Jaś i Małgosia (kontynuacja bajki)

6 czerwca 2019

26 min

Poniższe opowiadanie zawiera wyjątkowo kontrowersyjne sceny!

Głośne pukanie do drzwi wyrwało Jasia z zamyślenia.

- Proszę - odezwał się

Do pokoju weszła Małgosia.

Nie było to nic dziwnego, bo przecież mieszkali tutaj tylko we dwoje i nikogo innego nie należało się spodziewać. Ojciec dawno nie żył, a macochę przepędzili, jak tylko wrócili do domu po rozprawieniu się z Babą Jagą. Mieszkali w środku lasu, daleko od innych ludzkich siedzib.

Na jej widok Jasiowi, jak zwykle, zaparło dech w piersiach. Ona była piękna. Jak dla niego, to nawet najpiękniejsza na świecie. Miała długie ciemno blond włosy, które rzadko spinała w kucyk i zwykle spadały wodospadem na plecy. Jej duże, błękitne oczy hipnotyzowały go za każdym razem, gdy w nie spojrzał. Była ogólnie bardzo zgrabna. A jej piersi były istną bajką. Duże, jędrne, soczyste...

Ach... Jaś był po prostu w niebie.

Widok Małgosi był najpiękniejszym widokiem. To właśnie ona nadawała blask miejscu w którym żyli.

Szczerze mówiąc, Jasiowi zapierało nie tylko dech. Co innego także funkcjonowało na najwyższych obrotach. Budziło się w nim także zwykłe podniecenie. Jego członek naprężał się maksymalnie i rozpychał niemiłosiernie slipy, które miał na sobie.

Teraz oczywiście też tak było i ten fakt nie uszedł uwadze Małgosi, gdy podniósł się z kanapy.

Dziś wieczorem Małgosia ubrana była w różową pół przeźroczystą koszulkę nocną na ramiączkach, sięgającą do połowy jej ud. Poprzez materiał przebijały sutki oraz można było zauważyć linię majteczek.

- Przyszłam życzyć ci dobrej nocy i dać buzi na dobranoc - mówiąc to podeszła do Jasia.

Wspięła się na palce i chciała cmoknąć go w policzek, gdy nagle Jasiu złapał ją mocno i razem przewrócili się na łóżko.

- Co robisz? - spytała.

- Daję Ci buzi na dobranoc.

Zbliżył usta do jej ust. Zaczął całować. Przez chwilę była zaskoczona, ale zaraz potem odwzajemniła ten namiętny pocałunek.

- Jeszcze się tak nie całowaliśmy na dobranoc - stwierdziła, gdy skończyli - ale to bardzo fajne.

- Jeśli chcesz, to możemy powtórzyć jeszcze raz.

- Mhm... - pokiwała głową.

Jasiu przetrzymywał dłońmi głowę Małgosi. Położył się na niej, a ona objęła go. Po chwili objęła także nogami. Zaczął falować biodrami

Ich pocałunek był naprawdę długi, namiętny. Taki gorący, śliski i mokry.

- Co my robimy? - spytała patrząc Jasiowi prosto w oczy.

- Ja całuję na dobranoc moją siostrzyczkę.

- Tak chyba nie powinniśmy się całować.

- Dlaczego?

- No, nie wiem - zastanowiła się przez chwilę - może dlatego, że jesteśmy rodzeństwem?

- Przecież nic takiego nie robimy. Po prostu... - tu Jaś zawiesił głos - jesteśmy dla siebie mili.

- Bardzo mili. Nadzwyczaj mili.

- Ale to bardzo przyjemne, prawda?

- Prawda - potwierdziła Małgosia

- To może jeszcze jeden buziaczek na dobranoc?

- Nie za dużo ich?

- Im więcej buziaków na dobranoc, tym noc będzie lepsza.

- Jasne. To prawda - zgodziła się.

Połączyli więc swe usta po raz kolejny.

Jaś delikatnie położył dłoń na piersi Małgosi. Ona nie zaprotestowała, co bardzo go ucieszyło. Pieścił dalej jej pierś przez materiał koszulki bardzo, ale to bardzo delikatnie, chociaż miał ochotę zrobić to dużo bardziej gwałtownie.

Małgosia nagle wsunęła rękę między nich i dążyła nią do podbrzusza Jasia. Przykryła dłonią jego stojącego członka i zaczęła masować go przez slipy.

Jasiu w ogóle się tego nie spodziewał. W każdym razie nie tak szybko. Oderwał usta i patrzył prosto w oczy Małgosi. Nie odwróciła wzroku.

- O czym myślisz? - spytała cicho.

- O tym samym, co ty... - odpowiedział.

- Szkoda, że wcześniej nie życzyliśmy tak sobie dobrej nocy.

- Właśnie. Szkoda, że dopiero teraz wpadliśmy na ten pomysł. I wiesz co? - ożywił się nagle Jaś - musimy szybko nadrobić stracony czas.

- Tak. To prawda. Bo czas nie stoi, czas ucieka, czas do przodu płynie i wcale się nie zatrzymuje.

- To w takim razie, jeszcze raz dobranoc kochana siostrzyczko - powiedział Jaś

- Dobranoc braciszku - odpowiedziała Małgosia.

Opadli lekko na łóżko nie przerywając swojego pocałunku.

Jaś nadal miętolił jej piersi przez koszulkę. Od razu wyczuł kiedy stały się twardsze a sutki wyprężyły się. Z lubością poddawał się też pieszczocie Małgosi, która masowała jego penisa.

Jakież to było przyjemne. Oboje to odczuwali. Oboje ogarniała nieziemska rozkosz. Coraz ciężej i szybciej oddychali.

Jaś położył rękę na biodrze Małgosi. Przesunął ją podciągając koszulkę. Położył swą dłoń na jej pupie. Po dłuższej chwili wsadził ją pomiędzy nogi Małgosi i masował intymną przestrzeń przez materiał majtek.

Małgosia zaczęła poruszać miednicą dostosowując się do falowania Jasia.. Oboje falowali w podobnym i zgodnym rytmie. Ich usta nie rozłączyły się nawet przez chwilę. Języki pląsały w coraz to bardziej dzikim tańcu.

Ta chwila była niesamowita.

Mieli wrażenie, że cały świat drży, pulsuje oraz faluje wraz z nimi. Że cały świat nagle zmniejszył się i był dokładnie w nich skumulowany.

Następnego dnia Jaś obudził się o wschodzie słońca. Wstał szybko i poszedł w kierunku pokoju Małgosi. Uchylił lekko drzwi.

Małgosia spała na wznak z szeroko rozłożonymi nogami. Jej nocna koszulka podwinęła się odsłaniając przed jego wzrokiem śnieżnobiałe majteczki i zgrabne nóżki. Ten widok bardzo go podniecił. Wsunął rękę pod swoje slipy i zacisnął ją na wzwiedzionym członku. Masował się.

Obraz tuż przed nim był naprawdę piękny. Coraz intensywniejsze światło dnia nadawało kolorów. Małgosia spała snem sprawiedliwego. Jej piersi unosiły się w rytmicznym oddechu.

Nagle poruszyła się. Jaś czym prędzej wyciągnął rękę ze slipek. Nie zrobił jednak kroku w tył, by schować się za ścianą.

Małgosia otworzyła oczy.

- Dzień dobry - odezwał się Jaś.

- Mmm... Dzień dobry - odpowiedziała przeciągając się - Długo już tu stoisz?

- Chwilkę.

- Nie znudziło ci się?

- Nie - zaprzeczył ruchem głowy - Ty mi się nigdy nie znudzisz.

Powolutku podchodził do jej łóżka. Małgosia wstała. Przytulił ją obejmując w pasie. Pocałował prosto w usta.

- Bardzo piękne jest to nasze powitanie - odezwała się.

Jaś tylko przytulił ją mocniej.

- Przepraszam cię - Małgosia odsunęła się lekko - muszę siku

Szybkim krokiem ruszyła w stronę łazienki.

Małgosia napuściła wody do wanny. Zanim jednak do niej weszła stanęła przed dużym lustrem. Przyglądała się dokładnie swemu odbiciu. Widziała się nago nie po raz pierwszy, ale właśnie dziś zobaczyła siebie jakoś inaczej. Jakby pełniej. Zupełnie jakby patrzyła na siebie z całkiem innej perspektywy niż jeszcze wczoraj. Dziś zobaczyła w sobie kobietę. Prawdziwą kobietę. No, prawie, bo jeszcze nie tak do końca.

Dotknęła rękami swych piersi. Przesuwała dłonie coraz niżej w strony bioder aż wreszcie prawa ręka zawędrowała między nogi. Pocierała palcami o swą szparkę. Już kiedyś odkryła, że sprawia jej to dużą przyjemność.

Jeśli tylko miała okazję i warunki były sprzyjające, na przykład, gdy zostawała sama w domu, to robiła to. Uwielbiała te chwilę słodkiej rozkoszy,

Teraz, leżąc w wannie, pomyślała, że może Jaś w zaciszu swojego pokoju robi dokładnie to samo. Widziała go kiedyś, nawet kilka razy, jak masował swojego ptaszka. Podglądała go bezwstydnie. Nie czuła jednak wyrzutów sumienia z tego powodu. Wiedziała, że i on czasem ją podgląda. Była tego świadoma. Nic jednak z tym nie robiła. Sprawiało jej to nawet przyjemność. Miała nadzieję, że podglądanie jej, sprawiało mu taką samą przyjemność, jak jej, kiedy podglądała jego.

Po kolacji usiedli sobie na ganku. Przed nimi rozpościerał się gęsty las. Do ich domu prowadziła tylko wąska ścieżka. Wiła się, jak wąż wśród starych i wysokich drzew.

Panował półmrok, bo słońce opuściło się nisko i schowało za drzewami. Ciemności zapadały tutaj dosyć szybko. Las mógł wtedy trochę niepokoić, ale przywykli do tego przez lata.

- Wiesz - odezwała się Małgosia - Bardzo się cieszę, że jesteśmy właśnie tu. Daleko od innych ludzi. Nikt nas nie niepokoi i nie zakłóca naszego spokoju. Czasami mam wrażenie, jakbyśmy byli dwojgiem rozbitków na bezludnej wyspie.

- Masz rację. Jakbyśmy byli tylko my na świecie. My i przyroda. Ja bardzo lubię tą ciszę i spokój.

- A może naprawdę, oprócz nas nie ma nikogo? No, wiem, że to nieprawda - poprawiła się zaraz - ale niekiedy tak właśnie myślę.

Jaś przytulił ją mocno.

- I nie wyobrażam sobie, co by było, gdyby ciebie nie było.

- Ale jestem, jestem - odpowiedział całując jej włosy.

Małgosia nagle wstała. Stanęła naprzeciwko Jasia, usiadła na jego kolanach. Zarzuciła mu ręce na szyję.

Zaczęła składać na jego twarzy dziesiątki pocałunków.

- Naprawdę nie wyobrażam sobie, gdyby miało cię tu nie być. Nie wiem, co bym wtedy zrobiła. To byłby chyba jakiś koszmar.

- Ja też nie wyobrażam sobie siebie bez ciebie. Ty i ja jesteśmy tutaj i nie ma innej opcji.

- Nie. Nie ma. I nieważne co będzie. My tutaj będziemy.

Małgosia przytuliła się mocno do Jasia. Trwali w tym uścisku bardzo długo wsłuchując się w odgłosy lasu.

Jaś wyszedł z wanny. Wytarł się ręcznikiem. Nałożył świeże slipy. Przyczesał swoje włosy.

Wszedł do pokoju i zapalił światło.

W łóżku, przykryta kołdrą leżała Małgosia. Uśmiechnęła się promieniście do niego.

- Hej - odezwała się - czekam na ciebie.

Usiadł na kanapie i wyciągnął rękę w jej stronę. Podałam mu swoją.

- Przyszłam życzyć ci dobrej nocy.

- To cudownie.

- Wiesz, pomyślałam sobie, że mogłabym dziś spać u ciebie. Samej to jest trochę smutno. Chcesz?

- Jeszcze się pytasz. Oczywiście, że chcę. Bardzo chcę. Fajnie będzie, gdy będziesz obok mnie przez całą noc. Rano obudzimy się razem.

- Mhm... To co? Mówimy sobie dobranoc.

- Oczywiście - uśmiechnął się szeroko.

Małgosia podniosła się i usiadła obok.

- Nie wiem, jak dotąd mogłam spać bez twojego dobranoc.

- Ja też nie wiem.

- No, to dobranoc - rzekła zarzucając mu ręce na szyję.

Ich pocałunek był, jak zwykle,to znaczy: jak zwykle o wczoraj długi i namiętny. Aż zabrakło im w pewnym momencie oddechu. Odsunęli się lekko od siebie.

Jaś złapał za dół jej koszulki i podnosił ją wolno do góry. Małgosia uniosła do góry ręce umożliwiając mu łatwiejsze jej zdjęcie. Jej piersi podniosły się lekko do góry, po chwili opadły, gdy opuściła ręce.

Wreszcie mógł dokładnie i oficjalnie zobaczyć jej piersi. Nie odrywał od nich wzroku przez dłuższą chwilę.

- Masz piękne piersi - odezwał się dotykając jednej z nich.

Po chwili dołączyła druga ręka. Małgosia opadła na łóżko. On pochylił się nad nią nie przerywając pieszczot ugniatał je delikatnie a po chwili zbliżył do nich swe usta. Całował sterczące już sutki a ona przycisnęła mocniej jego głowę.

- Mmm... - zamruczała, jak kotka - jakie to przyjemne.

Jaś ssał jej piersi, wysunął język i zaczął lizać. Najpierw jeden, potem drugi. I tak na zmianę. Małgosia poddawała się temu z lubością głaszcząc jednocześnie jego plecy. Wbiła w nie delikatnie swoje paznokcie.

Sięgnął ręką do jej uda.

- Poczekaj chwilkę - wyszeptała.

Wstała i odeszła dwa kroki od łóżka. Odwróciła się przodem. Jaś też podniósł się i usiadł.

Ona tymczasem wsunęła kciuki za gumkę majteczek i pochylając się opuściła je w dół. Potem odrzuciła je na łóżko.

Tętno Jasia przyspieszyło jeszcze bardziej. Patrzył na nagą Małgosię z iście nabożną czcią, jak na najpiękniejszy obraz. Szczególnie w ten czarny trójkącik włosów poniżej brzucha. Jej intymny trawniczek był równiutko przystrzyżony. Jaś wstał na równe nogi. Przełknął nerwowo ślinę, Fala gorąca przetoczyła się jak tsunami przez jego ciało od stóp do głowy a potem z powrotem. I jeszcze raz i jeszcze.

- Jaka ty jesteś piękna - wyszeptał spierzchniętymi wargami.

Małgosia spuściła wzrok i wpatrywała się w podłogę, w jakiś punkt pomiędzy nimi.

Jaś ściągnął swoje slipy i odrzucił je na bok w ślad za majteczkami Małgosi.

Uwolniony członek za kołysał się w górę i w dół. Prężył się dumnie. Był twardy, a jednocześnie miękki i miły. Wyrastał z gęstwiny ciemnych włosów. Był dość dużych rozmiarów, a przynajmniej tak się wydawało Małgosi. Nie miała ona jednak porównania. W każdym razie wyglądało to niesamowicie.

Małgosia nie mogła oderwać od niego wzroku.

Stali tak naprzeciwko siebie przez dłuższą chwilę i wpatrywali się w swoje nagie ciała. Pożerali się wręcz wzrokiem. Przez ich głowy przelatywały setki nie skoordynowanych myśli. Krew pulsowała w żyłach.

Jaś zrobił krok w stronę Małgosi. Rozłożył szeroko ramiona przytulając ją mocno do siebie. Ona objęła go za szyję. Przywarli do siebie.

- Mógłbym tak tutaj z tobą trwać aż do końca świata - wyszeptał - nic nie jest teraz ważniejsze. I nieważne co się stanie - dodał po chwili.

- Powiem ci, że ja też. Mam gdzieś wszystko inne.

Małgosia odsunęła się na długość ramion. Po chwili zaczęła osuwać się na kolana. Przed twarzą miała sterczącą męskość Jasia. Zbliżyła do niej twarz. Przytuliła policzek. Członek Jasia był bardzo ciepły i ładnie pachniał. Małgosia otworzyła usta. Przytrzymując go dwoma palcami u nasady, drugą ręką zsunęła napletek. Wyglądał zupełnie jak buława króla. Wzięła ją do buzi.

Zakrztusiła się przy pierwszym kontakcie, ale szybko to opanowała. Nabrała więcej powietrza do płuc i kontynuowała.

Penis Jasia nie tylko ładnie wyglądał i pachniał, ale także smakował. Małgosia wsuwała go sobie naprawdę bardzo głęboko. Ciepły kawałek mięsa wypełniał jej usta. Ssała go bardzo żarłocznie.

Przesuwała językiem wzdłuż całej jego długości. Od jąder aż po wędzidełko. Zauważyła. że jest to dość specyficzne miejsce, bardzo czułe na jej pieszczoty. Jaś reagował mocniej gdy tylko dotykała go językiem.

Jaś wsunął palce we włosy Małgosi. Zamknął oczy, podniósł głowę lekko do góry, a Małgosia niestrudzenie pieściła ustami jego ptaszka.. Nie przerywając spoglądała czasem do góry aby zobaczyć reakcję Jasia na jej oralną pieszczotę.

On bezwiednie zaczął poruszać biodrami w przód i w tył. Jego oddech stawał się coraz szybszy i urywany. Wydawał z siebie ciche jęki rozkoszy.

Małgosia podniosła się i położyła na łóżku szeroko rozkładając nogi. Jasiu przyklęknął przed nią. Rozłożył jej nogi jeszcze szerzej. Rozsunął lekko jej wargi sromowe. Ukazał się przednim niesamowity widok. Ta część ciała Małgosi była właśnie niesamowita. I to bez dwóch zdań.

Jaś patrzył na tą intymną bramę, jak urzeczony.

Delikatnie wodził palcami po mokrutkim sromie. Nagle wpadł na pewien pomysł.

Spróbował wsunąć głębiej palec. Małgosia mocno drgnęła i zasyczała z bólu.

- Przepraszam - wyszeptał.

- Jestem dziewicą.

- Wiem, przepraszam raz jeszcze.

Mówiąc te słowa złożył namiętny i gorący pocałunek w miejscu, do którego próbował się włamać.

Po chwili wpił się mocniej i całował jeszcze namiętniej..

Piczka Małgosi była już bardzo mokra. Spijał łapczywie jej intymną słodycz. Bardzo mu smakowała.

Ciało Małgosi wiło się z ekstazy pod wpływem jego pieszczoty. Z jej ust wyrwały się pierwsze jęki rozkoszy.

Jaś nie przestawał. Teraz dołączył także język.

Jaś lizał jej cipkę i spijał intymną słodycz, która z niej wypływała. Przyspieszył swe ruchy. Motyli taniec jego języka przypominał już raczej wyścigi.

A Małgosia wręcz odlatywała już w kosmos. Było jej dobrze, nawet bardzo dobrze. Tak dobrze jeszcze jej nie było.

Jasiowi także.

Przerwał, uniósł się nieco na rękach i przesunął do przodu kładąc się na lewym boku obok Małgosi całując twarz, włosy, szyję, ramiona i piersi. Rękę wsunął między nogi Małgosi. Nie próbował już sięgnąć głębiej. Pozostał przy delikatnym drażnieniu jej erogennych stref. Małgosia zaś, korzystając z okazji, że ma ułatwiony dostęp, objęła dłonią jego członka

Jęczała z rozkoszy coraz głośniej i coraz szybciej. Miała wrażenie. Jakby pędziła gdzieś na złamanie karku. Z góry i z każdym krokiem przyspieszała.

To było coś bardzo ekstra. Coś, czego oboje jeszcze nie przeżywali. Dopiero dziś.

Stąpali po nieznanym sobie lądzie. Cały czas bardzo ostrożnie i nieśmiało. Troszkę zawstydzeni, coraz mniej skrępowani wędrowali wciąż do przodu.

Szybkimi krokami zbliżali się do mety.

Wkrótce błogość ogarnęła ich ciała i uniosła wysoko, wysoko ponad korony drzew. Mocno objęci płynęli przez bliżej nieokreśloną przestrzeń.

Zegar powolutku odmierzał nocne godziny. Jaś i Małgosia leżeli przytuleni mocno do siebie. Jaś wpatrywał się w sufit starając się zobaczyć w jego bieli jakieś fascynujące obrazy. Widział tylko jeden. Widział obraz Małgosi. Była bardzo blisko. Miała szeroko otwarte oczy i bezgłośnie poruszała wargami. Coś mówiła, ale Jaś nie mógł zrozumieć co. Nie potrafił ułożyć słów.

Spojrzał na Małgosię. Opierała policzek o jego tors. Widział tylko czubek jej głowy. Żałował, że w jego pokoju nie ma dużego lustra, w którym mógłby zobaczyć ich oboje.

A musieli wyglądać naprawdę fascynująco. Starał się sobie wyobrazić ten widok.

Gładził lekko włosy Małgosi.

Ona także miała otwarte oczy. Leżała jednak bez ruchu spoglądając na sterczącego członka Jasia. Stał dumnie wyrastając z gęstwiny włosów. Jego głowica błyszczała w delikatnym świetle. To był przepiękny widok i Małgosia nie mogła oderwać wzroku od tego wałka mięśni.

Małgosia podniosła się nagle. Przysiadła tuż obok Jasia. Patrzyła prosto w jego oczy.

- Zróbmy to - odezwała się.

- Co? - Jaś nie zrozumiał w pierwszej chwili o co jej chodzi.

- Zróbmy to - powtórzyła - chcę to z tobą zrobić.

Do Jasia wreszcie dotarło.

- Małgosiu, ja... - zaczął, ale nie pozwoliła mu skończyć.

Zamknęła mu usta namiętnym pocałunkiem.

- Ciii... Cicho... Nie mów nic.

- Boję się - odezwał się Jaś - Bardzo tego chcę, nawet nie wiesz, jak bardzo, ale boję się...

- A ja się nie boję. Nic a nic. Chcę to z tobą zrobić i już. Tu i teraz. Bardzo tego chcę.

Małgosia mówiąc to obsypywania twarz Jasia pocałunkami. A w nim wszystko się gotowało. Krew, jak szalona pulsowała mu w żyłach. Czuł każde uderzenie wezbranego strumienia. Było mu gorąco, pocił się niemiłosiernie. Podmuchy gorąca przesuwały się po jego ciele. Czuł, że jego temperatura jest bliska krytycznej. Wkrótce całkiem się ugotuje.

Małgosia także czuła niesamowite podniecenie. Świadomość tego, że robią coś niezwykłego, co nie zdarza się często, dodatkowo ją nakręcała. Ten stan był fantastyczny. Niósł ją przed siebie coraz dalej i dalej. Aż do granicy, którą wkrótce przekroczy z jego pomocą.

Nie potrafiła znaleźć odpowiednich słów, aby wyrazić wszystko to, co w tej chwili przeżywała. Z drugiej jednak strony, czy słowa są ważne? Przecież można się bez nich obejść.

- Od dawna o tym marzę - odezwał się Jaś - Wiele razy sobie to wyobrażałem. Wiele razy przeżywałem to w marzeniach.

- A teraz stało się to realne.

- Nie wiem. Może jednak śnię - zastanawiał się Jaś - To... To takie niezwykłe...

- Dla mnie też.

Objęła go mocno.

- Zrób to - kontynuowała - Wejdź we mnie. Chcę cię poczuć. Chcę poczuć cię tak, jak kobieta czuje swojego mężczyznę. Bo ty jesteś moim mężczyzną czy tego chcesz, czy nie. A ja twoją kobietą. Chcesz?

- Chcę - potwierdził

- A więc zrób to... I nie bój się. Jest bezpiecznie. Nic nam nie grozi.

Jej słowa zabrzmiały bardzo uspokajająco i były jak balsam na rozdygotaną duszę. Pozbył się nagle wszystkich niepokojących myśli. Nawet nie przypuszczał, że przyjdzie mu to tak łatwo. Teraz myślał tylko o jednym. O wejściu w Małgosię. O wsadzeniu jej swojego fiuta tak głęboko, jak tylko się da.

Małgosia sięgała już rękami do krocza Jasia. Bawiła się jego penisem. Przekładała go z ręki do ręki. Pochyliła się niżej i wzięła go do ust.

Jaś aż jęknął z rozkoszy. Małgosia nie przerywała oralnej pieszczoty. Zaczęła nawet robić to szybciej.

- Jest gotowy - powiedziała kładąc się na plecach - wejdź we mnie.

Rozłożyła szeroko nogi.

Jaś chwilę patrzył jak leży przed nim gotowa do zbliżenia.

Ręką chwycił poduszkę i podłożył ją pod pupę Małgosi.

Prawą ręką chwycił swojego penisa u nasady. Splunął obficie na lewą i zaczął go zwilżać. Zbliżył do szparki Małgosi. Kilka razy wodził po niej czubkiem. Wsunął odrobinę. Przytrzymując biodra Małgosi naparł mocniej na jej ciasną, dziewiczą szczelinkę. Poczuł silny opór.

Małgosia objęła go za szyję.

Nacisnął mocniej.

Opór jednak nie ustąpił. Błona dziewicza nadal blokowała wejście do środka.

Jaś pchnął z całej siły.

Małgosia krzyknęła i wbiła paznokcie w jego ramiona.

Szczerze mówiąc nawet tego nie poczuł.

Najbardziej był skoncentrowany na tym, że znalazł się w Małgosi. Jego penis wszedł cały aż po jądra.

Był w niej. Tylko to się liczyło. Tylko to było najważniejsze.

Zaczął poruszać się w przód i w tył. Jego penis stał się ze szparki by po chwili zanurzyć się w niej cały. Krwi nie było aż tak dużo, jak się spodziewał.

Nie wiadomo czemu wyobrażam sobie, że będzie to rwący strumień sączący się spomiędzy warg sromowych. Że jego penis będzie cały czerwony. Nic takiego nie nastąpiło.

Jego ruchy były powolne i bardzo delikatne. Obejmowali się mocno.

Oboje mieli wrażenie, że w tym właśnie momencie stali się jednością. Nierozerwalną całością. Byli jednym organizmem połączonym ze sobą nierozerwalną nicią. Każdy element był idealny i pasował do siebie.

Byli, jak skończona układanka.

To mistyczne połączenie nie ma sobie równego. Kilkanaście centymetrów absolutnej bliskości. Epicentrum, z którego siła rozchodzi się na całe ciało i obejmowała także duszę.

Otacza ich niesamowita aura.

Nie widzieli tego, ale czuli. Byli jak gdyby pośrodku całego wszechświata a dookoła nich kręciło się wszystko.

Małgosia objęła Jasia nogami. Jego twardy członek penetrował jej wnętrze przepychają się pomiędzy ciasnymi ściankami. To było cudowne uczucie czuć męskość Jasia w swoim intymnym gniazdku. Jego ptaszek też musiał być wniebowzięty. Rozgościł się tam, jakby od dawna był u siebie.

- Kocham cię Małgosiu, kocham cię Małgosiu - powtarzał raz po raz całując twarz Małgosi.

- Ja ciebie też - odpowiedziała wśród swoich rozkosznych jęków.

Jej oddech stał się szybszy i głębszy. Jęczała też coraz głośniej. Odgłosy Jasia były dużo bardziej stonowane.

Leżał na niej. Patrzył na twarz Małgosi. Miała szeroko otwarte usta, które całował. Głowę odwróciła w lewą stronę. Miała zamknięte oczy.

- Spójrz na mnie - odezwał się Jaś.

Zrobiła to.

Spotkały się ich spojrzenia. Były lekko zamglone. Obrazy rozpływały się sprawiając wrażenie nierealnych tworów malarskich. Cały świat jakby kołysał się. Powoli z prawej do lewej i na odwrót.

Oboje płynęli przez przepiękną krainę pełną erotycznych doznań, która wynosiła ich wysoko ponad najwyższe nawet szczyty. Rzeczywistości już nie istniała. Ulotnił się gdzieś i nie wiadomo było gdzie. Ale to bardzo dobrze.

W tym stanie, w jakim teraz byli, z pewnością mogli trwać aż do końca świata.

Albo do momentu, gdy nastąpi orgazm.

On zbliżał się naprawdę wielkimi krokami. Był już tuż tuż. Fale niesamowitego gorąca oblewały ich ciała. Spełnienie już pukało do drzwi.

Oboje poczuli to jednocześnie.

Małgosia krzyczała już wniebogłosy. Raz po raz wbija paznokcie w plecy Jasia.

Jaś trysnął strumieniem nasienia w głąb pochwy Małgosi. Zrobiło im się niesamowicie wilgotno.

Jaś opadł na Małgosię.

Łapczywie łapali powietrze. Oddychali bardzo ciężko.

Jaś objął głowę Małgosi i przytulił mocno do siebie. Całował jej twarz.

Dopiero po chwili wysunął się z pomiędzy jej nóg. Przytulił Małgosię jeszcze mocniej.

Nie chciał ani na chwilę wypuścić jej ze swych objęć. Tak nagle pomyślał, że gdyby tylko to zrobił, to ona mogłaby się uwolnić z jego objęć i gdzieś zniknąć. A na to nie mógł sobie pozwolić. Za bardzo ją kochał.

Wiedział, co prawda, że kochał ją tak, jak nie powinien, ale to uczucie było silniejsze od niego. To uczucie było silniejsze od nich obojga.

Obudził się nadal wtulony w Małgosia. Otworzył powoli oczy. Ona patrzyła na niego i uśmiechała się radośnie.

Jaś zrewanżować się podobnym uśmiechem. Przywarli do siebie jeszcze mocniej.

- Kocham cię Jasiu - wyszeptała.

- Ja też cię bardzo kocham.

Nadal leżeli obok siebie przytuleni mocno. Zegar niezmiennie powoli odmierzał sekundy i był to jedyny odgłos, oprócz szumu lasu, który zakłócał ciszę.

- Wiesz... Czuję się szczęśliwa. Naprawdę szczęśliwa. Niczego mi więcej nie potrzeba...

- Jest mi tak bardzo cudownie. Tak, jak jeszcze nigdy. Bardzo chciałbym aby tak było zawsze. Każdego dnia.

- I będziemy żyć długo i szczęśliwie - dodała Małgosia.

Byli o tym całkowicie przekonani.

22,742
9.48/10
Dodaj do ulubionych
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 9.48/10 (49 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Komentarze (4)

Dorota · 7 czerwca 2019

+3
-1

Słodkie i fajne. Chociaż spodziewałam się jakiejś orgii z udziałem Baby Jagi i macochy. Pierwsza wyzionęła ducha, podczas seksu oralnego z Jasiem. Chłopak zalał jej usta tak obfitym wytryskiem, że część spermy trafiła nie w tę dziurką i babsztyl udusił się. Druga została sprzedana siedmiu krasnoludkom i wyrodna matka padła, ze śmiechu, gdy się przed nią obnażyli i zobaczyła ich małe choinkowe cukiereczki i dwa orzeszki. Kobieta, aż się usmarkała i pękła ze śmiechu. Odtąd skrzaty poczuły odrazę do kobiet i zmielili orientacje.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

kuba · 7 czerwca 2019

+1
0

a mi się podoba..

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Marcin · 11 czerwca 2019

+2
0

Czekam na kolejne części

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Sebba · 19 czerwca 2019

0
-2

Takie... słabe dość... cukierkowe, no słabe...

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Opowiadania o podobnej tematyce:

Pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.