Matczyna opieka

4 listopada 2026

10 min

Poniższe opowiadanie zawiera wyjątkowo kontrowersyjne sceny!

Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!

Chciałam dobrze, ale mleko się rozlało

Mój dwudziestoletni syn, Piotrek, przewrócił się na hulajnodze. Znacie go z wcześniejszych opowiadań. Przeciwność mnie – nieśmiały, mało zaradny. Synek mamusi. Strasznie poobcierał dłonie, łokcie, w bandażach od końców palców po ramiona. Z informacją o wypadku zadzwonił do mnie najlepszy przyjaciel Piotrka Maks. O przygodach z Maksem też przeczytacie we wcześniejszych opowiadaniach.

Zwolniłam się z pracy, cała we łzach pojechałam do szpitala. Na miejscu ulga – nic poważnego się nie stało. Zabrałam go do domu. Oszczędziłam połajanek, sam już sobie zadał pokutę za bezmyślną brawurę. Położyłam go u siebie w sypialni. Uznałam, że będzie mu wygodniej w dużym łóżku i będę go tu miała blisko – przecież zapowiada się długi okres rehabilitacji, kiedy nie będzie samodzielny.

– Przykro mi, będziesz zdany na usługi mamusi, synku. W twoim wieku powinna o ciebie dbać narzeczona. Ale ty zamiast zadbać o dziewczynę, tracisz czas z Maksem i innymi na Playstation. Zachowujesz się, jakbyś nadal chodził do podstawówki, a nie na studia.

– Mamo, daj spokój. Już bardziej nie może mi być wstyd. A co do opieki – nie mogłem wymarzyć sobie piękniejszej!

– Jeśli sądzisz, że tanimi komplementami unikniesz kary po zdjęciu bandaży – bardzo się mylisz.

Robiło się późno. W całym zamieszaniu nie zadbałam o kolację. Nakarmiłam syna w łóżku wczorajszą szarlotką i podałam mu sok przez słomkę. Nie był w stanie trzymać szklanki w dłoniach.

– Odpoczywaj, idę pod prysznic.

Dopiero zakładając koszulkę nocną zdałam sobie sprawę z pułapki, w jakiej się oboje znaleźliśmy. Mój ledwo co dorosły syn leży z unieruchomionymi ramionami w moim chwilowo (mąż Marek na konferencji w Niemczech) eks-małżeńskim łożu, a ja paraduję przed nim w kusej, jedwabnej koszulce powyżej kolan z głębokim dekoltem. Fakt, że cienki materiał piżamki unosiły wysoko moje wydatne piersi nie pomagał, by ująć to delikatnie.

Za wszelką cenę starałam się nie spojrzeć synowi w oczy, wmasowując krem w poszczególne partie jędrnego mimo 45. roku życia ciała. Jeśli czytaliście wcześniejsze opowiadana, wiecie, że Piotrek, a szczególnie jego przyjaciele – nie byli obojętni na moje kształty.

– Gdybyś nie był takim głuptasem, nie musiałbyś kłaść się ze swoją starą matką do jednego łóżka – prowokowałam.

– Mamo, doskonale wiesz, że wszyscy moi koledzy dziko mi tej sytuacji pozazdroszczą. Jesteś najwspanialszą kobietą na świecie!

– Żebyś umiał tak jeździć na hulajnodze, jak słodzisz – stęknęłam, pochylając się nad nim, by poprawić mu poduszkę.

Kątem oka zauważyłam, że zamarł ze wzrokiem łapczywie utkwionym w głąb dekoltu. Cóż, natura nie pożałowała mi w tym temacie. Każda z moich „poduszek” śmiało mogła równać się rozmiarem z głową chłopaka. Na dodatek w przeciwieństwie do prawdziwych poduszek – moje nadal były twarde, bezlitośnie sterczące.

– Mamo, muszę się wysikać!

– Jasne, synku, pomogę ci.

– Nie, nie!!! Ja sam!

– Niby jak to zamierzasz zrobić? Oba ramiona, nie wyłączając dłoni, masz w bandażach. Nie wygłupiaj się, nie musimy przed sobą udawać. Wiesz, że potrafię sobie poradzić z młodym mężczyzną – postanowiłam się nad synem trochę popastwić.

Nagłe pragnienie ukrycia się w łazience po bliskim kontakcie wzrokowym z moim dekoltem kazało mi powątpiewać w deklaracje co do potrzeb fizjologicznych.

– Tak, mamo, ciągle mam przed oczami, jak sobie radzisz nawet z dwoma na raz.  Błagam nie przypominaj mi, jak się wypinałaś przed Maksem, Robertem i jak spłaciłaś nasz dług! Radykalnie pogarszasz sytuację.

– Może mam cię jeszcze przepraszać, gałganie?! A co do Maksa, to może wolisz, żeby on ci teraz podcierał tyłek?

Piotrek zwiesił głowę wobec takiego argumentu i pozwolił mi sobie pomóc wstać z łóżka. Podciągnęłam syna z łóżka. Zakręciło mu się w głowie i już miał oprzeć się ręką o szafkę nocną, ale pociągnęłam go szybko ku sobie. Dzięki temu Piotrek uniknął kontaktu poranionej kończyny z meblem, ale ja poczułam na podbrzuszu twardy dowód tego, że wypadek nie pozbawił go szans na ojcostwo.

– Na pewno chodzi o sikanie? – spojrzałam mu filuternie w oczy.

Dla bezpieczeństwa podtrzymywałam go blisko. Starałam się odsunąć podbrzusze od napiętego penisa, ale kończyło się to dociśnięciem się piersiami do jego klatki piersiowej. Twarz Piotrka była czerwona jak piwonia: 

– Mamo, muszę natychmiast do łazienki!

Próbował zamknąć za sobą drzwi, ale kontakt ręki z klamką zakończył się jękiem bólu. Zapomniałam natychmiast o złośliwostkach i rzuciłam się na pomoc. Przytuliłam Piotrka mocno na progu łazienki, obawiając się, że upadnie. Czując na sobie ponownie ciepło moich piersi, podniósł wzrok do góry – jakby szukał ratunku w niebie. Twardy bolec wyrastający mu spomiędzy nóg znowu uderzył mnie – tym razem w okolice mostka. W tym samym momencie poczułam muśnięcie jego zabandażowanej dłoni na pośladku.

“Na pewno przypadek” – pomyślałam.

Doprowadziłam go niemal siłą do sedesu. Nachyliłam się, żeby opuścić w dół spodnie jego piżamy, klęknęłam przy jego kostkach, spojrzałam w górę i moim oczom ukazał się sztywny jak pal kutas mojego syna. Oczy rozszerzyły mi się z wrażenia. Po chwili bezdechu wypuściłam z ust nagromadzone w płucach powietrze. Ciepły podmuch, który nieopatrznie wypuściłam wprost w główkę penisa, spowodował pulsowanie męskiego instrumentu.

Na twarzy Piotrka również odmalowało się napięcie, na skroniach pulsowały żyłki krwi. Patrzył na mnie z góry wzrokiem obłąkanego człowieka. Czułam jak przesuwa po mnie mnie wzrok: rozrzucone za ramione czarne włosy, atrakcyjna mimo swoich lat twarz,  lekko rozchylone, mięsiste usta, niemal trącające czubek penisa i niżej szeroki dekolt koszulki nocnej, szczelnie wypełniony piersiami jego własnej matki.

Postanowiłam wstać z kolan, ale w tym momencie poczułam na twarzy uderzenie gorącej, młodzieńczej spermy. Odruchowo złapałam dłonią członek mojego syna, by skierować go w inną stronę. Ale nie zdążyłam i drugi strzał gorącej cieczy wylądował mi na czole i we włosach. Zacisnęłam odruchowo powieki, czując obce ciało w okolicach oczu. Ręka, wyciągnięta po aparat Piotrka, trafiła w próżnię. Chłopak musiał zrobić kroku do tyłu.

Piotrek wydał z siebie głębokie jęknięcie ni to przerażenia, ni to rozkoszy. Wybuchnął kolejnym spazmem. Poczułam krople jego spermy na cyckach. Musiał mieć nie lada spektakl. Czarnowłosa dojrzała kobieta, klęcząca przed nim na kafelkach łazienki z twarzą oblepioną męskim nasieniem, sklejonymi włosami i cięknącymi po piersiach strużkach spermy.

Mimo szoku, w jakim się znalazłam, przez myśl mi przemknęło, że nigdy jeszcze nie doprowadziłam mężczyzny do orgazmu bez jednego chociażby dotyku. I to do jakiego orgazmu! Miałam wrażenie, jakby to koń się na mnie spuścił. Scena rodem z filmu dla dorosłych z kategorii MILF, oral, z połykiem. Przez dłuższy czas nie byłam jednak w stanie nic powiedzieć na swoją obroną. Potok spermy mojego syna oślepił mnie, wypełnił usta i ściekał między cycki.

– Synu, co ci odbiło? – przerwałam wreszcie paraliżującą ciszę, która zapanowała w łazience. Czułam, że ze stanu szoku przechodzę w gniew i zawstydzenie jednocześnie. Wstałam gwałtownie z kolan, ale poślizgnęłam się na… tak, na kałuży, któą wyprodukował niczym młody ogier mój własny syn!

– Mamo, spójrz w lustro! Jesteś pociągającą jak diabli kobietą. W tej nocnej koszulce i przy twojej figurze nawróciłabyś na heteroseksualizm geja. Myślałem, że kutasem rozerwę spodnie piżamy już wtedy, kiedy wypięłaś się, żeby wyjąć z szafki krem. A kiedy omal nie udusiłaś mnie cyckami, byłem gotów trysnąć w pościeli!

– Dosyć! Opanuj się. Spróbujmy zapomnieć o tym, co się stało. Jesteś młodym mężczyzną, nie panujesz nad odruchami ciała. Ale to nie powód opowiadać takie rzeczy własnej matce – maskowałam swoje zawstydzenie oburzeniem, jednocześnie przełykając resztki gorącego śluzu.

Położyliśmy się spać. Panowała ciężka, kłopotliwa cisza. Każde zamknięcie oczu kończyło się wspomnieniem ogromnego, napiętego do granic możliwości męskiego członka wycelowanego prosto w moją twarz. Jak na spowolnionym filmie widziałam w półśnie strumień biały strumień spermy i czułam gorący płyn na całej twarzy i w ustach.

Mimo wszystko udało mi się zasnąć.

– Mamo! Obudź się!

Rozchylenie powiek kosztowało mnie sporo wysiłku. Rozmazany obraz, półmrok sypialni.

– Mamo, zaraz dojdę!

Obraz momentalnie nabrał ostrości. Ocknęłam się z twarzą na piersi syna. Przed sobą mogłam podziwiać gruby maszt jego kutasa w… mojej dłoni.

– Piotrek, co ty do cholerny wyprawiasz?!

– Ja?! Co TY wyprawiasz?!

Puściłam penisa, jakby parzył, odskoczyłam na brzeg łóżka. Mój syn leżał z szeroko rozłożonymi zabandażowanymi rękami i sterczącym, rozpalonym do czerwoności członkiem.

– Co tu się stało, synku?!

– Mamo, nie mam pojęcia, spałem. Śniło mi się chyba, że klęczysz przede mną naga i bierzesz głęboko w usta mojego penisa.

– Piotrek, do jasnej ciasnej, jestem twoją matką. Oszczędź mi szczegółów swoich fantazji.

Jednak Piotrek wpadł w trans, wyrzucał z siebie słowa w tempie karabinu maszynowego.

– Często mam takie sny. Klęczysz przede mną albo trzymam go między twoimi wielkimi piersiami… Pochylasz się przy pralce, a ja zaciskam na nim twoje pośladki… albo

– Dosyć!!!

Ogarnęła mnie wściekłość, a równocześnie czułam się cała rozpalona. Ciekłam po udach. Oboje mieliśmy erotyczne sny, to jasne, ale jakim cudem skończyłam z jego kutasem w dłoni?

– Mamo, ja zaraz wybuchnę! Nie dam rady! Przepraszam!!!

Piotrek nadal leżał na wznak w mojej pościeli. Jego ciało zaczęło drżeć. Doskonale znałam ten moment ułamek sekundy przed wytryskiem, kiedy główkę członka ogarniają skurcze. Mój syn nie udawał.

W przedziwnym przebłysku świadomości zrozumiałam, że jeśli nic nie zrobię, będziemy spali w pościeli zlepionej końską dawką spermą. Boleśnie przekonałam się już, że ten chłopak tryska jak strażak z węża. Z braku lepszego pomysłu skoczyłam mu do bioder i wzięłam jego członek głęboko w usta.

– Oooo taaaak!!! – usłyszałam pełen zachwytu okrzyk mojego podstępnego synalka.

Zaczęło do mnie docierać, że okoliczności pobudki nie były całkowicie przypadkowe i niekontrolowane. Ale było za późno. Piotrek wybił biodra w górę, wpychając mi głęboko w gardło swojego penisa. Obandażowanymi ramionami docisnął mnie mimo bólu ran do siebie. W efekcie cyckami rozgniotłam jego podbrzuszu, mój nagi tyłek spod zsuniętej koszulki sterczał na wysokości jego twarzy, a nos zderzył się z jego jądrami.

Miałam wrażenie, że młody kutas rozpycha mi przełyk aż do mostka. Dusiłam się – częściowo z powodu mechanicznego zablokowania górnych dróg oddechowych, ale w coraz większej części z wściekłości na siebie.

“Ty głupia dziwko! Podnieca cię obciąganie chuja własnemu synowi? Płynie ci z pizdy jak płatnej dziwce! Sutki ci stwardniały, jak ten nie przymierzając dyszel!”

Dalsze rozważania przerwał mi wytrysk syna. Czułam, jakby potok spermy lał się bezpośrednio do mojego żołądka.

– Aaaa, tak cię przepraszam mamo, nie mogę tego opanować!

“Pewnie, cholerny zboczeńcu!” – myślałam – “To z niewinności pompujesz mnie biodrami jak gwiazda porno. Gdzie on się tego nauczył?”

Piotrek strzelał kolejnymi falami męskiego mleka, omal pozbawiając mnie do reszty tchu. Opadł bezwładnie na materac. Oboje zamarliśmy, czułam mięknącego w moich ustach penisa. Pościel uratowana. Leżeliśmy nieruchomo dłuższą chwilę.

– Jesteś kompletnie mokra…

Absurdalnie rzeczowa uwaga syna przerwała martwą ciszę. Sparaliżowało mnie. Zdałam sobie sprawę, że wypiętym tyłkiem niemalże rozgniatam jego twarz. Ciekłam z rozpalonej cipki częściowo na jego klatkę piersiową. Pozbyłam się ogromnego jeszcze chwi.e temu kutasa z ust, otarłam jedną dłonią resztki spermy, drugą dłonią zagarnęłam swoje piersi do góry – koszulka nocna pałętała mi się w nieładzie na wysokości bioder. Powoli odzyskiwałam zdolnośc mówienia.

– Piotrek! Przed chwilą tłumaczyłeś mi, że to wszystko wina mojego ciała, a ty jesteś tylko mężczyzną. Więc przyjmijmy, że ja jestem TYLKO kobietą i to wszystko jest wina tego, że zamieniłeś się kutasem z koniem i bezustannie ci stoi.

Wykorzystałam efekt zaskoczenia, żeby przykryć się kołdrą, odwrócić plecami do zdumionego syna i udawać, że natychmiast zasnęłam.

Jednej nocy własny syn trysnął mi w usta… dwukrotnie. Ilość spermy, którą mnie nakarmił nie pozostawiała złudzeń co do tego, że należy przemyśleć dalsze spanie w jednym łóżku w kusej koszulce nocnej, z której górą przelewają mi się cycki, a dołem krągłe pośladki. Ostatecznie, mój syn jest po prostu zdrowym mężczyzną, który bez wątpienia ze szczegółami znał historię o przygodach swojego kumpla Maksa z pieprzeniem mnie analnie i widział przez uchylone drzwi jak spłacam pizdą jego dług. Nawet zdziwiłabym się i zaniepokoiła, gdyby pozostawał obojętny na mnie po takich widokach. Z drugiej strony czułam drżenie łydek, a rozpalone sutki uparcie wierciły dziury w koszulce nocnej.

Nie mogłam mieć co do siebie żadnych złudzeń. Nie odwracałam się do niego z oburzenia. Raczej wypinałam tyłek, by poczuć tego ogiera raz jeszcze, tym razem między pośladkami…

117
bd/10
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Konstrukcja, prowadzenie historii, zakończenie.
Atrakcyjność scen erotycznych, napięcie, zmysłowość, sposób przedstawienia intymności.
Język, styl, dialogi, interpunkcja, technika pisania.

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.