W czasach gimnazjum grałem w piłkę ręczną, tek zresztą jak wszyscy w szkole, do której chodziłem. Latem po 1. klasie gimnazjum moja szkoła organizowała wakacyjny obóz dla piłkarek i piłkarzy w Kołobrzegu. Miał jechać tylko rocznik 95, ale jeden chłopak w ostatniej chwili wypadł, więc WF-ista stwierdził, że mimo że byłem rok młodszy, to jako najzdolniejszy przedstawiciel mojego rocznika też z nimi pojadę. Mieliśmy noclegi w jakimś ośrodku kilka km od Kołobrzegu. Nikogo z tej grupy nie znałem, trafiłem więc do pokoju z chłopakiem, który w ogóle nie siedział w naszym pokoju tylko ze swoimi kumplami, więc ja nie miałem z kim tam gadać i co robić. I drugiego czy trzeciego dnia wyszedłem kawałek za ogrodzenie ośrodka. Spostrzegłem wtedy, że nieduże okna, znajdujące się wysoko pod sufitem łazienek, a w zasadzie pryszniców wychodzą właśnie na tę stronę, gdzie się znalazłem, czyli poza teren ośrodka. A tuż przy tych oknach znajduje się lipa, po której można by się wdrapać i podglądać co się dzieje pod prysznicami. Z myciem było tak ustalone, że dziewczyny od nas ze szkoły korzystają od 18 do 20 z pryszniców, a od 20 do 21 chłopaki. Jako że nie miałem tam żadnych kumpli i wszyscy mieli mnie w dupie i nie patrzyli, co ja robię, zacząłem zawsze ok. godziny. 17.30 wymykać się poza teren ośrodka i po kryjomu włazić na rosnącą lipę, skrywać się w koronie liści i podglądać koleżanki ze starszej klasy. Do końca obozu stało się to moim rytuałem. Widok może nie był idealny, bo drzewo było z 10 metrów od okna, ale i tak był na tyle dobry, że miałem okazję bardzo dokładnie poznać ciała wszystkich moich koleżanek ze szkoły. Pod koniec obozu wiedziałem już, że Kaśka ma pieprzyka nad cipką, Patrycja codziennie goli cipkę pod prysznicem, a Aśka ma szramy na tyłku. Oczywiście podglądając je, przez spodnie waliłem konia i każdego dnia po kilka razy spuszczałem się w gacie. Bałem się, że ktoś może w końcu zauważyć, że siedzę na tym drzewie, więc nie pozwalałem sobie zsuwać spodni, waliłem przez materiał prosto w majtki, a potem o 20. ruszałem prosto pod prysznic, żeby nikt nie wyczuł ode mnie zapachu spermy. Jest to moje najpiękniejsze wspomnienie z młodzieńczych czasów.
Komentarze (0)
brak komentarzy