Kto mi zrobi dziecko? (I)

29 stycznia 2020

Opowiadanie z serii:
Kto mi zrobi dziecko?

48 min

Dlatego część pierwsza, bo nie napisałam jeszcze kolejnej. Nie wiem, czy taki pomysł ma sens. Jeśli nie przypadnie Wam do gustu - nie będę więcej nim katowała :)

Dziecko. Główne marzenie Marty. Ale sama go sobie przecież nie zrobi, a nic też nie zapowiadało rychłego zamążpójścia. Tymczasem zegar biologiczny tykał. Rozważała bank nasienia, lecz wydało jej się to czymś okropnie sztucznym. Przemyśliwała o „wpadce” ze znajomym. Tu nawet nie brakowałoby pewnie chętnych.

Wuefista Wojtek, w szkole, w której pracowała, podrywał ją nieustannie, lecz Marta odrzucała jego zaloty.

Złota rączka, pan Stasio "Lepkie łapki", ciągle do niej zaglądał, pod byle pretekstem.

- Pani Marto, jak trza pani zatkać jakąś dziurkę, albo przepchać rurę... to jestem na zawołanie!

I jak na zawołanie szukał okazji, żeby się otrzeć o nauczycielkę, albo "przypadkiem" złapać za kolano.

Jednak to drugie rozwiązanie również szybko odrzuciła, nie chcąc potem przed kolegą ukrywać faktu, że został ojcem.

Poza tym uznała, że nie po to natura akt poczęcia uczyniła  aktem rozkoszy, żeby z tego akurat rezygnować. Postanowiła poszukać kogoś odpowiedniego na czacie erotycznym.

Skonstatowała, że im młodszy, tym zdrowsze nasienie, dlatego gdy trafił się osiemnastoletni Mateusz, natychmiast złożyła mu swą niecodzienną propozycję. Chłopak długo uważał, że jest robiony w „balona”, jednak Marta argumentowała na tyle przekonująco, iż w końcu prawie uwierzył.  Choć nie tak do końca.

- Chcę cię zobaczyć. Pokaż się, jeśli to nie blef.

Wysłała zdjęcie, na którym siedziała w minispódniczce i kozaczkach. Była bardzo zadowolona z tej fotografii, która doskonale ukazywała długie, zgrabne nogi i prezentowała ją dość seksownie i kusząco.

Pomyślała, że idealnie zachęci chłopca, gdyż uśmiechała się na niej jakoś tak filuternie.  
Mateusz był zachwycony.  
- Niezła dżaga z ciebie!  Masz nogi... takie... do samej ziemi.

Podniecił ją taki komentarz.  Cieszyło ją to, że facetom podobają się jej nogi.

"No i co, nie chciałbyś gówniarzu, żebym rozłożyła przed tobą takowe nóżęta?" - pomyślała.
- Naprawdę? – napisała, jakby nie dowierzała, lub jakby prowokowała do większej ilości komplementów.  
- Naprawdę. Chyba się z tobą umówię. O ile to jesteś ty. Sprawdźmy. Wyślij jeszcze jakieś foty. Najlepiej seksowne.
Marta dążyła do tego, żeby się nią podniecał. Wysłała zdjęcie z Sylwestra, na którym stała w długiej sukni, z wysokim rozcięciem, przez które dało się dostrzec koronkę pończoch. Znów wyeksponowane były długie i zgrabne nogi.
- Ale zajebista! – chłopak wychodził z siebie – ja na tej imprezie bym ci nie odpuścił! Znalazł się tam taki, który też ci nie odpuścił?! 
- Nie powiem... – Marta uwielbiała być tajemnicza.  

Tajemniczość działała na młodziana. Pobudzała jego wyobraźnię - wyobrażał sobie elegancką damulkę na zabawie sylwestrowej, obracaną na parkiecie i z gracją omiatającej swą długą suknią podłogę. I mężczyzn polujących na jej wdzięki. Polujących na chwilę sam na sam z nią, próbujących wyprowadzić gdzieś na ubocze, w wiadomym celu.

Nakręcony, ciągnął wątek zdjęć.
- Możesz wysłać jeszcze jakieś? Masz w bikini?  
- Mam... No dobrze... Proszę bardzo.  
Ucieszyła się nawet, że pochwali się swoją figurą. Wysłała ujęcie z Chorwacji. Prezentowała swoje wdzięki na tle Adriatyku i palm rosnących na promenadzie.

Miała na sobie śliczny, fioletowy komplecik. Stanik wyjątkowo uwypuklał spory biust.  

Mateusz rozpływał się w zachwycie.
- Ja nie mogę! Ale masz duże piersi!  
- Naprawdę? Podobam się?
- Jezu! Podobam?! To mało powiedziane. Cycki jak marzenie! Ależ bym chciał je móc dotknąć! Nawet nie wiesz jak porządnie bym cię za nie złapał!  
- Spokojnie. Wszystko w swoim czasie…  
- A wysłałabyś je bez stanika?  
- Przepraszam, ale nie…
Najpierw cholernie zawstydziła ją myśl, że oto gówniarz, którego nawet nie widziała na oczy, miałby oglądać jej nagi biust! Potem zaczęła się tym wyobrażeniem podniecać. Pomyślała, że smarkacz szalenie by się nakręcał, widząc jej „balony” kompletnie nagie. Widziałby brodawki… sutki… Wkrótce poczuła, że ma na to ochotę... Że chciałaby, aby mógł podziwiać kształt jej piersi, ich ułożenie...

Miała wszak świadomość, że lada dzień, i tak to zobaczy… Pomyślała, że jeśli zamaże twarz, to czemu by nie odkryć co nie co…  

Mateusz wariował po otworzeniu fotki. Na kanapie zgrabna kobieta miała rozpiętą bluzkę. Dało się dostrzec sporą partię biustu. Ale brodawki pozostawały zakryte.
- Kurwa! Ale ty masz niesamowite cycki!!! Piękne! A jakie wielkie! Wyliżę ci je całe! Wyliżę, wyssę! Całą noc będę ci je miętosił!  
Aż zadrżała po otrzymaniu tak emocjonalnej wiadomości. Odruchowo jej ręka powędrowała do piersi. Zaczęła je delikatnie pieścić.

- Doprawdy? Mój ty... zwierzaku... podobają ci się?

- Czy mi się podobają??? Nie! Ja wręcz zwariowałem już na ich punkcie! A zwariuję zupełnie, jeśli nie pokażesz mi ich całych!

Marta drżała. Podniecały ją słowa chłopca. Jednocześnie wstydziła się samego wyobrażenia, że obcy młodzian zobaczy w pełni nagie jej piersi... a zarazem... czuła, że chce tego, że pragnie otrzymywać kolejne pochwały jej "zderzaków".

- Hmm... no niech będzie...

Wkrótce chłopiec miał przed sobą zdjęcie zupełnie nagich piersi, wysuniętych z koronkowego stanika i podtrzymywanych przez dwie delikatne dłonie, zakończone czerwonymi, długimi paznokciami.

- Ja nie mogę! Ale bufory! Na prawdę masz aż tak wielkie? Przecież faceci pewnie nie dają ci przejść przez ulicę!

- Możliwe, że są zbyt duże... A co do tych zaczepek facetów... cóż... przecież nie wychodzę na ulicę z nagim biustem... nie widzą tego co ty teraz... Nawet rzadko mi się zdarza nie założyć stanika. Ale i tak masz rację, czasem - zdarza się, zaczepiają. Czasem z powodu mich cycków bywają nawet wulgarni...

- A co?! Mówią - idzie mleczarnia?! Albo - wydoiłbym taką?!

- No cóż... coś w tym stylu.

- A nie próbowali cię zmacać w jakimś tłoku? W autobusie?

- Hmm... może i próbowali... a dlaczego pytasz? - Marta prowokowała, zdawała sobie sprawę, że ta dyskusja musi podniecać młodego chłopaka.

Kolejny komunikat dowiódł, że miała rację i wstrząsnął nią jeszcze bardziej.  
- A pokazałabyś swoją muszelkę?  
Pamiętała doskonale ile upłynęło wody, zanim swojemu byłemu pozwoliła zajrzeć sobie między nogi. A tu jakiś nieznany szczyl chce oglądać sobie jej waginę!  
- A nie możesz poczekać do spotkania, przecież wtedy wszystko ci pokażę… łącznie z moją myszką…  
- Nie wiesz nawet, jak jestem teraz na ciebie napalony! Musisz! Musisz pokazać mi teraz swoją cipencję!  
- Ależ ty jesteś niecierpliwy! Czy podczas spotkania też taki będziesz?  
Marta zapragnęła podroczyć się. Wysłała fotografię, również z zamazaną twarzą, na której leży na podłodze, z zadartą spódnicą, rozłożonymi nogami, ale jej intymność okrywają majtki, natomiast tak koronowe, że niemal prześwitujące. Chłopiec mógł, po wytężeniu wzroku, dostrzec zarys szparki i paska włosków.  
- Ja pierdolę! Co za poza! Jezu! Prawie widać cipkę! Jak ja chciałbym tam teraz być! Kurwa! Znaleźć się teraz miedzy tymi twoimi nogami!
Kobieta pokraśniała z dumy. Już wiedziała, że wystarczająco mu się spodobała.  
- Czyli spotkasz się? Spróbujesz mi pomóc…?  
- Oj tak! Pomogę na bank! Przelecę cię tak, że będzie musiało coś z tego wyjść.
Ta rozmowa podniecała oboje do granic.
- Dobrze… czy możemy spotkać się za dwa tygodnie.  
- Za dwa tygodnie??? Nie wytrzymam!!! Chcę cię mieć już teraz! Maks jutro!  
- Cierpliwości… będziesz mnie miał… Nawet przez kilka dni… Będziesz mnie miał dzień w dzień... Chcę być bardziej pewną.  
- To przynajmniej pisz do mnie codziennie. Pisz o tym, że będę mógł cię zerżnąć…  

Kontaktowali się rzeczywiście codziennie. Marta nie chciała z nim tracić kontaktu, ale ponadto cholernie podniecała ją rozmowa z chłopcem. Wszystko ją podniecało, jego napalenie na nią, wysyłanie mu coraz bardziej roznegliżowanych zdjęć, jego deklaracje - "przedymam cię!".

Mateusz miał setki pytań.  
- A zrobisz mi loda…  
- Zobaczymy...

- Boże! Tak bym chciał, żebyś mi zrobiła loda tymi ślicznymi ustami... zawsze masz je tak ładnie pomalowane?

- Hmm... Dziękuję za komplement. Rzeczywiście zwykle starannie dobieram szminkę. Natomiast, nie jestem zwolenniczką miłości oralnej... Ale... skoro aż tak ci zależy... to kto wie? Może... może wezmę ci do ust... może zrobiła ci nimi dobrze.
Marta za każdym razem zarzekała się, że jest wstydliwa, ale rozmowy z chłopcem nieustannie ją podniecały.  Zwłaszcza, gdy ten upewniał się, że rzeczywiście będzie mógł ją zaliczyć.

- Napisz mi dziś znowu, że będę mógł cię puknąć?

Delektowała się jego słowami, którymi określał stosunek.

- Będziesz mógł mnie... puknąć... - a nawet podkręcała go - wręcz mnie "wygrzmocić"...

Takie określenia istotnie rozpalały nastolatka. Przebierał w słowach: "przerżnąć", "przedmuchać", "wyrypać", "wyruchać". Tym bardziej, że nauczycielka sama przyznała, że używanie przez niego takich wulgaryzmów, niezwykle ją podnieca.

Więc się nie ograniczał.

- Ależ ja cię "wykołatam"! Aż łóżko będzie trzeszczało! Aż cipka cię będzie boleć!

- Doprawdy?! Zatem już się boję o moją biedną piczkę... Czy aby nie zbyt ostro ją potraktujesz?

- Zbyt ostro! O tak! Wyślij mi jeszcze jej zdjęcie, a napiszę ci, jaką jej zrobię przegazówkę!

- No dobrze... już wysyłam... Nie wiem na ile jest wyraźne... Ale zapewne dostrzegasz moją dżinsową spódnicę podwiniętą do góry... i zsunięte czarne stringi...

- O tak! Widzę pionową kreskę! "Pęknięty jeż"!

Marta widząc takie wpisy nie mogła powstrzymać ręki, żeby nie podwinąć spódniczki i nie wsunąć tam dłoni...

Młodzian, jakby czytał w jej myślach.
- A podczas naszego pisania zabawiasz się???  
- Chciałbyś, żebym podczas pisania z tobą, „robiła sobie dobrze”?  
- Tak! Podnieca mnie myśl, że piszesz ze mną i że coś wpychasz sobie do cipki!  
Kobietę też to podnieciło.  
- Hmmm... na prawdę tego chcesz? Mam na przykład... banana.
- Jezu! Chciałbym, żebyś go sobie włożyła... I... Wyobraź sobie, że to mój dydol pakuje się do twojej fretki!  

- No dobrze... mój ty wirtualny zdobywco... Zatem... niech pakuje się do mojej, jak to wczoraj mówiłeś... "sakiewki"...

- Marta! Błagam! Zrób zdjęcie swojego pieroga! Teraz! Z tym bananem!

Podniecenie chłopca udzielało jej się w pełni. Drżącymi rękoma wkładała sobie owoc do waginy, by jeszcze bardziej drżąc, uwieczniać to na zdjęciu.

Chłopak wariował.

- Jaką masz piękną różową pizdeczkę! Zamiast banana niedługo znajdzie się tam mój flet!

Marta uwielbiała takie komentarze. Starała się jeszcze bardziej podjudzać chłopca.

- Podoba ci się moja "łasiczka"? Oczywiście, że zaniedługo znajdzie się w niej coś twojego!

W pewnym momencie, nie mogąc się doczekać spotkania realnego, zaproponował jej spotkanie wirtualne, na skype.

Kobieta przyjęła propozycję. Bardzo się nią podekscytowała. Do tego stopnia, że szykowała się na tę randkę, jak na realną. Wykąpała się, założyła najbardziej wyszukane majtki, jakie miała, stanik push-up i obowiązkowe czarne pończochy - kabaretki, które przypięła do również czarnego, koronkowego pasa.

Malowała się niezwykle starannie, starając się szczególnie uwydatnić i tak duże usta. Założyła krótką acz szeroką spódnicę, jakby z założeniem, że w niej może mężczyźnie pozwolić na coś więcej. Bluzeczkę dobrała również szczególnie - prześwitującą, rozpinaną i z dużym dekoltem. Normalnie nie wyszłaby tak ubrana z domu, w żadnym wypadku, nawet na obiecującą wiele, randkę.

Zadbała nawet o biżuterię - naszyjnik i długie, mocno rzucające się w oczy kolczyki.

Miejsce też przygotowała odpowiednio. Ustawiła laptop na stole, na wprost wersalki na którą miała zasiąść. Obok ustawiła kilka czerwonych świec, różnych wielkości i długości, gasząc pozostałe światła, by stworzyć romantyczny i tajemniczy półmrok. Otworzyła butelkę ulubionego wytrawnego wina - Primitivo. Obok niej ustawiła pucharek z bitą śmietaną.

Odpaliła skypa. Kusząco założyła nogę na nogę i poprawiła spódniczkę.

- Wow! Ale seksownie wyglądasz! - wykrzyknął na powitanie chłopak.

- Dziękuję! - W podzięce Marta, w szerokim uśmiechu zaprezentowała dwa rzędy śnieżnobiałych zębów.

- Jesteś jeszcze atrakcyjniejsza! Gdy widzę jak się uśmiechasz do mnie! Gdy słyszę twój głos! Cholernie kobiecy! Megaseksowny!

- Zaraz rozpłynę się w twoich komplementach. Ty też wydajesz mi się teraz jeszcze przystojniejszy! Jak to miło, że już za kilka dni się spotkamy.

- Dla mnie to aż kilka dni! Już bym chciał siedzieć przy tobie. Na bank nie utrzymałbym rąk przy sobie!

- Ach ty łobuzie! Ty swawolniku... A gdzież to zawędrowały te twoje łapki? - Kokieteryjnie przeczesała włosy dłonią.

- No... na początek to pewnie na kolanko! Kuźwa! Ależ ty masz zgrabne nogi! A potem wyżej... i wyżej... Pod spódniczkę!

- Ach ty harcowniku! Od razu wkładać kobiecie ręce pod kieckę?! - Udawała wielce zgorszoną.

- Masz taką kusicielską tę miniówę, że sama się prosi, żeby sprawdzać co skrywa! A właśnie? Co skrywa?

- Tajemnica! - Kokietowała nieustannie.

- Domyślam się, że jakieś koronki.

- Może, może... - śmiała się w głos - ciepło, ciepło!

- Przez bluzeczkę chyba widzę czarny stanik. To i takie pewnie masz majteczki. Chyba, że nie masz majtek?!

- No wiesz co?! - Marta udała oburzoną. - Jestem porządną kobietą. Zawsze noszę majtki! No, prawie zawsze... - dodała prowokacyjnie.

- Przepraszam. A mogę mieć prośbę?

- Tak?

- A czy mogłabyś wstać... chciałbym zobaczyć całą twoją sylwetkę.

- Cóż... No dobrze.

Kobieta załopotała rzęsami, po czym, nie przestając się uśmiechać, wstała. Chwyciła dłońmi skraj spódnicy i dygnęła, niczym grzeczna dziewczynka.

- No i jak ci się podobam?

- Wow! Dla mnie bomba! Ależ ty jesteś wysoka!

- Hmmm... Mam prawie sto siedemdziesiąt centymetrów... ale do tego szpilki - prawie piętnaście. Może za wysokie ubrałam, może też zbyt wyuzdane?

- Nie... nie. Są super! Fajnie odsłaniają te twoje pomalowane na czerwono palce. Taka wysoka szpila... miód malina! Może tylko trochę dziwkarskie.

- To jak się przejdziemy na spacer, będę prawie dziesięć centymetrów wyższa od ciebie!

- Przeżyję! I tak chętnie bym się z taką dziunią pokazał na mieście.

Kobiecie spodobał się ten komentarz. Jak na wybiegu pokazów mody, przeszła się kilka kroczków, mocno kręcąc tyłkiem, po czym szybko okręciła się wokół własnej osi, tak by spódniczka zawirowała, unosząc się ku górze.

- Ja pierdzielę! Ale pokaz! - Emocjonował się Mateusz. - Jeszcze coś pokaż!

Zadowolona nauczycielka chwyciła się za spódnicę i zamajtała nią, jak na pokazie kankana, jednak nie unosząc jej zbytnio do góry.

- Nie drocz się ze mną. Proszę.

Marta zachichotała, po czym zadarła kieckę, lecz bardzo szybko ją opuściła.

- Kurde! Nic nie zdążyłem zobaczyć!

- Jeszcze się napatrzysz. Wszystko w swoim czasie.

Usiadła na kanapie, znów zakładając nogę na nogę.

- Pokaż chociaż choćby koronkę pończoszek... Proszę!

Rozpromieniona kobieta wpatrywała się w twarz chłopca, wyraźnie zniecierpliwionego.

- No dobrze...

Po czym podwinęła spódnicę tak, by mógł zobaczyć szeroką i misterną koronkę, wieńczącą górę pończoch.

- O kurwa! - Wyrwało mu się. - Czysty seks!

Mateusz zaczął się ukradkiem masować przez spodnie.

Kobieta w tym czasie popijała wino, udając, że nie widzi zachowania chłopca.

- Ech... chyba ten alkohol szybko uderzy mi do głowy - prowokowała.

- Mogłabyś też rozpiąć tę bluzeczkę!

- Ale tylko jeden guziczek! - chichotała.

Rozpinała go demonstracyjnie, jak na striptizie. Jakby demonstrując - "oto rozbieram się dla ciebie!"

Mateusz widział kształtne półkule obejmowane czarnymi, koronkowymi miseczkami i rowek między nimi.

Przyspieszył masowanie, już nie starając się zbytnio tego ukrywać.

- Ależ ty masz duże piersi!

Zaś w duchu pomyślał: "Dobre na hiszpana! Ależ bym ci go tam wsadził! Ale wyruchał w cycki!"

- Dziękuję! Podobają ci się? - Upiła kolejny łyk wina. - Chyba już mi uderzyło do głowy.

Po czym rozpięła kolejny guzik. Teraz już chłopcu nic nie przesłaniało widoku na czarny stanik.

- Jak ja lubię tę twoją bieliznę... Najchętniej już bym z ciebie ją ściągał! Pokażesz majteczki?

- Ech, ty nicponiu! Nie za szybko byś sobie poczynał!? - zaśmiała się.

Po czym położyła się na plecach i uniosła złączone nogi do góry, robiąc nimi niemal świecę.

- Ja pierdolę! Ale ty masz zgrabne i długie nogi! Do ziemi! A raczej, do sufitu. Ależ chciałbym ich teraz dotknąć!

"A najlepiej - rozłożyć ci je!"

- Doprawdy? Ja też bym chciała, żebyś ich dotykał... - uśmiechała się do ekranu - chyba już mi szumi to wino w głowie...

Po czym zaczęła suwać powolnymi, kuszącymi ruchami dłoni po udach.

- A wiesz, że ja już mam ciasno w spodniach?! - wysyczał przez zęby Mateusz.

- A mi tak bije serduszko... tak mi gorąco... - wzdychała kobieta.

- Nie przeszkadza ci Marto, że masuję go?

- Nie... nie. Przecież musi być w gotowości ten twój przyjaciel... przecież ja chętnie go ugoszczę... - szeptała podniecona nauczycielka - jak widzisz, ja też się masuję.

Kobieta znów usiadła na wersalce, pochyliła się w stronę laptopa i poczęła masować swoje piersi przez materiał stanika.

Robiła to powoli, uwodzicielskimi kolistymi ruchami, wzdychając przeciągle.

- Aaaaaach... achhhh!

Chłopak bał się, że eksploduje. Gapił się jak urzeczony.

Nauczycielka nagle wsunęła dłoń pod spódnicę i zaczęła masować uda.

- Mateuszu... achhh... Wyobrażam sobie, że to twoja ręka!

Młodzian wariował. Nie mógł się powstrzymać, rozpiął rozporek i wysupłał swój maszt, który prężył się sztywno.

- Przepraszam Marto... muszę! Nie tylko muszę, chcę! Chcę, żebyś go widziała! Chcę, żebyś widziała, jak to sobie robię!

Kobieta patrzyła z podziwem na dumną męskość Mateusza. Jak na jego wiek, prezentowała się dość okazale.

- Ach! Jest wspaniały! Chcę na niego patrzeć!

Chłopak zaczął się onanizować, głośno przy tym sapiąc.

- Aaaaachhh! Aaaaaaa! Martoooo! Chcę zobaczyć twoją cipkę! Pooookaż mi ją!

Nauczycielka również pozostawała pod wpływem uniesienia. Pragnęła tego, by młody ją oglądał. Rozchyliła przed nim uda. Przez chwilę jeszcze masowała swą brzoskwinkę przez koronkę majtek, również wzdychając i pojękując.

- Aaaachh... aaaaa...

Jednak wkrótce odchyliła majtki, ukazując masturbującemu się chłopcu pionową szczelinkę.

Chłopak był wniebowzięty.

"Rozchyliła mi kalafiora!"

Zakrzyknął.

- O kuźwa! Ależ chciałbym ci wsadzić! Wepchnąć! Ostro wepchnąć!

Marta wsunęła tam dwa paluszki, po czym zaczęła nimi symulować ruchy frykcyjne.

- Aaaaa... aaaaa... aaaaa!

Wreszcie, chwyciła stojącą na stoliku jedną ze świec, zdmuchnęła ją i... zaczęła pakować ją w swoją norkę.

- Widzisz Mateuszku... aaaa... jest mniej więcej tej samej grubości, co twoje berło! Aaaaaaa!

Wsuwała ją powoli.

- Widzisz, jaka jestem ciasnaaaa! Aaaaa... ledwie w sobie pomieszczę twojego drągala!

Wreszcie świeczka wsunęła się głębiej.

- Aaaaaa… achhh! Ależ mi się wbiłeś!

Chłopak myślał, że zwariuje. Wbijał wzrok w ekran, pochłaniając niesamowity widok. Świeczka poruszała się w jamce Marty, penetrując ją dogłębnie.

W jeszcze szybszym tempie młodzian polerował swoje „berło”. Czuł, że jest już bliski wytrysku.

Zaś nauczycielka wciąż jęczała i stękała, świdrując swą dziurkę. Jej wybujała fantazja pozwoliła łatwo wyobrazić sobie, że to właśnie Mateusz ulokował się między jej nogami i że to on fedruje jej kobiecość.

- Och! Mateuszku! Mati! Ależ ty mnie ostro młócisz! Ależ ty mnie rżniesz!

Chłopiec nie wytrzymał. Zdążył tylko przysunąć sobie kartkę, na której miał wydrukowany portret Marty.

Wybuchając, przyozdobił go ornamentem białej substancji.

Gdy tylko kobieta ujrzała przysuniętą do kamerki swoją podobiznę, okraszoną tak specyficznie, sięgnęła do pucharku po bitą śmietanę. Dłonią rozprowadzała ją w tych samych miejscach, które zostały przyozdobione na fotce, czyli na piersiach i na twarzy.

 

***

Mateusz, mimo codziennego pisania z Martą, a nawet rozmowy na skype, do końca nie wierzył, że taka seksowna i elegancka kobieta, rzeczywiście tak po prostu zechce się przed nim rozłożyć. Że będzie mógł ją pieprzyć do woli. Nie mógł doczekać się upragnionego weekendu.

A jednak umówiła się z nim! Był arcyszczęśliwy. Jak na skrzydłach, biegł, frunął na spotkanie.

Kobieta wynajęła apartamencik w Lublinie i umówiła się z chłopakiem w Szewcu - znanej, lubelskiej restauracji na Starym Mieście. Drżała jej ręka, kiedy podawała ją na powitanie. Mateuszowi zaś zabrakło języka w gębie. Łatwo było pisać nawet świństewka, ale co innego rozmawiać z dojrzałą kobietą z krwi i kości. Do tego z prawdziwą damą.  
Marta miała na sobie czarną minispódniczkę i czarne kozaczki. Na nogach lśniły jasne, beżowe nylony. Był przekonany, że to pończochy.  
- Zatem zapraszam na kolację – kobieta pokazała dwa rzędy śnieżnobiałych zębów.  
Teraz dopiero zdała sobie sprawę, że osiemnastolatek, to tak naprawdę szczyl, że przy dobrych układach mogłaby być jego matką… Do tego, widzi go po raz pierwszy w życiu, a on i tak tyle o niej wie… Wie? Widział jej nagie cycki i cipkę. Krępowało ją to teraz jak diabli i dlatego przy kolacji nawet kieliszek wina nie rozwiązał dostatecznie języka.  
- Mogę wiedzieć jaki wykonujesz zawód?  - zapytał młodzian.
- Jestem nauczycielką… historii... - powiedziała cicho, starając się ukryć zmieszanie.  
- Wow! Ale jaja!
- Czyżby kręciło cię to, że belferka już niedługo pójdzie z tobą do łóżka?
„No tak! Teraz to już mi zupełnie nikt nie uwierzy, jak powiem że wydupczyłem nauczycielkę i na jej własną prośbę, zlałem się jej do cipy. I że machnąłem jej bachora! Ale by mieli ze mnie bekę!”  
- Nooo taak… do łóżka... z panią profesor... kogo by nie kręciło...

Marta, jakby czytała w myślach chłopca. "Przecież to jasne. Będzie chciał się pochwalić kumplom, że zaliczył nauczycielkę. Czy powie im o celu? O tym, że miał mi zmajstrować dzieciaka? Pewnie, że powie! Będzie się tym zapewne puszył jak paw! Nie często przecież takiemu chłystkowi udaje się przelecieć belferkę. A już zwłaszcza, jak ci smarkacze powiadają - zalać jej foremkę..."

Ku jej zaskoczeniu, podnieciła ją taka myśl.

- Nad czym się zamyśliłaś?

- A... nic takiego... A ty o czym myślisz?

- Zastanawiam się, czy masz  na sobie pończoszki?

- Ooo! Przyznam się, że to ekscytujące, gdy tak mężczyźni zastanawiają się, czy założyłam pończochy! I oczywiście nie są w stanie tego sprawdzić - uśmiechnęła się - a ty jak myślisz?

- Myślę, że tak... Zgadłem?

- Może... może... - Pokazała zęby w uśmiechu, kokieteryjnie nawijając włosy na palec. - Skąd taka dedukcja?

- No przecież mówiłaś, że lubisz chodzić w pończochach. Nawet do pracy. Teraz już wiem jaka to praca...

- To prawda. - Kobieta nie przestawała się uśmiechać. - Tym razem założyłam je na randkę. I to przecież... wyjątkową randkę.

Chłopak był w siódmym niebie. "Kurwa! Rzeczywiście jestem z nią na randce! I to takiej, która programowo ma się skończyć w łóżku!"

- Ech... Na prawdę potrafisz nakręcić. Chciałbym już zobaczyć te pończochy! A w jakim kolorze masz bieliznę?

Marta uśmiechnęła się i zrazu nie odpowiadała na pytanie. Wiedziała, jaki to da efekt. Każda sekunda milczenia, wzmagała ciekawość chłopca.

- Więc... mam czarny biustonosz... i... podobnie czarny pas do pończoch. Natomiast majteczki... są fioletowe.

Sprawiało jej przyjemność wyliczanie elementów seksownej odzieży. Uśmiechała się przy tym kusząco, wyobrażając sobie, co dzieje się w umyśle chłopca.

- Jezu! Już chciałbym to zobaczyć! Wszystko to pewnie, jak znam twoje upodobania, koronkowe?

- Owszem... - uśmiechała się wdzięcznie - rzeczywiście... z koronki... nawet nie wiesz, jak bardzo misternej koronki. Do tego transparentnej, czyli... prześwitującej!

- Rany... Nie mogę się doczekać! Czy... pójdziemy od razu do pokoju? Chciałbym już zobaczyć na tobie tę bieliznę – wybąkał Mateusz.  
- Wiesz co… nie… Przepraszam… krępuję się… nie mogłabym tak od razu… przejdźmy się gdzieś na spacer. Poznajmy się nieco…  
W chłopcu ścierały się dwa żywioły, jeden krzyczał: „Teraz! Natychmiast! Zaciągnij ją do wyra!” Drugi podzielał zdanie Marty.  
Kobiecie także buzowały w głowie różne myśli.  
„Kurcze… a więc już niedługo pójdę do łóżka z tym młokosem… W zasadzie nieznajomy chłopak będzie mnie mógł brać, jak tylko będzie chciał… Wejdzie we mnie… Delikatnie? A może bardzo niedelikatnie! Poczuję w sobie jego młodą twardą kuśkę! Będzie mnie pieprzył… Zapewne ostro pieprzył! Będę czuła w sobie ruchy tego twardego dydola! Młodzieńcze ruchy! No i... przecież spuści się w mojej pochwie…”  
Takie myśli zrazu krępowały ją, ale również... rozogniały.  


Spacerowali po Krakowskim Przedmieściu, pod rękę. Ale nawet to krępowało Martę. Zdawało jej się, że śledzą ją dopytujące spojrzenia. Gdy szli już po Placu Litewskim, kobieta nieco oswoiła się, wreszcie poprosiła:
- Obejmij mnie.  
Mateuszowi serce biło jak szalone. "Oto mogę prowadzać się i przytulać z taką damulką! Nauczycielką! Kumple zzielenieliby z zazdrości! Jaka szkoda, że nas nie widzą."

- Przyjemnie mi czuć twoje ramiona... - Marta chciała dodać chłopakowi animuszu.

Cel osiągnęła perfekcyjnie. Dumny kawaler szedł z uniesioną do góry głową. Początkowo obejmował kobietę bardzo delikatnie. Wreszcie zdobył się na to, by ścisnąć ją mocniej. Szalenie korciło go, by chwycić ją za pośladek. Na to nie miał śmiałości, ale zdobył się jednak na odwagę w innym obszarze.  
- Mogę cię pocałować?  

Martę ucieszyła ta propozycja. "Całować się z tym młodzianem... ja dojrzała baba... na oczach ludzi..."
- Nie teraz… nie w miejscu publicznym. Jeszcze mnie pocałujesz.  
Jednak kiedy znaleźli się w ustronniejszym miejscu, osłoniętym drzewami, nieco poza widokiem, chłopak stał się śmielszy. Przyciągnął Martę do siebie i jakby chcąc pokazać, kto tu rządzi, przywarł ustami do jej ust.  
Kobietę bardzo podnieciła stanowczość młodzieńca. Oddawała mu swe usta, choć jakby nieśmiało. Z jednej strony bała się, że ktoś kto ewentualnie ją rozpozna, zobaczy ją na randce z tyle młodszym chłopakiem, jednak z drugiej strony, kręciło ją to jeszcze bardziej.  Przymykała oczy, oddając swoje usta.
Przeszli się do Ogrodu Saskiego. Tam łatwiej o intymność. Chłopak jeszcze raz przyciągnął Martę mocno do siebie. Tym razem do jej ust wtargnął język chłopca. Prężny, natarczywy. Naparł na języczek kobiety i lizał go bez wytchnienia. Nauczycielka traciła dech. Jednocześnie dłoń rozochoconego młodziana znalazła się na pupie Marty. Bardzo jej się to spodobało. Odwzajemniała ruchy języka. Podniecała ją harda ręka buszująca po tyłku. Wreszcie mu przerwała.  
- Usiądźmy na tej ławeczce. Jest ukryta przed wzrokiem przechodniów.
Mateusz najchętniej wcale by się nie chował. A niech mu wszyscy zazdroszczą! Niech widzą jaką elegancką laskę obściskuje.  
Gdy siedli, natychmiast położył dłoń na kolanie nauczycielki.  
- Masz piękne nogi! Dobrze, że założyłaś tę seksowną mini. Pewnie faceci pękają z zazdrości!  
- Dziękuję – uśmiechnęła się Marta.
Zaczął gładzić uda.  
- Zgrabne i długie te nóżki!  
„Jezu! Jak bardzo chcę się znaleźć między tymi nóżętami! Ale przecież... Jeszcze dziś się przede mną rozłożą! Ależ ze mnie szczęściarz.”  
Masował uda wytrwale, wreszcie zagłębił się pod spódnicę.  
- Jezu! Jak to cudownie, że jesteś w pończochach... 
- To miło, że je lubisz... - uśmiechała się, łopocząc rzęsami.
- Boże! Lubię?! Ja szaleję za widokiem kobiet w nylonach! Czy mogę trochę podwinąć spódniczkę?  
- Ale tylko trochę… Ludzie tu chodzą. W pokoju pozwolę ci na więcej.  Na dużo więcej...
- Kuźwa! Jak ja nie mogę się doczekać!  
Odsunął materiał na tyle, żeby móc podziwiać śliczny wzorek koronki wieńczącej pończochy.  
- Są boskie! Kurwa! Oszaleję!  
- Dziękuję. Jak się zapewne domyślasz, założyłam je specjalnie z myślą o tobie. – Patrzyła mu prosto w oczy, nie przestając łopotać rzęsami. - To moje najlepsze pończochy. Kupiłam je we Włoszech.
Gładził dłonią, sprawdzał wypukłość koronki, jakby nie mógł się nią nacieszyć.  Wreszcie podwinął spódnicę wyżej, aby zobaczyć całe manszety, wyraźnie kontrastujące z bielą ciała.

- Nie... proszę, co robisz?! - wyrzut Marty nie brzmiał przekonująco. Kobieta najwyraźniej była podniecona ekspansywnym zachowaniem młodzieńca. - Zbyt wysoko podwinąłeś mi spódnicę...

A to go rozzuchwaliło.
Nie pytając o zgodę, przełamując delikatny opór Marty, która chwyciła się za miniówkę i próbowała ją trzymać, wsunął dłoń głębiej i dotknął nagiego ciała oniemiałej nauczycielki. Wydawało jej się, że wszyscy wokół wpatrują się właśnie w nią.
- Proszę, zabierz rękę spod mojej kiecki… Krępuję się jeszcze.  

- Majtki też masz koronkowe? - Zapytał zawadiacko, lecz nie czekając na odpowiedź, podciągnął spódnicę jeszcze wyżej. Oczywiście miał rację. Złączenie ud wieńczyła koronka.

Spąsowiała Marta natychmiast chwyciła za kieckę i ją obciągnęła.

- Jak możesz! Patrzą na nas... ależ najem się wstydu...

Wtedy Mateusz niby odpuścił, ale swe zainteresowanie przekierował w inne miejsce. Kolejny raz zabrał się za całowanie. Jednak znacznie odważniejsze. Tym razem jedną dłonią przyciągał głowę kobiety, drugą położył na piersi.  
- Ale masz duże! – wyszeptał.  

Martę przeszedł dreszcz. Tym bardziej, gdy rozochocony młodzian począł dotykać przez materiał bluzki raz jedną, raz drugą półkulę.

- Achh… ach… jesteś szybki… - wzdychała cichutko.  

Mateusz zrazu dotykał nieśmiało, z czasem coraz bardziej się rozkręcał i pieścił je intensywniej.  

- Ach... jesteś bardzo odważny...

Słowa nauczycielki zdopingowały go, począł ściskać biust mocniej.

- Ach... ty mój brutalu... - Szeptała namiętnie. - Ależ niecierpliwie chwytasz mnie za piersi...

- Od dwóch tygodni nie mogłem się tego doczekać! Że w końcu złapię za te wielkie zderzaki! Że ci je zmacam. Teraz nie mogę się doczekać, kiedy pójdziemy do pokoju i kiedy wyciągnę je ze stanika!  
- Cierpliwości… Jeszcze zdążysz się nad nimi poznęcać… Zrobisz z nimi, co tylko zechcesz... Będą w pełni należały do ciebie... – Mimo, że jakby drocząc się, odpychała ręce chłopca, te i tak, jak zaczarowane, wciąż lądowały na biuście… - Poczekaj chwilkę. Zaplanowałam sobie, że jeszcze wpadnijmy do kawiarni… na lampkę wina, na lody.
- O tak! Na loda to mam wielką ochotę! 
Zaśmiała się.  
- Jesteś w gorącej wodzie kąpany. Wszystko w swoim czasie. I tak wiesz doskonale, że osiągniesz wszystko co zechcesz…  A ja zrobię, co tylko zapragniesz... Wszystko, co tylko zapragniesz... - dodała, pomna jego słów: "Na loda to mam wielką ochotę."

W kawiarni ciągle musiała go odpychać, bo nadmiernie przytulał się i niesfornie wsuwał ręce pod kieckę. Aż się na nich gapili.  
- To co? Już do pokoju? – niecierpliwił się nieustannie.  
- Spokojnie... mamy czas. Jeszcze nie zjadłam loda.  - Protestowała z lubością, odpychając swawolne dłonie młodziana.

Tak naprawdę to kręciło ją to nachalne zachowanie chłopca, delektowała się nim.
- W pokoju nacieszysz się lodem, aż ci się znudzi! - Mateusz odepchniętą rękę, ponownie zaborczo pakował pod spódnicę.

- Dobrze... daję słowo... - Uśmiechała się, niemal lubieżnie. - Nacieszę się lodem w pokoju... A ty też nacieszysz się różnymi słodyczami... smakołykami... Którymi zechcesz i ile tylko zechcesz...

- Dwie bułeczki, to już bym chrupał!

- Proszę... przestań... nie łap mnie w kawiarni za cycki...

Marta nie miała wątpliwości, że dwa podejrzane typy, siedzące pod oknem, to właśnie w jej stronę pokazują palcami.

"Co za dranie! Co oni pokazują Mateuszowi?"

Nauczycielce wydało się, że jeden z mężczyzn złożył palce jednej dłoni w kółeczko, a palec wskazującym drugiej wsuwa doń i wykonuje ruchy, jakby frykcyjne.

"Co za chamskie zachowanie! Bez sensu, że zamiast wejść do porządnej kawiarni, wybrałam taką spelunę!" - pomyślała Marta, lecz w gruncie rzeczy, te lubieżne gesty bardzo ją podnieciły.

Gdy szli po schodach, Mateusz był gotów pędzić susami. Wreszcie kobieta otworzyła drzwi.  
- Tadammm! Widzisz, jakie schludne mieszkanko nam wynajęłam?!  
Apartament, w wysokim standardzie, na środku sypialni posiadał wielkie małżeńskie łoże, w saloniku sporą kanapę.  Z okna rozpościerał się malowniczy widok na podświetlony Zamek Lubelski.
Jednak na krótko zaabsorbował on uwagę Mateusza, który niemal z progu rzucił się do całowania. Równocześnie próbował rozpiąć bluzkę nauczycielki.  
Ta go jednak powstrzymała.  
- Spokojnie… powoli, nie tak od razu. Ja muszę się stopniowo oswajać. I tak niedługo będziesz mnie miał rozebraną…  
Chłopakowi  aż zaszumiało, gdy usłyszał: "będziesz mnie miał". Przez moment zaświtała mu myśl, żeby się nie certolić, tylko rzucić kobietę na kanapę, zadrzeć jej spódnicę, zerwać majtki i natychmiast przystąpić do dzieła.  

Górę jednak wzięła rozsądkowa część natury.
- Do poniedziałku mamy dużo czasu. Zdążysz mnie posiąść na wszystkich meblach w tym apartamencie… 
Młodzieńcowi zabuzowało w głowie. Tak bardzo chciał dobierać się do niej, zobaczyć nagie piersi, cipkę.  Sugestia, że będzie mógł mieć tę cudną nauczycielkę na każdym z mebli, działała na wyobraźnię. "Wyruchać ją na łóżku... na biurku! Na krześle... na podłodze!"
- Ale... rozbierzesz się sama? Teraz? – pytał, bacznie wpatrując się w jej oczy.  
- Tak. Oczywiście, że rozbiorę się dla ciebie, ale stopniowo i powoli. – Uśmiechała się, bo doskonale zdawała sobie sprawę, że takie postawienie sprawy najmocniej podnieci młodzieńca.  
"Już jest w ogródku, już wita się z gąską, ale jednak musi poczekać..."

- Zaraz się rozbiorę... już niedługo będziesz miał mnie nagą... ale najpierw... otwórz proszę tę butelkę wina.

Otwierał czerwone wino w takim pośpiechu, jakby uczestniczył w miestrzostwach świata na najszybsze otwarcie korka.

- Już! - Krzyknął tryumfalnie. - Nie mogę się doczekać, tego jak będziesz się rozbierać! Specjalnie dla mnie!

- Oczywiście, że specjalnie dla ciebie. - Uśmiechała się.
Bez pośpiechu rozpinała guziki bluzki, wręcz flegmatycznie. Lecz i tak, powoli,  stopniowo wyłaniał się spod niej dorodny biust opięty koronkowym, kuszącym biustonoszem. Chłopaka aż skręcało. Tak bardzo chciałby widzieć je nagie.  
- Teraz dopiero widzę jakie są wielkie! Jaki elegancki... seksowny stanik! Rozepnij go! Proszę. 
- Oczywiście. Kupiłam go specjalnie na spotkanie z tobą... i zdejmę go specjalnie dla ciebie... Ale bądź cierpliwy. Daj mi chwilkę, bo na razie jeszcze się krępuję. Wkrótce zobaczysz mój nagi biust...
Ale on nie chciał żadnego "wkrótce"! Nie chciał dawać nawet chwilki. Chciał już! Tak bardzo parł do działania. W spodniach pojawił się namiocik, co Marta zauważyła natychmiast. Podziałało to na jej wyobraźnię, bardzo ciekawa była jak wygląda męskość młodzieńca. Kucnęła przy nim i pogładziła dłonią po wybrzuszeniu.  
- Widzę, że twój żołnierzyk już rwie się do boju.
Mateusz aż otworzył usta.  

- Mogę go uwolnić?

- Taaak!  Możesz. Ale, mogę też ja zaprosić rycerzyka na światło dzienne...
Oto ta nauczycielka rozepnie jego rozporek i wyciągnie jego kuśkę na wierzch!  Marzył o tym. Śnił.
Marta powoli rozsuwała zamek. Jeszcze wolniej wsuwała rękę do rozporka, jakby delektowała się całym ceremoniałem sięgania do bokserek i wyławiania młodzieńczego penisa. Czuła jak Mateusz zadrżał, gdy dotknęła go swą dłonią.

Gdy już sterczał na zewnątrz, zachwalała go wręcz nadmiernie, żeby pobudzić ego chłopaka.  
- Boże! Jest wspaniały! Duży, taki jak powinien być… Bosko wygięty ku górze, jakby już kierował się do celu.  
- Marto... Weźmiesz go do buzi??? – Niemal błagalnie prosił.  Tak bardzo na to czekał.
- Ktoś mówił coś o lodach? – Uśmiechnęła się. - No, w końcu, chyba obiecałam.  - Powoli zbliżała pełne usta. Delikatnie cmoknęła w główkę. – W istocie, całkiem uroczy jest ten twój „grzybek”.  Oczywiście, że wezmę go do buzi. Takie berło - symbol mocarności? Z przyjemnością!
Po czym, najdelikatniej jak się dało, objęła czubek wargami i musnęła językiem.

Chłopak dygotał.

Zaczęła połykać. Lizała na całej długości. Wreszcie zaczęła ssać. Nie angażowała się jednak w to mocno, bojąc się, żeby młodzian przedwcześnie nie wytrysnął. Wszak nasienie było tu na wagę złota. A nawet życia.  
- Tak pięknie się pręży. A nie chciałbyś go ulokować w innym, ciekawym miejscu?  
Chłopak zaniemówił. „Taak” – zdawał się krzyczeć – „chcę go wsadzić w twoją cipeczkę!!!”  
Na razie jednak inne były plany kobiety. Rozpięła biustonosz i powoli, jak na striptizie, zsuwała go z piersi.  Bardzo powoli.
Mateusz wybałuszył oczy. Wreszcie mógł delektować swój wzrok tym, o czym już tyle nocy marzył. Były piękniejsze niż na zdjęciu. Wyraźne brodawki, sterczące sutki. Dorodne, kształtne kule, aż prosiły się, żeby je chwycić.  
Właśnie tam, między nimi, Marta ulokowała młodzieńczego penisa.  
Chłopak nie wierzył własnemu szczęściu. Zaczął powoli suwać swym przyrodzeniem między dwiema półkulami. Miał ciasno, bo nauczycielka dociskała dłońmi piersi do siebie.  Z lubością wpatrywał się, jak czubek jego instrumentu wyłania się spośród dwu wielkich "piłek". Chciał przyspieszyć, ale Marta go powstrzymała.
- Ależ jest twardy! Niczym skała! – Kobieta wiedziała, że młodzieńcy szybko mogą doprowadzić się do wytrysku. A tego wszak nie chciała. – Skoro twój przyjaciel jest już tak gotowy do czynu, to może… już czas?

Mateusz aż chciałby się uszczypnąć, tak bardzo niewiarygodny wydawał mu się przebieg wydarzeń.

Był gotowy na wszystko. Chciał wydrzeć się na cały głos, żeby to potwierdzić. Ale głos uwiązł mu w gardle.

Wysapał jedynie, nieco się jąkając.

- O... taaak... mój przyjaciel... jest gotowy...
Marta, uśmiechając się i patrząc prosto w oczy nastolatkowi, legła na kanapie,
rozkładając się na plecach. Podciągnęła spódniczkę. Nie zdejmowała majtek, gdyż wiedziała, że tak skąpe stringi wystarczy zsunąć na bok. A sam akt obnażenia swojej szparki chciała pozostawić młodzianowi, żeby mógł czuć się jak zdobywca, który sam przeciera sobie drogę do celu.  
- Zatem… Mateuszu... teraz po prostu... weź mnie.
Chłopiec patrzył jak urzeczony. Wciąż nie wierzył, że to wszystko dzieje się naprawdę. Słowa: "Mateuszu... weź mnie" - dźwięczały mu w uszach, niczym najcudowniejsza melodia. Przecież niczego innego nie pragnął. A teraz ta uległość kobiety, poza gotowości do oddania się, którą przyjęła - czyli rozchylone uda, unosiły go jak na skrzydłach.

Ukląkł przed rozłożoną nauczycielką, zbliżając głowę do jej ud. Marta natychmiast rozsunęła przed nim szeroko nogi, co w połączeniu z zadartą spódniczką tworzyło arcyseksowne widowisko. Podciągnięta kiecka odsłaniała kuszące, fioletowe stringi z wyszukanej koronki, niezwykle cieniutkiej, dzięki czemu chłopak doskonale widział zarys szparki i paseczka włosków. Był w siódmym niebie. Wpatrywał się, jakby w ósmy cud świata, jakby pojawiła się przed nim nieziemska istota. Dlatego z namaszczeniem, niejako składając hołd, ucałował najpierw uda, potem okolice łona, wreszcie cipkę - przez tak erotyczny materiał. Poczuł zapach kobiety. Najbardziej podniecający, jaki doświadczył do tej pory.
- Możesz mnie „rozpakować”, w końcu jestem prezentem dla ciebie – uśmiechnęła się Marta – czy może wolisz, żebym to ja sama, przed tobą zdjęła majtki?
Domyślała się, że oba warianty silnie pobudzają mężczyzn, zarówno gdy, jako zdobywcy zdzierają bieliznę z dziewczyny, jak również, gdy to kobieta sama, w akcie oddania przed swym władcą, ulegle zdejmuje majteczki.  
Chłopak nie mógł z siebie wydusić słowa. Wobec czego, Marta sama chwyciła za sznureczek stringów. Zsuwała je powoli, niezwykle powabnie, najpierw z wolna obnażając szparkę, a potem, niespiesznie, zsuwając wzdłuż nóg i przez kozaczki, które nadal miała na nogach. Wreszcie odrzuciła je na podłogę, zamaszystym gestem, jakby symbolizującym, że pozbywa się ostatniej przeszkody na drodze do jej kobiecości. Niejako na potwierdzenie tego aktu, ponownie szeroko rozchyliła uda, eksponując teraz już zupełnie nagą cipkę.  
- Jestem w pełni twoja – wyszeptała – moja norka czeka na przyjęcie gościa…  
Mateusz, potwornie podniecony, wręcz wariował. W uszach świdrowały mu słowa: "jestem twoja". Nic nie powstrzymałoby go przed rzuceniem się na nauczycielkę. Niemal natychmiast znalazł się na niej, lokując się między jej udami. Nerwowo ujmując dłonią swój miecz, nakierował go na kobiecość Marty. Już dotknął główką jej sromu. Już szykował się do wtargnięcia w głąb. Cały drżał, jak w febrze. Kobieta starając się mu pomóc, uśmiechała się i podniecająco wzdychała. Jeszcze bardziej rozszerzyła nogi i uniosła je nieco.

- Och… Widzę, że twoja tęga buława sprawnie odnalazła drogę do mojego skarbu… - Wypowiedziała ponętnym, ściszonym głosem.

Podniecenie młodziana było silne. Zbyt silne.

- Zaraz będziesz moja! - wyszeptał jeszcze. Próbował wcisnąć główkę swej męskości w ciasną jamkę, ale przy tej, tak ekscytującej dla niego próbie, nadeszła kulminacja. Zanim znalazł się w środku, już szczytował. Nie mógł powstrzymać okrzyku, gdy potężny gejzer białej, lepkiej substancji zalał kobiecie uda, spódnicę i pończochy.

Był bliski załamania, jednak nauczycielka pospieszyła z otuchą.
- Mój drogi, nie przejmuj się ani trochę... to tylko pokazuje, jak jesteś gotów do tęgiego działania... poza tym, pierwsze nasienie, długo przetrzymywane, jest zawsze nie tak dobrej jakości jak kolejne...  - Mówiła czule do chłopca, uśmiechając się i ścierając spermę ze spódnicy, pończoch i kozaczków. Ta czynność podniecała ją, i to bardzo. Zwłaszcza na czarnych kozaczkach, biała substancja, poprzez kontrast, była niezwykle wyraźna.  
Chłopca także to niesamowicie nakręcało. Gapił się w Martę, oporządzającą się z jego spermy, jak w obrazek.  
"Zaraz, zaraz! Jeszcze tu dużo tego zostało! Na moim kutasku!" - pomyślał, przypominając sobie filmy, w których kobieta zlizuje nasienie z członków. Zastanawiał się jak to powiedzieć, żeby jej nie urazić.  
- Marto... to było takie przyjemne, gdy brałaś do ust mojego przyjaciela... a czy teraz... kiedy on taki...  
- Jaki? Zabrudzony? - uśmiechnęła się, chcąc dowieść, że nie jest nim zawiedziona – Cóż… zatem mogę go wyczyścić...  
Mateusz znów nie wierzył własnemu szczęściu. Wydawało mu się, że widzi jakby kadry z pornosa, gdy kobieta, szeroko pokazując zęby, klękała, a następnie obejmowała ustami lepkiego, już niestety sflaczałego, penisa.  
Podniecało ją to. Wszak nasienie było najcenniejszym skarbem, "clou" tego wieczoru.  
Pieczołowicie ssała, oblizywała, jakby zachwycała się lukrowanym ciastem. Spodziewała się, że witalność młodzieńca, jeszcze tego samego wieczora, może zdziałać cuda.

27,900
9.73/10
Dodaj do ulubionych
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 9.73/10 (59 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Z tej serii

Komentarze (24)

kuba · 29 stycznia 2020

0
0

są literówki, ale to ktoś poprawi😉 jak zawsze podoba mi się kolejne Twoje opowiadania.. dziękuję.. Marto..

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

ja · 29 stycznia 2020

+1
0

Podoba mi się. Wcześniejsze są dobre, tylko w pewnym momencie zaczęły być trochę sztampowe. Plus i tak przewijał się w nich motyw ryzyka zapłodnienia. 😉
Czekam na kolejną część.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

historyczka · Autor · 30 stycznia 2020

0
0

W związku z tym, że przemyśliwam właśnie różne warianty rozwoju akcji, bardzo proszę o sugestie, w jaki kierunek byłby dla czytelników najciekawszy, a zarazem najbardziej podniecający. 🙂

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Dzieciorób · 30 stycznia 2020

+1
0

Ja zdecydowanie dołączyłbym kogoś bardziej dojrzałego. Może jakiś starszy kolega, albo wujek. Mógłby zamiast, albo razem. Podniecający byłby wtedy motyw, że Marta nie wiedziałaby, kto tak na prawdę zrobił jej dziecko. Mogłoby to wprowadzenie stać się bez wiedzy Marty, no bo co by zrobiła, jakby nagle wszedł kolejny facet?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

historyczka · Autor · 30 stycznia 2020

0
0

No i pytanie - czy lepszym tytułem byłoby, zamiast: "Kto mi zrobi dziecko?" - "Kto mi zmajstruje dzidziusia?". Co o tym sądzicie?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

alfa · 30 stycznia 2020

+2
0

Może mieszany "Kto mi zmajstruje dziecko?"?
Pomysł z wchodzącym nagle do pokoje facetem jest średni. Może bardziej coś z szantażem, że ktoś ją widział, ale średnio się podoba bohaterce jako potencjalny dawca nasienia. Albo dalsze poszukiwania, bo nastolatek okazałoby się, że mimo młodości i jurności strzela ślepakami. To jest dobry motyw na kilka opowiadań, a nie koniec w części drugiej. Udało się po jednej nocy?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Agnessa Novvak · 30 stycznia 2020

+2
0

@Historyczko - mnie się podobała bardziej pierwotna wersja tytułu, z dzidziusiem. Jakoś tak bardziej pasuje mi do postaci Marty - niby dorosłej kobiety, ale czasami postępującej jak nagrzana małolata, myśląca wszystkim tylko nie głową 😀

Co do uwag o rozwoju akcji, to zależy, co chcesz osiągnąć. Ze wspomnianym facetem w pokoju faktycznie średnio by to wyszło, ale jak napisał przedmówca - szantażyk byłby okej. Zwłaszcza, gdyby okazało się, że Mateusz tak naprawdę ma dziewczynę i to ona jest szantażystką? Ale tym się nie sugeruj "co kto myśli" bo na przykład u mnie równie dobrze bohater mógłby okazać się seryjnym mordercą 😀

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

historyczka · Autor · 30 stycznia 2020

+2
0

Racja Agnesso. Słowo "dzidziuś" zupełnie inaczej wprowadzałby w tekst... 🙂

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

historyczka · Autor · 30 stycznia 2020

+1
-3

podpowiedź pewnej czytelniczki Victorii

Co więc powiesz na pomysł, że w kontynuacji dołożysz postać.. wujka Mateusza? Wszyscy myślą, że wyjechał gdzieś ze znajomymi na weekend. Ale wujaszek chciał zrobić coś na komputerze, a tam przez przypadek odkrył czat erotyczny, na którym Mateusz poznał się z nauczycielką. Przeczytał ich rozmowy, dowiedział się o umówionym spotkaniu.. I niesamowicie się wkurwił. Choć oglądanie zdjęć Marty, które wysłała dzieciakowi, takżę niesamowicie go podnieciło.
Wyruszył do umówionej lokacji, w końcu parka miała tam pieprzyć się cały weekend. Wyruszył z zamiarem zabrania stamtąd chłopaka i solidnego opieprzenia go, z nadzieją, że nie zdążył spłodzić dzieciaka szalonej nauczycielce. Szalonej, seksownej nauczycielce.
Jednak na miejscu, gdy wszedł z rana do pokoju, plany trochę się pokrzyżowały.. Mateusza nie było w pokoju, bo wyszedł na mały spacer, na który wysłała go Marta. Jakieś minizakupy, cokolwiek. Tak więc wujek i nauczycielka zostali sami w pokoju

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

kuba · 30 stycznia 2020

0
0

Droga historyczko.. a czemu nie utrzymać Twojej konwencji? i nie mówimy o zbrzuchaceniu🙂

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

historyczka · Autor · 30 stycznia 2020

0
0

co masz na myśli Kubo? mówiąc o mojej konwencji???

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

historyczka · Autor · 30 stycznia 2020

0
0

Aha, poprawiłam chochliki-literówki i nieco wygładziłam zdania, dopisując to tu, to tam, kilka słów...

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Filip · 30 stycznia 2020

0
0

Fajne będzie pociągnięcie tematu samego okresu ciąży u Marty, nieważne z kim. Duży brzuszek, ciasne spódniczki i seks podczas ciąży z róźnymi facetami.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Jakub · 30 stycznia 2020

0
-2

po prostu strasznie podoba mi się tworzona przez Ciebie postać.. wiele razy pojawiała się sytuacja gdy nasza bohaterka podniecała mężczyzn, mówiąc, że boi się iż ją zbrzuchacą... 🙂

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Jakub · 30 stycznia 2020

0
0

ale faktycznie, tutaj nie bardzo pasuje taki tytuł.. czy ktoś mnie zbrzuchaci...? 🙂

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Adrian · 2 lutego 2020

0
0

Może być. Szkoda że przerwałaś w niezwykle kulminacyjnym momencie.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

historyczka · Autor · 3 lutego 2020

+4
-3

To propozycja mojego znajomego: - zastanawiam się nad konfliktem interesów. marta podporzadkowuje wszystko jak najszybszemu zajściu w ciąże. A może Mateusz nie chce tak szybko stracić okazji bzykania nauczycielki. Przecież jak zajdzie w ciąże to może byc koniec intymnej relacji. Więc celowo się z nią droczy, żeby tylko w niej nie skończyć. Wychodzi w ostatniej chwili, niby to przypadkiem i obsermia np. pończochy. Szantażuje potem Martę, a ona godzi się na wszystko byle tylko zostać zapłodniona...

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

historyczka · Autor · 3 lutego 2020

+7
-1

A to od znajomej Ani:
Mateusz już dobiera się w parku albo stawia warunki np albo zdemiesz bieliznę w kawiarni albo idę sobie, coś w tym guście

może pochwalił się kolegom i jak spełniona śpisz wprowadza np trzech do apartamentu?

A może tych dwóch typów wchodzi , jego wiąże a Ciebie biorą jak chcą?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

historyczka · Autor · 6 lutego 2020

0
-2

A tak to widzi pewien dżentelmen...

Kochana moja, wydaje mi się że taki szczeniak nie potrafi trzymać gęby na kłódkę. Zawsze są jacyś "koledzy" którym musi zaimponować. Myślę więc że teraz Twój młokos zejdzie na drugi plan. Bo wysłał zdjęcia Twojej cipki kolegom. I teraz jadą do was samochodem. Same zakapiory. Pięciu napalonych nastolatków. Myślę że teraz wbrew Twojej woli będą Cię brać i poprosru używać jak lalki. Rozszerzać Twoje nogi i brutalnie pieprzyć. Zajdziesz w ciążę nawet nie będziesz wiedziała z kim.... Bo gdy wyjadą, Twoja cipka będzie pełna po brzegi spermy w sumie sześciu łobuzów.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

historyczka · Autor · 6 lutego 2020

0
-1

A to pewien Piotr...

przeczytałem wczoraj to opowiadanie i muszę przyznać, że wyszło Ci świetnie! Mnie ono bardzo podnieciło... a co do pomysłów, to sądzę że akcja mogłaby zostać wzbogacona o dodatkową osobę. Na przykład właścicielkę/właściciela apartamentu, bo pomyliły się daty i wparowuję ze swoim partnerem do mieszkania w celach prokreacyjnych.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

XeeleeFirst · 12 lutego 2020

0
0

@ Historyczka
Opowiadanie "Kto mi zrobi dziecko? (I)" to jeden z najbardziej udanych Twoich tekstów. Dość daleko odbiega od ulubionego przez Ciebie wzorca. O ile wszystko co mówisz do owego młodzieńca jest OK, to symulowane przez Ciebie... jego odezwania denerwują mnie, no ale tak to chyba byłoby w rzeczywistości... Pozdrawiam...

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

historyczka · Autor · 13 lutego 2020

0
0

Co w nich Ciebie denerwuje?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Erotia Pąs · 5 kwietnia 2020

0
0

Trochę lepkie od lukru, przy czym lubię słodkie. 😀

"- Och… Widzę, że twoja tęga buława sprawnie odnalazła drogę do mojego skarbu… - wypowiedziała ponętnym, ściszonym głosem."

Zastanawiam się... Wiem, że to nauczycielka historii, że kwestia wpisuje się w konwencję, ale śmiech czytelnika w takim miejscu chyba psuje nieco klimat. Poza tym normalny nastolatek czułby się raczej nie traktowany poważnie (i obawiał tego jak diabeł wody święconej) . W ogóle dzieciak z niego straszny, bezrefleksyjnie skupiony na własnym pragnieniu, które ciągle trzeba studzić. Jakby za grosz nie chciał się przypodobać swojej pani, która w każdej chwili może poszukać lepszego materiału genetycznego.

Nie twierdzę, że takie kwestie trzeba wyrzucić. Po prostu podrzucam coś wartego przemyśleń odnośnie składowych na efekt końcowy i dalsze części. I nie, nie brutalizowałbym w żadnym wypadku kontynuacji jak tu niektórzy sugerują. Postawiłbym na grę psychologiczną. Mogę mieć lepszego/Pokażę fotki światu.

O ile wszystko wyżej to sugestie, tak pora na prośbę. Nadmiar wielokropków trzeba zutylizować, inaczej niczego nie podkreślają.

Pozdrawiam i czekam na więcej

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Ciri · 1 lipca 2020

+3
0

A mi trochę przeszkadza ubiór Marty, niby drobny szczegół, ale razi mnie w każdym opowiadaniu. Spódniczka mini, pończochy, kozaki i stringi? Od razu mam przed oczami tirowke z grzybica pochwy. Wyglada wulgarnie, a nie elegancko. Ba, fioletowe stringi do czarnego stanika? Niech Marta zacznie nosić komplety, proszę...Stringi w ogóle nie są seksowne. Jest taki wybór seksownej bielizny... koronkowe body, gorsety, haleczki. Gdy kobieta ma więcej do ściągnięcia można lepiej zbudować napięcie, a Marta ma wszystko na tacy. Wystarczy się schylic i już można zobaczyć jej waginę w całej okazałości.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Opowiadania o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.