Kamila i Daniel (II). Wojenny ostrzał

16 sierpnia 2013

Opowiadanie z serii:
Kamila i Daniel

27 min

Szła chodnikiem coraz mniej pewnym krokiem. Z naprzeciwka napierał coraz większy tłumek a potem wręcz tłum ludzi. Słyszała podniecony ton, wyczuwała pewną panikę. Kompletnie zdezorientowana, nie wiedziała o co chodzi. Uparcie starała się iść do przodu, z trudem znajdując dla siebie miejsce. W końcu z zaskoczenia stanęła twarzą w twarz z dawną szkolną koleżanką.

- A ty gdzie? – zapytała rozgorączkowana Magda – Życie ci niemiłe?

- A co się dzieje? – odpowiedziała pytaniem Kamila – Gdzie oni wszyscy idą?

- Nie wiesz co się stało? Węgry wypowiedziały nam wojnę i jadą tutaj.

- Cooo? Jakie Węgry? Dlaczego? – kompletnie zaskoczona, zrobiła tylko wielkie oczy.

- Aaa, nie wiem... Wiem, tylko, że na ich czele stoi prawnuk Stefana Batorego i ma jakieś pretensje do fotelu prezydenckiego Polski. Uważa, że należy się on właśnie jemu..

- I co? – Kamila dalej nie potrafiła wypowiedzieć żadnych sensownych słów.

- No i wezwał posiłki. Już leci podobno lotnictwo z Chile i do tego jadą czołgi z Uzbekistanu. Robi się gorąco.

- No, ale do nas mają kilkaset kilometrów, jeszcze Słowacja po drodze... - próbowała oponować Kamila.

- Słowacja już nie istnieje, Batory zajął ją w nocy w ciągu trzech godzin i mianował się jej królem. Teraz jadą do nas.

- Do nas? Do naszego miasta? Nie ma innych celów po drodze? – poczuła się mocno zaniepokojona.

- Ale to jest szczególne miejsce. Tutaj kiedyś schował się król Batory atakowany przez Iwana Groźnego, podobno ukrył niektóre kosztowności i nie odebrał ich potem. No i w tym czasie, z nudów napłodził kilkoro młodych Siedmiogrodzian. Stąd jego prawnuk obrał sobie nasze miasto za cel.

- A to tak... - dlaczego Daniel nigdy nie opowiedział jej o tym epizodzie z historii?

- No, zawracaj i idź razem z nami?

- A dokąd oni wszyscy zmierzają?

- Za miasto, do lasu. To znaczy przed lasem jest punkt rekrutacyjny, tam zapisują do armii, znajdują zajęcia dla kobiet i inne takie...

- Rozumiem, ale kiepski ze mnie żołnierz – wyznała szczerze Kamila.

- Nie marudź, skoro nie możesz być żołnierzem, to będziesz robić co innego, tak jak my. Chodź.

Nie miała wyjścia, bo przeciskanie się w kierunku centrum miasta, z góry było skazane na niepowodzenie. Po drodze Magda zasypywała ją nowinami.

- Powołano sztab kryzysowy i nowe stanowisko ministra wojny. Szybko wybrano na tę funkcję Biedronia. Już wygłosił swoje pierwsze przemówienie pół godziny temu.

- I co powiedział?

- Że obroni nasze tyłki i zrobi wszystko by dobrać się tym nacjonalistom z Węgier do dupy.

- Tak, to uczciwy człowiek, mężny i godny zaufania – przytaknęła podekscytowana Kamila. – A inni?

- Minister Sprawiedliwości, Szczuka zgłosiła protest do Brukseli, bo w ich armii jest podobno za mało kobiet i co za tym idzie, armia węgierska nie wypełnia parytetów.

- Jeśli tak, to mają olbrzymią przewagę nad nami – zatroskała się dziewczyna.

- Jeszcze tylko Palikot oznajmił, że gdyby Kościół był biedny, to by do tej inwazji nie doszło... No, już jesteśmy.

Szybko znalazły się na skraju miasta, gdzie na placyku przed wejściem do lasu, ustawiony był olbrzymi balon z podobizną uśmiechniętego Adama Małysza na powłoce. Pod balonem trwał gorączkowy ruch. Jedni ludzie wydawali polecenia, inni je wypełniali.

- Co mamy robić? – zapytała Kamila.

- Choć tutaj – wskazała kierunek Magda. – Tam jest luźniej i coś dla nas znajdą.

Przecisnęły się przez tłum ludzi i dotarły przed biurko, za którym w małej kolejce stało kilka kobiet w różnym wieku. Od jakiejś wychudzonej brunetki w wieku gimnazjalnym, po stateczną matronę z wyniosłym i gniewnym spojrzeniem. Kamila nie wiedziała po co stanęła za nimi, ale poddała się sugestii koleżanki. W końcu nadeszła ich kolej. Pani za biurkiem wręczyła obu dziewczynom po poduszce.

- Po co nam to? – zapytała zdezorientowana Kamila.

- Nie pytaj, tylko bierz. I chodźmy.

Pod balonem znalazło się nieoczekiwanie dużo wolnej przestrzeni. Wewnątrz znajdowało się tylko kilka dziewczyn, powoli dochodziły kolejne.

- Patrz! – szturchnęła Kamilę Magda. – Zobacz, kto przyjechał! To Edyta!

- Górniak? – zdziwiła się Kamila. - Co ona tu robi?

- Pomoże nam w naszej akcji, rzecz jasna. Ale nie tylko ona, patrz...

- Murzynka? Przecież ja ją znam... To jest, no...

- Rihanna – uzupełniła Magda

- Skąd ona tu się wzięła?!

- Da nam wsparcie. To znaczy naszym chłopakom...

- Ale jakie wsparcie? Co my mamy robić, bo nic nie wiem?

Nim Magda otwarła usta, pod balon, dynamicznym krokiem weszła starsza kobieta.

- To pułkownik Wenera, dowodzi tutaj – zdążyła szepnąć koleżanka.

- Mamy już setki żołnierzy na miejscu! – oznajmiła silnym i władczym tonem pani pułkownik. – Nie ma na co czekać, zaczynamy ich wpuszczać. Bierzcie się do roboty.

Kamila dostrzegła jak kobiety rzucają poduszki przed siebie i klękają na nich. Nie chcąc się wyróżniać, zrobiła to samo, choć niczego nie rozumiała.

Chciała zapytać o co chodzi, ale w tym momencie zakotłowało się i przestrzeń wypełniła się rozgorączkowanymi żołnierzami. W różnym wieku i fantazyjnie ubranymi, zmierzającymi w kierunku dziewczyn. Zapanował gwar i chaos, mężczyźni przepychali się między sobą.

- Ja pierwszy, ja pierwszy!

- Spokojnie, jest kolejka, nie pchać się młodzieży!

- Ja rencista, mam przywileje...!

- Dziadzia, z tego powodu oszczędzałeś kartki, przez czterdzieści lat PRLu?

Kotłowało się, ale przestrzeń przed Kamilą była pusta. W końcu jednak przed Magdą znalazł się pierwszy żołnierz. Dość przystojny, wysoki brunet.

- Marek! – wyraźnie ucieszyła się koleżanka. – Jak dobrze, że to ty!

- Magda, zaraz podziękujesz mi bardziej subtelnie... - Kamila z osłupieniem zauważyła, że mężczyzna rozpina zamek w spodniach.

- Twój sprzęt już gotów na wojnę...? – Magda niecierpliwie pomagała widocznie znajomemu koledze.

- Jeszcze musisz go trochę stuningować – Marek wreszcie wydobył swojego penisa na wolność. Kamila czuła jak się czerwieni, ale nie mogła oderwać wzroku

- Z taką armatą powinieneś zostać artylerzystą...! – Magda sprawiała wrażenie przyjemnie zaskoczonej. Ujęła penisa w dłoń i wspólnie z Kamilą patrzyła jak ten zaczyna twardnieć, przybierając imponujące rozmiary.

- Nie mów już nic, bierz się do dzieła... - zarządził zdecydowanie Marek a Magda posłusznie wsunęła członka w usta, oblizując go, ssąc i poruszając po nim ustami. Wydawała przy tym ciche pomruki. Kamila z szeroko otwartymi oczami, jak urzeczona patrzyła na ten spektakl. Co tu się dzieje?! Patrząc dalej, widziała, jak kolejne dziewczyny zabierają się za to samo co koleżanka, w rytm zachęcających okrzyków żołnierzy stojących w kolejce.

Kamila poczuła szybsze bicie serca. Skoro one wszystkie, to ona też...? A więc to o to chodzi? Hola, hola! Jak to?! Ktoś pytał się o jej zgodę? Może da się jakoś wyjść. Nim o tym pomyślała, poczuła czyjąś dłoń na swoim ramieniu. Odwróciła się przestraszona. Tuż nad nią stał starszy mężczyzna, dziwacznie ubrany. Jego twarz pokrywały długie wąsy i broda sięgająca niemal brzucha. Wyglądał, jakby od dwudziestego wieku nie wychodził z lasu.

- Ale piękność! – wytrzeszczył oczy. – Pani wybaczy, jestem Melchior... - ukłonił się dwornie i groteskowo zarazem. – A ten zarost, mam, hm... Od czasów Gomółki – podrapał się po głowie.

- Dzień dobry – bąknęła speszona Kamila, nie bardzo wiedząc co odpowiedzieć na takie powitanie. – Całkiem ładna ta broda...

- Taa... Wtedy chcieli mnie wysłać czołgiem do Czechosłowacji, ale się nie dałem! Przeklęte komuchy... - mruknął rozpinając nieporadnie guziki w swoich zielonych spodniach.

- A co pan robi właściwie? – spanikowana Kamila kombinowała, za wszelką cenę próbując uniknąć tego co nieuchronne

- O, już jest – stary wiarus zignorował pytanie i z ulgą opuścił spodnie. Kamila z trudem powstrzymała obrzydzenie. Rozpaczliwie zerknęła na boki, patrząc jak wszystkie dziewczyny obciągają penisy różnym żołnierzom. Ona też?! Takiemu dziadkowi?!

- No trochę nieużywany chyba... - podrażniona, szukała ratunku gdziekolwiek. Penis wisiał kompletnie oklapły.

- Oj, tak, od czasów Gierka, bodajże... - zafrasował się wiarus, drapiąc po gęstych włosach. – No dotknij go waćpanno... Zaraz ożyje, jak Armia Krajowa – przybrał marzycielski wzrok.

- Jak tak długo, to chyba już nic mu nie pomoże – Kamila wzdragała się przed dotknięciem, ale nie było wyjścia. Z rozpaczą w oczach, ostrożnie pomasowała oklapłego penisa.

- Na wojnie czasami brakuje nabojów w karabinach, nie wiem która opcja lepsza – zastanowił się, drapiąc po głowie. – Ależ piękne dłonie... Pani jest intelektualistką, ma się rozumieć?

- Jestem nauczycielką, pracuję w liceum – odparła dziewczyna siląc się na uprzejmość. Z trudem przemogła obrzydzenie, ujęła członka mocniej i masowała go. Jej próby nie dawały efektu, penis za nic nie chciał stwardnieć.

- A to będzie problem, bo on do tej pory miał do czynienia tylko z chłopkami a co do szlachetnie urodzonych, to... - podrapał się po głowie.

- To może skorzysta pan z usług innych pań, nieco niżej urodzonych? – zasugerowała Kamila, wciąż masując penisa.

- Dziadek, szybciej tam, bo nas Węgrzy nacisną w tym burdelu! – krzyknął jakiś bardzo młody chłopak zza pleców wiarusa.

- A ty kto...? – odwrócił się Melchior. – A, młody Kucharzewski... Zerknij dzieciaku w prawo, tam twoja babcia... Udaj się w tym kierunku, ona chętnie zajmie się rozbrykanym wnuczkiem – machnął ręką, wzbudzając śmiech i szereg drwin z młodego bohatera w wykonaniu stojących obok kompanów i odwrócił się z powrotem w kierunku Kamili.

- Nie powinien pan obrażać starszych kobiet... - Kamila pokiwała głową z udawanym zdegustowaniem, ale sytuacja lekko ją rozbroiła, nabrała sympatii dla starego wiarusa i zaczęła masować miękkiego penisa trochę szybciej. Wszystko na nic. – A może coś nie tak ze zdrowiem? – zasugerowała w końcu.

- Ktoś wspominał o zdrowiu? – niczym zjawa pojawiła się obok, pani pułkownik Wenera. – A, Melchior! Pokaż mi swoją książeczkę zdrowia!

- Pani... Książeczkę zdrowia zabrali mi za Bieruta i nie oddali już... – wymamrotał stary wiarus.

- Tak nie może być! Wyjdź natychmiast z tej kolejki. Zaprowadzę cię do strefy podwyższonego ryzyka.

- Ale...

- Nie ma żadnego ale! Dawaj natychmiast za mną! – krzyknęła nie znoszącym sprzeciwu tonem.

Wiarus podciągnął spodnie i posłusznie, ze spuszczoną głową udał się w kierunku wskazanym przez panią pułkownik.

Przed Kamilą znów wybuchło lekkie zamieszanie. Najlepiej wykorzystał je sprytny, silny nastolatek. Kamila rozpoznała go bez trudu.

- Dzień dobry pani profesor! – odezwał się pewnym siebie głosem. To Damian, uczeń z jej szkoły, chłopak z klasy maturalnej. – Piękny dzień na śmierć, czyż nie? A może lepszy na seks? – uśmiechnął się, jakby lekko ironicznie.

- Przyszedłeś, abym sprawdziła, czy zrobiłeś zadanie domowe? – usiłowała postawić się Kamila. Poczuła upokorzenie. Wprawdzie Damian, nie był jakimś napalonym dzieciakiem. Przeciwnie był zaradnym, bystrym, inteligentnym uczniem, który lubił toczyć z nią dyskusje na lekcjach, droczyć się na temat znajomości literatury i często doprowadzał klasę do śmiechu a ją samą do bezradności. Ale był jej uczniem. Ta sytuacja przyprawiała ją o ból głowy. Teraz ten nieco wyższy, czarnowłosy chłopak z lekką nadwagą stał nad nią z wyrazem lekko złośliwego triumfu. Kamila czuła, jak jej twarz po raz kolejny przybiera czerwony kolor.

- Ładnie pani wygląda. Jak zwykle zresztą. O co tym razem się pokłócimy? O to jak pisze się nazwę instrumentu, który teraz wyciągam? – perorował, śladem poprzednika rozpinając spodnie.

- Wojna nie jest dla dzieci – próbowała mu dopiec Kamila. „Za jakie grzechy?”, pomyślała. Najpierw dziadek urodzony przed wojną, teraz uczeń z jej szkoły...

- Niech nie będzie pani złośliwa. Wiem, że mnie pani lubi, przecież nigdy nie postawiła mi pani pały... - droczył się w swoim stylu złośliwie z piękną nauczycielką.

- Może podtrzymamy tę tradycję? – zapytała, niechętnie przyjmując ton ucznia.

- Nie chce pani pomóc żołnierzom polskim? Taka z pani patriotka? – zapytał z oburzeniem, ale oczy mu się śmiały. – W razie odmowy zawołam panią pułkownik. To moja ciotka...

- Ktoś mnie wołał? – pani pułkownik znów pojawiła się obok, niczym zjawa. Widocznie była wszędzie. – Damian! Witaj. No paniusiu, weź się do roboty, bo kolejka rośnie... - pogroziła palcem, wlepiając surowy wzrok w Kamilę, po czym zniknęła w tłumie.

- Nie ma pani wyjścia pani profesor – Damian wreszcie uporał się z zamkiem w spodniach, wyjmując nabrzmiałego penisa. Nie był zbyt duży, ale za to dość gruby. – Proszę się nim zająć, jak oryginalnym wydaniem Trenów Kochanowskiego, za które dałaby pani du... Tfu, przepraszam, miałem na myśli, że oddałaby pani wszystko...

- Uhm... - tylko na taki komentarz było stać bezsilną nauczycielkę. Powstrzymując złość i wstyd, ujęła w dłoń penisa swego ucznia. Przez chwilę masowała go dość ostrożnie, jakby bojąc się bliższego kontaktu. Potem nieco bardziej zacisnęła dłoń.

- O tak... Właśnie tak... Ale ja bym w końcu chciał znaleźć się w czymś gorętszym, na przykład w pani ustach...

- Zaraz – sapnęła poniżona Kamila. Nie mogła się przemóc. Świadomość wzięcia w usta penisa swojego ucznia doprowadzała ją do skraju bezsilności. Nie chciała... Nieustannie koncentrowała się na masowaniu go dłonią.

- Dalej, dalej... - zirytował się w końcu Damian. Zbliżył się do swej nauczycielki i żołądź dotknęła jej warg. Przechylił się jeszcze bardziej. – Dalej, weź go do ust! – Kamila nie miała już wyjścia. Zaczerwieniona po same uszy, otwarła usta a niecierpliwy uczeń wsunął członka niemal do samego końca, tak, że nauczycielka poczuła na swojej twarzy jego włosy łonowe – Oooch... - wydostało się z ust Damiana, nie przejmującego się mało intymną otoczką tego wydarzenia.

Bezsilna i poniżona Kamila zamknęła oczy, jakby chciała uciec z tego miejsca, nie brać pod uwagę całej scenerii, tego, że obciąga penisa swojego ucznia na oczach setek ludzi. Zachowywała się biernie, pozwalając by uczeń trzymał ją za głowę i posuwał ją w usta, tak jakby ruchał ją, zdobył na własność. Chciała zatkać uszy, by nie dochodziły do nich jęki zwycięskiego maturzysty traktującego jej usta jak worek na spermę. A ten posuwał ją rytmicznie, trzymając nauczycielkę za głową, bądź głaszcząc ja delikatnie po policzkach. Kamila czuła grubego penisa, wypełniającego jej usta.

- Otwórz oczy pani profesor, patrz na to co robię, zobacz go... - szeptał Damian i mimo panującego wokół rozgardiaszu, szept uderzał w uszy Kamili jak dzwon kościelny. – No otwórz... Ach! – przestraszył się nagle. – Co to było?!

Do uszu wszystkich, doszedł głośny huk. Wszyscy rozejrzeli się trwożliwie.

- To Węgrzy! Już tu są! – zawołał ktoś.

- Dalej, do dzieła!

- Brać się do roboty! – odezwał się ktoś, nie wyjaśniając jaką robotę ma konkretnie na myśli. Czy wojaczkę, czy tę, którą wykonywały dziewczyny.

- Dalej, pani profesor, dalej – niemal błagał rozpaczliwie Damian. Ale Kamila nie zamierzała pomagać. Wciąż była bierna, pozwalając, by uczeń ruchał ją w usta. Ze zdziwieniem poczuła jednak, że penis rozpychający jej usta, nie jest już taki duży. Po kilku sekundach do ich uszu doszedł kolejny huk, głośniejszy niż poprzedni.

- No co jest? – zdenerwował się Damian. Odchylił się, dzięki czemu jego penis wypadł z ust nauczycielki. Kamila otwarła oczy i zrozumiała dlaczego chwilę wcześniej poczuła większy luz. Członek jej ucznia, miękko zwisał.

- O kolego, chyba spanikowałeś – odezwał się, jakiś przypatrujący się akcji starszy wąsacz z wyraźnie zatroskanym spojrzeniem.

- U młody... Dwa strzały i już sraczka? A idźże ty na pole zbierać ziemniaki – dopiekł drugi.

- Oni już tu są! – głośno zareagował faktycznie spanikowany Damian. Zawstydzony podciągnął spodnie.

- Nie umiesz, to się nie baw. Ani w wojnę, ani w dziewczyny – skontrował go wąsacz.

- Zmiataj stąd dzieciaku – machnął dłonią inny poddenerwowany wąsacz. – Ja ci pokaże co to znaczy stać dumnie jak żołnierz na warcie.

- Chwileczkę, ja byłem wcześniej – zaoponował pierwszy wąsacz.

- Spokojnie panowie, bo się podusimy! – rozładował atmosferę trzeci człowiek wchodzący pomiędzy zwaśnioną dwójkę.

- Patrzcie, to Krzysztof Ibisz! – zawołał ktoś z tyłu.

- Tak, to ja. Dzień dobry – przedstawił się przybysz ze swoim naturalnie szczerym uśmiechem. – Może da się osiągnąć consensus?

- No ja byłem pierwszy...

- Spokojnie, to już przerabialiśmy – przerwał zdecydowanym gestem ręki Ibisz. – A najlepszym rozwiązaniem, będzie gdy to ja znajdę się przed wami a wy w tym czasie, będziecie mogli przedyskutować swoją sporną kwestię.

- Ale jak to...?

- Wpuście go. Młody jest, pewnie jeszcze nigdy nie ruchał – stwierdził ktoś z tyłu, wywołując lekki śmiech.

- Niech zatańczy z lokówką! – podjął temat ktoś inny, wywołując jeszcze większy śmiech.

- Jak Ibisz, to niech do tej górniaczki idzie...

- Banda darmozjadów... - mruknął lekko zirytowany celebryta. - Dzień dobry, jest już pani gotowa? – zwrócił się do Kamili.

A ta z rozwartymi oczami wpatrywała się w przybysza. Może to i lepsza opcja od peerelowskiego weterana, czy ucznia z jej szkoły, ale akurat Ibisz? Może i fajne ciało, widać, ze facet dba o siebie, ale przecież on jest taki sztuczny! Nienawidziła tego typu zniewieściałych facetów, którzy spędzają więcej czasu w łazience, niż ona.

- Dzień dobry – odparła wolno. – Nie podobają się panu inne koleżanki?

- No Edyta może, gdyby była dziesięć lat młodsza... - odpowiedział Krzysztof, ściszając ostatnie słowa. – Ale co tam, pani jest dużo ładniejsza – obrzucił Kamilę niezwykle wyrafinowanym komplementem.

- No, ale ja nie jestem Edyta Górniak – starała się bronić Kamila, obserwując stały już widok, czyli stającego przed nią mężczyznę, rozpinającego zamek.

- Ależ, co pani mówi... Edzia jest przereklamowana. A już zdążyłem się dowiedzieć, że jest pani lokalną pięknością pożądaną przez pół miasta, czy się mylę? – puścił oko, przybierając słodki, uwodzący ton.

- To tylko plotki, proszę im nie wierzyć – zaprzeczyła skromnie, aczkolwiek jej ego nieco urosło.

- Wierzę im jak najbardziej. Patrzę na panią i widzę młodą Angelinę Jolie. No, nie taką młodą, taką przed trzydziestką. Angelinę, bez tego sztucznego spojrzenia, Angelinę naturalną, z ostrym, przebijającym duszę wzrokiem. To niesamowite, że na prowincji można znaleźć kogoś takiego! Może zatem pani sama opuści moje spodnie? – zapytał słodko, stając bliziutko Kamili.

Kamila nieporadnie usiłowała opuścić bokserki celebryty. Opóźniała ten moment, ale w końcu penis wyskoczył na wolność. Po raz kolejny poniżona, dotknęła go nie czekając na zachętę właściciela. Coraz bardziej uległa zaczęła go masować a telewizyjny gwiazdor pochylił się, dotykając swoim penisem ust prowincjonalnej Angeliny Jolie, jak sam ją określił.

I w tym momencie kątem oka ujrzała doskonale znaną sobie postać.

- Daniel! – krzyknęła w kierunku przeciskającego się mężczyzny w mundurze oficera.

- Witamy panie poruczniku! – jak zjawa wyrosła obok niego pani pułkownik Wenera. – Rozstąpić się! Młodzi oficerowie, dowódcy batalionów mają pierwszeństwo!

- Pani pułkownik, nie wiem, czy zasłużyłem – lekko uśmiechnął się Daniel.

- Niech pan nie będzie skromny. Mamy dla pana coś specjalnego, proszę tutaj – skierowała chłopaka nieco w lewo. Osłupiała Kamila, ujrzała, że na widok jej męża z poduszki uniosła się słodko uśmiechnięta Rihanna.

- Daniel, tutaj jestem! – Kamila nie wytrzymała i krzyknęła chcąc zwrócić uwagę męża. Udało się, Daniel odwrócił się w stronę żony.

- Kamila, ale wojna, nie? – pokręcił głową. – Ale szybko się skończy, zobaczysz... - urwał, bo Rihanna przykleiła się do niego dość bezpruderyjnie, odwracając jego uwagę od żony.

- Daniel, chodź tutaj, szybko! – zawołała, ale cześć jej słów utonęła w potężnym hałasie, spowodowanym przez kolejny huk dział. Dwukrotnie silniejszy niż pozostałe.

- Oooo – przebiegł pomruk pod balonem.

- Kamila, spotkamy się za chwilę, gdy... – krzyknął Daniel, nie kończąc, gdyż jego usta zostały zaatakowane przez Rihannę. Sekundę później murzynka wróciła do pozycji klęczącej i błyskawicznym ruchem zsunęła spodnie z bioder Daniela. Kamilę zatkało z oburzenia.

- Co za chora suka...! – urwała oszołomiona, bo przerwał jej zniecierpliwiony Ibisz.

- No, panienko, nie czekajmy dłużej, bo nas wojna tu zastanie – zaśmiał się dobrotliwie.

Roztrzęsiona doznaniami z ostatnich sekund Kamila, nie miała sił zaprotestować. Celebryta bez problemu wepchnął jej swego penisa w usta. Kamila niemal tego nie zauważyła. Zachowywała się biernie jak w sytuacji z poprzednikiem, koncentrując swą uwagę w całości na parze znajdującej się kilka metrów obok. Ze zgrozą patrzyła jak Rihanna łapczywie obciąga penisa Danielowi. Lizała, ssała, wypuszczając go z ust, po czym brała go w nie ponownie, przesuwając się ustami po całej długości.

„Co za zdzira...!”, rozpaczliwie pomyślała Kamila. Nie zauważyła nawet, że telewizyjny gwiazdor próbował odwrócić jej głową bardziej w swą stronę, by posuwać ją tak jak wcześniej Damian. Obserwowała tylko parę obok. Cała ta scena wywołała w niej okropną, niesamowitą zazdrość. Serce waliło jej jak szalone, czuła, że nie panuje nad sobą.

- Oh, oh, you’re so good... – mimo hałasu pod balonem, Kamila usłyszała słowa Daniela.

Tego było już za wiele. Ta dziwka przeholowała. Już zamierzała wstać, gdy wokół rozległ się niewiarygodnie potężny huk a w niebo uniósł się wrzask zgromadzonej pod balonem ludności.

Zerwała się gwałtownie znad poduszki. Na dworze szalała potężna burza. O dziwo Daniel, mający z reguły lekki sen, tym razem spał jak zabity.

Przez chwilę skoncentrowała się na uspokojeniu emocji. Na ustach czuła niemal smak różnych, męskich penisów. Dla pewności kilkukrotnie oblizała językiem wargi. Smak zdawał się być normalny.

„O, kurwa...”, przemknęło jej przez głowę. Powtórzyła to słowo trzy razy, wzdychając i wypełniając tym samym w ciągu kilkudziesięciu sekund swoją, osobistą, roczną normę wulgaryzmów. Przez chwilę dochodziła do siebie. Ibisz, Damian, Górniak, Magda, Rihanna... A to bura suka! Gwałtownie odrzuciła kołdrę.

- Ja ci dam „you’re so good”, draniu jeden! – bezgłośnie szepnęła do siebie.

Noc, jak na lato przystało była ciepła. Daniel spał w bokserkach, ona kompletnie naga. Przez chwilę taksowała wzrokiem, dobrze jej znane ciało męża. Skoncentrowała swą uwagę na bokserkach. Na dworze szarzało, zbliżał się ranek, więc i bokserki lekko uwypuklały sprzęt męża.

Nie chciała budzić Daniela. Wiedziała co chce zrobić i co może robić do samego ranka. Dość ostrożnie zsunęła bieliznę z bioder mężczyzny. Przynajmniej na tyle, by dobrać się do jego penisa. Sama ułożyła się tak, by było jej jak najwygodniej. Pochyliła się nad genitaliami męża, chłonąc ich zapach.

Początkowo ostrożnie jeździła palcami po penisie. Nigdy wcześniej nie robiła tego w sytuacji, gdy Daniel spał, więc była ciekawa reakcji. Nic się nie zmieniało. Z biegiem czasu jej dotyk stał się nieco mocniejszy. Delikatnie postarała się rozsunąć uda męża, by bez problemowo podnieść jego członka.

W ciągu tych dobrych kilku lat znajomości, narzeczeństwa i małżeństwa, zdążyła dowiedzieć się, co mąż lubi najbardziej. Więc nie spieszyła się. Zresztą sama z siebie też nie miała takiego zamiaru.

Chciała jednego. Bawić się penisem najdłużej jak to tylko możliwe i doprowadzić go do wytrysku. I wiedziała, że zrobi wszystko, by dopiąć swego. Wszystko inne schodziło na dalszy plan.

Wiedziała, że doprowadzenie męża do orgazmu, ustami, nie było zadaniem łatwym. Uwielbiała pieścić Daniela oralnie i jednocześnie żałowała, że tak rzadko spuszcza się w jej usta.

Wzięła członka delikatnie w dłoń i polizała go na całej długości. Powtórzyła tę czynność wielokrotnie. Wiedziała, że Daniel uwielbiał tę pieszczotę. Na razie nie czuła, by coś specjalnie się zmieniło i penis urósł, ale cierpliwie pracowała nad tym. Wciąż lizała penisa na całej długości. Podniecona snem, nakręcała się coraz bardziej. Sunęła językiem to po wędzidełku, to po drugiej stronie.

Potem zabrała się za żołądź. Też delikatnie, ostrożnie dotykając jej czubkiem języka. Nie chciała budzić Daniela. Jej rozpuszczone włosy okrywały uda i brzuch męża. Swój coraz bardziej przyspieszony oddech kierowała na żołądź. Odniosła wrażenie, że penis staje się coraz twardszy.

Uniosła się nieco ponad śpiącym mężem. Teraz pieściła go swoją dłonią, przesuwając ją z góry na dół i naprzemiennie. Powtarzała to wielokrotnie, sprawdzając, czy penis twardnieje, czy nie. Najlepsze chciała zostawić na koniec, choć jej usta już płonęły, nie mogąc się doczekać kontaktu z penisem. Samej Kamili zrobiło się gorąco, czuła jak jej twarz pokrywa lekki pot. Uparcie masowała członka, hipnotyzując go wzrokiem i patrząc jak za oknem robi się coraz jaśniej.

Zegar pokazał godzinę piątą. Uznała, że czas przystąpić do ostatniej szarży, mogącej zresztą trwać do samego południa. Czuła, że jej starania przynoszą efekty, bo penis stał już niemal normalnie, bez jej pomocy. Rozpalona, pochyliła się ponownie, otwierając usta i zamykając w nich sterczącego członka. O Boże, tak długo na to czekała. Tak długo, by poznać ten smak. Niby tylko kilkadziesiąt minut a wydawało się całą wiecznością.

Wyraźnie traciła kontrolę nad sobą, było już jej obojętne, czy mąż się obudzi, czy nie. Zamykając jego penisa w swych ustach, delektowała się jego smakiem, zapachem, rozmiarem i wszystkimi innymi, możliwymi rzeczami. Jak dobrze czuć go w ustach! Powoli zaczęła przesuwać wargi w dół i w górę. Powoli, choć serce chciało szybciej. Ale jeszcze nie teraz. Wsuwała go głęboko, aż po same gardło, dotykając jednocześnie swym nosem miękkiego podbrzusza śpiącego męża, czując jego włosy łonowe na swej twarzy. Kochała się z nim, choć biorąc pod uwagę okoliczności zdarzenia, można by stwierdzić, że raczej go gwałciła. Ta świadomość podniecała ją dodatkowo.

Jeździła swymi ustami po penisie coraz szybciej. Czuła, że stoi on, jak należy i to dawało jej olbrzymią satysfakcję. Obudziła się w niej nadzieja, że jednak może uda się doprowadzić do tego by penis wystrzelił. Przesuwała swoje usta coraz szybciej, coraz agresywniej. Straciła głowę. Jak to usłyszała w jakimś sprośnym pornosie, waliła swojemu mężowi ustami. Podniecało to ją. Chciała być jak najlepszą kochanką i jak najbardziej wyrafinowaną i wyuzdaną dziwką. Zatraciła się w tej czynności. Poruszała ustami coraz szybciej, tempo stawało się zawrotne, poczuła jak penis napręża się jeszcze bardziej...

Poczuła lekkie drgnięcie leżącego pod nią ciała. Zatrzymała się na moment, ale drgnięcie nie powtórzyło się. Nie zastanawiając się, czy to dobrze, że mąż może się budzić, czy nie, wróciła do przerwanej czynności. Znała się na tej pieszczocie na tyle dobrze, że wiedziała, iż finisz jest blisko. Jeszcze bardziej więc zintensyfikowała swoje działania, czując kolejne drgnięcie ciała męża. Starała się wykonywać wiele czynności naraz. Ciągnęła, ssała, przesuwała swoje usta w ekspresowym tempie, aż w końcu poczuła, że zbliża się ten długo wyczekiwany moment. Jeszcze cztery ruchy, jeszcze trzy, dwa, jeden... Ciało męża drgnęło dużo mocniej, niż poprzednio i penis wystrzelił białym nasieniem. Kamila nie poprzestała na masowaniu. Jeszcze przez chwilę, w rytm jęków rozbudzonego już Daniela, przesuwała tym razem swą dłoń po jego penisie, spijając jego spermę, bacząc by nie uronić ani kropelki, ani mililitra. Tak bardzo pragnęła poczuć jej smak i teraz oblizywała wargi, odrywając wreszcie przyciężką głowę od podbrzusza i patrząc w zaskoczone oczy obudzonego Daniela. Ten widok był jeszcze piękniejszy, niż to co przeżyła przed chwilą. A przy tym niesamowicie sympatyczny. Wybuchnęła cichym śmiechem.

- Co cię napadło? – odezwał się w końcu Daniel.

Kamila przysunęła się bliżej, przytulając się do męża i patrząc mu w oczy.

- Jak powiem, że wkurzyła mnie Rihanna, to pewnie i tak nie zrozumiesz, więc może lepiej nie pytaj...?

22,650
9.78/10
Dodaj do ulubionych
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 9.78/10 (43 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Z tej serii

Komentarze (7)

Falanga JONS · Autor · 16 sierpnia 2013

0
0

Foxm, może i ciężko liczyć na jakikolwiek powiew świeżości, ale jak widać wciąż są tysiące wejść i ludzie, chcący to czytać. Dlatego, dopóki chce mi się pisać (przyznaję, to już prawie koniec, może z dwie-trzy historyjki i finał, ale jeszcze chwila) i dopóki są czytający, to publikuję.

To nie boisko piłkarskie, nie ma tu milionów telewidzów, by stosować się do rady, o tym, kiedy zejść ze sceny.

Coś nowego niby się pisze. Niby, bo mam pięć rozpoczętych serii i żadnego ukończonego (choćby jednego) opowiadania. Dlatego nie jest to takie proste. Widocznie jednak kiepski ze mnie pisarz a przy życiu trzyma mnie tylko jedna "królowa".

Myślałem, że koncepcja tego utworu daje wyraźnie do zrozumienia, jak "poważnie" należy potraktować Rihanne, Ibisza i prawnuka Stefana Batorego, którego pradziad rzekomo uciekał przed Iwanem IV, chowając gdzieś jakieś skarby🙂

Pozdro.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Maje · 16 sierpnia 2013

0
0

no, no, pomysł fajny, początek mnie rozbawił i było by super ale nie opuszczała mnie myśl co by było gdyby zamiast Kamili była tam inna bohaterka? Z innym charakterem? Bo Kamila przecież przedstawiona była w poprzedniej serii inaczej... Postawiłam więc ocenę jakby była to seria zupełnie inna. Bo autor zapomniał chyba że najlepiej zostawić czytelnikowi pewne pole wyobraźni, niedopowiedzenie. Pod względem fabuły powiew świeżości, szkoda tylko że biedna Kamila nie może już przejść na emeryturę.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

GreatLover · 19 sierpnia 2013

0
0

"Zaraz ożyje, jak Armia Krajowa" 😀 Genialne! Daję 10!

xD xD xD

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Monika · 22 sierpnia 2013

0
0

A dla mnie głównym bohaterem jest Daniel. Jak tylko słyszę to imię to buzia mi się uśmiecha 🙂 Lubie bardzo twoje opowiadania. 🙂

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Matti · 26 sierpnia 2013

0
0

Ujmę to w ten sposób. Kamila stała się częścią mnie jak i chyba każdego fana tego cyklu. To jest tak jak ze słynnymi w "naszym świecie" Przygodami Roberta. Większość nie chce rozstawać się z Kamilą, bo stała się powodem dla,którego odwiedzamy ten portal. W gorszej czy lepszej formie ja chcę, żeby Kamila "nie umarła".
Pozdrawiam.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

OOn · 14 października 2013

0
0

Na początku mysle sobie "wtf co on wogole pisze" ,dopiero w polowie snu zrozumialem ze to sen. Bardzo fajnie ukazales to jak sny potrafią byc nieracjonalne i dziwne . ode mnie 10 😀

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

MarySue · 7 listopada 2013

0
0

Niezłe sny ma twoja Kamila 😀

Cóż, panie Falangisto, chybaś mnie pan przekonał że nie warto odkładać pióra do szuflady, i nawet najdziwaczniejsze pomysły można przekuć w zgrabne opowiadanie.

Dałabym ósemkę, ale żeś mnie pan zainspirował i do pisania pogonił nieświadomie, to dam dziewięć 🙂

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Opowiadania o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.