#435
18 czerwca 2026
Gdy dziś zamykam oczy, widzę ją trochę realnie i trochę jak na jawie. Nie potrafię Wam tego wytłumaczyć, ale myślę, że wiecie, o co chodzi. Taki typ wizji to chyba przywilej lat dziecięcych. Tak czy inaczej, Monika miała to „coś”, co się nie da określić, ale „to” było.
Postanowiłem Monikę zachować tylko dla siebie. Nie mogła wrócić do sterty ojca. Była dla mnie zbyt ważna i cenna. Znalazłem w komórce krótki, dość szeroki w przekroju gumowy wąż. Zwinąłem gazetę w rurkę i włożyłem do węża, zatykając go z obu stron papierem, żeby nie dostały się do jego środka robaki i nie zjadły „mojej Moniki z Kielc” XD. Wąż schowałem w komórce. Był koniec któregoś tam sierpnia. Za chwilę miałem wracać do mamy i dziadków więc powoli zaczynałem żyć nadzieją, że Monikę zobaczę za rok. Nie mogłem jej zabrać ze sobą (choć o tym myślałem), bo było to zbyt ryzykowne przedsięwzięcie. Niestety Moniki już nie zobaczyłem. W tamtym roku szkolnym, który nadszedł, przemieniłem się z chłopca w młodzieńca i zdałem sobie sprawę, że nie mogę już w następny sierpień iść do ojca za to wszystko, co nam zrobił oraz nie zrobił w swoim życiu. I tak to Monika leżała starannie zwinięta w rurkę i zapakowana do gumowego węża o dość szerokim przekroju, schowana w komórce na podwórku u mojego ojca. Zapomniałem o niej na całe lata.
Minęło parę lat od tamtej chwili. Skończyłem podstawówkę i poszedłem do szkoły średniej. Była to druga połowa lat 90-tych. Teraz już wiedziałem, jak funkcjonuje „obsługa dłuta”. I znów przeżyłem to samo co z „Moniką z Kielc”. Kolega pożyczył Magazyn Extasy. Tym razem dokładnie pamiętam, który to był numer: styczeń 1996. I była tam Ona – Jola Diabelska Niewinność. Piękna szatynka, która tak samo jak Monika miała dla mnie „to coś”. Tym razem jednak Joli „nie potraktowałem ulgowo” XD i spędziłem z nią wiele przyjemnych chwil z „ręką w majtkach” XD. Gazetkę grzecznie oddałem koledze i tak jak o Monice zapomniałem na lata o Joli.
Babci już nie ma, ojca też. A ja jakiś czas temu postanowiłem odwiedzić „stare śmieci”, mając nadzieję, że komórka na podwórku nadal stoi, a w niej jest schowany gumowy wąż o dość szerokim przekroju, w którym czeka na mnie Monika. Niestety komórki – tak jak babci i ojca – też już nie ma a tym bardziej mojej lubej. Stojąc i patrząc na tamto miejsce, gdzie była kiedyś „moja” komórka uświadomiłem sobie, że straciłem Monikę bezpowrotnie a tak naprawdę część mojego dość dziwnego dzieciństwa. I poczułem lekką trwogę.
Od paru miesięcy już jako czterdziestokilkulatek myślę o jednej (Monice) i drugiej (Joli). O tym, jak bardzo byłem zauroczony tymi dwiema pięknymi dziewczynami, które jeżeli dziś żyją, to mają pewnie ponad 50 lat. A może tak naprawdę myślę o chwilach, które już nie wrócą i dopadła mnie „nostalgia wieku średniego”. Jedni wspominają swoje życie przez pryzmat imprez rodzinnych, inni przez wspólne rodzinne wakacyjne wyjazdy. A ja odtwarzam tamten czas dzieciństwa i wczesnej młodości mając w myślach dwie dziewczyny z polskich magazynów pornograficznych lat 90-tych, w których się kochałem. A dlaczego tak to możecie przeczytać w pierwszych dwóch akapitach tego wyznania w części 1. Pozdrawiam Czytelników
PS Panowie, jeżeli przeczytaliście powyższe wyznanie i któryś z Was jest w posiadaniu styczniowego numeru Magazynu Extasy z 1996 roku XD i miałby ochotę zeskanować i wrzucić do netu zdjęcia Joli-Diabelskiej Niewinności to będę bardzo zobowiązany. Że tak to ujmę: „Jest to dla mnie ważne” XD. Jak Ją znowu zobaczę, to odzyskam jakąś część swoich wspomnień. A może macie gdzieś też magazyn z „Moniką z Kielc”? (niestety nazwy i roku/miesiąca nie znam). XD
Komentarze (0)
brak komentarzy