Przypadkowa nieznajoma (II)

7 stycznia 2026

Opowiadanie z serii:
Przypadkowa nieznajoma

1 godz 35 min

Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!

Kontynuacja przygód Agnieszki i jej uległości w stosunku do Ewy.

Minęły trzy tygodnie od tamtego popołudnia w restauracji, kiedy Agnieszka wyszeptała „zgadzam się” i poczuła, jakby ktoś zdjął z niej ciężar, a jednocześnie włożył na szyję delikatną, ciepłą obrożę. Praca w ModernS okazała się nie tylko lepiej płatna, ale i inna, taka, w której wreszcie czuła się widziana. Biuro wypełniał aromat kawy z kardamonem i świeżych kwiatów, koleżanki witały ją uśmiechem pełnym życzliwości, a nie przymusu, a szefowa HR – kobieta w okularach o złotych oprawkach – co drugi dzień pytała, jak się czuje i naprawdę wsłuchiwała się w jej słowa. Pensja wpływała na konto dziesiątego dnia miesiąca, a nie piętnastego, i po raz pierwszy od lat nie musiała odliczać dni do wypłaty, co dawało jej poczucie stabilności, którego tak długo brakowało w jej życiu.

Z Ewą wymieniały wiadomości codziennie, a te krótkie notatki stały się dla Agnieszki czymś więcej niż obowiązkiem – rano wysyłała proste „dzień dobry”, wieczorem „dobranoc”, czasem tylko emotkę w kształcie czerwonego serca lub wysokiej szpilki. I za każdym razem, gdy widziała odpowiedź Ewy, czuła ciepło rozlewające się w brzuchu, jakby ktoś delikatnie ją głaskał. To przywiązanie rosło w niej powoli, jak korzenie drzewa wnikające głęboko w glebę – początkowo Agnieszka tłumaczyła to sobie wdzięcznością za nową pracę i zmiany w życiu, ale z czasem zrozumiała, że to coś głębszego, emocjonalnego, co sprawiało, że myślała o Ewie nie tylko jako o przewodniczce, ale jako o kimś, kto wypełnia pustkę, której wcześniej nawet nie dostrzegała. Czuła się przywiązana do jej głosu ukrytego w słowach wiadomości, do sposobu, w jaki Ewa potrafiła jednym zdaniem rozproszyć jej lęki, i to przywiązanie budziło w niej mieszankę ciepła i niepokoju, bo oznaczało, że Ewa staje się nieodłączną częścią jej codzienności. Kimś, bez kogo dni wydawałyby się pozbawione sensu.

Dwa razy spotkały się w galerii handlowej – za pierwszym razem przy kawie i ciastku z malinami, gdzie Ewa kupiła jej prostą, czarną sukienkę, mówiąc „będziesz w niej wyglądać jak moja”, co sprawiło, że Agnieszka poczuła dreszcz podniecenia pomieszanego z poczuciem przynależności. Za drugim razem był obiad w sushi-barze, gdzie Ewa jadła powoli, obserwując, jak Agnieszka gryzie wargę, gdy kelner podaje talerz, i zapytała cicho „lubisz, kiedy ktoś się tobą opiekuje?”, a Agnieszka skinęła głową, czując, jak to pytanie trafia w samo sedno jej emocji, budząc falę ciepła i bliskości. To przywiązanie do Ewy rosło z każdym spotkaniem – Agnieszka zaczęła dostrzegać w niej nie tylko siłę i kontrolę, ale też troskę, która sprawiała, że czuła się doceniana, wartościowa, jak nigdy wcześniej. Pierwsze chwile upokorzenia i zawstydzenia bladły w jej pamięci, zastępowane przez wdzięczność za to, że Ewa poprawiła jakość jej życia, dając nie tylko pieniądze, ale i poczucie, że ktoś naprawdę o nią dba.

Agnieszka, która kiedyś chciała uciec, teraz nie wyobrażała sobie, by wracać do poprzedniego życia – to przywiązanie było jak niewidzialna nić, która wiązała ją coraz mocniej, budząc w niej emocje, których nie potrafiła nazwać, ale które sprawiały, że każdy dzień wydawał się pełniejszy.

Agnieszka leżała w łóżku, otulona miękką kołdrą, a przez okno wpadało leniwe, wrześniowe światło, które rzucało delikatne cienie na ściany jej sypialni. Miała w planach spędzić ten weekend w domu, po prostu odpocząć – nowa praca, choć fascynująca i pełna wyzwań, wysysała z niej energię, zostawiając zmęczenie w kościach i lekkie napięcie w ramionach. Leżała tak do późna, bo było już około jedenastej, rozmyślając o tym wszystkim, co ostatnio się wydarzyło: o Ewie, o tej dziwnej, magnetycznej więzi, która rosła w niej jak ukryty kwiat, budząc tyle samo ciepła, co niepokoju. Myśli wirowały leniwie – czy to naprawdę ona, ta nowa wersja siebie, czy tylko iluzja, którą Ewa tak umiejętnie tkała wokół niej?

W pewnej chwili, jak zawsze z rana, odezwał się dźwięk sygnału – krótki, ostry wibrujący sygnał, który przerwał ciszę. Agnieszka sięgnęła po telefon leżący na szafce nocnej, a na ekranie wyświetliła się wiadomość od Ewy: „Dziś, moja droga, jest ten dzień – będziesz miała okazję udowodnić swoją uległość i posłuszeństwo. Przyjadę po ciebie o 14:00. Masz być w krótkiej sukience bez majtek i luźnej koszulce bez stanika. Nie spóźnij się.”

Serce Agnieszki zabiło mocniej, a oddech na chwilę przyspieszył, jakby powietrze w pokoju nagle stało się gęstsze. Poczuła zaciekawienie, które rozlewało się w niej jak fala ciepła – co Ewa zaplanowała tym razem, dokąd ją zabierze, co będzie musiała zrobić, by „udowodnić” tę uległość, która coraz bardziej stawała się częścią jej codziennych myśli?

To zaciekawienie było jak swędzenie pod skórą, kuszące, budzące dreszcz oczekiwania, który mieszał się z lekkim podekscytowaniem, bo wiedziała, że Ewa zawsze zaskakuje w sposób, który zostawia w niej ślad. Ale jednocześnie skrępowanie ścisnęło jej gardło – brak majtek pod sukienką i luźna koszulka bez stanika oznaczały, że będzie czuła każdy powiew powietrza na nagiej skórze, każdy ruch materiału na sutkach, które już teraz zaczynały twardnieć na samą myśl o tym, jak będzie wyeksponowana, nawet jeśli tylko dla Ewy. To skrępowanie było ciche, ale głębokie, budzące rumieniec na policzkach i lekkie mrowienie w dole brzucha, gdzie cipka delikatnie pulsowała, zdradzając, że podniecenie czai się tuż pod powierzchnią wstydu.

Wstała z łóżka, czując, jak kołdra zsuwa się po nagiej skórze – spała bez piżamy, co stało się nawykiem od czasu relacji z Ewą, jakby nawet w samotności chciała czuć tę nagość jako przypomnienie. Podeszła do szafy, otwierając drzwi z lekkim westchnieniem, i zaczęła przeglądać ubrania, szukając czegoś, co pasowało do niewiadomej sytuacji. Wybrała krótką, czarną sukienkę z lekkiego materiału, która sięgała do połowy uda, z delikatnym dekoltem – prostą, ale taką, która opinała biodra i pozwalała na swobodny ruch, co budziło w niej mieszankę niepokoju i podniecenia, bo wiedziała, że bez majtek każdy podmuch wiatru może zdradzić jej sekret. Do tego luźna, biała koszulka z cienkiej bawełny, bez rękawów, która luźno opadała na piersi, nie ukrywając zarysów sutków, które teraz, pod wpływem myśli o Ewie, stawały się coraz bardziej wrażliwe.

Stała przed lustrem, zakładając sukienkę – materiał sunął po skórze jak dotyk kochanki, a gdy poprawiła ramiączka, poczuła, jak jej najintymniejsza cześć ciała pozostaje naga, wystawiona na chłód powietrza, co sprawiło, że wilgoć zaczęła się zbierać między wargami. Koszulka poszła na górę, luźna i swobodna, bez stanika, co pozwalało sutkom przebijać się przez tkaninę, budząc w niej skrępowanie, ale też dziwną, cichą dumę z własnego ciała. Na stopy włożyła czarne baleriny, proste i wygodne, bo Ewa nie wspomniała o szpilkach, a Agnieszka nie chciała przesadzać. Spojrzała w lustro, poprawiła włosy, które opadały luźno na ramiona, i poczuła, jak podniecenie miesza się z lękiem – była gotowa, ale serce biło szybciej niż zwykle.

Na koniec wysłała SMS do Ewy: „Czekam na dole”. Stała przy wejściu do budynku, czując lekki wiatr muskający uda pod sukienką, co przypominało jej o braku bielizny i budziło dreszcz, który był zarówno skrępowaniem, jak i zaproszeniem do tego, co miało nadejść.


Ewa przyjechała dokładnie o czternastej, a jej czarny bus zatrzymał się przed budynkiem z cichym pomrukiem silnika, który brzmiał jak stłumione westchnienie. Drzwi z tyłu otworzyły się automatycznie, w środku siedziała Ewa, ubrana w długą, czarną sukienkę z głębokim rozcięciem, które odsłaniało jej udo, jakby to był celowy gest zaproszenia do tajemniczego świata. Z przodu, za kierownicą, siedział mężczyzna około trzydziestu pięciu, może czterdziestu lat – atrakcyjny, z krótko ostrzyżonymi włosami, w idealnie skrojonym garniturze, który podkreślał jego szerokie ramiona i spokojną, pewną postawę.

– Wsiadaj – powiedziała Ewa do Agnieszki, a jej głos był miękki, ale nie znosił sprzeciwu. Niczym aksamitny sznur, który delikatnie, ale nieodparcie ciągnie.

Agnieszka wsiadła do samochodu, czując, jak skóra siedzenia przykleja się lekko do jej nagich ud pod krótką sukienką, a serce bije szybciej od mieszanki zaciekawienia i skrępowania, które rosło w niej jak ciepła fala.

Kierowca ruszył płynnie, milcząc, ale co chwilę jego oczy w lusterku wstecznym spoglądały na nową pasażerkę, badając ją z dyskretnym zainteresowaniem, co sprawiało, że Agnieszka czuła się jak pod lupą, wystawiona na widok w sposób, który budził w niej dreszcz wstydu.

Ewa chyba to zauważyła, bo położyła dłoń na kolanie Agnieszki, jej palce były ciepłe i pewne, jak dotyk kogoś, kto wie, co robi.

– Szerzej, kochanie – szepnęła Ewa, a jej głos był jak pieszczota, która jednocześnie kusi i zmusza. – Nie ma się czym krępować.

Agnieszka widziała te spojrzenia kierowcy, które paliły jej skórę, krępując ją do granic, sprawiając, że rumieniec wspinał się po policzkach, a w gardle rosła suchość, ale mimo to wykonała polecenie – rozłożyła nogi, pokazując swój gładkie wydepilowany intymny sekret, która lekko zaróżowiał pod wpływem chłodnego powietrza z klimatyzacji i świadomości, że jest obserwowana. W tej chwili Ewa podciągnęła krótką sukienkę Agnieszki wyżej, wsuwając rękę między jej uda, palce muskając wewnętrzną stronę skóry, co wysłało falę ciepła i skrępowania prosto do wnętrza jej ciała.

– Dobrze widzę, że jesteś bez bielizny – powiedziała Ewa na głos, wystarczająco głośno, by kierowca usłyszał, a jego oczy w lusterku na chwilę zatrzymały się dłużej, co tylko spotęgowało skrępowanie Agnieszki, ale też dziwnie podnieciło, jakby ta ekspozycja była kluczem do ukrytej rozkoszy. – Dziś będziesz miała okazję udowodnić swoje oddanie i uległość – dodała cicho, pochylając się bliżej do ucha Agnieszki, jednocześnie kciukiem podciągając wzgórek łonowy, tak że cipka otworzyła się lekko, uwydatniając łechtaczkę, która nabrzmiała pod dotykiem, pulsując delikatnie jak serce w rytm oddechu.

Kierowca od czasu do czasu spoglądał przez lusterko na Agnieszkę, jego spojrzenie było dyskretne, ale intensywne, co sprawiało, że czuła się jak w pułapce zmysłowej gry, gdzie wstyd mieszał się z podnieceniem, a każdy kilometr drogi przybliżał ją do czegoś, co mogło zmienić wszystko na zawsze.

Ewa siedziała obok Agnieszki, a jej dłoń wciąż spoczywała na udzie dziewczyny. Palce lekko naciskały najsekretniejsze miejsca, jakby chciały przypomnieć o tej intymnej, niewidzialnej więzi, która je łączyła. Samochód zwolnił, a kierowca skręcił w boczną uliczkę, gdzie budynki stawały się starsze, bardziej industrialne, z graffiti na ścianach i neonami migoczącymi nawet w dziennym świetle. Gdy drzwi otworzyły się automatycznie, oczom Agnieszki ukazało się studio piercingu i tatuażu – fasada w czarnym kolorze, z wielkim, błyszczącym szyldem „Ink & Pierce”, gdzie litery wyglądały jak wytatuowane na skórze, a w oknach migotały zdjęcia kolczyków, tatuaży na biodrach i intymnych obszarach, co sprawiło, że serce Agnieszki zabiło szybciej, a oddech stał się płytki, jak gdyby powietrze wokół nagle zgęstniało od tajemnicy i obietnicy bólu zmieszanego z zawstydzeniem i podnieceniem.

Agnieszka poczuła zaskoczenie, które uderzyło w nią jak zimny powiew wiatru, chłodząc skórę pod krótką sukienką, ale jednocześnie rozpalając ciekawość głęboko w podbrzuszu, gdzie coraz bardziej wilgotna cipka zdradzała jej podniecenie, którego nie potrafiła stłumić. Przerażenie narastało powoli, jak mrowienie w opuszkach palców. To miejsce pachniało sterylnością i atramentem, a wizja igieł i kolczyków budziła w niej lęk przed czymś nieodwracalnym, czymś, co oznaczałoby całkowite oddanie się Ewie.

Po wyjściu z samochodu, gdzie kierowca skinął głową z dyskretnym uśmiechem, który tylko spotęgował skrępowanie Agnieszki, weszły do studia, a drzwi zamknęły się za nimi z cichym kliknięciem, odcinając hałas ulicy. W przedsionku, gdzie powietrze było ciężkie od zapachu antyseptyku i świeżej farby, Ewa zatrzymała się i spojrzała na Agnieszkę z tym samym, ciepłym, ale władczym uśmiechem.

– Co planujesz? – wyszeptała Agnieszka, jej głos drżał lekko, a oczy szukały w twarzy Ewy odpowiedzi, która mogłaby uspokoić to wirujące w niej zamieszanie emocji.

– To studio mojego przyjaciela, Markusa – wyjaśniła Ewa, jej głos był miękki, jak dotyk jedwabiu na skórze, ale z nutą, która nie pozwalała na pytania. – Prowadził takie miejsce w Niemczech, w Berlinie, gdzie specjalizował się w tatuażach i piercingu intymnym w tych delikatnych, ukrytych miejscach ciała, które tylko wybrani mogą zobaczyć. Teraz otworzył nowe w Warszawie, dla tych, którzy szukają czegoś więcej niż zwykłego ozdabiania skóry.

Agnieszka słuchała, a niepewność narastała w niej jak fala przypływu, zalewająca myśli i ciało, sprawiając, że serce biło szybciej, brak bielizny dawał się we znaki w każdym ruchu – sukienka muskała nagie uda, a cipka, wystawiona na chłód, wciąż wilgotniała od tej mieszanki strachu i podniecenia, które budziło się w obcym miejscu, wśród obcych osób, gdzie każdy krok przypominał o jej uległości. Czuła się jak otwarta księga, gotowa na zapisanie nowej strony, ale jednocześnie przerażona tym, co Ewa mogłaby na niej narysować.

– Skoro jesteś moja – kontynuowała Ewa, przysuwając się bliżej, tak że Agnieszka poczuła ciepło jej ciała i zapach jej perfum, który mieszał się z wonią studia, budząc dreszcz na skórze – musisz mi się dać oznaczyć. Zawsze zostawiam znaki przynależności, coś subtelnego, ale trwałego, co przypomina, że należysz do mnie. Nie mam zamiaru, żeby potem, gdy gdzieś pójdziemy, ktoś podrywał cię albo dotykał bez mojej zgody albo wykorzystywał. To będzie jak mój podpis na twojej skórze, coś, intymnego ale co da ci poczucie bezpieczeństwa w tym świecie.

Mówiąc to, Ewa pogładziła Agnieszkę po włosach, jej palce wsunęły się delikatnie w pasma, masując skórę głowy w sposób, który był jednocześnie czuły i posiadający, a potem nachyliła się i pocałowała ją w usta, język wsunął się głęboko, tańcząc z jej własnym, co sprawiło, że Agnieszka poczuła falę ciepła rozlewającą się po całym ciele, mieszankę poddania i pożądania, która sprawiała, że nogi miękły.

Ewa stała blisko Agnieszki w przedsionku, jej dłoń wciąż spoczywała na ramieniu dziewczyny, ciepłym dotykiem, który jednocześnie uspokajał i przypominał o władzy, jaką miała nad nią.

Nagle drzwi do głównej części studia otworzyły się z cichym skrzypnięciem, a do przedsionka wszedł mężczyzna – Markus, jak Ewa wcześniej wspomniała. Miał około czterdziestu pięciu lat, był chudy, prawie ascetyczny, z ciałem napiętym jak struna, pokrytym tatuażami, które wiły się po ramionach, szyi i widocznych fragmentach torsu pod rozpiętą koszulą – czarne linie węży, symboli runicznych i abstrakcyjnych wzorów, które opowiadały historię sztuki. Jego krótkie, blond włosy były przystrzyżone niemal na zero, a twarz poorana lekkimi zmarszczkami wokół oczu, które patrzyły chłodno, ale z profesjonalnym spokojem. Ubrany był w czarną koszulę z podwiniętymi rękawami i spodnie robocze, pachniał antyseptykiem i lekkim dymem z papierosa.

– Come in, ladies. We’re ready for you – powiedział po angielsku z niemieckim akcentem i gestem zaprosił je do środka, nie zadając pytań, jakby to było coś codziennego, jak wizyta u fryzjera.

Agnieszka poczuła, jak jej serce przyspiesza, gdy ruszyły za nim korytarzem – zaskoczenie tym miejscem, przerażenie igłami i kolczykami, które już malowały się w jej wyobraźni, ale też dziwny dreszcz ciekawości, który mieszał się z podnieceniem, budzącym wilgoć między udami. Idąc, Ewa szepnęła do niej cicho, jej oddech musnął ucho Agnieszki:

– Nie bez powodu poprosiłam cię, żebyś przyszła bez bielizny. Nie będziesz musiała jej teraz zdejmować ani nie będzie cię potem uwierać.

– Jak to? – zapytała Agnieszka z zaniepokojeniem, jej głos drżał, a nogi jakby same zwolniły, jakby ciało chciało uciec, ale jednocześnie zostać, zaciekawione tym, co Ewa planuje, co sprawi, że ta nagość pod sukienką nabierze nowego znaczenia.

W środku studia, gdzie powietrze było ciężkie od zapachu sterylnych środków i atramentu, Ewa zatrzymała się i spojrzała na Agnieszkę z tym uśmiechem, który zawsze budził w niej mieszankę strachu i ciepła.

– Zdecydowałam, że zakolczykujemy twoją śliczną muszelkę – powiedziała Jej głos był miękki, ale pewny, jak dotyk kochanki, która wie, co robi.

– Nic strasznego, przebijemy tylko wargi i zakolczykujemy je tak, żeby każdy widział, gdy zdejmiesz majtki – to będzie mój znak na tobie, subtelny, ale trwały, coś, co będzie przypominać ci o przynależności za każdym razem, gdy spojrzysz w lustro.

– Ale to będzie bolało – odpowiedziała Agnieszka, jej głos zadrżał, a w oczach błysnął lęk, przerażenie igłą w tak wrażliwym miejscu, wizja bólu, który przebije nie tylko skórę, ale i jej poczucie bezpieczeństwa. Jednocześnie podniecenie narastało i myśli o czymś nieodwracalnym, co je połączy.

– Tak, ale tylko chwilę, nic ci nie będzie – uspokoiła Ewa, jej dłoń pogładziła ramię Agnieszki, a w oczach błysnęło podniecenie, jakby sama wizja tego aktu budziła w niej fascynację, sprawiając, że jej oddech stał się głębszy, a policzki lekko zaróżowione.

Agnieszka poczuła, jak niepewność narasta w niej jak burza, skrępowanie brakiem bielizny dawało się we znaki, szczególnie tutaj, w obcym miejscu z obcymi osobami, gdzie każdy krok przypominał o nagości pod sukienką i o tym, jak może być postrzegana.

Protestowała cicho:

– Nie jestem pewna, czy to dobry pomysł, Ewa, to zbyt trwałe, zbyt intymne, obawiam się bólu i tego, co to znaczy dla mnie – jej głos drżał, oczy szukały w twarzy Ewy jakiegoś wahania, ale Ewa tylko ścisnęła mocno jej ramię, palce wbiły się w skórę, a głos stwardniał:

– Bez dyskusji, siadaj na krześle.

Agnieszka ugięła się pod tym dotykiem, pod tym głosem, który nie pozwalał na opór, i poczuła, jak jej wola topnieje, zastępowana przez poddanie, które budziło w niej falę ciepła, jakby ból i strach były ceną za bliskość z Ewą.

Agnieszka usiadła na krześle w rogu pokoju, które przypominało mieszankę gabinetu lekarskiego i artystycznej pracowni – metalowe narzędzia lśniły pod lampami, a w powietrzu unosił się zapach sterylności i atramentu. Ewa podeszła bliżej, jej dłonie delikatnie podniosły sukienkę Agnieszki w kierunku jej brzucha i piersi, odsłaniając gładką cipkę, która nie była przygotowana na to co ma się wydarzyć.

– Nogi szeroko– powiedziała stanowcza Ewa, a jej głos był jak rozkaz, budzący dreszcze, co sprawiło, że Agnieszka posłuchała, kolana rozsunęły się, cipka otworzyła się lekko, wargi wilgotne od podniecenia, łechtaczka nabrzmiała, wystawiona na widok, co potęgowało skrępowanie, ale też falę ciepła, która rozlewała się po całym ciele.

Czekały na podejście Markusa, a napięcie rosło w Agnieszce jak burza, serce biło mocno, oddech przyspieszał, a Ewa stała obok, jej ręka na ramieniu Agnieszki, palce gładzące skórę, co budziło w niej podniecenie, jakby sama bliskość tego momentu, tej intymności, była jak preludium do czegoś głębszego, co obie czuły w powietrzu, i spojrzeniach.

Marcus wkroczył do głównej sali studia z energią, która natychmiast wypełniła przestrzeń – jego kroki były pewne, a twarz rozświetlał lekki, ironiczny uśmiech, jakby właśnie wyszedł z innego pokoju, gdzie kończył podobny rytuał. Zatrzymał się na chwilę w progu, spoglądając najpierw na Ewę, a potem na Agnieszkę, która siedziała na krześle z podciągniętą sukienką, nogami rozchylonymi, cipką wystawioną na chłód powietrza i spojrzenia. Jego oczy, chłodne i profesjonalne, przesunęły się po jej ciele z tą samą precyzją, z jaką oceniał tatuaże – bez pośpiechu, ale z widoczną ciekawością.

– Wer ist das? Deine neue Errungenschaft zum Piercen? – zapytał Ewę po niemiecku, a jego głos brzmiał żartobliwie, z nutą drwiny, która sprawiła, że Ewa uniosła kącik ust w odpowiedzi. Słowa te, melodyjne i obce, zawisły w powietrzu jak zagadka, której Agnieszka nie potrafiła rozwiązać – nie znała niemieckiego, więc dźwięki te brzmiały dla niej jak szum dalekiego morza, budząc jedynie lekkie zmieszanie i poczucie wykluczenia, jakby rozmowa toczyła się nad jej głową, poza jej zasięgiem.

Ewa skinęła głową w stronę Agnieszki, jej oczy błysnęły zadowoleniem, jakby właśnie oglądała idealnie ułożony bukiet kwiatów – to zadowolenie rosło w niej powoli, jak ciepła fala, która zaczyna się od drobnego triumfu nad oporem dziewczyny, a kończy na świadomości, że ma przed sobą kogoś, kto poddaje się jej wizji, kto staje się płótnem dla jej pragnień. Była zadowolona z wyboru, z tej chwili, w której wszystko układało się według jej planu, a Agnieszka, drżąca i podatna, dodawała temu smaku intymnej kontroli, która sprawiała, że Ewa czuła się jak mistrzyni w swoim fachu, pełna mocy i subtelnej rozkoszy z dominacji.

Marcus podszedł bliżej, jego obecność wypełniła powietrze zapachem antyseptyku i lekkiego dymu, a Agnieszka poczuła, jak jej serce przyspiesza rytm – niepokój narastał w niej powoli, jak mrowienie w opuszkach palców, które rozchodzi się po całym ciele, budząc lęk przed nieznanym, przed dotykiem obcego mężczyzny w tak wrażliwym miejscu. Zaniepokojenie ścisnęło jej gardło, sprawiając, że oddech stał się płytki, a myśli wirowały chaotycznie: co on zamierza, czy to będzie bolało, czy Ewa naprawdę jej zaufa? To zaniepokojenie mieszało się z wcześniejszym skrępowaniem, tworząc gęstą mgłę emocji, w której dominował strach przed nieodwracalnością, przed czymś, co naznaczy jej ciało na zawsze, a jednocześnie pod spodem czaiło się to dziwne, niechciane podniecenie, które sprawiało, że robiła się wilgotna zdradzając jej wewnętrzną walkę.

Marcus sięgnął po niebieskie, lateksowe rękawiczki z półki obok – naciągnął jedną powoli, lateks zatrzeszczał cicho, dopasowując się do jego dłoni jak druga skóra, potem drugą, z tą samą precyzją, która podkreślała jego doświadczenie. Podszedł jeszcze bliżej, jego ręce w lateksie wyglądały sterylnie i obco, a Agnieszka poczuła chłód na skórze, gdy delikatnie, ale stanowczo rozchylił jej nogi szerzej, kolana drgnęły pod jego dotykiem. Palcem wskazującym rozszerzył jedną wargę cipki, potem drugą, muskając delikatnie wewnętrzną stronę, co wysłało falę gorąca prosto do jej brzucha – niepokój osiągnął szczyt, serce biło jak oszalałe, a ona zacisnęła dłonie na krawędzi krzesła, próbując opanować drżenie. Potem podniósł wzgórek łonowy, odsłaniając łechtaczkę całkowicie, wystawioną na światło i jego wzrok, co spotęgowało jej zaniepokojenie do granic, jakby każdy nerw w ciele krzyczał o ucieczkę, ale jednocześnie paraliżował ją w miejscu.

– In her case, the best choice would be an Isabella – a vertical hood piercing – powiedział po angielsku, jego głos był spokojny i profesjonalny, z lekkim niemieckim akcentem, który dodawał mu autorytetu. – It will heal the fastest and look the best on her anatomy.

Agnieszka zamrugała, próbując zrozumieć, co to znaczy – słowa brzmiały obco, jak medyczna zagadka, a wizja pionowego przekłucia napletka budziła w niej falę niepokoju, który narastał jak burza, zalewając myśli obrazami igły i bólu, sprawiając, że jej cipka zacisnęła się odruchowo, a oddech przyspieszył. Nie wiedziała dokładnie, jak to będzie wyglądać, czy to zmieni jej ciało na zawsze, czy będzie bolało dłużej niż Ewa obiecała, i to zaniepokojenie rosło, mieszając się z ciekawością, która nie pozwalała jej oderwać wzroku od Markusa.

– Panie Ewo, co to znaczy? Jak to będzie wyglądać? – zapytała drżącym głosem, jej oczy szukały w twarzy Ewy uspokojenia, a w głosie brzmiała nuta desperacji, która zdradzała, jak głęboko niepokój wniknął w jej myśli.

– Spokojnie, zobaczysz, jak będzie po wszystkim – odpowiedziała Ewa miękko, jej zadowolenie osiągnęło pełnię, jak ciepła satysfakcja po dobrze wykonanym zadaniu, bo widziała, jak Agnieszka poddaje się, jak jej opór topnieje pod wpływem chwili, a nowy wzór piercingu wydawał się idealnym kompromisem, czymś subtelniejszym, co wzmocni ich więź bez nadmiernego ryzyka. Była zadowolona z tej zmiany, z elastyczności Markusa, z tego, że wszystko układa się według jej woli, a Agnieszka, drżąca i podatna, stawała się coraz bardziej jej własną, co budziło w Ewie falę ciepła, mieszankę troski i pożądania.

Ewa skinęła głową w stronę Markusa, zgadzając się na nowy wzór, a on, z profesjonalnym spokojem, sięgnął po butelkę z płynem odkażającym – spryskał miejsce do przekłucia obficie, chłód płynu rozlał się po cipce Agnieszki jak lodowaty pocałunek, budząc dreszcz na skórze i potęgując jej niepokój, który teraz osiągnął zenit, serce biło mocno, a myśli wirowały w panice. Potem Marcus odłożył butelkę i sięgnął po narzędzia – igłę w sterylnym opakowaniu, i kleszcze do chwytania skóry – wszystko lśniło pod światłem lamp, gotowe do aktu, który miał na zawsze zmienić ciało Agnieszki, a w powietrzu zawisło napięcie, gęste i elektryzujące, jak przed burzą.

Marcus podszedł bliżej do stołu, na którym siedziała Agnieszka, a jego ruchy były precyzyjne i metodyczne, jakby każdy gest był częścią dobrze wyćwiczonego rytuału, który powtarzał setki razy. Najpierw sięgnął po marker, delikatnie zaznaczając miejsce na kapturku łechtaczki – cienka linia, pionowa, idealna do tego typu przekłucia, co sprawiło, że Agnieszka poczuła chłód na skórze, a jej niepokój narósł jeszcze bardziej, jak fala przypływu, która powoli zalewa plażę, budząc lęk przed tym, co nieuniknione.

Ewa stała obok, jej oczy błyszczały zadowoleniem, które rosło w niej jak ciepła satysfakcja po dobrze podjętej decyzji, widząc, jak wszystko układa się według jej planu, a ciało Agnieszki staje się płótnem dla ich wspólnej wizji.

Następnie Marcus chwycił sterylne kleszcze, zaciskając je delikatnie na zaznaczonym fragmencie tkanki, co wysłało przez ciało Agnieszki lekki dreszcz dyskomfortu, mieszający się z napięciem, które narastało powoli, krok po kroku, jak oddech wstrzymywany przed skokiem w nieznane. Trzymając kleszcze pewnie, wziął igłę – ostrą, sterylną, gotową do przebicia – i wbił ją płynnym, szybkim ruchem przez skórę, pionowo, zgodnie z anatomią, co sprawiło, że Agnieszka krzyknęła głośno, a jej ciało aż się poderwało w odruchu obronnym, mięśnie napięły się jak struny, a serce zabiło mocniej, zalewając ją falą szoku. Ból był chwilowy, ale intensywny – jak ostry błysk, który przebija skórę i natychmiast zaczyna ustępować, pozostawiając po sobie pulsujące echo, które mieszało się z ulgą, że to już prawie za nią.

Bez zwłoki Marcus usunął igłę, a w jej miejsce wsunął delikatną sztangę kolczyka – cienką, zakrzywioną, z kulkami na końcach, idealnie dopasowaną do świeżego przekłucia, co zajęło zaledwie chwilę, a lateksowe rękawiczki ślizgały się gładko po skórze, minimalizując dyskomfort. Agnieszka oddychała ciężko, jej niepokój powoli opadał, zastępowany przez dziwną mieszankę ulgi i ciekawości, jakby ból był ceną za coś nowego, co właśnie stało się częścią jej ciała, budząc w niej falę emocji, które narastały leniwie, od strachu po akceptację.

Na koniec Marcus delikatnie odsunął się, spryskując jeszcze raz miejsce odkażającym płynem, po czym skinął głową w stronę Ewy, pokazując efekt końcowy – subtelny, pionowy kolczyk lśniący na kapturku łechtaczki, idealnie wkomponowany w anatomię Agnieszki, co sprawiło, że Ewa nachyliła się bliżej, jej oczy rozszerzyły się z zadowoleniem, które rozlało się po jej twarzy jak ciepła radość po udanym dziele, podziwiając precyzję i estetykę, która podkreślała intymność tego znaku przynależności.

– Dobrze – powiedziała Ewa miękko, jej głos brzmiał jak pieszczota, pełna satysfakcji z tej chwili. – Teraz pora na tatuaż.

– Jak to tatuaż? – zapytała Agnieszka przestraszonym głosem, który drżał lekko, jakby powietrze w pokoju nagle stało się zbyt gęste, a jej serce zabiło mocniej, zalewając myśli falą niepokoju, który narastał powoli, krok po kroku, od lekkiego mrowienia w brzuchu po ciężar w piersiach.

Ewa spojrzała na nią z tym samym spokojnym, ale władczym uśmiechem, który zawsze budził w Agnieszce mieszankę strachu i ciepła, a jej głos brzmiał miękko, lecz stanowczo, jakby każde słowo było częścią niewidzialnej nici wiążącej je coraz mocniej.

– Tak, tatuaż – odparła Ewa, a w jej tonie zabrzmiała nuta satysfakcji, która rosła w niej powoli, jak ciepła fala po dobrze podjętej decyzji. – Muszę cię przecież jakoś oznaczyć, kolczyk był dla mojej przyjemności, lubię, jak moja suczka jest zakolczykowana, nie ukrywam, że mnie to podnieca.

Agnieszka poczuła, jak te słowa trafiają w samo sedno jej emocji, budząc w niej falę zawstydzenia, które mieszało się z niepokojem, a jej myśli wirowały chaotycznie, próbując ogarnąć konsekwencje tego, co się działo.

– Ale tatuaż, jak to, przecież to będzie trwałe – wyszeptała, jej głos zadrżał jeszcze bardziej, a w oczach błysnął lęk przed czymś nieodwracalnym, co naznaczy jej ciało na zawsze, budząc w niej poczucie bezsilności, które narastało leniwie, jak cień wydłużający się w popołudniowym słońcu.

Ewa nachyliła się bliżej, jej dłoń delikatnie pogładziła ramię Agnieszki, co tylko spotęgowało mieszankę emocji w dziewczynie, a zadowolenie Ewy osiągnęło pełnię, jak satysfakcja po udanym polowaniu, widząc, jak opór Agnieszki topnieje pod wpływem jej słów.

– Nie dramatyzuj, moja droga – odpowiedziała Ewa spokojnie, jej głos brzmiał jak pieszczota, która jednocześnie koi i zmusza do poddania. – Przypominam ci, że sama się zgodziłaś i miałaś wybór, teraz nie dyskutuj. Wytatuujemy ci mały napis tuż nad nowym kolczykiem, zresztą zaraz zobaczysz sama. W razie czego nie będzie widoczny spod majtek, dopiero jak ktoś je zdejmie.

Mówiąc to, Ewa skinęła głową w stronę Markusa, który stał obok z profesjonalnym spokojem, a on sięgnął po pistolet do tatuażu, jego ruchy były pewne i oszczędne, jakby to był codzienny rytuał, który powtarzał setki razy. Zapytał tylko po angielsku, z lekkim niemieckim akcentem, który zabrzmiał obco w uszach Agnieszki:

– The usual?

Ewa skinęła głową twierdząco, jej oczy błysnęły zadowoleniem, które rosło w niej jak ciepła radość po kolejnym kroku w ich wspólnej grze, a Markus, bez dalszych słów, przygotował narzędzie, spryskując skórę Agnieszki antyseptykiem, co wysłało przez jej ciało chłód, mieszający się z napięciem, które narastało powoli, budząc dreszcz na skórze.

Proces tatuowania zaczął się szybko, ale dla Agnieszki każdy moment ciągnął się w nieskończoność – igła pistoletu dotknęła skóry tuż nad świeżym kolczykiem, wbijając atrament w delikatną tkankę, co sprawiło, że ból rozlał się po jej ciele jak ostry błysk, narastając stopniowo od lekkiego pieczenia po intensywny żar, który palił w dole brzucha. Spoglądała w dół, jej oczy rozszerzone z niepokoju, widząc, jak pistolet porusza się rytmicznie, tworząc linie, które powoli formowały się w napis, a emocje w niej wirowały chaotycznie, od strachu przed trwałością tego znaku po skrępowanie, że to właśnie tam, w tak intymnym miejscu, coś obcego staje się częścią jej ciała.

– Boli – wyszeptała Agnieszka, jej głos drżał, a ciało napięło się odruchowo, próbując uciec przed tym pieczeniem, które narastało leniwie, ale intensywnie, budząc w niej falę zawstydzenia, że nie może tego powstrzymać, że poddaje się temu bólowi, który mieszał się z podnieceniem, zdradzonym wilgocią między udami.

Wszystko minęło szybko, igła przestała wibrować, a Markus delikatnie przetarł skórę, usuwając nadmiar atramentu, po czym odłożył narzędzie i odszedł na bok, jego obecność rozpłynęła się w tle, pozostawiając po sobie tylko echo bólu, który powoli ustępował, zastępowany przez pulsujące ciepło.

Ewa podeszła bliżej, jej zadowolenie osiągnęło zenit, jak satysfakcja po idealnie wykonanym dziele, które podkreślało jej kontrolę nad sytuacją, a w dłoni trzymała małe lusterko, które podała Agnieszce z delikatnym uśmiechem.

– Teraz możesz zobaczyć – powiedziała Ewa miękko, jej głos brzmiał jak zachęta do wejścia w nowy świat, pełen intymnej przynależności.

Agnieszka wzięła lusterko drżącą dłonią, jej serce biło mocno, a niepokój narastał powoli, jak cień przed burzą, gdy nachyliła się, by spojrzeć na świeżo wytatuowane miejsce tuż nad kolczykiem – mały, elegancki napis w czarnym atramencie, prosty, ale wymowny: „Własność Ewy”, co sprawiło, że zawstydzenie uderzyło w nią jak gorąca fala, zalewając policzki rumieńcem, a upokorzenie ścisnęło gardło, jakby te słowa były wyrokiem, który naznaczył jej ciało na zawsze, czyniąc ją własnością kogoś innego, czymś, co można oznaczyć i posiadać. To upokorzenie było głębokie, ciężkie, mieszające się z poczuciem bezsilności, że nie może tego cofnąć, że każdy, kto zobaczy, będzie wiedział o jej poddaniu, budząc w niej łzy, które napłynęły do oczu, a jednocześnie, pod spodem, czaiło się poczucie przynależności, ciepłe i niespodziewane, jak niewidzialna nić, która wiązała ją z Ewą coraz mocniej, dając dziwną ulgę, jakby wreszcie znalazła miejsce, do którego pasuje, nawet jeśli oznaczało to utratę części siebie.

Agnieszka stała w głównej sali studia, czując, jak echo bólu powoli ustępuje miejsca pulsującemu ciepłu w dole brzucha, gdzie świeży kolczyk i tatuaż stały się nieodłączną częścią jej ciała, budząc w niej mieszankę ulgi i niepokoju, która narastała leniwie, jak mgła otulająca poranne pole.

Opuściła sukienkę delikatnie, materiał sunął po skórze jak dotyk kochanki, opadając na uda i biodra, co przyniosło chwilową osłonę przed spojrzeniami, choć w pamięci wciąż czuła chłód powietrza na nagiej cipce. Ewa podeszła bliżej, jej obecność wypełniła przestrzeń zapachem perfum z nutą jaśminu i skóry, i wręczyła Agnieszce cienką kopertę z zaleceniami od Markusa, papier szeleścił cicho pod palcami, pełen precyzyjnych instrukcji dotyczących pielęgnacji, które podkreślały delikatność tego, co właśnie się wydarzyło.

– Masz trzy tygodnie odpoczynku, zanim wszystko się nie zagoi – powiedziała Ewa miękko, jej głos brzmiał jak polecenie, które jednocześnie uspokaja i przypomina o władzy, budząc w Agnieszce falę ciepła pomieszanego z lękiem przed nieznanym.

– Masz zakaz masturbacji, bo nie mam zamiaru czekać dłużej, jeśli coś uszkodzisz.

Teraz jesteś gotowa na pierwsze poważne wyzwanie.

Te słowa zawisły w powietrzu jak obietnica czegoś głębszego, co sprawiło, że niepokój Agnieszki narósł jeszcze bardziej, powoli zalewając jej myśli obrazami przyszłych chwil, gdzie poddanie się Ewie stanie się codzienną rzeczywistością. Ewa podziękowała Markusowi skinieniem głowy i ciepłym uśmiechem, pełnym uznania dla jego precyzji, po czym chwyciła Agnieszkę za ramię delikatnie, ale stanowczo, prowadząc ją w stronę wyjścia – ich kroki odbijały się echem po korytarzu, mieszając się z zapachem antyseptyku i atramentu, który wciąż unosił się w powietrzu.

Wyszły ze studia na ulicę, gdzie popołudniowe światło malowało cienie na fasadzie budynku, a lekki wiatr musnął uda Agnieszki pod sukienką, przypominając o braku bielizny i budząc dreszcz skrępowania, który mieszał się z podnieceniem.

Wsiadły do czarnego busa, gdzie kierowca czekał z dyskretnym skinieniem głowy, a drzwi zamknęły się za nimi z cichym kliknięciem, odcinając hałas miasta. Ewa usiadła obok Agnieszki na tylnym siedzeniu, jej dłoń spoczęła na kolanie dziewczyny, palce muskając skórę w rytm jazdy, co wysyłało fale ciepła prosto do cipki, gdzie świeży kolczyk wciąż uwierał, budząc echo bólu pomieszanego z zawstydzenie. Samochód ruszył płynnie, mijając ulice Warszawy, a Agnieszka patrzyła przez okno na mijające budynki, jej myśli wirowały leniwie, próbując ogarnąć to, co się wydarzyło, podczas gdy Ewa milczała, jej zadowolenie rosło powoli, jak satysfakcja po dobrze wykonanym zadaniu, które wiązało je coraz mocniej.

Gdy dotarły pod budynek Agnieszki, Ewa pożegnała się z nią lekkim pocałunkiem w policzek, co sprawiło, że dziewczyna poczuła dreszcz na skórze, mieszankę troski i posiadania, która narastała krok po kroku, budząc w niej emocje, których nie potrafiła nazwać.

Weszła do mieszkania, zamykając drzwi za sobą z westchnieniem ulgi. Po powrocie, czując potrzebę oderwania się od ubrań, które nosiły ślad tamtego miejsca, Agnieszka zaczęła zmieniać strój – zsunęła sukienkę z ramion, materiał opadł na podłogę jak opadające liście, odsłaniając ciało wciąż drżące od wspomnień, potem pozbyła się koszulki i balerin, stojąc naga przed lustrem w sypialni, gdzie wrześniowe światło rzucało delikatne cienie na jej skórę.

Patrzyła na nowy kolczyk, który lśnił subtelnie pod światłem, a obok niego mały tatuaż “Własność Ewy” wydawał się jak pieczęć, która naznaczyła jej intymność na zawsze – to spojrzenie budziło w niej niepewność, która, jak fala przypływu zalewająca brzeg, sprawiając, że myśli w jej głowie wirowały chaotycznie, kwestionując decyzję, na którą się zgodziła. Zastanawiała się, na co tak naprawdę przystała, czy to przywiązanie do Ewy, nie okaże się pułapką, z której nie będzie mogła uciec, a jednocześnie czuła dziwną, cichą akceptację, jakby ten znak przynależności dawał jej poczucie bezpieczeństwa w chaosie emocji, które budziły w niej mieszankę lęku i podniecenia, narastającą leniwie, krok po kroku, jak oddech kochanki w ciemności.

Tygodnie mijały w rytmie codziennych obowiązków, a Agnieszka wracała do pracy w agencji marketingowej ModernS, gdzie uśmiechała się do klientów, odbierała telefony i parzyła kawę z kardamonem o ósmej rano, jakby nic się nie zmieniło, choć w głębi duszy czuła, że wszystko jest inne – nowa posada, lepiej płatna i pełna wyzwań, dawała jej poczucie stabilności, ale jednocześnie przypominała o Ewie, która to wszystko załatwiła, budząc w niej falę wdzięczności pomieszanej z niepokojem, który narastał powoli, jak cień wydłużający się w popołudniowym słońcu. Ewa kontaktowała się z nią sporadycznie, wysyłając jedynie krótkie wiadomości tekstowe co kilka dni – proste polecenia pielęgnacji lub subtelne przypomnienia o przynależności, które budziły w Agnieszce falę ciepła pomieszanego z lękiem, narastającą leniwie, jak mgła otulająca poranne ulice.

Po miesiącu kolczyk i tatuaż wygoiły się całkowicie, skóra wokół nich stała się gładka i wrażliwa, ale znak przynależności do Ewy nie zacierał się w jej świadomości, przypominając o sobie za każdym razem, gdy kolczyk ocierał się o materiał bielizny podczas ruchu, co wysyłało przez jej ciało lekki dreszcz, mieszankę dyskomfortu i ukrytego podniecenia, które rosło krok po kroku, budząc pytania, na które nie znajdowała odpowiedzi.

Zbliżała się siedemnasta, gdy Agnieszka siedziała w swoim biurku w ModernS, kończąc ostatni raport na dziś, a telefon zadzwonił nagle, przerywając ciszę open space ostrym, wibrującym sygnałem. Na ekranie wyświetliło się imię Ewy, co sprawiło, że serce Agnieszki zabiło mocniej, zalewając myśli falą oczekiwania, która narastała powoli, od lekkiego mrowienia w opuszkach palców po ciężar w piersiach.

– Cześć, Agnieszko – powiedziała Ewa, jej głos brzmiał ciepło, ale z nutą, która nie znosiła sprzeciwu. – Spotkajmy się dziś po pracy, przyjedź do mnie do klubu.

Agnieszka bez dłuższego namysłu zgodziła się, jej głos drżał lekko, jakby ciało już wiedziało, że to kolejny krok w ich relacji, budzący mieszankę lęku i ciekawości, która rosła leniwie, jak oddech kochanki w ciemności.

Po skończonej pracy Agnieszka wyszła z biura, czując chłód październikowego powietrza na skórze, co przypomniało jej o ostatniej podróży z Ewą bez bielizny, budząc dreszcz, który narastał powoli od uda po brzuch. Wyjęła telefon z torebki, otworzyła aplikację Ubera i zamówiła przejazd, wpisując adres klubu podany przez Ewę w wiadomości – palce drżały lekko na ekranie, a myśli wirowały chaotycznie, kwestionując, co przyniesie to spotkanie.

Gdy samochód podjechał, wsiadła do środka, a kierowca ruszył płynnie przez zatłoczone ulice Warszawy, mijając neony sklepów i sylwetki przechodniów, co sprawiało, że napięcie w niej rosło krok po kroku, od lekkiego mrowienia w brzuchu po przyspieszony oddech, jakby każdy kilometr przybliżał ją do czegoś nieodwracalnego, mieszając strach z dziwnym, cichym podekscytowaniem.

Agnieszka otworzyła drzwi z lekkim skrzypnięciem, które odbiło się echem w wąskim korytarzu, a potem weszła po schodach, każdy stopień wydawał się wyższy niż zwykle, budząc w niej napięcie, które narastało powoli, od lekkiego mrowienia w opuszkach palców po ciężar w piersiach, jakby powietrze wokół stawało się coraz gęstsze od oczekiwań. Gdy otworzyła drzwi na górze, jej oczy natychmiast padły na Ewę, ubraną inaczej niż zawsze – w ciemny, obcisły dwuczęściowy kombinezon z czarnej skóry, który opinał jej ciało jak druga skóra, z białym kołnierzem i metalowymi akcentami na biodrach, podkreślającymi dominującą postawę, co sprawiło, że Agnieszka poczuła dreszcz na skórze, mieszankę podziwu i lęku, który rosnął leniwie, jak cień wydłużający się w popołudniowym słońcu.

Weszła dalej do pokoju, gdzie powietrze było ciężkie od zapachu świec z nutą wanilii i czegoś bardziej zmysłowego, co budziło w niej falę ciepła w dole brzucha.

– Dzień dobry, Pani Ewo – przywitała się Agnieszka cicho, jej głos drżał lekko, jakby słowa same się wahały, zanim opuściły usta, a serce zabiło mocniej pod wpływem spojrzenia Ewy, które przeszywało ją na wylot.

Ewa zmierzyła ją wzrokiem od stóp do głów, jej oczy błysnęły subtelnym zadowoleniem, które narastało powoli, jak satysfakcja po dobrze podjętej decyzji, widząc, jak Agnieszka stoi przed nią, podatna i gotowa na to, co nadejdzie.

– Dobrze, że już jesteś – powiedziała Ewa spokojnie, jej ton brzmiał jak aksamitny sznur, który delikatnie, ale nieodparcie ciągnie. – Dzisiaj mamy nasze pierwsze spotkanie i będzie okazja, żebyś udowodniła swoje oddanie i uległość.

Mówiąc to, Ewa usiadła na głębokim, czarnym fotelu, jej ciało opadło na miękką skórę z gracją, która podkreślała jej kontrolę nad sytuacją, a potem wskazała palcem na podłogę przed sobą, gestem, który nie znosił sprzeciwu, budząc w Agnieszce falę skrępowania, która rosła krok po kroku, od lekkiego rumieńca na policzkach po ciepło w piersiach.

Agnieszka podeszła bliżej, stając przed Ewą w swoim typowym biurowym stroju – w ołówkowej spódnicy z ciemnego materiału, która opinała biodra i sięgała do kolan, podkreślając smukłość nóg, do tego w białej koszuli z kołnierzykiem, zapiętej pod szyję, i w czarnych czółenkach na niewysokim obcasie, co nadawało jej wygląd profesjonalnej kobiety, ale jednocześnie podkreślało kontrast z dominującą aurą Ewy, budząc w Agnieszce poczucie podatności, które narastało leniwie, jak oddech kochanki w ciemności, mieszając lęk z dziwnym, cichym podekscytowaniem.

– Na co czekasz? – zapytała Ewa, jej głos brzmiał jak miękki, ale nieodparty rozkaz, który natychmiast wypełnił pokój napięciem, budzącym w Agnieszce falę ciepła pomieszanego z lekkim drżeniem.

– Rozbieraj się. Spódnica w dół, koszula, majtki, stanik, buty też zdejmij, nie mamy całego wieczoru.

Agnieszka poczuła, jak te słowa trafiają w samo sedno jej emocji, budząc w niej niepokój, który narastał powoli, jakby powietrze wokół nagle stało się gęstsze od oczekiwań. Stała tam przez chwilę, jej ręce drżały lekko, gdy sięgnęła do suwaka spódnicy – szary materiał zsunął się po biodrach z cichym szelestem, opadając na podłogę wokół stóp, odsłaniając nagie uda, co sprawiło, że zawstydzenie uderzyło w nią jak gorąca fala, zalewając policzki rumieńcem, a w gardle pojawiła się suchość, bo wiedziała, że Ewa obserwuje każdy jej ruch z tym samym, władczym uśmiechem.

Potem koszula – guziki rozpinane jeden po drugim, powoli, jakby każdy z nich był krokiem w stronę całkowitego poddania, a biała tkanina opadła z ramion, ukazując czarną koronkową bieliznę, która nie ukrywała zarysów sutków, twardniejących pod wpływem chłodu pokoju i świadomości bycia wystawioną na widok.

Zawstydzenie rosło w niej krok po kroku, mieszając się z lekkim podnieceniem, które czaiło się w dole brzucha, bo to rozbieranie się pod spojrzeniem Ewy przypominało o jej nowej roli, o znakach na ciele, które naznaczyły ją jako własność. Na koniec majtki i stanik – palce wsunęły się pod gumkę, zsuwając cienką tkaninę po udach, a cipka pozostała naga, wystawiona na chłód, co spotęgowało skrępowanie do granic, sprawiając, że Agnieszka instynktownie chciała zasłonić się rękami, ale powstrzymała się, czując, jak zawstydzenie ściska gardło, a jednocześnie dziwna, cicha akceptacja budzi w niej falę ciepła.

Buty zsunęła z nóg ostatkiem woli, stojąc teraz całkowicie naga, skóra mrowiła pod spojrzeniem Ewy, a emocje wirowały chaotycznie, od wstydu po to niechciane podniecenie, które rosło leniwie, jak oddech kochanki w ciemności.

Ewa uniosła palec, wskazując miejsce przed sobą, a jej gest był jak niewidzialna nić, która pociągnęła Agnieszkę bliżej.

– Podejdź – powiedziała Ewa spokojnie, jej ton brzmiał jak pieszczota, która jednocześnie kusi i zmusza.

Agnieszka zrobiła kilka kroków, stając tuż przed fotelem, jej nagie ciało drżało lekko pod wpływem chłodu i napięcia, które narastało powoli, zalewając myśli falą niepewności. Ewa nachyliła się bliżej, jej oczy przesunęły się po cipce Agnieszki z precyzją, która budziła dreszcz na skórze, a potem opuszkami palców dotknęła kolczyka, drażniąc go delikatnie, co wysłało przez ciało dziewczyny falę ciepła pomieszanego z zawstydzeniem, narastającym krok po kroku, jak echo dawnego ukłucia.

Potem kciukiem jednej ręki podciągnęła wzgórek łonowy, uwypuklając łechtaczkę, która nabrzmiała pod tym dotykiem, pulsując delikatnie, a drugą ręką zaczęła masować ją rytmicznie, okrężnymi ruchami, co sprawiło, że podniecenie uderzyło w Agnieszkę jak gorąca fala, zalewając brzuch i uda, budząc w niej wrażenie, że orgazm czai się tuż za rogiem, gotowy eksplodować w kilka chwil.

– Mam nadzieję, że nie robiłaś żadnych orgazmów, wiesz, że to zakazane – powiedziała Ewa, kontynuując masaż, jej palce ślizgały się po wrażliwej skórze z rosnącym naciskiem, budząc w Agnieszce falę rozkoszy, która narastała leniwie, mieszając się z zawstydzeniem.

– Nie robiłam – odpowiedziała Agnieszka drżącym głosem, czując, jak podniecenie rośnie w niej coraz mocniej, zalewając myśli chaosem, a cipka pulsuje pod dotykiem Ewy, zdradzając, że szczyt jest blisko, bardzo blisko, jakby ciało samo decydowało o tempie, ignorując wolę.

Ewa nie przerywała stymulacji. Jej palce poruszały się rytmicznie, okrężnie, z precyzją, która budziła w Agnieszce jęk, tłumiący się w gardle, a myśli wirowały chaotycznie, skupiając się tylko na tym cieple, które rosło krok po kroku.

– Dzisiaj przyjdą goście – kontynuowała Ewa, jej głos brzmiał spokojnie, jakby mówiła o pogodzie, choć w oczach błysnęło podniecenie, które narastało powoli. – Będziesz moją uległą i masz być posłuszna.

Agnieszce ciężko było się skupić na konwersacji, słowa Ewy docierały do niej jak przez mgłę, bo podniecenie zalewało jej umysł falami, a orgazm zbliżał się coraz bardziej, pulsując w cipce, gotowy eksplodować, ale za każdym razem, gdy był blisko, Ewa przerywała stymulację, cofając palce na chwilę, co sprawiało, że frustracja mieszała się z rozkoszą, budując napięcie jeszcze wyżej, krok po kroku, jak fala przypływu zalewająca brzeg.

– Tak będę, proszę Pani – wyszeptała Agnieszka, jej głos zadrżał, a ciało drżało pod wpływem przerwanej pieszczoty, czując, jak podniecenie nie opada, lecz narasta gwałtownie, czekając na kolejne dotknięcie.

– Jeżeli tak, to być może czeka cię nagroda i będziesz mogła dzisiaj skończyć – odparła Ewa, jej ton brzmiał jak obietnica, która kusi i zmusza do poddania, po czym zabrała ręce z krocza Agnieszki, pozostawiając ją sfrustrowaną od niezaspokojonego pożądania, które pulsowało w cipce jak echo. – Teraz klęknij przede mną – powiedziała, jej głos nabrał twardości, a gest palcem wskazał podłogę, budząc w Agnieszce falę skrępowania.

Agnieszka klęczała przed fotelem, jej nagie kolana dotykały miękkiego dywanu, a powietrze w pokoju wydawało się cięższe od zapachu świec, który mieszał się z subtelną wonią podniecenia wiszącą między nimi.

Ewa rozłożyła nogi powoli, jej uda rozsunęły się z gracją, która podkreślała kontrolę nad każdym gestem, zsunęła dół skórzanego kombinezonu, materiał szeleścił cicho, opadając na podłogę obok fotela. Następnie palce wsunęły się pod koronkową krawędź majtek, zsuwając je po gładkich nogach, aż opadły na kostki, odsłaniając wydepilowaną cipkę z różowymi wargami, które lśniły delikatnie od wilgoci, zdradzając podniecenie, jak rosa na płatku kwiatu w porannym słońcu.

Agnieszka obserwowała to wszystko z bliska, jej wzrok przyciągał ten intymny widok, a myśli wirowały w głowie, próbując ogarnąć bieg wydarzeń, które rozwijały się szybciej, niż się spodziewała, budząc w niej lekkie zmieszanie pomieszane z ciekawością, która rosła krok po kroku.

– Pewnie jeszcze tego nie robiłaś, ale pora na pierwszy raz – powiedziała Ewa, jej głos brzmiał miękko, lecz stanowczo, a palce naciągnęły skórę na cipce, podciągając ją delikatnie, by uwypuklić łechtaczkę i wargi, które nabrzmiały pod tym dotykiem, pulsując lekko w rytm oddechu. – Dotknij językiem – dodała, jej ton nie znosił oporu.

Agnieszka, zmieszana i zawstydzona, wiedziała, że musi się zgodzić, więc zbliżyła twarz między nogi Ewy, a gdy jej wargi miały już musnąć łechtaczkę swojej pani, Ewa złapała ją mocno za włosy, pociągając głowę w tył z lekkim szarpnięciem.

– Czekaj, nie tak szybko, na to też trzeba zasłużyć – wyszeptała Ewa, osuwając się głębiej na fotel, podnosząc nogi w czarnych szpilkach i rozkładając je szerzej, wypinając pośladki w stronę Agnieszki. – W tym miejscu – dodała, wskazując palcem na swój odbyt, gładki i napięty, który pulsował lekko pod wpływem własnego podniecenia.

Agnieszka zawahała się przez chwilę, jej oddech przyspieszył, a myśli zalała fala wątpliwości, ale w końcu zbliżyła się ostrożnie, wsuwając język między pośladki Ewy, zaczynając lizać delikatnie, okrężnymi ruchami, smakując ciepłą, gładką skórę, która drżała pod dotykiem.

W międzyczasie czuła, jak Ewa masuje własną łechtaczkę, palce ślizgały się rytmicznie po nabrzmiałym punkcie, a zwieracze pulsowały coraz częściej, zaciskając się i rozluźniając w odpowiedzi na rosnące napięcie, co sprawiało, że powietrze wypełniał cichy, urywany oddech Ewy.

Trwało to krótką chwilę, gdy do drzwi rozległo się pukanie, ostre i niespodziewane, przerywając ciszę pokoju.

Agnieszka oderwała język instynktownie, jej twarz uniosła się lekko, ale Ewa szarpnęła ją za włosy mocniej, przyciągając z powrotem.

– Co robisz, kto pozwolił ci przestać? Nie przerywaj! – powiedziała Ewa ostrzej i dodała, kierując słowa w stronę drzwi. – Proszę!

Do pokoju wszedł ten sam mężczyzna, który wcześniej jechał z nimi na kolczykowanie Agnieszki, jego sylwetka wypełniła próg, a oczy przesunęły się po scenie z dyskretnym, ale intensywnym zainteresowaniem.

Mężczyzna wkroczył do środka, jakby to było coś zupełnie zwyczajnego, niosąc w dłoni zwinięty kawałek papieru, który szeleścił cicho przy każdym kroku, a jego sylwetka zatrzymała się dokładnie naprzeciw Ewy, tuż za plecami Agnieszki, która nie przerwała ani na chwilę, jej język sunął rytmicznie między pośladkami, muskając ciepłą, napiętą skórę odbytu.

Agnieszka czuła się skrępowana jak nigdy dotąd, jej pozycja na kolanach powodowała, że pośladki pozostawały rozchylone, a cipka całkowicie wyeksponowana na chłód powietrza i potencjalne spojrzenia, co budziło w niej falę gorąca, mieszającą się z dyskomfortem, ale mimo to nie przerywała, język poruszał się nieprzerwanie, ślizgając po wrażliwej tkance, która drżała pod dotykiem.

Mężczyzna uniósł kartkę lekko, wskazując na nią palcem, a jego głos brzmiał spokojnie, z nutą profesjonalizmu, który kontrastował z intymnością sceny.

– Mam już listę gości – powiedział, a papier zaszeleścił cicho, gdy go rozwinął.

Ewa spojrzała na niego z lekkim uśmiechem, jej oddech przyspieszył subtelnie pod wpływem ciągłego dotyku Agnieszki, ale głos pozostał opanowany, jakby rozmowa była tylko tłem dla rosnącego ciepła w jej ciele.

– Pamiętasz Agnieszkę? To nasza nowa uległa, już zakolczykowana i oznaczona – odparła, jej palce poruszyły się szybciej po łechtaczce, ślizgając po nabrzmiałej powierzchni.

Mężczyzna zmierzył Agnieszkę wzrokiem od tyłu, jego oczy przesunęły się po jej nagich plecach, po rozchylonych pośladkach i wilgotnej cipce, która lśniła delikatnie od narastającego podniecenia, a w jego tonie zabrzmiała nuta uznania.

– Tak, pamiętam, jechaliśmy już razem – powiedział, a potem dodał z lekkim uśmiechem: – Ma świetny tyłek.

Ewa uniosła kącik ust, jej biodra rozchyliły się lekko pod wpływem języka Agnieszki, który sunął głębiej, muskając napięte zwieracze, co sprawiło, że wilgoć zaczęła spływać po wewnętrznej stronie ud.

– Nie krępuj się, jak masz ochotę, to dotknij – powiedziała.

Agnieszka cały czas kontynuowała nieprzerwanie, jej język poruszał się rytmicznie, okrężnie, wślizgując się między pośladki, smakując ciepłą, gładką skórę, która pulsowała pod dotykiem, a jej własne ciało drżało od skrępowania, bo świadomość obecności mężczyzny tylko potęgowała ekspozycję.

Mężczyzna położył dłoń na plecach Agnieszki, jego palce były ciepłe i pewne, sunąc powoli w dół kręgosłupa, aż wsunął jeden między pośladki, przesuwając go przez napięty odbyt, muskając delikatnie wejście, a potem niżej, do wilgotnej cipki, gdzie zatrzymał się na łechtaczce, naciskając lekko, co wysłało przez ciało Agnieszki falę gorąca, mieszającą się z wilgocią, która zaczęła się zbierać między wargami.

Ewa spojrzała na niego z lekkim uśmiechem, jej palce nie przerywały masażu własnej łechtaczki, ślizgając się po nabrzmiałej powierzchni, która pulsowała coraz szybciej.

– Tylko mi jej nie skończ – powiedziała do mężczyzny, jej ton brzmiał jak ostrzeżenie, ale z nutą rozbawienia.

On tylko się uśmiechnął, masując dalej łechtaczkę Agnieszki rytmicznie, ale z przerwami. Jego palec okrążał nabrzmiały punkt, naciskając i cofając się w momencie, gdy napięcie rosło za mocno, by nie doprowadzić jej do orgazmu, a wilgoć cipki zaczęła spływać po jego skórze, lśniąc w świetle pokoju.

– Tym razem wybrałaś fajną suczkę – powiedział, jego głos falował lekko od podniecenia, które budziło się w nim powoli. – Ciekawe, jak będzie się spisywała przy gościach.

Mówiąc to, wyciągnął wilgotny palec z pomiędzy warg Agnieszki, przesuwając go w górę, by nacisnąć na jej odbyt mocno, co wysłało przez jej ciało dreszcz, mieszający z rozkoszą, a potem wycofał rękę całkowicie, pozostawiając po sobie echo dotyku.

– W takim razie idę, bo muszę przygotować salę – dodał, składając kartkę i kierując się do drzwi, jego kroki odbijały się cicho po podłodze, aż wyszedł, zamykając za sobą drzwi z lekkim kliknięciem.

Ewa, nie przerywając, kontynuowała masturbacje, jej palce sunęły po łechtaczce szybciej, okrężnie, naciskając na nabrzmiały punkt z rosnącym tempem, a zwieracze pulsowały pod językiem Agnieszki, zaciskając się i rozluźniając w rytm rosnącego napięcia. Trwało to jakieś dwadzieścia minut, bo Ewa przerywała co chwilę, cofając palce na moment, by napięcie opadło lekko, a potem zaczynała od nowa, jej oddech stawał się coraz głębszy, a wilgoć spływała po udach, mieszając się z dotykiem Agnieszki, która nie przestawała lizać, język sunął głębiej, okrężnie, muskając wrażliwe wejście.

W końcu Agnieszka poczuła silne pulsowanie, zwieracze Ewy zacisnęły się mocno wokół języka, a całe ciało kobiety naprężyło się w konwulsjach, orgazm uderzył jak fala, zalewając ją ekstazą, która rozlała się po udach gorącą wilgocią, jęk wypełnił pokój głośno i przeciągle, biodra uniosły się wysoko, a mięśnie napięły się jak struny, pulsując rytmicznie, aż fala opadła powoli, pozostawiając Ewę dyszącą i rozluźnioną.

Po orgazmie Ewa złapała Agnieszkę za włosy mocno, pociągając jej głowę w tył, by oderwać język od pośladków, a jej oczy błysnęły satysfakcją, która rosła w niej jak ciepła poświata po burzy.

– Dobrze, wystarczy – powiedziała, wstając z fotela z gracją, mimo drżenia nóg, i ubrała się z powrotem, wsuwając majtki po udach, a potem dół kombinezonu. Materiał szeleścił cicho, dopasowując się do ciała. – Na pierwszy raz może być, chodź, musisz popracować nad techniką – dodała, podchodząc do szafy z lekkim uśmiechem, zostawiając Agnieszkę na podłodze, klęczącą i drżącą od mieszanki emocji, które wirowały w niej chaotycznie.

Ewa podeszła do dużej, ciemnej szafy w rogu pokoju, jej obcasy stuknęły kilka razy o podłogę, a materiał kombinezonu szeleścił cicho przy każdym kroku, podkreślając jej opanowaną grację po niedawnej fali rozkoszy, która wciąż pozostawiała delikatny rumieniec na policzkach. Otworzyła drzwi szafy z lekkim westchnieniem satysfakcji, a wnętrze wypełniło się subtelnym zapachem skóry i lateksu, mieszającym się z wonią świec, które nadal paliły się na stoliku. Agnieszka pozostała na podłodze, klęcząca i naga, jej skóra mrowiła od chłodu dywanu pod kolanami, a ciało drżało lekko od resztek napięcia, które nie chciało opaść, pulsując w dole brzucha jak echo tego, co właśnie się wydarzyło.

Ewa zaczęła przeglądać wieszaki, jej palce sunęły po materiałach z precyzją, wyciągając najpierw czarny, skórzany gorset z cienkimi ramiączkami, który lśnił matowo w świetle lampy, potem krótką spódniczkę z lateksu, czarną i błyszczącą, sięgającą zaledwie do połowy uda, oraz pończochy z koronkową górą, które miały podkreślić smukłość nóg. Na koniec dodała wysokie szpilki w czerwonym lakierze, ostrym i prowokującym, układając wszystko na łóżku obok, jakby przygotowywała zestaw dla lalki, którą zamierzała ubrać według własnej wizji.

Agnieszka patrzyła na te ubrania z rosnącym niepokojem, jej oddech stał się płytszy, a w gardle pojawiła się suchość, gdy wyobraziła sobie siebie w tym stroju przed obcymi oczami – to skrępowanie narastało powoli, od lekkiego mrowienia w brzuchu po ciężar w piersiach, mieszając się z resztkami podniecenia, które nie chciało ustąpić.

– Ja… ja się wstydzę tego wszystkiego – wyszeptała wreszcie Agnieszka, jej głos drżał lekko, siedząc wciąż na podłodze, nagie ciało skulone instynktownie, jakby chciała się ukryć przed własnym lękiem. – Krępuje mnie myśl o tym spotkaniu z gośćmi. Nie jestem pewna, czy dam radę. Może… może się wycofam.

Ewa odwróciła się powoli od szafy, jej oczy zmrużyły się subtelnie, a na ustach pojawił się delikatny uśmiech, który nie sięgał całkiem oczu, budząc w Agnieszce falę ciepła pomieszanego z chłodem strachu, narastającą krok po kroku.

– Wycofać się, moja droga? – zapytała Ewa miękko, podchodząc bliżej i kucając przed Agnieszką, jej palce delikatnie musnęły policzek dziewczyny, sunąc w dół po szyi, co wysłało dreszcz po skórze. – Rozumiem twój wstyd, to naturalne na początku. Ale pamiętasz te zdjęcia z castingu? Te, na których jesteś taka piękna, naga, rozchylona przed obiektywem? Tysiące spojrzeń już je widziało anonimowo, ale jeśli się wycofasz… cóż, będę musiała odrobine cię przymusić. Opublikuję je w internecie. Z twoją twarzą, żeby wszyscy wiedzieli, kim naprawdę jesteś. Nie chcę tego robić, kochanie, ale nie zostawiasz mi wyboru, jeśli nie będziesz posłuszna.

Te słowa zawisły w powietrzu jak delikatna, ale ostra nić, budząc w Agnieszce falę paniki, która narastała powoli, od lekkiego ucisku w gardle po gorąco na policzkach – to nie był krzyk, lecz cicha sugestia groźby, która trafiała w samo sedno jej lęku przed ujawnieniem, mieszając się z przywiązaniem do Ewy, które nie pozwalało jej po prostu wstać i uciec.

– Poza tym – dodała Ewa, jej głos stał się jeszcze miększy, jakby chciała ukoić te obawy, choć w oczach błysnęło coś władczego – wielu gości przyszło na to spotkanie właśnie po to, żeby zobaczyć moją nową uległą. Odwołanie imprezy teraz nie wchodzi w grę, kochanie. Nie masz się czego aż tak bardzo wstydzić, nie będzie więcej niż dwanaście, może piętnaście osób. To kameralne grono, wszyscy dyskretni i doświadczeni. Ubieraj się teraz – kontynuowała Ewa, wstając i wskazując na przygotowane rzeczy, jej ton brzmiał jak obietnica, która kusi i zmusza. – Ten gorset podkreśli twoje piersi, spódniczka zostawi cipkę łatwo dostępną, a szpilki sprawią, że będziesz wyglądać jak moja idealna uległa. Goście czekają, a ty musisz błyszczeć dla mnie.

Agnieszka wstała powoli, jej nogi drżały lekko, a skrępowanie ścisnęło gardło jeszcze mocniej, ale sięgnęła po gorset, czując chłód skóry na dłoniach, wiedząc, że nie ma już odwrotu, a ta groźba, choć delikatna, zamknęła drzwi za jej wahaniem, pozostawiając tylko echo lęku mieszającego się z podnieceniem.

Agnieszka podeszła do łóżka, jej nagie ciało wciąż drżało od niedosytu, który pulsował w dole brzucha jak niewygasła fala, pozostawiając po sobie niespełnienie, ciężkie i gorzkie, budzące w niej pragnienie orgazmu tak silne, że cipka zaciskała się mimowolnie, przypominając o dotyku palców nieznajomego mężczyzny, który wcześniej wtargnął między jej wilgotne wargi, muskając łechtaczkę z przerwami, doprowadzając napięcie do granic, ale nigdy nie pozwalając mu eksplodować. Próbowała zdusić w sobie to narastające podniecenie, skupiając myśli na czymkolwiek innym, by nie dać po sobie poznać, jak bardzo ciało domaga się spełnienia.

Sięgnęła po gorset jako pierwszy, czarna skóra była chłodna i sztywna w dłoniach, gdy oplatała go wokół tułowia, zapinając haftki jedna po drugą, co ścisnęło jej piersi, unosząc je lekko i podkreślając sutki, które stwardniały pod wpływem tarcia materiału. Potem pończochy – cienkie, z koronkową górą, sunęły po nogach jak delikatny dotyk, zatrzymując się na udach, a ich ucisk tylko spotęgował pulsowanie w cipce. Założyła również obcisłe majtki z czarnej koronki, które okazały się nieco za ciasne, wżynając się głęboko w wilgotne wargi, co wysłało przez nią falę gorąca, mieszającą frustrację z nowym, natarczywym drażnieniem kolczyka i tatuażu. Spódniczka z lateksu była następna, błyszcząca i obcisła, wsunęła ją na biodra z lekkim wysiłkiem, materiał opiął pośladki i brzuch, pozostawiając cipkę łatwo dostępną pod krótkim brzegiem. Na koniec szpilki – czerwony lakier lśnił prowokująco, gdy wsuwała stopy, obcasy uniosły ją wyżej, zmuszając biodra do kołysania się bardziej, co tylko pogłębiło to niespełnienie.

W końcu stanęła przed Ewą, wyprostowana mimo drżenia nóg, jej oddech był płytki, a głos zadrżał lekko, gdy powiedziała:

– Jestem gotowa, proszę Pani.

Ewa podeszła do Agnieszki powoli, jej obcasy stuknęły kilka razy o podłogę z tą samą pewnością, która zawsze budziła w dziewczynie lekkie drżenie, a jej wzrok przesunął się po całym stroju z precyzją, która sprawiała, że skóra Agnieszki mrowiła pod wpływem tej niewidzialnej pieszczoty.

– Obróć się – powiedziała Ewa cicho, jej głos brzmiał jak delikatny rozkaz, który nie znosił sprzeciwu, a palec wskazał okrężny gest w powietrzu.

Agnieszka posłuchała, obracając się powoli na wysokich szpilkach, które unosiły jej biodra wyżej, sprawiając, że lateksowa spódniczka napięła się na pośladkach, a gorset ścisnął talię, podkreślając krzywizny ciała, co budziło w niej falę skrępowania, narastającą leniwie od rumieńca na policzkach po ciepło w piersiach.

Ewa przyglądała się jej z zadowoleniem, które rosło w niej powoli, jak satysfakcja po dobrze wykonanym dziele, jej oczy sunęły po uniesionych piersiach, po obcisłej spódniczce, po nogach w pończochach, zatrzymując się na czerwonych szpilkach.

– Wyglądasz idealnie, moja droga – powiedziała Ewa, jej ton brzmiał jak pieszczota, pełna uznania. – Ten gorset podkreśla twoje piersi tak pięknie, a spódniczka… cóż, zostawia wszystko łatwo dostępne. Dokładnie tak, jak lubię.

Agnieszka poczuła, jak te słowa trafiają w nią ciepłą falą, mieszającą zawstydzenie z dziwnym podnieceniem, które nie chciało ustąpić, pulsując delikatnie w dole brzucha.

Ewa podeszła jeszcze bliżej, jej dłoń wsunęła się pod spódniczkę od tyłu, palce sunęły po skórze uda, aż dotarły do ciasnych majtek, które wrzynały się w wilgotne wargi, a potem zaczęły drażnić łechtaczkę przez cienką koronkę, okrężnymi ruchami, naciskając lekko na nabrzmiały punkt, co wysłało przez ciało Agnieszki falę gorąca, narastającą krok po kroku, od lekkiego drżenia po przyspieszony oddech. Jednocześnie Ewa nachyliła się, jej usta dotknęły warg Agnieszki w głębokim pocałunku, język wsunął się do środka, tańcząc zmysłowo, eksplorując każdy zakamarek z posiadającą pewnością, co sprawiło, że Agnieszka jęknęła cicho w jej usta, poddając się temu dotykowi, który mieszał rozkosz z frustracją.

Po chwili Ewa oderwała się powoli, cofając rękę spod spódniczki, pozostawiając po sobie echo drażnienia, które pulsowało w cipce Agnieszki, budząc niespełnienie, ciężkie i natarczywe.

– Tylko mnie tam nie zdradzaj – powiedziała Ewa z lekkim uśmiechem, jej oczy błysnęły figlarnie, ale z nutą ostrzeżenia. – Pamiętaj, że na wszystko musisz mieć moją zgodę.

Agnieszce przez chwilę przeszła myśl, że to spotkanie może dojść do seksu z obcymi, że zostanie wykorzystana w sposób, którego nie potrafi sobie wyobrazić, co budziło w niej falę lęku pomieszanego z podnieceniem, ale bała się o tym powiedzieć, słowa uwięzły w gardle, a skrępowanie ścisnęło je jeszcze mocniej, pozostawiając tylko cichą rezygnację.

Ewa chwyciła Agnieszkę za rękę mocno, ale delikatnie, jej palce splotły się z jej własnymi, po czym razem wyszły z pokoju, schodząc po schodach, gdzie każdy stopień odbijał się echem szpilek, budząc w Agnieszce napięcie, które rosło powoli, jak mgła otulająca korytarz. Przechodziły długim, słabo oświetlonym przejściem na końcu klubu, gdzie powietrze było cięższe od zapachu perfum i czegoś bardziej zmysłowego, aż dotarły do drzwi sali, za którymi czekała już grupa gości, ich głosy cicho docierały przez ścianę, zapowiadając to, co nadejdzie.


Ewa otworzyła ciężkie drzwi sali z lekkim skrzypnięciem zawiasów, a ciepłe, przyćmione światło lamp wylało się na korytarz, mieszając się z subtelnym zapachem perfum, skóry i czegoś bardziej zmysłowego, co wisiało w powietrzu jak gęsta mgła. Wzięła Agnieszkę za rękę mocno, ale z tą samą delikatnością, która zawsze budziła w dziewczynie mieszankę lęku i ciepła, i razem wkroczyły do środka, gdzie przestrzeń wypełniał cichy szum rozmów, przerywany sporadycznymi śmiechami i brzękiem kieliszków.

Dookoła sali poustawiane były szerokie, skórzane sofy w głębokim czarnym kolorze, tworzące luźny krąg wokół centralnego, podwyższonego podestu, a na nich siedzieli goście – mężczyźni i kobiety, których spojrzenia natychmiast skierowały się na Agnieszkę, przesuwając po jej obcisłym stroju z ciekawością, która narastała powoli, od lekkiego uniesienia brwi po intensywny, badawczy wzrok. Skóra dziewczyny zapłonęła rumieńcem, a serce zabiło mocniej, zalewając myśli falą skrępowania, która rosła krok po kroku, od mrowienia w opuszkach palców po ciężar w piersiach.

Kobiety ubrane były w atrakcyjne stroje w stylu dominującym – skórzane gorsety opinające talię, lateksowe sukienki z głębokimi dekoltami, wysokie buty na szpilkach i akcesoria jak obroże czy mankiety, które podkreślały ich pewność siebie, podczas gdy mężczyźni siedzieli w samych slipkach, opinających napięte ciała, a niektórzy całkowicie nago, ich skóry lśniły lekko w świetle, co potęgowało w Agnieszce poczucie ekspozycji, jakby sama była już rozebrana pod tymi spojrzeniami.

Uwagę Agnieszki przykuła nagle dziewczyna – dokładnie ta blondynka z castingu, wysoka, z miodowymi włosami teraz upiętymi w elegancki kok, stojąca obok innej kobiety całkiem nago, jedynie w czarnych szpilkach na wysokim obcasie, które unosiły jej biodra prowokująco. Jej ciało było gładkie i wyeksponowane, z dokładnie takim samym tatuażem tuż nad cipką – „Własność Adama” – wypisanym czarnym, eleganckim pismem, a cipka przebita pionowym kolczykiem, lśniącym subtelnie, podobnie jak kolczyki w obu sutkach, które nabrzmiały lekko pod wpływem chłodu sali. Agnieszka sama nie wiedziała, co myśleć – to odkrycie uderzyło w nią falą zaskoczenia pomieszanego z dziwną ulgą, że nie jest sama w tym świecie znaków przynależności, ale jednocześnie budziło lęk, że jej los może być podobny, narastający powoli, jak cień wydłużający się w świetle lamp.

Rozejrzała się po pokoju dyskretnie, jej oddech stał się płytszy, gdy zauważyła, że gości było znacznie więcej niż piętnaście osób – bliżej dwudziestu pięciu, może trzydziestu, siedzących w luźnych grupach, ich rozmowy cichły stopniowo pod wpływem jej wejścia, ale nie mogła już uciec, drzwi za nimi zamknęły się cicho, a ręka Ewy puściła jej dłoń dopiero w środku sali.

Ewa zaprowadziła ją na centralny podest, zostawiając samą pod kręgiem spojrzeń, które teraz skupiły się na niej całkowicie, budząc w Agnieszce falę zawstydzenia, która zalewała ciało gorącem od policzków po uda, a potem uniosła głos lekko, z tą samą władczą pewnością, która zawsze koiła i zmuszała jednocześnie.

– Zobaczcie na moje nowe znalezisko – powiedziała Ewa, jej ton brzmiał jak prezentacja cennego trofeum, pełen satysfakcji. – Dzisiaj będzie naszą panią wieczoru, bo to jej pierwszy raz.

Agnieszka stała na podeście, jej ciało drżało lekko od mieszanki emocji, które splatały się w niej powoli, od ciepła w dole brzucha po ucisk w gardle – ciasne majtki wżynały się w wilgotne wargi, kolczyk ocierał się delikatnie przy każdym oddechu, a spojrzenia gości paliły skórę jak dotyk niewidzialnych dłoni, budząc w niej poczucie całkowitej ekspozycji, które mieszało wstyd z tym ukrytym, natarczywym pożądaniem, pulsującym w rytm serca.

W końcu z jednej z sof podniósł się mężczyzna, jego sylwetka była szczupła i lekko umięśniona, a pod obcisłymi majtkami rysował się naprężony penis, którego czubek zaznaczał się wilgotną plamą na materiale, zdradzającą jego rosnące napięcie, co wysłało przez ciało Agnieszki falę gorąca, mieszającą zaskoczenie z dziwną, cichą ciekawością.

– Pozwólcie, że będę pierwszy – powiedział, jego głos brzmiał spokojnie, lecz z nutą niecierpliwości, która sprawiła, że cisza w sali zgęstniała jeszcze bardziej.

Zbliżał się szybko, ale dla Agnieszki ta chwila rozciągała się w nieskończoność, każdy krok potęgował napięcie w jej ciele, od lekkiego mrowienia w udach po przyspieszony puls w cipce. Podszedł do niej bez słowa, jego obecność wypełniła przestrzeń ciepłem i subtelnym zapachem męskości, a potem obrócił ją dookoła pewnym ruchem, prezentując publiczności jej tył – pośladki opięte lateksem, talię ściśniętą gorsetem – co sprawiło, że wstyd rozlał się po niej gorącą falą, policzki zapłonęły, a oddech stał się płytszy pod wpływem tych wszystkich oczu, które przesuwały się po niej jak pieszczota.

Wsuwając dłoń od tyłu między jej włosy, odciągnął głowę mocno, ale nie boleśnie, a potem wsunął język do jej ust w głębokim, posiadającym pocałunku, eksplorując wilgotnie i natarczywie każdy zakamarek, co zdezorientowało Agnieszkę całkowicie – nie miała czasu na obronę, jej umysł zalała fala zaskoczenia, a ciało drgnęło pod tym nagłym najściem, smakując słodycz jego oddechu mieszającą się z jej własnym, wilgotnym westchnieniem. Pocałunek trwał kilkanaście sekund, język tańczył w jej ustach z pewnością, która nie pozostawiała miejsca na opór, a ona stała bezwolna, czując, jak ciepło rozlewa się po szyi i piersiach.

Po chwili usłyszała głos Ewy, spokojny i władczy, który przeciął ciszę jak ostry jedwab.

– Podciągnij spódnicę i opuść majtki, wszyscy chcą zobaczyć – powiedziała Ewa, jej ton brzmiał jak zachęta pełna oczekiwania.

Agnieszka zaczęła wykonywać polecenie bardzo powoli, jej dłonie drżały, gdy sięgnęła do brzegu spódniczki, podciągając lateks w górę centymetr po centymetrze, odsłaniając uda i pośladki, a potem majtki, czując, jak spojrzenia gości skupiają się na niej intensywniej, co wysłało przez skórę falę gorąca, mieszającą dyskomfort z tym ukrytym dreszczem rozkoszy.

Mężczyzna, widząc jej wahanie i niecierpliwość w powietrzu, wsunął ręce z przodu, jego palce były ciepłe i zdecydowane, gdy jednym szybkim ruchem ściągnął majtki do kostek, materiał wysunął się z pomiędzy warg sromowych z lekkim tarciem, co przyniosło ulgę, ale jednocześnie spotęgowało skrępowanie, gdy chłód musnął wilgotną intymność. Potem wstał płynnie i podciągnął jej spódniczkę wyżej, odsłaniając całkowicie brzuch, tatuaż i kolczyk, które lśniły pod światłem, a Agnieszka stała naga od pasa w dół, wszyscy patrzyli na jej oznaczone ciało z zainteresowaniem, które wypełniło salę ciepłą falą, a potem zaczęli bić brawo, rytmicznie i głośno, co uderzyło w nią jak akceptacja, mieszająca poniżenie z dziwną, cichą satysfakcją.

Mężczyzna wziął ją potem za rękę, jego palce splotły się z jej własnymi ciepło i pewnie, i poprowadził już nagą od pasa w dół, jedynie w gorsecie i szpilkach, na sofę obok innych gości, gdzie usiadł z nią blisko, jego ciało napięte i ciepłe, a spojrzenia reszty sali nadal śledziły każdy jej ruch, budząc w Agnieszce falę ciepła, które rozlewało się po skórze, mieszając dyskomfort z tym natarczywym, ukrytym pożądaniem.

Dołączył się drugi mężczyzna. Jego kroki były ciche, ale pewne, gdy podszedł od boku, a jego dłonie natychmiast znalazły drogę do ciała Agnieszki, sunąc po skórze z posiadającą pewnością, która sprawiła, że jej oddech stał się głębszy. Zaczął dotykać jej w najbardziej wrażliwych miejscach, palce muskały brzuch, schodziły niżej, by rozpiąć haftki gorsetu jedna po drugiej, materiał poluźnił się powoli, uwalniając piersi, które lekko opadły, podtrzymywane uprzednio przez sztywną konstrukcję, a napięte sutki stwardniały jeszcze bardziej pod wpływem chłodnego powietrza sali, wystając dumnie i wrażliwie na każdy podmuch. Potem jego usta znalazły szyję Agnieszki, całując ją wilgotnie, schodząc niżej, aż do sutków, które wziął w usta, ssąc delikatnie, a potem mocniej, co wysłało przez jej ciało falę ciepła, mieszającą dyskomfort z tym ukrytym dreszczem rozkoszy, który budził się w niej mimo woli.

Mężczyzna, który przyprowadził ją na sofę, nie pozostał bierny – jego ręka wsunęła się pomiędzy jej uda, palce znalazły drogę do wilgotnej cipki, muskając łechtaczkę okrężnymi ruchami, wibrując lekko na nabrzmiałym punkcie, co sprawiało, że biodra Agnieszki napięły się mimowolnie, a wilgoć zaczęła spływać po wewnętrznej stronie ud, zdradzając, jak ciało reaguje na te pieszczoty, choć umysł próbował się opierać.

Agnieszka próbowała obserwować resztę sali, jej wzrok przeskakiwał po twarzach gości, po ich ciałach wyeksponowanych w różnych pozach, ale musiała całować się z oboma mężczyznami na zmianę – ich usta nachodziły na jej wargi, języki tańczyły wilgotnie wewnątrz, smakując słodycz jej oddechu, a ssanie sutków i ten wibrujący palec na łechtaczce co chwilę dekoncentrowały ją całkowicie, sprawiając, że jęk uwięziony w gardle wydostawał się cicho, a myśli rozmywały się w gorącej mgle.

Po chwili podeszła Ewa, jej obecność wypełniła przestrzeń pewnością i subtelnym zapachem perfum, a za rękę przyprowadziła tę samą blondynkę z castingu, całkiem nagą, z włosami upiętymi w kok i szpilkami na nogach, które stukały cicho o podłogę. Bez słowa dziewczyna klęknęła przed pierwszym mężczyzną, jej ruchy były płynne i posłuszne, gdy ściągnęła mu wilgotne od podniecenia majtki, odsłaniając naprężonego, obrzezanego penisa, gotowego na wszystko, z błyszczącą żołędzią i widocznymi naczynkami na gładkiej skórze.

– Obciągnij mu – powiedziała Ewa stanowczo, jej głos przeciął powietrze jak ostry nóż, nie pozostawiając miejsca na wahanie.

Dziewczyna, którą Ewa nazwała Moniką, bez dłuższego zastanowienia wzięła penisa w usta, jej wargi zamknęły się wokół żołędzi, a język zaczął sunąć rytmicznie, ssąc i liżąc z rosnącym tempem, co sprawiało, że mężczyzna westchnął głęboko, jego biodra napięły się lekko w odpowiedzi na te wilgotne pieszczoty.

– Widzisz, moja droga, dzisiaj jest twój pierwszy dzień – powiedziała Ewa, nachylając się bliżej do Agnieszki, jej palec musnął policzek dziewczyny delikatnie, ale z nutą posiadania. – To Monika będzie obciągała za ciebie, żebyś ty nie musiała, a ty obserwuj i ucz się. I pamiętaj, żadnych orgazmów.

W międzyczasie dołączyli kolejni dwaj mężczyźni, zmieniając się przy Agnieszce na sofie – ich dłonie sunęły po jej skórze z rosnącą śmiałością, palce muskały piersi, schodziły niżej, wsuwając się między wargi cipki, drażniąc kolczyk i łechtaczkę, co wysłało przez jej ciało fale ciepła, mieszające dyskomfort z tym natarczywym pożądaniem, które budziło się w niej mimo oporu, wilgoć spływała po udach, a oddech stawał się urywany pod wpływem tych dotyków, które nie pozwalały na chwilę wytchnienia.

Monika obciągała w rytmicznym tempie, jej usta sunęły po całym trzonie, przyspieszając stopniowo, język wirował wokół żołędzi, ssąc mocniej, aż mężczyzna napiął się cały, jego dłonie zacisnęły się we włosach dziewczyny, a orgazm uderzył nagle – wytrysnął głęboko w jej ustach gorącymi strumieniami, pulsując rytmicznie.

Monika wstała płynnie, unosząc się na rękach, i podeszła do Agnieszki, jej usta zbliżyły się szybko, a dziewczyna próbowała się bronić początkowo, odwracając głowę, ale w końcu poddała się, wargi rozchyliły pod naciskiem, a pocałunek stał się głęboki, język Moniki wsunął się do środka, przesuwając spermę – ciepłą, słoną i gęstą – prosto do ust Agnieszki, co zalało ją falą zdumienia, smak rozlał się po podniebieniu, mieszając słodycz pocałunku z tym obcym, intymnym płynem.

Agnieszka, zdumiona całkowicie, w pierwszym odruchu chciała wypluć, jej gardło zacisnęło się instynktownie, ale Ewa podeszła bliżej, jej dłoń uderzyła w policzek Agnieszki mocno, ale kontrolowanie, co wstrząsnęło dziewczyną i zatrzymało odruch.

– Teraz połknij – powiedziała Ewa zdecydowanie, jej głos brzmiał jak wyrok, który nie znosił sprzeciwu, a oczy błysnęły władzą.

Agnieszka przełknęła spermę powoli, jej gardło poruszyło się z wysiłkiem, smak pozostał na języku, gęsty i słony, rozlewając się po ustach ciepłą falą, co wysłało przez jej ciało dreszcz mieszający obrzydzenie z tym ukrytym, natarczywym ciepłem, które budziło się w niej mimo wszystko, pozostawiając po sobie echo całkowitego poddania.

Ewa spojrzała na nią z lekkim uśmiechem, jej palec musnął podbródek Agnieszki, unosząc głowę lekko.

– Otwórz usta, pokaż, czy połknęłaś – dodała Ewa, jej ton brzmiał jak delikatna, ale nieubłagana komenda.

Agnieszka rozchyliła wargi posłusznie, pokazując pusty język, a Ewa skinęła głową z zadowoleniem, które rozlało się po jej twarzy jak ciepła satysfakcja po dobrze wykonanym zadaniu.

– Panowie, teraz zmiana – powiedziała Ewa, jej głos zabrzmiał spokojnie, lecz z tą nutą władzy, która sprawiała, że wszyscy w sali natychmiast zareagowali, a powietrze zgęstniało od oczekiwania na to, co nadejdzie.

Mężczyźni zaczęli się zmieniać płynnie, jakby to był ustalony rytuał, jedni odsuwali się z lekkim westchnieniem satysfakcji, a inni podchodzili bliżej, ich kroki ciche, ale zdecydowane, ciała napięte od rosnącego pożądania, które zdradzały wilgotne plamy na majtkach lub całkowicie odsłonięte, twarde penisy lśniące od podniecenia.

Nowi goście dotykali Agnieszkę coraz śmielej, ich dłonie sunęły po jej skórze z posiadającą pewnością, muskając brzuch, uda, piersi, a potem schodziły niżej, palce rozchylały wargi cipki, drażniąc kolczyk i nabrzmiałą łechtaczkę okrężnymi ruchami, co wysyłało przez jej ciało fale gorąca, mieszające dyskomfort z tym natarczywym ciepłem, które budziło się w niej mimo oporu. Wilgoć spływała po udach obficie, zdradzając, jak blisko jest krawędzi. Jeden z nich, wysoki i pewny siebie, wsunął bez ostrzeżenia palec głęboko w jej odbyt, powoli, ale stanowczo, rozciągając napięte wejście, co sprawiło, że Agnieszka zacisnęła zęby, jej ciało napięło się całe od tego nagłego najścia, a podniecenie wzrosło gwałtownie, zmuszając ją do powstrzymania orgazmu kilka razy – za każdym razem, gdy fala rozkoszy zbliżała się niebezpiecznie, wstrzymywała oddech, skupiając myśli na zakazie Ewy, czując, jak frustracja miesza się z tym palącym pragnieniem spełnienia, które pulsowało w cipce i odbycie jednocześnie.

Monika, posłuszna i skupiona, klęczała dalej, jej usta sunęły po kolejnych penisach z rytmiczną precyzją, biorąc je głęboko, język wirował wokół żołędzi, ssąc mocniej z każdym przyspieszeniem, aż mężczyźni dochodzili jeden po drugim, wytryskując gorącymi, gęstymi strumieniami prosto w jej usta, wypełniając je słoną, ciepłą spermą, która pulsowała rytmicznie na języku. Potem wstawała, podchodziła do Agnieszki i całowała ją głęboko, wsuwając język do środka, przesuwając tę gęstą, słoną zawartość prosto do jej ust, a przy każdym pocałunku odrobina spermy wylewała się z kącików warg, spływając powoli po brodzie i szyi Agnieszki, zostawiając lśniące, lepkie ścieżki na skórze, które chłodziły się lekko w powietrzu sali, podkreślając jej całkowitą ekspozycję.

Agnieszka połykała spermę za każdym razem, jej gardło poruszało się z wysiłkiem. Smak rozlewał się po podniebieniu, ciepły płyn spływał w dół powoli, wypełniając żołądek tym obcym, intymnym ładunkiem, a przy każdym przełknięciu czuła zawstydzenie, które ściskało gardło jak ciepła pętla, mieszając się z poniżeniem, ciężkim i głębokim, jakby każdy łyk przypominał jej o nowej roli, o byciu naczyniem dla ich rozkoszy, co budziło w niej falę gorąca, natarczywego i niechcianego, ale jednocześnie kuszącego, rozlewającego się po ciele jak ukryta pieszczota.

Po pięciu wytryskach Monika uniosła rękę lekko, jej oddech był przyspieszony, usta lśniły od resztek spermy, a głos zabrzmiał cicho, lecz jednoznacznie prosząco.

– Proszę o przerwę – powiedziała, patrząc na Ewę z posłusznym błyskiem w oczach.

Ewa skinęła głową z lekkim uśmiechem, jej zadowolenie rozlało się po twarzy jak ciepła satysfakcja.

– Zgoda, odpocznij – odparła, a Monika odsunęła się dyskretnie, pozostawiając Agnieszkę samą na sofie z czterema mężczyznami, których dłonie nadal sunęły po jej skórze, palce muskały wrażliwe miejsca z rosnącą śmiałością, a ich penisy, twarde i wilgotne, czekały na kolejny ruch, wypełniając powietrze ciężkim zapachem podniecenia, które otulało Agnieszkę jak gęsta, ciepła mgła.

Dziewczyna pozostała sama na sofie wśród tych czterech mężczyzn, których ciała emanowały napięciem, tak silnym, że powietrze wokół zdawało się cięższe, przesycone zapachem ich pożądania, które wzmagało się z każdą chwilą, budząc w niej lęk, jaki zaczynał się od lekkiego ucisku w żołądku, a potem rozlewał po całym ciele jak ciepła, lepka substancja, sprawiając, że jej skóra mrowiła pod ich spojrzeniami. Jeden z nich, ten o szczupłej, ale jędrnej budowie, chwycił jej pośladki mocno, przesuwając je na krawędź sofy z taką łatwością, jakby jej ciało było jedynie przedłużeniem jego woli, co wysłało przez nią falę gorąca, mieszającą opór z tym niechcianym dreszczem, który zaczynał się subtelnie, lecz narastał nieubłaganie. Klęknął między jej kolanami, jego uda musnęły wewnętrzne strony jej nóg, a potem położył naprężonego penisa na jej wydepilowanej cipce, tak że żołądź dotykała wrażliwej skóry tuż nad kolczykiem, i zaczął poruszać biodrami wolno, drażniąc ozdobę lekkim tarciem, co sprawiało, że każdy ruch wysyłał przez jej wargi sromowe iskry, budzące podniecenie, które mieszało się z przerażeniem, narastającym powoli, od lekkiego mrowienia po ucisk w piersiach.

Agnieszka poczuła przerażenie, które zalewało ją falami, coraz silniejszymi, bo wiedziała, że to preludium do czegoś głębszego. Do stosunku, którego nie pragnęła w tej chwili, w tym miejscu, wśród obcych oczu, co sprawiało, że jej myśli wirowały chaotycznie, próbując znaleźć ucieczkę, lecz co chwilę przerywało je szczypanie sutków przez jednego z mężczyzn, który ściskał je między palcami z rosnącą siłą, kręcąc delikatnie, co wysyłało przez jej piersi ostre impulsy, mieszające ból z rozkoszą, która nie chciała ustąpić, budząc w niej konflikt, narastający krok po kroku, od lekkiego westchnienia po zdławiony jęk.

– Wystarczy – usłyszała nagle głos Ewy, który przeciął powietrze jak chłodny powiew, niosący ulgę, lecz jednocześnie przypominający o jej władzy, co sprawiło, że napięcie w sali zamarło na chwilę.

– Ona jest tu pierwszy raz i nie jest jeszcze przeznaczona dla was – dodała Ewa stanowczo, jej ton brzmiał jak wyrok, który nie znosił dyskusji, a jej obecność wypełniła przestrzeń pewnością, która ukoiła Agnieszkę, choć tylko na moment.

Ewa wzięła Agnieszkę za rękę delikatnie, lecz z tą samą siłą, która nie pozwalała na opór, i kazała jej wstać, co dziewczyna uczyniła z drżącymi nogami, czując, jak ulga rozlewa się po ciele powoli, od lekkiego rozluźnienia w mięśniach po głęboki oddech, który wypełnił płuca świeżym powietrzem. Ewa sięgnęła po chusteczkę z kieszeni kombinezonu, materiał był miękki i chłodny, gdy zaczęła wycierać resztki spermy z szyi i dekoltu Agnieszki, sunąc delikatnie po skórze, co budziło w dziewczynie mieszankę troski i intymności, narastającą leniwie, od lekkiego dotyku po ciepło w piersiach.


– Chodź, poznam cię z moimi koleżankami – powiedziała Ewa cicho, biorąc ją za rękę ponownie, jej palce splotły się z palcami Agnieszki w sposób, który dawał poczucie bezpieczeństwa, choć jednocześnie przypominał o poddaniu.

Ewa wzięła Agnieszkę za rękę delikatnie, lecz z tą samą siłą, która nie pozwalała na opór, i razem wyszły przez całą salę, gdzie powietrze było cięższe od zapachu perfum i czegoś bardziej zmysłowego, co otulało skórę jak ciepła mgła, budząc w dziewczynie skrępowanie, które rosło z każdym krokiem, od lekkiego rumieńca na policzkach po gorąco rozlewające się po całym ciele. Agnieszka kroczyła całkowicie naga, tylko w samych butach na wysokim obcasie, które stukały rytmicznie o podłogę, podkreślając każdy ruch bioder, a ich chłód kontrastował z ciepłem spojrzeń gości, którzy przesuwali wzrokiem po jej odsłoniętej skórze, tatuażu i kolczyku, co sprawiało, że emocje w niej wirowały coraz szybciej, mieszając lęk przed ekspozycją z tą niechcianą, cichą falą podniecenia, narastającą leniwie jak oddech kochanki w ciemności, aż dotarły na drugą stronę sali, gdzie czekały kobiety w swoich prowokujących strojach. Ich oczy przesuwały się po Agnieszce z ciekawością, która mieszała się z akceptacją.

Trzy kobiety siedziały na szerokiej, czarnej sofie w rogu sali, ich sylwetki rzucały delikatne cienie w przyćmionym świetle lamp, a powietrze wokół nich było przesycone subtelnym zapachem perfum z nutą wanilii i czegoś bardziej ziemistego, co dodawało intymności ich rozmowie. Pierwsza z nich, brunetka o kasztanowych włosach spiętych w luźny węzeł, ubrana była w czerwoną sukienkę z głębokim wycięciem na plecach, które odsłaniało gładką skórę aż do linii talii, a materiał opinał jej pełne biodra, podkreślając krągłości w sposób, który kusił wzrok.

Obok niej siedziała kobieta o platynowych blond włosach, w czarnym kombinezonie z lateksu, który lśnił matowo pod światłem, z wysokim kołnierzem i rękawami kończącymi się na nadgarstkach, gdzie srebrne mankiety dodawały nuty władczości. Trzecia, ruda o falujących lokach opadających na ramiona, siedziała prowokująco, z nogami skrzyżowanymi w taki sposób, że krótka, skórzana spódnica podwinęła się lekko, odsłaniając brak bielizny – gładka, różowa skóra cipki błysnęła dyskretnie w cieniu, co sprawiło, że Agnieszka poczuła lekkie mrowienie w brzuchu, mieszankę ciekawości i dyskomfortu, która rosła powoli, budząc w niej świadomość własnej nagości.

Piły z kryształowych kieliszków, czerwone wino lśniło w ich dłoniach jak krew w świetle, a ich rozmowy toczyły się cicho, przerywane śmiechem, który brzmiał jak melodyjny szept w tej zmysłowej atmosferze, dotykając tematów intymnych doświadczeń i nowych odkryć, co dodawało sali aury tajemnicy. Gdy Ewa podeszła z Agnieszką, trzymając ją za rękę, kobiety zareagowały żywo – ich oczy rozbłysły ciekawością, rozmowy ucichły na moment, a one wyprostowały się na sofie, unosząc kieliszki w geście powitania, ich uśmiechy były ciepłe, lecz badawcze, co sprawiło, że Agnieszka poczuła falę ciepła na policzkach, mieszankę skrępowania i dziwnej, cichej ekscytacji, która narastała krok po kroku.

Agnieszka stanęła przed nimi, jej nagie ciało drżało lekko pod wpływem chłodu sali, a ręce instynktownie zasłoniły cipkę, palce splotły się ochronnie, próbując ukryć tatuaż i kolczyk, co tylko podkreśliło jej podatność w tej chwili. Ewa dosiadła się do koleżanek na sofie, jej ciało opadło na miękkie poduszki z gracją, i zaczęła rozmawiać z nimi swobodnie, ignorując Agnieszkę, która stała naga i wystawiona na ich spojrzenia – ich słowa płynęły lekko, dotykając plotek o ostatnich wydarzeniach w klubie, a śmiech Ewy brzmiał melodyjnie, co budziło w Agnieszce poczucie wykluczenia, rosnące powoli od lekkiego ukłucia w sercu po ciężar w piersiach, mieszając samotność z narastającym zawstydzeniem.

Jedna z kobiet, ta ruda o falujących lokach, uniosła wzrok i poprosiła cicho, lecz stanowczo:

– Podejdź bliżej do mnie.

Agnieszka zrobiła kilka kroków, jej szpilki stukały cicho o podłogę, a kobieta rozłożyła jej ręce delikatnie, lecz zdecydowanie, odsłaniając cipkę całkowicie, co wysłało przez ciało dziewczyny falę gorąca, mieszającą opór z niechcianą ekspozycją.

– Pokaż, co tam masz – powiedziała kobieta, jej oczy zmrużyły się z zainteresowaniem, gdy przyjrzała się kolczykowi lśniącemu subtelnie na kapturku łechtaczki i tatuażowi „Własność Ewy” tuż nad nim, czarnemu i eleganckiemu. – Ładny kolczyk, idealnie pasuje do twojej gładkiej cipki, a ten tatuaż… cóż, Ewa ma dobry gust w oznaczaniu swoich ulubienic. Miałaś dzisiaj już orgazm?

Odezwała się Ewa, jej głos brzmiał spokojnie, lecz z nutą, która nie pozwalała na dyskusję:

– Nie, nie miała, ma zakaz. Jak trochę pocierpi, nic jej nie będzie, musi ćwiczyć silną wolę.

Agnieszka poczuła głębokie zawstydzenie, które zalewało ją falami, coraz silniejszymi, od gorąca na twarzy po ucisk w gardle, mieszając poniżenie z tym natarczywym ciepłem w dole brzucha, co sprawiało, że jej myśli wirowały chaotycznie, kwestionując, jak daleko to wszystko zajdzie.

To musi być trudne – powiedziała pierwsza z kobiet, brunetka o kasztanowych włosach, jej głos brzmiał jak miękki szept, który powoli wnikał w umysł Agnieszki. – Tak powstrzymywać się od orgazmu, co czujesz, kiedy nie możesz skończyć? Powiem ci w tajemnicy, że podnieca mnie ta świadomość, że nie wolno ci dojść do końca. Ewa chyba jeszcze nikogo tak nie ćwiczyła.

Agnieszka stała przed nimi, jej nagie ciało wystawione na ich spojrzenia, które sunęły po skórze jak delikatne pieszczoty.

– Co czuję? Jeżeli mam być szczera, to zarówno wielkie pragnienie orgazmu, frustrację i zawstydzenie – odpowiedziała Agnieszka cicho, jej głos zadrżał lekko, jakby każde słowo było krokiem po cienkim lodzie.

Wtedy odezwała się druga kobieta, ta o platynowych blond włosach, jej uśmiech był subtelny, lecz pełen ciekawości, która sprawiła, że powietrze wokół zdawało się gęstsze.

– No, to na pewno duże wyzwanie – powiedziała, unosząc kieliszek do ust i biorąc łyk wina, które lśniło czerwienią w świetle lampy. – Ale podejdź do mnie, mam dla ciebie prezent.

Ewa podeszła bliżej, jej obecność wypełniła przestrzeń pewnością, a kobieta sięgnęła do torebki stojącej obok sofy, jej palce sunęły po skórzanym materiale z precyzją, aż wyjęła mały, czarny woreczek z aksamitu, zawiązany srebrną tasiemką. Rozwiązała go powoli, a w środku lśnił delikatny, srebrny łańcuszek z dwoma małymi klamrami na końcach, zakończonymi miękkimi, ale mocnymi zaciskami – klipsy na sutki, ozdobione drobnymi kryształkami, które migotały w świetle.

– To dla ciebie, kochanie – powiedziała kobieta, wstając z sofy z gracją, jej dłonie zbliżyły się do piersi Agnieszki, palce musnęły sutki delikatnie, drażniąc je okrężnymi ruchami, aż stwardniały pod dotykiem, a potem zacisnęła klamry jedną po drugiej, metal zamknął się na wrażliwej skórze z lekkim szczypnięciem, które wysłało przez ciało Agnieszki falę bólu pomieszanego z ciepłem.

– Boli – wyszeptała Agnieszka, jej głos zadrżał od nagłego dyskomfortu, który rozlał się po piersiach powoli, od lekkiego pieczenia po ciężar w klatce.

– Musisz wytrzymać – odparła Ewa spokojnie, jej ton brzmiał jak delikatne przypomnienie, które jednocześnie koi i zmusza. – Pamiętaj, że to ty sama chciałaś być uległa.

Po tym kobiety kazały Agnieszce usiąść na stole przed sofą, jej pośladki dotknęły chłodnego drewna, co wysłało przez skórę lekki dreszcz kontrastu z ciepłem ciała.

– Masturbuj się – powiedziała Ewa stanowczo, jej oczy błysnęły oczekiwaniem. – Chcemy widzieć, jak się zbliżasz, ale nie kończysz. I pilnuj się, bo każdy orgazm zostanie ukarany.

Agnieszka z zawstydzeniem zaczęła się masturbować, jej palce sunęły po wilgotnych wargach powoli, okrężnymi ruchami, drażniąc łechtaczkę, czując ucisk na sutkach od klipsów, który pulsował rytmicznie z każdym oddechem, budząc mieszankę bólu i rosnącej rozkoszy, która narastała stopniowo, od lekkiego ciepła po napięcie w brzuchu. Kobiety rozmawiały między sobą cicho, ich słowa płynęły lekko o ostatnich wydarzeniach w klubie, przerywane śmiechem, a tylko czasami spoglądały na Agnieszkę, ich oczy przesuwały się po jej ciele z zainteresowaniem, co tylko potęgowało jej wysiłek, by nie skończyć, wszelkimi siłami zaciskając mięśnie, wstrzymując oddech, gdy fala zbliżała się niebezpiecznie blisko.

Po piętnastu minutach, gdy napięcie stało się nie do zniesienia, Agnieszka wyszeptała drżącym głosem:

– Pani Ewo, ja już nie mogę… proszę, proszę, dajcie mi skończyć.

– A co to za maniery? – odezwała się kobieta, która do tej pory milczała, ta ruda o falujących lokach, jej głos zabrzmiał jak niespodziewany trzask w ciszy, ostry i pełen dezaprobaty, co sprawiło, że Agnieszka poczuła chłód na plecach, mimo ciepła sali, a jej serce zabiło mocniej, zalewając myśli falą lęku, który zaczynał się subtelnie, od lekkiego ucisku w żołądku, a potem rozlewał po całym ciele jak zimna woda spływająca po skórze. – To nie ma tak, że ty tutaj decydujesz, co byś chciała, a co nie. Jesteś uległa, a to oznacza, że twoje pragnienia schodzą na dalszy plan, dopóki nie zasłużysz na łaskę.

Słowa tej kobiety zawisły w powietrzu jak ciężka zasłona, oddzielająca Agnieszkę od reszty świata, budząc w niej poczucie bezsilności, które rosło stopniowo, od lekkiego oporu w mięśniach po ciężar w piersiach, mieszając się z frustracją, która nie chciała ustąpić, pulsując w dole brzucha jak echo niedokończonej pieszczoty. Kobieta wstała z sofy powoli, jej skórzana spódnica zaszeleściła cicho, opadając na uda, a ona podeszła bliżej, jej obecność wypełniła przestrzeń zapachem perfum z nutą piżma, co tylko spotęgowało zamieszanie w głowie Agnieszki, gdzie myśli wirowały leniwie, próbując ogarnąć konsekwencje swoich słów.

– Połóż się na stole – poleciła ruda kobieta, jej ton nie znosił sprzeciwu, wskazując palcem na szeroki, drewniany blat obok sofy, polerowany na wysoki połysk, który odbijał światło lamp jak lustro, gotowy przyjąć jej ciało w tej intymnej ofierze.

Agnieszka posłuchała, jej ruchy były wolne, jakby każdy krok wymagał wysiłku woli, a gdy położyła się na chłodnej powierzchni stołu, drewno musnęło nagą skórę pleców i pośladków, wysyłało przez ciało lekki dreszcz kontrastu z ciepłem sali, budząc w niej falę dyskomfortu, która narastała powoli, od lekkiego mrowienia po ucisk w piersiach. Ewa podeszła bliżej, jej dłoń sięgnęła po skórzany pasek leżący na stoliku obok, materiał był gładki i elastyczny, a ruda kobieta chwyciła kolana Agnieszki mocno, palce wbiły się w skórę ud z siłą, która nie pozwalała na zamknięcie nóg, rozchylając je szerzej, mimo że Agnieszka broniła się instynktownie, jej mięśnie napięły się w oporze, co tylko spotęgowało poczucie bezbronności, narastające stopniowo od lekkiego napięcia po łzy w oczach.

Ewa uniosła pasek wysoko, materiał napiął się w jej dłoni, a potem opuściła go z precyzją, która łączyła doświadczenie z kontrolą, uderzając prosto w cipkę, gdzie skórzany koniec trafił w wargi sromowe z plaśnięciem, wysyłało przez tkankę ostry błysk, który rozlał się po dole brzucha jak iskra na suchej trawie, budząc w Agnieszce jęk, który wydostał się z gardła mimo zaciętych zębów.

– Licz na głos – poleciła Ewa spokojnie, jej głos brzmiał jak delikatne przypomnienie, które jednocześnie koi i zmusza do poddania.

Kolejne uderzenia następowały rytmicznie, pasek opadał z lekkim świstem powietrza, trafiając w to samo miejsce z podobną siłą, co spotęgowało pieczenie, narastające stopniowo od lekkiego szczypania po głęboki żar, który zalewał cipkę falami, mieszając ból z tym natarczywym ciepłem podniecenia, które nie chciało ustąpić mimo wszystko.

Agnieszka liczyła na głos, jej słowa wychodziły urywane, “jeden”, “dwa”, “trzy”, a ruda kobieta trzymała kolana pewnie, nie pozwalając na ich zaciśnięcie, mimo prób obrony, co tylko potęgowało ekspozycję, budząc łzy w oczach, narastające powoli, od lekkiego pieczenia po strumienie spływające po twarzy.

Po piątym uderzeniu ślady stały się widoczne, delikatne, różowe linie na wewnętrznych stronach warg, gdzie skóra zaczęła czerwienieć, a po dziesiątym – małe, fioletowe wybroczyny pojawiły się wokół kolczyka, tkanka nabrzmiała i wrażliwa, każdy kolejny cios wysyłał przez cipkę falę, która mieszała ból z wilgocią, która mimo wszystko zaczęła się zbierać między wargami. Łącznie było dwadzieścia pięć uderzeń, każde z nich budowało intensywność stopniowo, od bladego zaczerwienienia po głębokie, purpurowe pręgi, które lśniły lekko od potu i wilgoci, a cipka Agnieszki stała się opuchnięta, wargi czerwone i nabrzmiałe, kolczyk drżał przy każdym kontakcie, dodając do bólu subtelny, metaliczny rezonans, aż w końcu, po ostatnim plaśnięciu, jej płacz stał się głośny i niepowstrzymany, łzy spływały po twarzy strumieniami, a ciało zwiotczało na stole, drżąc od mieszanki bólu i emocji, które zalewały ją całkowicie.

Łzy spływały po twarzy strumieniami, a ciało zwiotczało na stole, drżąc od mieszanki bólu i emocji, które zalewały ją całkowicie. Ból pulsował w cipce jak rozżarzony węgiel, rozlewając się po wargach sromowych powoli, od ostrego pieczenia w miejscu uderzeń po głębszy, tępy żar, który sięgał aż do wnętrzności, sprawiając, że każdy oddech wydawał się wysiłkiem, a skóra wokół kolczyka napięła się, lśniąc od potu i wilgoci, która mimo wszystko zaczęła się zbierać między udami. Upokorzenie uderzyło w nią falami, coraz silniejszymi, zaczynając się od lekkiego ukłucia w sercu, gdy uświadomiła sobie, że leży tu wystawiona na widok, z rozchylonymi nogami, jak przedmiot do karania, a potem rozlewając się po całym ciele ciężkim obciążeniem, które ściskało gardło i paliło policzki, bo te kobiety patrzyły na nią z mieszanką ciekawości i obojętności, co tylko podkreślało jej bezbronność, czyniąc z niej kogoś, kto nie ma prawa do oporu. Podniecenie czaiło się pod spodem, natarczywe i niechciane, budzące się subtelnie od ciepła w brzuchu, gdy ból mieszał się z tym zakazanym dreszczem, narastającym stopniowo, od lekkiego mrowienia w łechtaczce po gorącą falę, która zalewała uda, zdradzając, że ciało reaguje na tę karę w sposób, którego sama nie rozumiała, mieszając lęk z dziwną, cichą tęsknotą za czymś więcej.

Kobiety rozmawiały między sobą cicho, ich głosy płynęły jak melodyjny szmer, przerywany łykami wina z kieliszków, które lśniły czerwienią w świetle lamp, dotykając tematów ich własnych doświadczeń z nowymi uległymi, a jedna z nich, ta o platynowych blond włosach, uniosła brew z lekkim zdziwieniem, jej uśmiech był subtelny, lecz pełen uznania, gdy spojrzała na Agnieszkę leżącą na stole.

– Dziwię się, że wytrzymała bez obrony – powiedziała, jej ton brzmiał jak delikatne zaskoczenie, które powoli przechodziło w podziw. – To rzadko się zdarza, większość próbuje się szarpać czy zasłaniać, a ona leży tak posłusznie, jakby to było dla niej naturalne.

Inne kobiety skinęły głowami, ich oczy przesunęły się po ciele Agnieszki z ciekawością, która budziła w dziewczynie kolejne fale upokorzenia, a Ewa uśmiechnęła się lekko, biorąc łyk wina, zanim odparła spokojnie, jej głos brzmiał jak aksamitny sznur, który delikatnie ciągnie.

– Ma potencjał, to widać – powiedziała Ewa, a brunetka o kasztanowych włosach dodała z nutą rozbawienia, że takie wytrzymałość to dobry znak na przyszłość, co tylko spotęgowało w Agnieszce poczucie, że jest przedmiotem ich dyskusji, jak nowa zabawka, którą oceniają pod kątem trwałości.

W końcu Ewa skinęła głową w stronę stołu, jej gest był łagodny, lecz nieznoszący oporu, i poleciła Agnieszce wstać, co dziewczyna uczyniła powoli, jej nogi drżały lekko pod wpływem bólu, który wciąż pulsował w cipce, a łzy wysychały na policzkach, pozostawiając słony smak na ustach.

– Wstań i usiądź na sofie – powiedziała Ewa, wskazując miejsce obok siebie, a Agnieszka posłuchała, jej ciało opadło na miękkie poduszki z westchnieniem ulgi, choć ból nie ustępował, mieszając się z tym natarczywym ciepłem, które czaiło się w dole brzucha.

Ewa skinieniem ręki przywołała dziewczynę, tę samą Monikę, która wcześniej obciągała mężczyznom przy Agnieszce, jej sylwetka poruszyła się płynnie przez salę, naga i pewna siebie, szpilki stukały cicho o podłogę, a włosy spięte w kok lśniły w świetle, co sprawiło, że Agnieszka poczuła lekkie zdziwienie pomieszane z ciekawością, patrząc, jak Monika zbliża się z posłusznym uśmiechem, gotowa na kolejne polecenie.

Agnieszka siedziała na sofie, otoczona kobietami, których obecność wypełniała przestrzeń subtelnym napięciem, a jej umysł nie mógł oderwać się od tego jednego, palącego pragnienia – orgazmu, który czaił się tuż pod powierzchnią, budząc w niej falę tęsknoty, która zaczynała się od lekkiego ciepła w dole brzucha, a potem rozlewała po całym ciele jak gęsta, słodka melasa, przysłaniając wszystko inne, myśli, obawy, nawet ból po niedawnej karze.

To pragnienie było tak wielkie, że gotowa była zrobić cokolwiek, poddać się każdemu rozkazowi, byle tylko poczuć to uwolnienie, tę eksplozję rozkoszy, która pulsowała w cipce, nabrzmiałej i wrażliwej, gdzie każdy oddech zdawał się przybliżać do krawędzi, a jednocześnie oddalać, budując frustrację krok po kroku, od cichego jęku w gardle po ciężar w piersiach, który sprawiał, że świat wokół wydawał się odległy, a jedyne, co liczyło się naprawdę, to ta nieukojona potrzeba spełnienia.

Wtedy podeszła Monika, jej naga sylwetka poruszała się z posłuszną gracją, szpilki stukały cicho o podłogę, a jedna z kobiet, ta o platynowych blond włosach, wzięła ją za ramie, lecz z tą samą pewnością, która nie pozwalała na opór, i kazała Monice klęknąć między nogami Agnieszki, co sprawiło, że serce dziewczyny zabiło szybciej, zalewając myśli falą zdumienia pomieszanego z zaciekawieniem.

– Nogi do góry i szeroko, pupa wypięta – rozkazała kobieta Agnieszce, jej ton brzmiał jak delikatne, ale nieubłagane przypomnienie o hierarchii, co wysłało przez ciało dziewczyny dreszcz, budzący mieszankę skrępowania i niechcianej ciekawości.

Agnieszka posłuchała, unosząc nogi powoli, kolana rozsunęły się na boki, a pupa wypięła się w stronę Moniki, odsłaniając odbyt całkowicie, co spotęgowało jej zawstydzenie, narastające stopniowo od lekkiego rumieńca po gorąco na całym ciele.

– Cipka ma już dość, damy jej odpocząć – dodała kobieta z uśmiechem, który nie sięgał oczu, a te słowa były najgorsze, co Agnieszka mogła usłyszeć, bo uderzyły w samo sedno jej tęsknoty, budząc falę desperacji, która zalewała umysł, mieszając frustrację z bólem serca, jakby ktoś celowo przedłużał torturę, której nie mogła znieść.

Kobieta energicznym ruchem nacisnęła na odbyt Agnieszki, palec wbił się lekko w napiętą skórę, co wysłało przez jej ciało iskrę, mieszającą ból z tym natarczywym ciepłem, a potem wskazała Monice cel, ta posłusznie przystąpiła do penetracji językiem, jej wargi dotknęły wrażliwego wejścia, język wsunął się głęboko, sunąc okrężnie po gładkiej tkance, muskając ścianki z wilgotną precyzją, co sprawiło, że Agnieszka jęknęła cicho, jej ciało napięło się pod wpływem tej intymnej inwazji.

Podczas gdy Monika lizała pupę Agnieszki rytmicznie, język wślizgiwał się coraz głębiej, eksplorując każdy zakamarek z posłuszną dokładnością, kobiety rozmawiały między sobą swobodnie, ich głosy płynęły jak melodyjny szmer, przerywany łykami wina, dotykając tematów ich własnych ulubionych kar i nagród dla uległych, a jedna z nich śmiała się cicho, komentując, jak nowicjuszki zawsze walczą z pierwszymi pokusami, co tylko potęgowało w Agnieszce poczucie izolacji, jakby była przedmiotem ich dyskusji, a nie osobą.

Agnieszka walczyła z pragnieniem orgazmu, które rosło w niej falami, zaczynając się od lekkiego ciepła w odbycie, gdzie język Moniki drażnił wrażliwe nerwy, a potem rozlewając po cipce, nabrzmiałej i gotowej na najmniejszy dotyk, zmuszając ją do zaciskania mięśni, wstrzymywania oddechu, by nie przekroczyć granicy, choć każdy ruch języka przybliżał ją do krawędzi, budząc frustrację, która mieszała się z bólem po karze, narastającym stopniowo od lekkiego pieczenia po głęboki żar.

W międzyczasie Ewa zabraniała orgazmów stanowczo, jej głos przebijał się przez szmer rozmowy jak ostry akcent, powtarzając „nie wolno ci kończyć, wytrzymaj”, co tylko potęgowało walkę Agnieszki, sprawiając, że jej ciało drżało pod wpływem tej zakazanej tęsknoty, a umysł wirował w chaosie, gdzie ból, upokorzenie i podniecenie splatały się w jedną, niepowstrzymaną falę.

Ewa uniosła dłoń delikatnie, jej gest był jak subtelny sygnał w ciszy sali, przerywając rytmiczny ruch języka Moniki, który sunął po wrażliwej skórze odbytu Agnieszki z taką precyzją, że każdy dotyk budził w dziewczynie falę ciepła, mieszającą ból po karze z tym natarczywym pożądaniem, które czaiło się tuż pod powierzchnią, gotowe wybuchnąć przy najmniejszym prowokującym impulsie.

– Wystarczy – powiedziała Ewa spokojnie, jej głos brzmiał jak aksamitny sznur, który delikatnie ciągnie, a Monika oderwała się posłusznie, jej wargi lśniły wilgocią, gdy wstała z klęczek z lekkim westchnieniem, pozostawiając po sobie echo tej intymnej pieszczoty, która wciąż pulsowała w ciele Agnieszki, budząc frustrację, ciężką i lepką, jakby każdy nerw domagał się kontynuacji.

– Pocałuj Agnieszkę – dodała Ewa, jej ton nie znosił oporu, wskazując palcem na usta dziewczyny, co sprawiło, że Monika podeszła bliżej.

Jej naga sylwetka poruszała się z posłuszną gracją, a Agnieszka poczuła lekkie zmieszanie, które narastało stopniowo, od cichego niepokoju w piersiach po ucisk w gardle, bo świadomość, że język Moniki, który przed chwilą penetrował jej najbardziej ukryte miejsce, teraz zbliża się do jej warg, budziła w niej poczucie nieswojości, mieszające obrzydzenie z tym niechcianym dreszczem ciekawości, narastającym leniwie, jak cień wydłużający się w świetle lamp.

Monika nachyliła się, jej usta dotknęły warg Agnieszki w głębokim pocałunku, język wsunął się do środka wilgotnie i natarczywie, tańcząc z jej własnym, smakując słodyczą pomieszaną z czymś obcym, co przypominało o niedawnej intymności, co sprawiło, że Agnieszka poczuła falę dyskomfortu, zalewającą gardło jak gęsta, ciepła substancja, budzącą w niej opór, który jednak topniał pod presją chwili, mieszając się z frustracją pożądania, które nie chciało ustąpić.

Ewa podała Monice srebrną, metalową zatyczkę analną – gładką, błyszczącą w świetle lamp, z zaokrągloną końcówką i szerszą podstawą, która obiecywała pełne wypełnienie, a obok tubkę lubrykantu, przezroczystego i śliskiego, gotowego ułatwić to, co nadchodziło.

– Teraz włóż to Agnieszce – poleciła Ewa, jej ton brzmiał jak zachęta, która kusi i zmusza jednocześnie, budząc w dziewczynie falę oporu, która zaczynała się od lekkiego zacisku w gardle, a potem rozlewała po całym ciele jak zimny dreszcz.

Agnieszka opierała się początkowo, jej mięśnie napięły się instynktownie, kolana zacisnęły, a dłonie próbowały odepchnąć Monikę, bo myśl o tym metalowym przedmiocie wchodzącym w jej najbardziej wrażliwe miejsce budziła lęk, mieszający się z tym niechcianym ciepłem, które czaiło się w dole brzucha, gotowe zdradzić jej ciało. Monika była stanowcza, jej ręce chwyciły biodra Agnieszki mocno, lecz z doświadczeniem, które nie pozwalało na ucieczkę, a jej głos wyszeptał cicho, lecz pewnie:

– Nie walcz, to tylko pogorszy sprawę.

Opór Agnieszki topniał powoli, od lekkiego szarpnięcia po cichą rezygnację, aż w końcu uległa, jej ciało rozluźniło się na tyle, by pozwolić na ten akt.

Początkowo zatyczka nie chciała wejść, mimo lubrykantu, który Monika rozsmarowała obficie po metalowej powierzchni i wokół napiętego wejścia Agnieszki, śliski i chłodny, co wysłało przez skórę dreszcz kontrastu z ciepłem ciała – Monika wciskała ją powoli, centymetr po centymetrze, wyciągając co chwilę, by rozluźnić mięśnie, co budziło w Agnieszce mieszankę dyskomfortu i niespodziewanej rozkoszy, narastającej stopniowo od lekkiego nacisku po pełne wypełnienie, które sprawiało, że odbyt zaciskał się wokół intruza, a cipka pulsowała w odpowiedzi, zdradzając, jak blisko jest granicy spełnienia. W końcu zatyczka analna wskoczyła głęboko do środka z lekkim mlaśnięciem, podstawka osiadła pewnie między pośladkami, a metalowy chłód wypełnił wnętrze całkowicie, budząc w Agnieszce falę gorąca, która rozlała się po brzuchu, mieszając ból z tą natarczywą tęsknotą za orgazmem, który czaił się tuż za rogiem.

Kobiety klasnęły w dłonie z uznaniem, ich aplauz brzmiał jak melodyjny deszcz, który wypełnił salę, podkreślając intymność chwili, a Agnieszka poczuła zawstydzenie, które ścisnęło gardło jak ciepła pętla, zalewając policzki rumieńcem, bo ten dźwięk przypominał jej o publiczności, o tym, że jej ciało stało się spektaklem dla ich oczu, co tylko spotęgowało frustrację, ciężką i lepką, bo pragnienie orgazmu nie ustępowało, pulsując w cipce i odbycie jednocześnie, gotowe eksplodować przy najmniejszym prowokującym impulsie.

– Teraz pora na orgazm – powiedziała Ewa, jej głos brzmiał jak obietnica, która kusi i rozpala, budząc w Agnieszce eksplozję radości w środku, falę ulgi, która rozlała się po ciele jak słodki nektar, zalewając myśli euforią, bo wreszcie, po tym wszystkim, mogła poczuć to uwolnienie, tę ekstazę, na którą czekała tak długo.

Ale ta radość mijała szybko, jak ulotny błysk, gdy Ewa dodała z lekkim uśmiechem, który nie sięgał oczu:

– To Monika ma skończyć.

Te słowa uderzyły w Agnieszkę jak zimny strumień, gasząc płomień nadziei, budząc falę rozczarowania, która mieszała się z frustracją, narastającą powoli od lekkiego ukłucia w sercu po ciężar w brzuchu, bo świadomość, że to nie ona dostanie spełnienie, tylko pogłębiała tęsknotę, czyniąc ją jeszcze bardziej natarczywą, jak echo, które nie chce ucichnąć.

– Wystarczy – powiedziała Ewa spokojnie, jej ton brzmiał jak delikatne przypomnienie, które jednocześnie koi i zmusza do dalszego poddania, a potem dodała, patrząc na Agnieszkę z lekkim uśmiechem, który nie sięgał oczu: – Złącz kolana, moja droga.

Agnieszka posłuchała, jej uda zetknęły się powoli, kolana złączyły z lekkim drżeniem, co tylko spotęgowało ucisk zatyczki w odbycie, metalowej i chłodnej, która wypełniała wnętrze całkowicie, budząc w niej dyskomfort, narastający stopniowo od lekkiego nacisku po głęboki żar, mieszający się z pożądaniem, które czaiło się tuż pod powierzchnią, gotowe eksplodować przy najmniejszym prowokującym impulsie. Monika, na skinienie Ewy, usiadła na niej okrakiem, jej nagie uda otoczyły biodra Agnieszki, a ciepła skóra cipki Moniki dotknęła brzucha dziewczyny, co wysłało przez ciało Agnieszki falę gorąca, zaczynającą się od lekkiego mrowienia w podbrzuszu, a potem rozlewającą po piersiach i gardle, budząc w niej tęsknotę za dotykiem, który mógłby przynieść ulgę, choć wiedziała, że to zakazane.

– Zaczynaj – rozkazała Ewa, jej słowa brzmiały jak delikatny impuls, który uruchamia mechanizm, a Monika posłuchała natychmiast, jej palce sunęły po własnej cipce powoli, okrężnymi ruchami, drażniąc nabrzmiałą łechtaczkę z rosnącym tempem, co sprawiało, że jej biodra poruszały się rytmicznie na kolanach Agnieszki, przekazując wibracje prosto do ciała dziewczyny, budząc w niej falę podniecenia, narastającą stopniowo od lekkiego ciepła po ciężki żar, który zalewał cipkę i odbyt jednocześnie.

Monika kończyła szybko i głośno, jej ciało napięło się jak struna, biodra uniosły wysoko, a jęk wypełnił salę przeciągle, wilgoć spłynęła po udach, muskając skórę Agnieszki, co tylko spotęgowało jej cierpienie – Agnieszka walczyła z podnieceniem i pragnieniem orgazmu, które rosło w niej falami, zaczynającymi się od lekkiego pulsowania w łechtaczce, a potem zalewającymi całe ciało, domagając się spełnienia z taką siłą, że myśli wirowały chaotycznie, przysłaniając wszystko inne, choć zaciskała zęby, wstrzymując oddech, by nie przekroczyć granicy, bo zakaz Ewy brzmiał w głowie jak echo, mieszając frustrację z bólem serca.

– Jeszcze raz – rozkazała Ewa, jej ton brzmiał jak zachęta, która kusi do granic. 

Monika posłuchała, jej palce wróciły do cipki, sunąc wolniej tym razem, budując napięcie stopniowo, od lekkich muśnięć po mocniejszy nacisk, co trwało dłużej, jej oddech stał się głębszy, biodra poruszały się z rosnącym rytmem na kolanach Agnieszki, przekazując wibracje prosto do zatyczki, która wypełniała odbyt całkowicie, budząc w dziewczynie falę rozkoszy, narastającą powoli od lekkiego ciepła po ciężki żar, który zalewał cipkę, sprawiając, że Agnieszka walczyła jeszcze mocniej, jej mięśnie napięły się do granic, a pragnienie orgazmu stało się torturą, ciężką i natarczywą, przysłaniającą wszystko inne.

W końcu Monika skończyła po raz drugi, jej ciało napięło się mocno, jęk wypełnił salę głośniej, wilgoć spłynęła obficiej, muskając skórę Agnieszki, co tylko spotęgowało falę desperacji, która zalewała umysł, mieszając frustrację z łzami w oczach.

– Teraz wstańcie – powiedziała Ewa do Moniki i Agnieszki, jej głos brzmiał jak delikatne zakończenie aktu, który kusił kontynuacją, obie posłuchały, ich ciała poruszyły się z lekkim drżeniem, Monika zeszła z kolan Agnieszki, a dziewczyna poczuła ulgę, choć tylko chwilową, bo pożądanie nie ustępowało, pulsując w cipce jak echo niedokończonej pieszczoty.

Ewa podała Monice bieliznę – czarne, koronkowe majtki i pasujący stanik, które lśniły subtelnie w świetle, i kazała jej się ubrać, co dziewczyna uczyniła szybko, materiał sunął po skórze gładko, opinał biodra i piersi, podkreślając krągłości w sposób, który kusił wzrok, a Agnieszka pozostała naga, jej ciało wystawione na chłód sali i spojrzenia, co budziło w niej zawstydzenie, narastające stopniowo od lekkiego rumieńca po ciężar w piersiach.

Jedna z kobiet, ta o kasztanowych włosach, wzięła szminkę z torebki, czerwoną i matową, i na brzuchu Agnieszki napisała „żadnych orgazmów”, litery sunęły po skórze wilgotnie, zostawiając ślad, który lśnił w świetle, co sprawiło, że upokorzenie uderzyło w dziewczynę falą, zalewającą gardło suchością, bo te słowa naznaczyły ją jak pieczęć zakazu, mieszając frustrację z bólem serca.

– Zabierz Agnieszkę i oprowadzić ją po sali, zaprezentuj jej zatyczkę analną – powiedziała Ewa do Moniki, jej ton brzmiał jak rozkaz, który kusi do wykonania, Monika chwyciła Agnieszkę za rękę delikatnie, lecz stanowczo, prowadząc ją przez salę, gdzie goście patrzyli z zainteresowaniem, które narastało powoli, od lekkich uśmiechów po intensywne spojrzenia.

Monika oprowadzała Agnieszkę , zatrzymując się przy grupach mężczyzn, którzy siedzieli na sofach w majtkach lub nago, ich ciała napięte od podniecenia, a ona kazała Agnieszce wypinać się, rozchylając pośladki rękami, by zaprezentować zatyczkę analną, srebrną i lśniącą, osadzoną głęboko między nimi, co sprawiało, że inni uczestnicy spotkania dotykali ją w intymnych miejscach – palce sunęły po wargach sromowych, muskając kolczyk, drażniąc łechtaczkę lekkimi okrężnymi ruchami, a inni naciskali na zatyczkę, wciskając ją głębiej, co wysyłało przez ciało Agnieszki fale gorąca, mieszające ból z rozkoszą, narastającą stopniowo od lekkiego mrowienia po ciężki żar.

Agnieszka czuła niesamowite zawstydzenie i skrępowanie, które ściskało gardło jak ciepła pętla, zalewając policzki rumieńcem, bo te dotyki obcych dłoni na jej najbardziej wrażliwych miejscach, przed oczami wszystkich, czyniły z niej obiekt ich ciekawości, mieszając poniżenie z tym natarczywym pożądaniem, które nie chciało ustąpić, pulsując w cipce i odbycie jednocześnie, budząc w niej desperację, narastającą powoli, od lekkiego drżenia w udach po ucisk w piersiach. Po oprowadzeniu wróciły do Ewy, która siedziała z kobietami na sofie, ich rozmowy płynęły cicho, przerywane śmiechem, a Agnieszka stanęła przed nimi, naga i drżąca, czekając na kolejny rozkaz, co tylko spotęgowało jej emocje, mieszające lęk z tęsknotą za czymś, co mogłoby przynieść ulgę.

Ewa skinęła na Agnieszkę dyskretnym gestem dłoni, jej palce poruszyły się z elegancją, która zawsze budziła w dziewczynie lekkie napięcie, jakby każdy taki znak był preludium do czegoś intymnego i nieuniknionego, co zaczynało się od subtelnego mrowienia w opuszkach palców, a potem rozlewało po całym ciele jak ciepła, gęsta substancja, sprawiając, że oddech stawał się głębszy, a myśli skupiały na tym, co mogło nadejść.

– Podejdź – powiedziała Ewa cicho, jej ton brzmiał jak delikatna zachęta, która jednocześnie nie pozwalała na odmowę, budząc w Agnieszce falę posłuszeństwa, narastającą stopniowo od lekkiego pociągnięcia w brzuchu po ciężar w piersiach.

Agnieszka podeszła powoli, jej nagie ciało poruszyło się z lekkim wahaniem, szpilki stukały cicho o podłogę, a każdy krok podkreślał ekspozycję, co tylko potęgowało zamieszanie w jej głowie, gdzie emocje splatały się coraz ciaśniej.

Podeszła bliżej, stojąc przed Ewą i kobietami, które patrzyły na nią z ciekawością, ich oczy sunęły po skórze jak niewidzialne pieszczoty, co sprawiło, że zawstydzenie uderzyło w nią gorącą falą, zalewając policzki rumieńcem, a serce zabiło szybciej pod wpływem tej bezbronnej pozycji.

– Opowiedz nam teraz, jak się czujesz – zapytała Ewa, jej głos brzmiał jak miękki dotyk, który kusi do wyznania, budząc w Agnieszce potrzebę otwarcia się, choć każde słowo wydawało się krokiem po cienkim lodzie.

Agnieszka przełknęła ślinę. Jej gardło zacisnęło się lekko pod wpływem tego pytania, które trafiło w samo sedno jej wewnętrznego chaosu, budząc falę szczerości, narastającą powoli od lekkiego drżenia w głosie po ciężar w słowach, które wreszcie wypłynęły z niej jak strumień, którego nie mogła powstrzymać.

– Czuję się zawstydzona jak nigdy dotąd – zaczęła Agnieszka cicho, jej głos zadrżał lekko, jakby każde słowo było wyznaniem, które kosztowało wysiłek. – Stoję tu naga, wystawiona na spojrzenia obcych ludzi, a moje ciało jest jak przedmiot, który można oglądać, dotykać, oceniać, co budzi we mnie poczucie bezsilności, ciężkie i lepkie, jak coś, co ściska serce i nie pozwala oddychać swobodnie. A jednocześnie… to olbrzymie pragnienie orgazmu przysłania wszystko inne, jest tak silne, że gotowa jestem zrobić cokolwiek, byle tylko poczuć to uwolnienie, tę ekstazę, która czai się tuż pod skórą, pulsując w cipce i odbycie, narastając stopniowo od lekkiego ciepła po żar, który pali od środka i nie daje spokoju.

Ewa spojrzała na nią z lekkim uśmiechem, jej palce bawiły się kieliszkiem wina, obracając go powoli, co budziło w Agnieszce lekkie napięcie, jakby ta cisza przed odpowiedzią była częścią gry, narastającą stopniowo od lekkiego mrowienia w brzuchu po ucisk w gardle.

– Na twoje emocje nie możemy nic poradzić – odparła Ewa spokojnie, jej ton brzmiał jak delikatne przypomnienie o regułach, które sama wyznaczała. – Ale żądanie orgazmu możemy schłodzić.

Mówiąc to, Ewa sięgnęła po miseczkę z lodem stojącą na stole obok sofy, jej palce zanurzyły się w chłodnych kostkach z lekkim szelestem, wyjmując jedną, przezroczystą i lśniącą od wilgoci, co sprawiło, że Agnieszka poczuła dreszcz na skórze, zanim jeszcze dotyk nastąpił. Ewa zbliżyła kostkę do łechtaczki Agnieszki powoli, musnęła nabrzmiały punkt lekkim naciskiem, co wysłało przez ciało dziewczyny falę mrozu, ostrą i przeszywającą, zaczynającą się od lekkiego szczypania na powierzchni, a potem rozlewającą po wargach sromowych jak zimna woda, gaszącą żar podniecenia stopniowo, od lekkiego chłodu po głębokie mrowienie, które sięgało aż do wnętrzności.

Przez dłuższą chwilę Ewa studziła podniecenie Agnieszki lodem, kostka sunęła po cipce okrężnymi ruchami, muskając wargi sromowe wilgotnie, topiąc się powoli od ciepła ciała, co sprawiało, że woda spływała po udach chłodnymi ścieżkami, mieszając się z resztkami wilgoci podniecenia, budząc w dziewczynie kontrast, który narastał stopniowo od lekkiego dyskomfortu po głębokie odrętwienie, gdzie żar pożądania gasł powoli, zostawiając po sobie echo frustracji, ciężkiej i lepkiej.

Agnieszka jęknęła cicho, jej biodra napięły się instynktownie, próbując uciec od tego mrozu, który penetrował wrażliwą skórę, ale Ewa trzymała kostkę pewnie, drażniąc łechtaczkę dłużej, aż napięcie zaczęło opadać, a cipka stała się na tyle zimna, że fala podniecenia minęła, pozostawiając po sobie pustkę, narastającą powoli od lekkiego odrętwienia po ciężar w brzuchu.

Na koniec, kiedy cipka była na tyle zimna, że żar ustąpił miejsca chłodu, Ewa założyła Agnieszce majtki, koronka sunęła po udach gładko, opinając wilgotną skórę ciasno, co budziło lekki dyskomfort, a na sam koniec wsunęła zimną kostkę lodu prosto do cipki, metaliczny chłód wślizgnął się między wargi sromowe, wypełniając wnętrze lodowatym dotykiem, który topił się powoli od ciepła ciała, spływając wilgocią, co wysłało przez Agnieszkę dreszcz, narastający stopniowo od lekkiego mrowienia po głęboki żar kontrastu, mieszający ból z tą natarczywą tęsknotą za czymś, co mogłoby przynieść ulgę.

– Dzisiaj zostajesz u mnie, spędzimy razem trochę czasu, może nawet do końca tygodnia – powiedziała Ewa, jej głos brzmiał jak obietnica, która kusi i zmusza jednocześnie, budząc w Agnieszce falę emocji, narastającą powoli od lekkiego zaskoczenia po ciężar w piersiach. – Nie mogę ci pozwolić, żebyś sama pod moją nieobecność sięgnęła po orgazm. Na to musisz sobie jeszcze zasłużyć.

Agnieszka w tym momencie poczuła całkowitą zależność od Ewy, brak kontroli nad własnym ciałem i czasem, co sprawiało, że przywiązanie do niej rosło głębiej i mocniej, mieszając wdzięczność z obawą przed pułapką, z której nie będzie mogła uciec, jej serce zabiło szybciej, budząc w niej zawstydzenie, i jednocześnie przerażenie perspektywą braku spełnienia.

– Idźcie teraz z Moniką do szatni i ubierzcie się – dodała Ewa, jej ton brzmiał jak delikatne zakończenie aktu, który kusił kontynuacją.

Agnieszka wstała powoli, jej ciało drżało lekko od chłodu kostki w cipce, która topiła się wilgocią, mieszając mróz z ciepłem. Monika chwyciła ją za rękę posłusznie, prowadząc przez salę, gdzie spojrzenia gości sunęły po ich nagich sylwetkach, budząc w Agnieszce skrępowanie, narastające stopniowo od lekkiego rumieńca po ucisk w gardle.


W Szatni, do której weszły, powietrze wciąż było ciężkie od zapachu perfum i potu, a ściany wyłożone lustrami odbijały ich odbicia w nieskończoność, co tylko spotęgowało poczucie ekspozycji, sprawiając, że Agnieszka poczuła, jak jej skóra mrowi pod wpływem tych wielokrotnych wizerunków samej siebie, nagiej i podatnej na każdy gest. Monika puściła jej rękę i zaczęła się ubierać, wsuwając czarne leginsy po gładkich udach z taką swobodą, jakby to było coś codziennego, co budziło w Agnieszce lekkie zdziwienie pomieszane z ciekawością, narastającą powoli od cichego pytania w umyśle po ciepło w piersiach.

– Pamiętam cię z castingu – zaczęła Agnieszka cicho, jej głos zadrżał lekko, jakby każde słowo wymagało wysiłku, by przebić się przez mur zawstydzenia, który budował się w niej stopniowo, od lekkiego napięcia w gardle po ciężar w całym ciele, gdy patrzyła na Monikę, której ciało lśniło subtelnie w świetle żarówek. – Jak to się stało, że tu trafiłaś? Wyglądasz, jakbyś była częścią tego świata od dawna, a tam, na castingu, wydawałaś się taka… zwykła, jak ja.

Monika uniosła kącik ust w lekkim uśmiechu, wsuwając koszulkę na piersi, która opięła skórę idealnie, podkreślając krągłości w sposób, który budził w Agnieszce dziwną, cichą fascynację, narastającą stopniowo od lekkiego spojrzenia po ciepło w brzuchu, jakby patrzyła na kogoś znajomego, a jednocześnie obcego.

– To wszystko kwestia pieniędzy – odparła Monika spokojnie, jej ton brzmiał jak delikatne wyznanie, które powoli odsłaniało warstwy tajemnicy, budując zaufanie krok po kroku. – Bardzo ich potrzebowałam, a ten świat oferuje zapłatę za rzeczy, na które nie każdy się zgodzi. Zaczęło się od jednego kroku, potem drugiego, aż w końcu stałam się częścią tego, co widzisz. Ale to nie jest tak złe, jak się wydaje na początek, choć wymaga poświęceń, które zmieniają cię na zawsze.

Agnieszka kiwnęła głową, jej myśli wirowały leniwie, próbując ogarnąć te słowa, które budziły w niej lekkie zrozumienie pomieszane z empatią, narastającą powoli od cichego współczucia po ciepło w sercu, jakby widziała w Monice odbicie własnej drogi, pełnej wahania i niespodziewanych zwrotów.

– Podniecało mnie jak lizałaś mi pupę – przyznała Agnieszka cicho, jej głos zadrżał lekko, jakby wyznanie to wymagało odwagi, która budowała się stopniowo, od lekkiego rumieńca na policzkach po gorąco w brzuchu, gdy wspominała tamten moment, wilgotny i intymny, który wciąż pozostawał na języku jak echo. – Chciałabym to kiedyś powtórzyć, to było coś nowego, co budzi we mnie mieszankę podniecenia i… ciekawości.

Monika spojrzała na nią z lekkim błyskiem w oczach, który budził w Agnieszce dziwną, cichą nadzieję, narastającą powoli od lekkiego spojrzenia po ciepło w piersiach, jakby ta rozmowa otwierała drzwi do czegoś nieznanego, co kusiło subtelnie.

– Tego nie wykluczam – odparła Monika z uśmiechem, który tym razem sięgnął oczu, budując między nimi nić porozumienia, narastającą stopniowo od cichej zgody po ciepło w spojrzeniu. – W tym świecie wiele rzeczy dzieje się niespodziewanie, ale jeśli to cię pociąga, to kto wie, co przyniesie przyszłość.

Rozmawiały o tym, co zaszło na imprezie, ich słowa płynęły cicho, przerywane lekkimi westchnieniami, gdy wspominały dotyki obcych dłoni i spojrzenia gości, co budziło w Agnieszce lekkie skrępowanie pomieszane z ciekawością, narastającą powoli od cichego pytania po gorąco w brzuchu, jakby te wspomnienia ożywiały na nowo te emocje, wilgotne i intymne.

Nagle Agnieszka poczuła dziwną potrzebę pocałunku, która narastała stopniowo, od lekkiego spojrzenia na usta Moniki po ciepło w piersiach, jakby ta bliskość w szatni, pełna zaufania i wspólnych sekretów, budziła w niej coś nowego, co kusiło subtelnie, sprawiając, że patrzyła na Monikę inaczej niż w trakcie imprezy, z tą cichą fascynacją, która zaczynała się od lekkiego podziwu po głębokie przyciąganie, jakby po raz pierwszy poczuła, że podoba jej się kobieta, jej gładka skóra, krągłości ciała i ta posłuszna pewność siebie, co budziło w niej mieszankę zdumienia i tęsknoty, narastającą leniwie jak oddech kochanki w ciemności.

Monika, już ubrana i gotowa do wyjścia, wyciągnęła z torebki telefon, jej palce poruszyły się po ekranie z taką elegancją, że Agnieszka poczuła lekką fascynację, narastającą stopniowo od podziwu dla tej pewności ruchów po ciepło w sercu, jakby ta prostota gestu budziła w niej pragnienie bliższego kontaktu.

– Daj mi swój telefon – powiedziała Monika z lekkim uśmiechem, jej ton brzmiał jak delikatna propozycja, która kusi do podzielenia się czymś osobistym, budząc w Agnieszce lekkie zmieszanie, narastające powoli od cichego wahania po gorąco na policzkach.

Agnieszka podała numer, jej głos zadrżał lekko, jakby każda cyfra była krokiem w stronę czegoś nieznanego. Monika wysłała jej wiadomość natychmiast, ekran telefonu rozbłysnął cicho, potwierdzając połączenie, co sprawiło, że dziewczyna poczuła dziwną ulgę, jakby ta wymiana była mostem do świata poza tymi murami, pełnego zwykłych spotkań i rozmów.

– Może kiedyś umówimy się na kawę – zaproponowała Monika, jej oczy błysnęły figlarnie, budząc w Agnieszce lekką nadzieję, narastającą stopniowo od cichego uśmiechu po ciepło w sercu, jakby ta perspektywa była obietnicą czegoś prostego w tym skomplikowanym wirze emocji. – Nie zapomnij wyciągnąć korka z tyłka – dodała z uśmiechem, który brzmiał jak żartobliwe ostrzeżenie, co sprawiło, że Agnieszka poczuła dreszcz na skórze, mieszający skrępowanie z tym natarczywym pożądaniem.

Monika wyszła z szatni szybko, jej szpilki stukały cicho po podłodze, pozostawiając po sobie echo, a drzwi zamknęły się za nią z lekkim kliknięciem, zostawiając Agnieszkę samą w tym lustrzanym pomieszczeniu, gdzie odbicia mnożyły jej nagość i niepewność.

2,545
8.56/10
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 8.56/10 (8 głosy oddane)

Z tej serii

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.