Część 2 moich przygód z M. Po ostatnim spotkaniu, które opisałem niżej, gdy emocje opadły, zacząłem od nowa przeglądać znany portal. Może to głupie, ale dodałem w opisie, że szukam mobilnego, zdecydowanego Pana, na wiadomo co. Po 3 dniach przebrania i blokowania dość podejrzanych i nierealnych osób napisał ON. Wiadomość raczej z tych konkretnych bez wołania o zdjęcia rozmiaru penisa itd. "żonaty, mobilny, od dość dawna nie uprawia seksu, nie chce żadnych rozmów, pocałunków itd. wsiadam i się zajmuje jego sprzętem. Po przeczytaniu dla mnie coś idealnego. Umówiliśmy się jeszcze tego samego dnia wieczorem, na bocznym parkingu. Cały dzień w pracy to stres emocje i ciągle myślenie jak to będzie. Idąc w umówione miejsce, miałem mega postawiona pałkę, on napisał, że czeka, parking pusty i zaczął go masować. Zobaczyłem biały SUV, wsiadłem i zobaczyłem faceta po 50. Z wąsem, dość szczupłego. Spodnie zsunięte po kolana i lekko uniesiony penis. Uśmiechnął się, powiedział tylko, widząc, że gapie się na penisa, "poczekaj, aż lampka w aucie zgaśnie" dla mnie trwało to wieki. Ale gdy tylko zrobiło się ciemno, poczułem rękę na karku, otworzyłem usta i po chwili mailem go w buzi. Nie miał pełnego wzwodu, więc było mi łatwiej lizać językiem, on dociskał głowę i słyszałem tylko mruczenie. Sam nie wiem, jak długo to trwało, ale złapał mocno za głowę i poczułem, że dochodzi. Po wszystkim wyprostowałem się, on nawet nie patrzył, wycierał go i poprawiał spodnie. Gdy wyszedłem po kilku minutach, dostałem wiadomość, że widzimy się za 2 dni w tym samym miejscu. Byłem okropnie tym podniecony, czułem się jak dziwka, ale pokrętnie bardzo mi się to podobało. Napisałem, że może być troszkę ostrzejszy. Odliczałem godziny do tego spotkania, wstęp bardzo podobny, wsiadłem, złapał za głowę i na niego nabił. Ssałem, lizałem, ale tym razem dość długo to zajmowało. Gdy trochę poluzował rękę, myślałem, że to koniec, ale znad głowy usłyszałem tylko "bierz go, kurwo. Całego". Stałem więc dalej, lizałem główkę, jednocześnie masując mu jajka. Spust był duży, połknąłem, ile dałem radę, wyprostowane się na siedzeniu, czując resztki spermy spływającej z moich warg. Nagle poczułem rękę na moim udzie, przesuwającą się w stronę mojego penisa. Dodam, że wyjąłem go, obciągając i masowałem sobie jednocześnie. Dotknął moich jajek i zapytał, czy chce. Jedynie co byłem w stanie z siebie wydusić to ciche tak. Zaczął masować góra-dół i po chwili strzeliłem na swoje spodnie i brzuch. Było mi bardzo dobrze.... Jak całe podniecenie opadło, poczułem impuls, że muszę się jakoś zrewanżować za to, więc znowu tym razem sam pochyliłem się nad jego penisem. Był w spoczynku. Więc zacząłem lizać jajka, czekając, co powie. Rzucił coś w stylu "to teraz postaw mi go znowu ustami jak prawdziwa dziwka" zacząłem ssać. A im mocniej go wkładałem i słyszałem własny dźwięk dławienia się, tym bardziej mnie to nakręcało. Drugi spust już mniejszy, ale tym razem bardziej objąłem ustami, nic nie pociekło. Wyszedłem z auta, rzucając przez plecy, że czekan na wiadomość. No i tak... To było z dwa lata temu, więc trochę mogłem nie sprecyzować niektórych szczegółów. Chociaż pisząc to, czuję to mrowienie w sobie... Tak jak poprzednio, jeśli chcecie, będzie następna część, mniej obszerna i raczej ostatnia. Będą tam dwa spotkania. Jedno z NIM i ostatnie, z dość niedawna, ale niestety niezbyt udane. Pozdrawiam Was i dzięki, że mogę się wygadać w tak miłej atmosferze:) Marek.
Komentarze (0)
brak komentarzy