#483
31 sierpnia 2026
Mam ochotę na trójkąt, myślę o tym dość często, wyobrażam sobie. Nie miałam nigdy problemu z bliskością, mam chyba dość sporo doświadczeń, ale wszystko w parze. Te myśli pojawiły się chyba już w liceum, ale teraz na studiach "męczy" mnie to tym bardziej i kiedy spróbować jak nie teraz, gdy nie mam jakichś większych zobowiązań?
Nie mam jakiejś konkretnej wizji, ale po prostu intryguje mnie czy skoro uczucie ust i dwóch dłoni na moim ciele jest przyjemne, to czy dwoje ust i cztery dłonie nie są dwa razy przyjemniejsze. Nie sądzę bym chciała ich obu poczuć na raz w sobie, a przynajmniej nie wybiegam tak daleko myślami. Te koncentrują się raczej na etapie pocałunków, pieszczot, języka w ustach, drugiego na karku, dwóch dłoni na piersiach, kolejnych dwóch na pupie...
No i tak fantazjuję, ale co z realizacją? Nie umówię się z jakimiś obcymi kolesiami, bo umarłabym ze strachu, z resztą chyba nie potrafiłabym tak. Nigdy nie miałam skłonności do jakichś szybkim akcji z nieznajomymi. Dobrze mi tylko z osobami które znam, lubię, ufam.
Mam dwóch kumpli, którzy chodzą mi po głowie w tym kontekście. Znamy się 'od lat', zdarza nam się spędzać czas we troje, jakieś rolki, rower, film, wino. Zdarzyły się nawet wakacje we troje, jeszcze pod koniec liceum, ale wszystko tylko i wyłącznie przyjacielsko, koleżeńsko. Owszem były różne żarty, jak to wśród znajomych, również takie o nas we trójkę, ale tylko żarty.
Oni nie są może idealni, ale spełniają wszystkie warunki: wiem, że by się zgodzili, czuje się przy nich bezpiecznie. Tylko... to moi koledzy... czy po takiej akcji będziemy umieli się dalej po prostu przyjaźnić? Ja tak, tak czuję, ale czy oni będą dalej traktowali mnie jak koleżankę... czy będą mnie szanowali, czy będę tą szmatą, która dała dwóm? Nie chcę tracić przyjaźni, chcę by po wszystkim było jak dawniej. Czy wy, którzy doczytaliście aż tu, którzy macie przecież też koleżanki, potrafilibyście potem być po prostu dalej kolegą i myśleć o niej, tak jak dawniej?
Komentarze (1)
Agnessa Novvak · 57 minut temu
W zasadzie sama sobie odpowiedziałaś, @Aleksandro - jeśli wymienieni koledzy są dla Ciebie kolegami (a nawet na tyle bliskimi przyjaciółmi, byś mogła bez obaw porozmawiać z nimi na tak intymne tematy), ale jednocześnie nie łączyły was żadne układy typu "frends with benefits", to zmiana charakteru waszej relacji będzie z założenia wiązała się ze sporym ryzykiem. Oczywiście wszyscy jesteście dorośli i teoretycznie to wasza sprawa, z kim i na jakich zasadach idziecie do łóżka, natomiast po przekroczeniu pewnej granicy zrobienie kroku w tył jest bardzo trudne lub wręcz niemożliwe. I jeżeli okaże się, że jest wam z tym dobrze, to gratuluję, ale co, jeśli nie? Może jeden z nich będzie chciał wejść jeszcze głębiej w relację z Tobą, może obaj, może pojawi się wzajemna zazdrość, długo by wymieniać potencjalne problemy.
I nie mam zamiaru odstawiać tutaj czarnowidztwa, jednak znam podobne przykłady w gronie własnych znajomych. Choćby pierwszą z brzegu kobietę, która prowadziła dość... swobodne życie erotyczne, także w wielokątach. I wszystko opierało się na jasnych zasadach, póki jasno oddzielała znajomych, z którymi była na stopie przyjacielskiej, od takich od okazjonalnych seksów. A jak zaczęła to mieszać, wszystko się rozsypało i ostatecznie ani nie było z tego seksu, ani przyjaźni.
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?