Wine after date
27 lutego 2026
13 min
Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!
Deszcz stukał miarowo w okna. Uwielbiałem to. Ten rytmiczny delikatny stukot kropli rozbijających się na tych wielkich szybach Zwłaszcza tutaj, na pięćdziesiątym piętrze, gdzie świat wyglądał jak rozmazana mozaika świateł. Wszedłem do apartamentu pierwszy, rzuciłem klucze na blat, a ona stanęła za mną.
Przez moment poczułem jej zapach – ciepły, kobiecy, z nutą cynamonu, miodu i wanilii. Pachniała obłędnie. To ten z zapachów od których facet traci rozum i kieruje nim tylko pożądanie. Gdzie penis przejmuje władze nad mózgiem . Do tego to wino które piliśmy na kolacji… obłędne. Dawno nie piłem nic lepszego, co pozostawiło by przyjemną cierpkość na języku aż do teraz.
Odwróciłem się w jej stronę. Rozpięła płaszcz. Cienka sukienka opinała jej ciało, a ja poczułem, że serce zaczyna bić szybciej. Coś między nami wisiało w powietrzu od dawna, ale dziś… dziś to nie był tylko flirt. Dziś wiem dobrze jak skończy się ten wieczór. Tylko dlaczego się tak stresuje ?!
‘Idiota’ – skarciłem się w głowie. Może i nie uprawiałem seksu od bardzo dawna, ale tego się chyba nie zapomina prawda? Jednak jakaś niepewność dalej została gdzieś z tyłu głowy.
– Wino? – spytałem, bardziej po to, by coś powiedzieć, niż z potrzeby napicia się.
– Jeśli Ty pijesz, to ja też – odpowiedziała podając mi płaszcz.
Gdy się ruszała jej zapach docierał do mnie ze zdwojoną siła. Bogowie jak ona seksownie pachnie.
Już sam zapach doprowadza mnie do szału.
Kątem oka widziałem jak wchodzi do salonu rozglądając się po apartamencie. Wzrokiem śledziła każdy element mojego skromnego, męskiego wystroju wnętrza. Usiadła na kanapie zakładając nogę na nogę. Cholerną piękną nogę na nogę, tak że sukienka podwinęła się już prawie do połowy uda odsłaniając . Chcę całować te uda, dokładnie i powoli. Przez całą noc. I to co jest między nimi ukryte. Bogowie co się ze mną dzieje, nie pamiętam kiedy ostatnio mi tak odwalało. To pewnie to wino. A jak wypijemy jeszcze…
Nalałem czerwone wino do dwóch kieliszków. Wybrałem starannie ze swojej kolekcji, czerwone półsłodkie wino prosto z Francji. Jedno z moich ulubionych. Chyba bardziej pod siebie by się lekko odstresować niż ze względu na to czy się jej spodoba i zasmakuje.
Usiadłem obok. Rozmawialiśmy. O wszystkim i o niczym. Ale każde jej spojrzenie, każdy uśmiech, każdy ruch ręką, którą odgarniała włosy… doprowadzał mnie do szału. W pewnym momencie poczułem ciepło jej uda przy moim. Spojrzała mi prosto w oczy. Przysunęła się. I wtedy usiadła na mnie, bez uprzedzenia, jakby to było najnaturalniejsze na świecie. Jej rozgrzane uda przywarły do moich spodni. Ale ona jest gorąca. I ten zapach gdy rękami objęła moją twarz przysuwając swoje usta do moich. Jej usta były miękkie i gorące. Smakowały winem i czymś jeszcze… jakby truskawki i czekolada.
Kiedy przylgnęła do mnie ciałem, poczułem wszystko. Dosłownie wszystko. Jej cienka sukienka nie pozostawiała wyobraźni zbyt wiele do dodania. Moje ręce powędrowały w jej włosy wplatając się w nie mocno. Pocałunki były intensywne i mokre. Czułem jak siedząc na mnie delikatnie i rytmicznie faluje biodrami ocierając się o mojego nabrzmiałego penisa, boleśnie uciskającego się pod spodniami. Czułem na nim jej gorącą i mokrą cipkę… tak mocno, tak blisko. Za blisko… Czy one nie ma na sobie bielizny? Musiałem to sprawdzić. Rękami podążyłem po plecach w dół. Zatrzymałem się na chwilę na talii delektując się każdą krągłością jej wspaniałego ciała. Ręce zsunęły się jeszcze niżej, na ten piękny tyłeczek na który miałem ochotę już od pierwszego dnia gdy go zobaczyłem. Wsunąłem ręce pod sukienkę dotykając nagiej skory na jej pośladkach.
Nie miała bielizny. Zadrżałem, a ciało natychmiast zareagowało. Mocno zacisnąłem palce na jej tyłku przyciskając jeszcze bardziej do swojego penisa. Teraz dopiero poczułem, ze moje spodnie są już całe wilgotne od jej soków. To tylko rozpaliło mnie jeszcze bardziej. Widziałem jej ruch bioder na moim penisie, czułem ją na sobie. Może tylko przez spodnie ale bogowie jak intensywnie. Jęczała mi prosto do ucha całując na zmianę moje usta i szyję. O bogowie… jeszcze chwila i dojdę jak jakiś młodzik w spodnie. Jak ona to robi, że tak na mnie działa. Może to ten brak seksu, albo alkohol który krąży przez moje żyły.
Nie mogłem tak tego skończyć. Dzień był długi i męczący. Muszę odetchnąć i ochłonąć zanim zrobię z siebie pośmiewisko.
– Daj mi dwie minuty – wyszeptałem jej do ucha, odrywając się z trudem. – Muszę się odświeżyć po całym dniu.
Zacisnęła usta z przekornym uśmiechem, ale nic nie powiedziała. Odwróciłem się i poszedłem do łazienki, ledwie powstrzymując się, by nie zawrócić.
- Zaczekam tu na ciebie – powiedziała to tak mruczącym i seksownym głosem, że musiałem szybko iść zanim mnie pokona mnie samym swoim głosem.
Zimna woda nie pomagała. Myślałem, że uspokoi to wszystko, że da mi chwilę dystansu, ale zamiast tego czułem, jak napięcie rośnie. Z resztą wciąż nabrzmiały sterczący penis był tylko tego dowodem. Zamknąłem oczy, oparłem się o chłodną ścianę. I wtedy usłyszałem ciche kroki.
Otworzyłem oczy. Stała w drzwiach. Naga. O bogowie ona jest całkiem naga. Moja. Ona musi być dziś tylko moja. Nie odzywając się dałem jej ciche przyzwolenie na wejście. Co ja robiłem. Każdy jej krok był jak zmysłowy taniec przepełniony pięknem jej ciała. Po jej pięknym ciele wiły się wstęgi tatuaży. Zanim dotarła do mnie przekręciłem kurki na gorącą wodę mimo iż wewnątrz mnie chyba płonęło już całe piekło.
Bez słowa weszła pod prysznic. Krople wody zaczęły spływać po jej ciele. Po jej ciele, po ciele które będzie dzisiaj moje. Zrobiłem się zazdrosny nawet o te krople które właśnie muskają jej nabrzmiałe sutki, o strumienie wody ściekające po jej seksownym tyłku. O kurwa jaka ona jest idealna…. ona jest moja. Tylko moja. Przytuliła się do mnie, mokra i rozgrzana jednocześnie.
Pocałowała mnie. Powoli. Namiętnie. Nasze języki się spotkały. Oddychała ciężko, a ja czułem, jak moje dłonie same wędrują po jej plecach, biodrach, pośladkach. Nie mogłem nasycić się uczuciem jej ciała pod moimi palcami. Musiałem mieć tego więcej. Jak narkoman sięgający po coraz to większe dawki. Tym dla mnie była. Narkotykiem doprowadzającym mnie do obłędu, na sam skraj szaleństwa gdzie budziły się te najprymitywniejsze żądze.
Docisnąłem ją do ściany całując jeszcze intensywniej. Co jakiś czas ręką łapałem za jej cudowne nabrzmiałe piersi, ssąc i podgryzając jej sutki. Tak zajebiście wtedy pojękiwała.
Zsunęła rękę w dół. Gdy mnie dotknęła, zadrżałem. Przez ciało przeszedł impuls niczym porażenie prądem, stawiając wszystkie włoski na moim ciele . Zawahałem się lekko ale jej palce były pewne, spokojne, jakby znała moje ciało lepiej niż ja sam.
Spojrzała mi w oczy i z tym seksownym uśmiecham na twarzy zaczęła przede mną klękać. Całując najpierw po moim brzuchu i udach. Objęła penisa w dłoniach i zaczęła go całować wokół. Jakby chciała ustami poznać każdą nabrzmiałą żyłę na jego powierzchni. W końcu prześlizgała się językiem od samego trzonka po sam czubek wkładając go sobie w usta. O bogowie jak dobrze.
Natychmiastowo każdy mięsień na moim ciele się napiął. Jej język krążył po całej główce jakby mój penis był lizakiem w jej ulubionym smaku.
Wplotłem ręce w jej włosy nadając tępa jej ruchom głowy na moim penisie. Ona jest zajebista. W życiu nikt nie robił tego lepiej. Jej palce zaciskały się lekko na moich jądrach ugniatając je i masując delikatnie.
O matko…. jak tak dalej pójdzie to dojdę jej w ustach. Dlaczego ona tak cholernie mocno na mnie działa – pomyślałem i mocniej chwyciłem jej włosy wbijając się w nią cały. O bogowie jak dobrze. Docisnąłem ja do ściany i ruchami bioder zagłębiałem się w jej gardle, a jej język nieustannie oplatał go niczym wąż pieszcząc go. Nie dam rady dłużej...będę musiał jej to wynagrodzić później ale muszę dojść teraz, muszę zrobić
to w jej ustach bez względu na to co sobie o mnie pomyśli.
Chwyciłem za jej głowę znów wyznaczając tempo. Spełnienie było coraz bliżej. Czułem to w każdym skrawku mojego ciała. O bogowie… o matko… Nagle moje ciało wygięło się a penis zaczął pulsować rytmicznie wyrzucając z siebie zawartość prosto w jej usta.
Kurwa jak dobrze… przed oczami zrobiło mi się ciemno a fale gorąca i niesamowitego podniecenia przetaczały się po moim ciele. Ale ona nie przestawała. Jakby wiedziała co uwielbiam. Ani na chwile nie wyjęła go z ust patrząc swoimi pięknymi oczami na moja twarz wykrzywioną w grymasie niespotykanie silnego orgazmu. O bogowie jak to uwielbiam. To podniecenie zakrawające o ból gdy w orgazmicznych spazmach jej usta dalej pieszczą mojego penisa przedłużając orgazm
prowadząc mnie na sam skraj szaleństwa.
Ująłem ją za twarz podnosząc do góry aby wstała.
- Teraz muszę się zrewanżować- powiedziałem chrapliwym głosem łapiąc ją za tyłek i lekko unosząc do góry by mogła nogami opleść się na mojej talii.
Splotła nogi wokół moich bioder. Wyszliśmy z łazienki, zostawiając za sobą tumany pary. Nawet nie zwróciłem uwagi na to wcześniej. Sypialnia była blisko, ale droga do niej wydawała się nieskończona. Czułem jej skórę, jej oddech przy uchu, jej język na mojej szyi. Nagie ciało oplatało się na mnie, wciąż gorące i mokre.
Rzuciłem ją na łóżko Materac ugiął się pod jej ciężarem. Leżała z rozchylonymi nogami, patrzyła na mnie szeroko otwartymi oczami, pełnymi czegoś między czułością a pożądaniem. Przyległem do jej ciała wsuwając się biodrami między jej otwarte w zaproszeniu uda. Zacząłem całować jej ciało – powoli, centymetr po centymetrze. Czułem, jak się napina, jak drży pod moimi ustami. Jej skóra była jak jedwab – pachniała winem, wodą i czymś jeszcze, czymś tylko jej. Całowałem jej piersi, ssąc przy tym sutki. Zszedłem językiem niżej, po brzuchu do pępka a stamtąd niżej. Całowałem delikatnie wokół wzgórka łonowego kierując swoje pocałunki na uda. Widziałem jak się
niecierpliwi, jak chciala by już poczuć mój język w jej środku. Nie ma tak łatwo- pomyślałem sobie całując wewnętrzne strony jej ud. Delikatnie krążyłem wokół jej wejścia widząc rosnące w niej napięcie.
W końcu prześliznąłem się językiem po jej cipce, mocno i dokładnie od samego dołu po samą górę zahaczając językiem o łechtaczkę. Widziałem jak natychmiastowo się napięła a jej ciało przeszyła fala podniecenia. Zacząłem więc delikatnie kolistymi ruchami badać całą jej cipkę jakby była nowo odkrytym lądem do zbadania. Bogowie jak ona zajebiście smakowała. Mój język podążył mam jej łechtaczkę i natychmiastowo jej uda mocniej zacisnęły się wokół mojej głowy a ręce wplotły w moje włosy. O tak.. nie dam Ci wyjść z tego łóżka o własnych siłach. Jesteś moja. Energicznie wodząc językiem no niej zacząłem wsuwać w nią palce. Najpierw jeden, co wywołało u niej kolejny napinający ciało impuls. Później drugi. Uginając palce pieściłem ją w środku starając się odnaleźć jej punkt G jednocześnie zasysając i podgryzając jej łechtaczkę. Wywijała się głośno jęcząc. O takkk. To lubię. Lubie jak krzyczy z podniecenia. Moja wolna ręka mocno zaciskała się na jej piersi. Poczułem, że wygina się coraz bardziej próbując uciec spod mojego języka.
Docisnąłem ją więc wolną ręką mocno do swoich ust nie dając szans na ucieczkę przed nieuniknionym. Nogi zaciskały się na mojej głowie z niesamowitą siłą a ciało wygięło w łuk tak ze lekko uniosłem jej biodra do góry nie odrywając języka od łechtaczki. Cała się trzęsła i krzyczała. A ja zrobiłem jej to co ona mi wcześniej. Nie przestałem. Patrząc jak traci oddech z podniecenia.
Dałem jej opaść na łóżko ale nie czekając zbyt długo wśliznąłem się na nią i jednym długim pociągnięciem języka od cipki przez brzuch, sutek i szyję aż po same usta gdzie zagłębiłem się językiem. Jednocześnie mój penis już wślizgiwał się we wciąż falującą w spazmatycznych rytmach pochwę. Poczułem jak zaciska paznokcie na moich plecach.
Westchnęła głośno, podniosła biodra, jakby mnie prosiła o więcej dając lepszy kąt. Wszedłem w nią powoli. Tak by dokładnie poczuła każdą napiętą żyłę na sterczącym penisie. Była taka miękka, ciepła, wilgotna. Pasowaliśmy do siebie idealnie. O bogowie jak przyjemnie jej ścianki napierały na mojego kutasa. Patrzyłem w jej oczy, a ona w moje. Całowałem ją – w usta, w szyję, w piersi. Jej paznokcie zostawiały ślady na moich plecach, ale nie obchodziło mnie to. Każdy ślad to była pamiątka tej nocy.
Pogubiłem się w niej. W jej oddechu, w jej zapachu, w rytmie naszych ciał. Nie było już świata poza nami. Tylko ciepło, napięcie, dzikość i coś jeszcze – coś głębszego, jakbyśmy właśnie odkrywali siebie na nowo. Bo tak też było. To nasz pierwszy raz. Ale zdecydowanie nie ostatni.
Ona jest moja. Teraz, tutaj. Tylko moja Moje biodra rytmicznie poruszały się przód, tył. Wywołując u niej jęki i okrzyki. Klęknąłem przed nią odrywając swoje ciało od niej. Złapałem ją pod kolanami dociskając do łóżka tak że otworzyła się przede mną jeszcze bardziej . Widziałem jak mój penis ślizga się tam i z powrotem w tej aksamitnej cipce. Przyspieszyłem ruchy co któryś raz wchodząc głębiej i agresywniej. Złapałem ja za łydki opierając sobie jej nogi na moich barkach. Teraz gdy złączyła nogi była jeszcze ciaśniejsza, Jeszcze przyjemniejsza co ona też chyba odczuła. Szybkimi głębokimi ruchami pieprzyłem ją patrząc jak jak krzyczy z podniecenia.
Cholera jak dobrze… Czułem, że zaraz dojdę. Ale nie zostawię tak tego. Wyszedłem z niej nagle zaciskając penisa w dłoni. Chyba instynktownie to zrozumiała przysuwając się szybko i biorąc go do ust. Jedno dotknięcie języka i mój penis znów wypełniał jej usta płynami.
O kurwa.. O bogowie…. jak dobrze. Położyłem się na plecach. Chwilę jeszcze ssała mojego nabrzmiałego pulsującego penisa po czym wsunęła się wyżej siadając okrakiem na mnie i nadziewając się swoją wilgotną cipką na niego. O kurwa..ten widok jej, siedzącej na mnie, ruszającej biodrami w przód i tył. Tyle w niej pasji,
pożądania. Nigdy nie byłem z kobietą tak zaangażowaną w seks jak ona. Jakby pragnęła tego całą sobą.
Moja. Tylko moja.
Ujeżdżała mnie niczym zwierzę a ja to ściskałem jej piersi, to wbijałem palce w jej talie lub pośladki nadając rytm jej biodrom. Podskakując nabijała się tak głęboko, tak cudownie… o bogowie. Zrzuciłem ją z siebie obracając tak by wypięła do mnie ten cudowny tyłeczek. Teraz wyglądał jeszcze lepiej. Lśniący od potu, taki idealny, taki mój. Zdzieliłem porządnego klapsa tak, że aż odbicie ręki pozostawiło czerwony ślad na jej pośladku. Teraz jest w 100% moja. Docisnąłem jej plecy do łóżka tak by wypięła tyłek wyżej i wszedłem w nią. Już nie byłem delikatny. Teraz moje
ruchy były mocne i agresywne. Złapałem jej ręce pociągając do siebie tak że wygięła się do góry i wbijałem się w nią głębiej i mocniej. To były szybkie dzikie ruchy. Nasze oddechy były szybkie i płytkie przełamywane wzajemnymi jękami rozkoszy. Znów dąłem klapsa, i znów … Oj ona to ewidentnie lubi. Nie wiedziałem, że ja też.
Podciągnąłem ją do góry szarpiąc za włosy. Teraz przyległa plecami do mnie. Mokrymi od potu gorącymi plecami. Mogłem całować jej szyje jednocześnie rękami ugniatając piersi. Jedną ręką dosięgłam do jej łechtaczki a drugą unieruchomiłem jej ręce za plecami. Synchronizując mocne pchnięcia z szybkimi ruchami palców po łechtaczce patrzyłem jak wuje mi się w rękach krzycząc z
rozkoszy.
Przerzuciłem ją na plecy. I szybko znów w nią wszedłem. Zaplotła nogi na moich biodrach dociskając go do siebie. Leżałem na niej przygniatając ją swoim ciężarem. Cały mokry cały dziki… a ona.. ona moja. Czułem że dojdę, ale nie wyjmuję go ze środka. Pierdolić to. Pierdolić to co będzie później. Ona jest moja. Tu i teraz. Zacząłem jęczeć coraz mocniej jej do ucha. Ona tez zaczęła oddychać coraz szybciej. Zacisnęła poznacie na moich plecach krzycząc w rozkoszy kolejnego orgazmu gdy ja jednocześnie doszedłem w jej środku. Myślałem że nie ma lepszego uczucia od dochodzenia w ustach. Ale to bije na głowę wszystko. To gdy cała jej cipka oplata się na
pulsującym w orgazmie penisie. O bogowie.. czy to jest niebo?
Opadliśmy bez sił leząc na sobie. Leżeliśmy w ciszy. Oddychałem ciężko, wtulony w jej ciało. Jazz sączył się z głośników. Deszcz wciąż stukał w szyby. A ja pomyślałem tylko jedno: chciałbym, żeby ta noc nie miała końca.
Wtedy ona spojrzała na mnie z tym swoim seksownym uśmiechem na twarzy i powiedziała
- To co prysznic i zaczynamy od nowa?
Sztywny
Jak Ci się podobało?