Ilustracja: Norbert Kundrak

Slumsy. Marta i dyrektor (II)

historyczka historyczka

20 sierpnia 2020

9 min

To jest moja próba kontynuacji wcześniejszego tekstu. Oceńcie, proszę i dajcie znać - czy warto?

Marta stała wyprostowana jak struna, na wprost przed biurkiem, podczas, gdy dyrektor rozpierał się błogo w starym, podniszczonym fotelu.

- Panie dyrektorze… przejdę od razu do rzeczy… bo to sprawa poważna… jestem, zdaje się, w stanie odmiennym…

Wymownie położyła rękę na brzuchu.

Dyrektor Ptak skrzywił się, ale zaraz potem ironicznie uśmiechnął.

„Czyżbyśmy cię damulko wtedy zbrzuchacili???”

 

- W dodatku… - kontynuowała – moja ciocia nadal pozostaje bez mieszkania…

Powiedziała to żałośliwym tonem, ze zbolałą miną, jakby demonstrowała – „Ależ zostałam wykorzystana! Poszłam z panem do łóżka, a pan mnie oszukał! Wykpił się z przyobiecanym mieszkaniem.”

 

Marta przyszła tu ponownie zabiegać o kwaterunek dla chrzestnej, choć tak naprawdę niezbyt wierzyła w powodzenie misji. Ciągnęło ją tu tak, jak ciągnie ćmę do świecy. Codziennie wspominała ten dzień. Dzień w którym została tak brutalnie wykorzystana. Dziwiła się sama sobie, ale to wspomnienie podniecało ją do granic. Najpierw, mimo, że się opierała, a przynajmniej markowała opór – posiadł ją dyrektor. Potem dołączyli do niego dwaj jego pomagierzy. Do tej pory nie może uwierzyć, że to się wydarzyło. Pierwszy raz w życiu miało ją najpierw dwóch, a potem trzech mężczyzn na raz.

 

Teraz stała przed nim, jak zawsze elegancka. Długie brązowe kozaczki współgrały z dopasowaną, skórzaną spódniczką, o tym samym kolorze.

Wyglądała kobieco i seksownie. Do tego z klasą. Dyrektor nie mógł tego nie docenić. Podobała mu się jak cholera. Jednak celowo nie kazał jej siadać, raz, żeby się jej przypatrzeć, dwa, żeby okazać kto tu ma władzę.

 

Marta chcąc ukryć zmieszanie, ściskała małą torebkę – kopertówkę. To opuszczała wzrok na podłogę, to nieśmiało unosiła głowę, zerkając na szefa przedsiębiorstwa.

 

- Hmm, co do lokalu, to może i coś bym wymyślił – Ptak omiatał wzrokiem zgrabną sylwetkę kobiety – ale co do tego „stanu odmiennego”, jak pani to powiedziała, to chyba nie chce mnie pani w to wrabiać?!

 

Marta nie wiedziała jak to rozegrać.

„A niby czyją sprawką może być ta pamiątka, którą mogę mieć na całe życie???” – myślała w duchu. Wiedziała też, że ten argument może być atutem w przetargach z dyrektorem.

- Cóż… wie pan… nie jestem kobietą, która sypiałaby z kim popadnie…

 

Ptak czuł, że może teraz znakomicie przeciwdziałać.

- Tak? Coś mi się zdaje, że nie mogłaby pani jednoznacznie wskazać jednego mężczyzny - tatusia... Oj, coś czuję, że jakby ta sprawa wypłynęła, pani reputacja porządnej damulki rozsypałaby się w proch i pył!

 

„A więc mi grozi, że zrobi mi opinię puszczającej się na lewo i prawo… Boże… dlaczego ta sytuacja tak mnie kręci…? Dlaczego podnieca mnie myśl, że on ma nade mną przewagę… dlaczego podnieca mnie myśl, że muszę być uległa…”

- Panie dyrektorze… wiem, że jestem zdana na pana… Przyszłam pana prosić o pomoc… i.. – tu sama nie wierzyła w to co mówiła – jestem gotowa przyjąć wszelkie pana propozycje…

 

Tamten dzień wydobył z zakamarków jej duszy pragnienia,  których istnienia nie przypuszczała. To, że bardzo, ale to bardzo chce być uległa. Że bardzo, ale to bardzo, chce być wykorzystywana…

 

Ptak uświadomił sobie, jak udaną ma passę.

„Doskonale mi się kończy tydzień! Najpierw ta Halina. Wystarczyło ją dobrze postraszyć eksmisją, a w końcu się ugięła! Niby ma swoje lata, a jaka zgrabna. Wdówka bez środków do życia! Rozłożyła grzecznie nóżki, w swoim mieszkanku, jak trzeba… A jak głośno jęczała! Ta plotkara spod niej słyszała na bank.

A ta głupia Kryśka! Ta się dopiero stawiała! Ale Rychu - kumpel komornik zrobił swoje. Ta córka Kryśki ledwo co skończyła osiemnaście lat, a w moim aucie pracowała usteczkami, jak rasowa cichodajka! A potem, na tylnym siedzeniu piszczała cieniutko, jak mała myszka!

A teraz znowu pani nauczycielka Marta… Atrakcyjniejszej kobitki w życiu nie widziałem! Damulka! Należy jej się na dobitkę, kolejny raz solidny wycisk!”

 

- Cóż, moja paniusiu… jeśli jesteś gotowa na moje propozycje, to może coś tu wydumamy.

„Nawet nie myśl, że cię stąd wypuszczę, zanim drugi raz cię nie wydupczę! Ale… skoro mam cię sikorko już tak pięknie w garści, to może coś więcej da się z tego wycisnąć?!”

 

-  Domyślasz się pewnie moja damulko, czego będę od ciebie chciał? – patrzył jej badawczo w oczy, nadal nie pozwalając usiąść.

 

Martę przeszył dreszcz.

„Wiem doskonale. Chcesz mnie znowu wydymać. Zapewne tu i teraz…”

Chrząknęła nerwowo.

„Cóż… jestem na to gotowa… przecież, tak naprawdę, po to tu przyszłam…”

 

- Panie dyrektorze… cóż… domyślam się…

Jakąż przyjemność sprawiło jej to wyznanie.

Nie mniejszą niż Ptakowi.

- Czyli zgadza się pani? – wypowiadał to tonem pewnym siebie, czując, że ma ją w garści.

 

- Cóż… chyba nie mam innego wyjścia…

„Boże! Ależ ta rola bezradnej kobietki mnie nakręca! O tak! Bezbronnej dziewczyny, zdanej w pełni na wolę potężnego pana dyrektora!”

 

- Tak myślałem, że nie będzie pani protestować… Ale… mam też swoje warunki dodatkowe…

 

Marta wzdrygnęła się.

- Co takiego…? Panie dyrektorze…

 

- Hmm jakby tu powiedzieć?

Błysk w oku urzędasa mówił wiele. „Co laluniu, przestraszyłaś się? Już czujesz pismo nosem? Już domyślasz się, że będzie ostrzej?!”

 

- Jakby to ująć? Może tak… Jestem mężczyzną, który lubi… że tak powiem…  ostrą jazdę!

 

Pod nauczycielką ugięły się nogi.

 

„Ach ty zbereźniku! A więc chcesz mnie potraktować, jeszcze ostrzej niż wtedy?! Ostra jazda! Co to ma znaczyć? Będzie mocniej we mnie wchodził? Zwiąże mnie? Wysmaga mi tyłek? A może wsadzi mi jakiś przedmiot! Boże! Jak to mnie podnieca!”

 

Kobieta milczała, głośno oddychając. Jan przyglądał się jej, jak myśliwy ofierze i drążył, jakby chcąc się nad nią pastwić. Wycedził.

- Cóż zatem… rozumiem, że zgadza się pani na to?

 

Marta wydukała cichutko.

- Cóż… zatem… chyba muszę się zgodzić…

 

- No i jeszcze jedno – mężczyzna wpatrywał się w twarz nauczycielki – mam taką słabostkę… wiesz paniusiu, ja jestem chłop ze wsi… lubię czasem sobie nie Wersalem jechać, a tak po chłopsku przekląć, rzucić mięsem…

„Ach! A zatem grubianinie chcesz być wulgarny! Oj... nie padnie tu słowo - muszelka czy norka... lecz pizda lub cipsko... Będziesz chciał mnie zapewne wyzywać od dziwek… nazywać suką… Boże! A to mnie los czeka… Wspaniały! Możesz wyzywać mnie najbardziej świńskimi, lubieżnymi określeniami, jakie znasz!”

 

- Ojej… panie dyrektorze… wie pan, że jestem wrażliwą kobietą…

 

- Ano wiem. – „Dlatego tym bardziej chcę cię skurwić! Porządna, zadbana nauczycielka w roli lafiryndy! Szmaty. ” – Dlatego… jeszcze bardziej nachodzi mnie na to ochota… To jak będzie?!

 

„Chyba podnieca go, to gdy wyrażam zgodę… Cóż… mnie też podnieca…”

 

- Cóż mi pozostaje… panie dyrektorze… ufam, że nie przekroczy pan pewnych granic, a zatem zgadzam się…

 

Ptak jeszcze bardziej rozparł się jak basza.

- No to paniusiu, od czego zaczynamy???

- Od ustalenia lokalizacji nowego mieszkania?

Ptak rozsierdził się.

- Moja ty dupeczko, nie handrycz się ze mną, bo dobrze na tym nie wyjdziesz. Wspominałem chyba coś o zszarganej reputacji?

Marta chciała być tak traktowana. Chciała być sprowadzoną do uległości.

- Tak oczywiście... panie dyrektorze.

- No to paniusiu, na kolana. Szoruj pod biurko i zajmij się tym, czym powinna się zająć potulna suczka... A jeśli ktoś tu wejdzie, masz nie przerywać!

7,602
8/10
Dodaj do ulubionych
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 8/10 (16 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Z tej serii

Komentarze (5)

Minionek

Minionek · 20 sierpnia 2020

0
-1

Za każdym razem, gdy widzę opowiadanie, które wyszło spod opuszków Twoich smukłych palców czuję przyjemny dreszcz, a na ustach pojawia mi się uśmiech.
Kontynuacja udana, a przygoda zasługuje na kontynuację...

Moje uwagi:
- nie powielamy znaków zapytania (wykrzykników też nie), odnoszę się do "???". Taka jest zasada, mylę się?
- "nie padnie tu słowo - muszelka czy norka" - zamiast myślnika tu potrzebny jest dwukropek, jako że wymieniać zaczęłaś.
- masz fetysz wielokropkow? ;-) za dużo tego, zastępuj cześć myślnikiem lub innym znakiem interpunkcyjnym.
- brak spójności w stosowaniu cudzysłowia, raz jest, raz go nie ma.

Poza tym jest za krótko, to ledwie wstęp ... pisz prędko kontynuację, bo klapsa wymierzę na te skryte pod elegancką spódniczką, jędrne pośladki.

Lubię Martę, lubię gdy tak elegancka dama staje się uległą suką po strzeleniu palcami.

Aha, bardzo podoba mi się Twój styl doboru słownictwa oraz lekkości wypowiedzi. To Cię wyróżnia.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
historyczka

historyczka · Autor · 20 sierpnia 2020

0
0

Minionku, dziękuję za miłe słowa i za uwagi! Wezmę sobie do serca 🙂

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Nik70

Nik70 · 20 sierpnia 2020

0
0

Jako wstęp bardzo dobre. Lubię jak Marta jest rozbierana to buduje atmosferę, mogłaby wejść pod biurko w samej bieliźnie. Uczyniłoby to ją bardziej zależną.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
historyczka

historyczka · Autor · 21 sierpnia 2020

0
0

Dajcie proszę znać w komentarzach, co sądzicie o wątku ciąży Marty. Dostałam w wiadomościach dwa sygnały, że to dla czytelników może być jakiś zgrzyt.
Ja nie zdecydowałam jeszcze jak to miało być, najbliższy mi był wariant, że czytelnik i dyrektor pozostają w nieświadomości, czy to blef nauczycielki, czy nie, jednak z takim akcentem, że czytelnik uzna, że raczej blefuje, a dyrektor że raczej nie.
Jednak oczywiście to dość poboczny wariant, bardzo łatwy do usunięcia go w ogóle z opowiadania, co mogę uczynić bez mrugnięcia okiem.
Zatem, kornie proszę o Wasze opinie.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Janecki

Janecki · 24 sierpnia 2020

0
0

Ja przyznam, że nie jestem fanem opowiadań z wątkiem ciąży Marty.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Opowiadania o podobnej tematyce:

Pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.