#446
30 czerwca 2026
Dziś przychodzę do Was z kolejną częścią naszych przygód. :) Chyba w końcu powinnam wymyślić nazwę dla tej serii, haha. Bardzo się cieszę, że moje opowiadania spotykają się z tak ciepłym odbiorem. Z każdym kolejnym tekstem staram się pisać coraz lepiej. :)
Podróż minęła nam wyjątkowo sprawnie. Kiedy przesiadłam się na tylne siedzenie, Paweł w lusterku widział dokładnie to, co chciał zobaczyć, a Tomek czuł dokładnie to, co chciał czuć. :) Ja zresztą również.
Nie będę ukrywać – seks oralny sprawia mi ogromną przyjemność. Lubię w takich chwilach oddać kontrolę, czuć dominację partnera i jego zdecydowaną rękę prowadzącą każdy mój ruch. Właśnie tak było tym razem. Paweł nie tylko obserwował wszystko w lusterku, ale też słyszał to, co działo się na tylnym siedzeniu. :) Radio podczas tej podróży okazało się zupełnie zbędne.
Nie spieszyłam się. Chciałam jak najdłużej delektować się tą chwilą, całując Tomka i stopniowo budując napięcie. Wszystko jednak kiedyś się kończy. W naszym przypadku zakończyło się to tak, że zostałam porządnie nakarmiona i – jak zawsze - grzecznie wszystko połknęłam. :)
W końcu przyszedł czas na zasłużony relaks. Gdy szczęśliwie dotarliśmy na miejsce, naszym oczom ukazała się przepiękna panorama Tatr oraz przytulny domek, który na żywo prezentował się jeszcze lepiej niż na zdjęciach. Lekko zmęczeni podróżą wyciągnęliśmy bagaże z samochodu i weszliśmy do środka. Czekał tam na nas rozpalony kominek i przygotowane drewno, za co ogromnie dziękujemy właścicielowi. :)
Po krótkim obejściu domku i obejrzeniu wszystkich pomieszczeń usiedliśmy wygodnie z drinkami w dłoniach. W końcu mogliśmy naprawdę odetchnąć i rozpocząć nasz wspólny wypoczynek. :P
Któryś z kolei mililitr Jacka Danielsa poruszył nasze zmysły.
Mąż wpadł na genialny pomysł, by wspólnie wskoczyć do balii, która była tuż obok naszego domku. Jak zaproponował, tak zrobiliśmy, lecz warunkiem wejścia było zrzucenie z siebie wszelkiej odzieży. :) Nikt nie protestował, więc owinęliśmy się w ręczniki i poszliśmy czerpać przyjemność między sobą i bąbelkami. :)
Nie będę kłamać – alkohol lekko uderzył mi do głowy, więc zaczęłam się powoli dobierać do wyraźnie podpitego Pawła. Powiedział mi tylko:
- To co, teraz moja kolej, mamuśka?
Usiadł na podwyższeniu, zarzucając ręcznik na ramiona, bo było chłodno, a ja, wynurzając się z wody niczym syrenka, zaczęłam sprawiać mu przyjemność. :) Z tyłu siedział Tomek, który miał idealny widok na mój wypięty tyłek, znajdujący się w samym centrum jego pola widzenia. Co jakiś czas dostawałam od niego zalotne, delikatne klapsy. :)
Pod wpływem alkoholu pozwalałam sobie na więcej. Po minie Pawła można było stwierdzić, że wszystko robię dokładnie tak, jak tego oczekiwał. W chwili największego uniesienia Tomek zaczął delikatnie pieścić mnie, a mój mąż, widząc to, rzucił, lekko już sepleniąc przez ilość wypitego alkoholu:
- Młody, rozgrzej mamuśkę, bo dziś jest twoja. Mam plan.
Nie protestowałam, nie pytałam. Zaakceptowałam to, co powiedział, bo wiedziałam, że tego chce i że mój Paweł ma dobry pomysł.
Tomek kontynuował, a Paweł chwycił mnie za głowę i przyciągnął bliżej, i zalał mi gardło gęstym strumieniem który, połknęłam.Po wszystkim pogłaskał mnie po głowie i powiedział:
- Dobra mamuśka.
W takim nastroju nakryliśmy się ręcznikami, wyszliśmy z balii i chwiejnym krokiem wróciliśmy do domu.
Paweł podszedł do mnie i półszeptem powiedział:
- Chcę słyszeć z łazienki, jak Cię pierdoli. Rozumiesz?
Pokiwałam głową na znak zgody, pocałowałam go i zapytałam Tomka, czy pomoże mi się umyć. :)
„Młody” nie dał się długo prosić. Już po kilku minutach byliśmy w łazience, zostawiając lekko uchylone drzwi. Tomek dokładnie umył mi plecy, piersi i całe ciało. Przez cały czas czułam na barkach jego oddech i bliskość jego ciała. Jego penis odbijał się o moje pośladki. Byłam rozpalona, ogromnie go pragnąc, jak małolata.
Dlatego w ekstazie spojrzałam mu w oczy, mówiąc:
-Zerżnij mnie jak swoją dziwkę, proszę.
I rzuciłam się na niego…
Jak poprosiłam, tak zrobił. Krzyczałam, byłam głośna, wulgarna, brana jak nastolatka przy ścianie, na ziemi. Skakałam na nim na toalecie. Było mi tak dobrze… A on, mimo tego, że miał na sobie napaloną sukę, pieszczotliwie nazywał mnie „mamuśką”.
Doszłam… Sekundy później wszedł Paweł i tylko się uśmiechał, patrząc na nas. Rzucił:
- Młody, lukrujesz?
Tomek wstał, ja uklękłam i po prostu zwalił swojego kutasa i zalał mi twarz a Paweł zrobił mi pamiątkowe zdjęcie…
Tak zakończył się nasz pierwszy dzień. Rano wybraliśmy się na Termy Chochołowskie, ale to już historia na inny raz. :)
Wasza M. :*
Komentarze (0)
brak komentarzy