Pod jednym z wyznań obiecałem, że opiszę moje doświadczenie. Pierwotne dotyczyło obciągania, a w komentarzach dyskusja rozwinęła się w stronę niechęci do obciągania fiuta przez kobiety. Gdy byłem mężem, również przeżywałem ten ból, moja żona chyba miała satysfakcję z tego jak raz w roku z łaską w moje urodziny obciągała mi z miną pełną grymasu, a ja chodziłem za nią potulnie i upraszałem się o więcej cały okrągły rok. Często padały stwierdzenia, że jeśli zrobię coś w domu lub kupię, to w nocy będzie lodzik, niestety przychodziła noc i nic. Parę razy również usłyszałem, że jeśli chce loda to mam iść do jakiejś prostytutki, bo tylko takie trudnią się takim zajęciem. A parę razy wręcz błagałem na kolanach o chwilę uniesienia, aby chociaż jeśli nie chce ustami w danej chwili to chociaż rączką... Lód był na urodziny przez parę lat, potem już nawet na urodziny nie było... Seks był mocno podstawowy. Zacząłem zastanawiać się nad sensem związku, a w międzyczasie doszły mnie plotki, że żona na jednym z panieńskich swojej kuzynki odwaliła akcje... I podobno ciągnęła jakiemuś kolesiowi. Przycisnąłem kuzynkę i jej koleżanki i podobno prawda, ale namacalnych dowodów nie mają. Jedynie przechwałki upitej żony a danym czasie. Jakiś czas próbowałem ratować to małżeństwo, bo żona teoretycznie się przyznała, że nie pamięta... I podczas tego okresu nawet staraliśmy się, ale nie wychodziło, grymas podczas seksu pozostał. Raz nawet upokorzyła mnie, gdzie utkwiło mi to w pamięci, jak chciała coś chyba na odczepne zdobić. A mianowicie zalotnie rozochociła mnie, powiedziała, że mam jej pokazać twardego kutasa tu i teraz gdy siedziała przy stole, a ona się nim zajmie. Więc podjarany zacząłem walić, a ona w połowie się rozmyśliła i wręcz wstała od stołu. Spuściłem się na stół.
Potem był rozwód, moja żona z opowieści z okolicznego klubu ostro szalała na weekendowych dyskotekach, poznała kogoś i życzę mu, żeby nie miał tak jak ja.
Ja obecnie jestem szczęśliwym singlem i głównie na swojej ścieżce łóżkowej spotykam właśnie takie rozbrykane rozwódki, którym z mężem się nie układało i seks był raz na ruski rok, a one teraz obecnie zaczęły odkrywać się i okazuje się, że i lodzik i anal i dzikie pozycje czy w domu czy lesie są ok.
Uważam, że seks jest bardzo ważny w związku i jeśli występują u was takie sytuacje, to lepiej odpuścicie, teraz dopiero wiem, że żyje.
Komentarze (1)
Justa · 28 czerwca 2026
Ja mam tak samo, tylko z kobiecej perspektywy. W wieku 21 lat po pół roku związku wpadłam z chłopakiem, potem był ślub i 2. dziecko. Namiętność istniała pomiędzy nami wyłącznie do czasu pierwszej ciąży. Potem seks był raz na miesiąc i to podstawowy bo mój mąż ciągle w pracy (muszę zarobić na dom, muszę zarobić na samochód, muszę zarobić na zajęcia dzieciaków) a ja mam wielkie libido, więc w tajemnicy przed mężem zakupiłam sobie różne zabawki i sama się zaspokajałam. Krótko przed trzydziestką dałam zaprosić się koledze z pracy na kawę. Właśnie mijają 4 lata z nowym partnerem, mieszkamy razem, świetnie się dogadujemy, a co bardzo istotne super zgrywamy się w łóżku (i nie tylko). Tak jak napisałeś: oral, anal, przeróżne pozycje i przeróżne lokalizacje. Jak się ludzie zgrają seksualnie to ta namiętność nie musi wcale wygasnąć po pierwszym okresie zauroczenia.
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?