Kto mi zrobi dziecko? (I)

29 stycznia 2020

35 min

Dlatego część pierwsza, bo nie napisałam jeszcze kolejnej. Nie wiem, czy taki pomysł ma sens. Jeśli nie przypadnie Wam do gustu - nie będę więcej nim katowała :)

Dziecko. Główne marzenie Marty. Ale sama go sobie przecież nie zrobi, nic też nie zapowiadało zamążpójścia. Tymczasem zegar biologiczny tykał. Rozważała bank nasienia, lecz wydało jej się to czymś okropnie sztucznym. Przemyśliwała o „wpadce” ze znajomym. Tu nawet nie brakowałoby pewnie chętnych.

Wuefista Wojtek, w szkole, w której pracowała, podrywał ją nieustannie, lecz Marta odrzucała jego zaloty.

Zlota rączka, pan Stasio "Lepkie łapki", ciągle do niej zaglądał, pod byle pretekstem.

- Pani Marto, jak trza pani zatkać jakąś dziurkę, albo przepchać rurę... to jestem na zawolanie!

I jak na zawołanie szukał okazji, żeby się otrzeć o nauczycielkę, albo "przypadkiem" zlapać za kolano.

, jednak to drugie szybko odrzuciła, nie chcąc potem przed kolegą ukrywać faktu, że został ojcem. Natomiast to pierwsze

Poza tym uznała, że nie po to natura akt poczęcia uczyniła  aktem rozkoszy, żeby z tego akurat rezygnować. Postanowiła poszukać kogoś odpowiedniego na czacie erotycznym.

Skonstatowała, że im młodszy, tym zdrowsze nasienie, dlatego gdy trafił się osiemnastoletni Mateusz, natychmiast złożyła mu swą niecodzienną propozycję. Chłopak długo uważał, że jest robiony w „balona”, jednak Marta argumentowała na tyle przekonująco, iż w końcu prawie uwierzył.  Choć nie tak do końca.

- Chcę cię zobaczyć. Pokaż się, jeśli to nie blef.

Wysłała zdjęcie, na którym siedziała w minispódniczce i kozaczkach. Bardzo była zadowolona z tej fotografii, doskonale ukazywała długie, zgrabne nogi i prezentowała ją dość seksownie i kusząco.

Pomyślała, że idealnie zachęca chłopca, gdyż uśmiechała się na niej jakoś tak filuternie.  
Mateusz był zachwycony.  
- Niezła dżaga z ciebie!  Masz nogi... takie... do samej ziemi.

Podniecił ją taki komentarz.  Cieszyło ją to, że facetom podobają się jej nogi.

"No i co, nie chciałbyś gówniarzu, żebym rozłożyła przed tobą takowe nóżęta?" - pomyślała.
- Naprawdę? – napisała, jakby nie dowierzała, lub jakby prowokowała do większej ilości komplementów.  
- Naprawdę. Chyba się z tobą umówię. O ile to jesteś ty. Sprawdźmy. Wyślij jeszcze jakieś foty. Najlepiej seksowne.
Marta dążyła do tego, żeby się nią podniecał. Wysłała zdjęcie z Sylwestra, na którym stała w długiej sukni, z wysokim rozcięciem, przez które dało się dostrzec koronkę pończoch. Znów wyeksponowane były długie i zgrabne nogi.
- Ale zajebista! – chłopak wychodził z siebie – ja na tej imprezie bym ci nie odpuścił! Znalazł się tam taki, który też ci nie odpuścił?! 
- Nie powiem... – Marta uwielbiała być tajemnicza.  

Tajemniczość działała na młodziana. Pobudzała jego wyobraźnię - wyobrażał sobie elegancką damulkę na zabawie sylwestrowej, obracaną na parkiecie i z gracją omiatającej swą długą suknią podłogę. I mężczyzn polujących na jej wdzięki. Polujących na chwilę sam na sam z nią.

Nakręcony, ciągnął wątek zdjęć.
- Możesz wysłać jeszcze jakieś? Masz w bikini?  
- Mam... No dobrze... Proszę bardzo.  
Ucieszyła się nawet, że pochwali się swoją figurą. Wysłała ujęcie z Chorwacji. Prezentowała swoje wdzięki na tle Adriatyku i palm rosnących na promenadzie.

Miała na sobie śliczny, fioletowy komplecik. Stanik wyjątkowo uwypuklał spory biust.  

Mateusz rozpływał się w zachwycie.
- Ja nie mogę! Ale masz duże piersi!  
- Naprawdę? Podobam się?
- Jezu! Podobam?! To mało powiedziane. Cycki jak marzenie! Ależ bym chciał je móc doktnąć! Nawet nie wiesz jak porządnie bym je złapał!  
- Spokojnie. Wszystko w swoim czasie…  
- A wysłałabyś je bez stanika?  
- Przepraszam, ale nie…


Najpierw cholernie zawstydziła ją myśl, że oto gówniarz, którego nawet nie widziała na oczy, miałby oglądać jej nagi biust! Potem zaczęła się tym wyobrażeniem podniecać. Pomyślała, że smarkacz szalenie by się nakręcał, widząc jej „balony” kompletnie nagie. Widziałby brodawki… sutki… Wkrótce poczuła, że ma na to ochotę... Że chciałaby, aby mógł podziwiać kształt jej piersi, ich ułożenie...

Miała wszak świadomość, że lada dzień, i tak to zobaczy… Pomyślała, że jeśli zamaże twarz, to czemu by nie odkryć co nie co…  

Mateusz wariował po otworzeniu fotki. Na kanapie zgrabna kobieta miała rozpiętą bluzkę. Dało się dostrzec sporą partię biustu. Ale brodawki pozostawały zakryte.
- Kurwa! Ale ty masz niesamowite cycki!!! Piękne! A jakie wielkie! Wyliżę ci je całe! Wyliżę, wyssę! Całą noc będę ci je miętosił!  
Aż zadrżała po otrzymaniu tak emocjonalnej wiadomości. Odruchowo jej ręka powędrowała do piersi. Zaczęła je delikatnie pieścić.

- Doprawdy? Mój ty... zwierzaku... podobają ci się?

- Czy mi się podobają??? Nie! Ja wręcz zwariowałem już na ich punkcie! A zwariuję zupełnie, jeśli nie pokażesz mi ich całych!

Marta drżała. Podniecały ją słowa chłopca. Jednocześnie wstydziła się samego wyobrażenia, że obcy młodzian zobaczy w pełni nagie jej piersi... a zarazem... czuła, że chce tego, że pragnie otrzymywać kolejne pochwały jej "zderzaków".

- Hmm... no niech będzie...

Wkrótce chłopiec miał przed sobą zdjęcie zupełnie nagich piersi, wysuniętych z koronkowego stanika i podtrzymywanych przez dwie delikatne dłonie, zakończone czerwonymi, długimi paznokciami.

Kolejny komunikat wstrząsnął nią jeszcze bardziej.  
- A pokazałabyś swoją muszelkę?  
Pamiętała doskonale ile upłynęło wody, zanim swojemu byłemu pozwoliła zajrzeć sobie między nogi. A tu jakiś nieznany szczyl chce oglądać sobie jej waginę!  
- A nie możesz poczekać do spotkania, przecież wtedy wszystko ci pokażę… łącznie z moją myszką…  
- Nie wiesz nawet, jak jestem teraz na ciebie napalony! Musisz! Musisz pokazać mi teraz swoją cipkę!  
- Ależ ty jesteś niecierpliwy! Czy podczas spotkania też taki będziesz?  
Marta zapragnęła podroczyć się. Wysłała fotografię, również z zamazaną twarzą, na której leży na podłodze, z zadartą spódnicą, rozłożonymi nogami, ale jej intymność okrywają majtki, natomiast tak koronowe, że niemal prześwitujące. Chłopiec mógł, po wytężeniu wzroku, dostrzec zarys szparki i paska włosków.  
- Ja pierdolę! Co za poza! Jezu! Prawie widać cipkę! Jak ja chciałbym tam teraz być! Kurwa! Znaleźć się teraz miedzy tymi twoimi nogami!
Kobieta pokraśniała z dumy. Już wiedziała, że wystarczająco mu się spodobała.  
- Czyli spotkasz się? Spróbujesz mi pomóc…?  
- Oj tak! Pomogę na bank! Przelecę cię tak, że będzie musiało coś z tego wyjść.
Ta rozmowa podniecała oboje do granic.
- Dobrze… czy możemy spotkać się za dwa tygodnie.  
- Za dwa tygodnie??? Nie wytrzymam!!! Chcę cię mieć już teraz! Maks jutro!  
- Cierpliwości… będziesz mnie miał… Nawet przez kilka dni… Będziesz mnie miał dzień w dzień... Chcę być bardziej pewną.  
- To przynajmniej pisz do mnie codziennie. Pisz o tym, że będę mógł cię zerżnąć…  

Kontaktowali się rzeczywiście codziennie. Marta nie chciała z nim tracić kontaktu, ale ponadto cholernie podniecała ją rozmowa z chłopcem. Wszystko ją podniecało, jego napalenie na nią, wysyłanie mu coraz bardziej roznegliżowanych zdjęć, jego deklaracje - "przelecę cię!".

Mateusz zawsze miał setki pytań.  
- A zrobisz mi loda…  
- Zobaczymy...

- Boże! Tak bym chciał, żebyś mi zrobiła dobrze tymi ślicznymi ustami...

- Hmm... Dziękuję za komplement. Nie jestem zwolenniczką miłości oralnej... Ale... skoro aż tak ci zależy... to kto wie? Może... może...
Marta za każdym razem zarzekała się, że jest wstydliwa, ale rozmowy z chłopcem nieustannie ją podniecały.  Zwłaszcza, gdy ten upewniał się, że rzeczywiście będzie mógł ją przelecieć.

- Napisz mi dziś znowu, że będę mógł cię puknąć?

Delektowała się jego słowami, którymi określał stosunek.

- Będziesz mógł mnie... puknąć... - a nawet podkręcała go - wręcz mnie "wygrzmocić"...

Takie określenia istotnie rozpalały nastolatka. Przebierał w słowach: "przerżnąć", "przedmuchać", "wyrypać", "wyruchać". Tym bardziej, że nauczycielka sama przyznała, że używanie przez niego takich wulgaryzmów, niezwykle ją podnieca.

Więc się nie ograniczał.

- Ależ ja cię "wykołatam"! Aż łóżko będzie trzeszczało! Aż cipka cię będzie boleć!

- Doprawdy?! Zatem już się boję o moją biedną cipkę... Czy aby nie zbyt ostro ją potraktujesz?

- Zbyt ostro! O tak! Wyślij mi jeszcze jej zdjęcie, a napiszę ci, jaką jej zrobię przegazówkę!

- No dobrze... już wysyłam... Nie wiem na ile jest wyraźne... Ale zapewne dostrzegasz moją dżinsową spódnicę podwiniętą do góry... i zsunięte czarne stringi...

- O tak! Widzę pionową kreskę! "Pękniety jeż"!

Marta widząc takie wpisy nie mogła powstrzymać ręki, żeby nie podwinąć spódniczki i nie wsunąć tam dłoni...

Młodzian, jakby czytał w jej myślach.
- A podczas naszego pisania zabawiasz się???  
- Chciałbyś, żebym podczas pisania z tobą, „robiła sobie dobrze”?  
- Tak! Podnieca mnie myśl, że piszesz ze mną i że coś wpychasz sobie do cipki!  
Kobietę też to podnieciło.  
- Hmmm... na prawdę tego chcesz? Mam na przykład... banana.
- Jezu! Chciałbym, żebyś go sobie włożyła... I... Wyobraź sobie, że to mój dydol pakuje się do twojej fretki!  

- No dobrze... mój ty wirtualny zdobywco... Zatem... niech pakuje się do mojej, jak to wczoraj mówiłeś... "sakiewki"...

- Marta! Błagam! Zrób zdjęcie swojego pieroga! Teraz! Z tym bananem!

Podniecenie chłopca udzielało jej się w pełni. Drżącyma rękoma wkładała sobie owoc do waginy, by jeszcze bardziej drżąc, uwieczniać to na zdjęciu.

Chłopak wariował.

- Jaką masz piękną różową cipkę! Zamiast banana niedługo znajdzie się tam mój flet!

Marta uwielbiała takie komentarze. Starała się jeszcze bardziej podjudzać chłopca.

- Podoba ci się moja "łasiczka"? Oczywiście, że zaniedługo znajdzie się w niej coś twojego!

Mateusz, mimo codziennego pisania z Martą, do końca nie wierzył, że taka seksowna i elegancka kobieta, rzeczywiście tak po prostu zechce się przed nim rozłożyć. Że będzie mógł ją pieprzyć do woli. Nie mógł doczekać się upragnionego weekendu.

A jednak umówiła się z nim! Był arcyszczęśliwy. Jak na skrzydłach, biegł, frunął na spotkanie.

Kobieta wynajęła apartamencik w Lublinie i umówiła się z chłopakiem w restauracji. Drżała jej ręka, kiedy podawała ją na powitanie. Mateuszowi zabrakło języka w gębie. Łatwo było pisać nawet świństewka, ale co innego rozmawiać z dojrzałą kobietą z krwi i kości. Do tego z prawdziwą damą.  
Marta miała na sobie czarną minispódniczkę i czarne kozaczki. Na nogach lśniły beżowe nylony. Był przekonany, że to pończochy.  
- Zatem zapraszam na kolację – kobieta pokazała dwa rzędy śnieżnobiałych zębów.  
Teraz dopiero zdała sobie sprawę, że osiemnastolatek, to tak naprawdę szczyl, że przy dobrych układach mogłaby być jego matką… Do tego, widzi go po raz pierwszy w życiu, a on i tak tyle o niej wie… Krępowało ją to jak diabli i dlatego przy kolacji nawet kieliszek wina nie rozwiązał dostatecznie języka.  
- Mogę wiedzieć jaki wykonujesz zawód?  
- Jestem nauczycielką… - powiedziała cicho, starając się ukryć zmieszanie.  
- Wow! Ale jaja!
- Czyżby kręciło cię to, że nauczycielka pójdzie z tobą do łóżka?
„No tak! Teraz to już mi zupełnie nikt nie uwierzy, jak powiem że wydupczyłem belferkę i na jej własną prośbę, zlałem się jej do cipy. I że machnąłem jej bachora! Ale by mieli ze mnie bekę!”  
- Nooo taak… do łóżka... z nauczycielką... kogo by nie kręciło...

Marta, jakby czytała w myślach chłopca. "Przecież to jasne. Będzie chciał się pochwalić kumplom, że zaliczył nauczycielkę. Czy powie im o celu? O tym, że miał mi zmajstrować dzieciaka? Pewnie, że powie! Będzie się tym zapewne puszył jak paw! Nie często przecież takiemu chłystkowi udaje się przelecieć belferkę. A już zwłaszcza, jak ci smarkacze powiadają - zalać jej foremkę..."

Ku jej zaskoczeniu, podnieciła ją taka myśl.

- Nad czym się zamyśliłaś?

- A... nic takiego... A ty o czym myslisz?

- Zasatanawiam się, czy masz  na sobie pończoszki?

-Ooo! Przyznam się, że to ekscytujące, gdy tak mężczyźni zastanawiają się, czy założyłam pończochy! I oczywiście nie są w stanie sprawdzić. - uśmiechnęła się - A ty jak myslisz?

- Myślę, że tak... Zgadłem?

- Zgadłeś! - Pokazała zęby w uśmiechu, kokieteryjnie nawijając włosy na palec. - Skąd tak trafna dedukcja?

- No przecież mówiłaś, że lubisz chodzić w pończochach. Nawet do pracy. Teraz już wiem jaka to praca...

- To prawda. - Kobieta nie przestawała się usmiechać. - Tym razem założyłam je na randkę. I to... wyjątkową randkę.

Chłopak był w siódmym niebie. "Kurwa! Rzeczywiście jestem z nią na randce! I to takiej, która programowo ma się skończyć w łóżku!"

- Ech... Na prawdę potrafisz nakręcić. Chciałbym już zobaczyć te pończochy! A w jakim kolorze masz bieliznę?

Marta uśmiechnęła się i zrazu nie odpowiadała na pytanie. Wiedziała, jaki to da efekt. Każda sekunda milczenia, wzmagała ciekawość chłopca.

- Więc... mam czarny biustonosz... i... podobnie czarny pas do pończoch. Natomiast majteczki... są fioletowe.

Sprawiało jej przyjemność wyliczanie elementów seksownej odzieży. Uśmiechała się przy tym kusząco, wyobrażając sobie, co dzieje się w umysle chłopca.

- Jezu! Już chciałbym to zobaczyć! Wszystko to pewnie, jak znam twoje upodobania, koronkowe?

- Owszem... - uśmiechała się wdzięcznie - rzeczywiście... z koronki... nawet nie wiesz, jak bardzo misternej koronki. Prześwitującej!

- Rany... Nie mogę się doczekać! Czy... pójdziemy od razu do pokoju? – wybąkał Mateusz.  
- Wiesz co… nie… Przepraszam… krępuję się… nie mogłabym tak od razu… przejdźmy się gdzieś na spacer. Poznajmy się…  
W chłopcu ścierały się dwa żywioły, jeden krzyczał: „Teraz! Natychmiast! Zaciągnij ją do wyra!” Drugi podzielał zdanie Marty.  
Kobiecie także buzowały w głowie różne myśli.  
„Kurcze… a więc już niedługo pójdę do łóżka z tym młokosem… W zasadzie nieznajomy chłopak będzie mnie mógł brać, jak tylko będzie chciał… Wejdzie we mnie… Delikatnie? A może bardzo niedelikatnie! Poczuję w sobie jego młodą twardą kuśkę! Będzie mnie pieprzył… Zapewne ostro pieprzył! Będę czuła w sobie ruchy tej twardej kuśki! Młodzieńcze ruchy! No i... przecież spuści się w mojej pochwie…”  
Takie myśli zrazu krępowały ją, niedługo potem rozogniały.  


Spacerowali po Placu Litewskim, najpierw pod rękę. Wreszcie kobieta poprosiła.  
- Obejmij mnie.  
Mateuszowi serce biło jak szalone. "Oto mogę prowadzać się i przytulać z taką damulką! Nauczycielką! Kumple zzielenieliby z zazdrości! Jaka szkoda, że nas nie widzą."

- Przyjemnie mi czuć twoje ramiona... - Marta chciała dodać chłopakowi animuszu.

Cel osiągnęła perfekcyjnie. Dumny kawaler szedł z uniesioną do góry głową.

Wreszcie zdobył się na odwagę.  
- Mogę cię pocałować?  

Martę ucieszyła ta propozycja. "Całować się z tym młodzianem... ja dojrzała baba... na oczach ludzi..."
- Nie teraz… nie w miejscu publicznym. Jeszcze mnie pocałujesz.  
Jednak kiedy znaleźli się w ustronniejszym miejscu, nieco poza widokiem, chłopak stał się śmielszy. Przyciągnął Martę do siebie i jakby chcąc pokazać, kto tu rządzi, przywarł ustami do jej ust.  
Kobietę bardzo podnieciła stanowczość młodzieńca. Oddawała mu swe usta, choć jakby nieśmiało. Z jednej strony bała się, że ktoś kto ją rozpozna, zobaczy ją na randce z tyle młodszym chłopakiem, jednak z drugiej strony, kręciło ją to jeszcze bardziej.  Przymykała oczy, oddając swoje usta.
Przeszli się do Ogrodu Saskiego. Tam łatwiej o intymność. Chłopak jeszcze raz przyciągnął Martę mocno do siebie. Tym razem do jej ust wtargnął język chłopca. Prężny, natarczywy. Naparł na języczek kobiety i lizał go bez wytchnienia. Nauczycielka traciła dech. Jednocześnie dłoń rozochoconego młodziana znalazła się na pupie Marty. Bardzo jej się to spodobało. Odwzajemniała ruchy języka. Podniecała ją harda ręka buszująca po tyłku. Wreszcie mu przerwała.  
- Usiądźmy na tej ławeczce. Jest ukryta przed wzrokiem przechodniów.
Mateusz najchętniej wcale by się nie chował. A niech mu wszyscy zazdroszczą! Niech widzą jaką elegancką laskę obściskuje.  
Gdy siedli, natychmiast położył dłoń na kolanie nauczycielki.  
- Masz piękne nogi! Dobrze, że założyłaś tę seksowną mini. Pewnie faceci pękają z zazdrości!  
- Dziękuję – uśmiechnęła się Marta.
Zaczął gładzić uda.  
- Zgrabne i długie te nóżki!  
„Jeszcze dziś się przede mną rozłożą! Ależ ze mnie szczęściarz. Jezu! Jak bardzo chcę się znaleźć między tymi nóżętami!”  
Masował uda wytrwale, wreszcie zagłębił się pod spódnicę.  
- Jezu! Jak to cudownie, że jesteś w pończochach... 
- To miło, że je lubisz... - uśmiechała się, łopocząc rzęsami.
- Boże! Lubię?! Ja szaleję za widokiem kobiet w pończochach! Czy mogę trochę podwinąć spódniczkę?  
- Ale tylko trochę… Ludzie tu chodzą. W pokoju pozwolę ci na więcej.  Na dużo więcej...
- Kuźwa! Jak ja nie mogę się doczekać!  
Odsunął materiał na tyle, żeby móc podziwiać śliczny wzorek koronki wieńczącej pończochy.  
- Są boskie! Kurwa! Oszaleję!  
- Dziękuję. Jak się zapewne domyślasz, założyłam je specjalnie z myślą o tobie. – Patrzyła mu prosto w oczy, nie przestając łopotać rzęsami. - To moje najlepsze pończochy. Kupiłam je we Włoszech.
Gładził dłonią, sprawdzał wypukłość koronki, jakby nie mógł się nią nacieszyć.  Wreszcie podwinął spódnicę wyżej, aby zobaczyć całe manszety, wyraźnie kontrastujące z bielą ciała.

- Nie... proszę, co robisz?! - wyrzut Marty nie brzmiał przekonująco. Kobieta najwyraźniej była podniecona ekspansywnym zachowaniem młodzieńca. - Zbyt wysoko podwinąłeś i spódnicę...

A to go rozzuchwaliło.
Nie pytając o zgodę, wsunął dłoń głębiej i dotknął nagiego ciała oniemiałej nauczycielki. Wydawało jej się, że wszyscy wokół wpatrują się własnie w nią.
- Proszę, zabierz rękę spod mojej kiecki… Krępuję się jeszcze.  

- Majtki też masz koronkowe? - Zapytał zawadiacko, lecz nie czekając na odpowiedź, podciągnął spódnicę jeszcze wyżej. Oczywiście miał rację. Złączenie ud wieńczyła koronka.

Spąsowaiała Marta natychmiast chwyciła za kieckę i ją obciągnęła.

- Jak możesz! Patrzą na nas... ależ najem się wstydu...

Wtedy Mateusz niby odpuscił, ale swe zainteresowanie przekierował w inne miejsce. Kolejny raz zabrał się za całowanie. Jednak znacznie odważniejsze.Tym razem jedną dłonią przyciągał głowę kobiety, drugą położył na piersi.  
- Ale masz duże! – wyszeptał.  

Martę przeszedł dreszcz. Tym bardziej, gdy rozochocony młodzian począł pieścić przez materiał bluzki raz jedną, raz drugą półkulę.

- Achh… ach… jesteś szybki… - wzdychała cichutko.  

Mateusz zrazu dotykał nieśmiało, z czasem coraz bardziej się rozkręcał i ściskał je mocniej.  

- Ach... jesteś bardzo odważny... ty mój brutalu... - Szeptała namiętnie. - Ależ niecierpliwie chwytasz mnie za piersi...

- Od dwóch tygodni nie mogłem się tego doczekać! Że złapię za te wielkie zderzaki! Że ci je zmacam. Teraz nie mogę się doczekać, kiedy pójdziemy do pokoju i kiedy wyciągnę je ze stanika!  
- Cierpliwości… Jeszcze zdążysz się nad nimi poznęcać… Zrobisz z nimi, co tylko zechcesz... Będą w pełni należały do ciebie... – Mimo, że jakby drocząc się, odpychała ręce chłopca, te i tak, jak zaczarowane, wciąż lądowały na biuście… - Poczekaj chwilkę. Jeszcze wpadnijmy do kawiarni… na lampkę wina, na lody.
- O tak! Na loda to mam wielką ochotę! 
Zaśmiała się.  
- Jesteś w gorącej wodzie kąpany. Wszystko w swoim czasie. I tak wiesz doskonale, że osiągniesz wszystko co zechcesz…  A ja zrobię, co tylko zapragniesz... Wszystko, co tylko zapragniesz...

W kawiarni ciągle musiała go odpychać, bo nadmiernie przytulał się i niesfornie wsuwał ręce pod kieckę. Aż się na nich gapili.  
- To co? Już do pokoju? – niecierpliwił się nieustannie.  
- Spokojnie... mamy czas. Jeszcze nie zjadłam loda.  - Protestowała z lubością, odpychając swawolne dłonie młodziana.
- W pokoju nacieszysz się lodem, aż ci się znudzi! - Mateusz odepchniętą rękę, ponownie zaborczo pakował pod spódnicę.

- Dobrze... daję słowo... - Uśmiechała się, niemal lubieżnie. - Nacieszę się lodem w pokoju... A ty też nacieszysz się różnymi smakołykami... Którymi zechcesz i ile zechcesz...

- Dwie bułeczki, to już bym chrupał!

- Proszę... przestań... nie łap mnie w kawiarni za cycki...

Marta nie miała wątpliwości, że dwa podejrzane typy, siedzące pod oknem, to właśnie w jej stronę pokazują palcami.

Gdy szli po schodach, Mateusz był gotów pędzić susami. Wreszcie kobieta otworzyła drzwi.  
- Tadam! Widzisz, jakie schludne mieszkanko nam wynajęłam?!  
Apartament, w wysokim standardzie, na środku sypialni posiadał wielkie małżeńskie łoże, w saloniku sporą kanapę.  
Mateusz z progu rzucił się do całowania. I zarazem próbował rozpiąć bluzkę nauczycielki.  
Ta go jednak powstrzymała.  
- Spokojnie… powoli, nie tak od razu. Ja muszę się stopniowo oswajać. I tak niedługo będziesz mnie miał…  
Chłopakowi  aż zaszumiało, gdy usłyszał: "będziesz mnie miał". Przez moment zaświtała mu myśl, żeby się nie certolić, tylko rzucić kobietę na kanapę, zadrzeć jej spódnicę, zerwać majtki i natychmiast przystąpić do dzieła.  

Górę jednak wzięła rozsądkowa część natury.
- Do poniedziałku mamy dużo czasu. Zdążysz mnie posiąść na wszystkich meblach w tym apartamencie… 
Młodzieńcowi zabuzowało w głowie. Tak bardzo chciał dobierać się do niej, zobaczyć nagie piersi, cipkę.  Sugestia, że będzie mógł mieć tę cudną nauczycielkę na każdym z mebli działała na wyobraźnię. "Wyruchać ją na łóżku... na biurku! Na krześle... na podłodze!"
- Ale... rozbierzesz się sama? Teraz? – pytał, bacznie wpatrując się w jej oczy.  
- Tak. Oczywiście, że rozbiorę się dla ciebie, ale stopniowo i powoli. – Uśmiechała się, bo doskonale zdawała sobie sprawę, że takie postawienie sprawy najmocniej podnieci młodzieńca.  
Już jest w ogródku, już wita się z gąską, ale jednak musi poczekać.  

- Zaraz się rozbiorę... już niedługo będziesz miał mnie nagą... ale najpierw... otwórz proszę tę butelkę wina.

Otwierał czerwone wino w takim pośpiechu, jakby uczestniczył w miestrzostwach świata na najszybsze otwarcie korka.

- Już! - Krzyknął tryumfalnie. - Nie mogę się doczekać, tego jak będziesz się rozbierać! Specjalnie dla mnie!

- Oczywiście, że specjalnie dla ciebie. - Uśmiechała się.
Bez pośpiechu rozpinała guziki bluzki, wręcz flegmatycznie. Lecz i tak, powoli,  stopniowo wyłaniał się spod niej dorodny biust opięty koronkowym, kuszącym biustonoszem. Chłopaka aż skręcało. Tak bardzo chciałby widzieć je nagie.  
- Teraz dopiero widzę jakie są wielkie! Jaki elegancki... seksowny stanik! Rozepnij go! Proszę. 
- Oczywiście. Kupiłam go specjalnie na spotkanie z tobą... i zdejmę go specjalnie dla ciebie... Ale bądź cierpliwy. Daj mi chwilkę, bo na razie jeszcze się krępuję. Wkrótce zobaczysz mój nagi biust...
Ale on nie chciał żadnego "wkrótce"! Nie chciał dawać nawet chwilki. Chciał już! Tak bardzo parł do działania. W spodniach pojawił się namiocik, co Marta zauważyła natychmiast. Podziałało to na jej wyobraźnię, bardzo ciekawa była jak wygląda męskość młodzieńca. Kucnęła przy nim i pogładziła dłonią po wybrzuszeniu.  
- Widzę, że twój żołnierzyk już rwie się do boju.
Mateusz aż otworzył usta.  

- Mogę go uwolnić?

- Taaak!  Możesz. Ale, mogę też ja zaprosić żołnierzyka na światło dzienne...
Oto ta nauczycielka rozepnie jego rozporek i wyciągnie jego kuśkę na wierzch!  Marzył o tym. Śnił.
Marta powoli rozsuwała zamek. Jeszcze wolniej wsuwała rękę do rozporka, jakby delektowała się całym ceremoniałem sięgania do bokserek i wyławiania młodzieńczego penisa. Czuła jak Mateusz zadrżał, gdy dotknęła go swą dłonią.

Gdy już sterczał na zewnątrz, zachwalała go wręcz nadmiernie, żeby pobudzić ego chłopaka.  
- Boże! Jest wspaniały! Duży, taki jak powinien być… Bosko wygięty ku górze, jakby już kierował się do celu.  
- Marto... Weźmiesz go do buzi??? – Niemal błagalnie prosił.  Tak bardzo na to czekał.
- Ktoś mówił coś o lodach? – Uśmiechnęła się. - No, w końcu, chyba obiecałam.  - Powoli zbliżała pełne usta. Delikatnie cmoknęła w główkę. – W istocie, całkiem uroczy jest ten twój „grzybek”.  Oczywiście, że wezmę go do buzi. Z przyjemnością.
Po czym, najdelikatniej jak się dało, objęła czubek wargami i musnęła językiem. Zaczęła połykać. Lizała na całej długości. Wreszcie zaczęła ssać. Nie angażowała się jednak w to mocno, bojąc się, żeby młodzian przedwcześnie nie wytrysnął. Wszak nasienie było tu na wagę złota. A nawet życia.  
- Tak pięknie się pręży. A nie chciałbyś go ulokować w innym, ciekawym miejscu?  
Chłopak zaniemówił. „Taak” – zdawał się krzyczeć – „chcę go wsadzić w twoją cipkę!!!”  
Na razie jednak inne były plany kobiety. Rozpięła biustonosz i powoli, jak na striptizie, zsuwała go z piersi.  Bardzo powoli.
Mateusz wybałuszył oczy. Wreszcie mógł delektować swój wzrok tym, o czym już tyle nocy marzył. Były piękniejsze niż na zdjęciu. Wyraźne brodawki, sterczące sutki. Dorodne, kształtne kule, aż prosiły się, żeby je chwycić.  
Właśnie tam, między nimi, Marta ulokowała młodzieńczego penisa.  
Chłopak nie wierzył własnemu szczęściu. Zaczął powoli suwać swym przyrodzeniem między dwiema półkulami. Miał ciasno, bo nauczycielka dociskała dłońmi piersi do siebie.  Z lubością wpatrywał się, jak czubek jego instrumentu wyłania się spośród dwu wielkich "piłek". Chciał przyspieszyć, ale Marta go powstrzymała.
- Ależ jest twardy! Niczym skała! – Kobieta wiedziała, że młodzieńcy szybko mogą doprowadzić się do wytrysku. A tego wszak nie chciała. – Skoro twój przyjaciel jest już tak gotowy do czynu, to może… już czas?

Mateusz aż gotów był się uszczypnąć, tak bardzo niewiarygodny wydawał mu się przebieg wydarzeń.

Był gotowy na wszystko. Chciał wydrzeć się na cały głos, żeby to potwierdzić. Ale głos uwiązł mu w gardle.

Wysapał jedynie, nieco się jąkając.

- O... taaak... mój przyjaciel... jest gotowy...
Marta, uśmiechając się i patrząc prosto w oczy nastolatkowi, legła na kanapie,
rozkładając się na plecach. Podciągnęła spódniczkę. Nie zdejmowała majtek, gdyż wiedziała, że tak skąpe stringi wystarczy zsunąć na bok. A sam akt obnażenia swojej szparki chciała pozostawić młodzianowi, żeby mógł czuć się jak zdobywca, który sam przeciera sobie drogę do celu.  
- Zatem… Mateuszu... teraz po prostu... weź mnie.
Chłopiec patrzył jak urzeczony. Wciąż nie wierzył, że to wszystko dzieje się naprawdę. Słowa: "Mateuszu... weź mnie" - dźwięczały mu w uszach, niczym najcudowniejsza melodia. Przecież niczego innego nie pragnął. A teraz ta uległość kobiety, jej poza gotowości do oddania się, unosiły go jak na skrzydłach. Ukląkł przed rozłożoną nauczycielką, zbliżając głowę do jej ud. Marta natychmiast rozsunęła przed nim szeroko nogi, co w połączeniu z zadartą spódniczką tworzyło arcyseksowne widowisko. Podciągnięta kiecka odsłaniała kuszące, fioletowe stringi z wyszukanej koronki, niezwykle cieniutkiej, dzięki czemu chłopak doskonale widział zarys szparki i paseczka włosków. Był w siódmym niebie. Wpatrywał się, jakby w ósmy cud świata, jakby pojawiła się przed nim nieziemska istota. Dlatego z namaszczeniem, niejako składając hołd, ucałował cipkę przez tak erotyczny materiał. Poczuł zapach kobiety. Najbardziej podniecający, jaki doświadczył do tej pory.
- Możesz mnie „rozpakować” – uśmiechnęła się Marta – czy może wolisz, żebym to ja sama zdjęła majtki?
Domyślała się, że oba warianty silnie pobudzają mężczyzn, zarówno gdy, jako zdobywcy zdzierają bieliznę z dziewczyny, jak również, gdy to kobieta sama, w akcie oddania przed swym władcą, ulegle zdejmuje majteczki.  
Chłopak nie mógł z siebie wydusić słowa. Wobec czego, Marta sama chwyciła za sznureczek stringów. Zsuwała je powoli, niezwykle powabnie, najpierw z wolna obnażając szparkę, a potem, niespiesznie, zsuwając wzdłuż nóg i przez kozaczki, które nadal miała na nogach. Wreszcie odrzuciła je na podłogę, zamaszystym gestem, jakby symbolizującym, że pozbywa się ostatniej przeszkody na drodze do jej kobiecości. Niejako na potwierdzenie tego aktu, ponownie szeroko rozchyliła uda, eksponując teraz już zupełnie nagą cipkę.  
- Jestem w pełni twoja – wyszeptała – moja norka czeka na przyjęcie gościa…  
Mateusz, potwornie podniecony, wręcz wariował. W uszach świdrowały mu słowa: "jestem twoja". Nic nie powstrzymałoby go przed rzuceniem się na nauczycielkę. Niemal natychmiast znalazł się na niej, lokując się między jej udami. Nerwowo ujmując dłonią swoje berło, nakierował je na kobiecość Marty. Już dotknął główką jej sromu. Już szykował się do wtargnięcia w głąb. Cały drżał, jak w febrze. Kobieta starając się mu pomóc, uśmiechała się i podniecająco wzdychała. Jeszcze bardziej rozszerzyła nogi i uniosła je nieco.

- Och… Widzę, że twoja tęga buława sprawnie odnalazła drogę do mojego skarbu… - Wypowiedziała ponętnym, ściszonym głosem.

Podniecenie młodziana było silne. Zbyt silne.

- Zaraz będziesz moja! - wyszeptał jeszcze. Próbował wcisnąć główkę swej męskości w ciasną jamkę, ale przy tej, tak ekscytującej dla niego próbie, nadeszła kulminacja. Zanim znalazł się w środku, już szczytował. Nie mógł powstrzymać okrzyku, gdy potężny gejzer białej, lepkiej substancji zalał kobiecie uda, spódnicę i pończochy.

Był bliski załamania, jednak nauczycielka pospieszyła z otuchą.
- Mój drogi, nie przejmuj się ani trochę... to tylko pokazuje, jak jesteś gotów do tęgiego działania... poza tym, pierwsze nasienie, długo przetrzymywane, jest zawsze nie tak dobrej jakości jak kolejne...  - Mówiła czule do chłopca, uśmiechając się i ścierając spermę ze spódnicy, pończoch i kozaczków. Ta czynność podniecała ją, i to bardzo. Zwłaszcza na czarnych kozaczkach, biała substancja, poprzez kontrast, była niezwykle wyraźna.  
Chłopca także to niesamowicie nakręcało. Gapił się w Martę, oporządzającą się z jego spermy, jak w obrazek.  
"Zaraz, zaraz! Jeszcze tu dużo tego zostało! Na moim kutasku!" - pomyślał, przypominając sobie filmy, w których kobieta zlizuje nasienie z członków. Zastanawiał się jak to powiedzieć, żeby jej nie urazić.  
- Marto... to było takie przyjemne, gdy brałaś do ust mojego przyjaciela... a czy teraz... kiedy on taki...  
- Jaki? Zabrudzony? - uśmiechnęła się, chcąc dowieść, że nie jest nim zawiedziona – Cóż… zatem mogę go wyczyścić...  
Mateusz znów nie wierzył własnemu szczęściu. Wydawało mu się, że widzi jakby kadry z pornosa, gdy kobieta, szeroko pokazując zęby, klękała, a następnie obejmowała ustami lepkiego, już niestety sflaczałego, penisa.  
Podniecało ją to. Wszak nasienie było najcenniejszym skarbem, "clou" tego wieczoru.  
Pieczołowicie ssała, oblizywała, jakby zachwycała się lukrowanym ciastem. Spodziewała się, że witalność młodzieńca, jeszcze tego samego wieczora, może zdziałać cuda.

23,373
9.68/10
Dodaj do ulubionych
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 9.68/10 (56 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Z tej serii

Komentarze (24)

kuba · 29 stycznia 2020

0
0

są literówki, ale to ktoś poprawi😉 jak zawsze podoba mi się kolejne Twoje opowiadania.. dziękuję.. Marto..

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

ja · 29 stycznia 2020

+1
0

Podoba mi się. Wcześniejsze są dobre, tylko w pewnym momencie zaczęły być trochę sztampowe. Plus i tak przewijał się w nich motyw ryzyka zapłodnienia. 😉
Czekam na kolejną część.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

historyczka · Autor · 30 stycznia 2020

0
0

W związku z tym, że przemyśliwam właśnie różne warianty rozwoju akcji, bardzo proszę o sugestie, w jaki kierunek byłby dla czytelników najciekawszy, a zarazem najbardziej podniecający. 🙂

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Dzieciorób · 30 stycznia 2020

+1
0

Ja zdecydowanie dołączyłbym kogoś bardziej dojrzałego. Może jakiś starszy kolega, albo wujek. Mógłby zamiast, albo razem. Podniecający byłby wtedy motyw, że Marta nie wiedziałaby, kto tak na prawdę zrobił jej dziecko. Mogłoby to wprowadzenie stać się bez wiedzy Marty, no bo co by zrobiła, jakby nagle wszedł kolejny facet?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

historyczka · Autor · 30 stycznia 2020

0
0

No i pytanie - czy lepszym tytułem byłoby, zamiast: "Kto mi zrobi dziecko?" - "Kto mi zmajstruje dzidziusia?". Co o tym sądzicie?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

alfa · 30 stycznia 2020

+2
0

Może mieszany "Kto mi zmajstruje dziecko?"?
Pomysł z wchodzącym nagle do pokoje facetem jest średni. Może bardziej coś z szantażem, że ktoś ją widział, ale średnio się podoba bohaterce jako potencjalny dawca nasienia. Albo dalsze poszukiwania, bo nastolatek okazałoby się, że mimo młodości i jurności strzela ślepakami. To jest dobry motyw na kilka opowiadań, a nie koniec w części drugiej. Udało się po jednej nocy?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Agnessa Novvak · 30 stycznia 2020

+2
0

@Historyczko - mnie się podobała bardziej pierwotna wersja tytułu, z dzidziusiem. Jakoś tak bardziej pasuje mi do postaci Marty - niby dorosłej kobiety, ale czasami postępującej jak nagrzana małolata, myśląca wszystkim tylko nie głową 😀

Co do uwag o rozwoju akcji, to zależy, co chcesz osiągnąć. Ze wspomnianym facetem w pokoju faktycznie średnio by to wyszło, ale jak napisał przedmówca - szantażyk byłby okej. Zwłaszcza, gdyby okazało się, że Mateusz tak naprawdę ma dziewczynę i to ona jest szantażystką? Ale tym się nie sugeruj "co kto myśli" bo na przykład u mnie równie dobrze bohater mógłby okazać się seryjnym mordercą 😀

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

historyczka · Autor · 30 stycznia 2020

+2
0

Racja Agnesso. Słowo "dzidziuś" zupełnie inaczej wprowadzałby w tekst... 🙂

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

historyczka · Autor · 30 stycznia 2020

+1
-3

podpowiedź pewnej czytelniczki Victorii

Co więc powiesz na pomysł, że w kontynuacji dołożysz postać.. wujka Mateusza? Wszyscy myślą, że wyjechał gdzieś ze znajomymi na weekend. Ale wujaszek chciał zrobić coś na komputerze, a tam przez przypadek odkrył czat erotyczny, na którym Mateusz poznał się z nauczycielką. Przeczytał ich rozmowy, dowiedział się o umówionym spotkaniu.. I niesamowicie się wkurwił. Choć oglądanie zdjęć Marty, które wysłała dzieciakowi, takżę niesamowicie go podnieciło.
Wyruszył do umówionej lokacji, w końcu parka miała tam pieprzyć się cały weekend. Wyruszył z zamiarem zabrania stamtąd chłopaka i solidnego opieprzenia go, z nadzieją, że nie zdążył spłodzić dzieciaka szalonej nauczycielce. Szalonej, seksownej nauczycielce.
Jednak na miejscu, gdy wszedł z rana do pokoju, plany trochę się pokrzyżowały.. Mateusza nie było w pokoju, bo wyszedł na mały spacer, na który wysłała go Marta. Jakieś minizakupy, cokolwiek. Tak więc wujek i nauczycielka zostali sami w pokoju

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

kuba · 30 stycznia 2020

0
0

Droga historyczko.. a czemu nie utrzymać Twojej konwencji? i nie mówimy o zbrzuchaceniu🙂

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

historyczka · Autor · 30 stycznia 2020

0
0

co masz na myśli Kubo? mówiąc o mojej konwencji???

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

historyczka · Autor · 30 stycznia 2020

0
0

Aha, poprawiłam chochliki-literówki i nieco wygładziłam zdania, dopisując to tu, to tam, kilka słów...

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Filip · 30 stycznia 2020

0
0

Fajne będzie pociągnięcie tematu samego okresu ciąży u Marty, nieważne z kim. Duży brzuszek, ciasne spódniczki i seks podczas ciąży z róźnymi facetami.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Jakub · 30 stycznia 2020

0
-2

po prostu strasznie podoba mi się tworzona przez Ciebie postać.. wiele razy pojawiała się sytuacja gdy nasza bohaterka podniecała mężczyzn, mówiąc, że boi się iż ją zbrzuchacą... 🙂

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Jakub · 30 stycznia 2020

0
0

ale faktycznie, tutaj nie bardzo pasuje taki tytuł.. czy ktoś mnie zbrzuchaci...? 🙂

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Adrian · 2 lutego 2020

0
0

Może być. Szkoda że przerwałaś w niezwykle kulminacyjnym momencie.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

historyczka · Autor · 3 lutego 2020

+4
-3

To propozycja mojego znajomego: - zastanawiam się nad konfliktem interesów. marta podporzadkowuje wszystko jak najszybszemu zajściu w ciąże. A może Mateusz nie chce tak szybko stracić okazji bzykania nauczycielki. Przecież jak zajdzie w ciąże to może byc koniec intymnej relacji. Więc celowo się z nią droczy, żeby tylko w niej nie skończyć. Wychodzi w ostatniej chwili, niby to przypadkiem i obsermia np. pończochy. Szantażuje potem Martę, a ona godzi się na wszystko byle tylko zostać zapłodniona...

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

historyczka · Autor · 3 lutego 2020

+7
-1

A to od znajomej Ani:
Mateusz już dobiera się w parku albo stawia warunki np albo zdemiesz bieliznę w kawiarni albo idę sobie, coś w tym guście

może pochwalił się kolegom i jak spełniona śpisz wprowadza np trzech do apartamentu?

A może tych dwóch typów wchodzi , jego wiąże a Ciebie biorą jak chcą?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

historyczka · Autor · 6 lutego 2020

0
-2

A tak to widzi pewien dżentelmen...

Kochana moja, wydaje mi się że taki szczeniak nie potrafi trzymać gęby na kłódkę. Zawsze są jacyś "koledzy" którym musi zaimponować. Myślę więc że teraz Twój młokos zejdzie na drugi plan. Bo wysłał zdjęcia Twojej cipki kolegom. I teraz jadą do was samochodem. Same zakapiory. Pięciu napalonych nastolatków. Myślę że teraz wbrew Twojej woli będą Cię brać i poprosru używać jak lalki. Rozszerzać Twoje nogi i brutalnie pieprzyć. Zajdziesz w ciążę nawet nie będziesz wiedziała z kim.... Bo gdy wyjadą, Twoja cipka będzie pełna po brzegi spermy w sumie sześciu łobuzów.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

historyczka · Autor · 6 lutego 2020

0
-1

A to pewien Piotr...

przeczytałem wczoraj to opowiadanie i muszę przyznać, że wyszło Ci świetnie! Mnie ono bardzo podnieciło... a co do pomysłów, to sądzę że akcja mogłaby zostać wzbogacona o dodatkową osobę. Na przykład właścicielkę/właściciela apartamentu, bo pomyliły się daty i wparowuję ze swoim partnerem do mieszkania w celach prokreacyjnych.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

XeeleeFirst · 12 lutego 2020

0
0

@ Historyczka
Opowiadanie "Kto mi zrobi dziecko? (I)" to jeden z najbardziej udanych Twoich tekstów. Dość daleko odbiega od ulubionego przez Ciebie wzorca. O ile wszystko co mówisz do owego młodzieńca jest OK, to symulowane przez Ciebie... jego odezwania denerwują mnie, no ale tak to chyba byłoby w rzeczywistości... Pozdrawiam...

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

historyczka · Autor · 13 lutego 2020

0
0

Co w nich Ciebie denerwuje?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Erotia Pąs · 5 kwietnia 2020

0
0

Trochę lepkie od lukru, przy czym lubię słodkie. 😀

"- Och… Widzę, że twoja tęga buława sprawnie odnalazła drogę do mojego skarbu… - wypowiedziała ponętnym, ściszonym głosem."

Zastanawiam się... Wiem, że to nauczycielka historii, że kwestia wpisuje się w konwencję, ale śmiech czytelnika w takim miejscu chyba psuje nieco klimat. Poza tym normalny nastolatek czułby się raczej nie traktowany poważnie (i obawiał tego jak diabeł wody święconej) . W ogóle dzieciak z niego straszny, bezrefleksyjnie skupiony na własnym pragnieniu, które ciągle trzeba studzić. Jakby za grosz nie chciał się przypodobać swojej pani, która w każdej chwili może poszukać lepszego materiału genetycznego.

Nie twierdzę, że takie kwestie trzeba wyrzucić. Po prostu podrzucam coś wartego przemyśleń odnośnie składowych na efekt końcowy i dalsze części. I nie, nie brutalizowałbym w żadnym wypadku kontynuacji jak tu niektórzy sugerują. Postawiłbym na grę psychologiczną. Mogę mieć lepszego/Pokażę fotki światu.

O ile wszystko wyżej to sugestie, tak pora na prośbę. Nadmiar wielokropków trzeba zutylizować, inaczej niczego nie podkreślają.

Pozdrawiam i czekam na więcej

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Ciri · 1 lipca 2020

+3
0

A mi trochę przeszkadza ubiór Marty, niby drobny szczegół, ale razi mnie w każdym opowiadaniu. Spódniczka mini, pończochy, kozaki i stringi? Od razu mam przed oczami tirowke z grzybica pochwy. Wyglada wulgarnie, a nie elegancko. Ba, fioletowe stringi do czarnego stanika? Niech Marta zacznie nosić komplety, proszę...Stringi w ogóle nie są seksowne. Jest taki wybór seksownej bielizny... koronkowe body, gorsety, haleczki. Gdy kobieta ma więcej do ściągnięcia można lepiej zbudować napięcie, a Marta ma wszystko na tacy. Wystarczy się schylic i już można zobaczyć jej waginę w całej okazałości.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Opowiadania o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.