecjalnie starał się wyprzedzić swoją partnerkę. Karina rzeczywiście dobiegła przed nim. Nie zamierzała zwlekać z wydaniem mu pierwszego polecenia:

- Chcę widzieć jak się masturbujesz i tryskasz na to drzewo.
- Aaaale...
- Nie dyskutuj, tylko działaj, trzeba było biec szybciej.

Chcąc nie chcąc Grzegorz musiał spełnić jej życzenie, ale postanowił sobie, że więcej nie pozwoli Karinie wygrać biegu. Patrząc na jej cudowne ciało nie miał problemu z dojściem do orgazmu. Z resztą pomogła mu w tym nieco opierając się o pień innego drzewa i przybierając bardzo seksowne pozy. Miał wrażenie, że sam widok jej nagiej doprowadza go do szaleństwa. Chciał już biec dalej, żeby wziąć rewanż, dlatego przyspieszył ruchy swojej dłoni zaciśniętej na długim członku, który wkrótce potem ochlapał pień platana jego nasieniem.

- Dobrze, bardzo dobrze – powiedziała Karina – teraz drugi etap, biegniemy do furtki na końcu ogrodu i z powrotem. Start!

Nie wdając się w dyskusje Grzegorz pobiegł za nią, bo nie chciał znów dać się zaskoczyć jakimś niecodziennym poleceniem. Wyminął ją w połowie dystansu i dalej już spokojnie kontrolował sytuację. Pierwszy dobiegł do umówionego drzewa i czekał na nią.

- Dobry jesteś – powiedziała dobiegając do umówionej mety – co każesz mi zrobić?
- Musisz zebrać moją spermę z drzewa swoim ciałem.
- O ty! Aleś wymyślił. No dobrze, zdziwisz się.

I rzeczywiście Karina po raz kolejny zaskoczyła go całkowicie, gdyż spodziewał się, że użyje do tego dłoni i rąk, ale ona w niezwykle seksowny sposób zaczęła ocierać się o korę drzewa pupą i piersiami. Próbowała wspinać się na nie tak, że pozostające na nim nasienie Grzegorza znalazło się na wewnętrznej stronie jej ud. Karina robiła to niezwykle starannie przez kilka minut, w czasie których Grzegorz o mało co nie wytrysnął z podniecenia kolejny raz. Kiedy skończyła powiedziała:

- Zadowolony? Biegniemy dalej. Ostatni etap dookoła domu. Meta na górze, przy łóżku.

Zadowolony to dla Grzegorza było mało powiedziane. Był zachwycony widowiskiem, które Karina urządziła właśnie dla niego oraz ostatnimi słowami, które wypowiedziała. Postanowił odwdzięczyć się jej i przegrać ostatni etap wyścigu. Oboje zdyszani wpadli do mieszkania na piętrze. Karina padła na twarz na łóżko i leżała tak przez chwilę. Grzegorz zgodnie z umową czekał na ostatnie jej polecenie. Kiedy uspokoiła się, usiadła na łóżku, opierając się o wezgłowie i powiedziała:

- Musisz trzy razy doprowadzić mnie do orgazmu, ale nie możesz nawet na chwilę wysunąć się ze mnie i nie możesz sam dojść przed trzecim razem.

Czegoś takiego Grzegorz znów się nie spodziewał, ale podjął wyzwanie. Podszedł do łóżka, pociągnął Karinę za nogi, tak by mogła leżeć cała przed nim. Wszedł na łóżko i rozchylił jej nogi szeroko, pochylając się ku niej. Wycelował swój członek w dziurkę Kariny i wszedł w nią mocno. Wiedział, że chcąc wykonać otrzymane polecenie musi sprawić, by szybko doszła do szczytu.

Od razu zaczął posuwać ją stanowczo. Wiedział już, że Karina nie ma wobec niego żadnych oporów i pozwoli mu na wiele. Szybkie ruchy Grzegorza zaczęły przynosić efekty. Karina zaczęła pojękiwać z rozkoszy, a mięśnie jej pochwy coraz mocniej zaciskały się na jego męskości. Zamknęła oczy i zaczęła jęczeć głośniej:

- Ach! Obmyśliłeś strategię, ale to dopiero jedna trzecia zadania. Musisz starać się dalej.
- Robię to z przyjemnością – odpowiedział Grzegorz.
- No, nie wątpię. W końcu nie co dzień posuwasz taką laskę, prawda?
- Ale mam nadzieję, że od teraz będę robić to codziennie.
- Pożyjemy zobaczymy.

Teraz Grzegorz musiał zwolnić tempo. Uniósł nogi Kariny i oparł jej stopy o swoje ramiona. Wolniutko posuwał ją, czekając aż minie niebezpieczeństwo przedwczesnego zakończenia zadania. Następnie wyprostował je i przytrzymywał jedną ręką, podczas gdy drugą zaczął masować piersi partnerki. Wiedział już, że jej sutki są bardzo podatne na pieszczoty i zaobserwował, że drażniąc je wzmaga doznania Kariny. Postanowił wykorzystać tą wiedzę i ugniatając biust Kariny delikatnie podszczypywał sutki. Przy tym cały czas, zgodnie z poleceniem, posuwał się w jej wnętrzu.

Cierpliwość i wytrzymałość Grzegorza zostały nagrodzone. Po pewnym czasie Karina znów zaczęła pojękiwać, a jej pochwa znów zaczęła mocniej ściskać poruszający się w niej penis. Grzegorz włożył dłoń pomiędzy piersi Kariny i zaczął ją obracać, tak by pieścić je na zmianę. Czuł, że drugi orgazm jego kochanki był bliski. Ona czuła to również, czego dowodziły jej zmysłowe reakcje.

Karina opuściła nogi na łóżko i znów rozchyliła je najszerzej jak mogła, by dać partnerowi jak najlepszy dostęp do swego wnętrza. Po chwili jej ciało przeszedł spazmatyczny skurcz będący widomym znakiem przeżywanego orgazmu.

- Trzeci raz Ci się nie uda. Dojdziesz przede mną – powiedziała do Grzegorza.
- A właśnie, że nie – to mówiąc Grzegorz użył całej swej siły i zwinności, by obrócić Karinę na brzuch i nie wysunąć się z jej pochwy. Wiedział już jak lubi być brana od tyłu i kiedy zakończył ten manewr, znów zaczął posuwać ją mocno i szybko.
- Sprytny jesteś – odpowiedziała Karina i dała się ponieść ruchom Grzegorza.

Wiedział, że teraz już może wszystko dlatego wymierzył jej pierwszego delikatnego klapsa. To w połączeniu z szybkimi ruchami jakie wykonywał swoim penisem sprawiły, że Karina nie przebierając w słowach wyszeptała:
- Rżnij mnie teraz najmocniej jak potrafisz.

Grzegorz bez słów zaczął posuwać ją zgodnie z jej życzeniem. Niestety jego penis już nie mógł dłużej powstrzymywać ogarniającej go fali rozkoszy i tym razem trysnął w nią chwilę przed tym nim Karina wyjęczała swój trzeci orgazm.

- Nie martw się – powiedziała resztkami sił – i tak wykonałeś swoje zadanie.

Mówiąc to osunęła się bezwładnie na łóżko, a Grzegorz położył się na niej, cały czas oblepiając ją wypływającym z niego nasieniem. Tym razem jego penis potrzebował więcej czasu na odpoczynek. Nie martwił się tym zbytnio, bo nie przypuszczał, żeby Karina miała jeszcze siłę i ochotę na kolejne tej nocy zbliżenie.

Tym bardziej, że po trzech kolejnych orgazmach piękna kochanka zasnęła. Mógł teraz ponownie kontemplować niezwykłe piękno jej ciała. Nie mógł oderwać od niej oczu, chciał je dotykać, masować i pieścić nieustannie. Zmęczenie wzięło jednak górę nad pragnieniem. Grzegorz zasnął obok niej.

Pierwsze promienie poranka zaczęły delikatnie muskać twarze kochanków. Grzegorz uniósł powieki nie dając jakby wiary wydarzeniom ostatniej nocy. Obok niego spała nago najpiękniejsza i najbardziej seksowna kobieta, jaką kiedykolwiek widział. Z lubością zaczął przypominać sobie wszystkie miłosne uniesienia, które były jego i jej udziałem. Nie mógł się powstrzymać przed dotknięciem jędrnych pośladków Kariny. Obrócona tyłem do niego, pogrążona jeszcze w marzeniach sennych, wypinała pupę, która na nowo zaczęła rozpalać zmysły Grzegorza.

Zachwycała go nie tylko swoją urodą i zmysłowością, ale i otwartością na seksualne doświadczenia z nowo poznanym przecież mężczyzną. Fakt, że znali się przez Internet, dużo ze sobą rozmawiali i że uprawiali cyberseks, nie pozwalał mu jednak sądzić, że już podczas pierwszego spotkania z Kariną będzie mu dane przeżyć aż tyle.

Słońce przebijające się przez okna sypialni cudownie oświetlało jej nagie ciało. Dłoń Grzegorza delikatnie przesuwała się po pośladkach Kariny. Środkowy palec próbował drażnić rowek oddzielający obie części jej pupy. Poruszyła się pod wpływem tego dotyku. Nie był pewien, czy zrobiła to nieświadomie, czy specjalnie, ale Karina rozsunęła złączone do tej pory nogi dając mu dostęp do wewnętrznej strony ud i najbardziej wrażliwych partii kobiecego ciała.

Grzegorz nie mógł nie skorzystać z tego swoistego zaproszenia. Najpierw otwartą dłonią muskał uda Kariny w taki sposób, że jego palce zbliżały się co raz bardziej do jej pochwy. Pierwsze dotknięcie sprawiło, że znów się poruszyła, a kiedy wsunął czubek środkowego palca do jej wnętrza, cichutko jęknęła. Grzegorz włożył do środka drugi palec i zaczął je przesuwać coraz głębiej.

- Mhm... - jęknęła znów Karina.
- Dzień dobry kochanie – przywitał się Grzegorz cały czas posuwając dwa złączone palce w jej pochwie.
- Mhm... jeszcze nie zaczynałam dnia masażem cipki.
- Ale nie masz nic przeciwko?
- Nie, ale za karę robisz śniadanie.
- Z przyjemnością – po tych słowach Grzegorz przyspieszył tempo wykonywanych ruchów, chcąc pobudzić zmysły Kariny.

Ona z kolei przełożyła lewą rękę do tyłu szukając członka Grzegorza. Ten już od dłuższej chwili osiągnął pełne rozmiary i był gotowy zaspokoić poranne potrzeby Kariny. Kiedy już go odnalazła zacisnęła na nim swoją dłoń i pociągnęła go do siebie tak, że oparł się o jej pupę.
- Możesz teraz zmienić narzędzie zbrodni – powiedziała i obróciła się na plecy otwierając przed Grzegorzem całe swoje ciało.

Mężczyzna uśmiechnął się tylko podnosząc się nad nią i śmiało wycelował swój członek w jej cipkę. Znał już dobrze jej wytrzymałość i otwartość nawet na nieco ostrzejszy seks, dlatego od razu zaczął wykonywać w jej wnętrzu szybkie i stanowcze ruchy. Przyspieszał je widząc rosnące zadowolenie na jej twarzy. Odgarnął lewą ręką je grzywkę i włożył jeden z palców w jej usta. Karina nie protestowała, zaczęła go ssać, co podnieciło go jeszcze bardziej.

Nie chciał skończyć przed nią więc zwolnił nieco i zaczął masować dłonią jej piersi. Duże i jędrne, takie o jakich marzy każdy facet u swojej kobiety. A on miał je w swoich dłoniach.

Karina rozłożyła szeroko nogi dając mu do zrozumienia, że zaczyna dochodzić. Chwilę później zaplotła je o biodra Grzegorza w spazmatycznym skurczu, któremu towarzyszył głośny i przeciągły jęk dający upust przeżywanemu orgazmowi. Grzegorz czuł, że ma jeszcze chwilę więc pospieszenie wyszedł z pochwy Kariny i podsunął się wyżej, tak by móc włożyć penis pomiędzy jej piersi. Zacisnął je na nim ugniatając je namiętnie, a po kilku kolejnych szybkich posunięciach członka trysnął wszystkim czym dysponował w wąską przestrzeń biustu Kariny.

- O tak! Karinka lubi poranne posuwanie – rozległ się nagle trzeci głos w sypialni. Grzegorz jeszcze nie wiedział do kogo należał, ale rozpoznał, że słowa te wypowiedziała kobieta. Dlatego zaczął przypuszczać, ku swojemu zadowoleniu, że to jeszcze nie koniec tej zmysłowej historii.
Dodaj do ulubionych
17,119
Podziel się ze znajomymi
9.03/10

Jak Ci się podobało?

Średnia: 9.03/10 (31 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Z tej serii

Komentarze (2)

Misio

Misio · 20 grudnia 2015+0

Ja jednak wierzę, że w końcu go zdominuje w sposób wulgarny i chamski, tak żeby czuł, że nie ma nic do gadania... Masz jakiś pomysł, żeby ubrać to w słowa i żeby nie było sztampowe? wink

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Cremon

Cremon · 20 grudnia 2015+0

No, Misio, kto wie, może twoje życzenie się spełni, choć pewnie nie od razu. Zastanowię się nad tym smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

lub