Twoje usta wciąż smakują truskawkami

29 października 2014

11 min

A oto przed wami moje pierwsze opowiadanie tego typu, zamieszczone tutaj. Mam nadzieję, że się wam spodoba.

Elżbieta, jak co dnia przekroczyła drzwi firmy, w której od trzech lat zajmowała stanowisko wicedyrektora i uśmiechnęła się do siebie. Tak, w pracy na nic nie mogła narzekać. Świetnie zarabiała, miała ciekawe obowiązki i fajny zespół. Co prawda prezesi firmy, czyli jej bezpośredni przełożeni, zarzucali jej czasem, że jest trochę za miękka, jak na szefa, ale ogólnie nie było tak źle. Zupełnie inaczej sytuacja wyglądała w domu. Małżeństwo kobiety rozpadło się już kilka lat temu, jedyny syn był coraz starszy i coraz mniej jej potrzebował, a wielu jej bliskich przyjaciół poumierało z powodu nowotworów, miażdżycy, zawałów, udarów i innych chorób typowych dla średniego pokolenia. Ale kobieta nie narzekała. Miała już 54 lata, ale ludzie zwykle dawali jej sporo mniej. Ela była atrakcyjną, elegancką i zadbaną brunetką o zielonych oczach. Jedyną rzeczą, na którą czasami narzekała był wzrost. Kobieta miała tylko 163 cm wzrostu. Oczywiście chciała być wyższa, ale w sumie nie było źle. Miała ładny, dość mały co prawda, ale kształtny biust, ładne wcięcie w talii, zgrabną pupę i nogi "do samej szyi", jak mawiał jej najlepszy przyjaciel z dzieciństwa. A skoro mowa o przyjaźniach z dzieciństwa... Elżbieta nagle poczuła, że na kogoś wpadła. Spojrzała w górę, prosto w brązowe oczy swojego kumpla.

- Cześć Piotruś - uśmiechnęła się do mężczyzny.

- Cześć Eluś - odpowiedział z szelmowskim uśmiechem, ponieważ wiedział, że kobieta nie cierpi tej formy swojego imienia.

- Przestań. Wiesz, że... - zaczęła.

- ... nie lubisz tej formy swojego imienia - powiedzieli równocześnie i zaczęli się śmiać. Kiedy już przeszła im ta "głupawka" i troszeczkę spoważnieli, Piotr zaczął nerwowo przestępować z nogi na nogę. Kobieta momentalnie zauważyła, że jej przyjaciel ma do niej jakąś sprawę. Pacnęła go lekko w ramię i uśmiechnęła się do mężczyzny zachęcająco.

- No, mówże wreszcie o co chodzi. No, przecież widzę, że masz do mnie jakąś sprawę - powiedziała.

- Tak, mam - powiedział z nostalgicznym uśmiechem.

- Piotrek! - Zawołała, teatralnie wznosząc oczy do nieba w geście udawanej rezygnacji.

- Pójdziesz ze mną na kolację? - wypalił mężczyzna niespodziewanie. Elżbieta spojrzała na niego zaskoczona.

- To... wszystko? Cała ta sprawa, którą do mnie miałeś to zaproszenie na kolację? - Zapytała i... zaczęła się śmiać. Mężczyzna spojrzał na nią ze smutkiem, odwrócił się na pięcie i chciał odejść, ale wtedy kobieta złapała go za ramię.

- Nie, Piotruś czekaj. Po prostu... tyle już razy szliśmy razem na kolację. Nie rozumiem czemu akurat teraz tak się denerwowałeś, zapraszając mnie - zaczęła mu tłumaczyć.

- Powiem ci na tej naszej wspólnej kolacji - powiedział z delikatnym uśmiechem.

- Jasne. Słuchaj, muszę już lecieć. Mam spotkanie... na szczycie - zażartowała, mając na myśli oczywiście zebranie Rady Nadzorczej ich firmy.

- Leć, leć. Trzymam kciuki - mężczyzna sugestywnie uniósł ręce zaciśnięte w pięści.

- Trzymaj, trzymaj. To mi się zawsze przyda - powiedziała z uśmiechem, poprawiła zieloną sukienkę sięgającą kolan i pobiegła. Jej przyjaciel również poszedł do swoich obowiązków. Musiał się czymś zająć, bo inaczej cały czas spędziłby na gapieniu się na zdjęcie przyjaciółki, które nosił w portfelu. Tak, tak, Piotr już od kilku lat potajemnie kochał się w swojej przyjaciółce z dzieciństwa. Dzisiaj niemal jej tego nie wyznał. Nagle mężczyzna usłyszał z wewnętrznej kieszeni marynarki dzwonek telefonu. Z westchnieniem wyciągnął urządzenie i zerknął na wyświetlacz.

- Czas wracać do ponurej rzeczywistości - powiedział sam do siebie i odebrał telefon od szefa, który pewnie znowu będzie mu zarzucał, że zalega z jakimiś sprawozdaniami, fakturami, albo czymś w tym rodzaju. Po skończonej rozmowie postanowił w końcu zając się robotą. Ruszył do swojego gabinetu i zagłębił się w fakturach.

Elżbieta weszła do gabinetu prezesa i z uśmiechem skinęła głową jego asystentce.

- Dzień dobry wszystkim - przywitała się.

Starszy mężczyzna wstał, gdy tylko usłyszał jej wzrok, kulturalnie pocałował ją w dłoń i wskazał jej krzesło po przeciwnej stronie biurka.

- Powiem krótko, pani Elu. Idę na emeryturę - zaczął.

- To świetnie, ale... co ja mam z tym wspólnego? - zapytała zdezorientowana.

- Pani... jako wiceprezes przejęłaby moje stanowisko - powiedział powoli.

- Naprawdę!? - wykrzyknęła, ale zaraz kulturalnie zamilkła. Nie wypadało jej przecież tak krzyczeć w pracy. Uśmiechnęła się więc tylko i spojrzała na niego, oczekując większej liczby szczegółów.

- Tak, naprawdę. Miałaby pani wyższą pensję, służbowe auto, telefon i laptop i własny przytulny gabinecik - zaczął wyliczać.

- To świetnie - powiedziała z uśmiechem.

- Zgadza się pani? - Zapytał starszy mężczyzna odwzajemniając uśmiech.

- Tak, tak. Ale... będzie mi pan prezes na początku pomagał? - zapytała nieśmiało.

- Tak, wprowadzę panią w nowe obowiązki i wszystko powiem - uspokoił ją.

- To świetnie. Dziękuję za powierzone mi zaufanie - powiedziała z uśmiechem.

- Cała przyjemność po mojej stronie - uścisnął jej dłoń i zaczął się podnosić z fotela, dając tym samym znak, że spotkanie właśnie dobiegło końca.

Piotr właśnie po raz trzeci sprawdzał sprawozdanie, gdy do jego gabinetu wpadła roześmiana Ela.

- Cześć, Ela. Coś ty taka radosna przy poniedziałku? - Mężczyzna również się uśmiechnął, bo radość kobiety była niezwykle zaraźliwa.

- A tak jakoś - powiedziała z niewinnym uśmiechem.

- Oj, coś chyba kręcisz. No, mów co się stało - zachęcił ją.

- Dobrze, już dobrze. Dostałam awans! - wykrzyknęła.

- Żartujesz? Awans? To wspaniale. Musimy to uczcić, nie? - Zapytał z chytrym uśmiechem.

- Pójdziemy na tą kolację dzisiaj? - Zgadywała.

- A chcesz pójść? - zapytał nieśmiało.

- Z tobą? Zawsze i wszędzie i... w ogóle bardzo chętnie - przytuliła go mocno. Stali tak przez chwilę, gdy nagle kobieta uświadomiła sobie, że chyba ten przyjacielski uścisk trwa troszeczkę za długo. Odsunęła się od mężczyzny i odeszła na drugi koniec pomieszczenia.

- Muszę już lecieć. O 20:30 w "Róży"? - zaproponowała. "Róża" była ulubioną restauracją obojga i miejscem gdzie najczęściej spotykali się po pracy, aby zjeść najlepsze w mieście pierogi ruskie. Nic więc dziwnego, że to właśnie ta restauracja przyszła jej do głowy, gdy zastanawiała się nad miejscem, w którym mogliby uczcić jej awans.

- Jasne. Bardzo chętnie - pokiwał głową.

- Cześć - pożegnała się.

- Jasne, cześć - odpowiedział, gdy była już za drzwiami.

Punktualnie o 20:23 Ela wysiadła z taksówki i stanęła przed wejściem do restauracji. Nerwowo wygładziła dół eleganckiej białej sukienki i weszła do środka. Wzrokiem odnalazła ulubiony stolik swój i Piotra, a gdy zobaczyła, że jej przyjaciel już na nią czeka, podeszła do niego z szerokim uśmiechem na twarzy.

- Cześć, przystojniaku - pocałowała go delikatnie w policzek. Jej nos został przyjemnie podrażniony przez zapach eleganckich męskich perfum. Dyskretnie się nim zaciągnęła. Uwielbiała zapach perfum Piotra. Kojarzył jej się z poczuciem bezpieczeństwa. Wdychała go, gdy wypłakiwała mu się w rękaw, bo mąż porzucił ją dla młodszej.

- Cześć, śliczna - uścisnął ją delikatnie. On też wdychał jej słodki zapach i modlił się, aby nie poczuła, że jego podniecenie jest coraz większe i twardsze. Tak strasznie chciał jej dotykać jako jej kochanek, a nie ciągle tylko pilnować, aby jego uściski nie stały się zbyt śmiałe, jak na przyjacielskie. Pragnął jej. Po prostu jej pragnął. Wypuścił ją w końcu ze swoich objęć i kulturalnie odsunął jej krzesło naprzeciwko swojego.

- Zamawiamy? - zapytał, bo musiał jakoś oderwać swoje myśli od jej nagich pleców. To było o tyle łatwe, że z przodu dekolt był płytki i nic nie odsłaniał. Mężczyzna wbił wzrok w kartę dań, ale cały czas uważnie ją obserwował. Była tak skupiona na studiowaniu karty, że nie widziała co się wokół niej dzieje. W skupieniu przygryzała dolną wargę i mrużyła oczy, bo zapomniała okularów do czytania, a bez nich miała już drobne problemy z przeczytaniem mniejszej czcionki. Postanowił jej pomóc. Wyciągnął jej listę potraw z dłoni i powiedział:

- Pomogę ci.

- Dzięki - zarumieniła się, bo nie lubiła się przyznawać do swoich słabości.

- Masz ochotę na pierogi ruskie? - zaproponował, bo doskonale wiedział, że to jest jej ulubione danie.

- Bardzo chętnie - skinęła głową. Przywołali kelnera i złożyli zamówienie - dla niej pierogi, a dla niego naleśniki. Potem zaczęli rozmawiać o jakichś bzdurach. Kobieta jednak cały czas była lekko nieprzytomna.

- Wszystko gra? - zapytał, gdy nie odpowiedziała na jedno z jego pytań.

- Tak, tak - gorliwie pokiwała głową.

Jednak Ela nie czuła się dobrze. Cały czas wspominała dotyk dłoni przyjaciela na swoich gołych plecach. To ją podnieciło. Mówiąc wprost... pragnęła swego przyjaciela, jak szalona. Już nie mogła się doczekać końca kolacji, powrotu do domu, kąpieli, a potem... zabawy z prezentem, który kupiła sobie na ostatnie urodziny, bo nagle w tamtym okresie poczuła, że tęskni za czymś co szczelnie wypełni jej mokre i śliskie wnętrze.

- Ela? - zaczął mężczyzna nieśmiało.

- Co? - zapytała i spojrzała na niego zachęcająco, bo czuła, że przyjaciel chce jej powiedzieć coś niezwykle ważnego.

- Ja... ja się zakochałem - wyrzucił z siebie.

- Co... ty mówisz? W kim? - zapytała. Starała się nie okazywać przy nim, że ta wiadomość nią w jakikolwiek sposób wstrząsnęła, ale nie była w stanie całkowicie ukryć swojego zaskoczenia. Zwłaszcza, że Piotr znał ją bardzo dobrze, a nawet, aż za dobrze. Był jedyną osobą, przed którą nigdy nie potrafiła niczego ukryć. Teraz też zauważył, że wiadomość o tym, że się w kimś zakochał, wywarła na niej duże wrażenie. Uśmiechnął się do siebie w myśli i postanowił nie odpowiadać wprost.

- W kimś kogo oboje bardzo dobrze znamy. A szczególnie ty - powiedział tajemniczo.

- Ale... kim jest ta szczęściara!? - Elżbieta zaczęła się niecierpliwić.

- No, więc... - zaczął i urwał z czystej przekory, ponieważ chciał ją jeszcze pomęczyć.

- Gadaj - jęknęła.

- Zakochałem się... w tobie - powiedział i spuścił głowę. Na policzki wystąpiły mu krwisto czerwone rumieńce. Nieśmiało zerknął na przyjaciółkę. Nie patrzyła na niego, ale uparcie wpatrywała się w swój talerz. Piotr cicho westchnął i wyciągnął rękę, aby delikatnie uścisnąć jej dłoń.

- Ela... proszę. No, powiedz coś w końcu - szepnął.

- Ale... nie wiem co miałabym ci powiedzieć - szepnęła zamyślona.

- Może, że ty też jesteś we mnie zakochana? - zaproponował nieśmiało.

- Piotrek... - westchnęła.

- Ty mnie nie kochasz, prawda? - zapytał ze smutkiem.

- Piotrek, ja... - próbowała mu przerwać, ale uniósł dłoń i gestem nakazał jej ciszę.

- Nie kochasz mnie. To jasne. Taka fajna babka, jak ty nigdy nie zakochałaby się w kimś tak zwyczajnym, jak ja - mówił. Elżbieta nie mogła już tego wytrzymać. Zerwała się z krzesła, na którym siedziała, okrążyła stół i stanęła przed mężczyzną. Spojrzała mu głęboko w oczy i powolutku zaczęła się nad nim nachylać. Kiedy ich twarze były już na jednym poziomie, pochyliła się lekko do przodu. Ich usta się spotkały. Całowali się przez chwilę, ale w końcu zaczęło im brakować powietrza. Odsunęli się od siebie. Teraz ich twarze dzieliła odległość kilku milimetrów. Uśmiechnęli się do siebie z czułością.

- Czy taka odpowiedź ci wystarczy? - zapytała kobieta cicho.

- Tak - lekko skinął głową.

15,003
3.31/10
Dodaj do ulubionych
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 3.31/10 (14 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Komentarze (3)

Falanga JONS · 29 października 2014

0
0
Naiwne, niestety za bardzo. I tak trochę ni stąd, ni zowąd prowadzące do takiego finału. Zdecydowanie mogłaś to bardziej rozwinąć.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Oli · 2 listopada 2014

0
0
patrzac na wiek nie dziwie sie ze to taka naiwna historia.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Indragor · 13 marca 2016

0
0
Historia rzeczywiście mogłaby być bardziej rozbudowana, w tej postaci toczy się zbyt wartko, jednak tego typu niespodziewane „finały” zdarzają się w życiu. 4 punkty to chyba zbyt niska ocena. Autorko, może postarasz się o ciąg dalszy?

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.