#449
11 lipca 2026
Zacznę od tego, że od czasów dzieciństwa nie dogadywałem się zbyt dobrze z moją starszą siostrą. Kiedy się urodziłem, ona miała już 10 lat i bardzo źle zniosła to, że nie jest już jedynaczką, że przestała być oczkiem w głowie rodziców i że musiała dzielić ich uwagę ze mną. Przez pierwsze lata, dopóki nie wyszła za mąż i się nie wyprowadziła, uprzykrzała mi życie, jak tylko mogła, stąd też nie darzyłem jej właściwie żadnymi ciepłymi uczuciami.
Kiedy miałem jakieś 15 lat, odkryłem, że moja siostra ma romans i zdradza swojego męża. Podobnie jak autor wyznania #447 postanowiłem zdobyć na to dowody i udało mi się uwiecznić na zdjęciach jej czułe powitanie z kochankiem na mieście. Następnie wysłałem jej anonimową wiadomość, grożąc jej, że jeśli nie zapłaci mi tysiąca złotych, pokażę to zdjęcie jej mężowi. Musiała się nieźle przestraszyć, albowiem już następnego dnia zostawiła pieniądze we wskazanym przeze mnie miejscu.
Historia mogłaby się na tym zakończyć, gdyby nie fakt, iż podczas jednego z rodzinnych spotkań znowu była dla mnie wredna i upokorzyła mnie na oczach praktycznie całej rodziny. Postanowiłem się na niej zemścić. Zacząłem ją śledzić (w wolnym czasie oczywiście) i ustaliłem, że wcale nie rozstała się ze swoim kochankiem i że wciąż się z nim widuje za plecami swojego męża. Kiedy pod nieobecność mojego szwagra kochanek odwiedził ją w domu, stanąłem za oknem i nagrałem, jak uprawiają seks. Nie wiem, dlaczego nie zaciągnęli zasłon, ale w sumie to był początek epidemii, więc może myśleli, że ludzie będą siedzieć w domach, a nie pałętać im się pod oknami.
Tym razem, w ramach zemsty za moje krzywdy, postanowiłem pognębić siostrę jeszcze bardziej i wysłałem jej anonimowo to nagranie wraz z ultimatum, że jeśli nie chce, by trafiło ono w ręce jej męża, musi spotkać się ze mną i... również ze mną uprawiać seks. Spanikowana próbowała negocjować i oferowała mi pieniądze za milczenie, ale byłem nieugięty. W końcu się zgodziła. Spotkaliśmy się w jakimś pustostanie, ja pod pozorem ochrony przed koronawirusem miałem na twarzy maseczkę, ubrałem też czapkę, kamuflując się do tego stopnia, że mnie nie rozpoznała. Aby uniknąć dekonspiracji, nie wydawałem też z siebie żadnych dźwięków i gestem nakazałem jej, by uklękła i zrobiła mi loda, a następnie odwróciła się tyłem, bym mógł ją przelecieć. Po wszystkim oddałem jej nagranie i każdy poszedł w swoją stronę.
To wydarzenie chyba lekko nią wstrząsnęło, bo zaczęła się zachowywać inaczej wobec ludzi, przestała też być dla mnie taka wredna. Nasze relacje stopniowo zaczęły się poprawiać, i choć pewnie nigdy nie zbudujemy więzi, jaka zazwyczaj występuje między rodzeństwem, myślę, że mamy szanse być przynajmniej dobrymi znajomymi. W miarę jak dorastałem, zaczęło mi też być coraz bardziej głupio, że szantażem zmusiłem ją do seksu, poczucie winy udawało mi się stłumić tylko w takim zakresie, w jakim dotyczyło ono faktu, iż uprawiałem seks z własną siostrą (w myśl zasady, że zakazany owoc smakuje najlepiej, skosztowanie go bardzo mnie podniecało). Bałem się tylko, że siostra odkryje kiedyś, że to ja byłem tym anonimowym szantażystą.
Niedawno jednak wydarzyło się coś, co sprawiło, że zacząłem odczuwać jeszcze większy strach z tego powodu. Moja siostra przeszła bardzo burzliwy rozwód z mężem, spowodowany tym, iż w pewnym momencie nabrał on wątpliwości co do pochodzenia ich dziecka i po wykonaniu badań genetycznych odkrył, że dziecko nie jest jego. Kiedy siostra w prywatnej rozmowie powiedziała mi, że teraz zostanie z dzieckiem sama i że nie będzie miała nawet jak pobierać na nie alimentów, zapytałem jej, dlaczego nie może liczyć na wsparcie jego biologicznego ojca. Z pewnym wstydem zaczęła opowiadać (ogólnikowo oczywiście) o swoim romansie i o szantażyście sprzed lat (nie wiedząc, że to ja nim byłem), wyznając, że o ile jej kochanek jej nie okłamał, to nie może on być ojcem jej dziecka, gdyż miał mieć podwiązane nasieniowody. Tym sposobem, skoro ojcem nie jest ani mąż, ani kochanek, musi nim być ów anonimowy szantażysta.
Modlę się teraz, by się okazało, że kochanek ją okłamywał albo że zabieg podwiązania nasieniowodów okazał się nieskuteczny, bo myśl, że mogę być ojcem własnego siostrzeńca, a już, tym bardziej że fakt ten może kiedyś wyjść na jaw, przeraża mnie jak nic na tym świecie.
Komentarze (0)
brak komentarzy