#507

Ewa (czwarte)

2 października 2026

Uwielbiam wylegiwać się w wannie. Ciepła, ba, gorąca woda i spokój. Czas dla siebie. Więc siedzę sobie, woda rozgrzewa moje ciało, piana pokrywa całą powierzchnię wanny. Głowę opieram o rant, zamykam oczy i relaksuję się. Ręce same z siebie przesuwają się po ciele. Zatrzymują się na piersiach. I pozostają tam dłuższy czas. Drażnią sutki, tak długo, aż sterczą napięte. Podniecam się tą mimowolną pieszczotą. Nie mam zamiaru przerywać, podoba mi się to, co robię, to jak reaguje moje ciało. Wzdycham. Sięgam ręką pomiędzy uda. Rozchylam na tyle, na ile pozwala szerokość wanny. Czuję pod palcami delikatne płatki cipki. Czuję także tą inną, wyczuwalną jednak, wilgoć. Wilgoć z mojego wnętrza. Wilgoć podniecenia. Palec wsuwam pomiędzy odchylające się chętnie wargi. Przesuwam go wyżej, zatrzymuję na szczycie łechtaczki. Obwodzę dookoła, przesuwam z jednej strony na drugą. Sprawiam sobie przyjemność. Chcąc mieć większy dostęp, opieram nogę o brzeg wanny, nawet opuszczam podudzie poza wannę. Mając teraz lepsze warunki, drugą ręką sięgam od spodu do cipki. Zahaczam palcami wewnątrz, a pierwsza koncentruje się całkowicie na łechtaczce. Jest mi coraz przyjemniej, coraz cieplej, coraz goręcej. Błogo. Teraz już myślę tylko o jednym, chcę mieć orgazm. I robię wszystko, aby go sobie zafundować. I kiedy jestem już tuż tuż, czuję to całym ciałem, słyszę pukanie do drzwi. Serio? Właśnie teraz? Przerywam.
"Proszę".
W drzwiach stoi mąż.
"Mogę?"
"Wchodź. Coś się stało?"
"Nie. Po prostu długo już siedzisz i zacząłem się niepokoić."
"Zupełnie niepotrzebnie."
"No nie wiem. Jakaś rozpalona jesteś."
"Bo robiłam sobie dobrze. Ale nie skończyłam, bo przyszedłeś i jestem... niezaspokojona. I skoro mam cię pod ręką, to wykorzystam sytuację. Rozbieraj się."
To powiedziawszy, wstałam, ukazując mu swoją nagość. Szybko, bardzo szybko, pozbył się ubrania. Stał naprzeciw, erekcją celował we mnie. Wyszłam z wanny, objęliśmy się, namiętnie całując. Usiadł na brzegu wanny. Odwróciłam się do niego plecami i usiadłam na nim. Plecami przylegałam do jego torsu. Dłonie męża spoczęły na moich piersiach, bawił się nimi. Penis sterczał oparty na moim łonie. Palcami przesuwałam po twardym trzonie. A potem chwyciłam, lekko uniosłam i nadziałam się na niego. Przytrzymując moje biodra, pomagał mi poruszać się w odpowiednim dla nas obojga tempie. Potem pochyliłam się bardziej, mocno oparłam dłonie o jego uda i energiczniej zaczęłam poruszać dupką, czując, jak trzon ociera się od wewnątrz, a główka uderza w przednią ścianę. Spełnienie przyszło niespodziewanie szybko. Zarówno moje, jak i jego. Przyjemnie zmęczona i jednocześnie zadowolona wyprostowałam się, ponownie opierając o jego tors. Wewnątrz czułam zanikającą powoli erekcję. Aż opuścił moją cipkę. Płatki zamknęły wejście, pomimo tego nasienie zaczęło skapywać na podłogę.
A szybkie spełnienie i orgazm? Pewnie dlatego, że byłam już wcześniej wystarczająco podniecona, tuż na jego skraju przecież. Z drugiej strony takie przedłużenie podniecenia, chwilowe wyciszenie i ponowne wejście na wcześniej osiągnięty poziom dało mi wiele nowych doświadczeń. Orgazm był jakby spotęgowany, taki trochę inny. Nowe doświadczenie, nowe emocje, nowe przeżycia. Warte powtórzenia w innych, sypialnianych warunkach.

Jak Ci się podobało?

3
1
Podziel się ze znajomymi

Komentarze (1)

alan

alan · 56 minut temu

0
0

Bardzo fajne opowiadanie. Czekam na ciag dalszy. Na pewno placisz duze rachunki za wodę ale warto.

Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?

Inne wyznania:

#506

ejwa cz. 1

To było dość dawno temu. Domówka w klasie maturalnej. Wydarzenia z tamtej nocy oraz z kolejnej imprezy zostaną ze mną do końca życia. Ktoś wpadł na taki głupi pomysł, że pobawimy się w amerykańską grę dla nastolatków pt. „7 min w niebie", która polegała na tym, że gramy w butelkę i kogo się wylosuje, idzie do szafy i nie wiadomo co tam robi z drugą sobą przez pełne 7 min. Na domówce było 30 parę osób, ale ok. 8-10 osób było w jednym pokoju, gdzie wpadliśmy na pomysł tej gry. W grze tej m. in brałem…

2 października 2026

#505

Anonimowe

Tinder to dziwne miejsce... Pewnego dnia poznałem tam miłą dziewczynę. Od razu załapaliśmy dobry kontakt. Pewnej upojnej nocy nasze wiadomości zaczęły się robić gorętsze. Mówiliśmy, co chcielibyśmy spróbować, co nas kręci na przykład spuszczenie się w majtki partnerki i następnie, żeby wyszła w nich na miasto albo nagranie anonimowo pornosa. Sprawy przybrały taki bieg wydarzeń, że doszło do wymiany nudesów, filmików nakręcania się w miejscach publicznych itd. Ostatecznie nigdy nie spotkaliśmy się…

1 października 2026
pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.