Rodzinne grzechy: Wesele (III)
4 lutego 2026
Rodzinne grzechy: Wesele
40 min
Poniższe opowiadanie zawiera wyjątkowo kontrowersyjne sceny!
Obserwując bawiących się gości, Karol zaczynał czuć nasilające się zmęczenie. Nie chodził przy tym tylko o bolące od tańca nogi i znużenie głośną muzyką. Powoli dochodziła północ, a zabawa zaczęła się wczesnym popołudniem, więc takie odczucia były jak najbardziej uzasadnione. Bardziej chodziło wszystkie rzeczy, których doświadczył podczas wesela.
Najpierw wyrywał młodszą siostry z łap pijanego natręta. Później przyłapał mamę i starszą siostrę na grupowej zabawie w pokoju hotelowym. Następnie, odnosząc pijanego natręta z wcześniej do jego pokoju, zauważył mamę pieprzącą się na klatce ze swoim bratankiem. Dzięki temu spędził pełnej namiętności chwilę z dziewczyną gościa, którego wcześniej pobił za dobieranie się do Majki. Myśląc o tym, zastanawiał się, czy nie powinien tego rozrysować na tablicy korkowej, łącząc wszystkie postacie czerwonymi nitkami.
Jednak zabawa trwała i ciężko było powiedzieć, co się jeszcze wydarzy. Teraz jego myśli zaprzątały dalsze plany wujka Tadka. Brat jego mamy, razem z innymi dojrzałymi i szanowani panami, chciał w sposób bardzo mało szanowany zorganizować sobie na weselu prywatną orgię. Mama i starsza siostra Karola już w tym uczestniczyły, ale ciągle myślał o tym, kto jeszcze dołączy.
Mocną kandydatką była ciocia Hania. Kuzynka jego mamy i jednocześnie chrzestna panny młodej. Wysoka i szczupła matka dwóch synów, o średniej wielkości biuście, długich nogach i czarnych, prostych włosach, sięgających do łopatek. Na weselu pojawiła się w obcisłej, sięgającej do połowy uda, czarnej sukience z niewielkim dekoltem, odsłaniającej za to dużą część pleców. Chłopak zauważył, że ciągle jakaś dłoń to głaskała te odkryte plecy, to ściskała pośladki. Zastanawiał się, czy ona również ma jakieś sekrety.
No i oczywiście Nina. Bez wątpienia cel numer jeden i prawdopodobnie największa fantazja każdego faceta na weselu. Kręcąca się po parkiecie w swojej, doskonale podkreślającej jej atuty, białej sukni i uśmiechająca się do gości. Co chwilę zmieniała partnera do tańca albo była zapraszana do wspólnych toastów. Karol widział, czemu mają te toasty służyć. Już wcześniej dostrzegł pewne próby dobierania się do swojej dalszej kuzynki, które z biegiem czasu stawały się coraz śmielsze.
Nina, o dziwo, nie reagowała na to wszystko. To znaczy, reagowała jedynie uśmiechem. Nie odganiała dłoni, nie robiła awantury. Karol zastawiał się, czy faktycznie im ulega, czy kryje się za tym coś innego. Bez względu na to, jak było, nie chciał oddać jej w ich ręce.
Oczywiście nikt nie miał szans na zrobienie czegokolwiek, jeżeli pan młody dalej znajdował się na weselu, jednak wujkowie zadbali również i o to. Ciągłe toasty sprawiły, że był mocno pijany, a ten stan zapewne miał się tylko pogłębiać. Nina chyba to zauważała, bo na kilkanaście minut przed oczepinami poprosiła Karola o przejście się z jej ukochanym po okolicy. Pewnie liczyła na, że chłodne, wieczorne powietrze i odrobina ruchu pozwolą zniwelować część skutków weselnego pijaństwa. Karol oczywiście się zgodził, chociaż niechętnie. Nie był w stanie odmówić ulubionej kuzynce.
Zaraz po opuszczeniu budynku ruszył z Damianem ścieżką prosto do rozjaśnionego światłem niewysokich lamp parku z małym stawem w środku. To miejsce było tego dnia świadkiem wielu ciekawych wydarzeń. Zastanawiał się nawet, czy nie zostało stworzone celowo, by goście mogli oddawać się rozpuście, kuszeni iluzją prywatności i dyskrecji.
Zerknął na niepewnie kroczącego ścieżka pana młodego, zastanawiając się, czy powiedzieć mu o tym całym „spisku”. W końcu to przeciwko jego świeżo upieczonej żonce był on wymierzony.
– A zauważyłeś, że wujek Tadek tak jakby mocno przykleja się do Niny? – zaczął wreszcie. Nie za bardzo wiedział jakich słów użyć i co może wyjawić.
– Coś tam widziałem. Zresztą, kto by się nie chciał do niej przykleić? Wiem doskonale, jak Nina wygląda. Dziwisz się? – rzucił zadziwiająco lekkim tonem.
Karolowi wydało się to dość zaskakujące.
– Nie przeszkadza ci to? On bez na pewno czegoś więcej niż tylko potańczyć i się pościskać. Słyszałem, że oni różne rzeczy robili na imprezach rodzinnych.
– Tak? – W głosie ledwo trzymającego się na nogach Damiana dało się usłyszeć pewne zaciekawienie. – A co dokładnie słyszałeś? Macie jakieś rodzinne tajemnice? Małe grzeszki?
Chłopak spojrzał w bok zmieszany. Prawda była taka, że wiedział tyle, co mu powiedziała jego starsza siostra. Ale i to pozwalało na wyciągnięcie odpowiednich wniosków.
– Słyszałem, że już zdarzało im się hmm… wykorzystać kobiety z rodziny. Również panny młode na ich weselach – odpowiedział po krótkiej chwili ciszy, której jego rozmówca nawet nie zauważył.
– Ooo, to takie rzeczy – rzekł Damian, a jego głos nabrał tej charakterystycznej dla pijanych melodii – Myślisz, że chcą się dobrać do mojej Niny i coś jej zrobić? Ciekawe, co takiego? – zaśmiał się cicho.
– Chyba nie jest trudno się domyślić, co takiego – odpowiedział chłopak zirytowany tym przesadnie wyluzowanym podejściem pana młodego. – Nie przeszkadza ci to?
Damian przeciągnął się i spojrzał na Karola.
– Trochę – powiedział po tym, jak lekko mu się odbiło. – Szczerze mówiąc, wolałbym nie oglądać jej z grupą starych capów. Nina też, raczej, na pewno nie jest zainteresowana. Da sobie z nimi radę.
– Przepraszam, ale o czym ty pierdolisz? – Karol był mocno zdezorientowany. Pijackie wyznania i reakcja Damiana zaczynały go delikatnie irytować. Sam pan młody nic sobie z tego nie robił i z wyrazem zadowolenia na twarzy rozsiadł się na ławce.
– Myślisz, że bym się chciał ożenić… i wziąć ślub z dziewczyną, o której nic nie wiem i której fantazji nie znam? – spytał.
Karol odpowiedział mu jedynie milczeniem, więc kontynuował:
– Nina jest, piękna, pokręcona i mocno zboczona i piękna. I za to ją kocham. Od dawna gadaliśmy o tym, żeby zrobić coś pojebanego na naszą noc poślubną. I mamy to wszystko obgadane – uśmiechnął się zagadkowo i delikatnie popukał się w skroń. – Chcesz posłuchać?
Tadeusz był bardzo zadowolony z przebiegu weselnej zabawy. Początkowo jego plan zakładał ponowne dobranie się do Hani i Doroty oraz przypomnienie im funkcji rodzinnych maskotek. On się miał zająć odświeżeniem pamięci swojej młodszej siostry, a zadaniem jego kuzyna, Wojtka, było załatwienie tego tematu z Hanią. Oba zadania zostały wykonane znacząco powyżej oczekiwań. W czasach słusznie minionych ktoś by powiedział, że zrealizowano sto pięćdziesiąt procent normy. Chociaż to, że zamiast dwóch ślicznotek mieli teraz trzy, wynikało bardziej z działań jego syna. W nagrodę Tadeusz odstąpił mu do zabawy swoją siostrę, samemu licząc na częstsze przygody ze śliczną siostrzenicą. Kto wie, może uda się dorzucić jeszcze drugą z sióstr.
Chociaż teraz ktoś inny niż Maja zaprzątała mu głowę. Od otrzymania zaproszenia ostrzył sobie zęby na gwiazdę wieczoru. Piękną dziewczynę, która tego dnia przysięgała wierność małżeńską. Na pewno nie tylko on marzył o skalaniu tego ciała zdradą, zwłaszcza w tym specjalnym dniu, ale chyba tylko on robił coś, aby ten cel osiągnąć. Nikt też nie miał w tym takiego doświadczenia jak on.
Rudowłosa Nina była już na najlepszej drodze, aby stać się jego kolejnym trofeum. Pierwszym etapem było delikatne upojenie dziewczyny kolejnymi toastami i ukończono go w świetnym stylu. Oczepiny miały się zaraz zacząć, a Nina była już na tyle rozochocona, aby nie strzepywać z siebie zbyt niesfornych dłoni. Dodatkowo pan młody był w takim stanie, że niedługo na pewno ktoś go odtransportuje do pokoju, gdzie nie będzie mógł pilnować swojego skarbu. Oczami wyobraźni już widział połączenie wszystkich dzisiejszych zdobyczy.
Po zakończeniu oczepin ponownie ruszył do akcji. Wyczekał odpowiedniego momentu i porwał świeżo upieczoną mężatkę do tańca. Jak tylko miał ją w ramionach, położył dłoń na plecach dziewczyny i powoli sunął nią w dół. Gdy dotarł do przykrytych białym materiałem krągłości, delikatnie je pogłaskał, jednocześnie prowadząc dziewczynę tak, żeby znaleźli się możliwie najdalej od stolików i siedzących przy nich gości. Wtedy ścisnął mocno te jędrne pośladki i zaczął je ugniatać. Nina zareagowała jedynie uśmiechem.
Przy następnym utworze nie wypuścił jej z rąk. Korzystając z tego, że są na samym brzegu parkietu, obrócił ją twarzą do ściany a plecami do siebie i objąwszy w talii, przycisnął do swojego torsu. Dziewczyna westchnęła, a on nie przestawał. Jedna dłoń głaskała jej brzuch, a druga przesunęła się wyżej po białym, zdobionym koronkami materiale. W końcu złapał ją za pierś i ścisnął. Zamruczała cicho, ale co ważniejsze, nie zabrała dłoni. Markując taniec, ściskał tę dużą pierś i po chwili złapał również drugą. Tym razem panna młoda również nie zareagowała, nawet wydawało mu się, że słyszy ciche pomruki zadowolenia.
„Już cię mam ty ruda suko” – pomyślał, masując piersi. Nie mógł się doczekać, aż odbierze nagrodę. Wyobrażał sobie, jak zsuwa z niej suknie, jak odsłania ogromny biust, który właśnie miętosił.
Ścisnął piersi mocniej, by po kilku sekundach niechętnie je puść. Nie chciał tego robić, ale też nie chciał wzbudzać niepotrzebnych podejrzeń. Już wiedział, że niewiele potrzeba, by zobaczyć tę śliczną buzię zalaną spermą.
Wieść o tym, co działo się z nią w jednym z pokoi hotelowych, musiała się rozejść wśród bawiących się mężczyzn, bo Emilia zauważyła, że tańczący z nią robią się coraz odważniejsi. Nawet jej się to podobało i nie miała żadnej motywacji do hamowania ich zapędów. Jej ojciec był mocno wstawiony i jego ręce tez nie były niewinne, a mama siedziała w tym po uszy. Jednak mimo wszystko potrzebowała kilku chwil odpoczynku.
Po zejściu z parkietu i wejściu między stoliki zauważyła, że przy jednym z nich siedzi Karol. Dwa guziki jego koszuli były rozpięte, krawat, gdzieś zaginął, a on sam wpatrywał się z poważną miną w pląsających na parkiecie weselników. Jakby nie patrzeć, młody sporo tego dnia przeżył i wolała się upewnić, że nie zrobi czegoś, czego będzie później żałował. Podeszła do niego i usiadała na krześle obok.
– Nad czym tak rozmyślasz? – spytała, pochylając się w jego stronę.
Spojrzał na nią i uśmiechnął się delikatnie.
– Myślę o towarzyszach twoich przygód- odpowiedział, nie patrząc na nią. – I o tym, co teraz planują. A przede wszystkim z kim.
– Dobra, dobra panie zagadkowy, a może trochę bardziej konkretnie?
– No wiesz… Na pewno będą chcieli jeszcze się bawić z tobą, mamą i pewnie też ciocią Hanią. Widziałem, jak ja macają. Zdziwię się, jeśli już jej któryś z nich nie miał.
– Do czego zmierzasz? – spytała zniecierpliwiona.
– Na pewno chcieliby też Maję. Skąd mam wiedzieć, że byś im w tym nie pomogła?
Emilia delikatnie przygryzła wargę. Owszem, wcześniej przeszła jej przez głowę myśl o wspólnej zabawie z młodszą siostrą. Wiedziała, aż za dobrze, jak ona wygląda. Jednak po tym, co ją spotkało wcześniej, nie miała zamiaru dokładać dziewczynie problemów. No i wujkowie na pewno nie byliby dla niej delikatni.
– Tej granicy bym nie przekroczyła – zapewniła z nutą oburzenia w głosie.
Brat odwrócił się i spojrzał jej w oczy.
– To dobrze. Myślisz, że młoda jeszcze będzie tu wracać? Jak się czuje? – spytał, a w jego głosie dało się wyczuć ulgę.
– Całkiem dobrze, jak na to, co się stało. Nie sądzę, żeby miała zamiar wracać. Nie jest zainteresowana zabawą z nikim…
„Pewnie oprócz ciebie” – dodała w myślach. Majka od zawsze kleiła się do swojego starszego brata do tego stopnia, że Emilia podejrzewała swoją siostrzyczkę o zakazane zauroczenie. Teraz kiedy Karol okazał się rycerzem w lśniącej zbroi, który uratował młodą niewiastę z opresji, to przywiązanie zapewne jeszcze bardziej się wzmocni.
– Dobrze… Już wystarczy, że mają ciebie, mamę i nie tylko …
– Czemu się zrobiłeś taki poważny? Mógłbyś się wreszcie wyluzować. O co ci chodzi? – pytała. Zachowanie brata mogło zwiastować kłopoty.
– Nie chce, żeby dorwali Ninę – odpowiedział krótko.
– Nie wiem, czy możesz cokolwiek z tym zrobić. Już zaczynają ją urabiać.
– Mogę – uśmiechnął się – a ty mi pomożesz.
– Niby jak miałabym to zrobić?
– Po prostu daj mi cynk, jak sytuacja stanie się zbyt gorąca, a mnie nie będzie w pobliżu. To wystarczy..
– Dobrze… Wiem, czego wymagasz, ale nie wiem, dlaczego miałabym to zrobić.
– Bo cię proszę, to po pierwsze. Poza tym dalej chcesz być tu gwiazdą. Jak Nina będzie dostępna, to na bank wszyscy się na nią rzucą, a ciebie odstawią. Dodatkowo utrzemy trochę nosa wujkowi Tadkowi. Tak z czystej złośliwości.
Dziewczyna uśmiechnęła się delikatnie. Doskonale wiedziała, że brat próbuje ją zmanipulować, ale miał rację. Przy obecnym stanie rzeczy, mogła liczyć na maksymalną ilość uwagi, której tak pragnęła. Nawet jakby dołączyła jedna lub dwie inne dziewczyny, to nie sądziła, żeby to się zmieniło. Oczywiście pod warunkiem, że inną dziewczyną nie będzie rudowłosa cycatka w sukni ślubnej.
– No dobrze, niech ci będzie – rzekła, powoli nachylając się do ucha swojego braciszka. – Jak dam radę to pomogę – szepnęła, a on spojrzał jej w oczy. Ich twarze znalazły się niebezpiecznie blisko siebie.
– Jest jeszcze coś – szepnął do niej.
– Co takiego? – spytała zmysłowym głosem.
Nie sądziła, że po tym, co się stało, prowokowanie go będzie dalej na nią działać, ale miała wrażenie, że działa jeszcze bardziej.
– Wygrałem zakład, o którym mówiłaś. Kiedyś się upomnę – oznajmił, patrząc jej w oczy.
– Z kim?
– Dziewczyną kolesia, który dobierał się do Majki. Taka wysoka, w okularach, krótkie włosy. Siedziałaś z nią przy stoliku. Wiesz, o kogo chodzi – oznajmił i wstał od stolika, zanim zdążyła dopytać o pikantne szczegóły.
Po otwarciu drzwi do „pokoju zabaw” Tadeusz od razu zauważył Zdzisława, siedzącego na łóżku zaraz naprzeciwko wejścia. Był nagi, a na jego twarz wyrażała błogą przyjemność, co było zapewne spowodowane klęczącą przed nim szczupłą brunetką o średniej wielkości piersiach i prostych włosach sięgających do łopatek. Miała na sobie jedynie szpilki, samonośne pończochy i biżuterię. Powoli poruszała głową, pieszcząc ustami penisa korpulentnego blondyna, który delikatnie bawił się jej włosami.
– Widzę, że Wojtek ją udostępnił. Jak się sprawdza nasza Hania do ruchania? – spytał Tadeusz, zamykając za sobą drzwi.
Zdzisław uśmiechnął się.
– Już całkiem dobrze – odpowiedział siedzący na drugim łóżku Włodek, głaszcząc wąsa. – Na początku się trochę rzucała, ale dała się opanować.
– Teraz jest całkiem grzeczna – dodał Zdzisław, mrucząc. – Co, będziesz grzeczną kurwą?
– Tak… Przepraszam – wymamrotała kobieta, wyjmując na chwilę penisa z ust i liżąc go. Jej głos był zrezygnowany.
Tadeusz doskonale wiedział, w jaki sposób osiągnięto poziom posłuszeństwa. Podszedł do niej bliżej i dał mocnego klapsa. Zareagowała cichym jęknięciem wytłumionym przez znajdującego się w jej ustach penisa.
– A jak idzie z głównym celem? – spytał Włodek, uśmiechając się lubieżnie.
– Bardzo dobrze. Jest już wystarczająco wstawiona. Miałem nawet w rękach te jej hmm… dobra. Oj wspaniale będzie się nimi zająć – odpowiedział Tadeusz, cmokając przy tym niczym kucharz reklamujący swoje popisowe danie.
– Oj już się nie mogę doczekać, aż włożę między nie – Włodek był wyraźnie zadowolony z tej informacji.
– Mmmm taaaak – zamruczał Zdzisław. – Na nią na pewno znajdzie się wielu chętnych. Widziałem, że połowa facetów tutaj nie mogła oderwać od niej wzroku.
– Myślę, że z przyjemnością się podzielę – zaśmiał się Tadeusz. – Popatrzę sobie jak tę rudą sukę pieprzy więcej kolesi niż sama ma lat. To będzie bardzo udana impreza. Mamy tyle ślicznych zabawek, że będzie można zaspokoić każdego.
– Proszę, zostawcie ją w spokoju – rzekła rozpaczliwym głosem klęcząca w pokoju kobieta, wyjmując penisa Zdzisława z ust. Ten natychmiast złapał ją za kruczoczarne włosy i wepchnął go z powrotem.
– Zamknij się! Nie mam zamiaru odpuszczać – Tadeusz uśmiechnął się i dał kobiecie kolejnego klapsa, którego dźwięk rozniósł się po cały pokoju. – Zapowiada się jeszcze lepsza impreza niż na weselu Dorotki, może najlepsza ze wszystkich.
Po tych słowach w pokoju rozległ się gromki śmiech.
– Masz jakiś plan? – zapytał Włodek, przeciągając się. Tadeusz uśmiechnął się i podszedł do szafki, na której stał dzbanek z wodą. Napełnił szklankę.
– Chyba nie ma co planować. Nasza ruda ślicznotka jest nadzwyczaj chętna. – powiedział, upiwszy łyk. – Chcę zobaczyć, do czego uda się ją nakłonić jeszcze teraz, a jak więcej gości sobie pójdzie, to rozkręcimy się z zabawą i odpowiednio ją ułożymy. Może jest pijana, ale na pewno jakiś opór będzie. Musimy być gotowi i tyle.
Włodek pokiwał głową, po czym wstał od stołu i podszedł do Tadeusza.
– Kiedy chcesz zacząć? – spytał cicho. Tadeusz opróżnił szklankę.
– Myślę, że w ciągu godziny musimy pozbyć się pana młodego. Impreza trwa od czternastej, więc pewnie niedługo ludzie zaczną wychodzić. Będzie można ją dopaść, jak zrobi się bardziej kameralnie.
– Wielu będziemy mieli wspólników? – spytał Zdzisław.
– Już udało się znaleźć wielu chętnych na zabawy, chociaż nie wiedzą kim – Tadeusz uśmiechnął się lubieżnie. – Co do reszty to pewnie są na tyle pijani, że się nie powstrzymają. Nie sądzę, żeby kogoś zamęczały wyrzuty sumienia. Może oprócz jej ojca.
– Będzie idealnie – Włodek zatarł ręce i oblizał usta. – Ruda będzie wspaniałym dodatkiem.
– Oj tak, a nawet, jak nasza biała dama okaże się niemożliwą zdobyczą, to zabawy i tak nie zabraknie – dodał Zdzisław, wchodząc na łóżko i klękając zaraz za wypiętą Hanią. Po chwili się w nią wbił i zaczął energicznie pieprzyć. Kobieta przyjmowała każde pchnięcie, jęcząc w poduszkę.
– A co z nią? – spytał Włodek. – Mamy ją tu trzymać cały czas? W końcu kiedyś się zmęczymy, a warto zachować siły na później – dodał, śmiejąc się. Tadeusz również spojrzał na scenę na łóżku.
– Zawsze możecie kogoś zaprosić. Wojtek na pewno chętnie weźmie się za nią znów. Może Michał jakiegoś młodego sprowadzi – odpowiedział Tadeusz. – Poza tym nie ma co jej tu trzymać bez przerwy, bo ktoś zacznie pytać. Tylko jak będzie na dole to lepiej być przy niej bez przerwy. Tak, żeby nie miała czasu na wygadanie się.
– Coś się wymyśli – odpowiedział z uśmiechem. Wydawane przez braną Hanię stawały się coraz głośniejsze.
– Nie wątpię – Tadeusz uśmiechnął się zadowolony. – Zabieram się, trzeba przygotować danie główne.
Karolowi wreszcie udało się doczekać chwili, w której Nina znalazła się sama na parkiecie. Momentalnie dopadł do niej i wziął w ramiona. Po przetańczeniu dwóch utworów zaproponował jej przewietrzenie się. Noc była przyjemna, więc żal było nie skorzystać z pobliskiego parku.
– Rozmawiałem z Damianem – powiedział, gdy byli już odpowiednio daleko od wejścia.
– To pewnie już jakiś czas temu – zaśmiała się, pokazując białe, równe zęby. – Teraz jest w takim stanie, że by nie był zbytnio gadatliwy. Coś ciekawego ci powiedział?
Karol westchnął i podrapał się po głowie. Zaczynanie takiego tematu z Niną było dla niego bardzo niezręczne, ale z drugiej strony nie chciał się teraz wycofać.
– Powiedział mi, że planowaliście sobie kogoś, jakby to powiedzieć, dobrać na noc poślubną.
Ledwie skończył, a Nina roześmiała się głośno i podeszła do ławki, na której Damian mówił mu o tym wszystkim. Usiadła i spojrzała figlarnie na stojącego przed nią chłopaka.
– No to faktycznie trochę się wygadał – rzekła, klepiąc dłonią w puste miejsce obok siebie. – Niech zgadnę. Wspaniałomyślnie zgłaszasz swoją kandydaturę – dodała, jak tylko usiadł.
– No… tak, byłoby bardzo fajnie – odpowiedział, zdając sobie sprawę, jak idiotycznie to musiało brzmieć. Na chwilę zapadła bardzo niezręczna cisza przerwana ostatecznie przez pannę młodą.
– Damian miał to wszystko widzieć, ale jest tak pijany, że pewnie od razu zaśnie. Nie wiem, czy nie powinniśmy tego odwołać – mówiąc to wpatrywała się w oświetloną blaskiem lamp, spokojną taflę stawu wzburzaną jedynie wyskakującymi od czasu do czasu rybami.
Karol spojrzał na swoją kuzynkę. Nie za bardzo wiedział, co miałby w tej chwili zrobić. Jego plan kończył się na tym, że powie, o czym słyszał i od tego momentu wszystko potoczy się idealnie i każdy będzie zadowolony. Pewnie oprócz wujka Tadka.
– Chociaż… w sumie jesteś dość przystojny – podjęła po chwili, uśmiechając się szeroko. – Do tego Damian powiedział ci o naszych zamiarach, więc chyba nie będzie miał nic przeciwko. No i z Martyną poradziłeś sobie całkiem nieźle.
– Zaraz?! Skąd ty to… – zaczął, ale ona położyła mu palec na ustach.
– Wróciłam wcześniej, niż myślałeś. Najpierw was usłyszałam, a później trochę podglądałam. Zresztą, nie byliście specjalnie ukryci. Popatrzyłam, poczekałam aż skończycie… – zaśmiała się po raz kolejny.
– Po co czekałaś? – spytał skołowany.
– Nie chciałam wam psuć zabawy. W końcu dzisiejszy dzień jest właśnie po to. No i Martyna wyglądała na zadowoloną. Może ze mną będzie tak samo – rzekła, pochylając się delikatnie w jego kierunku, jakby chciała jeszcze bardziej wyeksponować biust.
– Ty… ty mówisz serio? – zapytał.
W jednej sekundzie jego podniecenie sięgnęło zenitu. W końcu myślał o Ninie, od kiedy zaczął interesować się dziewczynami. W wyrośnięciu z tych fantazji nie pomagało to, że ciągle je podgrzewała.
– Całkiem serio – odpowiedziała zalotnie. – I mam pewien pomysł, jak ci to udowodnić.
– No tak, dowód by się przydał – Karol delikatnie się uśmiechnął.
– Pamiętasz naszą lekcję całowania się. Jak dawno temu to było?
– Hmm, bardzo dawno…
– No właśnie. Zobaczymy, czy zrobiłeś jakieś postępy – mówiąc te słowa, zbliżyła usta do ust chłopaka i delikatnie go pocałowała.
Od razu przeszedł go dreszcz i po krótkiej chwili zaczął odwzajemniać. Chyba wypadał całkiem nieźle, bo kuzynka pogłębiła pocałunek, jednocześnie oplatając jego szyję i przyciągając do siebie. Zamruczał cicho i objął ją w talii, stopniowo sunąc dłońmi coraz wyżej.
Gdy ich języki zaczęły splatać się ze sobą, położył dłoń na dużej piersi. Na początku jedynie głaskał ją przez cienki materiał białej sukni, ale gdy wyczuł twardniejący sutek, zacisnął dłoń. Nina mruknęła z zadowoleniem, nie przerywając pocałunku. Za pierwszą dłonią ruszyła druga, a Karol mógł się delektować tym, co chciał chwycić od bardzo dawna. Nina jedynie stękała cicho, po czym oderwała się od jego ust i delikatnie musnęła językiem jego ucho.
– Podobają ci się? – szepnęła. Karol zadrżał i mocniej ścisnął jej biust, sprawiając, że z jej ust wydobyło się kolejne westchnienie.
– Tak, bardzo – odpowiedział, masując.
– Chciałbyś je zobaczyć?
– Oj tak…
Dziewczyna uśmiechnęła się i delikatnie się odsunęła.
– Ale tylko na chwilę – ostrzegła. – Nie chcę, żeby ktoś nas złapał.
Chłopak przytaknął energicznie, a ona powoli sięgnęła do głębokiego dekoltu sukni. Celebrując każdy ruch, odsunęła materiał na boki i wysunęła piersi jedną po drugiej. Uwolnione odrobinę opadły, a Nina odsunęła dłonie za plecy, tak by jeszcze lepiej je zaprezentować.
– I co myślisz? – spytała niewinnie.
– Cudowne – rzekł cicho.
Nigdy nie widział tak dużego biustu na żywo. Do tego mimo znacznego rozmiaru utrzymywały one wspaniały kształt i jędrność. Nic nie mówiąc, wyciągnął dłoń i sięgnął do czerwonego, sztywnego sutka. Lekko go pociągnął i ścisnął. Nina najpierw syknęła, a później zamruczała. Wtedy ścisnął obie piersi dłońmi i zaczął ugniatać.
– Na razie delikatnie – zamruczała cicho. – Nie chcę jeszcze mieć śladów.
Karol przytaknął i po raz kolejny wbił usta w jej usta. Od razu odwzajemniła pocałunek i ich języki znów splotły się we wzajemnej pieszczocie. Chłopak nie miał pojęcia, ile czasu mijało. Był jednak pewien, że zawsze byłoby go za mało.
– Przerwij, proszę – powiedziała delikatnym, ale stanowczym głosem. – Musimy wracać na salę. Tutaj pewnie niedługo zjedzą nas komary.
Chłopak pokiwał głową i oderwał się od biustu, a Nina zaczęła poprawiać sukienkę.
– Jak się umawiamy? – zapytał, gdy już wszystko się znalazło na swoim miejscu, a kuzynka wstała z ławki.
– Jak impreza się skończy, to pójdziemy razem do naszego pokoju. Później już sobie damy radę – stwierdziła, a on jedynie przytaknął i razem ruszyli z powrotem do miejsca, gdzie odbywały się zabawy.
Zaraz po wejściu się rozdzielili. Nina udała się do stolika dla nowożeńców, gdzie czekał na nią już mocno pijany Damian, a on na przypisane mu wcześniej miejsce. Dopiero jak usiadł, zorientował się, że nie ostrzegł dziewczyny o planach wujka Tadka wobec niej. Przez podniecenie kompletnie wyleciało mu to z głowy. Cóż, będzie musiał jeszcze bardziej uważać, żeby do tego nie dopuścić. Zwłaszcza że nagrodą było spełnienie jednej z jego największych fantazji.
Delikatnie się chwiejąc Emilia, wróciła do stolika i napełniła szklankę sokiem jabłkowym, po czym rozejrzała się po sali. Z każdym upływającym kwadransem ilość bawiących się osób była coraz mniejsza. Również para młoda rzadziej pojawiała się na parkiecie, a coraz częściej oddając się obowiązkom żegnania ważniejszych gości. W szczególności tych, którzy nie nocowali w hotelu.
Podniosła szklankę do ust i wzięła łyk soku. Przy stoliku siedziała sama. Towarzyszący jej w zabawie albo już się ulotnili, albo byli w niewielkiej grupie jeszcze bawiącej się na parkiecie. Mamy również nigdzie nie widziała. Mogła się tylko domyślać, że kilku młodych chłopaków, którzy otoczyli ja w tańcu, postanowiło przenieść zabawę z nią w inne miejsce. Zauważyła, że jej ojcu to nie przeszkadzało, o ile cokolwiek dostrzegł. Pierwszy raz widziała go tak pijanego.
Impreza robiła się coraz bardziej kiełbaskowa. Nie było w tym nic dziwnego, bo z czasem świętowanie stawało się coraz mniej taneczne, a coraz bardziej pijackie. To skutecznie zmniejszało zainteresowanie płci pięknej. Mimo tego kilka bardziej rozrywkowych jej przedstawicielek kręciło się po parkiecie. Czuć było, że wesele dobiega do końca. Niedługo goście położą się spać, a ci bardziej szczęśliwi nie spędzą całych poprawin, walcząc z kacem.
Z rozmyślań wyrwało ją dwóch mężczyzn w wieku jej ojca, może starszych. Wydawało się, że to jakaś dalsza rodzina pana młodego. Była pewna, że już z nimi tańczyła i pamiętała, że nie krępowali się, jeśli chodzi o buszowanie po jej ciele. Jeden, z nich był dość szczupły i miał gęste, ale nie za długie, szpakowate włosy. Drugi był łysiejącym szatynem, a jego twarz zdobił krótki wąs.
– Jak się bawisz, ślicznotko? – spytał szpakowaty, kładąc dłoń na jej odsłoniętym przez różową, asymetryczną sukienkę udzie.
Palce mężczyzny pogładziły sprężystą skórę i stopniowo przesunęły się wyżej, szybko docierając do majtek.
– Całkiem dobrze – odpowiedziała z cichym mruknięciem. – A jak się bawi żona?
– Poszła już spać. – Szpakowaty delikatnie się uśmiechnął.
– Może by nie poszła tak szybko, jakbyś czasem z nią potańczył. A nie latał za laskami w wieku twoich dzieci.
– Moje dzieci są starsze – odpowiedział i zaśmiał się.
Emilia poczuła, jak dłoń wąsatego przesuwa się po jej boku, a następnie wsuwa pod sukienkę, dotykając brzucha. Po chwili przesunął ja wyżej, objął pierś i zaczął delikatnie ugniatać.
– No, no, ktoś pracuje na rozwód w tempie ekspresowym – jęknęła, jednocześnie zerkając na drugiego z mężczyzn.
– Ktoś jest wyszczekany. – Wąsaty ścisnął mocniej jej sutek. – Trzeba ci zatkać czymś usta. Może wskoczysz pod stół?
Zagryzła wargę i zbadała wzrokiem całe otoczenie. Obrus sięgał do podłogi, a towarzystwo było mocno przerzedzone. Co prawda gdzieś na sali kręcił się jej ojciec, ale szansa, że ją dostrzeże, nie była duża. Chwilę się zastanowiła i ku zaskoczeniu obu mężczyzn, zaczęła powoli osuwać się pod blat. Na dole było mniej miejsca, niż się spodziewała i normalne klęczenie nie wchodziło w grę, ale pozycja na czworaka była względnie komfortowa.
Wąsaty dalej siedział lekko zszokowany, więc ponagliła go trącając dłonią jego kolano. Wtedy ustawił się na brzegu krzesła, rozłożył szeroko nogi i wyjął penisa. Niewiele myśląc, od razu złapała go w usta. Do jej uszu dotarły jęki i rozmowy dwóch mężczyzn przy stole. Nie skupiała się na słowach, a bardziej na tym, co w tym momencie wypełniało jej usta. Bawiła i podniecała ją myśl, że siedzący przed nią mężczyzna nie będzie w stanie powstrzymać westchnień, gdy ona pokaże swoje umiejętności.
Nagle do jej uszu dotarł znajomy głos. Nie rozumiała słów, ale mogła przysiąc, że należy do jej ojca. Na chwilę zamarła, nie będąc pewna, czy to prawda, czy jej wyobraźnia zaczyna sama podsuwać jej to, co podnieci ją najbardziej. Nie wypuszczając penisa z ust, nasłuchiwała. Z każdą sekundą, była coraz bardziej pewna, że to on.
Ta świadomość spowodowała wybuch strachu i podniecenia. W końcu to własny ojciec gadał z mężczyzną, któremu właśnie obciągała. Wystarczyło podciągnąć obrus w górę i by ją zobaczył. Ciekawe, czy by rozpoznał swoją córeczkę w takiej pozycji i ustami pełnymi roboty. Zdawała sobie sprawę, że to chore, ale na tym etapie jedynie zwiększało to podniecenie całą sytuacją. W końcu było tak duże, że całkowicie wygrało z resztkami zdrowego rozsądku, a ruchy ust przyspieszyły.
Nie wiedziała, ile czasu jej to zajęło, ale w pewnym momencie poczuła na języku znajomy smak spermy. Wytrysk nie był przesadnie obfity. Od razu połknęła i już chciała brać się za drugiego, ale ten dał jej znać, żeby wyszła spod stołu.
– Co? Jednak przypomniała się żonka i weszły wyrzuty sumienia? – rzuciła ze złośliwym uśmiechem zaraz po tym, jak usiadła.
Z pewnym zaskoczeniem zauważyła, że przy stoliku znalazło się jeszcze kilku mężczyzn, którzy teraz przyglądali się jej z zadowoleniem, szczerząc zęby. Musieli doskonale zdawać sobie sprawę, do czego doszło pod osłoną długiego obrusu. Na szczęście żaden z nich nie był jej ojcem. Ten zupełnie niczego nie podejrzewając, oddalał się od stolika z jednym ze swoich towarzyszy zabawy.
– Tak bardzo cię ona interesuje? Może, zamiast się o nią martwić, wskoczysz mi na kolanka? – spytał siedzący obok, szpakowaty mężczyzna, odsuwając się od stołu i rozpinając spodnie.
Wiedziała doskonale, czego oczekiwał. Jeszcze raz rozejrzała się wokoło. Panowie przy stoliku otaczali ją na tyle szczelnie, że nikt nie powinien tego zauważyć i im przerwać. Bez słowa podniosła się i mu na kolanach podwijając sukienkę tak, aby czuł na udach jej nagie pośladki.
– I co teraz? – zapytała niewinnie, jednocześnie poruszając biodrami.
Mężczyzna przesunął ja trochę do przodu i po chwili poczuła między pośladkami sztywnego penisa. Znów przygryzła wargę, lubieżnie się uśmiechając. Pozostali wpatrywali się w tę scenę w napięciu, jakby oczekiwali dalszej części pokazu. Nie miała zamiaru ich zawieść.
Sięgnęła dłonią do różowych, koronkowych stringów i odsunęła je na bok. Zaraz po tym złapała dłonią penisa i dyskretnie wprowadziła go w siebie. Cicho jęknęła, gdy poczuła przyjemne rozpychające uczucie i niemal od razu rozpoczęła dyskretne ruchy biodrami. Z daleka nikt nie zauważyłby, co się dzieje, ale otaczająca ją publiczność doskonale zdawała sobie z tego sprawę.
– Podoba się? – spytała, cicho pojękując.
Ruchy bioder stały się mocniejsze i szybsze. W odpowiedzi usłyszała komplementujące ją pomruk, a dłonie mężczyzny, którego ujeżdżała, rozsunęły na boki sukienkę, odsłaniając niewielkie, blade piersi. Niemal od razu zaczął je masować.
– To jest życie – powiedział zadowolony, stękając.
Jednocześnie po prawej stronie dosiadł się kolejny z gości i położył sobie dłoń Emilii na kroczu. Dziewczyna uśmiechnęła się do niego i zaczęła masować go przez spodnie, delektując się uwięzionym pod nimi sztywnym penisem. Cała nieodpowiedniość tej sytuacji sprawiała, że jeszcze bardziej chciała się dać ponieść temu zwierzęcemu pożądaniu. Każdy z mężczyzn wokół niej ryzykował znacznie więcej niż ona. A mimo tego tak jej pragnęli, że nie mogli się powstrzymać.
Zamruczała cicho, gdy przyjemne ciepło zaczęło rozchodzić się po jej całym ciele. Jej ruchy stawały się szybsze, chociaż nie były na tyle gwałtowne, aby wzbudzić zbytnie podejrzenia. Szpakowaty, na którym siedziała, uległ w końcu namowom kolegów i zsunął z dziewczyny sukienkę, odsłaniając ją w pełni.
Ten po jej prawej również nie próżnował. Złapał dziewczynę za nadgarstek i nakierował dłoń pod spodnie. Ona ścisnęła go tak mocno, że aż głośno jęknął.
– Niedługo na mnie też pojeździsz ślicznotko – rzekł zadowolony.
Emilia jedynie przytaknęła z aprobatą, dalej poruszając biodrami i coraz ciężej oddychając.
– A co was tu tylu? Coś się tu dzieje? – usłyszała nagle rozbawiony, kobiecy głos.
Spojrzała w stronę, z której dochodził i zauważyła podchodzącą do ich stolika pannę młodą.
„No to tyle z bycia gwiazdą wieczoru” – pomyślała, ale jej ruchy nie zwolniły.
Obserwując powoli kończącą się zabawę, Tadeusz z zadowoleniem uznał, że wszystko idzie zgodnie z jego planem. Na sali pozostawało coraz mniej osób. Jedni udawali się spać, a inni wracali do domów. Pozostawali głównie ci, którzy zamiast odpoczynku wybierali kieliszek. Niektórzy z nich mocno namawiali pana młodego, żeby też wybrał drogę szkła, dzięki czemu z upływem czasu stał na coraz miększych nogach.
Efekt był taki, jakiego można było się spodziewać. W pewnym momencie świeżo upieczony maż musiał opuścić wesele, a wszelkie obowiązki gospodarskie na przejęła rudowłosa ślicznotka w białej sukni. Do apartamentu, już bardzo mocno pijanego Damiana, odtransportował ojciec Niny z pomocą syna Dorotki. To był kolejny zbieg okoliczności korzystny dla planu Tadeusza. Wątpił, żeby tatuś chciał się przyłączyć do tego, co panują zrobić jego księżniczce, a teraz ten problem sam się usunął.
Myśląc o kolejnych krokach, zauważył, że do stolika, przy którym siedziała jego najstarsza siostrzenica, dosiadło się dwóch mężczyzn. Chwilę po tym blond główka Emilki zniknęła pod blatem. Tadeusz uśmiechnął się, wiedząc, co to oznaczało.
Nie trzeba było czekać długo, aż dziewczyna wyłoniła się spod blatu, a następnie dosiadła siedzącego obok niej szpakowatego mężczyznę. Wydawało mu się, że był to jakiś dalszy krewny pana młodego, ale w tej chwili nie miało to większego znaczenia. Ważniejsze było, że zaciekawiona zbiegowiskiem Nina spokojnie kroczyła do stolika. Natychmiast zerwał się z krzesła i ruszył w tym kierunku, zgarniając po drodze Wojtka i Włodka.
– A co was tu tylu? Coś się tu dzieje? – zapytała, będąc już przy przykrytym białym obrusem blacie i nagle zamarła, a jej usta szeroko się otworzyły.
Całkowicie zaskoczona patrzyła na Emilię siedzącą z odsłoniętymi piersiami na kolanach jednego z uczestników zabawy.
– Emilka… Co ty wyprawiasz? – spytała, chociaż błoga mina szczupłej blondynki wiele wyjaśniała.
Panna młoda mogła chcieć jeszcze jakoś zareagować, ale Tadeusz nie miał zamiaru jej dawać na to szansy. Dopadł do niej, złapał za barki i przycisnął ją w dół, tak że dziewczyna zachwiała się, po czym opadła stojące przy stoliku krzesło. Zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć, przesunął dłonie niżej i ścisnął przykryte białą koronką, duże piersi.
Siedząca naprzeciwko Emilia chciała coś powiedzieć, ale wtedy mężczyzna, na którym siedziała, pociągnął jej sutki i przyspieszył ruchy biodrami. Zamiast słów z ust blondynki wydostało się głośne stęknięcie, a wokół rozległy się śmiechy otaczających ją mężczyzn.
– Co ty robisz? Zostaw mnie! – wyjęczała Nina, próbując się wyrwać z uścisku. Jednak Wojtek i Włodek, nie czekając na polecenie, złapali dziewczynę za ręce i wykręcili je za plecy. Tadeusz też nie miał zamiaru się tłumaczyć.
Puścił piersi, by następnie jedną dłonią złapać spięte w kok włosy, a drugą rozpiąć spodnie. Zanim do Niny dotarło, co się dzieje jego penis wbił się w otwarte ze zdziwienia usta, uciszając ją całkowicie. Dziewczyna na początku jeszcze się szarpała, ale szybko się uspokoiła, jakby akceptując to, co się stało. Nie wykazywała się aktywnością, ale też nie utrudniała. Nie przeszkadzało mu to. Trzymając mocno za głowę, mógł nadać jej rytm, jakiego pragnął. Chciał, żeby był bardzo mocny. Nie liczyło się dla niego w tej chwili nic więcej.
W tym samym czasie Wojtek rozsunął dekolt sukni ślubnej, a duże piersi wypadły z niego, kołysząc się w rytm pchnięć. Wszyscy wokół westchnęli na ich widok. Nie trzeba było długo czekać by dłonie Wojtka i Włodka się nimi zajęły. Ugniatali je mocno, delektując się ich rozmiarem, wagą, jędrnością. Czasem łapali już sztywne sutki i ciągnęli je. Nina dalej była bierna. Jakby wypity alkohol, zmęczenie całonocną zabawą i to, co się teraz działo zmieszały się z podnieceniem, jakie czuła od początku imprezy. Tadeuszowi wydawało się, że poddała się mu całkowicie. To była bardzo dobra wróżba, biorąc pod uwagę to, co miało stać się później.
Rozejrzał się wokoło. Emilia właśnie zeszła z mężczyzny, którego ujeżdżała i stojąc przy krześle grzebała w niewielkiej torebce. Sukienka całkowicie z niej spadła, ale nie wydawało się jej to przeszkadzać. Jedynie z uśmiechem tłumaczyła otaczającym ją mężczyznom, że chciałaby coś zrobić, zanim będą mogli kontynuować zabawę. Gdzieniegdzie jeszcze kręcili się goście, ale sala weselna zaczynała coraz bardziej świecić pustkami. Tadeusz poważnie myślał o położeniu Niny na stole i zerżnięciu jej na nim, ale zdrowy rozsądek powstrzymywał jego żądze. Teraz musiały wystarczyć mu jej usta.
Nie wyjmując z nich penisa i mocno trzymając rude, spięte w kok włosy, sprowadził dziewczynę na kolana. Ku jego zdziwieniu Nina nie tylko grzecznie klęknęła, ale tez sama wyciągnęła dłonie w kierunku jego towarzyszy. Niemal od razu zaczęła ugniatać ich uwięzione w spodniach penisy. Nie była to reakcja, której by się spodziewał.
– O, ja pierdolę – jęknął Włodek, a dziewczyna uśmiechnęła się figlarnie, ciągle trzymając penisa Tadeusza w ustach.
Ten, zaskoczony tym zachowaniem, puścił jej włosy. Nina, o dziwo, nie wyrywała się. Niespiesznie wysunęła z ust penisa dojrzałego mężczyzny, by następnie zmysłowo pocałować główkę.
– Tak się chcecie ze mną bawić? – spytała, a uśmiech nie schodził z jej twarzy.
Ciągle masowała krocza dwóch stojących obok panów. Odchyliła się przy tym lekko do tyłu, tak żeby mogli w całej okazałości zobaczyć, to czego tak bardzo pragnęli.
– Tu? W tym miejscu? – dopytywała dalej, nie uzyskawszy odpowiedzi na pierwsze pytanie.
Tadeusz był trochę zdezorientowany. Nie wiedział, co siedzi w głowie dziewczyny i zupełnie nie spodziewał się takiego zachowania. Bardziej myślał, że będą płacze, szarpanie się, błaganie o litość. A ona zachowywała się, jakby nagle uznała, że zdrada na własnym weselu nie jest takim złym pomysłem.
Jego myśli przerwało dzwonienie szkła. To już naga i otoczona przez gości Emilia upuściła trzymany w dłoniach telefon, który przewrócił kieliszek i sprawił, że ten rozbił się na stole. Pewnie dlatego, że jeden z gości właśnie ustawił się za tą blond ślicznotką i mocno w nią wszedł.
– Pewnie zaraz tu będzie jej ojciec… – rzekła, jednocześnie jęcząc, gdy mężczyzna za nią przyspieszał ruchy biodrami.
– A ty skąd wiesz? – spytał, ale zamiast Emilii z dołu odezwała się Nina:
– Ile można układać Damiana do snu? Nie wiem, ile już ich tu nie ma, ale długo. Myślę, że tata nie będzie zadowolony, jak zobaczy, co się dzieje. Możemy pójść w bardziej dyskretne miejsce. Może do hotelu? – puściła Tadeuszowi oczko, a następnie schowała piersi do sukienki i wstała.
Wszystkie czynności wykonywała powoli i z gracją. Jakby to był jakiś pokaz.
– Chyba że zmieniliście zdanie? – dodała, oblizując zmysłowo wargi.
Tadeusz jeszcze raz się rozejrzał po sali, a następnie spojrzał znów na Ninę. Dziwnie się czuł faktem, że świeżo upieczona żonka okazała się mniej grzeczna, niż wyglądała na pierwszy rzut oka. Może wolałby, żeby do końca błagała, żeby przestali jednocześnie przeżywając poniżający orgazm za orgazmem. Pragnął złamać ją tak, jak zrobił to kiedyś siostrze, ale to nie oznaczało, że Nina w tym wydaniu go nie kręciła. Jeszcze będzie miał czas pokazać jej, kto tu rządzi. Jeszcze ta cycata, ruda kurwa będzie chodzić przy nim jak w zegarku.
– No dobra. Idziemy do pokoju zabaw. Spodoba ci się laleczko. A ty, Emilko, bądź grzeczna – rzekł zadowolony i klepnął młodą żonę w tyłek.
Nina odpowiedziała na to uśmiechem i ruszył do wyjścia razem z towarzyszącymi jej trzema mężczyznami.
„Dobierają się do niej!” – tak brzmiała wiadomość, którą Karol odczytał zaraz po zdeponowaniu Damiana w przygotowanym dla nowożeńców łożu. Dostarczenie pijanego pana młodego do apartamentu zajęło o wiele więcej czasu, niż się spodziewali. Na szczęście teraz, razem z ojcem Niny wychodzili na korytarz.
Ta krótka informacja sprawiła, że serce Karola zaczęło bić szybciej. Wiedział, że to już się zaczyna i nie ma czasu do stracenia. Zdawał sobie sprawę, że spełnienie jego największej fantazji jest zagrożone, o ile jeszcze jest możliwe. Szybko doszedł do tego, że w obecnej sytuacji pozostają mu jedynie dwie opcje i żadna z nich nie była w pełni satysfakcjonująca.
Pierwszą opcją było pojawienie się na sali razem z ojcem Niny. Surowym i konkretnym, a przede wszystkim stosunkowo mało pijanym mężczyzną, który widząc, co się dzieje, na pewno zrobi awanturę i rozpędzi towarzystwo. Drugą było udanie się na salę szybciej samemu i ostrzeżenie wujka Tadka licząc, że pozwolą mu dołączyć. Przy pierwszej opcji nie dostawał tego, czego chciał, a w drugiej mógł to dostać, ale nie tak jak chciał. Oczywiście mógł jeszcze pójść spać i pozwolić sytuacji rozwinąć się samej, ale to była zwykła ucieczka.
Trzeba było dokonać wyboru i trzeba było zrobić to szybko. Jeszcze zanim dotarli do windy, postanowił zadziałać dla dobra Niny i nie dopuścić do tryumfu swojego wuja. Pogonił towarzyszącego mu mężczyznę i szybkim krokiem udali się w kierunku budynku, w którym bawili się goście.
Jakie było jego zdziwienie, gdy w połowie drogi spotkali pannę młodą, w którą w drodze do hotelu eskortowało trzech mężczyzn. Wujek Tadek wraz ze swoimi towarzyszami.
– Ooo, cześć tato – zawołała Nina z uśmiechem na twarzy. Karol zauważył, że mężczyźni idący obok niej natychmiast zabrali dłonie z jej pośladów.
– A ty co tu robisz skarbie? Chciałaś się przejść? – spytał zatroskany ojciec, podchodząc do swojej odzianej w biel księżniczki.
– Nieee – pokręciła głową. – Ja chyba trochę za dużo wypiłam. Chciałam już wrócić do pokoju.
– A panowie? – spytał, przenosząc wzrok na jej towarzyszy, którzy zmieszani patrzyli się po sobie.
– Nooo – odezwał się Tadeusz. – Odprowadzaliśmy ją. Trochę się chwieje. Jeszcze by sobie suknię zniszczyła.
Nina ochoczo pokiwała głową, bujając się delikatnie jak kołysana wiatrem brzoza.
– No dobrze – mężczyzna westchnął, patrząc na swoją córkę. – To miło z twojej strony, Tadziu.
– Żaden problem.
– To, skoro jest tu tata i Karol, to może oni mnie odprowadzą – rzuciła. – Panowie nie będą musieli sobie przerywać zabawy.
Karol delikatnie się uśmiechnął, widząc, minę wujka. Nie wiedział, jaki był jego plan, ale był pewien, że nie zakładał on powrotu na salę z kolegami.
– Nie no, możemy odprowadzić…- zaczął, ale dość szybko przerwał mu ojciec panny młodej.
– W sumie racja, ja też już niedługo będę się kładł. Już nie te lata, żeby szaleć do rana. Jednak to nie znaczy, że wy powinniście przerywać sobie zabawę. Wracajcie na salę. Na pewno niczego wam nie zabraknie.
– Ja też już się będę kładł, więc pomogę – dodał Karol.
Doskonale wiedział, czego wujkowi będzie brakować i jak bardzo ten brak popsuje mu zabawę.
– Jestem pewna, że Emilia będzie wam długo dotrzymywać towarzystwa – rzekła Nina, uśmiechając się uroczo. – Będziecie mieli z kim… potańczyć.
Nie było wyjścia. Ojca Niny nie dałoby się przekonać do udziału w spisku, a rozwiązania siłowe nie wchodziły w grę. Wujkowie jeszcze chwile popatrzyli na swoją utraconą zdobycz i grupy się rozdzieliły. Panna młoda w towarzystwie Karola i swojego ojca ruszyła do hotelu, a mocno zawiedzeni trzej mężczyźni wrócili na salę.
Obserwując Ninę, chłopak ciągle się zastanawiał, czy udaje aż tak wstawioną, czy tak świetnie kontroluje siebie w tym stanie. Po wejściu do środka namówiła swojego ojca na pójście prosto do jego pokoju. Gorąco przy tym zapewniała, że Karol wystarczy jej jako eskorta.
– Co tam się działo? – spytał chłopak, gdy tylko podeszli do apartamentu pary młodej. Przysunął kartę blisko czytnika i otworzył drzwi.
– Chcieli mnie zaliczyć, ale nie wyszło. Chociaż trochę przyjemności dostali. Tyle, żeby wierzyli, że jak będziemy sami, to dostaną o wiele więcej. Liczyłam, że kogoś spotkam, albo coś wymyślę w hotelu. Widziałeś ich miny? – zaśmiała się.
– Nie będą zadowoleni. Będą się mścić za to, że ich wykiwałaś – powiedział, wpuszczając ją do środka.
Dziewczyna lekko chwiejnym krokiem przekroczyła próg i podeszła do leżącego na łóżku, pozbawionego butów i marynarki Damiana.
– Możliwe – odpowiedziała, próbując bezskuteczne obudzić swojego męża. Ten jedynie coś wymamrotał, machając przy tym ręką, jakby odganiał nieistniejącą muchę.
– Tylko tyle masz do powiedzenia? Mogą chcieć się odegrać na poprawinach – rzekł, obserwując, jak dziewczyna sprawie rozpina pijanemu Damianowi pasek i pozbawia go spodni.
– Trudno. Poza tym może właśnie o to mi chodzi. Będzie ciekawiej – wyprostowała się i spojrzała Karolowi prosto w oczy.
– Jesteś jeszcze gorsza niż Emilia – stwierdził, kręcąc głową, a ona znów się roześmiała.
– Nie wierzę, że ci to przeszkadza. Poza tym pomyśl o tym, co się dziś działo, co działo się wcześniej, co mówił Damian. Na pewno powinieneś być aż tak zaskoczony?
Nie odpowiedział. Jedynie westchnął. Jak sięgał dalej pamięcią w ich kontakty, Nina zawsze wydawała się dość swobodna. Na samym weselu też pozwalała wszystkim na zbyt wiele. Jak widać, bycie pijaną nie mogło wszystkiego wytłumaczyć.
– To nie jest teraz ważne – oznajmiła i podeszła bliżej Karola. Delikatnie pocałowała go w usta. – Pamiętasz, o czym rozmawialiśmy w parku?
– Nina…
– Nie gadaj tyle. Wiesz co zrobić – nakazała i odwróciła się tyłem do chłopaka, który zdecydowanie nie wiedział co zrobić.
Postanowił improwizować. Westchnął i drżącymi dłońmi sięgnął do zapięcia sukni. Powoli rozpinał ja, jednocześnie odsłaniając plecy dziewczyny. Gdy tylko suwak dotarł odpowiednio nisko, położył dłoń na jej ramionach i pomógł sukni opaść na podłogę. Teraz Nina stała tyłem do niego. Mógł podziwiać jej odsłonięty przez upięte włosy kark, delikatne ramiona, szczupłe i proste plecy. Wydatne biodra ozdobione koronkowym, białym pasem. Jędrne pośladki praktycznie odsłonięte przez mocno wcięte, koronkowe figi. Zgrabne nogi odziane w białe pończochy. Nie raz widział ja w bikini, ale to było co innego. Przy słabym, żółtawym świetle jedynej zapalonej w sypialni lampki wyglądała, jakby żywcem wyciągnięto ją z erotycznego snu.
Dziewczyna nie czekała, co zrobi dalej. Stukając obcasami białych szpilek podeszła do łóżka i pochyliła się wypinając pośladki. Sugestywnie kręcąc biodrami, zbliżyła twarz do twarzy Damiana i delikatnie go pocałowała.
– Może się jeszcze obudzisz i coś zobaczysz – szepnęła do niego czule, by następnie podnieść się i odwrócić do Karola.
– Jak ci się marzyło? – spytała, delikatnie przesuwając dłonią po swojej prawej piersi i bawiąc się sztywnym sutkiem. Karol przełknął ślinę i pospiesznie zaczął się rozbierać.
– Na plecach – wybełkotał jedynie.
Nina pokiwała głową i ciągle się uśmiechając, zsunęła z siebie majtki i nonszalancko upuściła je na podłogę. Następnie prężąc się jak kotka, ułożyła się na małżeńskim łożu tak, że jej twarz znajdowała się blisko twarzy męża.
Karol zdawał sobie sprawę, że jest dla tej dwójki czymś w rodzaju dodatku, ale zupełnie mu to nie przeszkadzało. Damian chciał, Nina chciała. Mógł spełnić swoją największa fantazje bez wyrzutów sumienia. Zdjął koszulę i podszedł do łoża. Nina rozłożyła zapraszająco uda, odsłaniając przed nim swoją błyszczącą od soków kobiecość. Chwilę jej się przyjrzał. Nie miała była całkowicie wygolona, a wargi i łechtaczka były dość drobne, jak płatki delikatnego kwiatu. Chciał już wyciągnąć dłoń, żeby dotknąć, ale Nina przejęła inicjatywę. Podniosła się, przyciągnęła go do siebie i namiętnie wbiła usta w jego usta.
Trwali chwilę trwali w tym pocałunku, a Karol niemal od razu wyciągnął dłonie w kierunku jej piersi. Złapał je i zaczął ugniatać w czasie, gdy ich języki splatały się we wspólnym, namiętnym tańcu. W końcu odsunęła się i spojrzała mu w oczy.
– Nie musisz się niczego krępować – rzekła seksownym szeptem. – Możesz to robić, jak chcesz. Tylko do końca. To jedyny warunek.
– Z przyjemnością – odpowiedział i ustawił się wygodniej między nogami dziewczyny.
Złapał ją za biodra i zdecydowanym ruchem wbił się w wilgotną i ciepłą cipkę. Nie hamował się i tym jednym, mocnym ruchem wszedł do końca. Nina westchnęła głęboko, opadła na pościel i wyciągnęła ręce za głowę, jakby eksponując płaski brzuch i dorodne piersi.
Nie czekał. Od pierwszej sekundy zaczął atakować szybkimi i mocnymi ruchami, za każdym razem dopychając biodra tak, jakby chciał przebić ją na wylot. Niczym się nie przejmując, penetrował ją najmocniej i najostrzej jak umiał.
Za każdym pchnięciem z jej ust wydostawał się głośny jęk. Jak widać Nina, również nie miała zamiaru sobie żałować. Była głośna, a nawet bardzo głośna. Wyciągała się, wodziła dłońmi po swoim ciele, pieszcząc je i dodatkowo stymulując. Z czasem te zadawane sobie pieszczoty również stawały się coraz intensywniejsze. Ściskała mocno piersi, ciągnęła sutki, a wszystko to działo się w akompaniamencie ich wspólnych jęków i ciężkich oddechów.
– Cudownie – wymamrotał Karol, nie zwalniając.
Sięgnął do jednej z piersi i uderzył ja dłonią tak mocno, że aż podskoczyła. Nina jedynie się uśmiechnęła. Złapała ją mocno i przysunęła go do ust po to, by za chwilę wbić, żeby w swój sutek i mocno go nimi pociągnąć. Przy tym cały czas patrzyła mu w oczy, a na jej twarzy malował się lubieżny uśmiech.
W pewnym momencie odwróciła twarz do swojego męża i złapała go za włosy. Szarpnęła mocno i przyciągnęła go do siebie, wbijając swoje usta w jego. W tym momencie Damian zaczął przejawiać jakieś przebłyski świadomości. Jego oczy otworzyły się na chwilę i zaczął odwzajemniać pocałunek. Po chwili nawet jego dłoń, jakby instynktownie sięgnęła do piersi jego żony i chwyciła ją mocno.
– To pojebane – rzucił Karol, ciężko dysząc i starając się nie zwolnić.
Delektował się każdą chwilą tej nietypowej nocy.
– O to chodzi – odpowiedziała Nina między pocałunkami. – Nie zwalniaj! Mocniej!
Posłuchał tego nakazu. Ciężko stękając, przyspieszył ruchy bioder, penetrując dziewczynę jeszcze mocniej. Czuł, jak w obojgu pulsowała przyjemność, rozlewając się po ich ciałach. Kumulowane przez cały dzień podniecenie musiało znaleźć jakieś ujście, aby rozlać się po ich ciałach i doprowadzić je do ekstazy.
Czuł, że z każdą chwilą spełnienie jest coraz bliżej. Próbował to odwlec, by maksymalnie przedłużyć tę surrealistyczną chwilę, żeby móc jak najdłużej cieszyć się przyjemnością. Jednak nie wytrzymał. Tama puściła, a emocje wystrzeliły z niego, gdy dochodził w obiekt swoich największych erotycznych marzeń. Niemal zaraz po nim doszła Nina. Jej ciało wyprężyło się i napięło. Biodra uniosły w górę, a uda ścisnęły chłopaka, jakby nie chciały za nic w świecie go wypuścić. Jej jęk stłumił namiętny pocałunek z Damianem.
W końcu oba ciała rozluźniły się, a Karol wyszedł ze swojej kuzynki i usiadł na łóżku. Jego oddech był ciężki, a w głowie się kręciło. Patrzył, jak Nina nieprzerwanie całuje się ze swoim mężem, jednocześnie dłonią wprawnie masując jego penisa. Gdy i on doszedł, usiadła na łóżku i z łobuzerskim uśmiechem oblizała dłoń ze spermy.
– Chyba powinienem iść – rzekł nieśmiało.
– Możesz jeszcze trochę zostać. Noc jeszcze młoda. Poza tym, dajmy szanse Damianowi się trochę rozbudzić.
W odpowiedzi Karol jedynie się uśmiechnął. Wiedział, że zapamięta to wesele końca życia.
Slaanesh
Jak Ci się podobało?