Historia B (II)
14 lutego 2026
Historia A
25 min
Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!
Od wydarzeń, które miały miejsce tego „pięknego lipcowego dnia” minęło kilka lat. Pewnie żaden z bohaterów tamtych wydarzeń, wracając do nich myślami, nie byłby w stanie uwierzyć, że rzeczywiście miały miejsce.
Paweł, co trudno rozpatrywać w kategoriach wielkiego zaskoczenia, rozstał się z Kasią parę miesięcy później. Nie nastąpiło to po głośnych awanturach, czy wzajemnych oskarżeniach o zdrady. Po prostu formuła tego związku wyczerpała się – bez wielkiego wzruszenia, bez pretensji.
Obecnie, mimo trzydziestki na karku, nie był w żadnym stałym związku, nie wspominając nawet o założeniu rodziny. Mieszkał w jednym z dużych polskich miast. Z trudem ukończył studia (jak się okazało, wielka pewność siebie nie była przydatna na egzaminach pisemnych) i jakimś cudem udało mu się uzyskać uprawnienia do wykonywania zawodu radcy prawnego. Zawód ten wykonywał jednak bez większych sukcesów, co przekładało się na notoryczny brak pieniędzy. Miał problem z pozyskaniem klientów, co wywoływało u niego stany depresyjne, a z kolei to powodowało, że klienci, którzy już do niego trafili, czuli, że nie mogą mu zaufać. Mieszkał w wynajmowanym mieszkaniu, gdzie on opłacał czynsz jeden pokój, a jego brat – podobna niedorajda życiowa – za drugi.
A Mariusz i Asia? Mając w pamięci, ile razy Asia przyjmowała w sobie penisa Pawła, może się to wydawać dość groteskowe, ale byli małżeństwem z trzyletnim stażem, półtorarocznym synkiem i domem na przedmieściach tego samego miasta, w którym mieszkał Paweł. Mariusz, podobnie jak jego przyjaciel, też został radcą prawnym, tyle że z dużo większym powodzeniem będąc młodszym partnerem w jednej z dynamicznie rozwijających się prawniczych korpo. Asia z kolei po studiach trafiła do jednej z korporacji finansowych i tam pracowała do dzisiaj. Wprawdzie jako zwykły szaraczek od excela, niemniej jednak była zadowolona: stabilne zatrudnienie, zasiłek macierzyński wypłacany na czas, dodatkowe dni opieki nad dzieckiem, stosunkowo mało pracy, a wreszcie nawet niezłe pieniądze. Wszystko układało się dobrze.
Nietrudno się domyślić, że relacje Pawła z Mariuszem nie były już tak bliskie, jak dawniej. Dzielił ich przede wszystkim inny etap życia, na którym każdy z nich się znajdował. Poza tym Paweł, nawet jeżeli nie dawał tego po sobie odczuć podczas sporadycznych spotkań, był zazdrosny o swojego przyjaciela. O to, że jemu jakoś idzie, a Pawłowi nie idzie wcale. „Po prostu trzeba zakasać rękawy i wziąć się do ciężkiej pracy” – to była złota rada Mariusza na wszystkie problemy. Żeby to kurwa było takie proste.
Prawdziwą tamą dla wieloletniej przyjaźni było jednak to, że Mariusz wiedział. Wiedział o tym, że Paweł pieprzył się z Asią. Skąd? Zwyczajnie, od niej, sekundy po tym, jak się jej oświadczył. Oboje mieli swoje grzeszki na sumieniu, chcieli jednak kontynuować życie razem, a do tego wypadało być szczerym. Dlatego Asia praktycznie zaraz po włożeniu pierścionka na rękę nie wytrzymała i z oczami pełnymi łez powiedziała Mariuszowi o wszystkim.
Oczywiście Mariusz z początku był wściekły. Czuł się gorszy, zdradzony. Nosił się nawet z zamiarem zerwania zaręczyn minuty po tym, jak klęknął przed Asią z pierścionkiem wystającym z pięknego bordowego pudełka. Wystarczyło jednak kilka głębszych oddechów, aby dojść do wniosku, że nie może zachowywać się jak hipokryta. On też święty nie był. Po krótkiej bitwie z myślami on również przyznał się Asi do tego, co wyczyniał z Kasią.
Po serii wielogodzinnych rozmów na temat swoich zdrad, pożądania, czy zwykłej chcicy, potrafili jakoś wypracować porozumienie i dać sobie szanse.
O ile Kasia nie była przeszkodą dla nowego życia młodych małżonków, gdyż całkowicie z niego znikła, o tyle Paweł mniej lub bardziej w nim występował. Być może Mariusz powinien całkiem zerwać z nim kontakt, w końcu tamten rżnął jego przyszłą żonę „tak, jak jeszcze nikt wcześniej”, ale przecież on święty też nie był, posuwając jego ówczesną dziewczynę. Koniec końców przyjaźnili się od dziecka i z tego względu Mariusz zdecydował się nie zrywać kontaktu. Nigdy natomiast nie przyznał się Pawłowi do pieprzenia jego dziewczyny, ani do tego, że Asia mu powiedział. Nie widział w tym większego sensu.
Mariusz z Asią wypracowali pewne mechanizmy w swoim związku. Kiedykolwiek odczuwali żądzę, skupiali się całkowicie na sobie. Kiedykolwiek odczuwali monotonię, urozmaicali swoje życie seksualne. Gdy kupili dom, zanim jeszcze doczekali się potomka, nową zabawą stało się pieprzenie każdego dnia w innym pomieszczeniu, a także na każdym balkonie, w ogrodzie, nawet na strychu (co po fakcie okazało się całkowicie idiotycznym pomysłem ze względu na panujący tam gorąc).
Wydawać by się mogło, że ich żądze, te wewnętrzne demony, z czasem będą słabnąć, w końcu dopadła ich proza dorosłego życia: opieka nad dzieckiem, praca, obowiązki domowe, dojazdy z przedmieść, odbiór syna ze żłobka. Przynajmniej tak to wyglądało u Mariusza, który wracał do domu zmęczony, bez tej ikry w oczach, co kiedyś.
Żądza Asi też była opanowana, a przynajmniej tak jej się wydawało. W rzeczywistości jednak był to chwilowy efekt związany z powiększeniem rodziny. Będąc w ciąży, w połogu, czy gdy dziecko nie dawało spać w nocy, trudno było myśleć o seksie.
Kiedy jednak synek trafił do żłobka, a ona wróciła do pracy po urlopie macierzyńskim, znów poczuła się normalnie, poczuła się kobietą i to taką, która ma swoje potrzeby.
Skoro Mariusz nie chciał, musiały jej wystarczyć jej dłonie, a trzeba było przyznać, że była w tym bardzo kreatywna. Potrafiła się pieścić, penetrując obie dziurki na raz, próbowała zabaw czy to z ogórkiem, czy z bananem (o ile wydawało jej się to na początku podniecające, o tyle w praktyce było bardzo kłopotliwe). Najgorsze jednak było to, że w tych zabawach nie zawsze było miejsca dla jej męża. Asia masturbując się, coraz częściej wracała myślami do Wielkiej Knagi, do Pawła. Do tego, jak ją rżnął w każdą dziurę, w każdy miejscu, jak wkładał jej do buzi penisa prosto z jej tyłka. Nie ma co ukrywać, tęskniła trochę do tej dawnej ja, do tej wulgarności, poniżenia. Małżeński seks (jeśli już do niego dochodziło), nawet mimo wszystkich stosowanych zabiegów, był w porządku, ale brakowało jej tego „boskiego pierwiastka”. Zastanawiała się, czy przyczyną tego stanu był sam Paweł, jego penis, czy być może samo podniecenie na myśl o zdradzie.
Pogrążona kolejny raz w takich myślach podróżowała, jak co dzień, tramwajem do pracy, kiedy nagle poczuła na sobie czyjś wzrok. Gdy podniosła głowę, ku jej zaskoczeniu okazało się, że ten wzrok należał do nikogo innego, tylko właśnie do Pawła. No tak, jakiż ten świat mały.
Asia uśmiechnęła się nerwowo, a Paweł odczytał to jako zaproszenie do rozmowy. Zaczął przepychać się między ludźmi i w końcu stanął przed nią.
– Kopę lat – zaczął.
– Cześć Paweł, co tu robisz? – odpowiedziała. Czyżby lekko się zarumieniła?
– Wracam z zakupów, mieszkam przy rondzie, parę przystanków dalej. Wynajęliśmy tam z bratem mieszkanie tydzień temu – odpowiedział.
– To wyjaśnia, dlaczego wcześniej na ciebie nie wpadłam. Ja pracuję w biurze w centrum. Co u ciebie, wszystko w porządku? – wiedziała, że wypadało o to zapytać, aczkolwiek przyszło jej to z trudem.
Jak tu przecież zwyczajnie rozmawiać z facetem, który kilka lat wcześniej pieprzył ją, kiedy jego dziewczyna spała pijana na łóżku obok, a jej chłopak imprezował piętro niżej? Z drugiej strony była szczerze ciekawa, jak potoczyło się jego losy.
– A w porządku, próbuję się jakoś przebić na rynku – skłamał. – Mariusz nic ci nie wspominał? – spytał udając zaskoczenie.
– Coś tam wspominał, ale nie zdziw się, jeśli powiem, że nie jesteś najczęstszym tematem rozmów – rzuciła Asia.
– No tak – uśmiechnął się nerwowo Paweł.
Po tych słowach zapadła cisza, być może byłaby nawet niezręczna, gdyby miała okazję jeszcze trwać. Tramwaj właśnie jednak dojechał do ronda.
– To mój, do zobaczenia, miło cię było zobaczyć! – rzucił na odchodne Paweł.
– Ciebie też – odpowiedziała Asia, a jej wzrok odruchowo powędrował na jego krocze.
„Boże, mam nadzieję, że tego nie zauważył” – pomyślała. Zauważył.
W kolejnych tygodniach wpadali na siebie w tramwaju dość regularnie, a dalsze rozmowy były już łatwiejsze, przyjemniejsze. Asia sama dziwiła się własnym myślom, że wręcz oczekiwała pojawienie się Pawła w tramwaju. Oczywiście nie przyznała się Mariuszowi, że regularnie widuje się z jego (dawnym?) przyjacielem. Bo i jak to wytłumaczyć i jak to przerwać? Miałaby uciekać z tramwaju, jak tylko by go zobaczyła?
Ponowna obecność Pawła w jej życiu spowodowała, że chyba nawet nieświadomie, zaczęła ubierać się do pracy staranniej, niż dotychczas. Dokładny makijaż, perfumy, zestaw spódniczka do połowy uda, rajstopy oraz biała koszula z rozpiętym za dużo o jeden guzik dekoltem. „A niech sobie popatrzy w tramwaju na koronkowy biustonosz”. Wydała też sporo na nową garderobę, w tym dżinsy, które idealnie opinały się na jej tyłku. Stojąc przy kasie od razu przypomniały jej się klapsy Pawła i komplementy dla jej „zajebistego dupska”. Mariusz był zdziwiony nagłymi wydatkami, co Asia skwitowała tym, że przecież musi wymienić po ciąży garderobę, skoro już wróciła do pracy.
Wszystko to musiało w końcu doprowadzić do apogeum, które nastąpiło kolejnego już „pięknego lipcowego dnia”. Asia miała chwilowo dość swojego „idealnego” życia. Ciągłe kłótnie z Mariuszem: bo dziecko dalej nie przesypia nocy, bo nie chce jeść, bo Mariuszowi spieszy się do sądu i nie może jej pomóc. Była niewyspana, wściekła, a do tego jeszcze musiała spieszyć się do pracy. Nagle okazało się, że to spotkanie z Pawłem w tramwaju to jej jedyny atrakcja dnia. Rozmyślając nad tym podczas ubierania się, zrezygnowała z grzecznych majtek młodej mamy na rzecz czarnych stringów. Nie, nie miała żadnego planu, po prostu chciała się lepiej poczuć. Do tego reszta „stroju roboczego” – rajstopy, spódniczka, buty na lekkim obcasie i biała koszula zapinana na zatrzaski. Ot, korpo standard.
W tramwaju od razu uśmiechnęła się, gdy na przystanku wsiadł Paweł. Ten udał się w jej kierunku, co było trudne, zważywszy na panujący tego dnia tłok. Zaczęli ożywczo rozmawiać, jak to mieli ostatnio w zwyczaju. Nagle uwagę Pawła zwróciło jakieś zdarzenie za oknem. Popatrzył przez szybę i zwrócił się do Asi:
– Patrz, jakaś stłuczka.
Asia odwróciła się do niego plecami, by wyjrzeć przez okno. Faktycznie dwa samochody zderzyły się ze sobą na pasach, ale chyba nikomu nic się nie stało.
W tym samym momencie tramwaj zatrzymał się z impetem, a pasażerowie powpadali na siebie. Paweł wpadł na Asię tak, że jego przyrodzenie przylgnęło idealnie między jej pośladki. Trwali w tym stanie kilka długich sekund. Asia od razu go poczuła – ta sama wielka knaga, która lata temu penetrowała jej usta, cipkę i tyłek. Gdy Paweł zaczął odsuwać się od niej z lekko zakłopotaną miną, Asia niemal odruchowo złapała go za penisa – niczym lata temu, gdy zaprowadziła go do garażu, gdzie byli ze sobą po raz pierwszy.
Ich oczy spotkały się. Patrzyli na siebie ze zrozumieniem. Tramwaj właśnie zatrzymał się przy rondzie. Wysiedli oboje.
– Jesteś sam? – zapytała Asia. Paweł kiwnął głową. Nie zastanawiał się, czy pytała o to, czy jest z kimś w związku, czy o to, czy mieszka sam. Odpowiedź i tak byłaby taka sama.
– Mieszkam zaraz za tym pierwszym blokiem! – Wskazał, po czym przyspieszyli kroku.
Weszli do klatki, a następnie do mieszkania na parterze po prawej. Jak tylko zatrzasnęły się drzwi, rzucili się na siebie przywierając ustami i obejmując się. Ręce Pawła zsunęły się w dół i łapczywie wbiły się w tyłek Asi.
– Na pewno tego chcesz? – zapytał w ostatnim przebłysku rozsądku.
– Tak, chcę znowu poczuć twojego wielkiego kutasa – odpowiedziała. O konsekwencjach pomyśli później. Teraz ponownie chciała poczuć to upojenie seksem, to zaspokojenie największym penisem, jakiego widziała w życiu.
Paweł nadal trzymając Asię za pośladki, podniósł ją, a ta oplotła go nogami. Gdy weszli do jego pokoju, Asia kątem oka zobaczyła ogromne lustro na drzwiach szafy przesuwnej, ustawione idealnie naprzeciw łóżka.
Paweł położył Asię na łóżku i rozerwał guziki jej koszuli. „Boże, dobrze, że jest na zatrzaski, inaczej nie miałabym jak wrócić do domu” – pomyślała.
– Uuu, są jeszcze większe, niż zapamiętałem – powiedział z uznaniem Paweł na widok pełnych piersi Asi ujętych w koronkowym staniku. Cóż, Asia przestała karmić ledwie miesiąc przed powrotem do pracy. Cieszyła się, że piersi nadal robią wrażenie i nie zdążyły jeszcze opaść.
Paweł odchylił koronkę stanika i rzucił się łapczywie na jej pierś, na zmianę ugniatając ją, ssąc i przygryzając sutek. Płynnym ruchem rozpiął klamerkę stanika i zajął się drugą piersią.
– Mmmmm – zamruczała Asia. Jednocześnie masowała przez materiał spodni rosnącego z każdą sekundą kutasa Pawła. – Wyjmij go – poprosiła.
Paweł rozpiął klamrę paska, następnie zsunął spodnie i bokserki. Penis wystrzelił niczym trebeusz.
– Stęskniłam się za tym potworem – westchnęła na jego widok Asia.
– No to ładnie się z nim przywitaj suczko – rzucił Paweł, po czym nakierował kutasa na otwierającą się buzię Asi.
Dziewczyna z początku nieśmiało zaczęła obejmować główkę, ale z każdą sekundą budziły się w niej dawne żądze i wpychała kutasa coraz głębiej, wydając z siebie odgłosy dławienia. „Jakim cudem mogłam go kiedyś wziąć całego?” – zastanawiała się w myślach.
Była przekonana, że Paweł zaraz złapie ją za głowę i zacznie rżnąć w usta. Miał jednak inne plany. Wyjął penisa z jej ust i zwrócił się do niej: – Chce ci go wpakować między cycki! – po czym ułożył oślinionego kutasa w rowku między piersiami Asi. Ta docisnęła je do siebie i zaczęła poruszać nimi energicznie w górę i w dół. Ile to czasu minęło, odkąd ktoś pieprzył ją w cycki? Zapomniała, jakie to podniecające.
– Mmm tak, dobrze, cudownie – wzdychał Paweł.
Fakt faktem, ten wielki kutas pasował idealnie do jej sporych piersi. Asia objęła obie jedną ręką, nadal ocierając nimi penisa Pawła, po czym drugą masowała cipkę przez materiał rajstop i majtek. „Kurwa muszę je ściągnąć, przecież wszystko będzie mokre” – pomyślała.
Paweł chyba czytał jej w myślach, tyle że wybrał inne rozwiązanie. Pchnął ją na plecy, po czym podwinął spódniczkę, sięgnął między nogi i rozerwał materiał rajstop.
– Co ty kurwa robisz, przecież muszę stąd jakoś wyjść! – zaprotestowała.
Pawłowi nagle wróciła cała pewność siebie, jaką utracił z powodu niepowodzeń zawodowych. Wreszcie miał nad czymś pełną kontrolę, a bonusem było to, że może utrzeć nosa Mariuszowi.
– Zamknij się, wyjdziesz stąd dokładnie tak, jak powinnaś, czyli jak kurwa! – Po tych słowach odchylił pasek stringów, położył się na niej, wepchnął bezceremonialnie penisa do pochwy i mało finezyjnie zaczął posuwać ją w pozycji na misjonarza, przylegając do niej całym ciałem.
Asi było jednak dobrze. Ależ ten kutas potrafił ją idealnie wypełnić, rozpychać wręcz – trwający ostatnio deficyt seksu małżeńskiego powodował, że była coraz ciaśniejsza. Pawłowi to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie – sądząc po jego coraz szybszych ruchach, chciał ją poszerzyć jak tylko się dało.
„O nie, gumka!” – pomyślała Asia. Nie stosowała teraz żadnych środków antykoncepcyjnych.
– Gumka, gdzie masz gumkę? – zwróciła się nerwowo do Pawła.
– Nie mam – odpowiedział zasapany, nie przerywając rżnięcia Asi.
– Nie możesz we mnie skończyć, mam dni płodne! – rzuciła błagalnie Asia. Ostatnie, czego teraz potrzebowała, to drugiej ciąży.
– Spokojnie, stęskniłem się za twoją wielką dupą, chętniej do niej zajrzę – odpowiedział Paweł, po czym spowolnił ruchy penisa.
Wyszedł z niej i położył się na plecach zapraszając ją gestem. Asia ze zrozumieniem wspięła się na niego tyłem, jedną ręką złapała za penisa i nakierowała na swój odbyt. Po kilku coraz odważniejszych ruchach potwór Pawła znalazł drogę do środka.
– Ała, zaczekaj, boli, boli!
Najwidoczniej po tych kilku latach zmieniła się jej perspektywa. Dawna ona byłaby szczęśliwa, gdyby kutas Pawła zanurzał się w jej tyłku i to po same jaja. Z każdym ruchem było jednak coraz lepiej. Każde nabicie się na kutasa sprawiało jej coraz większą przyjemność. Wróciła tęsknota za dawnym życiem. Spojrzała wtedy na swoje odbicie w lustrze – wyglądała jak na jednym z pornoli, które oglądała z Mariuszem w ramach ubogacenia pożycia małżeńskiego. Nogi zadarte do góry, nabrzmiała cipka i wielki kutas co chwilę znikający w jej tyłku. Czyli tak wygląda kurwa. Podobał jej się ten widok.
– Oo tak, pieprz mnie, szybciej! – W miarę, jak było jej coraz przyjemniej, chciała jeszcze więcej. – Ahh tak, nabijaj mnie mocniej, rozpierdol mi dupę! Aaa, aa, aaaaaaaaaaa, o Boże, dochodzę! – wrzeszczała Asia, która właśnie przeżywała swój pierwszy w życiu orgazm analny.
Paweł doszedł sekundy po niej, zalewając jej tyłek wielkimi ilościami spermy. Oboje zastygli na moment w tej pozycji, w pełni zaspokojeni. W końcu Asia zeszła z penisa Pawła, przy okazji zalewając obficie jego łóżko spermą i położyła się obok.
Milczeli dłuższą chwilę, żadne z nich nie wiedziało, od czego zacząć. Ciszę przerwała Asia:
– Kurwa, co ja mam teraz zrobić?
– Nie masz czasem być w pracy? – Paweł nie grzeszył inteligencją w trakcie tej rozmowy.
– Idioto, nie o to chodzi. Chodzi o to, że znowu się z tobą puściłam, że znowu zdradziłam Mariusza. To już nie zabawa na studiach. Mam rodzinę, dziecko, pracę. Wszystko to może teraz szlag trafić! – rzuciła wściekła.
Najwidoczniej perspektywa po orgazmie, a przed jest całkiem inna. Nagle wrócił jej rozsądek.
– Ale było ci dobrze, co? – rzucił zaczepnie Paweł. Asia naprawdę nie mogła uwierzyć w jego infantylizm.
„Inteligencja emocjonalna na poziomie Yetiego, jakoś trudno się dziwić, że mu w życiu nie szło”. Najgorsze w tym było jednak to, że miał rację. Było jej zajebiście dobrze, dużo lepiej, niż z własnym mężem, którego rzekomo kochała. Nie odpowiedziała jednak na zadane pytanie. Zeszła z łóżka i podjęła próbę ubrania się. Koszula była w dobrym stanie, ale rozerwany materiał rajstop ledwie zakrywała spódniczka.
– Jak ja mam pójść teraz do pracy? – zapytała retorycznie. – Nie dość, że jestem spóźniona, to wyglądam jak dziwka.
– Faktycznie, wyglądasz jak dziwka, zajebiście podniecająco – rzucił z uśmiechem Paweł. – Przecież możesz wziąć urlop na żądanie. Zostań tutaj, pobawimy się jeszcze raz, co najmniej – poprosił. Wprawdzie chwilowo opadł z sił, ale nie potrzeba mu było dużo, by wrócić do akcji.
– Chyba cię pojebało, koniec z tym – odpowiedziała odruchowo Asia, siadając obok niego na łóżku.
Niestety jej wewnętrzny demon, czy też jej wewnętrzna kurwa zaczęli przejmować kontrolę, podpowiadając jej, że to dobre rozwiązanie. Nie będzie miała problemów w pracy, zdąży wrócić do domu i doprowadzić się do porządku oraz spokojnie odbierze syna ze żłobka, zanim wróci Mariusz. No i bonus, zostanie znowu zerżnięta przez Pawła.
– Przecież wiem, że tego chcesz – szepnął Paweł, po czym objął ją w pasie i zaczął całować po szyi. – Czuję, że ci tego brakuje! – Jego dłoń powędrowała prosto na jej cipkę. – Zróbmy to jeszcze raz, na pożegnanie, a potem wrócisz do swojego idealnego życia – kusił ją, masując jednocześnie guziczek, którego objął między palce. Druga dłoń powędrowała prosto na sutek, na zmianę ugniatając go i wykręcając.
Asia zaczęła cicho wzdychać. Dobrze wiedziała, że ta bitwa z myślami, to tylko pozory rozsądku. Decyzja już dawno została podjęta. Jej wewnętrzna kurwa chciała jeszcze, chciała wrócić do domu w pełni zaspokojona.
– Puść mnie, muszę zadzwonić do firmy zgłosić urlop i wysłać parę dokumentów do mojego działu. Czekają na to.
– W porządku, i tak się muszę ogarnąć. Mój kutas też musi złapać ze dwa oddechy, zanim się tobą zajmie. Coś czuję, że będziesz bardzo wymagająca – uśmiechnął się Paweł, po czym wyszedł do toalety.
Wrócił do pokoju po kilkunastu minutach. W międzyczasie przygotował coś do picia i odebrał dwa telefony od klientów. W końcu miał ich niewielu, nie znajdował się zatem w sytuacji, w której mógłby sobie pozwolić na zignorowanie ich połączeń. Nawet jeśli miało to miejsce pomiędzy seksem z laską posiadającą najładniejszy tyłek, jaki w życiu widział.
Wchodząc do pokoju, zobaczył Asię leżącą na plecach: nagą i z rozłożonymi szeroko nogami. Dwa palce jednej dłoni penetrowały cipkę, palec drugiej znalazł się w odbycie. Demon, czy może jej wewnętrzna kurwa, przejęli nad nią pełną kontrolę. Była gotowa.
– Masz mnie całkowicie zeszmacić. Traktować jak przedmiot. Chcę wrócić do domu z poczuciem całkowitego upodlenia, rozumiesz? – zażądała. Paweł kiwnął ze zrozumieniem głową.
– Odwróć się i połóż tak, żeby głowa zwisała ci z łóżka – rzekł spokojnym głosem. Jego ręka spoczywała już na kutasie, zaczął go pocierać, był już prawie w pełnej gotowości. Pochylił się przed Asią, otarł się kutasem o jej usta i rzucił władczo: – Otwieraj! – po czym włożył kutasa do jej buzi.
Uwielbiał tę pozycję: penis wchodził niezwykle głęboko i widowiskowo. Widział dokładnie, jak gardło Asi rozszerza się, w miarę jak zagłębia się jego knaga.
– Tak, dobrze, jeszcze głębiej! – Asi z trudem było powstrzymać odruch wymiotny.
W końcu wszedł cały, czuła jaja Pawła na swoim nosie, co dodatkowo utrudniało jej oddychanie. Paweł tym razem zaczął już swoją ulubioną zabawę, czyli rżnięcie w usta. Miarowo, powoli, ale z całej siły. Asia próbowała się wyrwać, ale jej na to nie pozwolił. Więcej, położył rękę na jej gardle i zaczął ją lekko podduszać, wyczuwając pod ręką kształt swojego kutasa wypełniającego przełyk. Gdy Asia zaczęła się miotać, Paweł wyjął kutasa i pozwolił jej złapać oddech.
– Tfu, o kurwa – Asia wypluła ślinę, łapczywie łapiąc powietrze – Jeszcze raz! – zażądała.
Ponownie cały kutas Pawła zagościł w gardle Asi, podobnie zaczął ją podduszać. Było mu dobrze, ale przez zachowanie Asi zaczęły mu puszczać wszystkie hamulce. Wyjął penisa, zamachnął, po czym uderzył nim Asię w twarz.
– Ała, co ty kurwa robisz – sprzeciwiła się Asia.
– Traktuję cię jak kurwę, dokładnie tak jak chciałaś – Asia próbowała wzbraniać się rękami, ale złapał obie jedną ręką, a następnie ponownie uderzył ją penisem prosto w policzek. – Otwieraj buźkę kurwo! – zażądał, po czym ponownie i bez opamiętania zaczął posuwać ją w usta, praktycznie siadając na jej głowie.
Asia miotała się nie mogąc się ruszyć i nie mogąc złapać oddechu. W końcu jej oprawca ją wypuścił.
– Na podłogę, na czworaki, masz być jak suka! – rozkazał. – I wypnij to wielkie dupsko – Asia spełniła żądanie i zajęła pozycję naprzeciwko lustra. Paweł klęknął za nią i zaczął ją brać od tyłu jednocześnie wkładając kciuk do jej odbytu.
– Ooo tak suczko, teraz sobie poużywam – wydyszał, przyspieszając kolejne sztychy.
Zachowywał się jak zwierzę. Asia nie czuła przyjemności z powodu penetrowania jej cipki. Było jej dobrze z powodu całkowitego zeszmacenia się i oddania się Pawłowi. W tej chwili nie musiała myśleć, podejmować jakichkolwiek decyzji, być odpowiedzialna. Po prostu oddała mu swoje ciało. Widziała swój poddańczy wyraz twarzy w odbiciu lustra i wcale jej nie przeszkadzał.
Gdy Paweł zajęty był obserwowaniem swojego kutasa znikającego raz po raz w cipce i dawaniem Asi coraz mocniejszych klapsów w tyłek, ta usłyszała jakieś poruszenie. Ktoś wchodził do mieszkania! Paweł był jak w amoku i zdawał się tego nie rejestrować. Zacisnął teraz obie dłonie na jej pośladkach i dalej szaleńczo wpychał kutasa niczym napalony nastolatek. Nie była w stanie nic z nim zrobić, przerwać. Kto w ogóle wszedł do mieszkania? Przecież mógł to być tylko brat Pawła, Olek.
Po chwili w odbiciu lustra zobaczyła, jak drzwi do pokoju lekko się uchylają. Przez szparę w drzwiach zobaczyła twarz Olka, ich oczy spotkały się. Asia nagle poczuła lekkie uczucie wstydu, które jednak szybko się ulotniło. Zaczęło ją to podniecać, że inny facet patrzy, jak jest rżnięta. Cóż, może da młodemu powody do fascynacji. Utrzymując z nim kontakt wzrokowy, zaczęła głośno jęczeć i krzyczeć:
– O tak, rżnij mnie mocniej, głębiej, rozpychaj mi pizdę! – każde słowo wypowiadała, patrząc prosto w oczy Olka. – Chcę, żebyś mnie pierdolił, jak jeszcze nikt nigdy wcześniej, chcę być twoją suką! – widziała, że wyraz twarzy Olka zmienił się, a jego dłoń powędrowała na penisa. Jedynie ostatnie hamulce powstrzymywały go przed wejściem do pokoju i dołączeniem do zabawy.
Paweł albo nie zarejestrował wejścia swojego bratam albo nie za bardzo się tym przejął. Był już blisko orgazmu. W końcu wyjął penisa z cipki i ryknął:
– Klękaj suko przy lustrze!
Asia klęknęła bokiem do lustra i obserwowała, jak Paweł włączał kamerę w telefonie – jak Mariusz go będzie dalej wkurwiał, to mu zademonstruje, co zrobił jego żonce. Asia nie miała nawet siły protestować.
– A teraz zrobimy ci piękną pamiątkę na twarzy – po czym zaczął energicznie pocierać penisa przed twarzą Asi. – O tak, o tak, aaargh – szczytował niedługo później. Nasienie zaczęło tryskać wszędzie: na jej twarz, do kącika w oku, do ust, na włosy, także na lustro.
– O tak, pięknie wyglądasz suczko, ale musisz mi jeszcze wyczyścić lustro! – nadal, trzymając jedną ręką telefon, drugą szarpnął Asię za włosy i przysunął ją do strużek spermy na lustrze. – Masz to wszystko wylizać, do ostatniej kropli! – Asia bez cienia protestu posłusznie zaczęła zlizywać nasienie Pawła z tafli lustra. – O tak, grzeczna suczka, jeszcze musisz wyczyścić mojego kutasa – zażądał, po czym wytarł penisa z resztek nasienia włosami Asi.
Wszystko przy włączonej kamerze. Asia wyglądała tragicznie: z rozmazanym makijażem, spermą w oku, sklejonymi włosami. Czuła się za to wspaniale, w pełni upodlona, dokładnie tak jak chciała. Szkoda tylko, że ten egoista nie zadbał, by doszła, ale wiedziała, że już nie ma na to czasu. Trwali w tej pozycji przez kilka chwil.
– Boże, co ty ze mną zrobiłeś. Muszę umyć u ciebie włosy. Masz suszarkę? – nagły powrót do świata, gdzie obowiązują reguły, był dla niej trudny.
– Tak, wszystko jest w łazience. Świeże ręczniki powinny być w szufladzie – odpowiedział Paweł, którego oddech zaczął się uspokajać.
Gdy Asia wyszła na korytarz, Olka już oczywiście nie było, schował się pewnie do swojego pokoju. Wzięła prysznic i umyła głowę. Powoli wracała do normalności. Ten dzień był dziwniejszy nawet od tego lipcowego dnia nad jeziorem lata temu. Gdy wróciła do pokoju, zapytała Pawła:
– Ty wiesz, że Olek przyszedł i nas podglądał?
– Możliwe, tak mi się coś wydawało. Myślisz, że mu się podobał ten widok? – zapytał zadziornie. Jego zachowanie zaskoczyło Asię.
– Nie przeszkadza ci to, że cię podglądał, jak się pieprzysz? – zapytała zdumiona.
– Niespecjalnie, mieliśmy już kiedyś wspólne akcje, raz nawet piekliśmy razem barana – odpowiedział z rozbrajającą szczerością.
– Piekliście barana? Co to znaczy? – zapytała, ale zaraz potem zaczęła się zastanawiać, czy chce znać odpowiedź.
– No jak to co, we dwóch obrabialiśmy jedną laskę. Ona była w pozycji na pieska, ja ją posuwałem od tyłu, a Olek posuwał ją od przodu. I tak zmienialiśmy się co parę ruchów. Żałuję, że nie mam wolnej kasy, kupiłbym obrotowy stolik. Idealnie nadawałby się na takie okazje – westchnął.
– Jesteście pojebani – skwitowała Asia.
Z drugiej strony od dawna wyobrażała sobie siebie w trójkącie, będąc sponiewieraną przez dwóch facetów. Oglądając pornole z Mariuszem, akcje z dwoma facetami kończyły się jednak najczęściej na podwójnej penetracji. Nie była pewna, czy byłaby gotowa wziąć jednocześnie penisa do cipki i tyłka. Raz widziała jeszcze inną scenę, gdy aktorka nabijała się pochwą na dwa kutasy naraz. Nie wyobrażała sobie jednak, jak obok knagi Pawła mogłoby znaleźć się miejsce jeszcze dla innego penisa. Za to pomysł z „pieczeniem barana”, może i idiotyczny z nazwy, ale w teorii brzmiał całkiem interesująco.
– Haha, może i jesteśmy pojebani, ale wrażenia z takiej zabawy są wspaniałe – roześmiał się Paweł. – Chociaż nie tak dobre, jak z tobą. Jesteś niesamowita Asiu. Było nam dobrze i to już kolejny raz. Wiesz, że to nie może być koniec?
–- Nie. To jest i musi być koniec. Potraktujmy to, jako jednorazowe wspomnienie po latach. Jak tak to zostawimy, to nie będę się czuła przed Mariuszem aż tak winna – wyjaśniła, ale jej głos nie brzmiał przekonująco.
– Mariusza interesuje teraz tylko zarabianie mamony. Kto się będzie zajmował tobą? – czyżby przemawiała przez Pawła zazdrość? Z pewnością nie troska.
– Na pewno nie ty – rzuciła, po czym zaczęła się ubierać.
Miała wrażenie, że wszystkie ubrania pachniały seksem i nasieniem. Nie mogła wracać tramwajem. Zamówiła taksówkę. Całą drogę do domu rozmyślała o dzisiejszym dniu. O tym, co zrobiła Mariuszowi, o tym, co zrobił jej Paweł i o tym, co mogliby razem jej zrobić Paweł z Olkiem. Ciekawe, czy Olek też ma tak dużego kutasa, jak jego starszy brat…
Wiedziała jednak, że to się powinno skończyć i to teraz, dopóki ryzyko spieprzenia sobie życia było jeszcze relatywnie niskie.
Oczywiście „to” nie skończyło się. O ile przez tydzień Asia starała się zmieniać godziny pracy w korpo, aby unikać ewentualnych spotkań z Pawłem, o tyle po tygodniu, gdy znowu wpadła na niego w tramwaju, sytuacja powtórzyła się. Oboje wylądowali w jego mieszkaniu, a seks przed, po lub niekiedy w czasie przerwy w pracy, stał się normą. Pieprzyli się raz, dwa, a czasami nawet trzy razy w tygodniu. Na łóżku, na podłodze, na krześle, na blacie w kuchni, pod prysznicem. Raz Olek był w mieszkaniu, raz nie. Gdy tylko wiedziała, że jest u siebie w pokoju lub krząta się po mieszkaniu, prosiła, aby Paweł pieprzył ją na stojąco przy drzwiach od jego pokoju. Drzwi były „ikeowskim” standardem – cienkie, z dykty i przeszklone mleczną szybą. Idealnie odrysowywały za to kształt piersi Asi, gdy była o nie oparta. „Niech sobie chłopak popatrzy” – myślała z zadowoleniem.
Wyrzuty sumienia miała za sobą. W domu była przemęczoną matką i żoną, od której wiecznie czegoś wymagano. Tutaj mogła być dziwką szukającą tylko i wyłącznie zaspokojenia. Z jednej strony wiedziała, że pewnie zepsuje wszystko, nad czym pracowała z Mariuszem. Co będzie, jeśli się dowie? Rozwód? Rozpad rodziny? Z drugiej strony ten pieprzony impuls żądzy sprawiał, że czuła się dobrze, a kutas Pawła sprawiał, że czuła się zaspokojona. Nie chciała tego przerywać. Co więcej, powoli dojrzewała do tego, aby w końcu powiedzieć Pawłowi, że chce być „upieczona” przez niego i jego brata.
Ale to już materiał na inną historię.
A Mariusz? Cóż, nie nabrał do swojej żony żadnych podejrzeń, nawet po tym, jak jej powroty z pracy stały się nieregularne. On i tak wracał do domu zawsze później. Swoje życie domowe traktował jak przykre obowiązki. Obwiniał się za to, dlatego jak już był w domu, to każdą chwilę starał się poświęcać synowi. Prawdziwą satysfakcję czuł w pracy. Nie tylko ze względu na sukcesy zawodowe, ale przede wszystkim ze względu na swoją asystentkę – Roksanę, 22-letnią studentkę prawa. Wysoką brunetkę o ciemnej karnacji i pięknych długich czarnych nogach.
Asystentka? Cóż to była za klisza ze strony Mariusza. Roksana nie zaczynała jednak dnia standardowo od parzenia kawy dla swojego przełożonego, czy przygotowania nowej korespondencji. Zaczynała od tego, żeby wylądować na kolanach pod biurkiem z jego penisem w ustach. Branie z połykiem przez Roksanę stanowiło codzienny poranny rytuał Mariusza, po którym odprężony mógł brać się do pracy. Roksana ciężko też pracowała na zakończenie dnia: ujeżdżając Mariusza na jego fotelu w gabinecie lub szeroko rozkładając przed nim nogi na stole w sali konferencyjnej. Oczywiście wtedy, gdy nikogo nie było w biurze, a tak było najczęściej, gdyż „pracuś” Mariusz najczęściej wychodził ostatni.
Czy w tej historii jest jakiś morał? Co najwyżej taki, że ludzie się nie zmieniają. Zmieniają się tylko czynniki zewnętrzne, które warunkują, czy ci ludzie mogą się zachowywać tak, jak zawsze, czy muszą się adaptować lub ukrywać swoje prawdziwe motywy. Być może Asia i Mariusz na swój sposób kochali się, ale jeszcze bardziej kochali swoje wewnętrzne demony żądzy. I żadne z nich nie zamierzało już ich uciszać.
Adwokat_Diabla
Jak Ci się podobało?