Ilustracja: Cottonbro

Niewiara. Trwoży się serce moje

30 kwietnia 2021

1 godz 9 min

Zapraszam do lektury nowego opowiadania. Będzie trochę dziko i trochę romantycznie (mam nadzieję). Dużo dialogów i rozważań na tematy okołoerotyczne.
Jeśli komuś się spodoba to zachęcam do lektury mojego najlepiej ocenianego opowiadania pt. "Uzależniona. W poszukiwaniu niecodziennej terapii". Średnia ocen: 9,96/10.
Pozwolę sobie zacytować komentarz XeeleeFirst: "tekst jest bardzo zmysłowy i zabawny, iskrzy się od dobrego poczucia humoru" oraz Hel: "Fajne opowiadanie - napisane z humorem."

Rozdział 1

Siedziałem w kafejce naprzeciwko Patrycji i wpatrywałem się w jej usta. Wspominałem nasz ostatni pocałunek.

 – Marta za tobą tęskni. – Wytoczyłem potężne działo. – Ja też. – Westchnąłem ciężko. – Ja też tęsknię.

Spuściła wzrok.

Przesunąłem rękę po blacie stolika, aby dotknąć jej dłoni. Cofnęła ją, rozglądając się nerwowo na boki.

Czekaliśmy na Dawida, jej chłopaka, który był już spóźniony. Patrycja chciała go nam przedstawić, chciała nam brutalnie zakomunikować, że zaczyna nowe życie, a my jesteśmy już historią.

 – Zachowam nasze wspomnienia na zawsze. – Patrycja objęła dłońmi gorącą filiżankę kawy. – To był szalony, ale i cudowny czas z wami.

 – A może jakiś ostatni seks na pożegnanie, aby utrwalić te cudowne wspomnienia. Tylko ty i ja. – Tym razem ja rozejrzałem się na boki, aby upewnić się, że Marta wciąż przymierza nowe ciuchy w sklepie, korzystając ze spóźnienia Dawida. – To będzie nasza słodka tajemnica. Zapalę świeczki zapachowe, włączę romantyczną muzykę, zrobię ci relaksujący masaż.

 – A potem będziemy uprawiać ostry seks do utraty tchu? – Poprawiła włosy, tak jak zwykle to robiła, gdy kończyliśmy nasz namiętny taniec w łóżku.

Lubiłem chwytać za jej długie blond włosy penetrując ją od tyłu. Musiała potem rozczesywać włosy i układać je na nowo.

 – Najostrzejszy. Tak jak kiedyś, gdy byliśmy razem. – Pochyliłem się do przodu, zatrzymując się przed jej twarzą. – Tak jak lubisz. Dziko i namiętnie.

Miałem ochotę wyciągnąć ręce, wbić dłonie w jej blond włosy, przyciągnąć do siebie i pocałować.

 – Paweł – wlepiła we mnie oczy – zanim zaczniesz wyobrażać sobie jak bierzesz mnie od tyłu, przyciskając do szyby kabiny prysznicowej, to muszę przekazać ci ważną wiadomość. – Zrobiła przerwę, a ja wstrzymałem oddech. – To się nie wydarzy.

Poczułem jakby walnęła mnie pięścią prosto w serce. Mógłbym przysiąc, że przez krótką chwilę moje krążenie ustało.

 – Jestem teraz z Dawidem i chcę ułożyć sobie życie, takie jak ty z Martą. A ty zapomnij o mnie. Skup się na Marcie i nie spieprz tego, bo jak zranisz Martę, to będziesz wolał uciec z kraju, niż spotkać mnie na swojej drodze. – Przybrała srogą minę, aby podkreślić znaczenie wypowiadanych słów.

 – Wciąż ją kochasz, co?

Nic nie mówiła. Sprawnym ruchem palca wytarła wypływającą z oka łzę, która była o krok od zniszczenia jej starannie wykonanego makijażu.

Otworzyła usta, jakby chciała coś powiedzieć. Niestety, pojawił się Dawid, który wkroczył brutalnie w nasz piękny świat. Trudno było mi patrzeć jak całuje ją na przywitanie. Dobrze, że Marta nie musiała tego oglądać.

 – Na co idziemy do kina? – Dawid rozsiadł się na krześle, chwycił filiżankę kawy, z której piła Patrycja i wypił kilka łyków, krytykując jej gorzki smak.

 – Komedia romantyczna. – Patrycja przesunęła z powrotem filiżankę kawy na talerzyk przed sobą.

 – Znowu? – Dawid westchnął ciężko, poprawiając na nosie okulary przeciwsłoneczne od Ray-Bana – Ostatnio też byliśmy na jakiejś łzawej opowieści, jak dziewczyna przez pół filmu ryczała, że chce z nim być, a nie chciała mu dać. – Przysunął się bliżej Patrycji. – Nie było jakiegoś filmu o szybkich samochodach albo strzelaninach, no, ewentualnie o jakichś półnagich dziewczynach. – Mrugnął do mnie porozumiewawczo.

 – Nie, dzisiaj będziemy doświadczać miłości, nie przemocy. – Patrycja ucięła temat.

 – Jak dzielnie zniesiesz ten seans – wtrąciłem się – to na pewno w domu w nagrodę dostaniesz półnagą dziewczynę. – Teraz ja mrugnąłem do niego i oczami wskazałem Patrycję.

 – Mam nadzieję, że całą nagą, a nie półnagą – Zaśmiał się donośnie obejmując Patrycję.

Patrycja zmierzyła mnie srogim wzrokiem.

 – Dziewczyny, ile razy można oglądać ten sam schemat? – Zadyszał. – On i ona zakochują się w sobie, potem ich miłość zostaje wystawiona na próbę, bo ktoś dał dupy, no i na koniec, kto by się spodziewał, następuje zwrot akcji. Ich miłość jest tak potężna, takie iskry lecą jak się bzykają, że ona wybacza jemu, on wybacza jej i odtąd żyją w krainie szczęścia i orgazmów.

 – Szkoda, że w prawdziwym życiu często kończy się na drugim etapie. – Skierowałem wzrok w stronę Patrycji. – Kochankowie nie wracają już do siebie i nie ma happy endu. Pojawia się czarny charakter, który wszystko niszczy. – Przeniosłem wzrok z Patrycji na Dawida.

 – Dziewczyny, przestańcie oglądać te romantyczne filmy, bo potem macie nierealne marzenia. Zamiast cieszyć się z życia, to wzdychacie do księcia z bajki i płaczecie, że inna go ma, a nie wy. I zamiast skupić się na facecie, którego macie, dopieścić go, zrobić mu porządnego loda, to wciąż rozglądacie się, czy nie ma w okolicy lepszego egzemplarza, żeby wskoczyć na drabinkę wyżej.

 – Przynajmniej mamy jakieś ambicje. – Patrycja upiła łyk kawy. – Wam za to wystarczy, że inna też ma cipkę, do której można włożyć. Zaruchać i porzucić. A potem: następna proszę.

Dawid się skrzywił, aż zadrżał mu policzek.

 – A wiesz dlaczego jest coraz więcej singli i rodzi się coraz mniej dzieci?

 – Bo faceci wolą grać w gry komputerowe i oglądać porno, niż zajmować się dziewczyną i prawdziwym życiem?

 – Nie, bo kobiety za dużo zarabiają.

Patrycja podniosła brwi. Zawiesiła filiżankę w powietrzu, choć zamierzała przystawić ją do ust.

 – Ja nie mówię, że to źle – kontynuował. – Mówię jak jest. Przez to, że za dużo zarabiają, nie mają się z kim łączyć w pary. Nam, facetom wystarczy jak kobieta jest ładna, nie awanturuje się za dużo i potrafi zrobić porządnego loda, ale wy jesteście biologicznie zaprogramowane, żeby znaleźć partnera, który nie będzie od was gorszy. Musi być co najmniej na tym samym poziomie finansowym, czy społecznym jak wy, a najlepiej jakby był księciem z Monako w czerwonym ferrari.

 – Wystarczy milioner z prywatnym odrzutowcem.

 – Właśnie. Im kobieta ma wyższy status, tym mniej mężczyzn widzi jako silnych lub godnych siebie. Tak więc, im więcej zarabiacie, tym mniejsza liczba facetów do podziału między was wszystkie. I wychodzi, że dwie dziewczyny walczą o jednego faceta, bo reszta facetów, jako produkty gorsze i wybrakowane, nie są brane pod uwagę. Przegrana dziewczyna w wyścigu o faceta pozostaje bez pary, bo woli wibrator, niż męczyć się całe życie z nieudacznikiem w finansowej niedoli.

 – I dlatego kobiety coraz częściej spoglądają pożądliwym wzrokiem w stronę innych kobiet. – Wtrąciłem swoją teorię, spoglądając na Patrycję. – Ograniczony zbiór facetów na rynku, zmusza je do szukania pary wśród przedstawicielki własnej płci.

 – Mężczyzna jest dziś łatwo zastępowalny, więc się go nie szanuje. – Dawid pokiwał głową. – Dlatego orędowniczkami ideologii LGBT są głównie kobiety. Jak mało towaru na półce, to trzeba dobrać z innej półki.

 – To dlatego wy, faceci, tak się boicie ideologii LGBT. – Patrycja zagrzmiała. – Ze strachu. – Nabrała powietrza w płuca, aby jej głos lepiej wybrzmiał w naszych głowach. – Ze strachu, że kobieta wybierze inną kobietę, a nie was, facetów. – Ostatnie słowo zabrzmiało w jej ustach, jakby było wypowiadane ze wstrętem.

 – Tak, tak – Dawid grzmiał dalej. – Ruch feministyczny daje wam wyzwolenie i równouprawnienie. Niestety, w zamian oferuje życie w samotności.

 – Albo z inną kobietą – dodała, rzucając na nas lodowate spojrzenie.

Wstała od stołu, odrzucając z impetem krzesło do tyłu.

 – Możesz dopić kawę. – Przysunęła filiżankę w stronę Dawida. – Idę poszukać miłego towarzystwa.

Obaj z Dawidem spojrzeliśmy zawiedzeni za odchodzącą Patrycją, podziwiając równocześnie grację, z jaką się poruszała.

 – Zajebiste nogi. – Dawid krzyknął za Patrycją.

Ta odwróciła się i uśmiechnęła kwaśno.

Gdy zniknęła za rogiem, Dawid spojrzał na mnie wrogo.

 – Przeleciałeś ją. – Wypalił bez ogródek.

Przybrał tak groźną minę, że aż się wyprostowałem na krześle.

 – Marta wie? - kontynuował atak.

Wytrącił mnie z równowagi. Nie wiedziałem jak zareagować.

 – Stary, nie mam zamiaru się tłumaczyć z kim sypiam. – Starałem się być stanowczy, przyjmując maskę twardziela.

 – Więc mam rację. – W triumfalnej euforii walnął pięścią w stół. – Zajebista jest w łóżku, co? Ale teraz jest moja, więc wara od niej. Nie umiałeś jej zatrzymać, to teraz nie płacz. Możesz sobie popatrzeć i powspominać stare czasy. To nie jest dziewczyna dla wrażliwego chłopaka. Takie kobiety trzeba umieć ujarzmić. Jak dzikiego konia na rodeo. Jak tego nie zrobisz, będzie tobą rządzić, a potem porzuci.

 – A ty myślisz, że utrzymasz się w siodle?

 – Ja mam jaja. Nie dam się zdominować jak ty. – W jego słowach czuć było lekceważenie. – Bo widzisz, kobieta kończy związek, gdy sama zdominuje mężczyznę – czymkolwiek: zarobkami, wykształceniem, psychicznie, fizycznie, czy seksualnie. Kobieta cię rzuci, gdy będzie się zastanawiała, czy nie zasługuje na więcej. Dlatego cię rzuciła.

– A gdzie w tym miłość?

 – Miłość? Ile ty masz lat? Ty jeszcze wierzysz w miłość? Widzę, że przesiąknięty jesteś wizją kobiety romantycznej, niestety, daleko odbiegającą w dzisiejszych czasach od rzeczywistości. Wychowywałeś się bez ojca?

– Mam ojca.

– Pije?

Niechętnie przytaknąłem.

– No to nawet gorzej, bo nie miałeś dobrego wzorca ojca i trzymałeś stronę matki, która tak jak ty, była jego ofiarą. I teraz wszedłeś w dorosłość z nieadekwatny wyobrażeniem na temat relacji z kobietami, z poczuciem misji, by je otaczać opieką i wykazywać się rycerskością. I jako dorosłe dziecko alkoholika jesteś kompletnie nieprzygotowany na przemoc psychiczną, szantaże emocjonalne i manipulacje kobiet. Teraz płacisz cenę za swój naiwny idealizm zaszczepiony za młodu.

– A ty za co płacisz cenę? Skąd twój cynizm? Jaką traumę niesiesz z dzieciństwa? Zakochałeś się, ale dziewczyna cię odrzuciła i teraz masz uraz do wszystkich kobiet? Boisz się odrzucenia, więc wolisz się nie angażować emocjonalnie? A przy pierwszych problemach to ty zostawiasz dziewczynę, bo nie chcesz, żeby to ona cię odtrąciła?

Zamyślił się i chwilę trwaliśmy w milczeniu. Jego groźny i pewny siebie wyraz twarzy zmienił się w jednej chwili na wyraz bezbronnego, zakompleksionego dziecka.

– Słowo klucz to despotyczna matka. – Powiedział to takim smutnym głosem, że zacząłem mu współczuć. – To o czym mówisz, to tylko konsekwencja wychowania przez toksyczną kobietę, która nie potrafiła zadbać o prawidłowy rozwój dziecka. Jak widzisz, utrwaliły nam się skrajnie różne wzorce kobiet.

– Czyli co? Jesteśmy ofiarami losu?

– Nie inaczej. Ofiary dysfunkcyjnych rodziców.

 Spojrzałem na zegarek.

– Dziewczyny czekają. Musimy iść.

Przed kinem dołączyliśmy do dziewczyn, kupiliśmy kolę oraz popcorn i wkroczyliśmy do sali kinowej.

Po pół godzinie ogłupiających reklam, odwołujących się do najniższych ludzkich instynktów, zaczął się w końcu film.

Po godzinie seansu Marta płakała wzruszona sceną rozstania kochanków. Dawid w tym czasie nie mógł wysiedzieć. Sapał, prychał, komentował. Film zapewne zapamięta jako najgorszą szmirę jaką w życiu widział.

 – Zaraz do ciebie wracam, Maleńka – Dawid zdjął rękę z uda Patrycji i ruszył w stronę wyjścia z sali kinowej.

Gdy tylko Dawid wyszedł, Patrycja zbliżyła się do Marty obejmując jej dłoń.

 – Tęsknię za tobą – wyszeptała jej do ucha na tyle głośno, że wszystko usłyszałem.

Kątem oka spojrzałem na Martę. Kąciki jej ust powędrowały do góry. Poprawiła się w fotelu, zakładając nogę na nogę.

Patrycja wsunęła dłoń między jej uda i pocałowała w szyję. Gdy Marta odwróciła głowę w jej stronę, Patrycja wargami musnęła jej policzek, a potem językiem oblizała jej usta.

 – Chcę się z tobą kochać – wyszeptała, przerywając pocałunki.

 – Słyszałem. – Przerwałem ich pieszczoty.

Patrycja uśmiechnęła się do mnie niewinnie, jakbym przyłapał ją na niemoralnym zachowaniu.

 – Czy ty nie oznajmiałaś ostatnio, że z nami kończysz. – Przypomniałem jej nasze ostatnie rozmowy. – I że chcesz ułożyć sobie normalne życie u boku jednego faceta? Szkoda tylko, że musi to być Dawid – dodałem gorzko.

 – Nie tak łatwo się odkochać, gdy obok siedzi seksowna dziewczyna. – Mrugnęła do Marty. – To tak jak z uzależnieniem. Niektórzy mówią, że trzeba odstawić od razu, ale są zwolennicy teorii, że należy to robić małymi kroczkami. – Pocałowała Martę, nie przejmując się moją obecnością.

 – I co? Będziesz teraz zabierać moją dziewczynę na seks kiedy chcesz, a ja nic z tego nie będę miał?

 – Będziesz miał. Będziesz miał szczęśliwą dziewczynę.

 – Raczej nieszczęśliwą, pełną lęku, że ją w końcu porzucisz.

– Wtedy rzuci się w twoje ramiona, a ty będziesz mógł ją pocieszyć i znów będziecie szczęśliwą parą.

Patrycja przesunęła dłoń w górę po brzuchu Marty, sięgając jej piersi. Zacisnęła dłoń.

Marta wyprostowała się, strącając rękę Patrycji ze swojej piersi. Gdy Patrycja ponownie chwyciła jej pierś, Marta sapnęła na tyle głośno, że chłopak przed nami odwrócił się, wlepiając wzrok w spoczywającą na jej piersi rękę.

– Idziemy. – Patrycja złapała Martę za rękę.

Dziewczyny wstały, aby przejść obok mnie. Zagrodziłem im drogę nogami.

 – Przepuść nas. – Patrycja naparła na moje kolano. – Idziemy do toalety.

 – Nagle w tym samym czasie zachciało wam się siku?

 – Nie słyszałeś o synchronizacji wśród kobiet?

 – Chyba okresu, a Marta jest w połowie cyklu.

 – Ludzie patrzą – rozejrzała się po sali – nie rób scen.

Dotknęła mojego ramienia i nachyliła się do ucha.

 – Jutro ci się odwdzięczę – wyszeptała, przeciągając dłonią po moim ramieniu. – Wpadnij do mnie wieczorem.

Spojrzałem na Dawida, który zainteresował się zamieszaniem. Był taki pewien, że Patrycja jest tylko jego i mi jej nie odda, ale to nie on kontroluje Patrycję, tylko ona nas wszystkich. Pomyślałem o satysfakcji jaką będę miał, gdy przelecę jutro jego dziewczynę. Może wspólnie z Martą uda nam się przekonać Patrycję, że to my jesteśmy jej pisani, a nie ten niedojrzały mizogin.

Wstałem, żeby przepuścić dziewczyny. Marta zatrzymała się na chwilę przede mną i pocałowała mnie z języczkiem. To znacznie przyjemniejsza forma oklepanego słowa "dziękuję".

Po dziesięciu minutach wciąż byliśmy sami z Dawidem.

 – Jezu, jakie nudy. – Dawid spojrzał na mnie, wpychając garść popcornu do buzi. – Na rybach jest więcej akcji. A tu? W ogóle, co za niekumaty koleś. – Gestem dłoni wskazał głównego bohatera na ekranie. – Co za frajer. Ona go zdradza, a on nic się nie domyśla. Kurwa, co za łoś. – Wycedził przez zęby.

 – Jak w życiu, Dawid. – Wciągnąłem zimną colę przez słomkę i spojrzałem na pusty fotel Patrycji. – Jak w życiu.

Po kolejnych pięciu minutach dziewczyny wróciły. Wstałem, aby je przepuścić.

Patrycja, przechodząc obok, dotknęła mojego ramienia i skinęła głową, jakby chciała mi podziękować. Jej usta pokryte były nową warstwą błyszczyku. W pośpiechu zapomniała wytrzeć rozmazaną szminkę nad górną wargą.

Gdy przechodziła obok mnie Marta, przysunąłem się bliżej. Poczułem na policzku jej gorący, przyspieszony oddech. Dłonią rozplątałem jej poskręcane kosmyki włosów.

Unikając mojego wzroku usiadła na swoim miejscu. Położyłem dłoń na jej odkrytym udzie. Było gorące.

Pochyliłem się w jej stronę, zbliżając się do jej ucha.

 – Chcesz popatrzeć jak będę się kochać z Patrycją? – wyszeptałem.

Wzdrygnęła się i przekręciła w moją stronę zrzucając moją rękę ze swojego uda. Już nie unikała mojego wzroku, nie rozglądała na boki. Wbiła we mnie srogie spojrzenie. Zbliżyła się i ustami dotknęła mojego ucha.

 – Nie będę patrzeć. – Włożyła mi język do ucha. – Będę się w tym czasie z nią kochać. Będę się z nią pieprzyć długo po tym jak ty już skończysz. We mnie lub w niej. Będę ją całować i pieścić tak jak dzisiaj w damskiej toalecie. – Przygryzła moją małżowinę, aż poczułem ból w palcach u stóp. – I tak jak kilka minut temu, znów będę miała zajebisty orgazm. Taki, jakiego ty mi dawno nie dałeś.

 

Rozdział 2

Miesiąc później Ania ponownie zamierzała nas odwiedzić. Ucieszyłem się, że przyjedzie do nas na weekend. Nie, nie dlatego, żeby znów się z nią kochać. To była jednorazowa przygoda, która się już nie powtórzy. Poniosło nas. Nie będę się znów kochał z siostrą swojej dziewczyny. Choćby kusiła mnie jak Ewa Adama w raju.

Od dziś jej boskie ciało i uwodzicielskie spojrzenie przestają na mnie działać. Chciałem w to wierzyć ze względu na Martę.

Ucieszyłem się z przyjazdu Ani, bo lubiłem jej towarzystwo i nasze rozmowy do późnych godzin nocnych przy butelce whisky. I wcale nie dlatego, że jej niski, charczący głos rozpalał zmysły, a jej uroczy śmiech wprawiał w wibracje wszystkie członki mojego ciała.

Marta odebrała Anię wcześniej z lotniska, więc, gdy przyjechałem, spodziewałem się dziewczyn w domu. Zastałem je na drewnianym tarasie. Wciśnięte w leżaki wygrzewały półnagie ciała w gorącym sierpniowym słońcu.

– Cześć dziewczyny. – Mój głos zabrzmiał radośnie na widok dwóch pięknych sióstr.

– Cześć. – Ania odwróciła się w moją stronę i obdarzyła mnie szerokim powitalnym uśmiechem.

– Jak dzień? – Marta pomachała dłonią.

Nachyliłem się i pocałowałem Martę na przywitanie.

– Po staremu. Mój szef wciąż zdradza swoją żonę, Jola cały czas nie odzywa się do Justyny, a Mirek podłożył świnię Maćkowi.

Nie widziałem sensu, aby przynudzać, że zawiesił się serwer pocztowy i wszyscy dzwonili do mnie z pretensjami, a potem szef wezwał mnie na dywanik domagając się szybkiej naprawy.

– Aha. – Marta skierowała twarz w stronę słońca, aby promienie równomiernie opaliły oba policzki.

– Jest szansa, że Jola przebaczy Justynie? – Zaciekawiła się Ania.

– Co?

– Mówiłeś, że Jola nie odzywa się do Justyny.

Starałem się nie patrzeć na jej nagie piersi. Próbowałem wyrzucić z głowy obraz naszego namiętnego seksu sprzed miesiąca. Nie przypominać sobie jej jędrnych, falujących piersi poruszanych rytmem moich pchnięć w jej rozgrzane namiętnością ciało.

– Nie ma szans na przebaczenie. – Uciąłem temat. – A jak twoje życie?

Ania zamyśliła się, jakby chciała zwierzyć się z problemów.

– Wporzo.

Odpowiedziała jednak standardowym zwrotem grzecznościowym

– Gratulacje wysokiego miejsca na zawodach we Włoszech.

– Dzięki.

– Kiedy kolejne zawody kitesurfingowe?

– Za miesiąc w Polsce. Mam nadzieję, że przyjedziecie?

– Pewnie, że wpadniemy. – Ucieszyłem się, że zobaczę ją na desce z żaglem jak pędzi wśród morskich fal.

– Powinnam ćwiczyć, a słońce rozleniwia. – Spojrzała w górę na żar lejący się z nieba. – Muszę przebiec dzisiaj piętnaście kilometrów.

– No to biegniemy razem. – Zapaliłem się do pomocy. – Będę cię motywował.

– A od kiedy ty biegasz? – Marta uderzyła w sarkastyczny ton. – Żebyś udaru nie dostał.

– Zamiast podziękować za pomoc siostrze, to takie kpiny w moją stronę.

– Trener personalny się znalazł. Tylko ją spowolnisz w tym biegu i przez ciebie nie zdobędzie złotego medalu na zawodach.

– Zły dzień w pracy? Koleżanka obgadała, czy szefowa krzywo spojrzała?

Wytknęła język w moim kierunku.

– Kupiłeś lody po drodze? – zapytała, a ja usłyszałem „idź sobie, nie zachwycaj się tak Anią przy swojej dziewczynie”.

– Zaraz przyniosę.

Poszedłem się przebrać. Założyłem szorty i nową koszulkę. W kuchni przygotowałem lody z malinami i borówkami. Kilka minut później znów podziwiałem dwie pięknie opalone dziewczyny. Przysiadłem obok Marty, ale przesunąłem leżak w bok, aby cieszyć się widokiem jej młodszej siostry. Wdzięczny byłem Marcie, że nie przeszkadzało jej, gdy Ania opalała się przy mnie topless.

Marta przekręciła się na leżaku, podniosła nogi do góry i położyła stopy na moich udach. Pomachała delikatnie palcami stóp dając mi sygnał, żebym zajął się masażem.

– Jak tam wasz trójkącik? – zapytała Ania.

Wyczułem prześmiewczy ton głosu. Pewnie Marta zdążyła wtajemniczyć ją w nasze problemy i Ania wiedziała, że Patrycja spotyka się teraz z Dawidem.

– Nie ma trójkąta. Jest czworokąt – odpowiedziałem zgryźliwie.

– Chyba nie pozwalasz Marcie na seks z innym? – Oburzyła się.

Nie! – krzyknęła Marta, wywołana do odpowiedzi. – Patrycja układa sobie życie z nowym chłopakiem, więc nasz potrójny związek przestał istnieć. Czasami wpada do nas pogadać, ale nie kończymy dnia na wspólnych igraszkach.

– I jak odnajdujesz się w zwyczajnym, nudnym, monogamicznym świecie?

– Uspokoiłam głowę. Już nie zastanawiam się, czy Paweł mnie jeszcze kocha, gdy śmieje się głośniej z jej dowcipów niż moich, albo gdy całuje ją dłużej niż mnie.

– I nie brakuje ci już tych emocji, gdy czułaś się pożądana przez dwie osoby?

Marta zwiesiła smutno głowę. Poprawiła okulary przeciwsłoneczne, abyśmy nie dostrzegli co kryje w spojrzeniu.

– Czas iść dalej. Postawić na coś, co ma przyszłość – mówiła bez przekonania, spoglądając w moją stronę.

– A jak tobie układa się z Mateuszem? – Zapytałem Anię, chcąc przerwać trudny dla Marty temat.

– Chyba nie jestem stworzona do związków na odległość.

– Masz za duży temperament. – Zawyrokowałem. – Ciężko upuścić tyle energii przez telefon.

Zamyśliła się.

– Coś jest w tej teorii. Jak się spotykamy, to też potrzebujemy czasu, aby się dopasować. Ale nie we wszystkim się jeszcze zgraliśmy.

– Na przykład?

– Na przykład w seksie.

– Jak można się z tobą nie zgrać w seksie?

Takiego porywu ekstazy jak z Anią, nie czułem dawno. Rytm naszych ciał był tak zgrany, że można by ustanowić nowy wzorzec rytmu w instytucji miar i wag pod Paryżem.

Marta się ożywiła i rzuciła mi badawcze spojrzenie, które starałem się zignorować.

– Na przykład chciałby zawsze kończyć jak w filmach.

– W jakich filmach? – Marta doświadczyła najwyraźniej przegrzania słonecznego.

– Przygód kilka wróbla Ćwirka.

Ania wyciągnęła język i wskazała na niego palcem.

– A, tutaj. Takich filmach. – Marta dostała olśnienia. – Za każdym razem?

Jej siostra skinęła głową.

– To powiedz mu, że wolisz czasami inaczej.

– Mówię.

– I co?

– Mały postęp już jest.

– Ja tu widzę ogólny problem braku szacunku. – Odezwał się we mnie wujek dobra rada. – Wiesz po czym poznać, czy facet traktuje cię z szacunkiem jak partnera, a nie jak kolejną dziewczynę do zaliczenia?

– Oświeć mnie.

– Policz, czy tyle samo razy odwzajemnił ci się w seksie oralnym.

– Czyli jak facet nie chce zająć się moją łechtaczką, a wciąż oczekuje, że będę robić mu loda, to nie ma szans na udany związek?

– Związek może być udany jeśli komuś pasuje rola podwładnego. Nie będzie jednak równowagi i partnerstwa. Będziesz grać rolę drugoplanową w swoim życiu i co gorsza, będziesz obiektem do wyładowywania frustracji swojego pana. I tak będzie ze wszystkim w związku. To ty będziesz dawcą, a on biorcą. Zastanów się, czy chcesz takiego życia.

Usłyszałem dzwonek do drzwi. Poszedłem otworzyć. W drzwiach stała Patrycja z rozmazanym makijażem.

– A nie miałaś lecieć do Rzymu? – Zdziwiłem się jej obecnością.

Podeszła do mnie ze łzami w oczach.

– Przytul mnie. – Smutek w jej głosie rozdzierał serce.

Objąłem ją i ścisnąłem mocno. Poczułem jak drży.

– Co się stało?

Przyłożyła głowę do mojej piersi i wtuliła we mnie.

– Nie będzie już Rzymu. – Pociągnęła nosem. – Nie będzie niczego.

– Nie był ciebie wart. – Domyślałem się, jaki może być powód jej emocjonalnego rozchwiania.

– Jest Marta?

Ręką wskazałem kierunek na taras.

Patrycja pobiegła do Marty, przytuliła się do niej, wypłakała i opowiedziała nam jak nakryła Dawida z inną dziewczyną. Wróciła wcześniej ze szkoły tańca, otworzyła drzwi i usłyszała ich. A potem zobaczyła. W sypialni.

– I to w naszym łóżku, rozumiesz? – krzyczała.

– Dlaczego wy wciąż musicie nas zdradzać. – Patrycja rzuciła mi oskarżycielskie spojrzenie.

Wolałem nie narażać się Patrycji i nie wspominać o prawie natury, które każe samcom zapładniać samiczki dla zwiększenia populacji i przetrwania gatunku.

Również wątpliwa była teoria o tym, że nie zdradza się fajnych dziewczyn. Uwielbiam swoją Martę, a mimo to nie uchroniłem się od przygody z Anią.

Chcielibyśmy, aby nasze życie było uporządkowane, a rządzi nim chaos. Chwilowe emocje, impulsy, zauroczenia. Seks dla przyjemności jak wyjście na kręgle, czy na basen.

– Zasługujesz na kogoś lepszego – rzuciłem wytartym sloganem. – Zapomnij o tym dupku.

– Kurwa, ale dlaczego ja? Nie jestem fajną dziewczyną?

– Jesteś. – Marta pogłaskała Patrycję po ramieniu. – Najlepszą, najmądrzejszą, najpiękniejszą.

– Może za wcześnie poszliście do łóżka. – Wtrąciłem się z nową teorią. – Nie cenimy rzeczy, które przychodzą zbyt łatwo.

– A więc jednak moja wina? – Spojrzała na mnie z wyrzutem, a ja pożałowałem, że nie ugryzłem się w język.

– Nie, jego, bo nie docenił jaką miał świetną dziewczynę. – Próbowałem się ratować. – Tylko dlaczego od razu generalizować, że to głównie my, faceci zdradzamy? A wy nie?

– My nie. – Marta lubiła konfrontacje.

– Tylko coraz częściej spoglądacie w stronę własnej płci. Z facetem to nie, bo zdrada, ale igraszki z inną kobietą to dla was tylko niewinne zabawy.

– Seks z kobietą to nie zdrada. – Marta próbowała przejść do ataku.

– Dlaczego? Jak nie ma penetracji to nie ma zdrady?

– To tak jak u was. Wy uważacie, że jak dziewczyna zrobi wam tylko loda, to też nie musicie mieć wyrzutów sumienia.

– Tylko to wy chodzicie wciąż do SPA na masaże, gdzie obce ręce dostarczają wam zmysłowych doznań.

– No i?

– Sama mówiłaś że dobry masaż potrafi dać więcej przyjemności niż niejeden seks.

– To prawda. – Wtrąciła się Ania, która do tej pory przysłuchiwała się naszej dyskusji.

Spojrzeliśmy na nią w trójkę. Ania zmieszana spuściła wzrok.

– Ale seks z super kochankiem jest lepszy niż najlepszy masaż. – Ania spojrzała na mnie wymownie.

Wystraszyłem się, że powie za dużo, więc uciekłem do kuchni po zimne napoje. Gdy otwierałem lodówkę podeszła Marta.

– Tęsknisz za Patrycją? – Spojrzała mi prosto w oczy.

Pytanie pułapka, na które lepiej nie odpowiadać. Jak odpowiedzieć, żeby dziewczyna nie poczuła się zazdrosna.

Oczywiście, że tęskniłem. Za jej słodkim uśmiechem, za zapachem jej ciała, za rozmowami przy kominku, czy za jej roześmianymi oczami, gdy pieściła mojego penisa w buzi. Jak można nie tęsknić za seksem ze zmysłową blondynką, za tym, żeby oglądać ją nago, dotykać, pieścić, całować?

– Spędziliśmy razem prawie rok, ale rozumiem ją, że chce normalnego związku z jednym partnerem – odpowiedziałem wymijająco.

– Nie chciałbyś, żeby do nas wróciła? – Marta podała mi szklanki dotykając czule mojej dłoni.

– Widzę, że ty za nią tęsknisz. – Spojrzałem na nią, ale spuściła wzrok.

Podeszła bliżej i położyła głowę na moim ramieniu. Poczułem na plecach jej nagie, rozgrzane słońcem piersi.

– Może pójdziesz pobiegać z Anią, a ja spędzę trochę czasu sama z Patrycją. Napijemy się, pogadamy, pośmiejemy, powspominamy stare czasy. I znów będzie tak jak dawniej. Ty, ja, ona.

– Nie możemy razem pogadać?

– Jak? Z Anią obok? Poza tym potrzebuję intymnego nastroju, żeby ją… No wiesz… Potem zrobimy kolejny krok i dołączysz do nas.

– Chcesz, żebym sobie poszedł, bo ty chcesz się kochać z Patrycją?

Marta spojrzała rozmarzonym wzrokiem w stronę Patrycji.

– Tak. – Powiedziała bez zastanowienia, jakby to było coś tak normalnego, jak wyjście z przyjaciółką na zakupy. – Ale nie bój się. Wieczorem moje usta doprowadzą twojego przyjaciela do szaleństwa. – Objęła mnie rękoma i wsunęła dłoń między moje nogi.

– Mam lepszy plan.

– Jaki?

Przyłożyłem głowę do jej ucha i powiedziałem ściszonym głosem.

– Ty i Ania pójdziecie zwiedzać miasto, a ja w tym czasie bzyknę Patrycję. – Zaakcentowałem dwa ostatnie słowa. – A, i nie martw się. Zostawię na wieczór trochę siły dla ciebie. – Objąłem dłonią jej pośladek i zacisnąłem mocno.

– Twój pomysł ma jedną zasadniczą wadę.

– Jaką?

– Jesteś facetem, a ona dzisiaj nienawidzi facetów.

– Innych facetów nienawidzi. Ja jestem jej super przyjacielem. Przytulę ją, pogłaskam po pupie, dam polizać penisa.

– Wszystko spieprzysz. – Przerwała mi, podnosząc głos i dając do zrozumienia co myśli o moich umiejętnościach w zakresie ars amandi.

– Ej, a kiedy ja coś ostatnio spieprzyłem?

– No, na przykład wczoraj. – Dała mi chwilę, abym sobie przypomniał i się przed nią kajał. – Jak się kochaliśmy. – Przypomniała mi w końcu.

– Co?

– No, mówiłam ci, żebyś uważał na włosy. – Machnęła głową, a jej delikatne włosy opadły na policzki. – Umyłam, ułożyłam, a ty celujesz jak z szesnastowiecznej kolubryny.

– A, tak. – Skrzywiłem się przepraszająco. – Poniosło mnie. Przepraszam, że musiałaś ponownie myć włosy.

– Wybaczam. A teraz zakładaj buty i w drogę. – Rozkazała tonem nie tolerującym sprzeciwu.

Musiałem przyznać jej rację. Jeśli pragnąłem, aby Patrycja do nas wróciła, musiałem pozwolić, aby dziewczyny znów zbliżyły się do siebie. Marta chciała kuć żelazo póki gorące i sprawić, aby przyjaciółka wypłakała się na jej ramieniu.

– Tylko nie zapomnij, że w tym planie ja też mam brać udział.

– Oczywiście. – Pocałowała mnie namiętnie. – Przecież jesteśmy parą i nie zrezygnuję z takiego świetnego kochanka. – Językiem przeciągnęła po mojej górnej wardze.

– I znów będziemy razem pieścić jej piersi? – Oderwałem się od jej ust i chwyciłem za pierś.

– Ty jedną, ja drugą. – Marta chwyciła w dłoń drugą pierś i podniosła wyżej.

Nachyliłem się i przywarłem ustami do jej nabrzmiałego sutka. Ssałem chwilę, dopóki nie wyrwała się i nie odeszła do dziewczyn.

 

Rozdział 3

Dałem znać Ani, że jestem gotów na trening, i że to jest najlepszy czas, aby ruszyć. Przebraliśmy się w sportowe stroje i zameldowaliśmy się przed domem gotowi do biegu.

– Prowadź. – Powiedziała, włączając w telefonie aplikację endomondo śledzącą trasę biegu. – Pokaż gdzie uciekasz od problemów świata.

Najpierw pobiegliśmy do lasu, potem w stronę małego jeziora ukrytego wśród wysokich drzew. Po kilku kilometrach, wąską ścieżką przy samym jeziorze, dotarliśmy do małej, dzikiej plaży, do miejsca zapomnianego przez świat, nie zaśmieconego ludzką głupotą. Nigdy nie widziałem tu żywej duszy. Uwielbiałem przyjeżdżać tu rowerem i rozmyślać nad, jak to mówią górnolotnie, sensem życia.

– Ładnie tu. – Ania rozejrzała się po okolicy. – Przyprowadziłeś mnie w to piękne miejsce, żeby się tu ze mną kochać?

Boże, jak słodko brzmiało słowo kochać w jej ustach. Ożywiła w mojej głowie wspomnienia z naszego namiętnego spotkania. Do końca życia będę pamiętać nasz dziki seks przy ścianie.

– Ania, wiem, że ostatnio nas poniosło, ale nie możemy...

– Wyluzuj. Żartowałam. – Wybuchnęła śmiechem. – Wiem. To był tylko raz. Za dużo wypiliśmy, za daleko zaszliśmy.

– Tak, za daleko. – Westchnąłem głęboko, bo pomyślałem o Marcie, którą zraniłem.

– Ale fajnie było. – Obdarzyła mnie filuternym uśmiechem. – Na głodzie byłam i cię wykorzystałam. – Roześmiała się na głos, aż spłoszyła okoliczne ptaki, które zerwały się do lotu.

– Myślę, że Marta miałaby inne spojrzenie na mój udział w naszym zbliżeniu.

– To wasze miejsce? – Przeszła się po małej plaży i stanęła przed lustrem wody. – Twoje i Marty?

– Raz przyprowadziłem tu Martę, ale nie podobało jej się.

– Dlaczego?

– Ona nie lubi takich dzikich miejsc. Jakby bała się, że ktoś wyskoczy zza krzaków i zrobi jej krzywdę.

– Ale była przecież z Tobą.

– Widocznie nie ma wiary, że zdołałbym obronić ją przed gwałcicielem.

– Ja czuję się przy tobie bezpiecznie. – Spojrzała mi prosto w oczy. – Poza tym szybko uciekam. – Roześmiała się uroczo.

– Marta nie lubi tej wszechogarniającej ciszy i tych latających czy pełzających robaków.

Ania popatrzyła w dal na gładką taflę jeziora, na okalające nas z każdej strony drzewa i na białe obłoki przesuwające się leniwie po błękitnym niebie.

– A mi się tu podoba. Czuję się tu bezpieczniej niż w centrum miasta. Tam szybciej cię napadną i obrabują, niż w lesie. A robaki? W Australii to się można bać. Węże, skorpiony, krokodyle. A tu? Małe żuczki i koniki polne.

Aby nie psuć romantycznego nastroju, postanowiłem nie wspominać o mrówkach, kleszczach i komarach.

– No widzisz. – Odezwałem się wpatrzony z zachwytem w Anię. – Okazuje się, że ja i ty mamy więcej wspólnego niż ja i twoja siostra.

– No, tworzylibyśmy harmonijny związek. – Podeszła bliżej i dotknęła dłonią mojego ramienia.

– Taki bez kłótni?

– Czasami moglibyśmy się posprzeczać, żeby podnieść temperaturę związku. – Przysunęła się, dotykając mnie piersią od tyłu. – A potem zakończyć kłótnię namiętnym seksem na zgodę. – Przesunęła dłonią po moim ramieniu.

Czekała na choćby drobny gest z mojej strony. Jakikolwiek znak, który da jej nadzieję, że warto walczyć.

Nie wysłałem jednak żadnego sygnału. Była siostrą mojej dziewczyny. Kochałem Martę i nie chciałem jej stracić.

Staliśmy chwilę w milczeniu słuchając śpiewu ptaków.

– Nie wiem co robić. – Naszła mnie refleksja i potrzeba wyrzucenia z siebie myśli. – Marta chce, żeby Patrycja do nas wróciła. Chciałaby, żeby było jak dawniej, gdy beztrosko spędzaliśmy czas przytuleni do siebie w trójkę.

– A ty też tego chcesz?

– Myślałem, że chcę, bo jaki facet nie chciałby kochać się bezkarnie z inną dziewczyną, ale jednak boję się stracić Martę. Ona zaangażowała w tę relację zbyt dużo uczuć.

– A może ona teraz się właśnie zastanawia kogo z was wybrać na stałe? Wysłała nas tutaj razem, żebyś ją zdradził ze mną. Miałaby wtedy pretekst, żeby zrzucić całą winę na ciebie i zerwać z tobą. Zostałaby z czystym sumieniem. I Patrycją u boku.

Spojrzałem na nią pociesznie.

– Masz bujną wyobraźnię, dziewczyno.

– No tak. Co ja wiem o życiu? Mam tylko dwadzieścia lat.

– Dlaczego Marta miałaby ze mnie zrezygnować? Dobrze nam ze sobą.

– Ale może wpadłeś już do kategorii przyjaciela, a nie kochanka, który wywołuje w niej emocje. Patrycja za to działa na jej wyobraźnię, dostarcza skrajnych emocji. Może chętnie oddałaby ciebie swojej siostrze, aby mieć cię blisko jako przyjaciela, a żeby pozbyć się napadów zazdrości, życie ułożyć z jedną osobą, z Patrycją.

– I wszyscy byliby szczęśliwi? Marta z Patrycją, a ty ze mną? Niezły plan. – Uśmiechałem się pod nosem.

– Jak mówiłam. Co ja tam wiem o związkach. – Ania podeszła nad brzeg jeziora i zmoczyła dłoń. –Schłodziłabym się po biegu. Woda taka przyjemnie ciepła.

– Globalne ocieplenie nam sprzyja.

– Ja nie mam nic przeciwko palmom w ogrodzie.

– A ja zamianą zimnego Bałtyku w Morze Śródziemne.

Spojrzała w niebo, rozłożyła szeroko ręce i wzięła głęboki wdech.

– Kiedyś zrobiłam listę marzeń do spełnienia. Wiesz, lista w stylu wypić wino na ulicy Rzymu, wejść na krzywą wieżę w Pizie, czy wdrapać się po schodach świątyni Słońca w Meksyku.

– To ostatnie chętnie bym dodał do swojej listy.

– No to mamy marzenie, które możemy zrealizować wspólnie. Razem zawsze taniej. – Dodała rezolutnie.

– I przyjemniej. – Podkreśliłem mrugając znacząco okiem.

– Seks na dachu meksykańskiej Świątyni Słońca brzmi kusząco. – Dobrze odczytała moją intencję. – Ale mam też na liście marzenie, które brzmi „wykąpać się nago w lazurowych wodach Morza Karaibskiego”. – Spojrzała w stronę jeziora. – Co prawda kolor wody nie był turkusowy, jak na rajskiej plaży, ale temperatura była tylko trochę niższa. – Złapała za sportowy stanik i zdjęła go zdecydowanym ruchem.

– Myślę, że przy małej fantazji możemy uznać, że mamy przed sobą małą zatokę Morza Karaibskiego.

– Czy nie będzie ci przeszkadzać, że wykąpię się nago? – Schyliła się, aby zdjąć buty i skarpety.

Pokiwałem głową na boki.

– Gdzieś już słyszałem ten tekst.

– Wiem, że nie będzie ci przeszkadzać. – Odwróciła się tyłem i zsunęła spodenki. – Podobam ci się nago?

– Ostatnim razem, gdy kąpałaś się przy mnie nago skończyliśmy w łóżku. – Próbowałem ją przestrzec.

– No to dobrze, że tu nie ma łóżka. Nie skończymy tak samo. – Zaśmiała się wchodząc do wody.

Patrzyłem na jej wyrzeźbione treningami pośladki i przypomniałem sobie jak stała przyciśnięta do ściany, a ja wchodziłem w nią z dziką żądzą. Znów poczułem ten pierwotny instynkt, który starałem się stłumić. Znów chciałem przytulić się do niej od tyłu i zmienić kolor jej pośladków na krwistoczerwony.

– Nie przyłączysz się? – Zawołała zanurzona po pas. – Woda jest cudowna. – Dotknęła włosów.

Wyrwała mnie z hipnozy. Rozebrałem się i wskoczyłem do wody z dużym impetem, jak kretyn, rozbryzgując wodę na jej twarzy.

– Dzięki. – Powiedziała wycierając dłonią wodę z oka.

– Przepraszam.

Podskoczyłem bliżej, aby jej pomóc. Niestety, zapadłem się w grząskim gruncie i wpadłem na Anię zatrzymując się na jej piersiach. Poczułem na sobie jej gorące, miękkie piersi. Odskoczyłem natychmiast przepraszając ponownie.

Dostrzegłem nabrzmiałe sutki i zastanawiałem się, czy to efekt zimnej wody, czy naszego niespodziewanego kontaktu.

Ania zachwiała się do tyłu. Na szczęście zdążyłem złapać ją za rękę i dzięki mojemu refleksowi nie przewróciła się i zanurzyła głowy w wodzie.

Między mokrymi piersiami iskrzyła w słońcu nowa zawieszka.

– Złote serce od chłopaka? – Chciałem jak najszybciej odwrócić jej uwagę od mojej niezdarności. – Delfin poszedł w odstawkę?

– Dostałam na urodziny.

– Związek na dłużej?

– Nie wiem. – Spojrzała w dal. – Chyba jednak nie.

– Dlaczego?

– Szampan, truskawki w bitej śmietanie i pudełko prezerwatyw to nie jest przepis na udany związek, jeśli potem nie dzwoni, nie pamięta, nie słucha.

– A ty zamiast szampana wieczorem wolałabyś sok o poranku, ale razem, a nie w samotności?

– Właśnie, a zamiast truskawek w bitej śmietanie wystarczą mi dzikie jabłka zerwane prosto z drzewa na wspólnej wycieczce rowerowej.

– A zamiast pudełka prezerwatyw?

– Hmm. – Zamyśliła się odganiając muchę, która usiadła na jej piersi. – To zawsze się przyda. – Błysnęła białymi zębami.

– A zamiast kolejnych kwiatów na przeprosiny, wolałabyś dostać więcej uwagi?

– Dokładnie tak. – Nabrała wody w dłonie i zmoczyła piersi. – To nie jest facet, dla którego jesteś głównym daniem.

– Może chociaż wykwintnym deserem?

– Co najwyżej małą przystawką. – Na jej twarzy zagościł smutek.

– Nie brzmi optymistycznie.

– Świat, w którym dominuje kasa staje się pusty emocjonalnie. Stajesz się dekoracją, kolejną zabawką, która szybko się nudzi.

– Aż tak? – Przejąłem się jej wyznaniem.

– Niestety, niektórzy ludzie są ubodzy. Jedyne co mają to tylko pieniądze. To nie jest świat do którego pasuję.

– Może w złym miejscu szukasz miłości? Jeździsz na zawody po całym świecie to masz okazję spotkać wiele kultur i różny stopień ludzkiego zepsucia.

– Wiesz, może to jest tak, że jak już wykąpiesz się w morzach i oceanach całego świata to tęsknisz za takim małym jeziorkiem pośrodku lasu. – Zanurzyła się po szyję i odpłynęła.

Dołączyłem do niej i płynęliśmy chwilę w milczeniu obok siebie. Jej słowa sprawiły, że posmutniałem. Myślałem, że Ania jest szczęśliwa w wielkim świecie. Zawsze radosna, pełna energii sprawiała wrażenie, że kreuje tylko szczęśliwy świat wokół siebie. Nie wiedziałem, że ten świat ma tyle rys. Nawet Marcie nie zwierzała się ze swoich trosk.

– To dlaczego z nim jesteś? – Podpłynąłem bliżej. – Pokaż mu czerwoną kartkę i wyrzuć z boiska.

– Nie słyszałeś teorii, że kobiety lubią niegrzecznych chłopców?

– A ty dałaś się złapać w pułapkę wyzwania, żeby zmienić go w grzecznego, uroczego dżentelmena?

– Coś w tym stylu.

– Ale ty wiesz, że go nie zmienisz?

– Nawet trochę? – Zrobiła kwaśną minę.

Pokiwałem przecząco głową.

– Twoja misja jest z góry skazana na porażkę. – Chciałem wybić z jej głowy chłopaka, przez którego będzie wkrótce tylko cierpieć. – Taki facet jest jak sinusoida.

– Wiem, zapewnia skrajne emocje.

– No właśnie.

– Ale jest magnes, który nas przyciąga.

– Jaki?

– Te skrajne emocje wywołują w kobiecie pożądanie.

– Pożądanie? – Podniosłem głos. – Raz pożądanie, a innym razem atak wściekłości. – Chciałem przedstawić go w jak najgorszym świetle.

– Ale tacy faceci zamiast godzinnego głaskania po brzuchu w łóżku, zapewniają dziki seks na plaży o zachodzie słońca.

– Rozumiem. A ty jak ćpun potrzebujesz kolejnej dawki. – Poniosło mnie.

– Tak, kolejnej dawki emocji i dzikiej rozkoszy.

Patrzyliśmy na siebie przez chwilę w milczeniu. Zdałem sobie sprawę, że Ania wywołuje we mnie takie same skrajne emocje, jak jej nowy chłopak. Też byłem jak ćpun, który pragnął kolejnej dawki dzikiej rozkoszy. Miałem ochotę rzucić się na nią i uprawiać z nią dziki seks. Tu i teraz.

– Ale tu jest super. – Położyła się na plecach, wystawiając piersi ponad lustro wody.

Patrzyłem jak wodą opływa jej krągłe piersi, które wynurzały się i zatapiały w rytm pracy jej rąk i nóg. Opalone, mokre ciało błyszczało w rozpalonym słońcu. Wyglądała zachwycająco na tle błękitnego nieba odbijającego się w lustrze wody. Boże, jak ogromnie pragnąłem ją dotykać i pieścić. Wszędzie.

– A ty jaką masz listę marzeń? – zapytała. – Co byś chciał w życiu zobaczyć?

Wakacje w Turcji, czy Złote Piaski Bułgarii nie wydały mi się na tyle atrakcyjne, żeby o tym wspominać.

– Chciałbym zobaczyć start rakiety.

– Start rakiety? – Zdziwiła się. – Oryginalny pomysł.

– Chciałbym dożyć startu rakiety, która poleci na Marsa z ludźmi na pokładzie. – Podniosłem rękę do góry jakbym podążał za startującą rakietą.

– Skąd takie marzenie?

– Sam nie wiem dlaczego bardziej interesują mnie informacje z pustynnego Marsa, niż plotki o tym, że sąsiadka Grażyna zrobiła loda Januszowi spod szóstki.

– I nawet plotki o nowej sąsiadce opalającej się topless na swojej działce by cię nie zainteresowały?

– No, to chyba jedyna plotka, którą bym sprawdził. Szczególnie, gdybyś ty była tą nową sąsiadką.

Ania odwróciła głowę w moją stronę i obdarzyła mnie słodkim uśmiechem. Lubiłem kształt jej ust, gdy się uśmiechała. Powiększona górna warga jak u Avril Lavigne dodawała jej dziewczęcego uroku i dawała nadzieję na cudowne doznania podczas fellatio.

Ania wyszła z jeziora, potrząsnęła głową, aby pozbyć się wody z włosów i położyła się na trawie. Musieliśmy wysuszyć się w słońcu przed założeniem stroju.

Stanąłem obok i patrzyłem jak słońce ogrzewa jej nagie, mokre ciało. Boże, jak ona wyglądała apetycznie na tej trawie. Jej złocista opalenizna efektownie kontrastowała z soczystą zielenią trawy.

W pępku zauważyłem mały kolczyk, który rozbłyskiwał w promieniach słońcach.

– Czy gapienie się na nagą, obcą dziewczynę nie wypełnia znamion molestowania seksualnego? – Mrużyła oczy w słońcu wędrując wzrokiem po moim ciele.

– A czy obnażanie się przed obcym mężczyzną nie wypełnia znamion ekshibicjonizmu? – Wodziłem wzrokiem po jej opalonych udach.

– Jaka ja obca? Siostra twojej dziewczyny to prawie jak rodzina.

– Tym bardziej nie wypada biegać na golasa przy rodzinie.

Ania wyciągnęła rękę, zerwała liść z krzaka i położyła go na swoim łonie.

– Teraz lepiej?

Liść nie zakrył wszystkiego, przyciągając wzrok jeszcze bardziej w jej miejsce intymne. Miałem ochotę położyć się na niej i wtulać w jej nagie ciało.

– Wciąż wywołujesz stan erotycznego napięcia – Wskazałem głową na piersi.

Ania rozejrzała się i znalazła dwa białe polne kwiaty. Zerwała je i położyła na swoich sutkach.

– Już nie jestem naga. Wszystko co podnieca zakryte.

– Musiałabyś jeszcze zakryć zgrabne nogi, ukryć kobiece kształty ciała, schować długie czarne włosy pod chustę, a i tak będziesz zniewalać swoim uśmiechem i rozbudzać zmysły niskim, zachrypniętym głosem.

Spojrzała mi głęboko w oczy. Nastała dłuższa chwila. Ania rozłożyła szeroko ramiona jakby chciała chwycić cały ten piękny świat dookoła i zaprosić mnie do siebie.

– Powinnam cię przeprosić – odezwała się w końcu.

– Za co?

– Wiesz, ostatnio jak się kochaliśmy nie powinnam była mówić, że cię kocham. To było nie w porządku. Ty i Marta jesteście w szczęśliwym związku, a ja się niepotrzebnie wepchnęłam z buciorami.

– To ja powinienem przeprosić ciebie, że namieszałem ci w głowie i za to że nie miałem wystarczającej siły, aby oprzeć się twojemu urokowi. Jesteś niesamowicie seksowną dziewczyną i działasz silnie na zmysły, ale to moja wina, że czuję takie pożądanie.

– Chyba jednak moja wina.

– Twoja?

– Tak, bo ja chcę, żebyś mnie pożądał. Ale wiem, że to jest niewłaściwe. Powinnam przestać. Chciałabym, żebyś wiedział, że już mi trochę przeszło.

– Co ci przeszło?

– Zakochanie.

Znów spojrzała na mnie wielkimi brązowymi oczami, w których można się zakochać od pierwszego wejrzenia. Palcami dotknęła delikatnie swoich włosów jak zakłopotana dziewczynka, która przyznała się do zjedzenia cukierka.

– Trochę? – Zapytałem nieśmiało. – Trochę ci przeszło? – Złapałem ją za słówko, które sugerowało, że kilka motylków w jej brzuchu wciąż dawało oznaki życia.

Spojrzała na moje usta.

– Trochę – odpowiedziała nachylając się w moją stronę.

Pocałowała mnie. Delikatnie. Nieśmiało dotknęła moich warg, jak elektryk, który najpierw sprawdza czy przewody są bezpieczne i nie płynie w nich prąd. Potem otworzyła usta szerzej. Jej pocałunki stawały się coraz bardziej namiętne. Przygryzała moją wargę, pieściła mnie językiem. Chciałem przerwać, chciałem odskoczyć i skarcić ją za niewłaściwe zachowanie, ale nie potrafiłem się oprzeć. Z każdą sekundą mój opór zamieniał się w przyzwolenie, a potem w pragnienie. Pragnienie, aby ta chwila trwała wiecznie, aby uczucie uniesienia, które poczułem w sercu nigdy nie zbledło. Dawno nie czułem takiej rozkoszy zmysłów.

Zanurzyłem dłoń w jej długich czarnych włosach i chłonąłem zmysłowy zapach jej rozgrzanego ciała.

– Pragnę cię. – Przerwała na chwilę pocałunki i spojrzała na mnie rozpalonym wzrokiem.

– Ania, nie… – Chciałem zaprotestować odzyskując na chwilę władzę nad swoim umysłem, ale pchnęła mnie na trawę i przycisnęła ciałem.

Dłonią zakryła moje usta abym zamilkł i poddał się namiętnościom, które rozpalały nas od wewnątrz. Jej nagie piersi, pod ciężarem ciała, ściskały moją klatkę piersiową utrudniając złapanie oddechu.

– Chcę się z tobą kochać – wyszeptała do mojego ucha, dotykając go delikatnie koniuszkiem języka.

– Masz chłopaka. – Chciałem dać jej szansę na wycofanie, zagrywając na poczucie winy.

– A ty masz dziewczynę. – Usprawiedliwiała sumienie przerzucając połowę winy na mnie.

– Tak, twoją siostrę. – Podniosłem głos, aby moje słowa donośniej wybrzmiały w jej głowie. – I chciałbym, aby nadal była moją dziewczyną. Poza tym wbije nam toporki w głowę jak się dowie. Wtedy nie zrealizuję marzenia z mojej listy, nie zobaczę startu rakiety na Marsa.

Zrezygnowana położyła głowę na mojej piersi, objęła ramieniem i wtuliła się we mnie. Oddychała ciężko.

– Dobrze mi z tobą. – Poprawiła włosy leżące na twarzy i spojrzała w górę. – Szkoda, że nie możemy być razem. – Smutne orzechowe oczy wpatrywały się we mnie szukając nadziei na wspólne życie we dwoje. – Przy tobie nie muszę zakładać masek, aby wydawać się atrakcyjniejsza, czy mądrzejsza. Mogę być sobą i nie muszę udawać.

Położyłem dłoń na jej głowie i pogłaskałem jak małą dziewczynkę, aby ukoić jej smutek.

– Jestem pewien, że znajdziesz niedługo mężczyznę swoich marzeń, który sprawi, że będziesz czuła się najatrakcyjniejszą kobietą świata.

Po jej policzku spłynęła łza. Odwróciła się, abym nie widział jej zaszklonych oczu.

– Już znalazłam – odpowiedziała cicho, ściskając w dłoni moje ramię.

 

Rozdział 4

Wróciliśmy do domu. Ania poszła pod prysznic, a ja zamierzałem dowiedzieć się jakie postępy poczyniła Marta na drodze do wskrzeszenia naszego miłosnego trójkąta.

Znalazłem ją w sypialni na łóżku, wgapioną w ekran telefonu. Podszedłem do niej i wskoczyłem na łóżko między jej nogi. Chwyciłem za jej spodenki i zdjąłem zdecydowanym ruchem. Rozchyliłem nogi. Leżała teraz przede mną naga od pasa w dół. Przyglądałem się jej starannie wydepilowanemu wzgórkowi łonowemu. Pojawił mi się w głowie obraz leżącej na trawie Ani. Dziewczyny miały podobne rysy twarzy. Śliczne, duże oczy, pełne usta, zgrabny nosek. Marta była dumną posiadaczką bujniejszych piersi, za to Ania prezentowała zgrabniejszy tyłek.

Spojrzałem w dół na półnagą Martę i już miałem się schylić, aby rozdzielić językiem ściśnięte wargi, gdy nagle Marta wychyliła się zza ekranu komórki i zapytała.

– Co robisz?

– Rozbieram cię. Chcę zobaczyć cię nago. – Patrzyłem prosto w miejsce, które zamierzałem za chwilę penetrować.

Nic nie odpowiedziała.

– A potem zamierzam się z tobą kochać. – Dodałem przesuwając dłonią po jej udzie.

– Aha.

Nachyliłem się i pocałowałem jej wzgórek łonowy.

Ania nad jeziorem rozpaliła moje zmysły do czerwoności. Wciąż czułem na sobie dotyk jej ciała, jej usta na moich ustach, jej delikatne włosy na mojej dłoni.

– Długo was nie było. – Usłyszałem pretensję w głosie.

Podniosłem głowę.

– Tak jakoś zleciało.

– Byliście nad jeziorem?

– Też. – Próbowałem nadać temu miejscu mało istotne znaczenie.

– Na dzikiej plaży? Tam gdzie zaprowadziłeś mnie kiedyś i chciałeś się ze mną kochać?

– A ty nie chciałaś, bo mrówki ci przeszkadzały.

– Wciąż pełno mrówek?

– Nie widziałem ani jednej.

– Więc warunki dzisiaj dogodniejsze do uprawiania seksu?

– Znacznie lepsze. – Palnąłem jak kretyn.

Marta przeszyła mnie na wylot zimnym, badawczym spojrzeniem. Poczułem jak szron osadza się na moim ciele w środku upalnego lata.

– Wpadliśmy tam na chwilę. – Próbowałem się ratować.

– Na chwilę? – Kpiąco pokiwała głową.

– Tak.

Odwróciła ekran telefonu w moją stronę, pokazując mi w aplikacji endomondo trasę, którą pokonałem z Anią. Palcem wskazała na odcinek czasowy, który spędziliśmy na plaży. Godzina z minutami.

– Zapomniałeś, że też używam tej aplikacji, a moja siostra jest w moich kontaktach?

Po co Ania to włączyła? Czy to nawyk, czy miała w tym swój cel? Może zależało jej, żeby Marta nabrała podejrzeń, rzuciła mnie, a wtedy byłbym wolnym chłopakiem do wzięcia.

Czułem jak oddala się nie tylko dzisiejszy seks z Martą, ale oddala się coś więcej.

– Sama kazałaś mi zająć się Anią, żeby zbliżyć się do Patrycji. No to zabawiałem ją rozmową nad jeziorem. – Skłamałem, nie wspominając o namiętnych pocałunkach. – A propos Patrycji, czy seks był udany?

– Nie było żadnego seksu. Patrycja musiała jechać, ale umówiłam nas na kręgle dzisiaj wieczorem.

– A po kręglach wpadnie do naszej sypialni?

– Jak niczego nie zepsujesz. – Czułem agresję w jej głosie. – Ja widzę nadzieję na powrót do naszej trójkątnej relacji.

– A na czym opierasz to przekonanie?

– Na tym, że się całowałyśmy. – Jej oczy lśniły. – Pewnie zastanawiasz się czy mi się podobało. Pozwól, że uwolnię cię od tych myśli. Tak, było cudownie, zmysłowo i miałam gęsią skórkę gdy całowała moją szyję.

Nastała chwila ciszy. Próbowałem przetrawić rozumem informację, którą przed chwilą usłyszałem. Z jednej strony poczułem ukłucie zazdrości, a z drugiej cieszyłem się z szansy na seks z Patrycją. Brakowało mi jej spontaniczności, gdy robiła mi loda na szczycie Szrenicy, albo wskakiwała na mnie na wydmach nad Bałtykiem. To był niesamowity czas, gdy kochaliśmy się w trójkę do utraty tchu.

– No nie patrz tak na mnie. – Marta przerwała niezręczną ciszę.

– Jak?

– Tak, że czuję się winna. Chcesz bzykać naszą przyjaciółkę, czy nie? Ja też nie mogę poskładać uczuć, gdy widzę jak w nią wchodzisz, ale godzę się na to w zamian za mój czas z Patrycją.

– Wiem, mieliśmy nie mieszać do tego uczuć i traktować to jak zabawę, relaks, czy seks dla czystej przyjemności i zaspokojenia popędu płciowego.

– Właśnie. Więc jak chcesz, to przeleć mnie za karę, rozładuj napięcie i nie przeszkadzaj w mojej misji. – Spojrzała w dół na swoje nagie łono.

Rozchyliła szerzej nogi dając mi znak, że mówi poważnie.

– Odwróć się. – Rozkazałem.

Zawahała się przez chwilę, po czym położyła się na brzuch. Wiedziała, że za chwilę uderzę ją w pośladek. Lubiła ból. Kiedyś wyznała, że niesamowicie podnieca ją, gdy czuje się zdominowana.

Mój klaps nie był mocny, ale syknęła cicho przez zęby. Przyłożyła głowę do poduszki obejmując ją rękoma, jakby chciała wtulić się i złagodzić ból. Jęknęła głośniej, gdy moja dłoń wylądowała na drugim pośladku. Czułem się jakbym chciał ją ukarać za całowanie się z dziewczyną. Patrzyłem na jej krągłe zaczerwienione pośladki i pragnąłem zadać jej ból. Złapałem pośladki w dłonie i ścisnąłem z całych sił, aż wgniotła ciało w łóżko próbując się oswobodzić. Wsunąłem w nią palec. Była wilgotna i gorąca.

Wstałem i patrzyłem na nią z góry. Stałem między jej nogami i podziwiałem piękne, opalone ciało. Długie czarne włosy opadały na ramiona i plecy. Byłem dumny, że mam taką zgrabną i seksowną dziewczynę. Pojawił mi się jednak przed oczami obraz roześmianej nagiej Ani leżącej na łące. Wyobraziłem sobie, że leży teraz przede mną, gotowa żebym w nią wszedł. Penis, w reakcji na mój obraz, zapulsował.

Marta otworzyła oczy i przekręciła głowę w moją stronę. Spojrzała na mnie wyczekująco, zdziwiona moją przerwą.

– Zerżnij mnie – szepnęła przez zaciśnięte zęby. – Wsadź go we mnie. – Spojrzała na mój gotowy do działania penis.

Położyłem się na niej i z impetem wszedłem w jej ciało. Przystawiłem usta do jej ucha.

– Podnieciłaś się, gdy Patrycja pieściła językiem twoje usta?

Nic nie odpowiedziała.

Wbiłem się w nią głębiej, aż po nasadę penisa.

Wykrzywiła usta w grymasie bólu.

Chciała się oswobodzić, ale nie pozwoliłem jej na to, przytrzymując ciało rękoma.

– Podnieciłaś się? – powtórzyłem.

– Tak – odpowiedziała, stłumionym przez poduszkę, głosem. – Uwielbiam jak mnie całuje.

Znów poczuła ból, który jej zadałem.

Wykręciła ręce do tyłu i wbiła paznokcie w moje pośladki.

– Uwielbiam jej język w moich ustach. – Przygryzła wargami palec.

Wyszedłem z niej, rękoma rozchyliłem pośladki i patrzyłem na różowe, wilgotne wejście do pochwy. Chwyciłem za jej nogi i rozłożyłem szeroko. Patrzyłem na śliczny, jędrny tyłek, który za chwilę znów wypełnię penisem.

– Jak ona cudownie mnie pieści. – Prowokowała mnie.

– Byłam cała mokra.

Chciałem ją uciszyć, nie słuchać tego, że moja dziewczyna pożąda innej, że nie jestem jedynym obiektem jej westchnień.

Wypełniłem ją ponownie i z dużą siłą przycisnąłem do łóżka. Podniosła głowę nad poduszkę i zawyła z bólu. Wykonała energiczny obrót ciałem i zrzucając mnie ze swoich pleców uderzyła mnie w twarz. Otwartą dłonią.

Spojrzałem na nią zszokowany. Nie wiedziałem, czy uderzyła mnie przez przypadek, czy chciała ukarać za ból, który jej zadałem.

Obrzuciła mnie morderczym spojrzeniem. Nigdy wcześniej nie widziałem takiej wściekłości w jej oczach. Czyżbym przeszarżował i przekroczył granice.

– A ty? – Wpatrywała się we mnie wielkimi oczami. – Co masz na sumieniu? Chciałbyś przelecieć moją siostrę, co? – Spojrzała na swoją dłoń, którą mnie uderzyła. – Staje ci na jej widok?

Wymierzony policzek nie był więc karą za ból fizyczny, który ode mnie otrzymała, ale za cierpienia psychiczne, które musiała znosić, gdy Ania przebywała w pobliżu.

Marta wciąż żyła w cieniu swojej siostry, która odnosiła międzynarodowe sukcesy sportowe. Ania faworyzowana przez rodziców była oczkiem w ich głowie, ukochaną córeczką tatusia, która dostawała tyle wsparcia ile zapragnęła. A teraz zapragnęła jeszcze chłopaka swojej siostry.

– Staje ci? – powtórzyła i złapała za mojego penisa.

Wciąż czułem pulsujący ból na twarzy i byłem oszołomiony jej reakcją.

– Gadaj. – Zacisnęła dłoń na penisie, aż skręciło mnie w pół – To za gapienie się na jej piersi.

Chciałem otworzyć usta i przyznać się do wszystkiego, ale zaniemówiłem, gdy znów zszokowała mnie swoją reakcją.

Wskoczyła na mnie, wbiła się na mój twardy penis i zaczęła szaleć jak opętana. Podskakiwała jak na rodeo. Wiła się w każdą stronę, wymachiwała rękoma, kręciła tyłkiem. Włosy fruwały dookoła jej głowy, piersi falowały, a paznokcie wbijały w moje ciało.

Myślę, że znała odpowiedzi na swoje pytania i nie chciała usłyszeć ich ode mnie. Nie chciała, żebym zranił ją dodatkowo słowem. Wskakując na mnie chciała mnie uciszyć i dodatkowo przypomnieć mi, że jest najlepszą kochanką, nie tylko w tym mieście, ale i na całym świecie. Szczególnie w świecie Ani.

Spojrzałem w stronę drzwi i zobaczyłem, wychylającą się zza nich, głowę Ani. Uciekła szybko, gdy nasze spojrzenia się spotkały. Zastanawiałem się jak długo nas podglądała i czy słyszała nasze napady zazdrości.

Marta pojękiwała coraz głośniej, aż w końcu zawyła donośnie, wstrząsając ciałem w rytm skurczów orgazmowych. Doszedłem razem z nią zalewając jej wnętrze kolejnymi porcjami nasienia.

Padła na mnie i leżała bez ruchu, wciąż ze mną połączona. Przyciskała mnie ciałem, utrudniając złapanie oddechu i dysząc ciężko do mojego ucha. Leżeliśmy tak kilka minut bez słowa, po czym Marta pobiegła pod prysznic, a ja poszedłem do salonu napić się wody po wyczerpującym wysiłku.

Ania wyszła z pokoju gościnnego i przysiadła się do mnie na sofie. Spojrzała na swoją dłoń lepką od śluzu.

Poczułem znajomy zapach.

– Dzięki. – Uśmiechnęła się rozpromieniona.

– Za co?

Westchnęła głęboko, jakby jeszcze schodziło z niej napięcie.

– Za orgazm.

Cieszyłem się, że zostaje u nas na cały weekend. Nie byłem jednak pewien, czy następnym razem znajdę w sobie dość siły, aby się jej oprzeć.

6,093
9.79/10
Dodaj do ulubionych
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 9.79/10 (13 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Komentarze (5)

Jakub · 30 kwietnia 2021

0
0

Wspaniałe... tylko mnie razi moment, gdy Anna jest w wodzie, i przed wykąpaniem ratuje ją podanie jej ręki... "Ania zachwiała się do tyłu, ale zdążyłem złapać ją za rękę i dzięki mojemu refleksowi nie skąpała się w wodzie." Będąc już w wodzie brzmi to dla mnie sztucznie...

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

adix · Autor · 1 maja 2021

0
0

Dzięki za trafny komentarz. Poprawiłem ten fragment, o którym piszesz.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Jakub · 1 maja 2021

0
0

ale opowiadanie "wciąga"... super...

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Mia · 2 maja 2021

0
0

Byłam pewna, że scena nad jeziorem zakończy się namiętnym seksem, a tu takie zaskoczenie. Lubię być zaskakiwana. Lubię jak bohater ma wewnętrzne rozterki i zmusza czytelnika do zastanowienia jak on by postąpił na jego miejscu. Ja kibicuję relacji z Anią. Myślę, że Marta nie wytrzyma tego napięcia. Czuć te emocje w ostatniej ostrej scenie seksu.
Nie ma nudy, jest ciekawie i czuć ten konflikt między dziewczynami. To zachęca, żeby czytać dalej. Jestem ciekawa, czy Ania miała rację co do tego jak zakończy się ten czworokąt. Wspominała o tym nad jeziorem.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

gral89 · 2 maja 2021

0
0

Mega super, czekam na kolejną część

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Opowiadania o podobnej tematyce:

Pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.