Delegacja - Praca (IV)

7 czerwca 2022

Opowiadanie z serii:
Delegacja

15 min

Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!

Kontynuacja serii. Kto nie lubi mojego stylu i wielokropków, proszę nie czytać ponieważ nic się nie zmieniło...

Przez kolejne dni nic ciekawego się nie działo… Ale w końcu postanowiłem coś zadziałać. Znowu zatęskniłem za Beaty ciałem, za jej pieprzeniem… Ciekaw byłem czym tym razem mnie zaskoczy seks z nią… Kiedy tak prześledziłem nasze spotkania zauważyłem, że ciągle mnie czymś zaskakuje… Jednak miałem rację, kiedy w drodze powrotnej z delegacji mówiłem Beacie, że realizuje ze mną najskrytsze marzenia. Teraz już jestem przekonany, że gdzieś głęboko tkwi w niej natura dziwki, że lubi seks na różne sposoby… Potrafi się w nim zatracić i czerpać pełnymi garściami… Boi się przyznać przed mężem, żeby to z nim robić, a jednocześnie nie może odblokować się, by robić to ze mną… Potrzebuje impulsu by przełamać się psychicznie… Jednocześnie chyba kręci ją przemoc i uległość… Postanowiłem działać dalej…

Od paru dni próbowałem spotkać się z Tobą w taki sposób, by wyglądało na przypadek. W końcu udało mi się złapać Cię gdy wychodziłaś z budynku po pracy…

- Cześć! Dawno się nie widzieliśmy… – zagadałem.

- Cześć! Tak…

- A nasze rozliczenie jest jeszcze nieuregulowane…

- Uregulowane całkowicie! Chciałeś trzy razy i było trzy!

- Ale wiesz, że ja tego lodzika nie liczę… Zresztą nie chcę się z Tobą kłócić. Chcę żebyśmy byli przyjaciółmi… Łączy nas wiele mile spędzonych chwil… – mówiłem, a Ty słuchałaś milcząc – A myślę, że może nas łączyć dalej bardzo zażyła przyjaźń… Dalej możemy dawać sobie wiele przyjemności…

- Nie, to skończone… Było czasami miło, ale to koniec… Ja mam męża… Nie chcę go stracić…

- Ale ja nie mówię, żebyś odchodziła od męża! Chcę dalej się z Tobą kochać od czasu do czasu… A i Ty potrzebujesz czasami odmiany… Ostrego pieprzenia… Minetki… Przecież to lubisz…

Milczałaś, ale na Twojej twarzy nie było widać najmniejszego wzburzenia czy złości… To dobry znak. Pewnie walczyłaś ze sobą co dalej zrobić z naszą znajomością…

- Pomyśl o tym… Ok.? Spotkajmy się jutro to dasz mi odpowiedź…

- Ok.!

- To jutro po pracy? Wyskoczymy gdzieś pogadać…

- No nie wiem…

- Dobra! Wymyśl coś w domu… Że idziesz na zakupy czy zostajesz dłużej w pracy… Cześć!

 

Następnego dnia nie mogłem się na niczym skupić… Dręczyła mnie myśl jaką decyzję podjęłaś… Ale byłem przygotowany na każdą ewentualność… Na tą najgorszą też…

- Cześć! – usłyszałem Twój głos w słuchawce – Nigdzie nie będziemy jechać! Powiedziałam w domu, że muszę zostać dłużej w pracy… Nie chcę żeby ktoś nas zobaczył… Wiesz, małe jest nasze miasto… Wszyscy wszystkich znają…

- Ok.! Mnie to nie przeszkadza… Daj głuchego na moją komórkę jak już zostaniesz sama w pokoju…

- Dobrze… Ale na nic nie licz...

Zaraz po godz. 16 dostałem sygnał, na który tak czekałem. Już po chwili byłem w Twoim pokoju i zamknąłem za sobą drzwi na klucz… Wyglądałaś jak zwykle przepięknie, choć dziś byłaś ubrana w spodnie i bluzeczkę pod szyję. Twój wygląd nie wróżył nic dobrego. Jak na ten ciepły dzień byłaś ubrana dość szczelnie…

- Posłuchaj… – zaczęłaś dość nie pewnie. – Dużo wczoraj myślałam… I za dużo mogę stracić… Nie będziemy się więcej spotykać…

- Dużo to stracisz jak nie będziemy się spotykać… – zażartowałem by rozluźnić atmosferę…

- Przestań! Powiedziałam już…

- To Ty posłuchaj… Dobrze wiesz, że lubisz jak Cię pieprzę! I ja to lubię też… Nasze spotkania dają Ci wiele radości… Wyzwalają w Tobie takie rzeczy, o które się nigdy nie podejrzewałaś… O których nawet nie śniłaś… Lubisz być traktowana czasami jak dziwka, gwałcona, czasami uderzona… Nikt Ci tego nie da… Tylko ja… Przy mnie, a właściwie ze mną, możesz spokojnie zrealizować każde swoje seksualne marzenie czy pragnienie… Ja zrobię wszystko żebyś doznała jak najwięcej szaleństwa… I nie zrezygnuję z tego! Jeszcze nigdy nie miałem tak wspaniałej kochanki! Tak pojętnej uczennicy! Zrobię z Ciebie dziwkę na własny użytek… Rozumiesz!

- Nie, nie masz racji! Ja taka nie jestem!

- Może nie dopuszczasz tego do siebie… Zobacz jak za każdym razem, kiedy Cię pieściłem lub pieprzyłem, jak Ci było dobrze… Jak rozkładałaś nogi… Jak połykałaś litry mojej spermy… Co może robiłem to na siłę… Nie! Kiedy tylko przełamałem Twój pierwszy wstyd, pierwszy opór, stawałaś się drapieżną kotką, która chciała czerpać z seksu wszystko co się da… Rozkładałaś szeroko nogi bym Cię lizał lub pieprzył ile mam siły w biodrach… I za każdym razem było Ci dobrze… Wiem, jak uwielbiasz, gdy liżę Twoją gorącą cipę… Jak zlizuję Twoje soki z niej… Twój mąż nigdy Ci tego nie da… Z nikim innym tego nie poczujesz…

Spuściłaś głowę i nic nie mówiłaś… Wiedziałaś, że mam rację… Podszedłem do Ciebie i chciałem dotknąć Twojej twarzy… Szarpnęłaś się…

- Co kotka się wyrywa? – przytrzymałem Twoją rękę – A pozostała jeszcze sprawa Twoich majtek… Tylko dwa razy dałaś mi dupy…

- Ale raz ci obciągnęłam fiuta… – wykrzyczałaś – Jesteśmy kwita!

- Uuuu! Jakie słownictwo! – zaśmiałem się. – Widzę, że robisz postępy… Ale chyba tego sporu sami nie rozstrzygniemy… Proponuję wziąć jakiegoś mojego kolegę, przedstawić mu całą sytuację i niech rozstrzygnie…

-Nie! Chyba zwariowałeś!

- To co wolisz Dorotę? – skinąłem na biurko jej koleżanki.

-Nie…

- To co z tym zrobimy? – milczałaś. Wziąłem Cię za brodę. – Ślicznie wyglądasz, gdy tak się denerwujesz… – Znowu się szarpnęłaś! – Nie denerwuj się…

Podszedłem za Twoje krzesło i delikatnie zacząłem masować Ci szyję i kark… Powoli chyba się rozluźniałaś, choć nadal nic nie mówiłaś… Pocałowałem Twoje włosy… Twoje ciało leciutko zadrżało… Ale to chyba był odruch, jakbyś chciała się wyrwać, lecz stłumiłaś to.

- Wiesz, możemy się nie kłócić o ten jeden raz… – podniosłaś głowę i spojrzałaś za siebie – Tylko… Tylko kontynuujmy nasze spotkania…

- Świnia! – przerwałaś mi.

- Dobra, dobra… Ale chciałem powiedzieć, że będziemy to robić na Twoich zasadach… – odkręciłaś się do mnie zdziwiona – Tzn., że będziemy robić to, kiedy Ty zechcesz. Czy to raz na tydzień, czy raz na miesiąc… Ale żebym wiedział, że wcześniej czy później znów będę mógł Cię ostro przelecieć… Albo delikatnie pieścić językiem… Czego akurat będziesz potrzebowała… Zgadzasz się? To chyba uczciwy układ...

- Nie! Nie wiem…

- Tylko nie myśl, że obiecasz mi wszystko tylko po to, żebym się odczepił, a później nic z tego nie będzie… – przykucnąłem, wziąłem Cię za ręce i spojrzałem prosto w oczy – Czy mi to obiecasz? Ale tak naprawdę…

Patrzyłaś mi w oczy… Widać było, że różne myśli kłębią Ci się po głowie… W pokoju zrobiło się tak cicho, że gdyby leciała mucha byłoby ją słychać… Puściłem Twoje ręce i moje dłonie spoczęły na Twoich udach… Powolutku zaczęły je gładzić przesuwając się do góry… Zabrałaś mi je… Cisza przeciągała się niemiłosiernie… W końcu postanowiłem przerwać ją! Podniosłem się i chwyciłem Twoją komórkę leżącą na biurku.

- Co robisz? Zostaw!

- Nie bój się! Chcę Ci się pochwalić swoim nowym dzwonkiem… – szybko wystukałem swój numer i nacisnąłem zieloną słuchawkę…

- „Aaaaaaaaaa!!!!!! Uuuuuuuuuuu!!!! Oooooo! O tak! Mocniej! Pieprz mnie! Pieprz mnie z całej siły!!!” – z głośnika mojej komórki wydobywały się dźwięki. Wyrwałaś mi z ręki swoją komórkę i rozłączyłaś połączenie.

- Co nie chcesz dalej słuchać? Bo widzę, że rozpoznałaś ten głos?! Strasznie podo…

Gwałtownie wstałaś i rzuciłaś się na mnie! Złapałem Cię za ręce i przygniotłem do biurka. Przewróciłaś się na nie… Złapałem cię za krocze…

- Będziesz moja! Tu i teraz!

-Nie! – szarpnęłaś się. Udało Ci się odwrócić przodem do biurka. Przygniotłem Cię swoim ciałem. Musiałaś doskonale czuć mojego nabrzmiałego kutasa na swoich pośladkach…

- Jeżeli nie chcesz dobrowolnie to zrobię to siłą! Ale przelecę Cię tu, w tym pokoju… Czy Ci się podoba czy nie… Ale pewnie spodoba Ci się… Jak zawsze!

Podciągnąłem do góry Twoją bluzkę. Próbowałaś się wyrywać, ale byłaś unieruchomiona moim ciałem. Nie mogłem jej zdjąć, a więc zarzuciłem Ci ja na głowę i rozpiąłem stanik. Moja ręka szybko odnalazła Twoje piersi. Zacząłem je ugniatać… Szczypać Twoje sutki… Szybkim szarpnięciem odwróciłem Cię! Szarpnąłem bluzkę zza głowy i ściągnąłem ją. Za nią zsunął się stanik… Przywarłem do Twoich piersi ustami. Całowałem je, pieściłem… Zaczęłaś odpychać moją głowę… Złapałaś za włosy i zaczęłaś ciągnąć… Złapałem w zęby Twojego sterczącego już sutka… Przygryzłem… Zawyłaś z bólu… Za każdym razem kiedy próbowałaś odciągnąć mnie za włosy, gryzłem Twojego sutka do bólu… Poddałaś się… Delikatnie zwilżyłem śliną bolący sutek i dmuchałem na niego… Dostałaś gęsiej skórki i zadrżałaś… Delikatnie znieczulałem bolące miejsce swoimi ustami… W tym czasie moja ręka powędrowała do Twoich spodni… Nie mogłem sobie z nimi poradzić! Podniosłem się z Ciebie i zabrałem się za resztę Twojego ubrania. Zacisnęłaś uda. Gdy poradziłem sobie z guzikiem i suwakiem, zacząłem je ściągać. Były dopasowane, a więc szło mi to opornie… Znów szybkim ruchem przekręciłem Cię na brzuch. Spodnie tylko troszeczkę zsunęły się ukazując przedziałek Twoich pośladków. Szarpnąłem za nie na dół! Tylko trochę się opuściły… Znów szarpnięcie! Skrzyżowałaś nogi! Nie namyślając się dałem Ci solidnego kalpsa w pośladek! Krzyknęłaś… Znów uderzenie w pośladek…

- Rozłóż nogi! Nie opieraj się! To i tak nic Ci nie da! Zerżnę Cię czy tego chcesz czy nie…

Lekko rozluźniłaś nogi. To dało mi szansę na opuszczenie ich do kostek. Ale Ty też to wykorzystałaś i odwróciłaś się do mnie przodem. Złapałem za Twój pośladek i przycisnąłem Cię do siebie… Spojrzałem Ci w oczy i powiedziałem:

- Przecież chcesz tego! Chcesz bym Cię zerżnął! Zerżnął jak sukę…

Nic nie powiedziałaś. Szarpnęłaś się. Pchnąłem Cię na biurko. Złapałem za nogi i nogawka po nogawce ściągnąłem do końca Twoje spodnie. To samo zrobiłem z majtkami. Próbowałaś podnieść się z biurka, ale moja ręka uniemożliwiła Ci to. Jednym ruchem ręki zdjąłem swoją koszulkę. Nagim torsem przywarłem do Ciebie. Odchyliłaś głowę na bok…

- Jeszcze się droczysz?

Nic nie odpowiedziałaś. Widziałem jak zacisnęłaś usta… Moja ręka rozpięła spodnie i wyjęła naprężonego kutasa. Beż żadnych wstępów pchnąłem mocno w Twoją cipkę. Od razu mocno, do końca. Przygryzłaś wargi… Pociągnąłem leciutko Twoje ciało tak, aby nogi mogły swobodnie zwisać… Rozłożyłem je szeroko… Złapałem Cię mocno za nadgarstki i rozłożyłem je na boki. Znów swoim nagim ciałem przywarłem do Twojego. Pchnąłem mocno raz i drugi. Zaciskałaś wciąż usta… Miałaś zamknięte oczy…

- Co dziś nie chcesz popatrzeć jak mój kutas rżnie Twoją ciasną cipę? Nie chcesz zobaczyć jak w nią wchodzi? – mówiłem wprost do Twojego ucha – Zaraz zerżnę Cię jak zwykłą sukę! Lubisz to, prawda?! – mocno pchnąłem biodrami. Z Twojego gardła wydobył się pierwszy jęk. – Lubisz jak Cię pieprzę! Prawda?! Lubisz być moją dziwką! – Pchałem swoim kutasem wolno, ale mocno. Po każdym pchnięciu następowała chwila przerwy… – Powiedz to! Powiedz, że lubisz jak Cię pieprzę!

Wciąż milczałaś… A moje podniecenie sięgało zenitu! Moje ruchy stawały się coraz szybsze. Odchyliłem się do tyłu. Teraz widziałem, jak za każdym moim pchnięciem kołysały się Twoje piersi! Pchałem biodrami ile miałem sił, do samego końca… Moje ruchy były mocne i stanowcze. Nie zważałem zupełnie na Ciebie. Dążyłem tylko do zaspokojenia swojej żądzy! Już nie obchodziło mnie czy będziesz miała orgazm czy nie! Byłaś teraz moją niewolnicą. Nieposłuszną niewolnicą… Czułem już, że jeszcze parę ruchów i będzie po wszystkim! Napierałem na Twoją cipę swoim kutasem z całych sił! Pieprzyłem, żeby mógł jak najszybciej strzelić… A gdy ten moment nastąpił, poczułem jak Twoje nogi obejmują moje pośladki. Równo z moim strzałem usłyszałem Twój jęk. Strzelałem w Twoja cipę swoim nasieniem, a Ty napierałaś na mnie nogami. Padłem na Twoje nagie ciało. Słyszałem jak ciężko dyszysz… Jak z Twojego gardła wydobywa się przeciągły jęk rozkoszy… Złapałaś mnie za głowę i chciałaś pocałować… Wyrwałem się!

- Teraz ja nie chcę! Nie będziesz mnie całowała! – Szybko oderwałem nasze spocone ciała i opadłem na krzesło. Przed sobą miałem cudowny widok! Nadal leżałaś na biurku, z szeroko rozwartymi nogami… Widziałem, jak Twoja cipa pulsuje… Jak jest teraz rozepchana… Pamiętałem jaka jest normalnie zaciśnięta, a teraz była cała otwarta. Od mojego kutasa… I Twojego podniecenia. Wypływała z niej mała stróżka mojej spermy… Podniosłaś się… Zauważyłaś gdzie skierowane były moje oczy…

 

CDN

 

11,114
8.92/10
Dodaj do ulubionych
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 8.92/10 (39 głosy oddane)

Z tej serii

Komentarze (0)

brak komentarzy

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.