Gotka (I)
4 października 2026
6 min
Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!
– Chcesz jajecznicę? – pytam Agnieszki.
– Tak, jasne! – odpowiada mi z entuzjazmem dziewczyna.
Ubrana była w top z logiem Iron Maiden i krótkie jeansowe szorty, które odkrywały jej długie blade nogi. Idealny strój na lipcowy dzień.
Jemy śniadanie w ciszy, a ja ukradkiem na nią zerkam. Zdecydowanie musi cieszyć się powodzeniem wśród mężczyzn. Jeszcze ten gotycki makijaż, chyba to teraz modne? Cały look uzupełniała jej fryzura, która kolorem i stylem pasowała do Kleopatry.
Rozmyślając, wróciłem wspomnieniami do momentu, kiedy ją poznałem. Urodziny jej ojca, a mojego kolegi z pracy. Odwiedziliśmy ich z żoną, kiedy jechaliśmy na naszą wycieczkę rowerową z Warszawy do Krakowa. Agnieszka, mając wtedy 19 lat była świeżo przed maturą. Jak się okazało, zdała ją bardzo dobrze i dostała się na psychologię na Uniwersytecie Warszawskim. Krótko po tym napisała do nas, czy może przenocować kilka dni w naszym domu, żeby dopiąć formalności związane z rekrutacją i obejrzeć mieszkania na wynajem. Mojej małżonki nie musiała długo namawiać. Z jakiegoś dziwnego powodu traktowała ją jak swoją młodszą koleżankę. W sumie Marysia też skończyła psychologię na UW, może to dlatego? Jak skończyłem swoją uczelnię, te 15 lat temu, nigdy nawet o niej nie pomyślałem. Do teraz. Finalnie jednak mojej kobiecie wypadła pilna delegacja, a ja zostałem w domu z zadaniem ugoszczenia młodej atrakcyjnej dziewczyny w naszym domu na przedmieściach.
Krótko po śniadaniu poszedłem do swojego gabinetu pracować nad projektem. Agnieszka w tym czasie wyszła oglądać mieszkania. Szukała takiego, które będzie tanie i blisko budynków uniwersytetu. Powodzenia. Chyba nie jest do końca świadoma, jak spierdolony jest rynek mieszkań w stolicy.
Kończę drugą kawę i zerkam na zegarek. Wybija dwunasta, a ja zupełnie wyczyściłem się z zadań na dzisiaj. Przeciągam się w krześle. Agnieszki nie będzie jeszcze przez przynajmniej dwie godziny. Mogę chwilę odpocząć. W końcu zasłużyłem!
Odkładam służbowego laptopa i biorę swojego prywatnego. Muszę się rozluźnić. Otwieram OnlyFans i loguję się na swój profil. Opuszczam spodnie i biorę swojego twardniejącego kutasa w rękę. Scrolluję jakiś czas stronę w poszukiwaniach jednego konkretnego konta, który subskrybuję od dawna. Ach, jest! „Redhead-dommy-xoxo”. Zaczynam się masturbować, oglądając nagrania, jak rudowłosa kobieta z potężnymi sztucznymi piersiami, zakłada strap on. Czarne skórzane bikini ledwo zakrywa jej sutki. Jej przywiązany do ściany partner patrzy z przerażeniem na wielkość jej gumowego członka. Następna scena – kobieta pochyla się nad mężczyzną, całuje go w szyję, a nawilżone dildo ociera o jego dupę. Penis w mojej dłoni jest już twardy jak skała. Wyobrażam sobie, że to ja jestem tak związany, a ta kobieta próbuje wyruchać właśnie mnie. Kolejny fragment nagrania jest za paywallem. Opis: „He moans as I fuck him”. Kusi. Pospiesznie przeklikuję się do płatności, ale zdaję sobie sprawę, że telefon zostawiłem na dole, kiedy robiłem śniadanie.
Wstaję. Spodnie u kostek utrudniają mi ruch, dlatego po prostu je ściągam i biegnę na dół. Moja twarda pała kołysze się, kiedy z gołą dupą schodzę na dół. Znajduję telefon, łapię go i odwracam się w stronę schodów. W tym momencie słyszę zdziwiona głos.
– Michał? – na dźwięk swojego imienia się jeżę.
Spoglądam w stronę otwartych drzwi, w których stoi Agnieszka. Już wróciła?! Dziewczyna patrzy się na mnie. Mruga, jakby nie była w stanie uwierzyć, co właśnie widzi. Instynktownie próbuję się zakryć, ale trudno mi to zrobić jedną ręką, kiedy mam erekcję.
– O boże, Agnieszka, ja… – zaczynam, walcząc z tym, żeby schować swojego członka.
Kobieta nie odwraca wzorku. Patrzy się na mnie. Widzę, jak wyraz jej twarzy się zmienia. Najpierw jest zmieszana, potem zdziwiona, aż w końcu… rozbawiona?
– Nic się nie dzieje – mówi, ściągając buty. Zamyka drzwi i opiera się o ścianę. Patrzy na mojego członka. – Phi, myślałam, że będzie większy.
Słucham? Czuję, jak mięknę od jej słów. Przynajmniej łatwiej mi jest się zakryć. Otwieram usta, żeby coś powiedzieć, ale ona robi to pierwsza.
– Walimy sobie, tak? Znowu OnlyFans?
Czekaj co?! Skąd ona wie? Pożyczałem jej w sumie laptopa, żeby mogła wydrukować sobie jakieś dokumenty na uczelnię. Nie zamknąłem karty? Ja pierdolę. Jestem zrujnowany.
– Nie mów nikomu, proszę – mój głos się łamie.
– O tym, że lubisz sobie walić do BDSM, czy, że masz tak małego pindola? – mówi, śmiejąc się. Napawa się moją nieporadnością.
– O niczym. Proszę. O niczym nie mów nikomu.
– Ach, tak?
Odbija się od ściany i zmierza w moim kierunku.
– Trochę mnie kusi powiedzieć twojej żonie. Może bardziej tacie? Sama już nie wiem – staje, udając zamyśloną minę. – Co będę miała z milczenia?
– Co będę miała z milczenia? – powtarzam i przełykam głośno ślinę. – A co chcesz mieć?
– Pięć tysięcy złotych.
Czyli chce mnie szantażować. Kurwa. Czuję się taki upokorzony. Ma mnie na widelcu. Nie mam innego wyboru, muszę jej zapłacić. Ale wstyd! Czuję się, jakby czas zwolnił. Całe moje życie jest w rękach tej młodej kobiety, która podle to wykorzystuje. Myśli galopują w mojej głowie. Stracę wszystko. Kurwa, kurwa, kurwa. Jak tylko moja żona się o tym dowie, to wniesie o rozwód. Jak dowie się jej stary – wywalą mnie z roboty. Stracę dom, samochód. Z jakiegoś powodu czuję, że twardnieje.
– To, co? – odzywa się nagle, robiąc kolejny krok w moją stronę. Patrzy mi głęboko w oczy.
– Do–dobrze.
– Słucham? – udaje, że nie słyszy.
– Dobrze! – mówię głośniej.
– Pełnym zdaniem proszę – złowieszczy uśmiech wymalowany na jej twarzy.
– Dobrze, zapłacę ci pięć tysięcy złotych, żebyś nie mówiła nikomu, że walę sobie konia do lasek na OnlyFans – mój głos dociera do mnie, jakby z zewnątrz. Szumi mi w głowie, a kutas jest już twardy.
– Ach, czyli o tym, że masz małego, mogę już powiedzieć? – drażni się ze mną. Spogląda na moje krocze. – Ojej.
Robi zdziwioną minę, kiedy widzi, że znowu mam erekcję.
– Ty jebany zboczeńcu! – krzyczy, ze wściekłością. – Ciebie to podnieca? Jesteś chory!
Wymierza mi plaskacza. Uderzenie zaskakuje mnie na tyle, że tracę równowagę i ląduje na kolanach.
– Przepraszam, przepraszam – jęczę.
– Michał, co jest kurwa?!
– Przepraszam, przepraszam – powtarzam. – Nie panuję nad tym.
Przygląda mi się jakiś czas. Złość umyka z jej twarzy i ponownie widzę jej złowieszczy uśmiech. Boże ten uśmiech.
– To sobie zwal.
Chyba się przesłyszałem. Zerkam na jej twarz. Stoi nade mną. Jest bezwzględna. Pijana od tej władzy, którą ma nade mną.
– Każe ci sobie zwalić. Tu i teraz. Na podłodze – powtarza.
– Co?
Widzę, jak zaczyna się irytować.
– Chyba że chcesz, żebym o tym komuś powiedziała – odwraca się i idzie w stronę swojej torebki, która leży na podłodze. Udaje, że szuka telefonu. – To jak będzie? Mam dzwonić, psie?
To ostatnie słowo jeszcze bardziej mnie podnieciło. Ciągle się wahając, powoli odkrywam swoje twardego penisa i obejmuję go jedną ręką. Zaczynam nią powoli poruszać w górę i w dół. Opieram się wygodniej siadając na kolanach i drugą dłonią ściskam jądra. Agnieszka obserwuje dokładnie mój każdy ruch. Zaciekawiona kuca przy mnie. Prycha, pogardliwie, ale nic nie mówi. Napawa oczy tą sceną. Stary, zboczony dziad, na kolanach wali sobie konia, bo tak mu kazała. Szantażuje mnie. Grozi zrujnowanie mi życia, ale mi, temu paskudnemu oblechowi, tylko od tego staje. Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak wykonywać jej rozkazy.
Masturbuję się, patrząc w jej oczy. Czuję, jak powoli buduje się we mnie orgazm. Jestem upokarzany, ale jest mi tak kurwa dobrze. Mrużę powieki. Wytrysk jest tak blisko. Znajome przyjemne uczucie. Już prawie.
– Stop!
Jakbym był smagnięty batem.
– Masz przestać – mówi Agnieszka tym razem dużo spokojniej. Podnosi się. – Nie pozwalam ci dojść.
Patrzę na nią zdezorientowany. Dziewczyna nie mówi więcej. Wymijam mnie i zaczyna wchodzić po schodach.
– Będę tu jeszcze przez trzy dni. Do końca mojego pobytu nie możesz dojść bez mojego pozwolenia. Wierzę, że dotrzymasz obietnicy – puszcza mi oczko. – Nie zapomnij też o pieniądzach. Preferuję gotówkę.
Szybkim krokiem umyka na pierwsze piętro.
beyond-kink
Jak Ci się podobało?