Firma (II). Paintball

Yeti Yeti

3 sierpnia 2012

hourglass 16 min

Natalia żałuje jak cholera, że zgodziła się wziąć udział w tym idiotycznym paintballu. Gdyby Kornela nie wzięli do wojska na jakieś szkolenie, na pewno nikt by jej tu nie zobaczył. Bała się jego zemsty. Przyjechała, bo prezes domagał się, aby tu, na miejscu pogadać z którymś z klientów a ten i tak upił się i utracił kontakt z rzeczywistością! Imprezy integracyjne to koszmar. Nic jej nie łączy z firmowymi uczestnikami wyścigu szczurów. Od początku było fatalnie. Monika, jej kumpela, natychmiast odpadła z gry, a cały batalion firmy został rozbity przez tych drani z konkurencji. Natalia cudem uciekła z okrążenia i teraz razem z Szymonem Kozą (tak się facet nazywa!) jadą Jeepem Compass przez gąszcze, żeby uratować nikomu niepotrzebne paintballowe życia. Szymon prowadzi sprawnie, ale droga jest trudna, piaszczysta i pełna dziur. Auto jedzie szybko. Natalia boi się, że wpadną w dziurę i wtedy uderzy się w głowę. Kurczowo zaciska rękę na siedzisku fotela, a drugą, wyprostowaną, trzyma na desce rozdzielczej. Szymon przeżywa paintballową porażkę. On naprawdę czuje się żołnierzem! Dzieciak! Teraz dzieciak analizuje szczegóły potyczki. Dla Natalii to żenada. Od początku ma dość tej głupiej zabawy. Nadrabia miną i czeka kiedy koszmar się skończy...
Teren jest olbrzymi. Bogaty Amerykanin wykupił prawie cały powiat pod Drezdenkiem i zorganizował miejsce do szczeniackich zabaw. Od nadmiaru pieniędzy ludziom miesza się w głowie. Piramidalna bzdura. Kupić puszczę po to tylko, aby strzelać kulkami z farbą. Jadą teraz przez błoto, szyby zapaskudziły się kleistą mazią. Nareszcie Szymon Koza zwolnił.
- Wyczyszczę szybę, bo nic nie widać.
- Dokąd się śpieszysz – przecież nikt nas nie goni.
- Czym to wyczyścimy? Może jakiś duży liść znajdziesz?
Natalia nie ma zamiaru wysiadać w błoto. Bezradne wycieraczki rozmazują błoto... W przezroczystym kawałku szyby pojawia się ludzka postać... Natalia krzyknęła. Teraz wszystko dzieje się bardzo szybko. Natalia nie kontroluje sytuacji. Wysmarowany czarną farbą mężczyzna otwiera drzwi i wyciąga, ba, wyrywa ją z auta. Dziewczyna usiłuje go odepchnąć... Jak ślisko... Przewraca się w błoto. Chyba uderzyła się w głowę. Poczuła wstrząs...
- Pomóż mi... krzyczy... wyciąga rękę ku napastnikowi, ale ten śmieje się. - O cholera – Jej zielone spodnie moro, uszyte specjalnie na tę wojnę, zmieniły się w szarą zbroję. Kurtka też... Natalia jest maksymalnie wściekła. Pragnie wyć z bezgranicznej wściekłości... - Ty draniu krzyczy!!! Wstała. Jak ślisko... Dojść do brzegu tego błota... Jeszcze kilka kroków. Oprawca podchodzi znienacka i pochłoniętej myślą o zachowaniu równowagi Natalii sprawnie przekłada ręce za pupę i zakłada kajdanki. - Zostaw mnie – krzyczy Natalia. - Puść!!! Puść mnie draniu!!!! KONIEC!!! Ja już się poddałam!!!
Oprawca chwyta ją za ramiona i pomaga wyjść z błota. Natalia czuje solidny grunt pod nogami, wyrywa się odruchowo i biegnie... Jest przerażona... Zaraz... dokąd ja biegnę... odwraca się...
- Co robicie... zostawcie go... Napastnicy odrywają Szymona Kozę od kierownicy.
- Spieprzaj mała – jeden z napastników wykonuje ruch, jakby miał zamiar ją gonić. Natalia robi kilka kroków do tyłu, kontrolując sytuację... Boi się, że potknie się i przewróci, z tymi rękoma skrępowanymi z tyłu... Idzie coraz wolniej. Napastnicy wyciągają Szymona Kozę z auta, przewracają go w błoto. Odjeżdżają ich jeepem.
- Głupia zabawa... Szymon jest wściekły. Świnie... Idziemy...
- Dokąd... - Natalia czuje się totalnie bezradna. - Możesz to rozpiąć.
Szymon ogląda kajdanki. - Nie... musi być kluczyk... Może kamieniem... Jakby tu przyłożyć, to ten łańcuch puści... Musimy znaleźć kamień... Ciekawe, czy stąd można zatelefonować... Wracamy, prawda? Natalia potakuje głową... Teraz czuje jak ciężkie są jej buty. Buty... dwie kule z błota, na końcu pancernych błotem spodni.
- Już, już – Szymon wyjmuje telefon. Mam tu GPS. O cholera... Stłuczone okienko... w miejscu wyświetlacza czarna plama... Powiększa się. O Kurwa – mój telefon... Co oni zrobili...
- No ładnie... Nasłuchują, odgłosów – drogi, albo kolei... Tylko śpiew ptaków. Zmęczenie i upał dają znać o sobie. Słońce pali niemiłosiernie. Dobrze, że chociaż mogą iść w cieniu, zawsze to chłodniej.
Natalia jest coraz bliższa płaczu. Człapie nie wiadomo dokąd z rękoma skrępowanymi z tyłu. Ale jestem głupia, że się zgodziłam... Nie, nie mogę tak dalej...
- Szymon – zdejmij mi te buty... Szymon pochyla się i usiłuje rozsupłać sznurowadła...
- Nic z tego. Może uda się je zsunąć. Natalia siada na pieńku a Szymon ciągnie... Jest, udało się teraz drugi... - Ufff, co za ulga... Teraz mogę iść...
- Nigdy, nigdy nie zgodzę się na żadne wyjazdy integracyjne... Dobrze mi tak. Głupia byłaś to cierp...
- O, strumyk! - Szymon cieszy się jak dziecko. Zdejmuje koszulę. Woda jest krystalicznie czysta. Szymon trzyma koszulę w strumieniu i patrzy jak błoto odpływa... Zdejmuje spodnie. Natalia odwraca oczy... Szymon pierze ubranie... Wyszedł na brzeg w slipkach. Rozwiesza ciuchy na gałęzi...
Natalia zanurza stopy w wodzie. Uff, co za ulga... Zmyć błoto ze spodni... Wyżej. Stopą obmywa drugą nogę... Szymon przygląda się. Chętnie byłby pomógł, ale może byłoby to niestosowne... Natalia już sięga mokrą stopą powyżej kolana... Czyści spodnie... Ciekawe jak wyczyści się wyżej... Szymon musi się odwrócić, bo świadomość jej bezbronności podsuwa mu niestosowne myśli...
Natalia runęła do strumienia. Straciła równowagę, stojąc na jednej nodze. Normalnie wyciągnęłaby ramiona w bok, ale jak to zrobić w kajdankach? Upadła w wodę... Szymon rzuca się natychmiast w jej kierunku i pomaga wstać i wyjść... Teraz jest nie tylko mokra, ale błoto rozmazało się nawet na włosach. Z fryzury pozostały strąki, po których strużkami spływa woda. Na twarzy mieszają się z czarnymi strużkami tuszu... Jedno nieszczęście.
Natalia stoi bezradnie na brzegu. To już nie wściekłość. Totalna rezygnacja...
- Musisz to zdjąć... Ja wypiorę... Szymon wskazuje spodnie Natalii. - Mogę ci pomóc?
Skinęła głową. Szymon rozpina jej pas i powoli zsuwa sztywne jak zbroja spodnie. Natalia jest niezwykle ponętną i atrakcyjną dziewczyną. Nawet w tej ekstremalnej sytuacji Szymon boi się naturalnej bądź co bądź reakcji swojego męskiego organizmu i ośmieszenia... Natalia uniosła nogę aby mógł przełożyć nogawkę. Teraz drugą. Szymon stara się nie spoglądać w tym kierunku, ale nie potrafi. Już wie jakiego koloru są jej majteczki... Są białe. Były... bo teraz są szare i zabłocone.
Szymon wchodzi ze spodniami Natalii do strumienia... Uprał je może niezbyt dokładnie, ale sprawnie i szybko. Rozwiesił na gałęzi.
Co robić, co robić... Szymon czuje się totalnie bezradny... Koszuli nie zdejmie jej przez kajdanki...
Oderwał oczy od widoku jej nóg, kończących się znajomymi już zabłoconymi majteczkami. Jego nieustannie umykał w tym kierunku, wbrew woli... Wzrok odkrył, że mateczki, mokre po kąpieli w strumieniu, prześwitują, ujawniając niezwykle interesujące tajemnice...
Natalia podchwyciła te ukradkowe spojrzenia. Nie patrz, Szymon, proszę! Tak powiedziała i obróciła się bokiem a nawet prawie tyłem do Szymona.
Pupę miała też całkiem, całkiem...
Szymon nie potrafił opanować erekcji. Odszedł kilka kroków i usiadł na pieńku, aby przeczekać. Myślał intensywnie o pogrzebie ojca. Nie pomagało.
Natalia ostrożnie podeszła do brzegu. Odważyła się zanurzyć stopy... kilka kroków i usiadła na kamieniu. Rozszerzyła uda, aby się nie przewrócić. Podparta z tyłu rękoma starała się, aby woda usunęła z jej nóg resztki błota...
Było gorąco, ale słońce powoli zmierzało ku linii horyzontu.
- Na pewno będą nas szukać... Trzeba cierpliwie czekać... Najlepiej na jakiejś polance i... i machać czymś białym. Co mamy białego? Koszula Szymona była zielona... Podkoszulki nie miał.
Majteczki Natalii były białe... Białe, ale takie malutkie... Przecież to nic nie da... Zresztą nie zdejmie ich przy Szymonie... Dlaczego on gdzieś polazł i zostawił mnie samą...
- Szymon... - zawołała... - Szymon... - gdzie jesteś?
Kilkadziesiąt kroków dalej Szymon wchodzi do strumienia. Jest całkiem nagi. Wszedł do wody po pas i obmywa ramiona i klatkę piersiową... Może liczy na to, że zimna woda pozwoli mu przywrócić naturalne, to znaczy niezbyt wielkie rozmiary wiadomej części ciała?
- O kurczę... Trzasnęła gałązka! Natalia odwróciła się odruchowo. Pojawił się ten sam wredny typ, który wyciągnął ją z jeepa.
- Jesteś mała jeńcem wojennym oświadczył. Nie masz żadnych praw. Idziemy...
Protestuje, ale on pochwycił ją silnie za ramiona i prowadzi. Jest zbyt słaba, aby się przeciwstawić... Dostrzegła jak drugi z napastników zabiera z gałęzi jej mokre spodnie i kompletne ubranie Szymona...
Jadą jeepem. Zatrzymali się przed gospodarstwem. Prowadzą opierającego się jeńca do wnętrza budynku. To stajnia. W boksach stoją konie. Jest ich pięć... Szósty boks, wymoszczony grubą warstwą siana jest pusty. Napastnik zdejmuje Natalii kajdanki, wpycha ją do wnętrza i zasuwa kratę. Trzask jest głośny. Bardzo.
Natalia rozciera obolałe nadgarstki... Siano odurza zapachem, ale w tych okolicznościach jest to mało interesujące... Konie przyglądają się z sąsiednich boksów z wyraźnym zainteresowaniem... Pusto. Światło gaśnie. Ciemno... przez szczelinę w drzwiach sączy się wąska smużka, zbyt mała, aby rozejrzeć się...

Oczy powolutku przyzwyczajają się do ciemności. Pojawiają się kształty... Drzwi otwierają się i w blasku dnia pojawia się półnagi mężczyzna w wojskowych spodniach. Nigdy go nie widziała.
- Masz mała – napij się i okryj. Podaje jej między metalowymi prętami, dwa koce i plastikową ciepłą butelkę.
Bez słowa okryła się kocem...
- Gdzie ja jestem? To nieporozumienie... Ja, ja już nie chcę grać w te głupoty... Proszę mnie odwieźć do domu...
- Pani będzie uprzejma zaczekać – wyjaśnimy to. Decyzje podejmuje pułkownik. Ja tu jestem tylko od wykonywania rozkazów. Proszę o wyrozumiałość.
Facet wychodzi. Znów ciemność. Natalia zdejmuje zabłocona bluzkę i okrywa się kocem... W butelce jest herbata. Ciepła. Wypiła łyk... po wszystkich wrażeniach napój niesie zbawienne ukojenie... Nie, więcej nie wypije... No może jeszcze jeden łyk. Dziwny smak ma ta herbata... Zaraz wszystko się wyjaśni i odwiozą mnie do domu... Biedny ten Szymon – wrócił z kąpieli i nie znalazł nawet swoich majtek, nie mówiąc o mundurze... Gość ma problem... Ha, ha, ha... W lesie w nocy na golasa! A przecież mnie też to mogło spotkać... Natalia zadrżała... Chyba jestem szczęściara... Jeszcze jeden łyk... Kurczę, czy oni tu czegoś nie dosypali... Lepiej chyba siedzieć tu w ciepłej stajni, w ciepłym, suchym kocu, niż biegać na golasa po lesie... Chyba lepiej...

Przychodzi sen... Pół jaźń... pół sen... Sen... Szymon. Śni jej się Szymon, ale ma twarz Kornela... Zawsze podobał jej się Kornel, bo był taki samczo-męski. Podobał się, jako samiec, bo to przecież świnia... Nigdy go nie lubiła, ale pociągał ja... Ona, Natalia pragnie teraz wchłonąć w siebie tę jego męskość... Być jego kobietą, zdobyczą, zabawką... i czuć to każdą komórka swego ciała... Skręca ją z pożądania... Przebudzenie... Jest silnie pobudzona... Co oni dodali do tej herbaty? Sen jawa... Teraz biegnie przez las. Ucieka przed samcem. Samiec ma rysy Kornela. Ucieka, ale przecież pozwoli niebawem się złapać... Pragnie tego... Spocona z wysiłku, bez tchu i jakiejkolwiek energii, podda się jego samczej woli... Biegnie w bluzce i majteczkach, tych białych, którymi miała machać, aby zwabić helikopter... Biegnie po piasku, po gorącym, ale to jakby nie piasek... może pył wulkaniczny, ciężki, jasny, parzący stopy. A może to w pył obrócone siano... Tak oszałamiająco pachnie... Aż duszno... a Kornel tuż, tuż... Chwyta jej bluzkę i rozdziera. Słyszy trzask dartej odzieży. Dreszcz targa jej ciałem. Kornel chwyta jej ramię...
Kto tu jest? Kto tu? Poczuła prawdziwą męską dłoń na ramieniu...
- Odwróć się.
- Proszę... nie... – wyszeptała ponownie, ale wykonała polecenie, zresztą niewiele miała do powiedzenia. Nieznajomy po prostu odwrócił Natalię na wznak. Pożerał ją wzrokiem. Przełknął ślinę. Klęczał miedzy jej rozszerzonymi udami... Zacisnęła kolana. Bezskutecznie...
- Idziemy, mała – powiedział.
- Dokąd?
- Nie pytaj! Za dużo gadasz – idziemy.
Oprawca pomaga Natalii wstać i owija ją w koc. Natalia idzie boso. Wychodzą ze stajni, wchodzą do piętrowego domu. W oknach kraty, dookoła lasy... Więcej nie zdążyła zobaczyć.
Nieznajomy zdejmuje z niej koc i pozostawia nagą na korytarzu, przed drzwiami. Wychodzi. Natalia stoi chwilę nieruchomo... naciska klamkę. Drzwi ustępują. Spore pomieszczenie, przypominające łazienkę. Wchodzi.
Na ścianie wisi czerwony frotowy szlafrok i ręczniki. Natalia wchodzi pod prysznic i odkręca wodę. Jest ciepła.
Nareszcie. Marzyła o kąpieli...
- Co pan tu robi – proszę wyjść! – w łazience pojawia się facet. Facet jest nagi!
Nieznajomy chwyta wąż i odkręca kran. Natalia krzyczy. Zimna woda uderza w jej ciało niespodzianie. Powoli przyzwyczaja się do zimna... zresztą woda stała się cieplejsza... Resztki błota spływają po podłodze... Strumień wody wędruje po jej ciele od czubka głowy, do stóp i z powrotem...
Natalia zasłania oczy dłońmi...
Facet zakręca wodę i podchodzi do niej. Rozrywa jej majteczki i stanik. Co za cham!!! Natalia jest oburzona, ale nie protestuje. Trzyma w dłoniach skrawki tkaniny, jakby można było coś uratować... Facet namydla jej ciało śliskim płynem. Obfita piana spływa na podłogę. Szczególnie długo namydla jej piersi, brzuch, uda i krocze... śliska dłoń dociera wszędzie...

Przestał i odszedł w kierunku ręczników. Owinął się jednym z nich...
Natalia pod prysznicem czeka na ciąg dalszy. O co tu chodzi?
- Wytrzyj się i ubierz!
Natalia wychodzi spod prysznica i wyciera ciało ręcznikiem. Zakłada to, co jej podał - białą bawełnianą koszulkę i króciutką spódniczkę.
Nieznajomy prowadzi ją do kolejnego pomieszczenia. Pomieszczenie jest puste, w oknie krata. Na środku stoi krzesło.
- Siadaj i czekaj.
- Na co?
- Zobaczysz.
Nieznajomy wychodzi, przekręcając klucz w zamku.
Natalia dostrzega, że drzwi nie mają klamek.

Czas mija.
Długi czas...
Słychać szmery za ścianą. Otwierają się drugie drzwi. Wchodzi gbur. Bez słowa wyciąga Natalię do sąsiedniej sali.
Za stołem siedzi obcy w śmiesznym stroju. Gbur sadza Natalię na krześle. Sam siada nieco z boku.
- Proszę wstać – mówi obcy. Otwieram posiedzenie sądu dla obszaru specjalnego. Sprawa numer 16 przeciwko Natalii Gronek, o wtargnięcie w obszar chroniony.
- Co? Natalia wstaje z krzesła – jakie wtargnięcie.
- Proszę uszanować powagę sądu, bo każę panią wyprowadzić.

***

Sąd ogłasza wyrok – za wtargnięcie do strefy specjalnej, mimo znaków zakazu, trzy dni aresztu.
- Panie sędzio – wnioskowałem o areszt z zaostrzonym rygorem – z narożnika, z cienia wychodzi ktoś znajomy. Natalia zadrżała. To Kornel. Rzucił w jej kierunku pełne tryumfu spojrzenie.
- Prokuratorze, jest pan niewyżyty. Sąd nie wyraża zgody!
- Przypominam, że pan sędzia ma wobec mnie dług wdzięczności. Czy mam przypomnieć?
- Nie trzeba. Sąd przychyla się do wniosku oskarżyciela i skazuje Natalię Gronek na dwa tygodnie kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. Sąd wyznacza kuratora z urzędu – czy pan prokurator Kornel Włodarczak będzie uprzejmy podjąć się tego zadania?
- Z przyjemnością.
- Domyślam się, że z przyjemnością!!! Sąd wyznacza oprawcę, przepraszam kuratora w osobie Kornela Włodarczaka.

***

Wyciągają Natalię do celi. Na środku stoi drewniany stół z uchwytami. Oprawcy mocują jej łokcie i nadgarstki do blatu. Głowa spoczywa na blacie, nogi opadają w dół, przywiązane do nóg stołu.

Zostają sami. Oprawca nacina i drze jej bluzkę... Podnosi spódniczkę i smaruje pupę śliskim żelem... śliska dłoń masuje jej intymność. Wdziera się do wnętrza. Natalia nie chce, ale jest coraz bardziej podniecona... Oprawca nie spieszy się... Podniecenie narasta...
Dzwoni telefon. Oprawca wychodzi na chwilę.
Natalia uwalnia ręce. Nie wie jak to zrobiła, ale uwalnia... Otwiera drzwi i pędzi długim korytarzem. Z oddali dobiega światło. Jasne, bardzo jasne... Naprzód... Szybko. Teraz w bok – są drzwi. Natalia jest już na zewnątrz. Biegiem do samochodu... Są kluczyki... Natalia wciska pedał sprzęgła i przekręca kluczyk..
Z budynku wybiega dwóch mężczyzn. Dobiegają do auta i wyciągają ją na trawę. Leży teraz wśród traw. Wysokich... Jak ta trawa pachnie... Mamy ją – krzyczą oprawcy – mamy ją...
Kilka twarzy pochyla się nad Natalią. - Mamy ją - wrzeszczą.
- Ile widzisz palców – krzyczy ten, najbliżej jej twarzy.
Natalia usiłuje skoncentrować się na tych palcach... Nie potrafi odpowiedzieć... jej gardło nie wykonuje poleceń... zostaw mnie - szepcze...
- Ile palców widzisz? – palce stają się bardziej wyraźne... Trzy – wyszeptała... Nie chcę...
- Jest, mamy ją... Natalia czuje uderzenie w twarz... Czego oni jeszcze chcą, dlaczego ją biją?
Uderzenie nie jest silne, ale upokarzające... Natalia nie ma siły wykrzyczeć swojego oburzenia... Otwiera szerzej oczy... Widzi oczy mężczyzny. Pochyla się nad nią. To ten sędzia. Dlaczego jest w białym kitlu????
- Mamy ją – zwraca się facet do osoby, stojącej obok. Dobrze...
- Miała pani wypadek – mówi Kornel... udało się – odzyskała pani przytomność... Teraz proszę odpoczywać...
Siostro zastrzyk...
Natalia czuje ukłucie... Kątem oka widzi Szymona... Leży w sąsiednim łóżku. Noga w gipsie na wyciągu...
Gdyby kózka nie skakała... - przebiega jej przez myśl.
Teraz pora spać...
Dodaj do ulubionych
15,513
Podziel się ze znajomymi
6.5/10

Jak Ci się podobało?

Średnia: 6.5/10 (8 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Komentarze (2)

masterivan

masterivan · 4 sierpnia 2012+0

pierwsza część mi się bardziej podobała w tej jest dużo przeskoków i nie bardzo wiadomo co się dzieje..

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
MarySue

MarySue · 5 sierpnia 2012+0

A po czym się takie rzeczy pisze? Nie mogę się oprzeć wrażeniu że autor przesadził z "dopingiem"... i nawet się ze mną nie podzielił... unhappy
Pijany sen chorego idioty, albo coś koło tego - nie jest to złe opowiadanie, ale kompletnie nie wiadomo co jet prawdą, co jest snem, gdzie są granice gry, a gdzie granice jawy... Czyta się nie najgorzej, ale to zupełnie co innego niż część pierwsza.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

lub

Inne popularne opowiadania tego autora:

opowiadania erotyczne

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Wchodzę

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.