Justyna i Mateusz. Wesele (I)
29 maja 2026
16 min
Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!
Justyna i Mateusz byli parą od 7 lat. Wielkimi krokami zbliżał się dzień ich ślubu. To miało być ich wielkie święto. Salę zarezerwowali dwa lata wcześniej, resztę spraw załatwili bliżej wesela. Wszystko było dopięte na ostatni guzik. Spora w tym zasługa Justyny, która sama musiała organizować wszystkie detale, nie do końca mogąc liczyć na pomoc przyszłego męża. Ostatnie dni przed weselem upłynęły młodej parze w atmosferze lekkiego napięcia i oczekiwania. Wszystko miało być idealnie.
Wreszcie nadszedł długo wyczekiwany dzień. Od wczesnych godzin porannych w domu Panny Młodej słychać było krzątaninę. Fryzjerka i makijażystka rozłożyły swoje stanowiska i rozpoczęły pracę nad przygotowaniem Justyny do tego wielkiego wydarzenia. Była ona drobną, 26-letnią blondynką, 161 cm, szczupła o miłych rysach twarzy, zgrabnych nogach, szerszych biodrach i biuście 75 B. Była dość spokojną, towarzyską osobą, która nie szuka na siłę atencji. Ubierała się modnie, ale skromnie, bez dekoltów i krótkich sukienek. To nie był jej styl. Suknia, którą wybrała na ślub, była niejako zaprzeczeniem tego. Długi rozporek do samego biodra, gołe plecy a przede wszystkim bardzo głęboki dekolt. Justyna świadomie wybrała taki zestaw, chcąc zrobić przyjemną niespodziankę swojemu przyszłemu mężowi. Wiedziała, że Mateuszowi powinna się spodobać.
W domu Mateusza przygotowania przebiegały zdecydowanie spokojniej. Sam zainteresowany wstał dopiero koło godz. 9. Gotowy garnitur wisiał na wieszaku. Po Panu Młodym nie było widać zdenerwowania. Wziął prysznic, ułożył włosy, ubrał się i był gotowy na przyjście fotografa. Był ciekawy, jaką sukienkę wybrała Justyna i nie mógł się doczekać, kiedy ją zobaczy.
Około godziny 13 Mateusz podjechał pod dom rodzinny swojej przyszłej żony. Wtedy zaczął odczuwać lekkie zdenerwowanie i napięcie. Nie mógł się doczekać, kiedy zobaczy swoją wybrankę serca. Trzymając w rękach bukiet kwiatów, wszedł po schodach do środka.
Justyna, kiedy usłyszała podjeżdżający samochód Mateusza, była już prawie gotowa. Została jej tylko do nałożenia biżuteria. Makijaż mocny, ale nie przesadzony, blond włosy spięte tak, żeby odsłonić trochę szyję. Wszystko to powodowało, że wyglądała jak bogini. Do tego odważna, ale jakże zjawiskowa suknia z głębokim dekoltem, który odsłaniał wiele i nie pozostawiał za dużo dla wyobraźni. Siostra Justyny Monika, która jednocześnie była jej świadkową, pomogła zapiąć jej łańcuszek na szyi. Wreszcie była gotowa. Ostatnie spojrzenie w lustro i można iść. Główna zainteresowana była dumna z efektów. Liczyła, że na mężu też zrobi wrażenie. Kiedy schodziła po schodach, serce waliło jej jak szalone. Była podekscytowana i bardzo ciekawa reakcji. Kiedy Mateusz ją zobaczył, zamurowało go. Zauważyła w jego spojrzeniu duże zaskoczenie, ale jednocześnie błysk w oku. Dodatkowo delikatny, subtelny uśmiech zdradzał, że trafiła idealnie z doborem stroju. Była z siebie bardzo dumna.
Kiedy Mateusz zobaczył swoją przyszłą żonę w pełnej kreacji, przez chwilę zaniemówił. Bardzo dokładnie badał wzrokiem wszystkie detale jej stroju.
- Postarała się — powiedział do siebie w głowie.
Po dłuższej chwili, w której jej się przyglądał, z zamyślenia wybiły go brawa zebranych wokół osób. Szybko doszedł do siebie i od razu wziął Justynę w objęcia i namiętnie pocałował. Po pocałunku szepnął jej do ucha
- Wyglądasz zjawiskowo, postarałaś się. – Ona nic nie odpowiedziała. Na jej twarzy malował się triumfalny uśmiech. Cieszyła się, że ich wielki dzień zaczyna się tak dobrze oraz zgodnie z jej planem.
Po uroczystościach w kościele, kiedy impreza przeniosła się na salę bankietową, dla pary młodej czas zaczął płynąć znacznie szybciej. Życzenia, obiad, pierwszy taniec, tort oraz niekończące się toasty mocno nadwyrężyły zdrowie obojga. Trzeba było to wytańczyć. Razem udało im się zatańczyć raptem dwa kawałki, bo potem co chwila oboje byli porywani do tańca przez kolejnych gości. Justyna zauważyła, że faceci trochę nieśmiało, ale na tyle intensywnie, że nie da się tego nie zauważyć, podczas tańca gapią jej się w dekolt. Młodsi faceci robili to bardziej dyskretnie, ale starsi wujkowie nie specjalnie się kryli. Sama do końca nie wiedziała, czy ją to cieszy, czy jednak bardziej zawstydza, powoduje lekki niesmak. Po początkowej niepewności wraz z biegiem imprezy i wypitym alkoholem przestało jej to przeszkadzać. Stwierdziła, że to jej wesele i nie będzie się tym przejmować. Przez szybkie tempo wesela oraz sporo tańców, na dłuższy czas straciła kontakt z mężem. W okolicach oczepin, kiedy na chwilę razem usiedli przy stole, z lekkim przerażeniem w oczach zauważyła, że stan Mateusza jest już nieciekawy. Ilość toastów i jego brak asertywności zrobiły swoje. Szybka rozmowa wychowawcza i nakaz przystopowania niby do niego dotarły, ale sama nie była pewna, na ile może mu w tym stanie zaufać. Po oczepinach, kiedy fotograf z kamerzystą opuścili wesele, światła już trochę przygasły, a goście z powrotem rzucili się w wir taneczny, znowu na jakiś czas straciła kontakt z mężem.
Po oczepinach Mateusz próbował na chwilę ukryć się w sypialni. Trochę odsapnąć i dojść do siebie. Czuł, że jest już na limicie, a wychowawcza rozmowa z żoną, tylko go w tym utwierdziła. Nie chciał skończyć swojego wesela, idąc spać już o 2 w nocy. Niestety na długo nie udało mu się tam ukryć, bo do pokoju wparowała Monika, siostra Justyny, która przyszła odnieść welon jego żony. Widząc go siedzącego na łóżku, nie słuchając sprzeciwów, wyciągnęła go z pokoju i zabrała od razu na parkiet. Monika z twarzy była w miarę podobna do siostry, za to budowę miały zupełnie inną. Była ona zdecydowanie „mocniejszą” kobietą z obfitym biustem. Nie miała tego dnia takiego dekoltu jak Justyna, ale też było widać co nieco. Obie siostry miały spore powodzenie u męskiego towarzystwa. Mateusz w swoim stanie upojenia nie do końca potrafił kontrolować się i podczas tańca coraz częściej gapił się w dekolt szwagierki. Nie można też powiedzieć, żeby Monika jakoś specjalnie mu to utrudniała, a czasami mogłoby się nawet wydawać, że wręcz przeciwnie. Po pląsach na parkiecie ze szwagierką Mateusz obtańcował kolejno wszystkie ciotki i kuzynki. Kiedy wesele dobiegło końca, wykończony usiadł na swoim krześle. Cieszył się, że udało mu się dotrwać.
Justyna równie zmęczona usiadła obok męża. Oboje ciężko oddychali, bo ostatnie dwie godziny non stop byli na parkiecie. Byli wykończeni, ale szczęśliwi. Wesele przebiegło bez większych ekscesów i problemów. Jedyna drobna kłótnia, to kuzyna Mateusza - Aleksandra, z jego dziewczyną, po której to ona opuściła imprezę. Goście powoli rozchodzili się do swoich pokoi. Mateusz, biorąc za rękę Justynę, też udał się w kierunku swojej sypialni. Po drodze jednak Pana Młodego zaczepili jego koledzy, namawiając go jeszcze na kilka rozchodniaczków. Mimo przenikliwego spojrzenia żony, Mateusz dał się ostatecznie namówić, mówiąc, że za chwilę przyjdzie. Poirytowana Justyna zadzwoniła do swojej siostry, aby ta pomogła jej z suknią i fryzurą. Było to bardzo czasochłonne, dziewczyny męczyły się prawie godzinę, a bohater wieczoru przepadł. Wściekła, pijana i zmęczona Justyna postanowiła już dłużej na niego nie czekać i położyła się spać.
Sama nie wie, ile spała, ale po jakimś czasie usłyszała otwierane drzwi. Leżała na łóżku w samej sukni ślubnej, bez bielizny, bo liczyła na pierwsze małżeńskie igraszki. Była w półśnie, a dodatkowo zła na męża, więc postanowiła nie reagować, tylko leżeć dalej. Po chwili poczuła, jak kładzie się obok niej. Delikatnie przysunął się do kobiety. Leżała plecami do niego i nie miała zamiaru się do niego odwracać. Nie po tym, co zrobił. Postanowiła udawać, że śpi. W pewnym momencie jego dłoń powoli zaczęła podwijać materiał sukni. Po jakimś czasie dłoń wylądowała na jej pośladku. Uśmiechnęła się delikatnie. W myślach stwierdziła z satysfakcją, że jednak mimo takiej ilości wypitego alkoholu jeszcze ma ochotę na nią. Za karę za to, że ją zostawił na tak długo, postanowiła mu jednak tego nie ułatwiać. Dłoń zaczęła delikatnie, trochę nieśmiało krążyć po jej pośladkach, co jakiś czas subtelnie je ściskając. Podobało jej się to. Zrobiła się wilgotna. Ruszyła lekko biodrami, wypinając bardziej tyłek. Adorator uznał to za zachętę i paluszkami zaczął poszukiwać jej cipki. Kiedy tam dotarł, z zadowoleniem mruknął, czując wilgoć na opuszkach. Lekko nieśmiałymi ruchami badał ją chwilę, zanim wsunął je do środka. Justyna jęknęła cicho. Palce powoli, lecz stanowczo zaczęły penetrować jej wnętrze. Jej oddech zrobił się głośniejszy, delikatnie westchnęła. Zaczęła robić się coraz bardziej mokra i podniecona. Po jakimś czasie paluszki zniknęły. Po chwili usłyszała dźwięk klamry od paska i zsuwanych spodni. Na pośladkach poczuła dotyk gorącego, sztywnego męskiego członka. Była pod wrażeniem, że po takiej ilości wypitego alkoholu Mateusz ma taką erekcję. Przez moment poocierał się o jej wargi, trochę się podroczył, aż w pewnym momencie Justyna nie wytrzymała i ruchem bioder sama w pewnym sensie się na niego nabiła. Jęknęła głośniej z rozkoszy, kiedy poczuła go wreszcie w sobie. Dalej leżała na boku plecami do niego, z podwiniętą suknią i wypiętym tyłkiem. Jego dłoń złapała ją za pierś. Najpierw przez sukienkę, a po chwili wsunął ją pod nią. Drażnił i ugniatał pierś i sterczący sutek, jednocześnie powoli wsuwając i wysuwając kutasa z jej cipki.
Justyna była trochę otępiała i skołowana z powodu przyjemności, zmęczenia, alkoholu, a także niedawnego przebudzenia. Była jednak bardzo zadowolona z takiej formy pobudki i w głębi duszy zdecydowała, że wybaczy mężowi wcześniejsze zachowanie, za takie miłe przeprosiny. Z satysfakcją stwierdziła, że nie założył gumki. Lubiła go czuć takiego, ale przed ślubem dla bezpieczeństwa robili to jeszcze w gumkach. Było jej bardzo przyjemnie. Podobało jej się to, że jest taki stanowczy, bierze ją jak swoją własność, bez pytania. Lubiła czasami czuć się przed nim taka bezbronna, uległa. Zdawała sobie sprawę, że zbliża się orgazm, o jakim od rana marzyła.
Widząc, jaka jest mokra i napalona adorator przyspieszył ruchy. Ściskał jej piersi na zmianę, słyszał przyspieszony oddech, głębokie westchnienia co jakiś czas. To go jeszcze bardziej podniecało i nakręcało. Widok świeżo upieczonej mężatki, ubranej w ślubną suknię, z wypiętym tyłkiem przed nim i mokrą cipką, w jej noc poślubną, nieświadomej co się właśnie dzieje niesamowicie na niego działał. Jeszcze parę godzin wcześniej nawet by o tym nie pomyślał, a teraz penetruje swoim penisem jej mokrą cipkę i zaraz wystrzeli w nią swoją gorącą spermę. Do tej pory robił to rytmicznie, stanowczo, ale bez zbytniego pośpiechu. W tym momencie jednak chwycił ją mocniej i zdecydowanie przyspieszył ruchy. Zaczął ją ostro rżnąć. Po odgłosach jęków i stękania, jakie wydawała, można jasno stwierdzić, że jej się podobało. Trwało to kilka minut, za nim w końcu zatrzymał się, naprężył i wystrzelił prosto w jej cipkę potężny ładunek gorącej, gęstej spermy. Oboje przez chwilę zastygli w bezruchu, leżąc tak i głośno oddychając.
Aleksander był trochę niepocieszony. Wesele się skończyło, jego partnerka wcześniej wyszła po kłótni, a on został sam i miał wracać do pustego pokoju. Nie takie miał plany przed imprezą. Ostatnie pół godziny spędził z mocno już wstawioną siostrą Panny Młodej na parkiecie. Dobrze mu się z nią tańczyło, a co dla niego ważniejsze, mimo iż była mężatką, pozwalała mu w tańcu na drobne macanki. W mroku panującym na sali nikt nie mógł tego zauważyć. Początkowo tylko delikatnie błądził dłonią po jej pośladkach, dotykając ich przez cienki materiał sukienki. Z kolejnymi utworami, widząc jej brak protestów, pozwolił sobie chwycić i ugniatać jej pierś. Była spora i dość jędrna, co mu się bardzo spodobało. Niestety dalszą zabawę popsuł mu Dj, ogłaszając koniec imprezy i zapraszając wszystkich na ostatni kawałek. Aleksander był niesamowicie rozczarowany, bo jego partnerka taneczna od razu czmychnęła po zapaleniu świateł. Gdy goście zaczęli rozchodzić się do pokoi, próbował ją zlokalizować. Kiedy mu się to udało, z irytacją stwierdził, że ta zniknęła w pokoju Panny Młodej. Z rezygnacją wrócił na dół, dołączając do grupy kolegów, próbujących ostatecznie wykończyć tej nocy Mateusza. Popijawa nie trwała zbyt długo, bo Pan Młody miał szybko dość i zasnął w fotelu. Zawiedzeni weselnicy powoli rozeszli się do swoich sypialni. Olek przez chwilę zastanawiał się, czy nie odprowadzić nieszczęśnika do pokoju, ale widząc, w jakim jest stanie, zrezygnował, nie chcąc wciągać na górę bezładnych zwłok. Kiedy wszedł na górę i otwierał swój pokój, zauważył sylwetkę Moniki, przebiegającej z pokoju siostry do własnej sypialni. Nie zdążył nawet zareagować, a ona już zniknęła za drzwiami. Machnął zrezygnowany ręką. Wszedł do pokoju, rzucił się na łóżku i leżał tak zrezygnowany i rozczarowany przez jakiś czas. Na poprawę humoru postanowił przed snem zejść sobie na dół po piwo. Kiedy szedł korytarzem, zauważył uchylone drzwi od pokoju nowożeńców. Pewnie Monika w pośpiechu ich nie domknęła. Ciekawość zwyciężyła i bardzo powoli odsunął drzwi i zajrzał do środka. Zauważył leżącą na łóżku Justynę, ubraną dalej w suknię ślubną. Jej spokojny oddech sugerował, że smacznie śpi. Nie zastanawiając się długo, wślizgnął się do środka i cichutko zamknął za sobą drzwi. Wcześniej nigdy nie myślał o niej w ten sposób, uważał ją za ładną, atrakcyjną dziewczynę, ale nie był to jego typ kobiety. Zbyt skromna i spokojna. Teraz kiedy leżała przed nim taka bezbronna, w sukni ślubnej podczas swojej nocy poślubnej, zaczęła go mocno podniecać. Przez jakiś czas bił się z myślami, co powinien zrobić, ale pożądanie zwyciężyło. Po cichu, powoli zaczął zbliżać się do łóżka.
Justyna była wykończona, ale spełniona. Nawet nie wie, kiedy znowu zasnęła. Kiedy się obudziła, dochodziła godzina. 10. Było przed śniadaniem. Uśmiechnęła się zadowolona na wspomnienie nocy. Kiedy się odwróciła, zaskoczona zauważyła, że leży sama. Mateusza nie było w łóżku. W łazience światło było zgaszone, ale poszła i tak sprawdzić. Tam też go nie było. W pewnym momencie usłyszała pukanie do drzwi pokoju. Kiedy otworzyła, zobaczyła swojego pijanego męża, podtrzymywanego przez swoją siostrę i jej męża. Widać było po nich współczucie, kiedy patrzyli na Justynę. Okazało się, że podczas picia z kolegami zaniemógł i zasnął pijany na kanapie w holu na dole. Świeżo upieczona mężatka słuchała tego z szeroko wytrzeszczonymi oczami. Była totalnie zszokowana i przestraszona, chociaż to drugie mocno starała się ukryć. Podziękowała im, położyła męża na łóżku, a sama od razu poszła do łazienki. Usiadła na toalecie i z niedowierzaniem próbowała sobie przypomnieć wydarzenia minionej nocy. Jeszcze to do niej nie dochodziło. Nie mogła uwierzyć w to, co mogło się stać. Przez chwilę myślała, że może to był tylko sen, jej wyobraźnia pod wpływem alkoholu spłatała jej figle, ale kiedy zobaczyła zaschniętą spermę na swoich udach i lekko obolałą cipkę, nie miała już żadnych wątpliwości. Roztrzęsiona od razu poszła pod prysznic. Spędziła tam dobre pół godziny, myjąc się bardzo dokładnie i zastanawiając, co powinna teraz zrobić. Nie miała nawet pojęcia, kto to mógł być.
Kiedy w końcu wyszła z łazienki, była już trochę spokojniejsza. Postanowiła, że będzie udawać, że nic się nie wydarzyło. Za drzwiami, czekał na nią kajający się Mateusz. Bardzo ją przepraszał, za to, co stało się poprzedniej nocy i na weselu. Słyszała jego przeprosiny, lecz słowa do niej nie docierały. W jej głowie kłębiły się zupełnie inne myśli i pytania. Mateusz sam był zdziwiony, z jakim spokojem go wysłuchała. Na koniec kiwnęła tylko głową potakująco i rzuciła do niego bezbarwnym tonem, że nic się nie stało, że mu wybacza.
Kiedy zeszli na śniadanie Justyna nie mogła się skupić. Podejrzliwie badała wzrokiem wszystkich mężczyzn, szukając w ich zachowaniu jakichś specyficznych zachowań, wskazówek w swoim śledztwie. Niestety dla niej niczego nie mogła dostrzec. Postanowiła więc coś zjeść. Mateusz już siedział wśród gości i opowiadał jakąś historię. Justyna podeszła do szwedzkiego stołu i zastanawiała się co sobie nałożyć. Nagle zaskoczona usłyszała czyjś szept. Zamurowało ją po tym, co usłyszała. Wszystkie mięśnie w jej ciele napięły się, nie mogła się ruszyć. Facet stojący za nią właśnie zapytał ją, jak się jej noc podobała. Miała swoje podejrzenia, do kogo ten głos należy, ale bała się i nie chciała tego potwierdzić. Stała tak w bezruchu dłuższą chwilę. Zbladła, a jej ciało przeszły dreszcze, aż zadrżała. Głos za nią powiedział, żeby poszła za nim na górę, bo chce z nią porozmawiać. Stałą jeszcze taka osłupiała przez moment, a potem sama nie wiedząc, czemu ruszyła za nim. Czuła się jakby była w transie. Przed nią szedł młodszy kuzyn jej męża - Aleksander. Weszli na najwyższe piętro budynku, gdzie większość pokoi była pusta. Olek otworzył drzwi męskiej toalety i zniknął w środku. Justyna po chwili zawahania, zrobiła to samo. Kiedy weszła do środka, on stał oparty o umywalki, wpatrując się w nią z triumfalnym uśmiechem. Nie wiedziała, co ma zrobić. Targało nią mnóstwo różnych emocji. Była na niego wściekła, chciała go rozszarpać, a jednocześnie było jej wstyd za to, że mimo wszystko sama mu się oddała i tak jej się podobało. Stała tak na środku dobrą chwilę z zaciśniętymi pięściami, bijąc się z myślami. Jej ciało całe drżało z nadmiaru emocji. Jej nocny kochanek wpatrywał się w nią przez moment. W końcu bezczelnym tonem powiedział do niej:
- Nie udawaj, że Ci się nie podobało.
Tego, było już dla Justyny za wiele. Rzuciła się w jego kierunku, próbując go uderzyć. Był on jednak szybszy i złapał jej rękę w połowie drogi. Z niespotykanym spokojem w głosie zakomunikował jej, że chyba nie chce, żeby cała rodzina dowiedziała się o nocnym skandalu. On już był w rodzinie skreślony. O aferach i problemach w jego rodzinie plotkowano od dawna. Z nikim praktycznie nie utrzymywali kontaktu. Zaproszenie na ślub dostali z czystej kurtuazji, więc nie ma on nic do stracenia. Za to Justyna to zupełnie co innego. Jest nowa w rodzinie i mimo że to nie do końca jej wina, to o takiej aferze nie da się zapomnieć. Będzie to się za nią ciągnęło do końca życia. Zawsze zostaną plotki, spojrzenia. Dodatkowo, żeby nadać swoim słowom więcej powagi i autentyczności, wyciągnął z kieszeni komplet jej ślubnej bielizny.
Justyna słuchając jego słów w łazience, nie mogła uwierzyć w to, co się dzieje. To było tak niedorzeczne, a jednak mówione z taką stanowczością, że nie miała wątpliwości, że jest gotowy spełnić swoje groźby. Do oczu zaczęły napływać jej łzy. Była zrozpaczona. Nie wiedziała, co ma robić. Przed oczami przelatywały jej obrazy, spojrzenia jej rodziny, rodziny Mateusza, kiedy dowiedzą się, co wydarzyło się poprzedniej nocy. Z tego wszystkiego, aż zrobiło jej się słabo. Musiała podeprzeć się ściany. Kiedy znowu na niego spojrzała, w jego oczach widziała pewność siebie i gotowość na wszystko, a jego twarz i szelmowski uśmiech pokazywały, że wie, że wygrał to starcie. Kiedy zbliżył się do niej i kazał jej uklęknąć, nie protestowała. Była zawstydzona i całkowicie złamana. Po chwili jej oczom ukazał się średniej długości, za to bardzo gruby i twardy penis. Doskonale wiedziała, co ma robić. Bez większej zwłoki wzięła go do ręki i zaczęła masować. Niedługo potem członek Aleksandra zanurzył się w jej słodkich niewinnych ustach. Justyna działała jak w transie, była oszołomiona sytuacją. Starała się, żeby mieć to jak najszybciej za sobą. Językiem pieściła jego penisa, dłonią masując jądra. Wkładała go sobie głęboko, tak że aż się krztusiła. Po jej brodzie spływała jej ślina. Trwało to dobrych kilka minut. Wtedy Aleksander postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Chwycił ją mocno za włosy i ostro zaczął posuwać ją w usta. Kiedy był już blisko, wbił jej go głęboko do gardła, docisnął mocno głowę dziewczyny do swojego krocza i stanowczo przytrzymał. Zaraz potem wystrzelił prosto w jej gardło solidną dawkę spermy. Nie puścił jej, dopóki większości nie połknęła. Kiedy ją uwolnił Justyna upadła na kolana i podpierając się rękoma, łapczywie próbowała złapać oddech. Z jej ust na podłogę łazienki kapała jej ślina, jak i sperma jej oprawcy. Olek zadowolony z siebie zapiął spodnie i na odchodne rzucił, że dobrze się spisała. Biedna dziewczyna jeszcze przez dłuższą chwilę dochodziła do siebie. Była załamana i zrozpaczona. Kiedy zobaczyła się w lustrze, była przerażona. W pośpiechu doprowadziła się do względnego porządku. Musiała jak najszybciej ukradkiem dostać się do swojego pokoju, żeby poprawić rozmazany makijaż, jak i ukryć podpuchnięte od płaczu oczy. Dodatkowo trzeba przebrać brudną od spermy sukienkę. Wyszła z łazienki, rozglądając się wcześniej po korytarzu, czy nikogo nie ma w pobliżu i skierowała się w stronę schodów pożarowych, żeby dostać się niepostrzeżenie na swoje piętro.
CDN.
naruto
Jak Ci się podobało?