#509
7 października 2026
Po przemyśleniu odezwałem się do tej pary i może rzeczywiście lepiej było mi napisać niż na żywo powiedzieć o swoich odczuciach, mąż przeprosił mnie i zarzekał, że z jego strony żaden dotyk już nie nastąpi. Dostałem też parę pochwał od żony i dalszą chęć spędzania czasu. Spotkaliśmy się ponownie, tym razem w wynajętym mieszkaniu. Gdy dotarłem na miejsce, wszystko było już gotowe, wskoczyłem pod szybki prysznic, a para rozgrzewała się już do tego, co się wydarzy. Tym razem również nie było konkretnego planu, przez wiadomości ustaliliśmy, że mogę mówić, czego akurat chcę, a żonie nie przeszkadza, a wręcz podnieca, że może mnie zadowalać. Dostałem poinstruowany, że mogę się do niej zwracać per "suczko" i wszystko będzie w porządku.
Żona przed naszym zbliżeniem zaproponowała, żeby lekko związać ręce jej mężowi paskiem, aby już na pewno nie zrobił nic głupiego - tak również i on chciał. Gdy już wymieniliśmy się uprzejmościami, przystąpiłem do działania i postanowiłem rzeczywiście spróbować nieco ostrzej. Kazałem „suczce” ustawić się do pozycji pieska i wjechałem w nią jak w ciepłą bułeczkę, złapałem za piersi i jakiś czas posuwałem ją aż do całkowitego odlotu. Podczas tego spotkania zmieniliśmy pozycję, aby znowu zakończyć temat i wrócić do pozycji na pieska. Tym razem wrzuciłem na luz i dopiero przy końcówce przypomniało mi się, aby zerknąć na jej męża. Jakimś sposobem przełożył sobie ręce razem z węzłem z paska przed siebie i walił. Gdy skończyłem, widać było, że jego żona czuje niedosyt, więc nakazałem, aby teraz moja suczka zabawiła się z nim, podeszła i pociągnęła mu. Po jej zachowaniu widać było, że liczyła na więcej, a ja niestety nie dałem rady, a z mężem najwidoczniej nie chciała. Tym razem obyło się bez niezręcznych i niespodziewanych sytuacji, dostałem pieniądze zgodnie z umową i grzecznie opuściłem mieszkanie.
Jesteśmy nadal w stałym kontakcie, ale od tej pory jeszcze się nie widzieliśmy.
Komentarze (0)
brak komentarzy