Kamila niewolnica (VIII). Nago nad jeziorem

30 kwietnia 2012

Opowiadanie z serii:
Kamila niewolnica

43 min

Dochodziła siedemnasta. Upał w autokarze dawał się we znaki, ale Kamila pocieszała się, że to tylko jeszcze kilka minut i zobaczy końcowy przystanek. Niestety była to dzisiaj jedyna rzecz, która dawała jej jakąkolwiek ulgę. Właśnie zaczął się lipiec. Przed chwilą ukończyła pierwszy rok pedagogiki a więc kontynuowała krok ku samodzielnemu życiu. Normalnie cieszyłaby się z w pełni zasłużonych wakacji, ale była jedna rzecz, która sprawiała, że wierciła się na siedzeniu z najwyższym niepokojem. W zasadzie jedna rzecz wynikająca z drugiej, mającej swe korzenie w niezbyt odległej przeszłości. Chodziło oczywiście o ostatnią wspólną imprezę, w październiku ubiegłego roku, kiedy to pozwoliła by czterech niepełnoletnich chłopaków urządziło sobie gang bang z nią w roli głównej. Złączyła nerwowo gołe nogi na wspomnienie tamtego wydarzenia i oblała się rumieńcem. Jak zwykle po fakcie, była na siebie zła za swoją uległość, chociaż podczas samej imprezy było jej przyjemnie a nawet w pewien sposób rozkosznie, szczególnie gdy Mateusz kochał się z nią jak ze swoją panią a z kolei Adrian rżnął bezceremonialnie jak dziwkę. Nie, dość tych wspomnień. Ale co będzie dziś? Przecież wtedy, później, gdy wyszli już wszyscy włącznie z Wiktorią, Daniel zapewnił ją o tym, że nie będzie już więcej tego typu imprez. Ale jednoznacznie przyznał, że być może chciałby oddać ją na własność każdemu z tych chłopaków jednego wybranego przez nich dnia podczas przyszłych wakacji. Powiedział to w formie przypuszczającej, wahał się, ale kto tam przeniknie jego umysł? Zaskakiwał ją często swoimi pomysłami i niczego nie była pewna. W każdym razie kolejne miesiące minęły spokojnie, to znaczy bez obecności małolatów w ich życiu. Byli tylko sami dla siebie i Kamili bardzo to odpowiadało.

No i teraz nadeszły te wakacje a ona jechała do swojej ciotki na wieś, bo znów prosiła ją o to matka. Wszystko mogło wyglądać fajnie, gdyby nie to, że o planowanym przyjeździe Kamili dowiedział się jej kuzyn Bartek. I dziś rano po śniadaniu odebrała od niego telefon.

- Cześć kuzynka – usłyszała jego śmiały i roześmiany głos – Słyszałem, że wpadniesz dziś do nas.

- Tak, mam przyjechać do ciotki – Kamili od początku zapaliła się ostrzegawcza lampka.

- Fajnie, porozrabiamy trochę – zachichotał w swoim stylu.

- Nie wiem jak długo będę – ostrożnie próbowała go zniechęcić Kamila – Pewnie załatwię to co trzeba i wrócę.

- Oj, nie gadaj, dawno się nie widzieliśmy, przecież nie przyjedziesz na dziesięć minut.

- Może być, że właśnie na tyle przyjadę – starała się nadać swojemu głosowi szorstki ton i nie bardzo wiedząc w jaki inny sposób może się wymigać.

- Nie wypuszczę cię tak szybko. Może pogramy sobie w piłkę, może obejrzymy jakiś filmik?

- Nie umiem grać a filmy mnie nudzą – odparła niechętnie.

- Znajdzie się jakiś ciekawy film do obejrzenia, zobaczysz – wyczuła lekko kpiący ton – Poza tym, zawsze możemy iść nad jezioro.

- Nigdzie nie idę, nie będę brała stroju – ucięła krótko Kamila. Nie doceniła jednak kuzyna.

- Kamila, wiesz, bo jednak chciałbym żebyś spełniła moją prośbę.

- Jaką prośbę?

- Otóż Daniel mi kiedyś coś powiedział, to znaczy na coś pozwolił – kluczył, osaczając ją ostrożnie a Kamila poczuła gęsią skórkę na plecach – No i chciałem teraz wykorzystać to pozwolenie – czekał aż Kamila się odezwie i zastanawiał się, czy rozumie aluzję.

- Na co pozwolenie? – zapytała z bijącym sercem dziewczyna

- Jest gorąco. Skoro ostatnio wracałaś od nas bez majtek, to chciałbym, żebyś dzisiaj przyjechała do nas bez nich. I bez stanika też – wypalił szybko, po chwilowym kluczeniu i naprowadzeniu na temat.

- Jesteś normalny? – zdenerwowała się kuzynka – Mam chodzić publicznie bez bielizny?

- A czy wtedy ci to przeszkadzało?

- Wtedy było inaczej, nie miałam wyjścia – tłumaczyła się zdenerwowana, sama nie wiedząc czemu to robi.

- Podoba mi się, jak się tłumaczysz – zakpił lekko, rozchichotany urwis – Więc uznajmy, że teraz też nie masz wyjścia.

- Teraz mam wyjście. Za to nie mam ochoty, by paradować po mieście i twojej wiosce bez majtek na sobie.

- Oj, bo jeszcze Daniel się obrazi na ciebie – prowokował ją lekko

- A co ma Daniel do tego? – nie zrozumiała a raczej nie chciała zrozumieć tego co zasugerował Bartek.

- Przecież nie musisz zakładać jakiejś mini. Wystarczy, że będziesz mieć na sobie krótkie spodenki i już będzie fajnie – usłyszała, jak jego głos mu lekko zadrżał. Nie spodobało się to jej, ale czuła się dość bezradnie.

- Nie mam żadnych spodenek teraz – oponowała nieprzekonującym tonem.

- Nie ściemniaj, jakieś na pewno masz. Więc ustalmy, że przyjeżdżasz do mnie w krótkich spodenkach i koszulce. Bez majtek i stanika. A teraz kończę, bo mi karta padnie – rozłączył się, zanim Kamila zdołała cokolwiek powiedzieć.

Do czego to doszło, by jej małoletni kuzyn wydawał polecenia i to jeszcze takiego charakteru? Imię Daniela wymienione w rozmowie, zdecydowało o tym, że ze złością, ale jednak zastosowała się do tej prośby. No i teraz siedziała w autobusie ubrana w sportowym stylu, czyli w dość obcisłe, białe jak śnieg, bardzo krótkie spodenki i równie białą koszulkę z jakimś odpowiednim napisem, umieszczonym na takiej wysokości, że tuszował brak stanika. Całości dopełniały czarno-białe buty sportowe. Wiedziała jak wygląda. Wiedziała jakie robi wrażenie na chłopakach, którzy mijali ją w mieście na ulicy. Przeszywali ją wzrokiem. Ona jednak nie czuła się jak jakaś adorowana piękność, tylko jak wyuzdana dziwka. "Jak dziwka. Powtórz jeszcze raz, jak dziwka wypełniająca życzenia swojego klienta, którym był w tym przypadku zaledwie szesnastoletni, jej własny kuzyn", myślała gorączkowo. Boże, ten Daniel kompletnie zwariował. Od razu przyszło jej do głowy, że pozostali uczestnicy tego pamiętnego wieczoru, również mają zielone światło od Daniela. Czuła jak zimny pot oblewa jej ciało a serce przyspiesza tempo.

Wiedziała, że Adriana nie ma w mieście. Jego talent rozwinął się gwałtownie i w tej chwili przebywał, w którymś z klubów na Wybrzeżu, przygotowując się do nowego sezonu, w nowych barwach, na dużo wyższym poziomie. I dobrze, nad morzem znajdzie sobie nowe dziwki do ruchania. Właśnie. Nowe dziwki. Jak to słowo często przychodzi jej do głowy. Czuła jak jej humor pogarsza się z każdą sekundą. W fatalnym stanie wysiadła z autobusu, gdy ten wjechał na właściwy przystanek.

Wyszła i przez chwilę zamarzyło się jej, by wsiąść z powrotem i mieć wszystko gdzieś. Potrzebowała dobrej minuty, może dwóch, by się ogarnąć i ruszyć w dół drogi. Na szczęście pustej, zresztą stało tu niewiele domostw, poprzecinanych łąkami, polami. Podczas nieco ponad kilometrowego marszu napotkała tylko dwie osoby. Starą, krzywo patrząca babę i młodego, niezbyt ładnie wyglądającego chłopaka, pewnie w wieku Bartka, którego z kolei spojrzenie mówiło coś innego. Ominęła go obojętnie, zebrała się w sobie, uniosła głowę do góry i nieco przyspieszyła kroku. Szła dumnie wyprostowana a jej oczy wyrażały pewność siebie. Dobra, nie będzie tak źle. Przecież nietypowa prośba Bartka nie musi oznaczać niczego skrajnego. A jakby chciał jej zajrzeć pod koszulkę, czy pomyśleć o czymś więcej, to znajdzie jakiś sposób, by go zniechęcić.

Tylko, że jeszcze nie wiedziała jaki.

- No jesteś – powitała ją ciotka Teresa – Myślałam, że przyjedziesz trochę wcześniej.

- Miałam coś do załatwienia – skłamała gładko, nie mogąc przecież zdradzić jakiego rodzaju obawy opóźniły jej przybycie.

- Trochę szkoda, będziesz wracać pod wieczór – Teresa spojrzała dość dwuznacznie na ubiór siostrzenicy.

- No właśnie nie wiem, chciałam załatwić to co trzeba i wrócić do domu – zaczęła ostrożnie, ale nie miała szans na wysłuchanie.

- Chyba żartujesz. Przyjedziesz raz na rok... - spojrzała z zawodem ciotka i Kamila wiedziała, że nie odmówi temu co powie za chwilę – Zostań trochę, zjemy coś, pogadamy, przeglądniemy te książki dla Alicji, zresztą część jest jeszcze u Malinowskich, skoczycie do nich z Bartkiem.

Kamila z niechęcią usłyszała, że zostanie sam na sam z kuzynem, ale nie miała wyjścia. Nie mogła odmówić ciotce. Zrezygnowana udała się do mieszkania Teresy.

Najpierw przez niemal godzinę plotkowały o różnych sprawach a potem kolejne kilkadziesiąt minut zajęło im przeglądanie książek potrzebnych Alicji. Szczęśliwie Kamila przez cały czas przebywała w towarzystwie ciotki. Bartek oczywiście przywitał się z kuzynką i kręcił się wokół, ale nie mógł wymyślić niczego ciekawego. Zresztą poza pierwszym spojrzeniem, którym obrzucił Kamilę w chwili gdy się spotkali w domu, spojrzeniem, wyglądającym tak, jakby cieszył się z żartu jaki zrobił kuzynce, zachowywał się normalnie. W miarę upływu czasu obawy Kamili zaczęły zanikać.

Wreszcie w okolicach 18.30, Teresa wysłała ich do sąsiadów. Mieszkali oni w domu położonym najbliżej jeziora. Przez całą drogę Bartek zachowywał się swobodnie, dość luźno. Swoimi mniej, lub bardziej głupimi odzywkami uśpił czujność dziewczyny.

Wizyta u sąsiadów trwała nieco ponad minutę. Bartek załadował kilka książek do dużej torby, którą niósł ze sobą i Kamila z ulgą pomyślała, że niedługo wróci do domu. Nie wzięła pod uwagę, że Bartek miał inne plany.

- Chodź pójdziemy tą drogą – wskazał na niknącą między drzewami ścieżkę.

- Dlaczego tą a nie normalnie?

- Przejdziemy koło jeziora. Odległość niewiele większa a muszę przejść po plaży, bo coś muszę znaleźć.

- Co takiego?

- Piłkę – objaśnił. Graliśmy dzisiaj trochę tu z chłopakami i później zapomnieliśmy wziąć. Może razem pogramy? – zwrócił się z uśmiechem do kuzynki.

- Nie umiem, mówiłam przecież.

- Jak można nie umieć – wyśmiał ją kpiąco, wchodząc na ścieżkę – Cóż w tym takiego skomplikowanego?

- A wiesz kolego co to onomatopeja? Albo parafraza? – Kamila odpłaciła pięknym za nadobne.

- Ale to nie to samo. Tu kopniesz piłkę i leci. Albo podbijesz raz i tak podbijasz do stu. A nie wkuwanie jakichś durnych regułek i innych definicji.

- To jest to samo. Jeden umie to a drugi coś innego.

- Dobra – machnął ręką, przebijając się przez gałęzie – Jak dzisiaj nie podbijesz piłki przynajmniej dziesięć razy bez upadku na ziemię, nie wracasz do domu – zagroził.

Kamila zaśmiała się po raz pierwszy tego dnia. Bartek uznał to za dobry omen. Nikt nie wiedział jak dużo kosztowało go zachowanie spokoju przez cały dzień. Czekał tyle godzin na przyjazd kuzynki i jej widok doprowadził go niemal zawału, na szczęście potrafił skrzętnie ukryć emocje. Kamila w swoim bardzo skąpym białym ubraniu i czyściutkich sportowych butach wyglądała bosko. Jej, wprawdzie niezbyt opalone, wręcz jasne, szczupłe, zgrabne łydki i nieco bardziej rozbudowane uda, które szczególnie przy wyprostowaniu nogi uwypuklały delikatnie mięśnie, działały na niego jak płachta na byka. Wprawdzie osobiście preferował bardziej opalone dziewczyny o ciemnej karnacji, ale te nogi odznaczały się taką gładkością, że mogły być reklamą fotoszopa w wersji na żywo. Nie był w stanie przekonać się, czy Kamila spełniła jego ni to polecenie, ni prośbę i przyjechała faktycznie bez bielizny, ale ta myśl doprowadzała go do gorączki.

Wiedział, że musi to sprawdzić. Zdawał sobie sprawę, że wydawanie poleceń i powoływanie się na Daniela może tu nie zadziałać. A nawet jakby, to zepsułoby to całą sytuację, cały ten smaczek. Nie, zrobi to inaczej. Zrobi to tak, by wiedziała kto tu rządzi a kto jest uległą niewolnicą. Na samą myśl o tym, że może zniewolić taką boginię poczuł silny wzwód. To, że była jego kuzynką przestało mieć znaczenie. Dobrze, że idzie przodem, bo Kamila mogłaby coś dostrzec. Do jeziora jest jeszcze trzysta metrów, trzeba się uspokoić.

Piłka leżała pod krzaczkami. Bartek pomyślał, że to powinno uspokoić Kamilę. Choć w sumie to, czy była uspokojona, czy nie, nie miało już większego znaczenia. Ale zawsze lepsza milsza atmosfera, niż mniej miła.

- Bierz piłkę i idziemy – powiedziała Kamila.

- Gdzie ci się spieszy? Pokopmy sobie trochę, usiądziemy i dopiero wtedy... - to mówiąc kopnął futbolówkę w kierunku kuzynki.

- Oj, no spieszy mi się trochę. Późno się robi, wolę wrócić do domu w dzień a nie w ciemnościach – starała się odkopnąć piłkę, co wyszło jej dość niezgrabnie.

- E, cienka jesteś. Popatrz jak to się robi – to mówiąc, nie biorąc piłki w rękę, zaczął podbijać ją prawą nogą. Kiedy doszedł do trzydziestu, pozwolił jej upaść – Teraz ty, spróbuj – znów kopnął w jej stronę.

- Nie umiem, przecież mówię – wyjaśniała cierpliwie. Posłusznie jednak wzięła piłkę w rękę i opuściła ją w dół, starając się wykonać kilka podbić, co oczywiście jej się nie udało. Bartek patrzył jak zahipnotyzowany. Wyglądała w tym momencie niezwykle słodko, uroczo, bajecznie i chłopak nagle zawstydził się, że za chwilę będzie musiał dopuścić się niecnych czynów wobec niej.

- Próbuj dalej, spróbuj jeszcze kilka razy– zachęcał ją. Kamila zawzięła się i postanowiła za punkt honoru podbić więcej niż chociaż pięć razy. Zapomniała całkowicie o nieprzyjemnych uczuciach i skoncentrowała na piłce. Bartek już całkowicie otwarcie mógł skupić się na jej ruszającym się ciele. Widok napinających się mięśni jej ud, widok tak seksownie ubranej piękności ganiającej za piłką doprowadził go do niesamowitego podniecenia. Wiedział, że już nie przeciągnie tego dłużej.

- Dobra, choć usiądziemy – zarządził, wykorzystując fakt, że piłka po ostatniej, nieudanej próbie poleciała kilkanaście metrów dalej.

- Ale tu nie ma gdzie usiąść. Sam piach i trawa. Ubrudzę się – zaoponowała kuzynka.

- Jestem na to przygotowany – mówiąc to, Bartek wyjął ze swej torby koc i w mgnieniu oka rozłożył go pod krzaczkami.

- Mieliśmy wracać do domu, wiesz, że się spieszę – zwróciła się z lekką pretensją w głosie Kamila, ale usiadła blisko kuzyna.

- No spokojnie... - zawiesił się i przystąpił do ataku – Wiesz, że mamy do zrobienia jedną rzecz.

- Jaką rzecz? – odparła nie przeczuwając niczego złego.

- Miałaś spełnić pewną moją prośbę – rzucił jakby od niechcenia.

- No i co w związku z tym? – drgnęła lekko dziewczyna.

- No, to, że muszę się upewnić, czy zrobiłaś to, czy nie.

- Upewnić? Co masz na myśli? – Kamila szukała w myślach jakiegoś wyjścia.

- Nie zgrywaj się. Przecież wiesz, co mam na myśli. Powinnaś zdjąć koszulkę... No a potem...

- Bartek – starała się zachować spokojny i stanowczy ton patrząc mu w oczy – Nie będę się rozbierać przed tobą.

- A dlaczego nie? Nie ma innego sposobu, by się upewnić, czy zrobiłaś to, czy nie.

- A czy to takie ważne? – broniła się dziewczyna.

- Tak. Chciałem cię zobaczyć bez... To znaczy, chciałem byś przyjechała nie mając na sobie majtek i wiesz...- przerwał, czując jak głos więźnie mu w gardle.

- Nigdy nie widziałeś nagiej dziewczyny? – próbowała mu dopiec Kamila nie przeczuwając, że kuzyn za sekundę obróci to przeciwko niej.

- Widziałem. Przynajmniej raz widziałem – uśmiechnął się w swoim stylu a Kamila poczuła jak się momentalnie czerwieni na twarzy.

- Raz zdarzyło się coś, co nie powinno mieć miejsca – strasznie zmieszana starała się rzeczowo wyjaśnić swój punkt widzenia, ale nagle zrozumiała, że ma problem ze składnym wyrażaniem się.

- Przecież jesteśmy rodziną, nagość to normalna rzecz – próbował naiwnie przekonywać.

- Tak? Swoją matkę też podglądasz?

- Matka to co innego.

- Naprawdę? A dlaczego? Bo ma prawie pięćdziesiątkę? A dwudziestoletnia kuzynka, jeszcze niezła dupa, to już się nadaje do oglądania nago?

- Nie jesteś niezłą dupą – stwierdził poważnie – Niezła dupa to jest może Doda. Ty jesteś piękna – zaszarżował odważnie.

- Och, dziękuję ci bardzo – wzruszyła ramionami Kamila.

- Nie ma sprawy – zripostował Bartek – Więc ściągnij tą koszulkę, ile mam prosić?

- Niczego nie ściągnę – odparła siląc się na stanowczość – Zresztą, jak? Gdzie? Tutaj, na widoku?

- Przecież tu nikogo nie ma – odparł zgodnie z prawdą, zataczając ręką koło – Ludzie siedzą w domach, na drugim brzegu masz jakąś parę, ale to jest trzysta metrów, widzą nas tak samo jak my ich. Jak małe robaki.

- A jak mają lornetki? – upierała się trochę bezsensownie dziewczyna.

- No, od razu teleskop wzięli ze sobą na plażę – wybuchnął swoim krótkim śmieszkiem Bartek.

- Nigdy nic nie wiesz.

- Kamila, nie wyszukuj problemów na siłę – Bartek coraz mocniej podniecał się tym nagabywaniem.

- Nie wyszukuję. Nie będę się tutaj rozbierać. I nigdzie indziej – dodała po sekundzie.

- Rozbierz się, zobaczę, że nie masz bielizny i tyle... Proszę cię ostatni raz po dobroci.

- Po dobroci? A jak nie, to co mi zrobisz? – bardziej z zainteresowaniem, niż z przestrachem zapytała kuzynka.

- Nie sądzę byś chciała się przekonywać – odparł Tomek. Wyjął z kieszeni telefon i zaczął coś w nim grzebać.

Kamila biła się z myślami. Nie lubiła sporów, kłótni, ale przecież nie będzie się rozbierać na życzenie. Może dałoby się to jakoś rozwiązać polubownie? Unieść koszulkę, pokazać mu gołe plecy? Obawiała się, że to jednak nie wystarczyłoby kuzynowi. A pokazywać gołego tyłka nie miała zamiaru.

- Co tam robisz z tym telefonem? – usiłowała zmienić temat widząc skupionego Bartka wpatrującego się w wyświetlacz, nie wiedząc, że właśnie tym pytaniem wbija sobie gwóźdź do trumny.

- Oglądam filmik.

- Obejrzysz później. Teraz wracajmy do domu.

- Ale to specjalny filmik. I bardzo interesujący.

- I musisz go obejrzeć właśnie teraz?

- Myślę, że sama obejrzysz go z ciekawością – odparł z lekkim uśmieszkiem Bartek.

- A dlaczego tak uważasz?

- Bo to filmik erotyczny i to bardzo fajny – wysilił się na uśmiech.

- Nie interesują mnie takie filmy.

- Jestem pewny, że i tobie się ten spodoba. No chodź tu i zobacz sama – zachęcił ją ruchem głowy.

Kamila nieufnie przesunęła się w jego stronę. Co on kombinował? Bo nie ulegało wątpliwości, że oglądanie filmu erotycznego w tej sytuacji, to jakiś kruczek. Z lekkim niepokojem zerknęła w wyświetlacz komórki.

Potrzebowała kilku sekund by domyślić się co naprawdę ogląda. Obraz w telefonie, siłą rzeczy był niewielki a dodatkowo akcja działa się w pewnym oddaleniu. Wreszcie zrozumiała, że ogląda nagą dziewczynę leżącą na stole i posuwaną przez jakiegoś niewysokiego, chyba dość młodego chłopaka. Tak wręcz dzieciaka. A ten stół, te ściany, ten pokój... Jeszcze raz ta dziewczyna, ten chłopak i kilku innych w tle. Poczuła jak krew mrozi się w jej żyłach a serce podchodzi do gardła.

- Skąd ty to masz? – jęknęła z lękiem – Od Daniela?

- Tak. Miał kamery w pokoju. Myślałem, że wiesz, że nagrał tamten wieczór – odparł ostrożnym tonem.

- Drań – jęknęła tym razem ze złością. Oczywiście, że wiedziała, ze to nagrał, bo powiedział jej o tym. Ale nigdy nie oglądała tego filmiku i nie spodziewała się, że Daniel przekaże kopię innym. Kto jeszcze to miał? Tomek, Mateusz, Adrian też? Mieli to na swoich dyskach? I pokazywali kolegom ze szkoły, z osiedla? Myślała, że zaraz zwariuje.

- Tylko ja to mam, oni nie – Bartek w minimalnym stopniu uspokoił kuzynkę.

- Całe szczęście. O ile to prawda – mruknęła Kamila. Bała się spojrzeć w oczy kuzyna.

- No właśnie. A przecież mogę im to wysłać. I nie tylko im.

- Po co? – nie popisała się refleksem Kamila – Daniel by cię zabił.

- Naprawdę? A jeśli Danielowi jutro przyszedłby do głowy pomysł, by wysłać filmik także tamtym? Wiesz, że to możliwe tak samo jak to, że tego nie zrobi – odpowiedział a Kamila wiedziała, że ma rację.

- No i po co chcesz im wysłać? – zapytała powtórnie.

- Nie chcę. Tak tylko powiedziałem. Jak zrobisz to czego chcę, to nie wyślę.

- To czego chcesz? Mam się rozebrać? – Kamila przestraszyła się na poważnie, czując, że tym razem Bartek ma poważne atuty.

- Teraz już nie tylko. Wszystko w swoim czasie – odważnie przejmował inicjatywę Bartek czując, ze szala przechyliła się znacząco na jego stronę.

-Nie tylko? To czego jeszcze byś chciał? – to już przekraczało granice jej skłonności do pertraktowania.

- Wszystko w swoim czasie – powtórzył kuzyn – Rozbierzesz się, wykąpiemy się, podotykamy, takie tam...

- Chyba nie myślisz, że dam ci się przelecieć? Jeśli tak, to jesteś w grubym błędzie – próbowała się bronić z lekką rozpaczą.

- Przed chwilą też byłem pewnie w grubym błędzie i byłaś pewna, że się nie rozbierzesz – uśmiechnął się ni to sympatycznie, ni to złośliwie.

- Nie prześlesz im niczego. Nie odważysz się – próbowała wpłynąć na niego Kamila.

- Im? Tylko im? Oni pochwalą się swoim kolegom, ich koledzy swoim, zobaczą to wszyscy. Wrzuci się link na YouTube, czy inną wrzutę, szybko zrobi się kilka tysięcy wejść...

- Tam kasują takie filmy.

- Owszem, kasują, ale najpierw muszą go znaleźć a zajmie im to parę godzin. Do tego czasu pół miasta zobaczy – z maską fałszywego spokoju wykładał swoje racje.

- Przestań, nie zrobisz tego. To byłoby świństwo – rzuciła na niego wściekłe spojrzenie.

- Tak? Prosiłem po dobroci, nie chciałaś. Jak chciałaś tak masz. A moje wymagania rosną.

- Nie zrobisz tego – zaryzykowała – Idę stąd.

- Zrobię – siląc się na spokój odpowiedział Bartek – Sama mnie do tego zmuszasz – próbował zrzucić odpowiedzialność na kuzynkę – Ciekawe co by było, gdybyś chciała wrócić po studiach do liceum, jako nauczycielka... Ten śmieszny dyrek pewnie przyjąłby cię bardzo gorąco – zaśmiał się kpiarsko.

Kamila bezsilnie wzruszyła ramionami. Tu ją miał. Za dużo mogła stracić. To prawda, całe miasto mogło to zobaczyć. A przynajmniej spora grupa kolegów Tomka i Mateusza. Taki film rozpowszechnił by się bardzo szybko, nie miała co do tego złudzeń. Tak, ten mały urwis miał w ręku same asy.

Zadrżała tak z frustracji jak i z bezsilności. Powoli do niej docierało, że znów będzie zmuszona rozebrać się do naga. Spojrzała na Bartka. Jego oczy oprócz pożądania błyszczały także wyrazem triumfu. Bezradność doprowadziła ją niemal do rozpaczy. Znów zostanie sprowadzona do roli niewolnicy jakiegoś napalonego samca. W zasadzie samczyka, młodego napalonego szesnastolatka. Dzieciaka. Strasznie ją to poniżało. I bała się tego, bo wiedziała już z autopsji, do czego może doprowadzić ją maksymalne zawstydzenie i poniżenie. Rozebrać się może, cóż, kuzyn i tak widział już ją nago. Ale jeśli będzie chciał czegoś więcej? Nie ma ochoty na nic więcej.

- Co mam zrobić? – zapytała posępnie.

- Fajnie, że pytasz. Wiesz, kto tu rządzi – uśmiechnął się triumfalnie – I ustalmy zasady na najbliższą godzinę. Będziesz się zwracać do mnie per "panie".

- Nie odbija ci za bardzo? – zapytała bardziej zdziwiona, niż rozzłoszczona.

- Nie mów tak. Przez godzinę będę twoim właścicielem. Już nim jestem.

- Dobrze – wzruszyła bezradnie ramionami.

- Dobrze...?

- Dobrze mój panie – poprawiła się dość oschle.

- No to dobrze. A więc zdejmij koszulkę – jego głos załamał się przy końcu wypowiadanego zdania. To jest ten moment. Wygrał i teraz miał odebrać najcudowniejszą nagrodę jaką mógł sobie wyobrazić.

Kamila zamknęła oczy i przez chwilę stała bez ruchu, szukając rozpaczliwie jakiegoś wyjścia z sytuacji. Nie znalazła żadnego. Zrezygnowana odwróciła się twarzą do jeziora a tyłem do Bartka. Drżącymi dłońmi ujęła brzegi swojej koszulki i uniosła ją w górę. Umysł protestował, spowalniał ruchy, ale wiedziała, że musi ją zdjąć. Wyciągnęła ręce ku górze i koszulkę przeszła przez jej głowę. Delikatnie złożyła ją i położyła tuż obok siebie na kocu. Skrzyżowała ręce na swoim niewielkim biuście i tak trwała w bezruchu i niepewności.

- Dobrze, teraz odwróć się – usłyszała za sobą zduszony głos Bartka.

- Przecież widzisz, że nie mam stanika.

- Chcę zobaczyć od przodu, że nie masz - skazana na bezradność Kamila z oporem odwróciła się w stronę wciąż siedzącego kuzyna.

Bartek z łomoczącym w jego piersi sercem patrzył na jasne, ale niesamowicie piękne ciało kuzynki. Jej ciemne oczy patrzące na niego z powagą a także pewną bezsilnością i wstydem doprowadzały go do szaleństwa. Czarne włosy opadające lekko na ramiona wspaniale kontrastowały z jej jasną skórą.

- A teraz rozłóż ręce.

- Po co? Przecież widzisz, że nie mam. Spełniłam życzenie – broniła się Kamila.

- Masz spełnić więcej, już to ustaliliśmy – jego głos stawał się nieco agresywniejszy.

- No i co ci to da, że rozłożę?

- Chcę zobaczyć twoje cycki – wypalił prosto z mostu.

- Nie bądź chamski. Już je widziałeś – upierała się.

- Zapomniałaś, że ja tu jestem twoim panem?

- Bartek, zapominasz się – starała się przywrócić go do rzeczywistości ostrzejszym tonem.

- Dobra, dobra – wycofał się, nie chcąc przedłużać kłótni, bo przecież i tak wiedział, że zobaczy coś więcej – teraz zdejmij spodenki.

- Bartek – usiłowała na niego wpłynąć jakoś – Nie przeginaj. Widzisz, że nie mam stanika, zapewniam cię, że majtek też nie mam.

- Ale ja chcę to zobaczyć – rozgorączkowany wstał, czując, że każda część jego ciała pulsuje. Kamila rzuciła okiem na jego spodenki. Zauważyła delikatną wypukłość. No tak, mogła się tego spodziewać. Zadrżała na ten widok.

- Nie jesteś taki zboczony, żeby rozbierać swoją kuzynkę publicznie, prawda? – rozpaczliwie szukała argumentów, jakby zapominając co się stało ponad pół roku wcześniej.

- Dość tego – zbliżył się do niej na odległość kilkudziesięciu centymetrów – Rozbieraj się, albo ja to zrobię za ciebie.

Spojrzała w rozszerzone oczy kuzyna i wiedziała, że dalsze próby nie mają sensu. Odwróciła się znów. Opuściła ręce i chwyciła za spodenki.

- Czekaj, jeszcze nie – powstrzymał ją drżącym z emocji głosem Bartek – Najpierw buty.

Uporała się z butami w ciągu minuty, przedłużając moment zdjęcia spodenek, jakby liczyła na cud. Ale cud nie nastąpił. Ponownie sięgnęła dłonią do spodenek. Świadomość, że za nią stoi napalony kuzyn i za chwilę zobaczy jej nagi tyłek, sprawiła, że poczuła się straszliwie poniżona. Z silnie bijącym sercem, opornie zsuwała spodenki. Przedłużała ten moment, jakby naiwnie licząc, że kuzyn się rozmyśli. Ale nic takiego nie mogło się stać. Westchnęła z rozpaczą i opuściła spodenki, po czym pochyliła się lekko, wypinając tyłek w kierunku chłopaka i uniosła po kolei stopy rzucając ostatnią część garderoby na koc. Strasznie zawstydzona zamykała oczy i otwierała je trwożliwie lustrując najbliższe sąsiedztwo. Na szczęście wkoło nie było żywej duszy.

- Już? – Zapytała zwracając lekko głowę w kierunku kuzyna – Wystarczy? Mogę się ubrać?

- Tak szybko? Nie, to dopiero początek – usłyszała naładowany emocjami głos.

- Jaki początek? Początek czego?

- Muszę zobaczyć cię od przodu a potem... Zobaczysz – odparł krótko i przyglądał się rozszerzonym wzrokiem jej nagim, niezwykle gładkim pośladkom. Serce biło mu jak szalone. Delikatnie, tak aby nie przestraszyć kuzynki zdjął z siebie koszulkę. Potem natychmiast zrzucił z siebie buty a na końcu spodenki. Pozostał w samych bokserkach i zbliżył się do Kamili na odległość kilku centymetrów. Do dziewczyny dotarły tak odgłosy jakichś ruchów, jak i jego oddech. Pomimo tego, że temperatura niewiele odbiegała od trzydziestu stopni, Kamila poczuła chłodny dreszcz przechodzący po jej ciele.

- Co robisz? – zapytała ostrożnie.

- Teraz odbiorę drugą część – odparł chrapliwie, nie ukrywając emocji.

- Bartek, jak mnie dotkniesz dostaniesz w twarz – ostrzegła go kuzynka.

- Dobrze, wtedy będziesz musiała się odwrócić i zobaczę twoje cycki i jeszcze coś więcej – zakpił ze zwycięskim uśmieszkiem.

- Przeginasz...

- Zapomniałaś jak miałaś się do mnie zwracać?

- Ciebie naprawdę pogięło – Bartek czekał na taki pretekst. Rozwarł palce prawej dłoni i przyłożył z całej siły w nagi pośladek kuzynki. Z jej ust wydobył się krótki ni to jęk, ni to okrzyk.

- Więc jak? – uprzedził ewentualny atak słowny Kamili.

- Nie dotykaj mnie – jęknęła i w tej chwili na drugim pośladku wylądowała druga dłoń Bartka. Tym razem jednak nie wycofał jej, ściskając jej tyłek, gdy prawą ręką objął ją w talii i przycisnął do siebie.

- Posłuchaj – wyszeptał drżącym, podnieconym tonem – Jestem twoim właścicielem, takie ustaliliśmy zasady. I wiesz jak masz się do mnie zwracać. Na początku chciałem cię tylko rozebrać – skłamał lekko – ale swoim zachowaniem zasłużyłaś na karę. Teraz będę cię dotykał, wszędzie tam gdzie będę chciał. Jeżeli będziesz stawiać opór i nie uznasz mojej władzy na tobą, to będę zwiększał wymiar kary. Mam na myśli to co mogę zrobić ci teraz a także filmik, który mogę wysłać gdziekolwiek, jeśli nie będziesz wykonywać moich poleceń. A teraz połóż się na kocu.

Oszołomiona Kamila nie była w stanie zaprotestować. Z walącym sercem posłusznie ułożyła się na kocu. Nie było już sensu zasłaniać piersi. Swoje dłonie ulokowała na wzgórku, nogi trzymając mocno ściśnięte. Wzrok skierowała na twarz kuzyna, twarz, która nie śmiała się luzacko jak zazwyczaj, tylko wyrażała wręcz obłęd. Kamila przestraszyła się nie na żarty.

- Rozłóż nogi – rozkazał drżącym głosem.

- Co zamierzasz...?

- Rozłóż nogi, zdejmij dłonie i pamiętaj co powiedziałem przed chwilą – powtórzył bardziej zdecydowanie.

- Dobrze... - wyszeptała Kamila czując się totalnie zniewolona. Czuła, że to wszystko nie dzieje się naprawdę, ze to jakiś sen. Zamknęła oczy, rozchyliła lekko usta, nerwowym ruchem przesunęła dłonie na brzuch odsłaniając swoje łono a na koniec, uniosła nieco wyżej kolana i rozsunęła je, odsłaniając swój najbardziej intymny punkt ciała, zdając sobie sprawę, że wygląda teraz jak kochanka czekająca na to, aż jej władca wedrze się w głąb do samego końca. Zaczerwieniła się i silny dreszcz przeszył jej ciało, nie była w stanie nad tym zapanować. Zawstydziła się nie wiedząc jak to odbierze Bartek. Otwarła oczy i spojrzała na niego. Jego drgające usta mówiły jej wszystko. Jego rozszerzone oczy penetrowały jej cipeczkę tak silnie, że poczuła się faktycznie gwałcona. Zobaczyła jak zdecydowanym ruchem, błyskawicznie ściąga z siebie bokserki. Jej wzrok przyciągnął jego naprężony, młodzieńczy penis. Stał silnie. Jego właściciel ukląkł przed nią a potem rozchylił jej nogi jeszcze bardziej i ulokował się między nimi. Już nie zaniepokojona a wręcz przerażona Kamila drżała na całym ciele. Co się stanie dalej? Czy będzie chciał ją zgwałcić?

Bartek nie kontrolował się niemal kompletnie. Zanurzył się między rozłożonymi udami kuzynki, poczuł dotyk jej ciała, jej zapach... Przed oczami miał wszystkie jej tajemnice, które ona ukazywała mu posłusznie. Przed chwilą oglądał jej cipeczkę i łono zarośnięte niewielkim paseczkiem. Teraz patrzył na jej piersi z odległości kilku centymetrów. Jej również rozszerzone oczy, rozchylone usta, sprawiły, ze odleciał. Upajał się swoją władzą, dominacją. Miał ją na wyłączność i mógł z nią robić wszystko. No, prawie wszystko.... Nie czekał z pieszczotami. Zachłannie przesuwał swoją lewą rękę po całym jej ciele, od ramion, po kolana. Dotyk jej cudownych, wręcz idealnych ud rozpalał go nieziemsko. Prawą dłoń położył na piersi dziewczyny. Masował ją, dotykał jej sutków, po czym bezceremonialnie ścisnął go mocno. Jęk Kamili podziałał na niego jak płachta na byka. Natychmiast przyssał się do drugiego sutka swoimi ustami. Lizał go, całował, obejmował ustami, pociągał w górę, lekko szarpał. W końcu uznał, że czas na coś jeszcze fajniejszego. Odsunął się trochę od niej, mając ją całą przed sobą.

- Unieś nogi wyżej – zakomenderował.

- Bartek, nie rób tego... - Kamila z obawą w głosie, ale posłusznie uniosła nogi w górę. Jego oczom okazała się jej cipeczka bez żadnych osłon. Czuł jak kręci mu się w głowie.

- Nie zrobię – obiecał – Jeśli mnie poprosisz o to. Dużo ładniej.

- Proszę mój panie, nie rób mi niczego złego – z wysiłkiem spełniła polecenie Kamila.

- Dobrze, połóż mi zatem nogi na moich ramionach – rozkazał a kuzynka niepewnie, lecz posłusznie wykonała polecenie. Bartek pocałował ją w łydki i znów położył na niej. Ich usta znalazły się blisko siebie. Bartek zaczął gorączkowo całować jej twarz. Wsunął lewą rękę pod jej głowę, prawą błądził po jej ciele i w tym momencie zaczął wykonywać ruchy jakby ją faktycznie posuwał, chociaż jego penis pozostawał na wolności. Ta pozycja, w której Kamila była kompletnie zdana na niego i cała sytuacja, sprawiły, że czuł się jeszcze bardziej podniecony niż na imprezie. Wtedy było trochę inaczej, Kamila była po alkoholu, przed nim ostro zerżnął ją Adrian i dziewczyna słabo kontaktowała. A teraz. Teraz miał ją dla siebie, była zdana tylko na jego władzę. Jeszcze tylko czegoś mu brakowało.

- Podoba ci się prawda? Chcę usłyszeć twoje jęki – i Kamila posłusznie zaczęła wydawać z siebie ciche odgłosy. Bartek symulował posuwanie jeszcze bardziej zapamiętale. Widok płynącej na kocu, pod jego ciałem dziewczyny i ciche a później nawet nieco głośniejsze jęki Kamili, spowodowane jego jeszcze silniejszymi ruchami doprowadziły go do szaleństwa. Czuł się jakby ruchał ją naprawdę. Czuł jak niewiele brakuje mu do spełnienia, ale wiedział, że w tej pozycji nie osiągnie tego. Jeszcze przez chwilę symulował sex z Kamilą, oszołomiony wsłuchując się w jej jęki a potem zatrzymał się, zszedł z niej i położył bokiem.

- Weź go w rękę – poinstruował podnieconym do granic głosem a gdy Kamila bez większego oporu spełniła polecenie, dodał – Masuj go, zaprowadź mnie... Zrób mi dobrze.

Dotyk dłoni Kamili masującej jego penisa sprawiał mu iście nieziemskie odczucia. Czuł jak się zbliża do finiszu, ale chciał jeszcze większych doznań. Swoją dłonią powędrował w kierunku jej krocza. Masował przez moment jej wzgórek a potem zsunął dłoń jeszcze niżej. Końcami palców dotarł do jej warg sromowych. Na tym poprzestał, gdyż w tej pozycji nie był w stanie wedrzeć się głębiej. Trudno, jeszcze to sobie wynagrodzi, teraz czuł, że musi się spuścić, bo nie wytrzyma. Kamila czując zbliżający się wytrysk zwolniła tempo, obawiając się, że zaleje jej ciało. Bartek wyczuł to i uznał, że sam musi doprowadzić się do końca. Wziął członka w swoją dłoń. Kilka ruchów wystarczyło. Dotykając drugą ręką jej cipeczki doprowadził się do eksplozji. Poczuł jak oczy mu się rozszerzają a mięśnie napinają do granic. Wystrzelił na brzuch dziewczyny, ale intensywnie masował penisa dalej, aż kolejny wystrzał trafił na jej piersi. Kamila wzdrygnęła się, ale nie wycofała. Bartek z każdą sekundą zwalniał tempo upajając się widokiem swojej spermy na intymnych częściach ciała swojej pięknej kuzynki. Czuł jak oboje drżą na całym ciele. Zamknął na chwilę oczy. A potem otworzył. Kamila z przymkniętymi powiekami, leżała na kocu oddychając ciężko. Patrzył na jej ciało, położył swoja dłoń na jej łonie. Kuzynka drgnęła.

- Chodź do wody – powiedział – Obmyjemy się z tego wszystkiego.

- Ja muszę zaraz wracać do domu, późno jest – zaprotestowała słabo.

-Cóż, możesz pojechać z moją spermą na wierzchu – popisał się standardowo złośliwością.

- No dobra, ale co z ubraniami?

- Zostaną tu, to jakieś dwadzieścia metrów, będziemy mieli je na oku.

- A jak ktoś weźmie? – zapytała nieufnie, rozglądając się wokół.

- Nikogo tu nie ma i nikt już nie przyjdzie o tej porze – uspokoił ją przynajmniej w jakimś stopniu i Kamila uznała, że ma rację. Wciąż drżąc lekko, wstała i nieco wstydliwie przygarbiona ruszyła w kierunku wody. Za nią podążył Bartek bezwstydnie gapiąc się na pośladki Kamili.

Kamila drżącym krokiem niemal wbiegła do jeziorka, kryjąc się wstydliwie w wodzie przed wzrokiem kuzyna. Faktycznie wokół nikogo nie było, nawet parka po drugiej stronie brzegu zmyła się gdzieś. Woda ochłodziła przyjemnie jej ciało, ale wnętrze pozostawało rozpalone. Bartek chyba tego nie zauważył. Na szczęście. Potwierdziło się to co wcześniej mówił jej Daniel. Poniżenie, totalne zniewolenie sprawiało, że dla dominującego mężczyzny, była w stanie zrobić rzeczy, jakie chwile przedtem nie przyszłyby jej do głowy. Już nie patrzyła na kuzyna ze złością. Cały ten seans odmienił ją i wiedziała, że gdyby Bartek zdecydował się włożyć penisa w jej cipeczkę, nie byłaby w stanie wykonać żadnego gestu sprzeciwu. Nie zrobił tego. Z jednej strony na szczęście, z drugiej, szkoda. Wiedziała, że gdy ochłonie, to będzie się cieszyć, ze wygrała ta pierwsza opcja. Ale teraz... Poczuła kuzyna za sobą i jego dłonie obejmujące ją w talii. Świadomie, czy nie, przylgnęła do niego swoim ciałem. Czuła jak jej plecy opierają się o jego klatkę, czuła jego ciepły oddech na swoim karku, jego zwiotczałego penisa na swoich pośladkach. Znów zaczęła lekko drżeć. Zamknęła oczy. Jego dłonie znów wędrowały po całym jej ciele, biodrach, plecach, udach. Momentami przesuwał na brzuch przytulając ją w ten sposób do siebie a potem sięgał wyżej, masując jej piersi.

Bartkowi nie nudził mu się ten dotyk i cała zabawa przeciągała się w nieskończoność. . Ale Kamila nagle zebrała się w sobie i uznała, że za dużo tego.

- Dość już – i nie czekając na reakcję kuzyna, wybiegła z wody. Ten niespiesznie podążył za nią, chcąc wyłapać jeszcze ostatnie widoki jej nagiego ciała. W ciągu tych kilkunastu minut spędzonych w wodzie, znów krew zaczęła mu się gotować i chętnie spróbowałby raz jeszcze czegoś fajnego, ale coś go blokowało. Stał i patrzył tylko jak kuzynka pospiesznie wkłada spodenki, koszulkę i buty. Nie widząc innego wyjścia poszedł w jej ślady.

Pożegnanie wypadło niezbyt gorąco. Wciąż oszołomiona Kamila sama nie wiedziała kiedy znalazła się na przystanku, wsiadła w PKS i wróciła do domu. Wciąż drżącymi dłońmi otworzyła drzwi i jak burza wpadła do pokoju.

- I hear voices in my head! Niggaz that’s live, niggaz that’s dead! – bujał się Daniel w rytm nowo odkrytego kawałka Blaq Poet.

- Może byś posłuchał mojego głosu – wyrzuciła z siebie Kamila.

- A co się stało? – zaniepokoił się lekko, widząc rozemocjonowaną ukochaną.

- No posłuchaj – streściła mu przebieg całego dnia – I co ty na to? – zapytała po zakończeniu?

- Hm... - chrząknął – Naprawdę nie masz na sobie niczego, oprócz tego co widzę?

- A tylko to cię interesuje? – zirytowała się.

- Chcesz mi powiedzieć – wysunął w jej stronę oskarżycielskim gestem palec – że jeździsz sobie po Polsce bez stanika, bez majteczek a ja nic o tym nie wiem? No... To wymaga szerszej dyskusji, rozprawy i surowej kary.

- O! A jakaż to karę zaordynuje mi szanowny pan właściciel? - zadrwiła

- No na przykład szanowny pan najpierw sprawdzi, czy strój służebnicy jest zgodny z jej wersją zeznań... - Daniel obrzucił krytycznym spojrzeniem biurko.

- A wypchaj się. Nic z tych rzeczy – zbuntowała się Kamila, składając ręce na wysokości biustu i przyjmując wyczekującą postawę

- Zobaczymy – Daniel wzruszył beztrosko ramionami i błyskawicznie chwycił za spodenki Kamili, ściągając je na sam dół, zanim dziewczyna zdołała zareagować...

- Przestań! – bezskutecznie próbowała go powstrzymać – Mało co jeden napaleniec mnie nie zgwałcił, teraz drugi?

- Tak to już zawsze jest, że jak młodzi piłkarze spieprzą akcję to potem stare repy muszą ratować sytuację – uśmiechnął się zawadiacko chwytając dziewczynę za pośladki, unosząc ją i sadzając bezceremonialnie na biurku.

- Co ty nie powiesz. A może... - urwała, bo Daniel błyskawicznie przykleił się swoimi ustami do jej. Tylko przez chwilę stawiała opór. Potem zatonęła w ich smaku czując gęsią skórkę przechodzącą przez jej ciało. W końcu Daniel oderwał się od niej.

- A teraz ręce do góry, bo strzelam – uprzedził lekko chrapliwym tonem. Głos i jego zniewalające spojrzenie sprawiły, że Kamila ani myślała o sprzeciwie. Posłusznie wykonała rozkaz i po dwóch sekundach jej jedynym elementem ubrania zostały tylko buty. Znów zbliżył się do jej twarzy, całując ją namiętnie w usta.

- Podobała ci się ta historia nad jeziorem? – zapytał lekko łamiącym się z podniecenia głosem.

- Nie... – westchnęła jękliwie Kamila.

- Nie kłam – uderzył lekko dłonią w jej łono a Kamila drgnęła i jęknęła.

- No dobra, trochę tak...

- Tylko trochę? – zapytał masując swoimi palcami jej łono, zbliżając się niebezpiecznie do łechtaczki.

- Teraz podoba mi się bardziej...

- Chcę wiedzieć, co czułaś tam – popchnął ją lekko do przodu, tak, że oparła się na łokciach a on nachylił się nieco – Tak długo jak będziesz opowiadać, tak długo będę ci robił dobrze – to mówiąc złożył namiętny pocałunek na jej łonie. A potem rozłożył jej nogi jeszcze szerzej i Kamila poczuła przyspieszony, gorący oddech swojego chłopaka na cipeczce. Poczuła jak wilgotnieje w błyskawicznym tempie.

- Och... - jęknęła, czując jak jej ciało zaczyna żyć własnym życiem. – Czułam niepokój... Strach. A potem podniecenie... Rozpaliło mnie to trochę... - starała się ostrożnie dobierać słowa, co nie przychodziło jej łatwo - Żałowałam, że nie ma tam Ciebie, żebyś zrobił, to co teraz... - położyła dłoń na swoim wzgórku wzmacniając tym samym doznania wywoływane językiem Daniela i po sekundzie poczuła, że nie jest w stanie skupić się na mówieniu. Daniel kontynuował swe dzieło jeszcze przez chwilę a potem odsunął się i błyskawicznym ruchem rozpiął swe spodnie.

- I którego penisa chciałaś poczuć w sobie? – przyciągnął ją do siebie i jego członek znalazł się o centymetr od wilgotnej, rozgrzanej cipeczki. Ten widok nie pozwalał na dłuższe obserwacje. Daniel nie czekając ani sekundy zaczął wprowadzać go do wnętrza dziewczyny. Spojrzał w jej rozszerzające się oczy.

- Twojego, to oczywiste – z trudem wydobyła z siebie głos. – Tylko ciebie chcę czuć w sobie – zapewniła go żarliwie.

- A teraz chcesz wolniej, spokojniej, czy szybko i ostro? – zapytał poruszając się w niej średnim tempem.

- Chcę tak, jak ty chcesz. Zrób to, jak pragniesz... Zrób ze mną wszystko... - jęknęła po raz kolejny, czując wypełniającego ją gorącego penisa przesuwającego się w górę i w dół.

- Chcę być w tobie jak najdłużej, choć przy takiej królewnie jest to raczej niemożliwe... - wysapał przyspieszając nieco tempo

- Ooch... - jęknęła Kamila czując coraz mocniejsze doznania tak fizyczne jak i duchowe, rozumiejąc co Daniel chciał przekazać poprzez to co powiedział.

- Chcę się kochać z tobą, jak ze swoją przyszłą żoną... – rozpędzał się Daniel, czując jak jego słowa rozgrzewają dziewczynę do granic wytrzymałości. Zamilkł na chwilę skupiając się bardziej na obrzuceniu pożądliwym spojrzeniem ciała ujeżdżanej przez niego Kamili.

- Nie żartuj... - jęknęła głośno Kamila czując jak mięśnie zaczynają się mocno napinać.

- Zaciśnij swoje uda na mnie, mocno – nakazał, czując, że dziewczyna jest bliżej niż on. Kamila posłusznie wypełniła polecenie. Daniel poczuł się uwięziony i zaczął ją posuwać dużo szybciej, przesuwając swe dłonie po piersiach dziewczyny. Jego ruchy doprowadziły dziewczynę do wydawania z siebie coraz głośniejszych jęków.

- Głęboko... – wysapała z jękiem Kamila. Daniel nie do końca zrozumiał, czy to zachwyt, czy skarga.

- Kochanie, nawet taka dziewica jak Jula chce głębiej za każdym razem – odparł załamującym się głosem i rżnął dalej swą dziewczynę w coraz bardziej ekspresowym tempie, wchodząc w nią całą długością swojego penisa i wypełniając ją do samego końca.

- Juuuuż... - jego ruchy jak i słowa doprowadziły ją na skraj szaleństwa. Niemal wbiła swe łokcie w biurko i szeroko otwarła oczy, czując jak napinają się wszystkie mięśnie jej ciała. Ostatni ułamek świadomości pozwolił jej na zaobserwowanie tego samego zjawiska u Daniela. Widok napiętych mięśni i nabrzmiałych żył na silnych rękach grzmocącego ją z furią chłopaka podniecił ją do granic. Zamknęła oczy i poczuła jak oboje odlatują w kosmos. Wiedziała, że za nic nie chce wracać do rzeczywistości.

100,534
9.83/10
Dodaj do ulubionych
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 9.83/10 (64 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Z tej serii

Komentarze (16)

Falanga JONS · Autor · 30 kwietnia 2012

0
-1
Jak zwykle kilka słów od siebie.
Na 90% to ostatnia na cześć serii "Kamila niewolnica". Jak już pisałem gdzieś wcześniej, myślę nad nowa serią, ale wszystko jest jak na razie w powijakach. Tym samym ewentualnych fanów moich opowiadań (jeżeli tacy są) proszę o cierpliwość. Myślę, że prędzej, czy później (niestety z naciskiem na to drugie), ukaże się coś nowego.
Jeszcze jedna sprawa. Nigdy nie publikowałem opowiadań w celu zbierania dziesiątek i innych pochwał (choć są to oczywiście bardzo miłe rzeczy). Jednak w związku z celowym wystawianiem "jedynek" seriami, przez bliżej niezidentyfikowane osoby, chciałbym poprosić, abyście wystawili swoje oceny (nie namawiam do dziesiątek, wystawiajcie oceny zgodnie ze swoim sumieniem) temu jak i moim poprzednim opowiadaniom.
Jak już pisałem nie kieruje mną żaden narcyzm, tylko chęć utarcia nosa zakompleksionym szkodnikom. Sytuacja, w której jedno z moich ostatnich opowiadań zajmuje 4 miejsce na liście najwyżej ocenianych a potem w ciągu kilkudziesięciu minut otrzymuje trzy "jedynki" (tak, liczyć umiem, przeliczać średnią ocen na wartość całkowitą również), jest tylko jednym z nielicznych przykładów.
Osobiście dziękuję za wszystkie oceny, głosy, komentarze, także te negatywne, o ile ktoś swoją negatywną ocenę potrafił uzasadnić. Sprawiliście przyjemność mi i mam nadzieję, że ja swoim pisaniem sprawiłem także pewną przyjemność wam🙂.
Głosujcie zgodnie ze swoim sumieniem i uzbrójcie się w cierpliwość. Nowe opowiadanie kiedyś w końcu się ukaże🙂.
Pozdrawiam.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Incroy · 1 maja 2012

0
0
Bardzo mi się podoba każde z opowiadań tej serii.
Czekam niecierpliwie na kolejną część. 😀

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Vas · 1 maja 2012

0
0
Jak zwykle 10/10. Twoje opowiadania są najlepsze. Nie przejmuj się hejterami wstawiającymi jedynki, tacy ludzie po prostu są. Po prostu pisz dalej. Z niecierpliwością czekam na kolejne opowiadanie

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Twister · 1 maja 2012

0
0
Te jedynki dostałeś od zawistnych autorów opowiadań które spadły na niższe miejsca w rankingu.

Przyznam że to ostanie jakoś najsłabiej ci wyszło moim zdaniem.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

BaPE · 2 maja 2012

0
0
Myślę, że te niskie oceny, o których piszesz nie mają nic wspólnego z treścią czy wartością Twoich opowiadań. Podoba mi się, jak tworzysz sytuację, jak zaskakujesz niespodziankami, masz bogate (i subtelne) słownictwo - szkoda czasu na przejmowanie się zawistnikami! Pisz proszę, pisz! Robisz to świetnie!

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Sima · 2 maja 2012

0
0
Wspaniałe opowiadanie. Ode mnie 10.

Tylko w jednym momęcie zamiast Bartka wstawiłeś Tomka 😀

A co do tych jedynek, to chamskie że ludzie których opowiadania zajmują niskie pozycje zaniżają średnią.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

ArinStreal · 3 maja 2012

0
0
Świetne opowiadanie.

Zawszę chciałam mieć władczego faceta. Niestety mój ja na złość taki nie jest.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

jjj · 5 maja 2012

0
0
A mi się właśnie niepodoba bo całe te opowiadanie zeszło na psy.
Kamila jest zwykłą dziwką a 16 letni smarkacz robi z nią co chce.
Ja odrazu ( na początku ) wyrwałabym temu draniowi telefon i wrzuciła do wody ... byłoby po wszystkich ale nie bo kur** kamila nawet nie umie się obronić przed napastliwym mąłolatem ... Wiem , wiem to ma być opowiadanie erotyczne a bez ruchania to niebyłoby to ale mnie opowiadanie poprostu zdenerwowało ...

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

ma · 5 maja 2012

0
0
kamila to kamila, ile razy robi sie rzeczy wbrew sobie albo ktorych sie zaluje i nie chodzi mi tylko o seks, ale te opowiadania niejednokrotnie burza moje szerokopojete poczucie sprawiedliwosci i moze o to chodzi...

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

marta · 5 maja 2012

0
0
Wkurzylo mnie troche zdanie o julii.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Snow White · 10 maja 2012

0
0
a o co chodzi z tą julą? Może przeoczyłam coś w tekście..😉 Oświecicie mnie?😀

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Falanga JONS · Autor · 10 maja 2012

0
0
Snow - ostatnie dziesieć linijek.
Mika - poszedł mail.
Reszta - dziękuję za komentarze i oceny. W tym momencie kurtyna opada, ale ja jeszcze wrócę i to w niezbyt odległym terminie🙂.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Snow White · 10 maja 2012

0
0
no tak, to ogarnęłam... ale..hmm kto to jest jula?😛

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Snow White · 16 maja 2012

0
0
http://www.pokatne.pl/forum/viewthread.php?thread_id=376
Falanga JONS, rzucisz okiem?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

The Moon · 15 lipca 2012

0
0
Nuuu, szacuneczek, bardzo dobre, lekkie.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Molenda · 23 maja 2013

0
0
no tak, nie często czyta się takie opowiadania, może nie do końca w moim guście ale obiektywnie podobało mi się

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.