Nauczycielka angielskiego
2 września 2026
7 min
Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!
– Cześć wszystkim! Mam na imię Monika i jestem nauczycielką angielskiego. I tak – jestem biseksualna, chociaż przez długi czas próbowałam to przed sobą ukrywać.
Znajomi często mi powtarzają, że jestem ładna i mogłabym mieć każdego faceta, jakiego tylko zechcę. Problem w tym, że w łóżku z mężczyznami po prostu się męczę. Męskie przyrodzenie od zawsze mnie odrzucało – sama myśl o tym, że mam go dotknąć albo, co gorsza, wziąć do ust, wywołuje u mnie odruch wymiotny. Ten mały kawałek skóry, napletek... no po prostu mnie brzydzi. Žeby nie było – próbowałam. Dziewictwo straciłam w wieku nastu lat z moim ówczesnym chłopakiem, Tomkiem. Był ode mnie o dwa lata starszy, przystojny, choć niezbyt wysoki. Sam seks może i był znośny, ale gdy pomyślę, że wkładał we mnie swojego penisa, natychmiast robi mi się niedobrze. Świadomość, że on jest w środku, była po prostu odpychająca. Wybaczcie, ale o szczegółach tamtego stosunku wam nie opowiem – to dla mnie zbyt obrzydliwe.
O wiele chętniej opowiem wam o czymś zupełnie innym. O tym, jak odkryłam, co tak naprawdę kręci mnie w życiu – o ryzyku, emocjach i o moim pierwszym razie z kobietą, a dokładniej z moją kuzynką Aśką.
Aśka to zresztą prawdziwy oryginał i stuprocentowa lesbijka. Po mieszkaniu chodzi zawsze całkowicie nago – niezależnie od tego, czy w domu są tylko domownicy, czy akurat ktoś wpadł z wizytą. Kiedyś z rozbrajającą szczerością przyznała mi się, że po prostu uwielbia być podglądana. Największą frajdę sprawia jej obserwowanie reakcji ludzi na jej nagość – szczególnie min dostawców pizzy czy kurierów, kiedy otwiera im drzwi bez grama tekstylia na sobie.
Znamy się z Aśką od dziecka. Wychowałyśmy się razem – jedno przedszkole, jedna podstawówka. Takie dwie papużki nierozłączki. I tak nam zostało do dziś.
Wszystko zaczęło się na początku długo wyczekiwanego weekendu, podczas naszego wspólnego wypadu do Zakopanego. Siedziałyśmy w przytulnym pokoju z widokiem na góry, sącząc wino.
– Co, zmęczona? – spytała Aśka, przeciągając się leniwie na łóżku, oczywiście całkowicie nago.
– No pewnie, ale szybki prysznic zrobił swoje. Teraz jeszcze lampka wina i będę jak nowo narodzona – odpowiedziałam, uśmiechając się pod nosem.
– Monia, ja cię normalnie podziwiam. Po całym dniu łażenia po szlakach ciągle wyglądasz, jakbyś dopiero co wyszła z spa.
– Moja kochana siostrzyczko – od zawsze tak się do niej zwracam – mówiłam ci tyle razy: zacznij ćwiczyć chociaż te parę razy w tygodniu, a zobaczysz ogromną różnicę.
– Taa, łatwo powiedzieć! Trudniej wcisnąć fitness club w mój napięty grafik – prychnęła z uśmiechem. – Może gdybym, tak jak ty, była nauczycielką, to miałabym czas... Ale nieważne. Tak z innej beczki: jak tam twoje sprawy sercowe?
– Asiek, przecież wiesz dobrze, że nie zamierzam się z nikim wiązać na stałe. Od czasu Tomka jestem sama i nikogo nie szukam.
– No dobra, faceci out. A dziewczyny? Czy po prostu zamierzasz żyć jak zakonnica?
Wzdrygnęłam się, choć gdzieś w głębi duszy poczułam dziwne ukłucie ekscytacji.
– DZIEWCZYNY?! – zawołałam, udając oburzenie. – Oszalałaś? Nigdy nie będę z dziewczyną! Jestem hetero, najbardziej hetero kobietą na świecie!
Aśka zmrużyła oczy i posłała mi ten swój cwaniacki uśmiech.
– Aguś, kochana... jedzie mi tu czołg? Widzę przecież, że coś kręcisz. Mów mi tu prawdę i to już! Znam cię za dobrze.
Zrobiłam głęboki wdech. Słodka tajemnica i dreszczyk emocji, który towarzyszył mi od miesięcy, w końcu musiały znaleźć ujście.
– Dobra... Tylko nie krzycz. I nikt, przenigdy nie może się o tym dowiedzieć. Musisz mi przysiąc.
– Masz moje słowo. A teraz gadaj!
– Od jakiegoś pół roku... sypiam z moją uczennicą, Iwoną.
Aśka o mało nie wypluła wina.
– Ja ciebie pierdolę... – wykrztusiła, wpatrując się we mnie z szeroko otwartymi oczami. – Ile ona ma lat?!
– Mówiłam: nie krzycz! – syknęłam. – Za dwa tygodnie skończy dwadzieścia.
– Moja własna siostra poderwała laskę, którą uczy! Nie dość, że dajesz jej korki z angielskiego, to jeszcze uczysz ją seksu?! Ja nie mogę...
– Trochę na odwrót – wcięłam się szybko, czując, jak policzki mi płoną.
– Jak to "trochę na odwrót"?
– To ona poderwała mnie. I to ona pokazuje mi, jak to jest być z kobietą... Słuchaj, opowiem ci, jak do tego doszło. Tylko błagam, nie przerywaj mi.
Napiłam się łyka wina i wróciłam pamięcią do tamtego wrześniowego popołudnia.
– To było jakoś pod koniec września, na jednej z pierwszych lekcji z jej klasą. Po dzwonku Iwona powoli spakowała plecak i podeszła do mojego biurka. Iwona to ogólnie bardzo nieśmiała, skryta dziewczyna. Czasem trudno wyciągnąć z niej choćby słowo.
"Tak, Iwonko? W czym mogę ci pomóc?" – spytałam łagodnie. "Spokojnie, nie gryzę...".
I wtedy ona... po prostu się pochyliła i delikatnie pocałowała mnie w usta. Zamurowało mnie. Zanim zdążyłam jakkolwiek zareagować czy zebrać myśli, pocałowała mnie po raz drugi. Tym razem namiętnie, zdecydowanie. Kiedy poczułam jej język, zamiast ją odepchnąć... po prostu oddałam pocałunek. Trwałyśmy tak przez dłuższą chwilę – ja siedziałam przy biurku, ona stała nade mną i całowałyśmy się bez pamięci. Pewnie trwałoby to dłużej, gdyby nie głośny dzwonek na lekcję. Iwona spłoszyła się i uciekła.
Przez cały weekend nie mogłam o niczym innym myśleć. Z jednej strony czułam ogromny strach przed konsekwencjami, z drugiej – ten nieziemski dreszcz ryzyka po prostu mnie uzależniał. Dopiero po weekendzie zauważyłam ją na korytarzu.
"Iwonko, podejść do mnie dziś po zajęciach, będę w sali numer trzy. Musimy porozmawiać, tam nikt nam nie przeszkodzi" – szepnęłam, mijając ją na przerwie.
Nigdy w życiu nie stresowałam się tak bardzo jak przed tą rozmową. Najgorsze było to, że Iwona jest taka delikatna... i po prostu bardzo ją polubiłam. Czując do niej ogromną sympatię, nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby zgłaszać to dyrekcji.
Gdy nadeszła umówiona godzina, usłyszałam cichy klik otwieranych drzwi. Weszła do klasy, widać było, że też się trzęsie ze strachu.
"Dzień dobry... Prosiła pani, żebym przyszła" – powiedziała cicho.
"Cześć. Cieszę się, że jesteś. Usiądź, proszę. Chyba wiesz, w jakiej sprawie... Chciałabym po prostu wiedzieć, dlaczego" – odezwałam się, starając się zachować profesjonalizm, choć serce waliło mi jak młotem.
"Tak, wiem. Chodzi o to, że panią pocałowałam..." – spuściła wzrok, ale po chwili spojrzała mi prosto w oczy. "Podoba mi się pani od pierwszego dnia. Im dłużej panią znam, tym bardziej miałam ochotę to zrobić. W wakacje uznałam, że w końcu spróbuję, niezależnie od konsekwencji... Chociaż w głębi duszy liczyłam na coś więcej. Mogę się mylić, ale... chyba lubi mnie pani trochę bardziej niż zwykłą uczennicę, mam rację?"
Popatrzyłam na nią i poczułam, jak cała moja nauczona powściągliwość pryska.
"Odpowiadając na twoje pytanie... tak. Lubię cię. I pewnie trochę bardziej niż powinnam, w końcu jestem twoją nauczycielką. Ale popełniłam błąd, pokazując ci to. Nie spodziewałam się, że posuniesz się do pocałunku. To nie powinno się wydarzyć. Rozumiesz?"
"Rozumiem" – odparła cicho, ale z nutką przekory. "Ale chyba się pani podobało, skoro pani oddała pocałunek?"
"Oddałam, bo... sama nie wiem. Nie powinnam."
"Żałuje pani?" – spytała nagle, a w jej oczach pojawiły się iskry. "Aż tak źle całuję?"
"Nie, nie żałuję... To znaczy... nie wiem!" – zamotałam się całkowicie. "Pocałunek był cudowny, ale zrozum, jestem twoją nauczycielką! Gdyby to wyszło na jaw..."
"Mówi pani, że nie powinna... a chciałaby pani?" – przerwała mi bezczelnie, robiąc krok w moją stronę. "Jeśli tak, to ja z przyjemnością. I proszę się nie martwić, nikomu nic nie powiem. Nie chciałabym narobić pani kłopotów."
"Iwona, ja cię kiedyś uduszę..." – westchnęłam.
"Proszę mnie nie dusić, tylko pocałować. Bo jak nie, to ja to zrobię. Obiecuję."
Oczywiście, że znów mnie pocałowała, a ja... znowu oddałam pocałunek. Całowałyśmy się jak szalone przez kilka minut, aż w końcu przyszło otrzeźwienie.
"Iwonko, przestań, natychmiast!" – wyszeptałam ledwo żywa. "Nie tutaj. Jeśli ktoś zajrzy przez okno albo wejdzie do klasy, będziemy miały ogromne problemy. Chodź ze mną, wiem, gdzie nikt nam nie przeszkodzi..."
To uczucie, gdy po raz pierwszy w pełni świadomie i z własnej woli wzięłam ją w ramiona... Dotyk jej ciepłych, miękkich ust, smak jej skóry, zapach... Kiedy nasze języki znów się połączyły, coś we mnie pękło. Wtedy zrozumiałam, że tego chcę. Że uwielbiam to ryzyko i chcę być z kobietą.
Od tamtej pory spotykamy się regularnie. Wyobraź sobie, że następnego dnia w szkole całowałam się z nią w łazience podczas przerwy, jak jakaś nastolatka!
Aśka pokręciła głową, krztusząc się śmiechem.
– Siostra... rozwaliłaś mnie. A ja zawsze miałam cię za tę ułożoną i rozsądną! I co, sypiacie ze sobą?
– Tak. Gdy tylko trafia się okazja – odparłam z zadowolonym uśmiechem.
– I jak ty sobie wyobrażasz waszą przyszłość? Nie boisz się, że ktoś was w końcu nakryje i wylecisz z hukiem z szkoły?
– Na razie żyję chwilą – odparłam, pociągając duży łyk wina. – Nie myślę o tym, co będzie za rok czy dwa. Jasne, że się boimy, ale to ryzyko... ono chyba podkręca to wszystko jeszcze bardziej. Po prostu staramy się pilnować i ograniczać ryzyko do minimum.
Rafal1984
Jak Ci się podobało?