Czy wiek ma znaczenie?
16 września 2026
23 min
Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!
Na imię mam Rafał. Trzydzieści pięć lat na karku, ale wciąż całkiem nieźle trzymam fason – pewnie głównie dzięki temu, że w wolnych chwilach uwielbiam szwędać się po górskich szlakach. Żeby nie było jednak zbyt różowo, mam też swoją małą słabość: uwielbiam zimne piwko po ciężkim dniu, przez co wyrósł mi już delikatny, piwny brzuszek.
Mój tydzień wygląda zazwyczaj tak samo: praca, praca i jeszcze raz praca. Nawet chyba za dużo zasuwam na tym etacie, bo przez ciągły bieg i stres na skroniach pojawiło się już parę wyraźnych, siwych włosów. Dziewczyny? Ciągle jestem kawalerem do wzięcia. Przerobiłem w życiu parę długich, poważnych związków, potem parę krótkich, przelotnych relacji, ale ostatecznie z żadną nie wyszło na stałe i tak jakoś utknąłem w pojedynkę.
Aż w końcu pewnego dnia poznałem ją.
Rany, co to był w ogóle za idiotyczny dzień! Mogliby w tym mieście wreszcie wziąć się do roboty i zrobić porządek z tym feralnym przejazdem kolejowym, bo korki tworzą się tu absolutnie codziennie. Akurat utknąłem w samym środku tego gigantycznego sznura stojących aut – tuż obok przystanku autobusowego.
Żeby było mało atrakcji, niebo nad głową, pociemniało i było jasne, że za chwilę zerwie się potężna ulewa. Przerabiałem ten scenariusz tysiąc razy: jak nic zaraz znowu zaleje ten cholerny przejazd pod torami, a wtedy czeka mnie spory, objazd przez pół miasta. Jedyna pociecha w tej całej kiepskiej sytuacji była taka, że siedziałem w aucie, słuchając radio i przynajmniej nie groziło mi przemoczenie do suchej nitki.
Szkoda mi się zrobiło tych wszystkich ludzi stojących na przystanku. Przecież za chwilę dosłownie ich zaleje, bo akurat w tym miejscu, jak na złość, nie było żadnej wiaty, żeby się schować. Gdy tak gapiłem się bezmyślnie przez okno, zupełnie przypadkowo złapałem kontakt wzrokowy z pewną dziewczyną. Miała góra dwadzieścia lat. Spojrzeliśmy na siebie i oboje, tak po prostu, uśmiechnęliśmy się.
Po paru minutach pierwsze grube krople zabębniły o moją przednią szybę, a nie minęła nawet minuta, gdy nagle usłyszałem ciche pukanie w boczną szybę od strony pasażera. Odwróciłem głowę – to była ta sama dziewczyna.
Uchyliłem szybę i rzuciłem na dzień dobry:
– Cześć, w czym mogę ci pomóc?
– Tak się zastanawiam… jedziesz może do Sosnowca? – zapytała, lekko przekrzywiając głowę i mrużąc oczy od gęstniejącej mżawki.
– Tak, jadę, a co?
– A mogłabym się z tobą zabrać?
– Wsiadaj śmiało. Przy okazji schronisz się trochę przed tym deszczem, co?
– Też – zaśmiała się krótko, wsakując na fotel pasażera i zamykając za sobą drzwi. – Jestem Klaudia. Wielkie dzięki!
– A ja Rafał. Nie ma za co – odpowiedziałem z uśmiechem. – Ale z tą jazdą to się jeszcze okaże, bo na razie to tkwimy w gigantycznym korku.
Wycieraczki ledwo nadążały ze zbieraniem wody, a sznur aut ciągle stał w miejscu. W małej przestrzeni samochodu zrobiło się dziwnie swojsko, a bębniący o dach deszcz tylko odcinał nas od reszty świata.
– Chyba trzeba będzie zmienić trasę, bo nigdy nie dojedziemy do SC. A ty tak w ogóle skąd wracasz w taki armagedon? – zapytałem, żeby przełamać pierwsze lody i nie gapić się tępo w cztery czerwone światła aut przed nami.
– Od przyjaciółki – westchnęła Klaudia, opierając głowę o zagłówek i patrząc na mnie kątem oka. – Przesiedziałam u niej pół dnia, wylewając żale i pijąc hektolitry herbaty a potem wina. Musiałam się po prostu komuś wygadać, bo oficjalnie zakończyłam swój ostatni związek.
– O proszę. Czyli ucieczka z placu boju, facet pajac? – rzuciłem lekko, chociaż uważnie słuchałem.
– Trochę tak – uśmiechnęła się smutno. – Byliśmy razem ponad rok, ale miałam już dość. Wieczne imprezy, gierki, niedomówienia… Mój były miał dwadzieścia trzy lata, a zachowywał się, jakby miał dziesięć. Do tego chyba mnie zdradzał. Przegadałyśmy z Aśką cały ten dramat i dotarło do mnie, że ja po prostu wyrosłam z takich relacji. Nie chcę już chłopczyka, którego trzeba wychowywać i zgadywać, o co mu chodzi. Potrzeba mi kogoś dojrzałego, ułożonego. Kogoś, przy kim po prostu poczuję się bezpiecznie i z kim będzie można budować coś poważnego, na stałe.
Słuchałem jej i chociaż dzieliła nas spora różnica lat, doskonale wiedziałem, o czym mówi. Sam przerobiłem w życiu parę relacji, które wypaliły mnie do cna, bo brakowało w nich zwykłej dojrzałości.
– Rozumiem cię aż za dobrze – powiedziałem cicho, wrzucając jedynkę i spoglądając na nią. – Sam mam na koncie parę związków, które rozpadły się dokładnie z tego samego powodu. Ludzie często nie wiedzą, czego chcą, a szkoda życia na bieganie za kimś, kto nie potrafi określić się w prostych sprawach. Szukanie świętego spokoju i stabilizacji to żaden wstyd, Klaudia. To po prostu dowód na to, że wiesz, ile jesteś warta.
Klaudia popatrzyła na mnie z zaskoczeniem, jakby nie spodziewała się takiej odpowiedzi od obcego faceta przed czterdziestką. Jej wzrok na chwilę złagodniał, a uśmiech, który pojawił się na jej twarzy, był zupełnie inny niż wcześniej – ciepły, szczery i pozbawiony jakichkolwiek masek.
– Poza tym powiem ci z autopsji: faceci w wieku dwudziestu paru lat zazwyczaj nie myślą o żadenj stabilizacji, tylko w większości o seksie i dobrej zabawie – rzuciłem, prostując się lekko w fotelu. – Tylko nieliczni myślą o życiu tak na poważnie. Ale jak taki dalej mieszka z matką czy w ogóle z rodzicami, to raczej nigdy nie dorośnie. W każdym razie nie możesz się poddawać. W końcu trafisz na jakiegoś gościa z głową na karku… albo poszukaj sobie po prostu dziewczyny – dodałem z błyskiem w oku, nie powstrzymując lekkiego śmiechu.
– Taa, dzięki wielkie, ale lesbijką nie jestem – zaśmiała się parsknięciem, kręcąc głową. – A co do facetów, to na tę chwilę w ogóle nie szukam nikogo nowego.
– Co, czujesz coś jeszcze do byłego?
– Co to, to nie. Już się z niego absolutnie wyleczyłam – odparła bez wahania, a w jej głosie słychać było pewność. Przesunęła się wygodniej na fotelu i spojrzała na mnie z zaciekawieniem. – A ty? Od dawna sam?
– Z rok będzie – podrapałem się po karku. – Póki co mam tylko założony profil na paru serwisach randkowych, ale z nikim tam nawet nie piszę. Jakoś nie mam do tego głowy.
– Oki, a jaki jest w ogóle twój typ wymarzonej laski? – zapytała nagle, opierając podbródek na dłoni i patrzyła na mnie z iskierką rozbawienia w oczach.
– Coś ty, nie ma czegoś takiego jak idealny wzorzec – machnąłem ręką, uśmiechając się pod nosem. – Dla mnie najważniejsze jest po prostu to, żeby miała coś w głowie. Żeby można było z nią normalnie pogadać o wszystkim, pójść w góry, coś razem pozwiedzać, a wieczorem po prostu napić się wina i przytulić na kanapie. Fajnie mieć wspólne pasje i po ludzku być razem szczęśliwym. No i wiadomo… dożyć razem do końca naszych dni.
– Oo, to naprawdę ładnie powiedziane. Czyli w grę wchodzi tylko poważny związek – podsumowała z uznaniem Klaudia, przechylając głowę. – A wygląd zewnętrzny? Masz jakiś swój typ?
– Hmm, sam nie wiem, nie mam jakiegoś sztywnego kanonu – podrapałem się po skroni, zastanawiając się przez chwilę, po czym rzuciłem z rozbrajającą szczerością: – No, może poza jednym moim małym dziwactwem… po prostu lubię u kobiet naturalność, lubię kobiety z włosami na cipce czy pod pachami.
– Czyli można powiedzieć, że szukamy dokładnie tego samego – podsumowała cicho Klaudia, patrząc na mnie uważnie. – Z tymi włosami na cipce czy pod pachami to mnie naprawdę zaskoczyłeś – zaśmiała się cicho, kręcąc głową, choć w jej głosie nie było już ani grama skrępowania. – Teraz przecież większość facetów wymaga od kobiety idealnej gładkości tam na dole. A ja szczerze mówiąc, po prostu nie lubię się tam golić. Fajnie też, że nie masz jakichś wygórowanych wymagań, żeby laska wyglądała jak wycięta z TV.
– A mogę zapytać, ile ty masz właściwie lat? Bo szczerze, patrząc na ciebie, nie mam pojęcia.
– Rocznikowo trzydzieści pięć, ale do urodzin mam jeszcze pół roku – odparłem z uśmiechem, drapiąc się po kilkudniowym zaroście.
Klaudia skrzywiła głowę i rozłożyła lekko ręce, kręcąc głową z niedowierzaniem.
– A tak serio, u twojej przyszłej laski jest jakaś dolna albo górna granica wieku?
– A co do wieku kobiety… Wiesz co, wiek to dla mnie głównie cyfra na papierze. Najważniejsze, żeby miała poukładane w głowie i żebyśmy się po prostu rozumieli. Mógłbym być z kobietą w moim wieku, ale tak samo nie skreślałbym kogoś młodszego, powiedzmy koło trzydziestki czy nawet dwudziestu paru lat – o ile naprawdę wiedziałaby, czego chce od życia i szukała czegoś na poważnie, a nie dziecięcych gierek.
– A… dwadzieścia trzy lata? – zapytała cicho, zawieszając głos i przyglądając mi się uważnie. – Może być, czy dla ciebie to już zdecydowanie za młoda?
– Jak mówiłem wcześniej, ważne by miała poukładane w głowie I wiedziała czego chce tyle.
– No i dokładnie o to chodzi – przytaknęła z mocnym przekonaniem w głosie, opierając wygodniej głowę o zagłówek. – Miło w końcu usłyszeć od faceta coś normalnego, zamiast kolejnej listy wymagań rodem z Instagrama.
Klaudia przekręciła się na fotelu, opierając przedramię o oparcie i spoglądając na mnie bez cienia skrępowania.
– Szkoda, że nie ma facetów takich jak ty w moim wieku – rzuciła cicho, patrząc na mnie z powagą. – Nigdy wcześniej z żadnym facetem nie gadało mi się tak dobrze. Ale jest coś, o czym naprawdę chciałabym porozmawiać… I myślę, że ty akurat zrozumiesz, o co mi chodzi. Otóż w swoim życiu miałam już kilku facetów. Paru z nich doprowadziło mnie do orgazmu, ale mam wrażenie, że to był czysty przypadek, a reszta po prostu kończyła zabawę zaraz po własnym wytrysku. Praktycznie żaden z nich nie był naprawdę zainteresowany tym, co ja czuję, czy miałam z tego jakąś satysfakcję i czy w ogóle doszłam. Liczyło się tylko to, żeby oni byli zadowoleni. Moje odczucia w ogóle ich nie obchodziły.
Przerwała na chwilę, poprawiając się na fotelu, a w jej głosie słychać było coraz większą gorycz.
– Z żadnym z nich nie było też prawdziwej gry wstępnej. Parę pocałunków, szybka zabawa piersiami i od razu przechodzili do rzeczy – chcieli jak najszybciej we mnie wejść i po prostu się spuścić. Rozumiem, że podniecenie potrafi trochę ogłupić, ale żeby aż tak olać drugą osobę? Był też taki jeden, Tomek… Mógłby się ze mną kochać wszędzie, ale w sekundę po tym, jak doszedł, od razu był koniec. Wstawał, ubierał się i „do widzenia”. Czułam się przy nim jak zwykły przedmiot, jakiś zbiorniczek na spermę. Taka lalka do wydymania, odstawiana na półkę, jak już spełni swoją funkcję… i tyle.
– Aaa, i jeszcze jedno… Każdy z nich wymagał, żebym robiła mu loda dosłownie na zawołanie, ale o minetę miałam wrażenie, że muszę się wręcz prosić – dodała z prychnięciem, kręcąc głową z niedowierzaniem. – I tu się zastanawiam: dlaczego tak w ogóle jest? Czy u facetów w twoim wieku to wygląda dokładnie tak samo, czy po prostu do tej pory miałam pecha i nie trafiłam na odpowiedniego?
– Z facetami jest tak, że jak są młodzi i nie myślą o swojej partnerce na poważnie, to interesuje ich tylko i wyłącznie seks do zaspokojenia własnych potrzeb. To, czy dziewczynie jest dobrze, schodzi na dalszy plan. Młodszy facet myśli przede wszystkim swoim penisem i o tym, żeby w coś go wsadzić.
Sprawdziłem chwyt na kierownicy i spojrzałem na nią spokojnie. Coś się ruszyło.
– Dopiero kiedy ma u swojego boku kobietę, którą naprawdę kocha i na której mu zależy, chce sprawić przyjemność również jej. Wtedy to, czy zrobi to ustami, czy penisem, staje się dla niego drugorzędne. Jak facetowi naprawdę zależy, to sam z siebie zaproponuje minetę i sam zadba o to, żebyś miała orgazm. Dla młodych liczy się głównie zabawa, nie myślą poważnie o związkach… no, chyba że któryś naprawdę się zakocha. Wtedy podejście zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni.
A co do facetów w moim wieku… Wiek często pomaga, bo z czasem schodzi z człowieka ten gówniarski pośpiech i udowadnianie nie wiadomo czego. Ale sam wiek to nie wszystko. Dojrzały facet po prostu wie, że największa satysfakcja w łóżku jest wtedy, gdy widzisz, jak partnerka odlatuje. Jeśli kogoś to nie kręci, to znaczy, że jeszcze nie dorósł – niezależnie od tego, ile ma lat. Więc odpowiadając na twoje pytanie: nie, u mnie tak to nie wygląda i nigdy nie wyglądało. Dbanie o kobietę to nie jest żaden łaskawy gest, tylko absolutny fundament. A jeśli facet uważa inaczej, to po prostu szkoda na niego czasu.
Klaudia wpatrywała się we mnie przez dłuższą chwilę w milczeniu, po czym pokręciła lekko głową i wypuściła powietrze z cichym uśmiechem.
– Ja pierdolę… Czyli przez ten cały czas po prostu trafiałam na niedojrzałych egoistów. Fajnie w końcu usłyszeć, że ze mną wszystko jest w porządku i że nie muszę się prosić o coś, co powinno być normą.
Siedzieliśmy tak chwilę w ciszy, słuchając, jak deszcz bębni w karoserię. Klaudia zamilkła ze smutną miną i nieobecnym wzrokiem – miałem wręcz wrażenie, że zaraz się rozpłacze. Zrobiło mi się jej po prostu szkoda.
Ciszę przerwał dzwoniący telefon. To była jej mama, zaniepokojona tym, gdzie córka się podziewa. Krótka rozmowa sprawiła, że Klaudia trochę doszła do siebie i wraciła myślami do auta.
– Klaudia… miałaś chyba do mnie jeszcze jakieś pytanie? – przypomniałem jej łagodnie.
– A, przepraszam, no tak! – mruknęła, potrząsając głową. – Mówiłeś wcześniej, że wolisz, gdy kobieta się nie goli. Trochę mnie to zszokowało i jestem po prostu ciekawa, o co dokładniej ci chodzi. Bo jednak dzisiaj większość facetów woli zupełnie gładkie dziewczyny.
– Chodziło mi o to, że po prostu cenię w kobietach naturalność – wyjaśniłem spokojnie. – Bez sztucznych udziwnień, takich jak implanty czy botoks. Nie przepadam też za masą tynku na twarzy i nakładaniem na siebie tony kosmetyków. A co do golenia… to już takie moje małe dziwactwo, ale po prostu lubię, gdy kobieta ma włosy łonowe i pod pachami. Jedyny wyjątek robię dla nóg – tu akceptuję tylko ogolone. A to, że współcześnie faceci wolą wygolone dziewczyny z toną tapety na twarzy. To już nie mój problem.
– Czyli nogi mam gładkie, a resztę mogłabym całkowicie odpuścić i dla ciebie byłabym ideałem? – zapytała ze swobodnym uśmiechem, opierając głowę o zagłówek i przyglądając mi się z bliska. – To brzmi jak najwygodniejszy układ na świecie. Niesamowite, jak bardzo różnisz się od kolesi, z którymi do tej pory się spotykałam. Przy nich ciągle musiałam się pilnować, a przy tobie czuję, że mogę po prostu być sobą.
Odciągnęła lekko gumkę spodni i bielizny, zerkając z zamyśleniem w dół na swoje wzgórze łonowe.
– W sumie… mogłabym te włoski zapuścić – wymamrotała, po czym spojrzała na mnie ze słodką prowokacją w oczach. – Ale serio nie podoba ci się wygolona kobieta? Nie wstydź się, zobacz. No nie bój się, zerknij.
Spojrzałem na moment w tamtą stronę.
– No okej, rzeczywiście ładnie to wygląda – przyznałem szczerze. – Ale ja i tak wolę, gdy kobieta ma tam trochę natury.
Klaudia puściła gumkę i poprawiła ubranie.
– No dobra, ale pachy latem i tak muszę golić, bo inaczej czuję się nieestetycznie. Zimą ewentualnie mogłabym odpuścić – rzuciła z uśmiechem, po czym jej spojrzenie stało się mocno wyzywające. – Zresztą… ty widziałeś moją szparkę, to teraz pokazuj swojego wacka. Musi być sprawiedliwie!
– Ej, przecież prowadzę – rzuciłem, starając się zachować spokój. – Może za chwilę?
– Dobra, dobra! Nie prowadzisz, tylko stoisz w korku. Pokazuj i nie marudź.
Wzdychnąłem ciężko, ale w końcu uległem. Rozpiąłem spodnie i wyciągnąłem penisa na wierzch.
Klaudia aż nachyliła się z niedowierzaniem, rozszerzając oczy.
– O kurwa… Co jest? Gdzie masz napletek?! – wypaliła na jednym wdechu. – Pierwszy raz widzę takiego penisa. Wow.
– Mój napletek jest po prostu w wersji mini – odparłem z lekkim uśmiechem. – Taki trochę nietypowy przypadek.
– Ale powiem ci, że wygląda naprawdę spoko – przyglądała się z wyraźnym uznaniem, po czym zerknęła mi w oczy z figlarnym uśmieszkiem. – Podoba mi się… No i ma włoski, hehe.
Nagle zmiękła, a w jej spojrzeniu pojawiło się mnóstwo ciepła.
– Dziękuję ci, naprawdę poprawiłeś mi humor – powiedziała cicho.
Wychyliła się w moją stronę, położyła dłoń na moim ramieniu i pocałowała mnie czule w usta.
Dziękuję.
Klaudia wróciła na swój fotel, a ja spokojnie schowałem penisa i zapiąłem spodnie. Po kilkunastu minutach ślimaczego tempa wreszcie udało nam się przejechać przez ten przeklęty, zakorkowany tunel.
– Dobra, Klaudia… Powiedz mi, gdzie mam cię zawieźć? – zapytałem, wrzucając wyższy bieg.
– Na Zagórze, w okolice kościoła. Wiesz, gdzie to jest?
– Tak, wiem.
Byliśmy już prawie na miejscu, mijając kolejne latarnie odbijające się w mokrym asfalcie, gdy Klaudia odezwała się ponownie. W jej głosie nie było już figlarności, pojawiła się za to pewna nuta powagi.
– Rafał… Mam do ciebie prośbę. Skręcisz na parking przy parku Środula? Chciałabym z tobą jeszcze porozmawiać. Mam jedno ważne pytanie, ale chcę ci je zadać na spokojnie, tak żebyś był skupiony i mógł mi szczerze odpowiedzieć.
Spojrzałem na nią kątem oka, czując lekkie ukłucie ciekawości pomieszanej z niepokojem.
– Aż się boję pytać, o co chodzi… – rzuciłem półżartem.
Klaudia nie odpowiedziała od razu. Tylko uśmiechnęła się tajemniczo, wpatrując się we mnie z bliska.
Po niecałych pięciu minutach zaparkowałem, gasząc radio i silnik. No dobra, o co chciałaś mnie zapytać.
Klaudia nie odpowiedziała od razu. Przez chwilę przyglądała mi się w skupieniu, przygryzając lekko dolną wargę, jakby układała słowa w głowie. W końcu wypuściła cicho powietrze i oparła się wygodniej o fotel, nie spuszczając ze mnie wzroku.
– Wcześniej mówiłeś, jak według ciebie powinien zachowywać się dojrzały facet. Że liczy się dbanie o kobietę, czułość, uczucie, a nie tylko szybka zabawa i pożegnanie zaraz po wszystkim… – zaczęła nieśmiało, a jej głos brzmiał niezwykle szczerze. – I tak sobie myślę… Skoro tak dobrze rozumiesz kobiety i wiesz, czego nam naprawdę potrzeba, to zastanawiam się, czy ty w ogóle szukasz jeszcze kogoś na stałe?
Zrobiła krótką pauzę, po czym zadała to kluczowe pytanie, patrząc na mnie bez cienia flirciarstwa:
– Bo z jednej strony słyszy się, że dla starszych facetów młodsze dziewczyny to tylko chwilowa odskocznia od codzienności albo ładny dodatek… A z drugiej strony ty dajesz mi poczucie, że można ci zaufać. Myślisz, że taki facet jak ty mógłby się naprawdę zaangażować w poważny związek z kimś z mojego pokolenia? Czy różnica wieku i ten cały głupi świat z góry to u ciebie skreślają?
Zaśmiałem się cicho, kręcąc głową, i popatrzyłem na nią z lekkim uśmiechem.
– Tobie wcale nie chodzi o jakąś losową dziewczynę z twojego pokolenia – powiedziałem prosto z mostu, patrząc jej głęboko w oczy. – Ty po prostu jesteś ciekawa, czy byłbym w stanie zaangażować się w poważny związek z tobą… Prawda?
Klaudia nie spuściła wzroku. Przez jej twarz przemknął cień nieśmiałości, ale szybko zastąpiła go absolutna szczerość.
– Zgadłeś – przyznała cicho. – To jak? Byłbyś w stanie? Tylko odpowiedz mi tak zupełnie szczerze… Chciałbyś zaryzykować i spróbować ze mną?
Zapadła krótka cisza. Bębnienie deszczu o karoserię stawało się coraz głośniejsze, oddzielając nas od reszty świata.
– Zanim ci na to odpowiem, ty odpowiedz na moje pytanie – odparłem poważniejszym tonem. – Naprawdę nie przeszkadza ci ta różnica wieku między nami? I czy masz świadomość, że niektórym ludziom nasz związek może się mocno nie spodobać?
– Nie przeszkadza mi to, ile masz lat – odparła bez wahania, a w jej głosie słychać było ogromne przekonanie. – Tyle razy już się sparzyłam na swoich rówieśnikach, że chcę w końcu spróbować czegoś prawdziwego. Na początku obawiam się chyba tylko reakcji moich rodziców… Ale poza tym? Liczysz się dla mnie ty, a nie reszta świata.
– Klaudia, znamy się dopiero od paru chwil, a do tego jest między nami spora różnica wieku… Ale przez ten krótki czas zdążyłem zauważyć, że jesteś naprawdę super dziewczyną. I do tego niesamowicie ładną – powiedziałem cicho, patrząc jej prosto w oczy. – Z tego, co mówisz, wnioskuję, że dobrze wiesz, czego chcesz od życia. Więc tak… z chęcią zaryzykuję. Z przyjemnością spróbuję stworzyć z tobą coś poważnego.
Gładko przesunąłem dłonią po kierownicy i uśmiechnąłem się do niej pokrzepiająco.
– A co do twoich rodziców? Myślę, że z czasem po prostu się do mnie przekonają, jak zobaczą, że jesteś przy mnie szczęśliwa.
Klaudia przyglądała mi się przez chwilę z błyskiem w oku, po czym wypuściła powietrze z cichym, drapieżnym uśmiechem. Przygryzła dolną wargę i powoli przesunęła dłonią od mojego ramienia, przez klatkę piersiową, aż na moje udo.
– Zaryzykujesz, tak? – wymamrotała głębokim, lekko zachrypniętym głosem. – To skoro oficjalnie ustaliliśmy, że tworzymy coś poważnego… chyba czas najwyższy, żebyś udowodnił mi w praktyce te wszystkie swoje teorie o dbaniu o kobietę.
Nie czekając ani chwili dłużej, zaczęliśmy się całować. Na początku delikatnie – ledwie muskaliśmy swoje wargi, dawkując emocje. Szybko jednak okazało się to za mało. Nasze usta połączyły się w namiętnym, głębokim pocałunku, a języki w końcu spotkały w gwałtownym rytmie. Jedną dłoń położyłem na jej szyi, delikatnie ją gładząc, a drugą błądziłem po ciepłym ciele.
Klaudia okazała się jeszcze bardziej niecierpliwa i szybko zaczęła dobierać się do mojego rozporka. W pewnym momencie usłyszałem trzask odpinanych pasów – chciała od razu przenieść się na moją stronę. Gdy już się podnosiła, powstrzymałem ją delikatnym ruchem dłoni.
– Klaudia, zdejmij najpierw leginsy i majtki – powiedziałem cicho, sam zaczynając zsuwać spodnie.
– Hej… a miała być najpierw długa gra wstępna… – szepnęła z figlarnym uśmiechem, zawieszając głowę.
– Spokojnie, kochanie. Zaufaj mi i chodź do mnie.
Klaudia momentalnie przelazła przez konsolę i wskoczyła na moje kolana, by znowu połączyć nasze usta w żarliwym pocałunku. Mój penis stał już na baczność, uwięziony zmysłowo między naszymi brzuchami. Dziewczyna zręcznie rozpinała guziki mojej koszuli, podczas gdy ja mocowałem się z zapięciem jej stanika – nie mogłem się już doczekać momentu, w którym poczuję dotyk jej nagich piersi na swoim torsie.
Gdy zrzuciliśmy z siebie resztki ubrań, zacząłem delikatnie, samymi opuszkami palców, pieścić jej gładką skórę. Lewą dłonią wodziłem wzdłuż jej kręgosłupa, a prawą zjechałem niżej, opływając pośladki i przesuwając palce aż do rowka, nie pomijając czułego dotyku w okolicach odbytu. Widziałem po jej drżącym oddechu i cichym jęku, jak ogromną sprawia jej to przyjemność.
– Klaudia, podnieś się trochę… – szepnąłem jej prosto do ucha.
Gdy nakierowałem penisa na jej wilgotną muszelkę, powoli na niego opadła. Nie zastygła jednak w bezruchu – zmysłowo kołysząc biodrami, rozpoczęła swój własny, powolny taniec.
Jej taniec na moich kolanach stawał się coraz szybszy i bardziej gwałtowny. Klaudia odchyliła głowę do tyłu, opierając dłonie o moje ramiona, a jej ciche, rwące się jęki wypełniły całe zaparowane wnętrze samochodu. Wziąłem głęboki oddech, chwyciłem ją mocno za biodra i zacząłem narzucać własny, głęboki rytm od dołu, nie pozwalając jej na ani chwilę oddechu.
To przyspieszenie przyciągnęło ją do mnie jeszcze bliżej. Czułem na piersi gorąco jej skóry i przyspieszone bicie serca. W pewnym momencie całe jej ciało gwałtownie zastygło, a mięśnie zacisnęły się wokół mnie w nagłym, rytmicznym skurczu. Gdy Klaudia głośno wypowiedziała moje imię, zatapiając paznokcie w moich barkach, ja również nie wytrzymałem. Potężna fala szczytowania zalała nas oboje w tym samym ułamku sekundy, a mój penis zaczął w nią pompować moje nasienie.
Opadła na mnie bezsiłowo, głośno łapiąc powietrze i wtulając twarz w mój kark. Słychać było tylko nasze splecione oddechy i miarowe bębnienie deszczu o dach.
– Było cudownie… Nigdy jeszcze tego nie robiłem w aucie – szepnąłem, wciąż gładząc ją po plecach. – Jesteś niesamowita. A ty jak się czujesz?
Klaudia podniosła głowę i spojrzała na mnie z ciepłym, rozmarzonym uśmiechem.
– Spełniona… Dotrzymałeś słowa i naprawdę o mnie zadbałeś. Dziękuję ci.
– Dobra, chyba trzeba się powoli zbierać i ubrać – uśmiechnąłem się lekko.
Klaudia powoli ze mnie zeszła i wracając na swój fotel, zaczęliśmy doprowadzać się do porządku w półmroku samochodu.
– Zostało mi już tylko odwieźć cię bezpiecznie do domu – rzuciłem, zakładając koszulę na ramiona. – Ale zanim to zrobię, proszę daj mi swój numer. Powiedz mi tez czy chcesz się jutro zobaczyć?
– Pewnie, że chcę! – wypaliła bez wahania z radością w głosie. – Przyjedziesz po mnie i moglibyśmy gdzieś razem wyskoczyć. Może na pizzę? O ile w ogóle lubisz pizzę?
– Lubię, bardzo chętnie się wybiorę z tobą na pizze – odparłem z uśmiechem, zapinając spodnie.
Klaudia naciągnęła koszulkę, poprawiła włosy w lusterku i zerknęła na mnie z łobuzerskim błyskiem w oku.
– No to super. W takim razie najwyraźniej muszę zacząć hodować włosy pod pachami i na cipce, hehe… Do czego to doszło! Ale dobra, zrobię to dla ciebie.
Zaśmiałem się głośno, zapisując jej numer w telefonie, po czym odpaliłem silnik i włączyłem nawiew, żeby rozgonić parę z szyb. Samochód powoli ruszył z parkingu przy Środuli, wyjeżdżając na mokrą, opustoszałą ulicę. Przez całą drogę Klaudia trzymała swoją dłońmi na moim udzie. Nie było już między nami żadnej niezręczności – tylko przyjemne zmęczenie i spokój.
Po kilku minutach zatrzymałem auto na Zagórzu, niedaleko kościoła. Zgasiłem światła i spojrzałem na nią.
– No to jesteśmy na miejscu – powiedziałem cicho.
Klaudia odpięła pas, przysunęła się do mnie i złożyła na moich ustach powolny, czuły pocałunek – zupełnie inny niż te gwałtowne na parkingu. Ten był obietnicą.
– Napisz do mnie, jak tylko wrócisz do domu, żebym wiedziała, że dojechałeś bezpiecznie – szepnęła, otwierając drzwi. – I pamiętaj o tej pizzy jutro oraz o mnie.
– Nie zapomnę. Zadzwonię po południu.
Wysiadła z auta, otuliła się kurtką i pomachała mi z chodnika z promiennym uśmiechem, zanim zniknęła między blokami. Patrzyłem za nią jeszcze przez chwilę, czując, że ten przeklęty tunel był najlepszym, co mogło mi się dzisiaj przytrafić.
Kiedy tylko przekroczyłem próg mieszkania, wyciągnąłem telefon i napisałem do niej SMS-a:
„Dotarłem do domu cały i zdrowy. Do zobaczenia jutro, kolorowych snów”.
Odpowiedź nadeszła niemal natychmiast:
„Super, cieszę się i dziękuję za dzisiaj. Do jutra, buziaki!”
Chwilę później ekran znowu błysnął – tym razem dostałem MMS-a. Gdy rozwinąłem wiadomość, zobaczyłem odważne, wyraziste zdjęcie jej nagiej waginy, z której wciąż powoli wypływała moja sperma, opatrzone podpisałem: „Ileś ty tego we mnie wlał? Ciągle ze mnie wypływa...”. Uśmiechnąłem się pod nosem, wyłączyłem telefon i krótko potem zasnąłem jak dziecko.
Spałem smacznie, gdy nagle z głębokiego snu wyrwał mnie natarczywy dzwonek telefonu. Zerknąłem zaspanym wzrokiem na ekran – Klaudia.
– Dziewczyno, czy ty wiesz, która jest godzina? – wymamrotałem prosto w poduszkę.
– No tak… coś koło siódmej rano – odparła wesoło, całkowicie rozbudzona. – Dzwonię zapytać, o której po mnie będziesz. Stęskniłam się!
– Najpierw muszę w ogóle wstać, ogolić się, zjeść śniadanie i, co najważniejsze, wypić solidną kawę. Jak będę przytomny, to dam ci znać, kiedy po ciebie wyjadę, dobrze?
– Jakoś to przeżyję… ale nie każ mi długo czekać! Chcę się już do ciebie przytulić.
– Ja też tego chcę, ale muszę się najpierw ogarnąć – odparłem z uśmiechem w głosie. – A, mam prośbę. Podeślij mi jakieś swoje zdjęcie, to ustawię je sobie do twojego kontaktu. Tymczasem do zobaczenia, buziaki.
– Buziaki!
Zaraz po odłożeniu słuchawki telefon znowu zawibrował. Przybyły dwa MMS-y ze zdjęciami. Pierwsze przedstawiało ją kompletnie nagą w łóżku, a drugie było pięknym, uśmiechniętym portretem. Pod spodem widniała wiadomość:
„To pierwsze jest na ekran blokady, żebyś dobrze wiedział, za kim masz tęsknić, a drugie tak jak prosiłeś – do kontaktu. Tęsknię, buziaki!”
Ustawiłem uśmiechnięty portret w jej kontakcie, a w odpowiedzi wysłałem krótkiego SMS-a:
„Zdjęcie zdecydowanie przyspieszyło proces parzenia kawy. Piję i zbieram się do ciebie”.
Odpaliłem ekspres, zalałem kubek czarnym jak noc naparem i powoli zacząłem układać w głowie plan na ten dzień.
Rafal1984
Jak Ci się podobało?