#510
7 października 2026
Obudziłam się, mąż jeszcze spał. Położyłam na boku i patrzyłam na niego. Leżał na wznak. Spokojny oddech leciutko unosił jego klatkę. Nie był całkowicie przykryty kołdrą, właściwie leżała tylko na jego torsie, resztą zawładnęłam ja.
Popatrzyłam na jego przystojną twarz, powiodłam spojrzeniem po całej sylwetce. I moje oczy zatrzymały się na wysokości bioder. I chyba domyślacie się dlaczego? Poranna erekcja napinała materiał jego spodni. Zawsze fascynowało mnie to zjawisko. Męska siła i moc w czystej postaci.
Sięgnęłam dłonią, dotknęłam. Nie wytrzymałam, odchyliłam spodnie i zobaczyłam go w całej okazałości. Twardy trzon oplotły moje palce. Pociągnęłam ku dołowi, odsłoniłam purpurową główkę. Ruch ręki do góry i główka znika pod tym niewielkim kawałkiem skórki. Zapragnęłam go mieć w sobie. Rozebrałam się, pochyliłam głowę i polizałam, a potem zamknęłam na nim usta. W końcu się obudził.
"Co robisz?"
"Wykorzystuję cię i twoją poranną erekcję".
Uniosłam się, on zdjął do końca spodnie. Usiadłam na jego biodrach, tyłem do niego. Całowanie rano raczej nie należy do najprzyjemniejszych czynności. Chwyciłam kutasa, nakierowałam i nadziałam na niego. Oparłam dłonie o jego uda i zaczęłam ujeżdżać. Trochę to trwało. Pochyliłam się bardziej, wypięłam mocno w jego stronę. Czułam na tyłku dotykające mnie dłonie. Jeździłam po nim aż miło, on też nie leżał biernie. Pomagał mi unosić biodra i pilnował, abym go nie wypuściła. Dociskał i puszczał. Wchodził i wychodził. On dyszał, ja jęczałam. Aż doszliśmy niemal jednocześnie. Zaciskałam mięśnie na trzonie, przeżywając rozkosz orgazmu, a chwilę później on strzelał, raz za razem, zalewając moją cipkę nasieniem. Poleżeliśmy jeszcze przez chwilę.
Niezły początek dnia.
Komentarze (1)
R0bert · 1 godzina temu
Rzeczywiście niezły początek dnia, szczególnie dla faceta, gdy praktycznie po przebudzeniu otrzymuje pobudzenie w postaci nagiej żony i wypiętej, poruszającej się pupy w jego stronę 🙂
Czy na pewno chcesz usunąć ten komentarz?