#402
6 kwietnia 2026
Zawsze miałem jednak swoje fetysze, które wyprowadzały mnie poza ramy tradycyjnej męskości. Od dawna najbardziej podniecało mnie przebieranie się za kobiety. Szpilki, koronki, pończochy – kiedy to zakładałem, coś w głowie klikało. Zmieniała się moja energia i sposób, w jaki pragnąłem być dotykany. W pełnym rynsztunku uwielbiałem pieprzyć się z mężczyznami. To dawało mi przepustkę do ostatecznego poddania się. Dzisiaj, po latach analiz, czuję pod skórą, że jestem osobą niebinarną. Definicje płci rozmyły się w hotelowych pokojach i pożądaniu, które dyktowało mi coraz bardziej dopasowane do kobiecego wzorca kulturowego stroje.
Ciągnęło mnie w mrok. Mam chorobliwą słabość do żonatych mężczyzn. Uwielbiam ten transgresyjny układ – wzorowy mąż, który zrzuca maskę i traci kontrolę. Ale to, co podnieca mnie absolutnie najbardziej, to moment, w którym podczas brutalnego seksu wciąż mają na palcu obrączkę. Ten chłodny błysk złota na mojej skórze, przypomnienie o zdradzie i ich poukładanym życiu – to mój największy afrodyzjak. Kocham być wtedy bezlitośnie dominowany. Chcę czuć ich miażdżącą przewagę, która odcina racjonalne myślenie.
Do tego brudu doszła niedawno jeszcze jedna, absurdalna warstwa. Zauważyłem, że kręci mnie skrajna prawica. Złapałem się na fascynacji Konfederacją i ich patriarchalnym, bezkompromisowym programem. To schizofreniczny dysonans – ideologicznie stoję na zupełnie innym biegunie, a jednak ta twarda narracja mnie pociąga. Sposób w jaki wypowiadają się politycy, jak bardzo są stanowczy, heteroseksualni… Wchodzi we mnie w ten sam masochistyczny punkt, co uległość wobec żonatego faceta. Im bardziej mnie wykluczają, tym bardziej to ideologiczne upokorzenie mnie nakręca.
I w samym środku tego poukładanego chaosu wydarzył się swego rodzaju “błąd systemu”. Często oglądam porno, w którym facet uprawia seks z kobietą. Lubię myśleć, że to ja jestem nią, absurdalnie oddaną i pragnącą tego, co świat nazywa upokorzeniem, albo nawet przemocą. Pewnego dnia, kiedy oglądałem taki film, mój wzrok i ciało zareagowały zupełnie inaczej. Zwróciłem uwagę na kobietę. To było jak uderzenie prądem. Dostałem twardej jak skała erekcji na sam widok jej ciała. To napięcie nie minęło, zmieniło się w absolutny obłęd. Przez ostatni rok masturbuję się także oglądając filmy, na których dziewczyny się masturbują. Ten obraz obudził we mnie pragnienia, o których nie miałem pojęcia. Kobiety na filmach nagle zaczęły mi się szalenie podobać. Ich zapach, miękkość, biologiczna kobiecość… Zastanawiam się tylko na ile podobają mi się te kobiety naprawdę, a na ile chciałbym być po prostu jedną z nich.
Nigdy nie uprawiałem seksu z kobietą. Zbliżają się moje urodziny i nie chcę już tylko fantazjować. Ja – osoba uwielbiająca być ostro brana przez żonatych facetów w damskich ciuszkach – myślę obsesyjnie tylko o jednym: żeby pójść z kobietą do łóżka.
Ale prawda jest taka, że na równi z pożądaniem, myśl o tym napawa mnie paraliżującym strachem. To skok w absolutną otchłań. Przeraża mnie to, że zderzenie z zupełnie nową, obcą materią mnie zablokuje, że ta dominująca iluzja rozsypie się w drzazgi w zderzeniu z rzeczywistością. I ten właśnie gęsty, chory miks podniecenia i pierwotnego lęku zżera mnie od środka.
Dlatego zastanawiam się, czy na ten urodzinowy wieczór po prostu nie umówić się z prostytutką. Zapłacić za swój pierwszy raz. Upokorzyć się tym, że mogę poczuć kobietę tylko płacąc za to. Odrzeć to z uczuć, uciąć gadki i przejść do fizyczności. Myśl o tym, że to czysta transakcja, że wejdę tam jako facet, który płaci i wymaga, nakręca mnie i paraliżuje strachem.
Kończę, bo jedzie do mnie mój żonaty kumpel, a ja jeszcze muszę poprawić makijaż…
MCS_
Komentarze (0)
brak komentarzy