Barbara (II)

Diabełwgłowie Diabełwgłowie

30 lipca 2016

hourglass 1 godz 23 min

Nareszcie udało mi się doprowadzić drugą część do końca. Dzięki za liczne zachęty w komentarzach pod częścią pierwszą. Zajęło to dużo czasu, ale przekonstruowałem całe opowiadanie od nowa. Przeniosłem narrację drugiej części do trzeciej osoby. Uznałem, że to pozwoli łatwiej przedstawiać uczucia wszystkich uczestników "zdarzeń". Tematyka jak zwykle. Jeśli kogoś rażą historie o niegrzecznych żonach i odrobina (naprawdę odrobina) wulgarnego języka, nie jest tekst dla niego. Uprzedzę pytania - na razie nie mam pomysłu na część trzecią pomimo otwartego zakończenia. Życzę przyjemniej lektury!

Przez kolejne dni nie wracali za bardzo do tematu zbliżającego się piątku. Jakby w obawie przed rozmową, po nabraniu dystansu do zdarzeń. Obydwoje, przynajmniej na pozór, wpadli w rytm codzienności. Jednak w głowach małżonków toczyła się walka pomiędzy rozsądkiem i starymi przyzwyczajeniami, a nowymi pokusami, które, jak powódź, próbowały zatopić pojawiające się u Basi i Krzysztofa wyrzuty sumienia.
Dziwne - myślał Krzysztof - czyżby jednak chciała się wycofać? Z jednej strony bał się cholernie, jak zniesie widok żony w relacji intymnej z obcymi facetami, a z drugiej coś w jego głowie krzyczało, że chce to zobaczyć, chce tego posmakować, bez względu na możliwe konsekwencje. Jego członek reagował natychmiastowym wzwodem przy każdym wspomnieniu wydarzeń z ubiegłego tygodnia. Przed oczami miał ciągle wizję Basi, której usta łapczywie całował Robert. Pikanterii dodawał fakt, że były one cały czas odrobinę podrażnione od jego kilkudniowego zarostu. Gdy całował żonę, widział ślady pozostawione przez innego.
Krzysztof sam siebie nie poznawał. Jego fantazja pracowała na najwyższych obrotach. W poniedziałek, musiał sobie ulżyć zaraz po przyjściu do biura. Miał erekcję od samego rana. Okazało się to błędem... Gdy sapał ciężko, patrząc na ostatnie krople spermy niknące w toalecie, dopadły go wyrzuty sumienia i poczucie winy.
Czy my nie posuwamy się za daleko? Czy to wszystko nie zniszczy naszego małżeństwa? – ciężkie myśli nurtowały go natarczywie.
Wieczorem jednak podniecenie wróciło. Gdy Basia zaszyła się w sypialni, z książką, Krzysztof zanurkował w odmętach sieci, czytając historie o niewiernych żonach, oraz oglądając amatorskie filmy porno. Jego wyrzuty sumienia szybko zostały wyparte przez niebezpieczne żądze. Postanowił, że do piątku spróbuje wytrzymać bez spełnienia, aby jego mózg cały czas był bombardowany przyjemnymi, podniecającymi bodźcami. Masturbował się dalej, tylko teraz, z największym trudem, powstrzymywał się przed szczytowaniem, doprowadzając się na samą jego krawędź. Po dwóch dniach takich zabiegów miał wrażenie, że eksploduje, jednak z masochistycznym samozaparciem odmawiał sobie rozładowania napięcia. Chciał być maksymalnie podniecony, aby zagłuszyć swoje wątpliwości.
Nieuchronnie nadszedł czwartkowy wieczór. W końcu musiało paść to pytanie. Krzysztof wahał się długo zanim podjął rozmowę.
- I co robimy jutro? – zdecydował się na pytanie, gdy po kolacji dzieci rozeszły się spać do swoich pokojów, a oni mogli wreszcie chwilę odpocząć.
- Jutro? Aaa jutro piątek – udała zaskoczoną Basia - normalnie do pracy chyba?
- Kochanie proszę! Mówię o jutrzejszym wieczorze – nie dał się zbić z tropu Krzysztof.
- Nie wiem, naprawdę nie wiem – zaczęła robić uniki jego żona. Na jej policzkach pojawił się delikatny rumieniec.
- Basia, nie zmieniaj tematu, proszę – złapał ją za ramiona patrząc w oczy. – Masz jutro randkę z dwoma przystojniakami . Musisz podjąć jakąś decyzję.
- Ja? Dlaczego ja? To trudne – unikała jego wzroku i odpowiedzi Basia
W jej głowie zapanował kompletny mętlik. Tak naprawdę, to od ostatniego wyjścia do klubu, kiedy fantazje zaczęły się materializować, w niebezpieczny, aczkolwiek przyjemny sposób, cały czas myślała tylko o tym, co zaszło i co zajść może, jeśli będą kontynuować tą grę. Na początku dała się trochę ponieść lekkomyślności Krzysztofa i nastrojowi wywołanemu alkoholem, ale teraz, po kilku dniach myślenia o tym wszystkim na trzeźwo, bez dodatkowych podniet, była coraz bardziej pewna, że chciałaby zrobić to jeszcze raz. Jeszcze raz tańczyć, całować, a może nawet coś więcej. Tylko to cholerne poczucie winy, wynikające z robienia czegoś zakazanego. Czegoś, co do niedawna było tabu. Coraz bardziej intrygowała ją postawa Krzysztofa. Wydawało jej się to bardzo dziwne, że żonaty, heteroseksualny i całkiem zazdrosny facet kieruje ją prosto na kurs kolizyjny z góra lodową w postaci tych dwóch przystojniaków. Przecież Titanic zatonął przez taką górę – przemknęło jej przez myśl. Czy ich małżeństwo nie zatonie jak Titanic? Z drugiej strony, zapach i smak obcego, zakazanego mężczyzny. Ilekroć przypomniała sobie pocałunki Roberta i Adama, ich wysportowane sylwetki, czuła narastającą wilgoć między udami. Krzysztof był dobrym mężem i niezłym kochankiem. To jednak było coś innego. Owoc zakazany do granic możliwości. Soczysty i być może trujący. A kto podsuwa jej ten owoc ? Jej mąż!
Nie, to niemożliwe żeby on coś knuł – zastanawiała się – jego to naprawdę podnieca. Mnie też to kręci i pragnę tego, ale nie mogę dać tego tak po sobie poznać. Niech myśli, że zastanawiam się bardziej, niż to ma miejsce – utwierdzała się w postanowieniu Basia
O czym ona tak rozmyśla do cholery – zastanawiał się Krzysiek, próbując nawiązać kontakt wzrokowy. Może za bardzo naciskam? – pomyślał.
- To ty będziesz z nimi tańczyć, pewnie się całować, a może i coś więcej. Ty musisz być pewna, że tego chcesz. Moje zdanie znasz. Jest to moja fantazja. Widzę, że twoja chyba też. Teraz albo nigdy! – zakończył.
- Tak, masz rację. Jest to też moja fantazja. Boję się tylko jak będzie wyglądać nasze życie jeśli posuniemy się za daleko.
- Nie ma czegoś takiego jak za daleko, jeśli jesteśmy pewni swojej miłości – uspokoił ją obejmując ramieniem.
- Ja mojej jestem, a Ty? – zapytał patrząc jej w oczy
- Pewnie wariacie – odpowiedziała, łącząc odpowiedź z pocałunkiem. – Kocham cię bardzo – zapewniła.
- To jak? – rzucił w eter.
- Dobrze, zróbmy to. Pójdziemy do tego klubu. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Może nic się nie wydarzy – dodała jakby z nadzieją w głosie.

Może nic się nie wydarzy? Śmieszne – pomyślała. Wiedziała, że coś się wydarzy. W rzeczywistości, pragnęła tego, co mogło się wydarzyć. Obawiała się jedynie konsekwencji. Czy ona nie poczuje jakichś uczuć, do któregoś z tych facetów? Czy Krzysztof to zniesie. Jak i gdzie kontynuować wieczór, jeśli jednak dojdzie do czegoś więcej? Za dużo tych pytań. Za dużo. Jak ja teraz zasnę? – zmartwiła się Basia.
Noc była trudna dla obojga. Leżeli obok siebie, wiedząc, że drugie nie śpi. Nierówne oddechy, westchnienia i przewracanie się na boki, wypełniły im pierwszą godzinę. Krzysztof, kątem oka spojrzał na jarzący się mdłą zielenią wyświetlacz budzika. Północ, cholera – pomyślał. Jak tak dalej pójdzie, to będziemy zdrowo niewyspani.
Z tych rozmyślań wyrwał go jakiś hałas. Spojrzał na zegarek jeszcze raz. Była prawie pierwsza. Jednak zasnąłem – zdziwił się. Co to był za dźwięk? – poczuł niepokój. Ku jego zdziwieniu, miejsce Basi było puste. W pierwszej chwili pomyślał, że wyszła do toalety, ale po kilku minutach, gdy nie wracała, zaczęła go dręczyć ciekawość.
Krzysztof po cichu wstał z łóżka i na palcach wyjrzał na korytarz. Mieszkali w niedużym domu, w zabudowie szeregowej, na peryferiach miasta. Na piętrze, oprócz ich sypialni znajdowały się jeszcze pokoje dziecinne, garderoba i łazienka. Dosłyszał jakieś dźwięki dochodzące z tej ostatniej. Bynajmniej, nie były to odgłosy spuszczanej w toalecie wody. Krzysztof, zaintrygowany przysunął się bliżej. To są odgłosy seksu! – dotarło do niego. Niepokój przyszedł równo z erekcją. Co ona tam robi do licha? I z kim? – zastanawiał się. Jednocześnie czuł narastające mrowienie w podbrzuszu. Gromadzone od kilku dni napięcie dawało znać o sobie.
Miał ochotę po prostu zapukać, ale ciekawość zwyciężyła. Po cichu opadł na czworaka i zajrzał do łazienki przez otwory wentylacyjne w drzwiach. Dobrze, że to nie taka plastikowa kratka jaką mieliśmy w poprzednim mieszkaniu – podziękował w myślach za przepisy dotyczące wentylacji. Otwory w drzwiach były całkiem solidne i okrągłe.
Widok, który ukazał się po drugiej stronie drzwi był co najmniej niecodzienny. Na toalecie siedziała Basia. Koszulkę nocną miała podwiniętą do góry i mógł podziwiać jej aksamitną cipkę, rozpychaną teraz przez wielkiego ogórka, którym masturbowała się zawzięcie. Druga dłoń przenosiła się co chwilę pomiędzy łechtaczką i piersiami, potęgując doznania. Basia pojękiwała cicho. Wtórowały jej dźwięki dochodzące ze stojącego na małej szafce obok toalety laptopa.
Moja grzeczna żona masturbuje się ogórkiem i ogląda porno! – odkrywczo stwierdził kompletnie zaskoczony Krzysiek. Jego kutas pulsował skumulowanym podnieceniem. Na szortach pojawiła się plama śluzu.
Nie teraz stary, nie teraz. Musisz wytrzymać do jutra. Jutro ją przelecisz i zalejesz do pełna, ale dzisiaj musisz wytrzymać! – walczył ze swoją dłonią, która uporczywie sięgała do wzwiedzionego członka. Członka, który wręcz krzyczał domagając się dotyku.
Show w łazience zmierzał tymczasem do finału. Ogórek coraz szybciej znikał pomiędzy różowymi, wilgotnymi wargami, a palce drugiej dłoni natarczywie i zdecydowanie miętoliły nabrzmiały guziczek łechtaczki. Krzysztof zauważył nieuchronnie zbliżające się oznaki szczytowania. Jej rozszerzone uda zaczęły drżeć.
Zaraz dojdę! – myślała w tym samym czasie Basia. Czuł, jak wielki kutas, którym stał się w jej wyobraźni ogórek, dociera do samego końca pochwy, szturchając szyjkę macicy. Palce tańczyły na łechtaczce. Poczuła pierwsze skurcze nadchodzącego orgazmu. Chciała się zgrać w czasie z bohaterką filmu, który akurat wyświetlał się na ekranie laptopa. Bohaterką była kobieta, mniej więcej w jej wieku. Miała to szczęście, że zamiast ogórka posuwał ją dobrze zbudowany facet. Całą scenę filmował drugi mężczyzna, który masturbował się w tym czasie. Tytuł filmu głosił, że był to jej mąż, filmujący swoją żonę z kochankiem. Nie ważne! – pomyślała. Nie ważne! Czy ich to naprawdę podnieca!!!??? – krzyczał głos w jej głowie. Nie słyszała już tego krzyku. W tym momencie jej ciało przejęło kontrolę ulegając gwałtownym skurczom. Chciała jęczeć i wrzeszczeć, ale udało jej się ograniczyć do stłumionych jęków. Ostatkiem woli wepchnęła ogórek do samego końca i walcząc z mięśniami pochwy, usiłującymi wypchnąć intruza skurczami orgazmu, przeżywała swoją rozkosz. Przez chwilę nie rejestrowała niczego, co działo się na wyświetlaczu laptopa. Dopiero po kilkunastu sekundach jej umysł, wracający z dalekiej podróży odnotował wysuwającego się z pochwy bohaterki filmu członka. W ślad za nim, na prześcieradło wypłynęła struga spermy. Barbara dyszała ciężko, ulegając ostatnim wstrząsom rozkoszy, kiedy mąż bohaterki filmu oddał kamerę jej wcześniejszemu kochankowi, zajmując jego miejsce. Po kilku szybkich ruchach jego nasienie zmieszało się z nasieniem poprzednika. Nie to jednak było zaskakujące. Basia z niedowierzaniem patrzyła jak filmowa żona, chwyta filmowego męża za włosy i bezceremonialnie spycha jego głowę w kierunku swojego krocza. Bohater filmu z lekkim oporem poddał się tym zabiegom i na początku nieśmiało, a potem z większym zapałem zaczął zaspokajać oralnie swoją żonę. Scena była równie niesmaczna, co perwersyjna i podniecająca. Niesamowite! – pomyślała. Gdzie ja byłam przez ostatnie dwadzieścia lat? Muszę tego obejrzeć więcej – postanowiła. Gdy wyjęła swój połyskujący teraz masturbator, spojrzała na niego z pewną wdzięcznością. Dzięki – pomyślała. Jednocześnie dotarło do niej, że jest już dwadzieścia po pierwszej, a rano, jak co dzień, trzeba wstawać. Dodatkowo, zaczęła martwić się, czy nie narobiła zbyt dużo hałasu.
Cholerny rozsądek! – pomyślała. Najpierw rozkosz, szczytowanie, a potem zawsze wraca codzienność – rozważała oporządzając się po zabawie.
Krzysztof tymczasem, najciszej jak umiał, wrócił do łóżka i położył się na boku. Zastanawiał się przez chwilę, czy ma się w ogóle odzywać. Szybko doszedł do wniosku, że nic nie powie. To będzie jego słodka tajemnica. Bardziej poczuł, niż usłyszał, jak Basia kładzie się obok niego. Przez chwilę jakby wyczekiwała, nasłuchując czy się nie poruszy. Tak naprawdę, to miał cholerną ochotę rzucić się na nią i przelecieć. Przelecieć to może zbyt dużo powiedziane. Wiedział, że gdy tylko w nią wejdzie, to eksploduje jak wulkan. Rozpaczliwie pragnął sobie ulżyć. Ciekawe co ona tam oglądała? – zastanawiał się.
Upewniwszy się, że jej mąż nie przebudził się, Basia ułożyła się wygodnie i nawet nie wiedziała kiedy zasnęła. Przynajmniej ona się choć trochę wyśpi – pomyślał Krzysztof, cały czas zwalczając w sobie chęć dotknięcia nabrzmiałego problemu w kroczu. W końcu i on jednak zapadł się w objęcia Morfeusza.
Piątkowy poranek obudził Krzyśka zapachem kawy i światłem porannego słońca wpadającym przez okno sypialni. Basia była już na nogach. Kobiety potrzebują chwilę więcej przed wyjściem z domu – pomyślał, przeciągając się leniwie i odwlekając o ostatnie sekundy moment pożegnania z przytulnym łóżkiem. Gdy spojrzał na żonę, czytającą wiadomości przy porannej kawie, od razu, jak w kalejdoskopie przemknęły mu przez głowę obrazy z minionej nocy. Znowu mi staje! Nie wytrzymam – wyjęczał w duszy.
- Jesteś? – bardziej stwierdziła niż spytała Basia. – Zrobiłam śniadanie – skinięciem głowy wskazała na talerz z kanapkami.
- Młodzież już poszła do szkoły – wspomniała jeszcze o ich pociechach. Dziesięcioletnim Patryku i ośmioletniej Ani.
Krzysztof zwrócił uwagę na zdobiące kanapki plasterki ogórka. Ciekawe czy to ten sam? – pomyślał siadając do śniadania. Pewnie tak, bo jakoś nie przypominał sobie pełnej półki ogórków w lodówce. Nawet jeśli, to nic mi to nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie – pomyślał.
Basia tymczasem krzątała się jeszcze przed wyjściem. Pracowała na kierowniczym stanowisku w banku, stąd do pracy ubierała się bardzo oficjalnie. Krzysztof zwrócił uwagę, że zamiast spodni, które zwykle nosiła do białej bluzki, jej zgrabny tyłek opinała spódniczka do kolan.
Coś się zmieniło? – zastanawiał się pochłaniając kanapki i delektując mocną kawą.
- Krzysiek, pamiętaj o telefonie do rodziców. Dziś wychodzimy. Pamiętasz? – powiedziała jeszcze całując go na pożegnanie.
- Pewnie! Pamiętam. Jak mógłbym zapomnieć – odparł szybko.
Nie co dzień moja żona wychodzi na randkę z dwoma facetami – przemknęło mu jeszcze przez głowę.
Gdy tylko Basia wyszła, Krzysztof spojrzał na zegarek. Dochodziła ósma. Prowadził swoja firmę i dziś mógł sobie pozwolić na odrobinę luzu. Celowo nie umawiał się na dziś z klientami, bo jego umysł zaprzątały dziś inne sprawy. Ooo, tak! Zdecydowanie inne – dodał w myślach sięgając przez stół po laptopa Basi.
Gnany ciekawością Krzysiek otworzył przeglądarkę internetową i szybko dotarł do historii. Od ostatniego weekendu pojawiło się bardzo dużo nowych linków. Jak się okazało, głównie do stron pornograficznych, oraz do forów tematycznych. Krzysztof zaczął klikać po kolei. Okazało się, że Basia przez ostatnie kilka dni, zamiast nowymi butami, czy sukienkami (jak go zapewniała), interesowała się głównie związkami, w których żona wchodzi w relacje z innymi mężczyznami za zgodą męża.
A jednak! – pomyślał z błyskiem w oku, zadowolony ze swojego odkrycia. Ją to też kręci! – jego dłoń znowu sięgnęła w kierunku krocza.
- Zaraz zwariuję! – wyszeptał masturbując się, gdy czytał opowieści na forach. Niektóre linki prowadziły do amatorskich filmów. W ciągu kilku minut jego członek był gotowy eksplodować.
Nie ma tak lekko – pomyślał przerywając na moment, czując jak kipiące nasienie cofa się. Przez kolejną godzinę jeszcze kilkanaście razy doprowadził się na skraj szczytowania, opanowując emocje z najwyższym trudem. W końcu, z opresji wybawił go telefon od klienta, któremu wypadła jakaś nagła awaria. Krzysztof prowadził serwis sieci komputerowych i takie nagłe wezwania zdarzały się często.
Może to i dobrze – zastanawiał się. Chyba bym oszalał jakbym jeszcze jakiś czas oglądał te filmy – poczuł jak jego członek odrobinę opada niezaspokojony i czuły na najmniejszy ruch.
Basia również miała trudności w koncentracji. Wertowała papiery bez przekonania. Podobnie jak Krzysiek, starała się na ten dzień nie planować żadnych ważnych spraw. Korciło ją żeby poprzeglądać jeszcze trochę stron erotycznych, jednak była na to zbyt rozsądna.
Pięknie by to wyglądało - pomyślała. Dyrektor, stary piernik, nieźle by się ubawił, gdyby się dowiedział, co personel kierowniczy robi w godzinach pracy na służbowym komputerze. Basia nie chciała ryzykować konsekwencji służbowych, więc powstrzymała kudłate myśli. Z rozważań wyrwał ją głos koleżanki.
- Hej Basia! Jak dzień mija? - w drzwiach swojego gabinetu dostrzegła twarz przyjaciółki, Jagody.
- Wszystko gra. Jak u Ciebie? Wejdź proszę – odpowiedziała.
- Wiesz Baśka, tak pomyślałam, że dawno nie miałyśmy żadnej rozrywki. Może byśmy gdzieś wyskoczyły wieczorem? – powiedziała Jagoda sadowiąc się na krześle, naprzeciw biurka Basi.
Jagoda była jej najlepszą kumpelą z firmy. Atrakcyjna, krótko ścięta blondynka, o dość wydatnym biuście, którego Basia jej trochę zazdrościła. Dziewczyna podoba się facetom – wiele razy myślała Basia. Czasem miała jej za złe, drobne flirty z Krzysztofem. Szczególnie, gdy spotykali się w większym gronie i ośmielili alkoholem. Tym niemniej, lubiła Jagodę, która zawsze była duszą towarzystwa i miała spore poczucie humoru.
- Dzisiaj? Aaaaa, dzisiaj! – Basia miała chaos w głowie. – Nie, dziś nie da rady. Wpada rodzina Krzyśka na grilla – skłamała na poczekaniu. – Może za tydzień? – dodała szybko.
- Szkoda. Dziś mam wychodne. Za tydzień mój Marek wychodzi z kumplami na piwo – ze smutkiem w głosie odpowiedziała Jagoda.
Jagoda była również mężatką. Jej małżeństwo nie było zbyt udane. Z Mężem, Markiem, często mieli odmienne zdanie i sporo się kłócili. Marek raczej typem despoty, który nie za bardzo liczył się z jej zdaniem i oczekiwał raczej kury domowej, niż pełnej wigoru i charakteru kobiety.
Może dlatego Jagoda flirtuje z facetami na imprezach – zastanawiała się Baśka.
Przyjaciółki rozmawiały jeszcze chwilę. Gdy Basia została sama w gabinecie, znowu zaczęła rozmyślać o czekającym ich wieczorze.
Co się wydarzy? Czy nie posunie się za daleko? Co tak naprawdę myśli Krzysztof? Czy to możliwe, że dalej ją kocha, skoro ma takie fantazje? Wspomniała również minioną noc. Co jej strzeliło do głowy? Masturbowała się w toalecie oglądając porno. Dzięki potędze internetu dowiedziała się, że jej mąż nie jest jedynym „niegrzecznym” facetem. Dodawało jej to trochę otuchy. Co się wydarzy dziś? Przypomniała sobie gorące usta Roberta i Adama. Pamiętała również ucisk sztywnego członka, który napierał na nią w tańcu bezceremonialnie. Prosty, samczy instynkt. Dopadłeś samicę, więc możesz ją wypieprzyć – zastanawiała się jeszcze nad męską motywacją.
Wiedziała, że w tym wszystkim była przedmiotem. Przedmiotem męskiego pożądania i męskiej próżności. Z drugiej strony, czuła, że wie jak tym sterować. Wiedziała, że przez swoją kobiecość ma nad nimi władzę. Imponowało jej też, że dwóch przystojnych, zadbanych facetów tak intensywnie o nią zabiegało. Byli tacy konkretni i stanowczy. Przypomniała sobie zapach. Mocny zapach męskich perfum i ulotny, działający na podświadomość zapach ciał. Inny, niż ten, do którego przywykła. Zakazany i kuszący.
Na samą myśl o tym, jej dłoń powędrowała pomiędzy uda. Dobrze, że zdecydowałam się na spódnicę – pomyślała.
Dziewczyno opanuj się! – skarciła się w myślach równie szybko. Przecież nie będziesz się masturbowała w pracy! Musisz ochłonąć!
Szybkim krokiem udała się do toalety. Gdy spojrzała w lustro, wystraszyła się. Jej policzki płonęły rumieńcem, a oczy błyszczały podnieceniem.
Co się z tobą dzieje do cholery? Nie zachowuj się jak jakaś napalona suka! – przemawiał stanowczym głosem rozsądek.
Dzień minął na szczęście szybko. Gdy wróciła o domu okazało się, że Krzyśka nie ma. Pojechał z dzieciakami do swoich rodziców, gdzie miały spędzić weekend. Wrócił około osiemnastej.
- Jestem! – krzyknął już w drzwiach. Z wielką energią pobiegł na piętro, gdzie Basia, stojąc przed szafą w garderobie zastanawiała się co na siebie włożyć. Widok był apetyczny. Jego żona stała tyłem do niego. Ubrana była tylko w bordowe stringi i biustonosz do kompletu lustrowała wzrokiem rząd sukienek wiszących na wieszakach w rzędzie.
- Czyżby szafa pusta? – wesoło powiedział Krzysiek, przytulając się do niej z tyłu.
- Pięknie pachniesz - dodał wtulając twarz w jej włosy.
Niemal natychmiast, erekcja zaczęła rozpychać jego spodnie.
- Mmm! Ktoś tu nie panuje nad sobą – zamruczała Basia, kręcąc szczupłym tyłkiem.
W Krzyśka wstąpiło zwierzę. Szybkim ruchem zsunął stringi i nacisnął na plecy Basi. Nie stawiała oporu. Drżącymi dłońmi rozpiął rozporek i wyciągnął pulsującego podnieceniem członka na zewnątrz. Wbił się w nią jednym, zdecydowanym ruchem.
- Eeeej, co ty wyprawiasz? Tak z marszu? Nawet buzi na powitanie nie dostałam – udawała niezadowoloną.
- Moja mała suka jest podniecona! – wysapał lubieżnym głosem czując brak oporu i ciepłą wilgoć otaczającą jego męskość.
Nieźle! – pomyślała w tym czasie Basia. Co w niego wstąpiło? Nie przypominał teraz jej męża, który po powrocie do domu zwykle mył ręce, przebierał się w dres i zasiadał przed komputerem poczytać wiadomości.
Krzysztof posuwał ją zdecydowanymi pchnięciami. Niestety, po minucie, może dwóch, powstrzymywana od dawna kipiel znowu zaczęła wędrować w kierunku ujścia. Zwolnił ruchy. Czuł się jak alkoholik, świadomy własnych problemów, patrzący na kieliszek zmrożonej wódki. Chciał spróbować, ale wiedział, że nie powinien.
- Co się stało? Jak zacząłeś to dokończ – domagała się Basia.
- Nie mogę. Przecież nie mogę! - odpowiedział kręcąc głową. – Jeśli teraz się spuszczę, to nie wiem, czy dam radę dalej. No wiesz, z naszym wyjściem. Boję się, że jak zejdzie ze mnie pożądanie, to pojawią się wątpliwości. A mam straszną ochotę zobaczyć co będzie – usprawiedliwiał się wykonując bardzo delikatne ruchy, balansując na krawędzi orgazmu.
- Ja jednak nie chcę tak skończyć – odpowiedziała Basia, zabierając swój seksowny tyłek. Członek Krzyśka sterczał osamotniony. – Ja chcę dojść! – dodała jeszcze, ciągnąc go za rękę do sypialni.
Gdy tylko tam dotarli, Basia położyła się na łóżku, rozkładając nogi.
- Wyliż mnie porządnie! – zarządziła stanowczo.
Krzysiek nie miał wielkiego wyboru. W nozdrza uderzył go subtelny, ale jednocześnie intensywny zapach kobiecości. Przed oczami miał kusząco zapraszającą różowość cipki otoczonej wilgotnymi teraz wargami sromowymi. Najpierw delikatnie - pomyślał dotykając czubkiem języka lekko nabrzmiałą łechtaczkę.
Oooo taaak! – szepnęła zdecydowanym głosem Basia, chwytając go za głowę i dociskając do swojego krocza.
Diabli wzięli „delikatnie”- pomyślał zabierając się z zapałem za lizanie. Dość szybko, do jej gorącego wnętrza powędrował palec, potem drugi. Lizał ją natarczywie, jednocześnie posuwając palcami, na których coraz mocniej zaciskały się mięśnie, jakby Basia bała się, że gdzieś ucieknie. Krzysiek czuł zbliżający się orgazm żony. Pojawiły się pierwsze skurcze. Jej dłonie już nie trzymały jego głowy. Basia intensywnie pieściła swoje piersi, pojękując coraz głośniej. Krzysiek jednak miał inny plan. Gdy jaj ciało zaczęło już wyginać się powoli w łuk, szybko zabrał palce. Zamiast dającego rozkosz języka, poczuła chłodne dmuchnięcie, które próbowało ugasić płonący w jej kroczu pożar.
- Co robisz? Dokończ natychmiast! – wyjęczała próbując zastąpić jego język swoimi palcami. Krzysiek był jednak gotowy. Złapał ją za dłonie, nie przestając dmuchać na łechtaczkę.
- Nie kochanie! Ty też rozpoczniesz dzisiejszy wieczór napalona i niezaspokojona! – zdradził swój plan.
- Ty draniu, tak się nie robi! – sapała Basia cały czas szukając kroczem jego twarzy, aby przeżyć swoją rozkosz, na której krawędzi balansowała.
Krzysztof jednak był silniejszy. Po chwili poczuła jak wąż grzechu i rozkoszy znika gdzieś wewnątrz niej. Jak chowa się do swojej jamy. Szczytowanie oddalało się coraz szybciej.
- Nie będziesz już niegrzeczna? Rączki na kołderce? – zażartował.
Baśka obdarzyła go nienawistnym spojrzeniem, ale skinęła głową na znak kapitulacji.
- Niech będzie po równo! – wesoło powiedział jej mąż. – Ja napalony, ty też napalona. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
- Pożałujesz tego jeszcze! – z błyskiem w oku ostrzegła go Basia. – Pożałujesz! – potwierdziła swoje ostrzeżenie kierując się w stronę garderoby.
Krzysiek ugryzł się w język w ostatniej chwili zanim powiedział, że ona miała już przynajmniej jeden orgazm w tym tygodniu. Korciło go aby powiedzieć Baśce, że wie. Pomyślał jednak, że może ją speszyć. Powie jej po wszystkim – postanowił.
Zaczęli się wspólnie zastanawiać jak ten wypad zorganizować i na co mogą sobie pozwolić. Tym razem sprawa była dość jasna, bo było wiadomo, na czym skończyło się poprzednie spotkanie, więc od razu założyli, że pocałunki są akceptowalne. Ustalili, że ona wejdzie do klubu pierwsza, a on po jakichś trzydziestu-czterdziestu minutach, żeby dać jej czas na oswojenie się z sytuacją, wypicie drinka z kolegami i ogólne wczucie się w nastrój.
- A co jeśli oni będą chcieli czegoś więcej…? No wiesz o czym mówię. Co wtedy? – zapytała patrząc mu uważnie w oczy Basia. Jakby chciała wyczytać jego ukryte pragnienia i obawy.
- Basiu nie uprzedzajmy faktów. Na razie idziemy do klubu, gdzie będziesz się zapewne dobrze bawić, pozwolisz sobie na odrobinę szaleństwa, a potem zobaczymy jaki będzie nastrój i co się wydarzy. Na pewno nie pozwolę abyś gdzieś sama poszła z tymi facetami – odpowiedział Krzysiek – zobaczmy po prostu, w jakim kierunku ta zabawa pójdzie.
- Lepiej zajrzyjmy do tej przepastnej szafy i zobaczmy co tam masz – zarządził.
Po dobrej godzinie przekomarzania i kombinowania Basia wyglądała oszałamiająco. Krzysiek namówił ją na prosty i niezawodny zestaw. Czarna, króciutka sukienka, która chyba dobre kilkanaście lat kurzyła się na wieszaku, pończochy i dość wyzywająca bielizna w krwistym kolorze.
- Ty chyba masz nie po kolei w głowie, że namawiasz mnie na wyjście w czymś takim – skwitowała Baśka na koniec i udała się do łazienki żeby poprawić makijaż. Krzysiek, upewniwszy się, że jest zajęta, ukradkiem włożył do jej torebki dwie prezerwatywy. Wcisnął je do małej, bocznej kieszonki, w której jego zona trzymała Tik-Taki. Lepiej żeby nie leżały na wierzchu. Nie chcę żeby za szybko wpadła na to, że dopuszczam taki scenariusz. Mam nadzieję, że będzie chciała skorzystać z odświeżenia zanim dojdzie do pocałunków – pomyślał zadowolony z własnej zapobiegliwości.
Koło 20.30 byli gotowi do wyjścia. Krzysiek zamówił taksówkę i ruszyli na spotkanie przygody. Po dojechaniu na miejsce Basia jeszcze raz zasygnalizowała wątpliwości.
- Boję się trochę. To czyste szaleństwo co wyprawiamy – stwierdziła po wyjściu z taksówki.
- Wypijesz drinka, zatańczysz, rozluźnisz się i wejdziesz w nastrój – pocieszył ją mąż.
- Pamiętaj, że jesteśmy w tym razem i akceptuję wszystko, co się może zdarzyć – dodał jeszcze.
Czy aby na pewno wszystko? - w jego głowie odezwał się cichy, stłamszony głos.
Pocałował ją na pożegnanie i wymownie spojrzał w stronę wejścia do klubu. Basia odwzajemniła spojrzenie i powoli zniknęła w grupce ludzi tłoczących się przy wejściu.
Krzysiek odetchnął głęboko. Spojrzał na zegarek. Była dwudziesta pierwsza. Spokojnie – pomyślał - zajmij się czymś przez pół godziny.
W pobliżu był niewielki pub, więc postanowił tam uciszyć emocje kufelkiem zimnego piwa. Od kiedy Basia zniknęła w tej piekielnej czeluści zepsucia, jak postrzegał teraz wejście do dyskoteki, zaczął być odrobinę nerwowy i pobudzony. Czas ciągnął się jak poniedziałek w biurze. Krzysiek spoglądał na zegarek co kilka minut. Miał wrażenie, że czas stoi w miejscu. Jego myśli były tak skupione na tym, co podsuwała mu wyobraźnia, że nawet nie zapamiętał kiedy wypił drugie piwo. Z zamyślenia wyrwał go głos barmana.
- Podać coś jeszcze? – zadźwięczał, szorstki, męski głos
- O kurcze, to już tak późno!? – z zaskoczeniem w głosie powiedział Krzysiek. – Nie, dziękuje, muszę lecieć – dodał kładąc na barze dwudziestozłotowy banknot.
O ile pierwszy kwadrans czekania ciągnął się długo, o tyle drugi przemknął nie wiadomo kiedy. Krzysztof zapadł się w fantazjach tak głęboko, że umknął mu nie tylko drugi kwadrans, a nawet trzeci. Był już spóźniony piętnaście minut!
Tymczasem, pod klubem zebrał się spory tłumek i wyglądało, że wejście do wnętrza zajmie co najmniej kolejny kwadrans, tym bardziej, że dochodziło do coraz częstszych sprzeczek między mocniej wypitymi klientami, a bramkarzami, którzy zdawali się odmawiać coraz większej ilości chętnych.
Krzysztof zajął miejsce w kolejce i zaczął się niecierpliwić. Z czasem zaczęło się dziać coś dziwnego, bo nagle jakby przyspieszył.
Cholera, dwudziesta druga – wściekał się patrząc na zegarek i na kolejnego pijanego delikwenta kłócącego się z ochroną o wejście do obiektu. W tym momencie jego telefon zawibrował.
„Gdzie jesteś? Nie żebym się nudziła, ale panowie coraz bardziej flirtują. Potrzebuję wsparcia” – głosiła treść sms.
„Zaraz, jeszcze chwila. Trudności przy wejściu. Daj mi jeszcze kwadrans” – odpisał szybko drżącymi palcami.
Teraz jego niecierpliwość osiągnęła apogeum. Po kolejnym kwadransie, Krzysztof dotarł w końcu do upragnionego wejścia.
- Ty już nie wchodzisz. Już tylko pary i panie wpuszczamy! – Krzysztof cały zdrętwiał na dźwięk słów ochroniarza. Poczuł się nagle jak człowiek spadający w przepaść, któremu ponoć przypomina się wtedy całe życie. Krzyśkowi nie przypomniało się całe życie, ale wszystkie obrazy z ostatniego tygodnia. Pożądliwe dłonie mężczyzn na pośladkach Basi, równie pożądliwe spojrzenia adoratorów, fakt, że jest tam z nimi sama już od godziny, oraz jej słowa, gdy ze złością w błyszczących oczach ostrzegała go. „Pożałujesz tego jeszcze!” – zadźwięczało, jakby nagle odezwał się dzwon na wieży kościoła.
- Panowie, nie żartujcie! Jestem umówiony z dziewczyną. Już jestem pół godziny spóźniony! – Krzysztof wysilił się na proszący wzrok mówiąc te słowa. Było to trochę upokarzające, ale w tej chwili gotów był zrobić minę jak kot ze Shreka, byle tylko dostać się do środka.
- No nie wiem, jest już komplet prawie – odpowiedział jeden z ochroniarzy z wyraźną wyższością w głosie.
- Panowie, proszę! Nie zepsujcie mi randki! – szybkim ruchem wsunął w dłoń osiłka stuzłotowy banknot.
Zauważył, jak ochroniarz spojrzał pytającym wzrokiem na swojego starszego kolegę.
Pewnie szef – pomyślał Krzysiek.
Z wielką ulgą odnotował przyzwalające skinięcie głową. Po kilku sekundach znalazł się w przestronnym, hałaśliwym holu.
W tym momencie znalazł się na początku opowieści. W klubie, który dudnił muzyką i zdawał się być zatłoczoną czeluścią piekielną. Znalazł wolny kawałek ściany. Musiał oprzeć się na chwilę i dojść do siebie. Sytuacja przy wejściu wywołała w nim taki stres, że nie był w stanie opanować drżenia. Czuł jak po jego ciele spływa pot. Na szczęście, Basia chyba myślała jeszcze o nim, bo telefon zawibrował przyjemnie w kieszeni. Jeszcze nigdy tak szybko nie otwierał wiadomości, jak w tym momencie.
„Jesteśmy w loży, w sali, gdzie jest główny bar. Pospiesz się. Kocham Cię” – przeczytał
„Ok. Zaraz będę” – odpisał szybko
Rozejrzał się w terenie. Główny bar – pomyślał. W dyskotece barów było kilka ale dość szybko zlokalizował dużą salę z lożami. W tej sali DJ serwował muzykę dla ludzi pamiętających lata osiemdziesiąte i z grubsza takie towarzystwo migało Krzysztofowi przed oczami w rytm muzyki i stroboskopów podwieszonych pod sufitem. Potrzebował chwilę na przyzwyczajenie oczu do oświetlenia. Przy barze stało kilka wolnych hokerów, więc zajął jeden, bardziej w kącie. Znalazłszy się na upatrzonej pozycji skinął na barmana. Po chwili sączył drinka i już dokładniej rozglądał się po okolicy próbując wyłowić oczami znajomą sylwetkę swojej żony.
Jest! Dostrzegł ją. Siedzieli w loży po drugiej stronie sali. Czasem widok zasłaniali mu przechodzący lub tańczący ludzie ale dostrzegł Basię siedząca pomiędzy Robertem i Adamem. Towarzystwo było roześmiane i pochłonięte rozmową.
„Jestem przy barze. Jak się bawisz?” – napisał sms
Minęło kilka minut zanim odpisała. To zrozumiałe, bo w końcu była w towarzystwie.
„Dobrze, że w końcu. Już myślałam, że zostawiasz mnie tu samą. Jest ok. Zaraz idziemy na parkiet” – przyszła odpowiedź po kilku minutach.
Nie trwało długo jak zobaczył postawną sylwetkę Adama w towarzystwie swojej małej Basi. Zaczęli tańczyć, z początku dość oficjalnie i z dystansem, ale po kilku minutach ich ciała zaczęły przywierać do siebie coraz częściej. Przez przypadek, czy też bardziej celowe działanie Basi, powoli para przemieszczała się w stronę baru. W końcu miał ich może trzy metry od siebie. Dłoń Adama spoczywała władczo na pośladku jego żonki. Melodia była dość spokojna, co sprzyjało tańcowi w większym zbliżeniu. Adam co chwilę nachylał się nad uchem Basi i szeptał jej coś do ucha. Powoli obrócili się w taki sposób, że widział tylko jej plecy i dłoń Adama coraz mocniej zaciskająca się na pośladku. Nie widział momentu, gdy zaczęli się całować, ale dostrzegł jak Basia lekko unosi się na palcach, a twarz Adama pochyla się. Powoli obracali się w tańcu i w pewnym momencie mógł z bliska obserwować, jak ich języki łączą się w zmysłowym tańcu. Krzysztof poczuł gwałtowne ukłucie zazdrości, niepokoju i podniecenia. Kilka dni balansowania na krawędzi orgazmu zrobiły swoje, co objawiło się, po raz któryś już, gwałtowną i niemal bolesną erekcją. Drżącą ręką sięgnął po drinka. Wziąłem głęboki oddech. Opanuj się. Dzieje się to, po co tu przyszliście. Właśnie dzieje się twoja fantazja – pomyślał. To dopiero początek wieczoru. Po chwili, zdającej się trwać wieczność, ich usta oderwały się od siebie. Basia przywarła twarzą do torsu Adama i niespiesznie tańczyli dalej. W pewnym momencie ich oczy spotkały się. Basia, przytulona do obcego przystojniaka spojrzała przeciągle na swojego męża. Jej oczy błyszczały, a usta ułożyły się w dziubek wypuszczając w powietrze dyskretnego całus. Krzysztof z niepokojem i podnieceniem obserwował, jak znikają w tłumie tańczących. Powoli lecz nieuchronnie, para zaczęła przemieszczać się w drugą stronę sali.
„Nie za szybko to idzie?” – napisał drżącymi palcami
Minęła dłuższa chwila, podczas której odczuwał coraz większy niepokój i wyrzuty sumienia. Czy nie zapędzili się za daleko? Paradoksalnie, na początku martwił się o podejście swojej żony. Myślał, że będzie nieśmiała i skrępowana, co spowoduje, że wieczór skończy się dość szybko. Tymczasem, sytuacja rozwijała się zupełnie w innym kierunku i Krzysztof czuł, że traci nad nią kontrolę. Basia flirtowała w najlepsze, pozwalając adoratorom na coraz więcej. Miał wrażenie też wrażenie , że już odrobinę wypiła. Wiedział, że ma dość słabą głowę i po alkoholu robi się lekkomyślna. Podniecało go to, jak i niepokoiło.
Głowa pijana, dupa sprzedana – zadźwięczało mu w głowie stare, sprawdzone powiedzonko. Nieraz śmiali się z tego z kumplami, kiedy ktoś miał do opowiedzenia jakąś pikantną historię, o jakiejś zdradzie wśród znajomych. Teraz to wszystko działo się na jego oczach i za jego przyzwoleniem. Więcej! – pomyślał. Działo się za jego namową. Z rozmyślań wyrwała go wibracja telefonu.
„Czy nie tego właśnie chciałeś kochanie?” – przeczytał wiadomość od swojej żony. Czuł, że jej się spodobało. Jego dłonie stały się mokre od potu. Krzysztof już nie wiedział, czy jest bardziej przerażony, czy przepełniony żądzami i niezdrową ciekawością.
Przez kolejną godzinę sytuacja powtarzała się cyklicznie. Tańce, przytulanki, pocałunki. Raz z Robertem, raz z Adamem. Dobrze, że jest sporo ludzi – pomyślał. Przynajmniej te zabawy nie rzucają się w oczy wszystkim dookoła. Przez chwilę przeszła mu przez głowę myśl, że przecież mógłby ją widzieć ktoś ze znajomych. Piękna historia do plotek –ironizował w myślach. Basia robi mu rogi. To ci sensacja. Znajomi mieliby o czym plotkować. Dobrze, że mieszkamy w dużym mieście, gdzie łatwiej o anonimowość - pomyślał. W tym momencie, jakby z zaświatów, do jego głowy, pełnej myśli, dobił się głos, znajomy głos.
- Ładnie się zabawiacie moi drodzy. Pięknie! – głos był dziwnie znajomy.
Krzysztof przez dłuższą chwilę nie był w stanie wydusić z siebie żadnego głosu. Obok niego, z triumfalnym uśmiechem stała Jagoda, koleżanka Basi. Wpatrywał się w nią wielkimi oczami i z całkowitym osłupieniem. Czuł jak twarz pokrywa mu czerwony rumieniec.
- Co się tak patrzysz jakbyś ducha zobaczył? – śmiejąc się wypaliła Jagoda. – Ale was przyłapałam! Pysznie!
- Eeeeee, nieee, to nie tak – zaczął mamrotać niewyraźnie Krzysztof.
- Co jest nie tak Krzysiu? Twoja żonka zabawia się z dwoma facetami, a ty popijasz drinki i cały się trzęsiesz z radochy.
- Nie zaprzeczaj, bo obserwuję was już dobre pół godziny – jej oczy rozsyłały wkoło błyski, gdy przygważdżała go argumentami do taboretu.
- I wiesz co? – dodała filuternie, nachylając się nad jego uchem – podoba mi się ta zabawa! Mam nadzieję, że mogę trochę popatrzeć?
- Jagoda, to zupełnie nie tak – brnął w kłamstwie z coraz mniejszym przekonaniem Krzysztof.
Faktem jest, że trzyma mnie za rękę, a ja próbuję zaprzeczać, że to moja ręka – pomyślał.
- Błagam, Krzyś, nie ściemniaj. Znamy się nie od dziś. Dyskrecja murowana –dodała kładąc rękę na sercu.
I to na jakim sercu – zastanowił się Krzysiek. Dopiero teraz zaskoczenie opadło z niego na tyle, że był w stanie przyjrzeć się Jagodzie. Była trochę bardziej zaokrąglona od jego żony, wyższa i z zdecydowanie większym biustem, który prężył się zachęcająco spod rozpiętych guzików, czarnej bluzeczki. Obcisłe, połyskujące spodnie i buty na wysokim obcasie pięknie podkreślały krągłość pośladków. Krótkie blond włosy i krwisto czerwone usta dopełniały całości.
Rasowa suka – lubieżnie pomyślał Krzysztof. W dodatku już odrobinę wstawiona.
Przez kolejną chwilę zastanawiał się co robić. Nie było sensu uporczywie zaprzeczać, że coś się dzieje. Sytuacja była klarowna i czytelna.
Głupio wpadliśmy, chyba będę musiał przyjąć jej warunki – zastanawiał się. Z zadumy po raz kolejny wyrwał go głos Jagody.
- A jak wyciągałam Baśkę gdzieś wieczorem, to mówiła, że rodzina, grill i takie tam. Powinnam się na nią obrazić, ale jak zobaczyłam tych przystojniaków, to chyba jej wybaczę. Też bym wolała wyjść z nimi niż z koleżanką.
- A ty wariacie? Ciebie kręcą takie rzeczy? No nie spodziewałabym się. Takie ułożone i poprawne małżeństwo, a tu takie zabawy – karciła go ze śmiechem Jagoda.
- Co mogę powiedzieć? Przyłapałaś nas. Pierwszy raz coś takiego robimy i od razu wpadka – odpowiedział skruszonym głosem Krzysztof.
W tym momencie wyświetlacz telefonu leżącego na barze rozbłysnął wiadomością. Krzysztof wziął telefon do ręki i chciał przeczytać, ale Jagoda pochyliła się nad nim, opierając obfity biust na ramieniu. Poczuł odurzający zapach jej perfum.
- Pokaż co tam nasza Basia napisała… wspólniku – szepnęła mu do ucha. Poczuł delikatne muśnięcie jej warg. Wiedział, że to nie przypadek. Jagoda lubiła z nim poflirtować, a teraz, będąc panią sytuacji mogła sobie pozwolić na śmielszą zabawę. Drżącym palcem przesunął po wyświetlaczu telefonu.
„Oni dobierają się do mnie. Jestem już cała mokra. Jak tego nie zastopuję, to za moment może być za późno. Narada rodzinna? Za dwie minuty koło toalet? – przeczytał szklistymi z podniecenia oczami.
- Nieźle – zamruczała Jagoda.
„Ok. Za dwie minuty” – odpisał Krzysztof.
Miał burzę w głowie. Dostrzegał z daleka ich sylwetki w loży. Nie widział jednak co się dzieje pod blatem. Mógł sobie tylko wyobrażać, jak panowie próbują dobierać się do jego żony. Widział w wyobraźni ich natarczywe palce szukające żaru skrytego między udami. Ciekawe czy już tam są? Czy już czują tą wilgoć? Ciasnota w spodniach stała się nieznośna. Miał ochotę sobie ulżyć. Zresztą, niewiele brakowało aby ulga przyszła sama. Jak ja to wytrzymam dalej? – pomyślał.
- Za dwie minuty przy toaletach – przypomniała mu Jagoda. – Idź na naradę, a ja się zaszyję gdzieś w kącie. Znajdę cię jak będzie bezpiecznie –mrugnęła jeszcze porozumiewawczo i z drinkiem w dłoni zniknęła w tłumie ludzi.
Gdy ją zobaczył, nogi same się ugięły. Szybko odeszli w bardziej ustronne miejsce. Usta małżonków spotkały się w gwałtownym pocałunku. Pachniała nimi.
- To szaleństwo. Właśnie byłam pieszczona w miejscu publicznym – po tych słowach ich błyszczące oczy spotkały się. – Nie panuję już nad tym. Robili mi palcówkę. Obydwaj! Dobrze, że ta loża jest osłonięta z każdej strony – dodała.
- Moje majtki stały się trofeum – kontynuowała, po raz kolejny wprawiając Krzysztofa w osłupienie – Twoje ulubione. Będziesz musiał kupić mi nowe.
Powiedziała to, jakby zaszło coś oczywistego. Samiec upolował samicę i zdobył fant.
- Robert cały czas szepcze, że już nie może. Chce… chce żebym z nim na chwilę wyszła. Wiesz po co, prawda? – kontynuowała dziwnie spokojnym głosem Basia.
Krzysztof wiedział po co. Był zbyt poruszony żeby wykrztusić z siebie cokolwiek.
- Wiesz, że dzisiejszej nocy zostaniesz rogaczem? Wiesz o tym i chcesz tego, prawda? – mówiąc to naparła dłonią na jego nabrzmiałego penisa.
Krzysztof był już całkiem oszołomiony i zmiażdżony emocjami.
- Ciebie to naprawdę podnieca? – wyszeptała pytająco do ucha – chcesz żebym z nim poszła, prawda? – upewniała się jeszcze. Widzę, że tego chcesz – dodała już bardziej zdecydowanym głosem – powiedz jak bardzo.
Basia zupełnie nie przypominała jego żony, z którą przeżył już tyle lat. Stała przed nim odurzona seksem i alkoholem, w przykrótkiej, czarnej sukience i bez majtek. Jej język co chwilę szukał drogi do jego ust gdy tak lubieżnie szeptała sprośności. Resztki oporu zniknęły. Krzysztof zapadał się w otchłań żądz.
- Tak, chcę tego – wydyszał szarpiąc jej gorące wargi swoimi – zrób to!
- Straszny z Ciebie wariat. Mam nadzieję, że to się źle nie skończy. Obserwuj sytuację i… kocham cię!
Po tych słowach Basia odwróciła się na pięcie i zdecydowanym krokiem zniknęła w tłumie. Jeszcze raz obróciła się w jego stronę i posłała błyszczące podnieceniem spojrzenie.
Po kilku ich zobaczył. Szli szybkim krokiem. Weszli na piętro, gdzie w korytarzyku przylegającym do antresoli były toalety, zdecydowanie mniej oblegane od tych na parterze. Udał się dyskretnie za nimi. Robert wszedł do męskiej toalety. Po kilkunastu sekundach, widocznie upewniwszy się, że nikogo nie ma wewnątrz, wychylił głowę i skinął w stronę Basi. Ta nie zwlekając zniknęła wewnątrz.
Serce Krzysztofa waliło jak młot. Jego żona właśnie weszła z obcym facetem do toalety na dyskotece żeby… Właśnie, żeby co? Żeby się z nim pieprzyć? Zrobić mu loda? Co tam się wydarzy? – wyobraźnia pracowała na najwyższych obrotach. Właśnie miał po cichu otworzyć drzwi od toalety, gdy jak spod ziemi wyrosła przy nim Jagoda.
- Nie tak szybko mój drogi – obwieściła. – Ja też jestem cholernie ciekawa co tam się wydarzy.
No tak. Musiała nas obserwować – pomyślał. Przez ostatnie kilka minut doznał tylu podniecających i wstrząsających bodźców, że prawie zapomniał o swojej… wspólniczce. Miał nadzieje, że Jagoda tego nie spieprzy. Była wstawiona i wyraźnie rozbawiona, a on, tak naprawdę, znajdował się na jej łasce. Może powinien powiedzieć Baśce? Pewnie nie byłaby zachwycona.
Trudno, mleko się rozlało. Za późno na wyrzuty - podsumował w myślach i zlustrował wzrokiem Jagodę.
- Dobrze, tylko po cichu. Proszę –dodał spoglądając na jej szpilki. - W czymś takim nie da się chodzić po cichu.
Jagoda tylko puściła mu oko i szybkim ruchem zrzuciła buty.
- Jestem gotowa – zameldowała wesołym głosem.
Widać było, że nie odpuści i jest zdecydowana. Krzysztofowi pozostało tylko ogłosić kapitulację, co uczynił znacząco wzdychając. Otworzył drwi. W toalecie panował lekki półmrok. Poprzez fakt, że sala na piętrze była wyłączona z obiegu przez remont, na antresoli kręciło się tylko kilka osób. Głównie parki szukające spokojnego miejsca. Zupełnie jak moja Basia – przyszło mu na myśl. W toalecie również było pusto. Krzysztof wiedział, że kochankowie pewnie usłyszeli otwierające się drzwi. Nie chciał ich spłoszyć, a jednocześnie zastanawiał się jak dyskretnie znaleźć się w sąsiedztwie akcji. Pochylił się szybko i zlustrował teren. Wszystkie kabiny, oprócz ostatniej były puste. Kątem oka wskazał Jagodzie sąsiednią. Widać było, że zabawa ją wciągnęła, bo w skinęła tylko głową i na palcach podążyła do celu. Krzysztof tymczasem trzasnął drzwiami od kolejnej kabiny. Po kilku chwilach wyszedł robiąc trochę hałasu i odkręcił wodę w umywalce. W międzyczasie drzwi wejściowe otworzyły się i ktoś podszedł do pisuaru. Krzysiek wykorzystał zamieszanie i szybko dołączył do Jagody, czekającej w kabinie. Po cichu zamknął drzwi od środka. Facet, który zbłądził aż na piętro wyszedł trzaskając drzwiami. Zostali sami. Do toalety dochodziły tylko dudniące dźwięki muzyki z Sali poniżej. To dobrze – pomyślał. Nie będzie nas słychać. Tylko czemu tam jest tak cicho? – zastanawiał się nasłuchując odgłosów z sąsiedniej kabiny.
Po ścianach cały przetaczało się dudnienie basu z dyskoteki. W kabinie było trochę ciasnawo. Pikanterii sytuacji dodawał biust Jagody, która nawet nie próbowała odsunąć się do tyłu. Stali tak w zwarciu. Na twarzy czuł jej gorący oddech.
Dziwna sytuacja – pomyślał. Na kilku metrach kwadratowych, tuż obok siebie znajdują się cztery podniecone osoby. I wszyscy po cichutku. Paranoja –skonkludował.
Po chwili z sąsiedniej kabiny dotarły pierwsze szelesty. Razem ze swoją towarzyszką zaczęli nasłuchiwać, próbując przebić się przez szum muzyki. Coś się działo. Jakiś urwany, cichy chichot, mruczenie. Już się do niej dobrał – podpowiadał Krzysztofowi diabeł w jego głowie.
Jagoda, błyszczącymi oczami skinęła lekko głową w dół. Krzysztof zrozumiał sugestię. Powoli, jak najciszej pochylił się aby spojrzeć w przerwę pomiędzy podłogą, a przepierzeniem kabiny. Zauważył, ich stopy. Basia stała na palcach, przodem do Roberta. Całują się – pomyślał. Miał wrażenie, że słyszy lekko mlaskające odgłosy, ale może to tylko wyobraźnia. Pięty jego żony opadły. Usłyszał kolejne dźwięki, które zakwalifikował jako „tekstylne”. Po chwili, z brzękiem klamerki od paska opadły na dół spodnie Roberta. Krzysztofowi wydawało się, że jego Basia siedzi teraz na toalecie przed swoim kochankiem.
- Oooooo, jaki duży - usłyszał znajomy głos. – Dawaj tę pałę ogierze – kontynuowała.
Krzysztof nie umiał opanować drżenia. Poczuł dłonie Jagody na swojej głowie. Delikatnie głaskała go po szyi. Odgłosy z kabiny obok nie pozostawiały wątpliwości. Basia robiła Robertowi loda. Sądząc po jego pomrukach i westchnięciach, robiła to dobrze.
- Jeszcze nie widziałam tak dużego –dosłyszał jej głos.
Czy ona robi to specjalnie?- zastanawiał się. Pewnie się domyśla, że on podsłuchuje. Poczuł jakiś ruch nad głową. Spojrzał kątem oka. Dłoń Jagody powędrowała pod spodnie. Robiła sobie dobrze nie zważając na jego obecność.
Bodźce zalewały Krzysztofa z każdej strony. W kabinie obok, jego żona zaspokajała oralnie obcego mężczyznę, a nad jego głową masturbowała się blond piękność. Poczuł jak palce Jagody zaciskają się na jego włosach. Pociągnęła go do góry. Spoglądała mu w oczy z odległości kilkunastu centymetrów.
Jest napalona jak suka w rui – zdążył tylko pomyśleć, zanim poczuł jej wilgotny palec na swoich wargach. Jagoda, cały czas patrząc mu w oczy, rozchyliła jego wargi i powoli wsunęła palec do środka. Po smaku i zapachu nie miał wątpliwości. To był ten palec, który przed chwilą zagłębiała w swoim kroczu. Skrajnie podniecające było to, że nie mógł nic zrobić. Nie mógł wydać z siebie żadnego dźwięku. Miał dziką ochotę odwrócić ją tyłem, zedrzeć te błyszczące spodnie i wpakować swoją dzidę w wilgotną cipę. Tymczasem, inicjatywę przejęła Jagoda. Powoli, wysunęła palec z jego ust, lubieżnie oblizała go i z powrotem zaczęła przesuwać po jego wargach.
- Ooooh, dalej, ssij, robisz to cudownie – szeptał męski głos z kabiny obok – nie przerywaj, czujesz jak bardzo tego potrzebuję – kontynuował lubieżnym szeptem Robert
- Mmmm, duży jest – Basia ponownie pochwaliła męskość kochanka – wielki.
Wyobraźnia Krzysztofa zaczęła pracować jak po uruchomieniu podtlenku azotu. Jak duży? Czy większy niż jego? Tysiące myśli wirowały zlewając się w jedną plamę.
Z tego toku myślowego wyrwał go nowy dźwięk. Do toalety ktoś wszedł. Usłyszałem męskie głosy.
W kabinie obok zrobiło się chwilowe zamieszanie i zapadła cisza. Niespodziewani goście chyba się domyślili, co może się dziać.
- Spooooko, już się zmywamy, nie krępujcie się!!! –zawołał podpity głos. Rozległy się śmiechy. Szum wody z umywalki. Trzaśnięcie drzwi. Cisza. Po kilkunastu sekundach w kabinie znowu coś się ożywiło. Jakieś szelesty. Pomrukiwania.
- Odwróć się – stanowczy szept Roberta.
- Oooo, jaki wielki! Ostrożnie, powoli! J-jest za duży – droczyła się Basia.
- Nie mam prezerwatywy – ten komunikat Roberta zadziałał na Krzysztofa jak sygnał ostrzegawczy. Nie przypominał sobie żeby brała torebkę do toalety. Zresztą, jeśli nie dotarła jeszcze to Tik-Taków, to nawet nie wiedziała, że ma prezerwatywy w torebce. Krzysztof był głęboko przekonany, że zaraz wszystko się skończy.
Zapanowała wymowna cisza.
- Trudno, chcę go w sobie - nie wierzył w to co usłyszał. Jego żona miała zamiar pieprzyć się z obcym facetem bez zabezpieczenia. Powinien to przerwać.
Niestety, albo na szczęście, na posterunku czuwała jego towarzyszka w procederze podsłuchiwania, która zatkała mu usta pocałunkiem. Ciepły i mokry język wtargnął do jego ust. Jednocześnie poczuł dłoń na swoim kroczu.
O nie, tylko nie to – zdrętwiał. Miał cholerną ochotę, ale bał się stracić to podniecenie, które magazynował w sobie od kilku dni. Wiedział, że jeśli teraz je uwolni, to cały czar pryśnie i pojawią się wyrzuty sumienia. Nie mógł jednak nic zrobić. Nie mógł i nie chciał, bo zakazany dotyk obcej kobiety był równie podniecający jak odgłosy ostrego seksu zza przepierzenia.
- Oooooooh – usłyszał westchnięcie Basi – już jest cały w środku?
- Spokojnie maleńka – wydyszał męski głos – jak będzie cały w środku, to poczujesz.
Kurwa, jakiego on ma tego kutasa?! – denerwował się Krzysztof.
Po chwili z kabiny obok dobiegały już regularne odgłosy pieprzenia. Słychać było jak jaja Roberta uderzają o krocze Basi za każdym pchnięciem.
Jest głęboko, wszedł do końca –pomyślał Krzysztof z dziwną satysfakcję
Jagoda również nie próżnowała. Korzystając z tego, że kochankowie obok zaczęli być hałaśliwi, rozpięła rozporek Krzysztofa i wydostała jego członka na zewnątrz. Jeszcze raz spojrzała mu w oczy, po czym usiadła na toalecie i drapieżnym ruchem chwyciła go w usta.
Krzysztof był w siódmym niebie. Gorące wargi i zwinny język doprowadzały go do szaleństwa. Wiedział, że długo to nie potrwa. Jagoda jednak potrafiła panować nad sytuacją. Jedną dłoń trzymała na jego podbrzuszu i ilekroć wyczuła drżenie mięśni i przyspieszony oddech, wypuszczała jego członka z ust aby nie dopuścić do wytrysku.
Po chwili przerwała pieszczoty aby wstać i ponownie złączyć usta w pocałunku. Krzysztof poczuł jej dłoń na swojej. Patrząc mu w oczy, powoli nakierowała ją na rozpięty już zamek w spodniach. Dało się wyczuć promieniujące ciepło. Łapczywym ruchem zagłębił się w gorąco. Nie dbał już tak bardzo o ciszę, bo z kabiny obok dochodziły teraz niczym nie skrępowane jęki i klaszczące odgłosy zderzających się ciał. Jagoda nie przestawała go całować. Jej dłoń masturbowała jego członka. Miała teraz ułatwioną kontrolę, bo wyczuwała twarzą rytm jego oddechu. Pieszczoty musiała przerywać raz za razem, bo nie brakowało wiele. Krzysztof napierał palcem na jej nabrzmiewającą łechtaczkę. Oddech Jagody również przyspieszał. Gorący język baraszkował teraz po jego uchu.
Pojękiwania Basi w sąsiedniej kabinie również narastały, w miarę tempa.
Szkoda, że tego nie widzę. Czyste szaleństwo! – myślał. W tym momencie poczuł jak ciało Jagody zaczyna drżeć. Uda zwarły się w mocnym uścisku na jego dłoni. Partnerka zaczęła szczytować. Miała jeszcze na tyle przytomności żeby puścić wolno członka, który niebezpiecznie zbliżał się do erupcji na skutek jej coraz bardziej nieskoordynowanych ruchów. Przywarła do niego całym ciałem. Krzysztof musiał przyznać, że była twarda. Nie wydała z siebie żadnego dźwięku. Tylko krótki, przerywany oddech, którego ciepło wdzierało się do jego ucha, świadczył o przeżywanej rozkoszy.
Orgazm Jagody niemal zlał się ze szczytowaniem Basi.
- Ooooooohhhhh, dochodzę - wyjęczała tylko jego żona. Miał wrażenie, że czuje przez przepierzenie drżenie jej ciała. Robert nie przerywał gwałtownych pchnięć.
- Ja też. Już nie mogę! Mam wyjść? Gdzie mam się spuścić? Szybko – sapał męski głos
Co teraz! – eksplodował krzyk w głowie Krzysztofa.
- Nie przerywaj, błagam, pieprz mnie mocniej – jęczała Basia, jakby nie robiła sobie nic z tego, że za chwilę wypełni ją nasienie innego faceta. Innego faceta! – dźwięczało uporczywie.
- Aaaarghhhh……. Rozległo się przeciągłe charczenie połączone z jękami. Usłyszał jeszcze kilka mocnych klaśnięć. Wiedział, ze Robert właśnie dochodzi. Nic już nie można było zrobić.
Gdy przyspieszone oddechy kochanków uspokoiły się, z kabiny obok dobiegł głos Roberta.
- Bosko było. Jesteś wspaniała. Ja teraz wyjdę, a ty odczekaj chwilę i jak będzie cisza, to wracaj do nas. Adam już chyba tęskni za nami.
- Dobrze, daj mi chwilę – powiedziała Basia cichym głosem.
W tym czasie, Jagoda podziękowała mu za swoją rozkosz gorącym pocałunkiem. Jej dłoń wepchała nabrzmiałego członka z powrotem w spodnie. Krzysztof nie wiedział, czy ma dziękować, czy domagać się zaspokojenia. Był naprawdę na krawędzi. Miał wrażenie, że sperma rozsadza jego jądra od środka.
Drzwi trzasnęły. Zapadła cisza.
- Idź do niej i pamiętaj, jeszcze z tobą nie skończyłam – szepnęła mu do ucha Jagoda.
Z jednej strony był cholernie chętny aby z nim „skończyła”, a z drugiej musiał zobaczyć żonę. Natychmiast!
- Basiu, otwórz, to ja – powiedział cicho pukając do kabiny gdy tylko za Robertem zamknęły się drzwi.
Otworzyła. Spoglądała szerokimi źrenicami, oddychając ciężko. Na twarzy dostrzegł czerwone rumieńce, a fryzurę w ruinie. Dostrzegł, że po udzie spływa sperma, znacząc biały ślad na czarnej pończosze. Wyglądała jak dziwka, a jednocześnie jak demon seksu. Jak jakaś wampirzyca z dna piekieł. Wyglądała oszałamiająco.
- Nic nie mów. Nic nie tłumacz. Wszystko słyszałem – zatkał jej usta pocałunkiem. Dłonią sięgnął do krocza. Poczuł śliską i lepką wilgoć.
- On to zrobił. Nie mogłam się powstrzymać. Chciałam dojść – wyszeptała. – Czujesz ta wilgoć? Spuścił się we mnie. Spuścił się tam, gdzie do tej pory, byłeś tylko Ty – szeptała cały czas lubieżnym głosem.
- Chcę jeszcze! Chcę ich obydwu – kontynuowała wywód. Pociągnęła do góry jego dłoń, która była mokra od nasienia i jej soków. Oblizała palce.
- Słyszysz co mówię? Chcę jeszcze – po tych słowach pocałowała go.
Krzysztof zamarł. Jej usta miały smak jakiego wcześniej nie znał. Nie znał tego smaku, ale wiedział już, że jest to smak Roberta. Na początku wzdrygnął się. Czuł, że Basia zrobiła to celowo, aby jeszcze bardziej go podniecić i trochę upokorzyć.
- Lubisz to, prawda? Lubisz gdy jestem brudna i niegrzeczna.
Sięgnęła dłonią do jego krocza.
- O taaaak, lubisz mój mężusiu.
Zanurzyła palce w swojej ociekającej pochwie. Po chwili podsunęła mu je przed twarz. Krzysztof czuł jak rozsmarowują lepką wilgoć po jego wargach.
- Czujesz zapach seksu, zapach faceta? Wiesz jaki był wielki? Jak dobrze mi zrobił? – dręczyła go z lubieżną miną na twarzy.
- Ty do tego doprowadziłeś. Ty i twoje fantazje. A ja głupia nie wiedziałam jak dobrze smakuje owoc zakazany – roześmiała się Basia, całując go znowu w usta.
Krzysztof słuchał jej zszokowany. Czyżby coś poszło nie tak? Czyżby otworzył puszkę Pandory? Pomimo gigantycznego podniecenia, w jego serce wdzierała się lodowata igła niepokoju i zazdrości.
A jeśli ją stracę? – przemknęło mu przez myśl.
- Ejże głuptasie, nie patrz na mnie tak poważnie. Chciałeś zabawy, to masz zabawę. Poczytałam trochę w necie, co kręci takich wariatów jak ty. Mam nadzieję, że to spojrzenie nie oznacza końca wieczoru? Pamiętaj, że to tylko gra. Jutro znowu będziemy tylko my. Kocham cię! - wyrzuciła z siebie miotając jednocześnie iskry z oczu.
Krzysztof poczuł ulgę. Cały dzisiejszy wieczór nie mieści się w głowie – pomyślał. Basia ma rację. Sam ją do tego sprowokował. Namówił ją żeby zachowywała się jak dziwka. Prowokował ją już od dawna. Nie powinien się dziwić. Jeśli mimo to, dalej wyznaje mu miłość, to chyba nie jest najgorzej. W końcu jego kutas dalej stał niezaspokojony, a cała sytuacja w dalszym ciągu była dla niego bardziej podniecająca niż irytująca.
Ciekawe czy Jagoda dalej tam jest? Czy ich słyszała? – nagle przypomniał sobie o blond piękności.
Po chwili byli już na zewnątrz. Basia weszła jeszcze szybko do damskiej toalety żeby na spokojnie doprowadzić się do ładu. Gdy wyszła zauważył jeszcze, że ślady spermy na jej pończochach pozostały pomimo prób ich starcia. Wyglądało to równie obleśnie, co podniecająco.
- Wiesz, że to nie koniec? – zaczęła ponownie Basia – tam jest jeszcze Adam.
- Co myślisz? Co robimy dalej? – odparł
- Co robimy? Tam jeszcze czeka jeden napalony samiec. Jeśli teraz się nie wymkniemy, to dziś przeleci mnie jeszcze jeden facet. Może zrobię to jeszcze raz z Robertem – kontynuowała, bezlitośnie uświadamiając Krzysztofowi co może się dalej wydarzyć.

Czuł suchość w ustach. Wyraźnie dała mu furtkę.” Jeśli się teraz nie wymkniemy” – dźwięczało mu w głowie.
Jego usta wypowiedziały kwestię zupełnie niezależnie od rozsądku, który słabym głosem domagał się przerwania tego upadku moralnego.
- Twoje stare mieszkanie. Teraz stoi puste. Pojadę tam pierwszy i schowam się w małym pokoju. Zaproś ich tam – Krzysztof nie dowierzał w to co słyszał z własnych ust.
Spojrzała na niego rozszerzającymi się źrenicami. Dostrzegłem w nich mieszankę pożądania, winy i nagłego zrozumienia. Zrozumiała, że on naprawdę chcę, żeby to się stało.
- Jak teraz nie przerwiemy to wrócę tam i zaliczę dziś jeszcze jedni pieprzenie, wiesz o tym? - patrzyła mu w oczy przenikliwie – naprawdę to zrobię.
- Tak. Kocham Cię – zakończył dyskusję Krzysztof – wracaj do nich. Posiedźcie jeszcze pół godziny, a ja zaraz wskoczę w taksówkę i pojadę tam pierwszy.
Co z Jagodą? – jakiś natrętny głos domagał się nieustannie wyjaśnienia zagadki jego atrakcyjnej „wspólniczki”.
Tytułem wyjaśnienia. Barbara i Krzysztof byli właścicielami jeszcze jednego mieszkania, które sprezentowali Basi jej rodzice. Wynajmowali je studentom, ale teraz było świeżo po remoncie i czekało na nowych lokatorów. Klucze podpięte z domowymi na wszelki wypadek, jakby trzeba było tam zajrzeć.
Z przemyśleń po raz kolejny wyrwał go sms. Spojrzał na telefon. Jagoda!
„Wybacz Krzyś, ale muszę to zrobić. Nie gniewaj się. Idę przyłączyć się do zabawy. Mam nadzieję, że jeszcze się dziś spotkamy” – wiadomość kłuła w oczy i nie pozostawiała żadnych wątpliwości, co się stanie.
- Kurwa mać! – wymknęło się z jego ust. A to mnie suka urządziła - dodał już w myślach. Szybkim krokiem wrócił się z holu do sali, w której imprezowała jego żona z kolegami. Akurat zdążył zauważyć, jak Jagoda ściska się na powitanie z Basią. Przez chwilę rozmawiały obok loży. Miał wrażenie, że dostrzega wyraz zaskoczenia na twarzy żony. Chyba jednak doszły do porozumienia, bo po chwili Basia przedstawiała przyjaciółkę kolegom. Panowie skwapliwie zrobili więcej miejsca i powrócili do rozmowy.
Jakąś minutę wcześniej, jego żona zdecydowanym krokiem wracała do loży. Miała jeszcze wątpliwości, czy to, co się dzieje nie zmierza w złym kierunku, ale wyzbywała się ich coraz bardziej. W sumie – dlaczego nie? Jeśli jej mąż to również akceptuje. Dostrzegała u niego objawy wewnętrznej walki, jednak każde dotknięcie penisa powodowało kapitulację.
Faceci! Cały rozum w kutasie – pomyślała. Swoją drogą mój mężuś musi mieć nieźle poprzewracane w głowie – kontynuowała rozważania. Na początku myślała, że po tych macankach w tańcu zarządzi odwrót. Tymczasem wyszło, jak wyszło. Jeszcze czuła przyjemne mrowienie w kroczu. Seks z Robertem był świetny. Co prawda, czuła się jak tania kurwa, wypinając tyłek w toalecie dyskoteki, ale nie żałowała. Robert był typowym macho. Owłosiony, z kilkudniowym zarostem i ta jego pała. Kutas Roberta był wielki, twardy i żylasty. Nie był może dużo większy od członka Krzyśka, ale był inny. Bardziej samczy, bardziej władczy. Generalnie, Robert kipiał testosteronem. Wiedziała też, że chce aby ją przeleciał jeszcze raz. Teraz była już pewna, że się nie cofnie. Po tej rozmowie, gdy poprzez pocałunek z Krzysztofem, w którym wymieszały się ich soki, przełamali kolejne tabu, wiedziała, że to musi się stać. W mętnych oczach męża dostrzegała tylko oddanie i pożądanie. Łatwo okręcić sobie faceta wokół palca. Swoją drogą, przeżyła z nim ponad dwadzieścia lat i dopiero teraz okazało się, że wcale nie jest taki święty. Może to i dobrze – zastanowiła się. Życie po czterdziestce wydawało się zmierzać już tylko do emerytury, a tymczasem dzieją się rzeczy niezwykłe.
Idąc tak zamyślona, nawet nie zauważyła kiedy przed samą lożą wpadła na kogoś. Zderzenie wyrwało ją z zadumy.
- Basia!? A Ty co tu robisz? – głos należał do jej przyjaciółki, Jagody.
Mina Barbary przypominała minę Krzyśka dłuższą chwilę wcześniej. Nie była w stanie wydusić z siebie ani słowa. Szybko, wymyśl coś! – krzyczał głos w jej głowie.
Jagoda zbliżyła się do niej konfidencjonalnie.
- Nie wysilaj się. Wszystko wiem. Jestem tu już dłuższy czas. Byłam razem z Krzyśkiem w kabinie obok, kiedy zabawiałaś się z tym przystojniakiem – odkryła karty przyjaciółka.
Basia patrzyła tylko w osłupieniu i nie dowierzała temu, co słyszała. Kompletnie jej się to wszystko nie mieściło w głowie.
- Wybacz, ale nie mogłam się oprzeć. Mam nadzieję, że podzielisz się ze mną tymi ogierami. Jestem tak napalona, że nie wrócę do domu bez solidnego rżnięcia. Chyba, że odstąpisz mi swojego Krzyśka, ale on jest pełny spermy jak balon. Wystarczy jedno ukłucie i pęknie – zażartowała na koniec Jagoda.
Co ona plecie, co tam się działo w kabinie obok? Basia myślała, że tylko ona dziś pracuje na pójście do piekła, a tymczasem jej mąż podsłuchiwał ją razem z najlepszą kumpelą. Pięknie! Ciekawe co jeszcze tam robili? – pomyślała z przekąsem.
- Nie wiń Krzyśka. Był tak samo zaskoczony jak Ty. Po prostu przypadek. Mam nadzieję, że szczęśliwy przypadek. Przedstawisz mnie? – przeszła do konkretów Jagoda.
Basia zaczynała powoli rozumieć co się dzieje. W sumie, obecność Jagody może doda jej trochę animuszu. Dziewczynie też należy się coś od życia, bo jej małżeństwo jest raczej niezbyt udane – zastanowiła się jeszcze. Dobre sobie! Udane małżeństwo? Właśnie wyznaczamy nowe standardy – roześmiała się w duchu.
- Oczywiście, że cię przedstawię! Panowie – skinęła ręką – to moja serdeczna przyjaciółka, Jagoda. Mam nadzieję, że nie macie nic przeciwko temu żeby dotrzymała nam towarzystwa?
- Oczywiście Basiu, jak możesz pytać? – odezwał się Adam z lekkim akcentem, świadczącym o tym, że więcej rozmawia po angielsku niż po polsku.
Faceci! - pomyślała Baśka. O mało nie potknął się o własne nogi, tak skwapliwie robił jej miejsce w loży.
- Moja droga, ten jest póki co, mój – szepnęła jeszcze na ucho koleżance. - Na razie mogę ci odstąpić Roberta, a potem się zobaczy – puściła jej oko.
Zanim zajęła miejsce, napisała jeszcze szybką wiadomość do Krzysztofa. Niech wie, że nabroił.
Jej mąż obserwował sytuację z daleka i właściwie spodziewał się tego sms-a.
„Dlaczego mi nie powiedziałeś!?” – wiadomość przyszła po chwili.
„Wybacz. Nie chciałem psuć zabawy. Nie wiedziałem, że ona to zrobi. Zaskoczyła mnie całkowicie” – odpisał szybko.
Po kilku minutach telefon znowu zadźwięczał.
„Podpadasz dziś mój mężu. Plany bez zmian. Za piętnaście minut wychodzimy” – głosiła wiadomość.
Jadą w czwórkę? Co to ma znaczyć? – zastanawiał się. Trudno, teraz już nie mogę się wycofać – pomyślał.
Tymczasem, w loży, towarzystwo bawiło się w najlepsze. Robert z wyraźnym zadowoleniem flirtował z Jagodą. Fantastycznie – radował się w duchu. Ten wieczór zapamięta na długo. Cudowne rżnięcie w toalecie, a wygląda, że to jeszcze nie koniec.
Adam szeptał komplementy Basi, a jego dłoń śmiało wędrowała pomiędzy uda. W kieszeni spodni, z dumą wyczuwał trofeum – jej pachnące kobiecością majteczki. Niezła jest ta Baśka. Podobało mu się, że wie, czego chce. Dziś, najwyraźniej ma ochotę na mocne wrażenia. Był gotów jej to dać w każdej chwili. Jakby w odpowiedzi na tą myśl, jej drobna dłoń spoczęła na jego rozporku.
- Co my tu mamy? Wyczuwam całkiem duży kawał mięcha – połechtała jego próżność, szepcząc mu do ucha pochwały.
Adam poczuł się jak król. Wypiął zachęcająco krocze do przodu.
- Wyjdziemy gdzieś? – zapytał.
- Mam lepszy pomysł – odpowiedziała Basia.- Przenieśmy się w jakieś bardziej prywatne miejsce. Mam takie małe mieszkanko, całkiem niedaleko. Kupimy tylko po drodze jakieś napoje i będziemy mogli spędzić wieczór bardziej intymnie. Kto jest za? – zapytała.
Jak można się było spodziewać, głosów sprzeciwu nie było. Basia szybko wysłała wiadomość do męża, a panowie zamówili rachunek.
Krzysztof tymczasem siedział w taksówce, która dojeżdżała na miejsce. Szybkim krokiem wbiegł na drugie piętro. Po chwili krzątał się już po mieszkaniu. Przewietrzył pokój i zaczął się zastanawiać, czy będzie miał dostatecznie dobry widok na wydarzenia.
Jakiś czort podsunął mu jeszcze jedną myśl. W kartonie, w małym pokoju przechowywał różne graty. Przypomniał sobie o kamerce sportowej, która kiedyś kupił. Ostatni raz używał jej w czasie wycieczki w góry, jakieś dwa miesiące wcześniej. Szykował się do remontu garażu i wywiózł kilka pudełek swoich drobiazgów do mieszkania Basi, żeby nie zawadzały. Pamiętał, że kamerka była wrzucona plecaka turystycznego.
Jest! – zakrzyknął po cichu gdy ją znalazł. Bateria prawie pełna. Szybko poszukał dogodnej lokalizacji na regale między książkami.
„Jesteśmy prawie na miejscu” – obwieścił telefon.
Krzysztof jeszcze raz upewnił się, że kamera nie rzuca się w oczy. Włączył nagrywanie bez doświetlania diodą led i zgasił światło. Przez chwilę kamera będzie rejestrować tylko ciemność, ale trudno. Karta pamięci była spora. Powinno wystarczyć. Po przygotowaniu sprzętu zaszył się w małym pokoju. Na wszelki wypadek zasłonił całkiem rolety przeciwsłoneczne, aby w pomieszczeniu aby oświetlenie z ulicy nie rozświetlało ciemności. Zostawił uchylone drzwi. Pozostało tylko czekać. Po chwili dobiegł go szczęk zamka. Tuż za drzwiami jego kryjówki rozbłysnęło światło i zapanował gwar.
- Przytulne gniazdko – powiedział Robert
- Raczej kwatera studencka – zaśmiała się Basia – mam nadzieję, że nie liczyliście na apartament prezydencki?
- Dziewczyny, w takim towarzystwie, każdy apartament jest prezydencki – skomplementował Adam.
Towarzystwo szybko przeniosło się do dużego pokoju. Na szczęście, Basia zapaliła światło. Pewnie chce żebym wszystko widział – docenił Krzysztof. Dzięki temu będzie też niezły film – ucieszył się jeszcze.
Po krótkiej chwili z pokoju rozbrzmiała muzyka. Basia uruchomiła mały zestaw stereo i znalazła stację radiową z nastrojową muzyką. Panowie zatroszczyli się o drinki. Za moment, obydwie pary zaczęły tańczyć na tych kilku metrach kwadratowych powierzchni. Trudno to nawet było nazwać tańcem. Robert całował się z Jagodą, a Adam z jego żoną. Przy akompaniamencie muzyki dłonie wędrowały po ciałach, na których zaczęło ubywać garderoby.
Basia, zmysłowymi ruchami rozpinała koszulę Adama. Dla równowagi, Robert w tym czasie pozbawiał bluzki Jagodę. Krzysiek z ciekawością i podnieceniem przyglądał się. Jego członek, po raz kolejny tego wieczoru, zaczął budzić się do życia. Jagoda wyglądała oszałamiająco. Po chwili została tylko w czarnej bieliźnie i szpilkach, bo spodnie podzieliły los bluzki. Robert w pośpiechu zrzucał swoje ubrania, nurkując twarzą w obfitym biuście partnerki. Jakby bał się, że za chwilę zniknie. W przypadku Basi rozbieranie było dużo prostsze. Adam jednym ruchem pozbawił jej sukienki, pod którą skrywała tylko pończochy i krwisto czerwony biustonosz.
- Jesteś piękna Basiu – komplementował Adam, miętosząc jej pośladki.
- Spokojnie, spokojnie. Nie tak łapczywie – mruczała pomiędzy pocałunkami.
W międzyczasie obydwoje współpracowali przy spodniach Adama, które bardzo szybko opadły do kostek. Baśka nie zwlekała zbyt długo.
- Pokaż tego potwora! – powiedziała rozkazującym tonem i opadła przed Adamem na kolana. Zwinnym ruchem pociągnęła w dół jego bokserki, spod których wyskoczył dumnie sterczący członek. Zdecydowanie, Adam miał się czym pochwalić. Krzysiek z niedowierzaniem obserwował jak jego zona, która dopiero co strofowała Adama za łapczywość, otworzyła usta i przyssała się do tego, co sterczało przed jej oczami. Nie wiedział już na co ma patrzeć. Obok, na krawędzi kanapy, z szeroko rozłożonymi nogami leżała Jagoda, dociskając twarz Roberta do swojej kobiecości. Pokój zaczęły wypełniać pojękiwania rozkoszy i wilgotne mlaśnięcia. Jagoda z zapamiętaniem miętoliła swoje uwolnione już z biustonosza piersi.
Ile ja bym dał, żeby znaleźć się teraz na jego miejscu – rozmarzył się Krzysiek.
Jednak jemu przypadała na razie tylko rola widza.
Basia z bez wytchnienia próbowała wchłonąć w swoje usta członka Adama. Jest inny niż Roberta. Nie tak żylasty, ale potężny, grubszy i równie sztywny – komentowała w myślach. Jego główka, wydzielająca obfite ilości śluzu ledwo mieściła się w ustach. Mam nadzieję, że mężuś ma przedstawienie, jakiego oczekiwał – pomyślała jeszcze. Ssała coraz intensywniej. Dłońmi przyciągała umięśnione pośladki Adama, wbijając w nie swoje długie paznokcie.
- Ej, kocico, zrobisz mi krzywdę! – syknął jej kochanek. – Teraz pora na rewanż – dodał i zwinnym ruchem uniósł ją do góry. Basia wylądowała na kanapie obok Jagody, a między jej nogami usadowił się Adam. Wkrótce, obydwie przyjaciółki pojękiwały unisono w rytm pieszczot. Po chwili, Adam dołączył jeszcze palec, następnie kolejny, co Basia zaaprobowała głośniejszym jęknięciem. Ku swojemu zdziwieniu, Krzysiek dostrzegł jak jedna dłoń Jagody wędruje na pierś jego żony, która po chwili zrewanżowała się tym samym. Adam umiejętnie dozował napięcie, powoli zwiększając ilość palców zagłębionych w gorącym wnętrzu Basi. Trzy, potem cztery. Jego żona wiła się z rozkoszy, pomimo, że wejście do pochwy było już mocno rozciągnięte.
- Mocniej, chcę mocniej! – jęczała wyginając ciało w łuk, jednocześnie coraz mocniej szarpiąc sutki Jagody. Robert tymczasem zarządził zmianę. Jagoda wypięła swój kształtny tyłek w jego stronę, a jej twarz znalazła się nad jęczącą z rozkoszy Basią. Kochanek przymierzył się i z impetem wbił sterczącego kutasa w jej kobiecość.
- Aaaaaaa, jak dobrze – wydyszała blondynka. W tym czasie, pokój wypełniły znane już klaszczące dźwięki.
Adam przeciągał jeszcze zabawę. Krzysztof z narastającym niepokojem obserwował, jak jego małżonka wije się w przyjemności, gdy jej kochanek pieprzy ją już wszystkimi palcami dłoni, za każdym pchnięciem coraz głębiej. Niespodziewanie znalazł pomoc u Jagody, która ochoczo zanurkowała pomiędzy nogami Basi. Jej język raz po raz spotykał się z językiem Adama na nabrzmiałym guziczku łechtaczki. Krzysztof przeżył kolejne tego dnia (które to już?) zaskoczenie, bo nie spodziewał się tego typu czułości pomiędzy paniami. Jego żonie zdawało się to w ogóle nie przeszkadzać. Przeciągły jęk bólu pomieszanego z rozkoszą ogłosił sukces Adama, którego dłoń znalazła się cała w gorącym wnętrzu Basi. Fisting? Krzysztof widział to parę razy na filmach porno, ale żeby jego żona? Cały czas nie dowierzał. Kochanek próbował wykonywać jakieś ruchy w ciasnym wnętrzu jego żony, a Jagoda z wielkim zaangażowaniem pieściła ustami nabrzmiałą łechtaczkę. Tego wszystkiego było dla Basi za wiele. Krzysztof dostrzegł jak jej nogi zaczynają podrygiwać, a uda mocno zaciskają się na przedramieniu Adama, którego dłoń cały czas tkwiła w ciasnym wnętrzu.
Nie słyszał jeszcze tak głośnego orgazmu w wykonaniu swojej żony. Jej ciało wygięło się w łuk, w sposób prawie nienaturalny. Miał wrażenie, że dłoń Adama za chwile zostanie zmiażdżona. Jeszcze kilka wstrząsów i Basia bez sił opadła na kanapę. Kochanek, ostrożnie wyjął dłoń, której miejsce zajął natychmiast język Jagody. Do Barbary chyba dopiero teraz dotarło, co się dzieje, bo szerokimi ze zdumienia oczami spojrzała w dół. Chwyciła głowę koleżanki i przyciągnęła ją do siebie.
- Co Ty robisz wariatko? – zapytała słabym głosem, który szybko został stłumiony przez pocałunek. Dwie, całujące się kobiety wyglądały niesamowicie erotycznie, tym bardziej, że w rozciągniętej do granic możliwości kobiecości Basi, zdecydowanym pchnięciem rozgościł się członek Adama, czemu towarzyszył, kolejny, stłumiony przez pocałunek jęk.
Oczywiście, żaden nie pomyślał o zabezpieczeniu – z przekąsem zauważył Krzysztof, który z wypiekami na twarzy i kutasem w dłoni obserwował całą scenę. Dobrze, ze Basia ma spiralę – uspokajał się w myślach. Obserwował teraz plątaninę błyszczących od potu ciał. Nogi Basi sterczały wysoko w powietrzu, podtrzymywane przez Adama, a jego umięśnione pośladki poruszały się rytmicznie, wbijając potężny tłok w drobną brunetkę. Robert posuwał jagodę z coraz większą siłą. Jej jędrne i duże piersi kołysały się w rytm uderzeń członka. Narastające jęki, świadczyły o zbliżającym się szczytowaniu. Robert był w tej komfortowej sytuacji, że już raz przeżył rozkosz i teraz mógł się bardziej kontrolować. Tego samego nie można było powiedzieć o Adamie, który równie z narażony na podniety przez cały wieczór, dość szybko zaczął sapać i wykonywać nieskoordynowane pchnięcia.
Aaaaaarghhhh!!! – zaryczał coś nieskładnie i z całą mocą pchnął kutasa, którego końcówka musiała penetrować teraz najdalsze zakątki pochwy. Krzysztof z dziwną fascynacją obserwował strużkę spermy która powoli spływała po kroczu Basi, tworząc plamę na kanapie. Kobieta była chyba nie do końca zaspokojona, bo ostatkiem sił przyciągała kochanka do siebie. Adam jednak miał dość na ten moment.
- Zmiana panowie. Potrzebuję mocnych wrażeń. Adam, chcę żebyś mi dogodził tak jak Basi, no wiesz, dłonią. To było niesamowite! – zarządziła Jagoda. – Robert, zerżnij ją tak żeby popamiętała. Tylko ułożymy się inaczej – dodała jeszcze.
Basia była w zbyt dużym amoku aby kontrolować sytuację. Jagoda położyła się na plecach, nakazując jej klęknąć na czworaka w pozycji sześćdziesiąt dziewięć. Tym sposobem, drobny tyłek brunetki prężył się dumnie w powietrzu, a soki Adama cały czas sączące się z jej wnętrza zaczęły spływać prosto w rozchylone usta blondynki. Ku zaskoczeniu jej męża, dość ochoczo i bez ociągania przyssała się wargami do łechtaczki koleżanki, podczas gdy Adam zaczął zabawę z palcami. Jeden, drugi, trzeci… Krzysztof liczył i obserwował w napięciu. Tym razem gra była jeszcze bardziej perwersyjna, bo co chwilę, kochanek wysuwał palce, które Basia z wielkim zapałem oblizywała. Mieszkanie znowu wypełniły wilgotne, mlaskające dźwięki mokrego, wyuzdanego seksu.
Robert usadowił się za plecami Basi. Spojrzał z uznaniem na wypięte, błyszczące pośladki. Czubkiem penisa zgarnął jeszcze wilgoć wypływającą z jej szparki. Nie odmówił sobie jeszcze jednej przyjemności.
- Sssij kocico! – te słowa skierował do Jagody, która zmierzając ku orgazmowi, próbowała językiem dosięgnąć łechtaczki Basi. Posłusznie rozchyliła usta. Żylasty, połyskujący kutas znalazł drogę do jej gardła. Robert wykonał kilka pchnięć, niemal doprowadzając ją do zakrztuszenia, po czym bez ostrzeżenia wpakował go do samego końca, w wymęczoną kobiecość Basi. Pchnięcie było tak silne, że niemal zderzyła się głową z Adamem, który w tym czasie usadowił już całą dłoń w pochwie Jagody.
- Ostrożnie brutalu! – wysapała Basia.
- Tak, jak koleżanka prosiła. Zerżnę cię tak, jak nikt, nigdy dotąd – odpowiedział kochanek, który wyglądał jakby sam był w amoku.
Rozpoczął ostre pchnięcia, do samego końca, bez pardonu. Odpowiedziały im oczywiście jęki.
- W który pośladek wolisz najpierw? –zadał niezrozumiałe dla Basi pytanie.
- Jak? O czym mówisz? – wysepleniła brunetka z trudem, bo jej twarz była dociskana przez Adama do krocza koleżanki.
- A o tym mówię! – odkrzyknął posuwający ją ogier . Rozległ się głośny trzask, kiedy wymierzył jej potężnego klapsa w pośladek.
Aaaaaaa! Przestań natychmiast! – krzyknęła Basia odrywając usta od łechtaczki Jagody.
Nie na długo, bo Adam silną dłonią złapał ją za włosy i nie pozwolił na dłuższe przemowy. Spojrzał wymownie na Roberta.
Aaaaaa! – kolejny głośny trzask i stłumiony krzyk Basi wypełniły powietrze.
Krzysztof przez chwilę wpadł w przerażenie. Co się dzieje? – myślał. Czy to jacyś zboczeńcy? Co będzie jeśli będą chcieli je skrzywdzić? Sam nie da im rady. Może dzwonić po policję?
Po policję? Dobre sobie. I co im powiesz? Halo, moja żona pieprzy się z dwoma osiłkami w dużym pokoju, a ja walę sobie konia w małym. Trochę mnie to martwi, bo jeden pierze ją po dupie – przedrzeźniał sam siebie w myślach.
Sytuacja jednak przybrała nieoczekiwany obrót, bo po kolejnym, siarczystym uderzeniu, Basia jeszcze raz oderwała usta od krocza przyjaciółki i oglądając się za siebie z zaciętą miną wykrzyczała – rżnij mnie ty wielki skurwysynu, rżnij jak szmatę!!! Pokaz co potrafisz!!!
Podziałało to na Roberta, jak płachta na byka, bo wyzbył się wszelkich hamulców. Jego żylasty kutas wbijał się w pochwę po same jaja, a powietrze co chwilę przecinały siarczyste razy wymierzane w pośladki.
Kurwa, co tu się dzieje! – przeżywał Krzysztof, z trudem panując nad swoim wytryskiem.
- Jeszcze trochę. Wytrzymaj – szepnął do swojego umęczonego kutasa.
Orgia ciał i dźwięków trwała jeszcze przez dłuższą chwilę. Pierwsza szczytowała Jagoda. Jej krzyki wydostawały się co chwile spomiędzy ud Basi, a ciało wiło się w spazmach rozkoszy nadziane na dłoń Adama, który w po chwili zastąpił ją swoim kutasem. Lubieżnik wykonywał kilka pchnięć w pochwie, po czym wpychał go z całej siły w usta Basi, która już nie miała siły się opierać. Gdy jej koleżanka doszła do siebie orgazmie, z większym zaangażowaniem zajęła się jej łechtaczką, o którą co chwilę uderzały jaja Roberta. Dla Basi również nadchodził kres. Widząc co się dzieje, Adam przytrzymał jej głowę mocniej, z całych sił pieprząc usta. Po jej policzkach zaczęły spływać łzy zmieszane z makijażem. W końcu stało się. Ciało ogarnęły spazmy, których widok był tak podniecający, że Robert również nie wytrzymał i z jękiem zaczął opróżniać swoje jaja głęboko, w najgorętszych zakamarkach cipki. Czekający jakby na sygnał Adam, wreszcie przestał masakrować kutasem jej usta i z lubością na twarzy zaczął się spuszczać na policzki, usta i włosy. Po wszystkim, pieczołowicie powycierał w nie swoją męskość. Basia bez sił opadła na leżącą pod nią Jagodę.
Kurwa, co to było? – to była pierwsza myśl, która przyszła jej do głowy, gdy doszła do siebie po najmocniejszym szczytowaniu jakie pamiętała w swoim życiu. Właściwie to nie tak. Pamiętała tylko pierwsze klapsy i moment, w którym Adam zaczął gwałcić jej usta. Potem był już tylko nie kończący się festiwal rozkoszy, bólu, smaków i dźwięków.
- Jak się czujecie dziewczyny? Nie było za ostro? – z niespodziewaną czułością w głosie zapytał Robert.
Basia, powoli, przezwyciężając pieczenie w kroku oderwała się od ust Jagody, która cały czas pieściła jej łechtaczkę, po której spływało nasienie kochanka.
- Za ostro? Jeszcze, kurwa nikt, nigdy, mnie tak nie zerżnął. Nie wiedziałam, że w ogóle coś takiego jest możliwe. Dzięki wielki byku! – odpowiedziała szybko, kończąc swoje podziękowanie całusem złożonym na główce kutasa, który właśnie przewiózł ją od nieba na samo dno piekieł. I z powrotem.
Kątem oka spojrzała na ciemną szparę w uchylonych drzwiach od małego pokoju. Wiedziała, że jej mąż tam jest i obserwuje wszystko. Ciekawe co teraz czuje? Czy nie żałuje swojej decyzji? Trudno, jego wybór. Będzie musiał z tym żyć.
Na chwilę wzięła jeszcze do buzi członka Adama, szepcząc do niego czułe słówka. Na koniec jej uwaga skierowała się w kierunku Jagody, która również dochodziła do siebie podziwiając sufit nieobecnym wzrokiem. Basia chwyciła ją za rękę i pociągnęła. Koleżanka spojrzała na nią z zagadkowym uśmiechem. Jej twarz, podobnie jak twarz Basi pokryta była rumieńcami i udekorowana śladami spermy. Przez chwilę patrzyły sobie w oczy. Bez zbędnych słów usta złączyły się w namiętnym pocałunku. Dziewczyny całowały się z energią wyposzczonych kochanków, co chwilę zlizując strużki nasienia ze swoich policzków. Panowie przyglądali się temu z uznaniem.
Robert nalał whisky do szklaneczek.
- Zatem, za bardzo udany wieczór! – podniósł szklankę do góry.
Brzęk zderzających się szklanek obwieścił, że wszyscy podzielają jego opinię.
- Panowie, weźcie jednak pod uwagę, że na nas czekają mężowie w domu – powiedziała z kpiącym uśmieszkiem Jagoda.
- Zobaczymy się jeszcze? Dostaniemy w końcu te numery telefonu? – domagał się Adam.
Basia spojrzała jeszcze raz w ciemną szparę drzwi, próbując przebić ciemność.
- Może kiedy indziej. Pamiętajcie, że ja mam numer telefonu do Roberta – spojrzała w jego stronę – czyż nie zadzwoniłam?
Robert roześmiał się.
- Wiem, że zadzwonisz znowu. Takie rasowe kobiety jak ty potrzebują porządnego rżnięcia raz na jakiś czas.
- Raz na jakiś czas? Nie doceniasz mnie? –puściła oko w jego stronę Basia, po czym jeszcze raz spojrzała poprzez przedpokój w ciemność.
Pograjmy jeszcze chwilę. Niech poczuje trochę niepewności – pomyślała z satysfakcją. Później mu to wynagrodzę.
Krzysztof czuł więcej niż niepewność. Jego poczucie pewności siebie zostało potargane, zgniecione i wyrzucone do głębokiego kubła na śmieci. Gdy padło pytanie o numer telefonu, powtarzał w duszy mantrę – nie dawaj mu tego numeru! Odetchnął z ulga, gdy Basia odmówiła.
- Zostajemy w mieście na dłużej. Na pewno jeszcze co najmniej dwa tygodnie. We wtorek musimy załatwić trochę formalności w banku, w związku z otwarciem nowego oddziału.
- O proszę? A w jakim banku? – wypaliła znienacka Jagoda.
Zamilcz kobieto! – prawie spopieliła ją wzrokiem Basia.
Gdy Adam wymienił nazwę banku, jej groźne spojrzenie stało się bez znaczenia. Był to bank, w którym pracowały. Basia zajmowała się klientami biznesowymi. Teraz dotarło do niej, że dyrektor wspominał o jakiejś poważnej firmie, która w we wtorek będzie zakładać u nich rachunek. Bardzo mu zależało żeby potraktowała ich specjalnie, bo to strategiczni klienci. Przez chwilę wymieniła się ukradkowym, zaskoczonym spojrzeniem z koleżanką.
Czyż można było potraktować ich poważniej? – przemknęło jej przez myśl. Już wiedziała, że dostaną jej numer telefonu. Wiedziała też, że to, co zaszło dziś nie będzie jednorazową przygodą. Już wyobrażała sobie to spotkanie. Panowie będą mieli niespodziankę życia. Musi dopilnować, żeby Jagoda też była. Z lekką niepewnością w oczach jeszcze raz spojrzała w stronę kryjówki Krzysztofa. Postanowiła zagrać na zwłokę.
- To miło, że zostajecie jakiś czas. Wieczór był fantastyczny, ale sami rozumiecie, że my nie mamy takiej swobody na co dzień. Odezwę się – podsumowała.
Towarzystwo wymieniało uprzejmości jeszcze kilka minut, po czym panowie zaczęli zbierać się do wyjścia. Gdy drzwi zamknęły się z trzaskiem, Basia odczekała chwilę. Dlaczego on nie wychodzi? – zastanawiała się. Podeszła do drzwi, uchyliła je szerzej. Światło rozjaśniło mrok. Krzysztof siedział na krześle. Minę miał niepewną. Ich oczy spotkały się. Wyciągnęła rękę.
Musiał przyznać, że pomimo intensywności wieczoru wyglądała ślicznie. Jak dziwka, ale najpiękniejsza na świecie. Poplamione nasieniem pończochy, rozmazany makijaż, rozczochrane, posklejane włosy.
- Chodź mój mężu! Musimy Ci jakoś wynagrodzić ten wieczór. Mam nadzieję, że to było dokładnie to, o czym fantazjowałeś? – zapytała.
Krzysztof dał się zaprowadzić do dużego pokoju. Bezwolnie opadł na kanapę. Trochę za dużo się wydarzyło. Czuł się jakby przejechał go walec drogowy. Trzy razy.
Dziewczyny jeszcze raz wymieniły porozumiewawcze spojrzenia. Basia uklęknęła przed kanapą i zaczęła pozbawiać męża spodni. Tymczasem Jagoda usiadła na nim okrakiem i zwinnymi wargami poszukała ust. Krzysztofa odurzyły zapachy seksu, ale nie opierał się. Zawsze marzył o takiej sytuacji. Gdy Jagoda rozpięła jego koszulę, jej pełne piersi przylgnęły do jego torsu.
- Z ciebie też całkiem niezły przystojniak – podniosła go na duchu.
Poczuł, znajome ciepło w kroku. To Basia zaczęła pieścić ustami członka, który zdążył już trochę opaść razem z jego pewnością siebie. Pieszczoty odniosły skutek. Jagoda uniosła się odrobinę do góry, podsuwając mu przed samą twarz swoje nabrzmiałe, wyraziste sutki. Krzysztof wpił w nie wargi, jakby miał zamiar odgryźć. Blondynka, niemal z matczyną czułością przyciskała jego twarz do piersi, pojękując cicho. Zupełnie niespodziewanie odczuł nowe doznanie. Basia nakierowała jego sterczącego już członka na jaskinię rozkoszy pomiędzy udami koleżanki, która z westchnieniem opadła na jego męskość.
- Takie skarby twoja żonka ukrywała i dopiero dziś się podzieliła!? – wyszeptała mu do ucha.
Krzysztof był w siódmym niebie. Ujeżdżała go powoli, wiedząc, że na długo nie starczy mu sił. Basia kocimi ruchami zajęła pozycję z boku, i dopadła drugiej piersi Jagody. Oczy Krzysztofa znowu zaświeciły się blaskiem podniecenia. Wbił palce w jędrne pośladki ujeżdżającej go piękności. Partnerka starała się kontrolować sytuację jak najdłużej, jednak kumulowane przez większość tygodnia podniecenie musiało znaleźć ujście. Zbliżał się do punktu krytycznego, starając się wykorzystać sytuację maksymalnie. Całował, ssał, lizał w dzikim amoku. Orgazm nadszedł z siłą gejzeru. Jagoda, czując drżenie ciała pod sobą ponownie poszukała swoimi wargami jego ust. Miała uczucie, jakby jego język chciał przebić ją na wylot. Potężna rozkosz i ulga targnęła ciałem kochanka. Czuł jak nasienie zalewa gorące wnętrze partnerki. Miał wrażenie, że to dzieje się bez końca. Wreszcie nadeszło spełnienie. Krzysztof chciał aby trwało bez końca. Basia lekko pchnęła koleżankę, sygnalizując, że ma jeszcze plany wobec męża. Zajęła podobną pozycję jak Jagoda, nadziewając się na wypluwającego ostatnie strzały nasienia członka. Krzysztof poczuł jej ciepły oddech i szepczący do ucha głos.
- Pamiętaj, że to wszystko tylko seks i zabawa. Bez względu na wszystko, jestem tylko twoja. Możemy przerwać tą zabawę w każdej chwili, pamiętasz? – szeptała, kręcąc pośladkami i wysysając ostanie krople rozkoszy z penisa.
- Wiem jednak, że nie będziesz chciał przerwać tej gry. Nieprawdaż?
Krzysztof chciał odpowiedzieć, ale zamknęła mu usta pocałunkiem. Wystarczyło jego spojrzenie. Obydwoje wiedzieli, że właśnie odkryli coś nowego. Coś, co wciągnie ich na dłużej.
Przytuleni, przeżywając jeszcze raz miniony wieczór nawet nie zauważyli kiedy za Jagodą zamknęły się drzwi. Wychodząc posłała w stronę małżonków całusa. Miała przeczucie, że nie przekroczyli dziś ostatniej granicy w swoim życiu.
Ciekawe co przyniesie wtorek? – niemal jednocześnie pomyślała cała trójka.
Dodaj do ulubionych
61,922
Podziel się ze znajomymi
9.51/10

Jak Ci się podobało?

Średnia: 9.51/10 (111 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Komentarze (39)

Lilkw

Lilkw · 30 lipca 2016+1

Super.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Marta

Marta · 30 lipca 2016+3

W myślach przemknął mi obraz Barbary, która ugaduje się z Jagodą na kilkogodzinne obsłużenie swojego męża przez koleżankę Jagodę. Za obupólną zgodą. W sumie jakieś elementy dominacji i gadżety także by się przydały. Panie się już poznały. Na sam koniec Barbara mogłaby być biernym obserwatorem całego widowiska wink Ale na 3 część przyjdzie pewnie jeszcze poczekać wink

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Diabełwgłowie

Diabełwgłowie · Autor · 30 lipca 2016+1

Lilkw, Marta, dzięki za komentarze. Trzeciej części nie ma jeszcze nawet w zarysie. Zobaczymy, bo mam jeszcze jeden pomysł na opowiadanie i nie wiem, czy nie wezmę się najpierw za nie. Pozdrawiam. DwG

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Marta

Marta · 30 lipca 2016+1

Tak ogólnie to warto było czekać. Trochę szkoda, że zakończysz to na kolejnej części i dalej tego nie pociągniesz. Natomiast trochę mi brak opisów ze zwyczajnego życia, obserwacji jaka fantazja każdego kręci, co jest jej motywem. Trochę podpatrywanie życia, jakiś element psychologii. Mógłbyś też dodać trochę wyuzdania, tak aby czytający był zaskoczony odwagą i pójściem w wodze fantazji. Może przeciążenie w pracy dało trochę zmęczenia w końcówce tego opowiadania. Trochę czasem chodzi, żeby czytać jak poezję i rumieńcem na twarzy niż jak ewangelię w kościele na kazaniu. Ale jestem pozytywnie zadowolona. Chyba nadszedł czas na napisanie czegoś samemu wink

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Marta

Marta · 30 lipca 2016+1

Nie zrozum mnie źle, ale lubię ,gdy pisany tekst staje się namacalny, przekracza trochę utarte schematy. Zmienia coś w naszym postrzeganiu świata i ludzi. Osobiście proponowałabym jakiegoś Jacka lub Jamesona w gronie znajomych, pogadanie co lubią kobiety i na co zwracają uwagę, a co lubią faceci. Małe detale w związku, kwestia bielizny, kolczyk o uroczym kształcie, element ubioru nigdy nie pokazywany, jakiś detal w charakterze, coś co sprawia, że wspomina się związek latami.Zwyczajnie miło się czyta twoje opowiadania pośród wielu osób, które zabierają się do tego od dupy strony. To tak trochę jak skrywana duma ze szkoły, gdy widzisz tylu facetów ubranych w garnitury i wiesz, że dla tego widoku warto było czekać całe wakacje, masz to w pamięci przez lata. Takie zwyczajne skrawki wydarzeń zamrożonych w pamięci. Ćpanie,chlanie i dupy to w sumie tematy ponadczasowe. Tylko polityka jest starą kurwą, ten sam burdel tylko inne małpy.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Diabełwgłowie

Diabełwgłowie · Autor · 30 lipca 2016+1

Marta, zasadniczo nie pijam whisky, ani whiskey smile Wolę piwo. smile Wydaje mi się, że w opowiadaniach staram się wplatać jakieś drobiazgi z życia codziennego, ale są to opowiadania erotyczne. Koncentruję się na przemyśleniach ludzi uwikłanych w dość niebezpieczne fantazje. Gdybym przy tej ilości akcji chciał jeszcze bardziej rozwinąć inne wątki, to wyszła by z tego książka. Chociaż, kto wie... może napiszę coś dłuższego jeszcze. Bardzo mi miło, że czytasz moje opowiadania i piszesz, co myślisz. Dziękuję za komentarze smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Marta

Marta · 30 lipca 2016+0

Ja także pijam piwko, ale nie jakieś zasrane estry o smaku mokrego kartonu, a Fortunę Ciemną czy Trybunał, ewentualnie Książęce Ciemne lub z innych wyższych specyfików. Miałam okres w swoim życiu, że pisałam przy Old Smugglerze jedne z lepszych tekstów. Czasem warto się zeszmacić dobrym trunkiem, aby życie miało trochę smaku. Czy to już adrenalina płynie w naszych żyłach i tak już zostanie?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
co to było ?

co to było ? · 31 lipca 2016-1

"nie jakieś zasrane estry"," zeszmacić dobrym trunkiem"," lub z innych wyższych specyfików" same perełki. Kiedy jednak padło : " Miałam okres " mój oddech przyśpieszył, a w głowie pojawiła się nadzieje : Będzie o erotyce !!!
ŻENADA

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Behemoth

Behemoth · 31 lipca 2016+0

Ale się podjarałem tym opowiadaniem. Mistrzostwo!!! Czekam z niecierpliwością na trzecią część. Szkoda że sam nie potrafię tak lekko pisać. W mojej glowie rodzą się różne fajne opowieści ale napisać je aby się ludziom podobały to zupełnie inna sprawa. Może kiedyś się odważę i coś spróbuję wyskrobać. Namawiam abyś zamieścił opowiadanie na cuckoldplace.pl . Będą tam zachwyceni.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Diabełwgłowie

Diabełwgłowie · Autor · 31 lipca 2016+1

Behemoth, Twój entuzjazm mi się podoba! dzięki! smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Hejz

Hejz · 3 sierpnia 2016+2

Furtka jest, a czy ją wykorzystasz czy nie... cóż Twój wybór. Ważne by
nie pisać na siłę. Czekanie nie boli, a przeczytanie podobnego tekstu skutecznie wynagradza te dni przerwy między pierwszą a drugą częścią.

Opowiadanie prima sort. Narrator trzecioosobowy faktycznie ułatwił przedstawienie uczuć bohaterów. I tutaj punkt dla Ciebie, gdyż osobiście bardzo zaangażowałem się emocjonalnie. Gdy Jagoda zostawiła go w klubie aż mnie serce rozbolało ze współczucia. Dawno tego nie przeżyłem.
Bluzgi na miejscu, klimatyczne. Pozwalają wejść "w skórę" postaci.
Przyjemnie się czyta.
Tylko tak dalej i nie spiesz się, jeśli kiedykolwiek pomyślałeś o pisaniu na szybko!

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Diabełwgłowie

Diabełwgłowie · Autor · 3 sierpnia 2016+0

Hejz, dzięki za tak przyjemny komentarz. Po takich komentarzach chce mi się pisać dalej. Raczej nie będę się spieszył smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
XXX_Lord

XXX_Lord · 5 sierpnia 2016+1

Diabeł, wygląda na to, że jesteś ekspertem w swojej niszy- gatunku obejmującym historie o kontrolowanych zdradach małżeńskich, swingowaniu i seksie grupowym. Przeczytałem sporo opowiadań w wymienionych kategoriach, nie tylko na tej stronie i bez wahania stwierdzam, że Twoje należą do najlepszych.
Postaci i sceny seksu są opisane na tyle plastycznie, że nie miałem problemu z ich wizualizacją w trakcie czytania. Nie razi mnie brak tła- szczerze mówiąc mało interesowałoby mnie, co Jagoda i Barbara robią w pracy lub jaki projekt będą wdrażać ich adoratorzy. To co jest najważniejsze, czyli pokazanie rozterek pary małżonków w trakcie łamania kolejnych barier zdrady kontrolowanej opisałeś bardzo dobrze i chwała Ci za to.
Cieszę się, że w końcu opublikowałeś drugą część, nawet jeśli nie będzie kontynuacji warto było czekać. To zdecydowanie najlepsza historia w Twoim wykonaniu.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Diabełwgłowie

Diabełwgłowie · Autor · 6 sierpnia 2016+0

Dzięki Lordzie. Ciesze się, że opowiadanie Cie zainteresowało. Trochę zwlekałem, bo przenosiłem całość do trzeciej osoby, a w międzyczasie przychodziły mi do głowy różne pomysły na urozmaicenie akcji. Czasem się zastanawiam nad innymi tematami, ale póki co, "niegrzeczne małżeństwa" najbardziej pobudzają moją wyobraźnię. Może to dlatego, że jestem stary i zepsuty grin

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
coldwell

coldwell · 9 sierpnia 2016+0

Świetne opowiadanie 10/10.
Kiedy możemy spodziewać się Twojej kolejnej publikacji ?
Czekam z utęsknieniem grin

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Diabełwgłowie

Diabełwgłowie · Autor · 9 sierpnia 2016+0

Coldwell, dzięki za komentarz! Kolejna publikacja raczej we wrześniu, bo planuję się urlopować w najbliższym czasie. Mam kilka pomysłów i nadzieję, że jak się zmaterializują, to przypadną Tobie (nie tylko) do gustu. smile

Pozdrawiam
DwG

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
piastwr

piastwr · 9 sierpnia 2016+0

Jedynie co mogę napisać to REWELACJA...jesteś jak narkotyk. Czytając to co piszesz człowiek chce więcej ...uzależniasz.Mam nadzieję na c.d

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Diabełwgłowie

Diabełwgłowie · Autor · 9 sierpnia 2016+0

Piastwr, w tej sytuacji mogę napisać tylko... dzięki. smile Ciąg dalszy jeszcze nie jest przesądzony, ale myślę o tym.

Pozdrawiam
DwG

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
coldwell

coldwell · 11 sierpnia 2016+1

Szkoda , że trzeba będzie tyle czasu czekać na kolejną publikacje , ale ok poczekam bo warto ! wink
Kto wie , może pod czas urlopu wpadną Ci nowe pomysły , fantazje i przedstawisz nam je tutaj ? ;>
Mam nadzieję ze powrócisz ze zdwojonym siłą i doczekamy się kolejnej perełki smile
PS : Udanego urlopu ! wink

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Marta

Marta · 4 września 2016+0

Jak tam diable po urlopie wink ? Wypocząłeś i zregenerowałeś umysł do nowych wyzwań smile Gdzie cię wywiało? wink

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Diabełwgłowie

Diabełwgłowie · Autor · 5 września 2016+0

Z urlopu wróciłem. Muszę jeszcze kilka dni odpocząć smile W końcu taki urlop to męcząca sprawa.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Tomek

Tomek · 6 września 2016+1

Opowiadanie bardzo dobre jednak wolałem gdyby skoncentrowało się na wątku Barbary bez dodawania innych kobiet.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Marta

Marta · 7 września 2016+0

To kiedy zamierzasz coś skrobnąć, mości panie wink ? W sumie dupsko już pewnie powylegiwałeś wink Może warto pomyśleć o małej odmianie wink Chociaż czasem im bardziej się uleży tym lepsze jak wino wink Jakiś rąbek tajemnicy możesz ujawnić? wink Czym się zajmujesz w pracy tak w ogóle? wink

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Diabełwgłowie

Diabełwgłowie · Autor · 7 września 2016+0

Marta, praca jak praca. Żyć jakoś trzeba smile Dupsko wyleżałem, a nawet sporo pozwiedzałem. Zasadniczo, preferuję bardziej aktywne wakacje. Na ten moment nic nie napisałem. Coś tam zacząłem. Oczywiście skręcam w stronę moich "klimatów", ale staram się coś zmienić, żeby nie było nudno. Kiedy skończę, to nie umiem powiedzieć. Wena jak sraczka, przychodzi znienacka grin Jedno jest pewne. Powoli pracuję smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Marta

Marta · 9 września 2016+0

To można się spodziewać kontynuacji Barbary czy innego opowiadania? wink

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Diabełwgłowie

Diabełwgłowie · Autor · 9 września 2016+0

Marto droga, do Barbary pewnie wrócę jeszcze, ale chyba teraz, dla odświeżenia, pomyślę o czymś innym. Jakieś pomysły z Twojej strony? Załóż konto i napisz na priv. Pozdrawiam i dzięki za poganianie do pisania smile Miłego weekendu.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Janek

Janek · 10 września 2016+4

A może coś zwiazanego z tematyką wieczoru panienskiego?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Janek

Janek · 11 września 2016+0

Tradycja przedślubna, czyli wieczór panieński. Dużo alkoholu, dużo frywolności i przede wszystkim dużo ludzi. Poczynając od koleżanek, przez striptizerów, na nieznajomych z baru kończąc. Wydaje mi się,ze to ciekawa wizja i w dobrze by Ci sie pisało opowiadanie w tej tematyce.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Diabełwgłowie

Diabełwgłowie · Autor · 11 września 2016+0

Janek, to na pewno wdzięczny temat. Muszę to na spokojnie przemyśleć. Czasem, nagle wpada pomysł do głowy i pisze się dobrze. Nie chcę powielać za bardzo opowiadań, które czytywałem na innych stronach. Wiem, że tu trudno o lepszy scenariusz niż impreza, alkohol, muzyka, sporo obcych w około i mąż z fantazjami smile , ale nie chciałbym tego eksplorować w nieskończoność. Teraz i tak u mnie krucho z czasem, ale piszę coś "w temacie" powolutku. Czy się spodoba. Zobaczymy jak skończę smile Dzięki za komentarz.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Janek

Janek · 17 września 2016+0

Czekam z niecierpliwością.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
angel

angel · 22 września 2016+0

Mam nadziejeze w niedalekiej przyszlosci powstanie kolejne Twoje opowiadanie.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Diabełwgłowie

Diabełwgłowie · Autor · 15 października 2016+0

Angel, też mam taka nadzieję. Mam kilka pomysłów, gorzej z czasem. Dzięki za pozytywny komentarz smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Zadyma

Zadyma · 30 października 2016+0

Opowiadanie super. Nic dodać , nic ująć . Czekam na nowe fantazje Basię możesz rozwinąć delikatnie dalej do totalnej perwersji .......i nagle kulminacyja ryzyko rozpadu małżeństwa Basia postanawia wracać do normalnego życia ' ALE ' właśnie zostaję te ' ALE ' coś w głowie pozostało . Kiedyś .......może kiedyś smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Diabełwgłowie

Diabełwgłowie · Autor · 1 grudnia 2016+1

Zadyma, dzięki za pozytywny odbiór opowiadania. Na dzisiaj całkiem jestem zarżnięty i wszystkie moje teksty (kilka rozpoczętych) leżakują na twardym dysku, czekają na lepsze czasy smile Jak mi się "zadyma" smile w firmie skończy wreszcie (co powinno nastąpić za kilka tygodni), to wrócę na pewno do kilku tekstów. O kontynuacji Barbary myślę. Pzdr.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Pabz

Pabz · 29 czerwca 2017+0

Diable ruszylo cos u Barbary? Niebezpieczne fantazje sie udzielaja;-) najlepsze opo w sieci. Pozdro

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Diabełwgłowie

Diabełwgłowie · Autor · 7 lipca 2017+0

@Pabz, trochę głupio mi już pisać, że kończę, ale... na prawdę kończę. Mam trochę za dużo na głowie ostatnimi czasy.
Bardzo dzięki za pozytywną opinię o mojej pracy. Pozdrawiam. DwG.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Ewa

Ewa · 21 października 2017+2

@Diabełwgłowie, trochę głupio pisać, ale ... skończysz?
Naprawdę wszystkie obie serce super, ale Barbara dalej ma potencjał smile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Adrian

Adrian · 17 stycznia 2018+0

Hejka super opowiadanie jedno z nielicznych długie ale zajebiste szkoda ze nie będzie więcej moze jednak sie przełamiesz i napiszesz kolejna wersje smile było by super pozdrawiam i trzymam kciuki

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Diabełwgłowie

Diabełwgłowie · Autor · 1 dni temu+0

Sam nie wiem co z tym fantem zrobić. Wszystko się rozbiło o zakończenie tej historii. Chciałem żeby było niebanalne i pomysł gonił pomysł. W końcu, mam napisane chyba z trzydzieści stron tekstu i jakoś kompletnie mnie wena opuściła. Teraz żeby do tematu wrócić, to sam muszę od początku przeczytać to wszystko i poukładać w głowie. Fajnie, że ktoś na to czeka i trochę mi już głupio, że tyle czasu się ociągam. Pozdrowienia dla czytelników!!!

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

lub

Inne popularne opowiadania Diabełwgłowie: