Pan Twardowski. Strefa wojny (II)

Nazca Nazca

17 marca 2016

hourglass 31 min

Opowiadanie inspirowane legendą o Panu Twardowskim.
Czarnoksiężnik po kilkusetletnim pobycie na Księżycu, znajduje sposób by wrócić na Ziemię. Przypadkiem przejmuje ciało młodej kobiety. Będąc mężczyzną uwięzionym w niewieścim ciele, zmaga się z nową, nieznaną sobie rzeczywistością. Rzuca pracę, zakochuje się w innej kobiecie, zaczyna snuć plany na najbliższą przyszłość...

Po upojnym wieczorze, nastąpił jeszcze upojniejszy poranek. Po przebudzeniu, kochaliśmy się z Andżeliką na łóżku, pod łóżkiem, na stole, a miłosny maraton skończyliśmy w wannie, podczas wspólnej kąpieli. Każde zbliżenie kończyliśmy orgazmem, każdy kolejny był silniejszy od poprzedniego. Nowe doznania przekraczały wszystko to, czego nauczyłem się przez kilkaset lat życia. Aż do tej pory uważałem, iż przywilej miłosnego spełnienia zarezerwowany jest wyłącznie dla mężczyzn. Teraz gdy znalazłem się w kobiecym ciele odkryłem tajemnicę życia. Jako niewiasta mogłem uprawiać seks nieskończoną ilość razy, za każdym podejściem szczytując, chcąc więcej i więcej. Niczym biblijna Ewa zapragnąłem zrywać jabłka z drzewa grzechu raz za razem. I wiedziałem, że nadchodzące dni dostarczą mi wspaniałych przygód.

Z rozmyślań wyrwał mnie głos Andżeliki.
- Maja, jak z tobą skończę - złotowłosa kochanka usadowia mnie na krześle przed lustrem i zaczyna mi nakładać puder na twarz - to cały świat będziesz miała u stóp!
Mój anioł zaczął robić mnie na bóstwo, a ja snuję plany na najbliższą, wspólną przyszłość.
- Andżela, zostaw pracę, marnujesz tam tylko czas - zacząłem wydawać instrukcje - razem go lepiej spożytkujemy... - mrugam znacząco do lustra i kontynuuję swoje wywody - chłopaka kopnij w dupę, on nie jest ciebie wart! Jak chcesz ja się tym zajmę...
- Poradzę sobie - zauważam, że blondyna jest podekscytowana, z trudem utrzymuje panowanie nad sobą - Nigdy nie sądziłam, że mogę być z inną kobietą, że dla niej zmienię całe swoje życie... I to po jednej nocy...Ruda masz w sobie coś takiego...
Spojrzałem na swoje odbicie w lustro i na śliczną Andżelikę, która zaczęła układać moje czerwone włosy w misterny, francuski kok. Jestem teraz w pełni szczęśliwy i zrelaksowany...

Widzisz jak dobrze być kobietą. To era wodnika, teraz my rządzimy światem!
Przypomniał o sobie wewnętrzny głos, będący pozostałością dawnej właścicielki ciała.
- W rzeczy samej - rzekłem na głos, podczas gdy moja kochanka kontynuowała swoje starania.
- Ruda, wiem, że marzysz o tej robocie na Wawelu, ale wątpię byśmy z jednej pensji się utrzymały - blondynka jeszcze nie do końca zdawała sobie sprawę z moich możliwości - wezmę urlop na najbliższe dni, a potem zobaczymy co dalej...
Świat w XXI wieku jest bardziej szalony, niż mogłem przypuszczać podczas setek lat rozważań na Księżycu. Ludzie tutaj mogą brać wolne od pracy, kiedy chcą! Wielkie nieba!
I pracujemy 5 dni w tygodniu, po 8 godzin... no przynajmniej zazwyczaj...
Głos mojego, a właściwie mojej alter ego spowodował u mnie zawroty głowy. To się w głowie nie mieściło! Jak pracując tak mało, można mieć tak wiele? Czyżby tu każdy był arystokratą?
Po chwili dochodzę do siebie.
- Kochanie, zostaw wszystko mnie - mówię do mej lubej - dziś rano dostałam pieniądze od tego frajera, Damiana - pokazuję sms, a na nim kwotę siedmiu tysięcy złotych, będącą całymi oszczędnościami mojego byłego przełożonego - a to tylko początek... Zobaczysz na co jeszcze mnie stać... Ale tylko pod warunkiem, że jesteś ze mną?!
- Majka imponuje mi twoja pewność siebie - Andżela pocałowała moje włosy, które tak kunsztownie ułożyła - jestem z tobą !

Blondyna jeszcze tylko przejechała mi szminką po ustach i byłem już gotowy na podbój świata. Spoglądam jeszcze raz w lustro na całość dzieła Andżeliki i jestem pod wrażeniem, moja kobieca twarz faktycznie wygląda niczym bóstwo. Starannie dobrany makijaż idealnie niweluje wszelkie niedostatki urody, a dodatkowo podkreśla jej zalety. W gustownym żakiecie całość prezentuje się oszałamiająco. Jakbym mógł, to bym przeleciał sam siebie.
Da się zrobić.
Głos alter ego brzmi intrygująco - czekają mnie dziś nowe niespodzianki?

Podekscytowany wstaję z krzesła, pragnąc zaznać jeszcze ulotnej przyjemności z moją dziewczyną. Kładę swoją kruchą, niewieścią dłoń na jej ramieniu, palcami zaczepiając o szyję i ucho. Ma taką delikatną, aksamitną skórę...Patrzę w jej błękitne oczy i pochylam głowę do pocałunku. Andżelika momentalnie uchyla się do tyłu.
- Nie teraz głuptasie! - jakaś ona jest śliczna, myślę sobie... - rozmażesz cały makijaż!
I jaka mądra! Z trudem więc opanowuję ogień, który płonie we mnie i zbieram się do wyjścia. Zakładam najwyższe szpilki i wychodzę z mieszkania. Cel - znaleźć pracę na Wawelu, chciałbym być znów doradcą króla...

Ledwo zamykam drzwi i pojawia się niespodziewany problem. Nowe, wysokie buty wyglądają świetnie, ale... nie da się w nich chodzić. Kiwam się na boki, potykam ze dwa razy na schodach, o mało nie spadając. Schodzę z najwyższym trudem, cały czas trzymając się poręczy. Wreszcie z duszą na ramieniu, udaje mi się dotrzeć z drugiego piętra na sam dół.
Daleko tak nie zajdę, potrzebuję pomocy, wzywam więc swoje alter ego. Podświadomie mogę korzystać z jej doświadczeń pod warunkiem, że mi na to pozwoli.
Ok, ale nie ma nic za darmo, nauczę cię chodzić na wysokich szpilkach, ale potem mi się odwdzięczysz...
- Jak? Ten układ wydaje mi się podejrzany...
Dowiesz się we właściwym momencie...
Nie mam wyboru, zgadzam się i od razu widzę poprawę. Mój umysł zaczyna współgrać z moim ciałem, w efekcie czego ruszam przed siebie w miasto...
Wygląda to coraz lepiej, robię postępy z każdym krokiem. Po chwili idę po linii prostej, stopy stawiam jedna przed drugą, kręcąc przy tym ponętnie pupą. Wprawdzie uwierają mnie nieco stringi, które kazała mi założyć Andżelika, ale jakoś to wytrzymuję. Muszę robić duże wrażenie, bo dostrzegam spojrzenia mężczyzn w swoją stronę.
Patrzą na mnie jak wygłodniałe psy skłonne w każdej chwili zaatakować. Nie dla was to mięso!

A gdyby tak zasmakować faceta...
Alter ego rzuca pomysł, a ja go natychmiast odrzucam. Nie jestem przecież homoseksualistą...Interesują mnie tylko kobiety... A zwłaszcza jedna z nich...
Odpływam myślami ku mojej ponętnej Andżelice i momentalnie robi mi się duszno. Muszę się opanować, biorę więc głęboki oddech i kieruję myśli w inną stronę. Postanawiam zorientować się w bieżącej sytuacji politycznej. Muszę się koniecznie dowiedzieć, jak wyglądają obecne realia w Polsce i na Litwie.
Niestety alter ego tutaj mi nie pomoże, jej wiedza z zakresu historii i polityki jest zatrważająco niezadowalająca. Przejdę się więc na nasz słynny Krakowski Rynek i zasięgnę wiedzy od mieszkańców.

Samo miasto robi na mnie piorunujące wrażenie, wygląda jak wielka metropolia, a jego mieszkańcy wyglądają na bardzo zamożnych. Kraków wspaniale się rozwinął przez te setki lat mojej nieobecności. Każdy kto postawi stopę na tej ziemi i zaciągnie się tym powietrzem, poczuje wyjątkowość tego miasta.
Gdy docieram na rynek, łza pojawia się w mych wymalowanych oczach, rozpoznaję kościół Mariacki i Sukiennice wspaniale odbudowane po pożarze z 1555 roku. Całe miejsce tętni życiem, tak jak wtedy, gdy byłem tu ostatni raz kilkaset lat temu.
Na twarzy wyczuwam lekki wietrzyk i promienie słońca, przystaję w miejscu i rozkoszuję się utęsknionym widokiem. Przez moment jest cudownie...
- Przepraszam, mógłbym ci jakoś pomóc - zaczepia mnie jakiś impertynent. Jest stosunkowo młody, gładko ogolony i głupkowato się uśmiecha.
Już ja dobrze znam ten uśmieszek! Młodzieńcy z takim wyrazem twarzy, pozbawiają cnotliwe panienki ich dziewiczych wianków.
- Nie jesteśmy na ty... - rzucam uwagę i uciekam wzrokiem od niego, jakby nie był godzien mojej uwagi.
- Więc się poznajmy. Jestem Mateusz - facet sprawia wrażenie namolnego, przez chwilę zastanawiam się, czy użyć swoich magicznych zdolności i zmienić go w ryczącego osła. To byłoby interesujące... już zaczynam kreślić palcami magiczne wzory, już krzywię usta, by wypowiedzieć odpowiednią formułkę, gdy nagle przerywa mi mój wewnętrzny głos.

Nie! może się przydać jako źródło informacji.
Nie podoba mi się wrzeszczące alter ego, ale pomysł jej jest logiczny.
- Jestem Maja, potrzebuję informacji z historii i trochę z bieżącej polityki - stawiam sprawę jasno.
- To się świetnie składa, studiuję historię - młodzieniec jest wyraźnie zadowolony z siebie - pozwól za zaproszę cię do kawiarni.
Zgadzam się i razem idziemy do pobliskiej kawiarenki. Miejsce robi na mnie spore wrażenie, luksusem i jakością wyposażenia. Stoliki i krzesła są starannie wykonane, ściany ślicznie zrobione na kolor jasnej zieleni i ozdobione urokliwymi fotografiami. Całe pomieszczenie wypełnia przyjemny zapach, z pewnością nie jest to jedna z tych stęchłych mordowni, jakie znam ze swoich czasów.

To tylko zwykła kawiarnia.
Wewnętrzny głos jest innego zdania. Cóż, nie będę się spierać...
- Dobra Mateusz, powiedz mi proszę kto teraz panuje w Polsce? - zaczynam rozmowę chwilę po tym, jak tylko przysiedliśmy się do stolika. Stringi nieprzyjemnie wbijają się w moją rzyć i zaczynam nerwowo kręcić na krześle pupą. Kto wymyślił tak niepraktyczną rzecz?

Chłopak zaczyna tymczasem opowiadać niestworzone historie. Mówi, że królów nie ma w Polsce od przeszło dwu lat, że rządzi prezydent z premierem, że Litwini już dawno odeszli, że jesteśmy w jakieś Unii Europejskiej, że w ostatniej wojnie dostaliśmy mocno w dupę pierw od Niemców, a potem od Moskali.
Błyskawicznie podnosi mi się ciśnienie.
Na koniec mówi, że Kraków już nie jest stolicą, tylko Warszawa!
Tego dla mnie już za wiele.
- Ta wiejska dziura na Mazowszu? - wykrzykuję, wylewając przy tym kawę na stół.
- Też ich nie lubię - zapewnia Mateusz, a mnie robi się niedobrze.

Jestem wzburzony. Na dodatek alter ego napaliło się na chłopaka i wpływa na moje ciało, wywołując mrowienie w okolicy podbrzusza. Mimowolnie robi mi się mokro między udami, przez głowę przewijają się setki sprzecznych myśli. Tracę panowanie nad sobą.
- Dosyć! - wykrzykuję i wybiegam do ubikacji.
Zamykam się w kabinie i próbuję spowolnić oddech, muszę ochłonąć.
Przelećmy go, to nam ulży. Obiecałeś, że mi się odwdzięczysz ...
Wewnętrzny głos staje się naprzykrzający. Na dodatek wydaje mi się, że źródło jego znajduje się w mojej waginie. To czyste wariactwo.
- Nie, mówiłem że nie jestem gejem - oznajmiam i mam wrażenie, że odchodzę od zmysłów.
Zobaczysz jak ci się polepszy... Wystarczy, że dopuścisz do siebie dużego, ciepłego kutasa ... Poczujesz się jak prawdziwa kobieta...
- Mówiłem ci głupia cipo, że jestem facetem! - Krzyczę siedząc na sedesie.
Słyszę faceta w kabinie obok jak mówi :
- Laluniu, jak chcesz to sprawdzę czyż facet czy kobieta...- Najwyraźniej jeszcze pomyliłem toalety męską z damską.
- Zamknij się, bo zmienię cię w mrówkę - krzyczę do niego drżącym głosem. Czuję się osaczony. Unia, Warszawa, gadająca wagina, facet obok, muszę coś z tym zrobić bo oszaleję.

Ulżyj sobie i mnie. Potrzebujesz wyciora, który przetka tę histeryzującą dziurę na dole!
Wewnętrzny głos jest coraz silniejszy, a ja czuję się coraz słabszy. Nie jestem wstanie się opierać i przegrywam z kretesem. Zsuwam spódniczkę w dół, a moja dłoń mimowolnie wędruje ku wzgórkowi bogini Wenus. Już pierwszy dotyk powoduje uczucie błogiej przyjemności i relaksu. idąc jego śladem, niemal kładę się na muszli, nogi rozkraczam szeroko, unosząc je przy tym i zapierając o drzwi. Zaczynam robić sobie dobrze. Idąc za głosem mojej alter ego, wykonuję pomiary trójkącika, przechodzę kolejno do turlania kuleczki i łuskania orzeszka. Dalej jest czochranie bobra, obielanie brzoskwinki, a gdy dochodzę do spotkania z Krystyną, zaznaję pełnego spełnienia.
Całe napięcie w cudowny sposób znika. Histeria ustępuje, a ja czuję się uzdrowiony na duszy i ciele.

Rozejm?
Na szczęście wewnętrzny głos też odczuł ulgę.
- Rozejm, ale od dziś nazywam cię Waginą - oznajmiam swojej alter ego.
Wolę Maja albo chociaż pipi...

- A więc jednak kobieta! Cieszę się, że to uzgodniłaś...- Gość z kabiny obok nie daje za wygraną. Najwyraźniej słyszał mój monolog...
Ignoruję go jednak, dzięki samogwałtowi odzyskałem spokój ducha i pełną kontrolę nad tym niewieścim ciałem, mogę działać dalej.
Do toalety tymczasem wpada Mateusz i patrzy na mnie ze zdziwieniem, podczas gdy ja wychodzę z kabiny.
- Maja, dlaczego jesteś w męskiej ubikacji? - pyta skonsternowany.
- Wybacz Mati, ale śpieszę się - oznajmiam podczas mycia rąk i na odchodne rzucam - dzięki za wszystko.
Chłopak stoi jak skamieniały, nie wiedząc jak się zachować.
Zamykając drzwi, słyszę jeszcze jak facet z drugiej kabiny mówi do Mateusza :
- Spóźniłeś się stary, niunia świetnie poradziła sobie bez ciebie...

Oczywiście nie zważam na to, mam wolną wolę i żadnych graniczeń, mogę robić co chcę i gdzie chcę. Nawet mogę sobie dogadzać publicznie. To stado baranów na uwięzi, pewnych rzeczy nigdy nie zrozumie, mają po prostu na to zbyt ograniczone móżdżki. Dlatego też podział na panów i pospólstwo, jest jedynym sprawiedliwym porządkiem na świecie.

Idę teraz prosto na Wawel, dokonuję korekty w planach. Skoro nie ma króla, a prezydent Polski mieszka w Warszawie, to ja biorę Zamek Królewski. Po kilkunastu minutach jestem na miejscu. Wawel sporo się zmienił na przestrzeni kilku wieków, ale nadal pozostaje pełnym majestatu sercem miasta. Podchodzę do okienka, gdzie siedzi kobieta w średnim wieku, nieco przy kości i mówię :
- Jestem Twardowski, pan Twardowski - palcami czynię magiczne zaklęcia - chciałbym apartament na Zamku Królewskim!
- Dziecino, każdy by chciał - baba jest przygłucha, albo przygłupia, sam nie jestem pewien - wstęp kosztuje...
Wystarczy. Pochylam się ku niej i falistym ruchem swoich rzęs wywieram na nią przemożny wpływ.
- Oczywiście, znajdziemy odpowiednie pomieszczenie dla osoby z pani pozycją. Proszę za mną.
Tak już lepiej, udaję się razem z kobieciną wprost do gabinetu dyrektora Zamku.

- Pani Krysiu, mówiłem że jestem zajęty... - facet z siwymi włosami siedzi za biurkiem i najwyraźniej od rana nic nie miał do roboty - proszę przyjść kiedyś indziej...na przykład za tydzień?!
Postanawiam od razu przejść do rzeczy, jak na mężczyznę przystało. Bezceremonialnie przepycham się przez drzwi i kieruję się w stronę faceta.
- A pani czego tutaj szuka? Mówiłem już, że jestem... - gość powtarza jedno i to samo, jak katarynka.
Przerywam mu więc i swoim dziewczęcym tonem głosu, grzecznie mówię...
- Dzień dobry, pragnę przejąć władzę nad Zamkiem - przybliżam się do biurka dyrektora, by mógł lepiej przyjrzeć się moim oczom - najlepiej od chwili obecnej.
- Obecnie ja piastuję stanowisko dyrektora - mężczyzna przez moment jeszcze opierał się mojemu urokowi - i żadna siksa tego nie zmieni! Prędzej wyrośnie mi kaktus na dłoni, niż oddam Zamek w nie-rząd jakieś małej kurewce! - Krzyczy w najwyższym oburzeniu.
Da się zrobić. Wypowiadam magiczne zaklęcie i wyrasta mu dorodny kaktus na prawej dłoni. Sprawę uważam teraz za załatwioną.
Gość w konsternacji patrzy na roślinę zakwitłą po zewnętrznej stronie ręki. Nastaje chwila ciszy, następnie ulega mojej sugestii...
- Gdybym jednak ustąpił to znalazło, by się dla mnie jakieś zajęcie?
Przez chwilę czuję podziw dla niego. Twardy jest, dla obrony stołka broni się przed moim urokiem i nawet kaktus całkiem nie złamał jego woli. Postanawiam docenić jego hart ducha.
- Dla osoby z twoimi umiejętnościami i z twoją fizjonomią - poczułem się w swoim żywiole - to mogę zaoferować tylko stanowisko czyściciela gnoju.
Krysia zarechotała głośno, a dyrektor ze szczęścia aż zaklaskał. Lubię uszczęśliwiać ludzi, nawet jeżeli na to nie zasługują. Po prostu taki już jestem.
- Wyśmienicie - facet był szczerze podekscytowany myślą o nowej pracy- przygotuję stosowne papiery i może panienka zaczynać zarządzać naszą dumą.

Dziękuję byłemu dyrektorowi uprzejmie i razem z Krysią udajemy się na przegląd moich nowych włości. Zamek nawet po tylu latach, prezentuje się imponująco. Trochę irytują mnie ludzie kręcący się po nim, więc od razu zarządzam, by pospólstwu zakazać wstępu. W przypływie fantazji kazałem jeszcze przygotować tabliczkę, że złamanie tego nakazu grozi utratą głowy.
Po załatwieniu tej pilnej sprawy, mogę zająć się drugą istotną kwestią - znalezieniem odpowiedniej sypialni dla mnie i Andżeliki. Krysia w całej swojej uprzejmości zaprezentowała mi kilka opcji a ja wybieram sypialnię króla Zygmunta III Wazy.
Tak, tego samego nikczemnika, który dla zguby kraju przeniósł stolicę do Warszawy. Uśmiecham się w duchu na myśl o harcach jakie będę uprawiać na jego łożu, w jego sypialni. Mam nadzieję, że duch kutafona gdzieś tu jest i będzie świadkiem moich urągających moralności czynów!

Wyciągam z torebki smartfona i dzwonię do mojej Andżeliki, chwaląc się sukcesem.
- Ruda, zostałaś dyrektorką? Otrzymałaś apartament królewski? - Andżela nie wierzyła moim słowom
- Do wieczora wszystko przygotuję i każę posłać ludzi po ciebie - zapewniam - kochanie będziemy dziś figlować pod majestatycznym okiem królów Rzeczpospolitej!
- Czy ty sobie, ze mnie nie żartujesz? - Blondyna nadal pozostawała sceptyczna - tobie tylko jedno w głowie...
- Szykuj się mała na gorącą noc- postanawiam zignorować jej obawy - sama dobrze wiesz, jak podniecasz mnie!
Zakończyliśmy rozmowę, a ja uznaję, że powinienem się zrelaksować na królewskim łożu.

Dobrze sobie radzisz
Pipi przypomniała o sobie i co rzadko jej się zdarza, pochwaliła mnie.
Miałem teraz chwilę spokoju i mogłem dokonać podsumowania swojego pobytu na Ziemi.
Początkowy wstrząs spowodowany przejęciem kobiecego ciała zniwelowałem wprost nieziemskim seksem, zacząłem lubić swoje nowe oblicze. We współczesnym świecie kobieta ma takie same, a może i większe prawa od mężczyzn. To irracjonalne, ale tak jest naprawdę. W żaden sposób mnie to nie ogranicza. Irytują mnie pewne elementy damskiej garderoby, składające się z niewygodnych stringów, staników i tych okropnych butów na wysokich obcasach. Chwilowo jednak będę musiał zaakceptować te niedogodności.
W ciągu dwóch dni osiągnąłem spore sukcesy, współcześni ludzie wydają się być podatni na magię i mogę naginać ich wolę do własnych potrzeb. Właśnie dokonałem zajazdu na Wawelski Zamek Królewski. Bez ani jednego wystrzału z broni!
Moja przyszłość wygląda nader obiecująco. Oby tylko święta Inkwizycja i Diabeł z piekieł się o mnie nie dowiedzieli...
Gorzej sprawy przedstawiały się w Rzeczpospolitej. Unia z Litwą została rozwiązana, monarchia zlikwidowana, nic więc dziwnego, że kraj popadł w kryzys. Zacząłem obmyślać plan odrodzenia ukochanej ojczyzny.
A gdyby tak przywrócić Koronę ... Potrzebny byłby odpowiedni kandydat... Albo odpowiednia kandydatka, kobiety we władzach są teraz w modzie...
W mojej głowie zaczęła kłębić się pewna myśl... A gdybym ja...

Już miałem wyartykułować myśli, gdy nagłe pukanie do drzwi wyrwało mnie z krainy marzeń wprost do rzeczywistości. A ta wiele nie odbiegała od moich marzeń. Pani Krysia stała w drzwiach z pewną uroczą,młodą damą. Niewiastę cechowała filigranowa sylwetka, długie czarne włosy i lekko skośne oczy, zdradzające zapewnię jej tatarskie pochodzenie.
- Czcigodna Maju, oto panna Sandra Kobayashi, reporterka telewizji RTL 7 - Krysia bardzo wczuła się w swoją nową rolę lokaja - Bardzo pragnie przeprowadzić wywiad z nową dyrektorką Zamku...
Zakręciło mi się w głowie, a w środku zapłonął Ten ogień, zgodziłem się na wszystko i kazałem pani Krysi zostawić nas samych. Niestety dziewczyna, była z jakimś wysokim facetem, niosącym kamerę. Gość ustawił sprzęt i dał sygnał Sandrze do przeprowadzenia wywiadu.
- Rozmawiam z panią Mają Twardowską - dziennikarka uśmiechnęła się zalotnie do mnie, a może tylko mi się wydaje? - jak to się stało, że tak młoda osoba została dyrektorem Zamku...
Jest napalona na nas. Nie zepsuj tego !
Głos Waginy dobiegający z mojego wnętrza brzmi zachęcająco.
- Uznałam, że na Zamku potrzebne są zmiany - Nigdy nie występowałem w telewizji i odczuwam tremę. Na dodatek stojąca obok Sandra, rozkojarzyła mnie swoim seksapilem- Poprosiłam więc dyrektora, by dla dobra sprawy ustąpił ze stanowiska. Zgodził się natychmiast, a ja w swojej wspaniałomyślności zaproponowałam mu też nową posadę, czyściciela gnoju.

Dziennikarka razem z kamerzystą zachichotali głośno.
- Wytniemy to - Oznajmił mężczyzna i mogliśmy kontynuować wywiad.
- Krążą plotki - Sandra przeszła do ofensywy - że zabroniła pani wstępu na Zamek, cytuję "pospólstwu". Cóż ma znaczyć ten absurdalny zakaz?

Wywiad zaczyna mnie męczyć, nigdy nie lubiłem tłumaczyć oczywistych rzeczy. Proponuję zrobienie krótkiej przerwy. Dziennikarka chętnie się zgodziła.
- Robisz oszałamiającą karierę, mała - Sandra ugryzła się w wargę, czy ona ze mną flirtuje?
Oczaruj ją! Uwiedź! Zdobądź niezbadany teren!
Wagina jest coraz bardziej nachalna, postanawiam więc działać. Staję naprzeciwko czarnowłosej, wyczuwając subtelny aromat jej rajskich perfum. Chwytam ją za rękę i zbliżam się tak blisko, że nasze piersi niemal ocierają się o siebie.
- Jesteś już moja - czaruję, filuternie kręcąc rzęsami - pragnę...
... Nie dokańczam nawet zaklęcia,gdy Sandra błyskawicznie wpija się w moje usta. Smakuje kawą.
- Ty chyba oszalałaś! - kamerzysta krzyczy, wyraźnie zdegustowany zachowaniem koleżanki - co ty do chuja robisz?
- Daj nam piętnaście minut! - dziennikarka nie traci pewności siebie - I wynoś się!

Fajny jest... niech dołączy do nas... albo przynajmniej popatrzy...
To może być nawet interesujące...przychylam się prośbie Waginy i magicznym sposobem rozkazuję mężczyźnie zostać i nas obserwować. Posłuchał bez głosu sprzeciwu.
Sandrę to jeszcze bardziej napala, z całej siły popycha mnie na królewskie łoże i nim zdążyłem się zorientować w jej zamiarach, już leży na mnie całując i wędrując ręką pod spódniczkę.
Nie jestem przyzwyczajony do takich przedsiębiorczych kobiet, dlatego też w całkowitym zaskoczeniu oddaję się jej pieszczotom. Paluszki dziewczyny szybciutko zawijają materiał moich stringów, uwalniając sobie drogę do mojego intymnego klejnotu. Już pierwszy kontakt jej palców z moją kobiecością doprowadza mnie na skraj rozkoszy. Uciekam od jej ust, by móc w pełni skupić się na doznawanych przyjemnościach i głośno krzycząc zaczynam odbierać wzrastającą falę ekstazy. Sandra naciska dwoma palcami moją łechtaczkę, a ja w zamian otrzymuję ujście rozkoszy w potężnym orgazmie. Obejmuję rękami i nogami dziewczynę czekając na końcowe spazmy spełnienia. Gdy te dobiegają końca, uwalniam Sandrę z objęć i bezwładnie opadam na łoże. Świat wiruje mi w głowie.

Nagle do komnaty wpada zaniepokojona krzykami i jękami Krysia, pytając czy wszystko w porządku. Gdy tylko zobaczyła mnie z Sandrą na łóżku, odwróciła w zawstydzeniu wzrok i wyszła bez słowa. Będę musiał ją jeszcze przeszkolić...
Spoglądam na kamerzystę i ten także wygląda niepewnie. Stoi i gapi się jak ćmok, podczas gdy na jego spodniach ukazuje się niewielka wypukłość.
- Majkel, dobrze się bawisz? - dziennikarka ma kurwiki w oczach.
- Wyśmienicie! - zapewnił ją pozostający pod siłą magicznego uroku mężczyzna.
- To odpal kamerę i kręć - oznajmia Sandra głosem nieznoszącym sprzeciwu - zawsze chciałam mieć własną seks taśmę.

Co tak leżysz! Bierz się do dzieła! Nasza kolej!
Leżę półprzytomny, a Wagina zaczyna wydawać mi komendy. Spoglądam na moje sponiewierane łono i oznajmiam jej głośno, by wzięła na wstrzymanie.
- Rozmawiasz z własną cipą? - Sandra nie wyglądała na zaskoczoną - też tak czasem robię... nazywam ją Psiutą...

Kamerzysta odpala sprzęt, a dziennikarka zaczyna kołysać biodrami w rytm niesłyszalnej muzyki. Zamyka oczy i tańczy dla mnie, zrzucając kolejne elementy ubrań i odkrywając przede mną swoje najskrytsze tajemnice. Zdejmuje koszulę, a moim oczom ukazują się liczne rysunki pokrywające jej ciało.
Na plecach widnieje wielka, naga anielica z pięknymi skrzydłami. Tuż pod szyją dostrzegam tatuaż w kształcie ważki. Robi się gorąco...
Sandra odwraca się ukazując głowę lwicy, tuż nad swoją skromną, lewą piersią. Zerka dyskretnie na mnie i widzi zachwyt w moich oczach. Kontynuuje przedstawienie pozbawiając się spódniczki. Na prawym udzie błyszczy czerwona róża, jakby zapowiedź tego, co można znaleźć tuż obok...
Nigdy nie widziałem niczego podobnego, a najlepsze dopiero przede mną. Czarnulka zostaje w samych koronkowych majtkach, które teraz zręcznie zaczyna zdejmować. Pierw odwraca się dla lepszego efektu tyłem do mnie, prezentując swoje zgrabne pośladki, a zaraz potem ukazuje swoją perłę w potrójnej koronie. Na starannie wydepilowanej esencji jej kobiecości świecą trzy niewielkie kółeczka. Podskakuję z niedowierzania i przybliżam twarz do jej łona. Nie mam teraz wątpliwości, dziewczyna ozdobiła swój najcenniejszy atrybut trzema,okrągłymi kolczykami, dwa wbijały się w wargi sromowe niewiasty, a trzeci uświetniał jej łechtaczkę. Razem tworzyły magiczny trójkąt. Wspaniałość tego miejsca dopełnia wilgoć Sandry, która sprawia wrażenie jakby całość połyskiwała.

Nie było mi więcej trzeba, zapłonąłem najgorętszym pożądaniem...Zaczynam pośpiesznie się rozbierać, pragnąc okryć się nagością przy tej niezwykłej kobiecie.

Uważaj, ona chyba jest z Yakuzy...widziałam kiedyś taki program, w którym członkowie japońskiej mafii ozdabiali swoje ciała...
Nie chcę słuchać dalej tych bredni swojej alter ego. Już wcześniej zorientowałem się, że Wagina do najbystrzejszych nie należy...
Pozbywam się więc tych zbędnych myśli, prezentując przed nową kochanką swe nagie ciało. Rozpuszczam rude, długie włosy w nieładzie, czuję sztywniejące sutki i nawilżające się łono. Jestem gotowy. Rzucam się wprost ku cipce Sandry, pragnąc zbadać jej osobliwości.
Dziennikarka stoi przede mną, podczas gdy ja na kolanach zaczynam pieścić jej najczulsze miejsca. Zauważam jeszcze napis War Zone, wytatuowany tuż nad jej muszelką i czuję jak dziewczyna przyciska moją głowę do swojej Psiuty. Języczkiem zataczam kręgi pomiędzy jej wyjątkowym trójkącikiem, na przemian liżąc i gryząc jej kolczyki. Dziewczyna zaczyna głośno dyszeć, podczas gdy ja skupiam całą swoją uwagę na jej czarodziejskim guziczku. Zasysając go raz, za razem doprowadzam wkrótce Sandrę do ekstazy. Dziewczyna odbiera należną przyjemność i uścisk jej dłoni na mojej głowie słabnie. Mogę teraz odetchnąć od tego fiołkowego zapachu.
Upadam na podłogę, przelatując wzrokiem po całej komnacie, dostrzegam surowe spojrzenia królów i książąt Rzeczpospolitej. Gapią się na mnie z obrazów, którymi obłożona jest cała sypialnia.
- Wybaczcie mi! - krzyczę, czując że szargam powagę tego miejsca - nie jestem godna!
- Oczywiście, że jesteś maleńka... - Dziennikarka jest nienasycona, uświadamiam sobie, że przejęła nade mną władzę - Majkel masz to nagrane?
- To będzie arcydzieło! - mężczyzna wydaje się podekscytowany - będziesz miała miliony wyświetleń na pink tube!

Drzwi skrzypnęły i moim oczom ukazuje się włochata głowa pani Krysi, wystająca za framugi.
- Wszystko w porządku szacowna Maju? - kobiecina najwyraźniej jest nieco wścibska - słyszałam jakieś jęki...
- To tylko orgazm pani Krysiu - uśmiecham się najlepiej jak potrafię - może pani wrócić do swoich obowiązków...
Krysia próbuje jeszcze coś wydukać, ale przerywa jej Sandra.
- Spierdalaj starucho! - widać, że w jej żyłach płynie gorąca, tatarska krew. Pani Krysia znika za drzwiami, a dziennikarka zwraca się do mnie:
- Wracaj na łóżko - rozkazuje mi głosem nieznoszącym sprzeciwu. Pochylam głowę, potulnie wdrapując się na królewskie łoże. Ze ściany gapi się na mnie z portretu Zygmunt III Waza.
To za Kraków! pomyślałem i biorę się w garść. Postanawiam rzucić kochance wyzwanie. Przyjmuję bojową postawę lwicy i wzrokiem rzucam Sandrze wyzwanie.
Zaakceptowała warunki gry. Oczy jej zalśniły i błyskawicznie rzuciła się na łoże tuż obok mnie. Drapieżność jej spojrzenia idealnie uzupełnia się z egzotyczną urodą dziewczyny. Po chwili napięcia i wpatrywania wyzywająco w oczy, rzucamy się na siebie z dziką zaciętością. Zaczynamy walczyć, szarpię Sandrę próbując zmusić ją do uległości, gdy ta jednym,sprawnym chwytem przerzuca mnie przez ramię i przyciska do łóżka. Zostaję pokonany.
Leżę na plecach, a czarnowłosa piękność siada na mnie, ograniczając możliwość ruchów. Łapie mnie za nadgarstki, całkiem ubezwłasnowolniając moje ciało. Gdybym tylko był facetem... To bym jej pokazał...A tak to, pozostaje mi zaniechać wszelkiego oporu i przyjmować rozkoszną karę.
Dziewczyna celuje swoją Psiutą w moją waginę, po czym przyciska swój skarb do mojego. Zaczyna wiercić niecierpliwie biodrami, szukając czegoś ... Jest przyjemnie, bardzo przyjemnie...
Wreszcie odnajduje to czego szuka, zahaczając swoją zakolczykowaną łechtaczką o mój guziczek. Mając to czego chciała, Sandra zaczyna ujeżdżać mnie niczym facet.
To zupełnie nowe doznanie dla mnie, pozostając całkowicie biernym w łóżku, poznaję siebie od nowa. Moje niewieście ciało pogrąża się tymczasem w rozkoszy.

Sandra nie zaprzestaje swoich zabiegów, nawet gdy rozlega się dźwięk dzwonka telefonu Majkela. Kamerzysta odbiera i rozpoczyna nietypową rozmowę...
- Dzień dobry szefie - głos mężczyzny jest spokojny, jak gdyby nic się nie stało- tak jesteśmy u tej nowej dyrektorki Zamku...
- Nie, wywiadu jeszcze nie mamy ...- kamerzysta rozmawia, a jednocześnie ze skupieniem operuje kamerą, nagrywając nasze pościelowe zmagania - Sandra postanowiła się popieprzyć z tą rudą laską... To znaczy, z tą nową dyrektorką...
- Normalnie, miała chcicę i zebrała się za nią - ton głosu Majkela zmienia się , zdradzając jego ekscytację - szefie, ależ ona ma ciało! Zobaczysz wszystko na nagraniu!
Dziennikarka tymczasem w uniesieniu zaczyna przyspieszać ruchy swoimi biodrami, szukając obopólnego spełnienia. Zupełnie nie zważa na rozmowę kamerzysty z przełożonym.
- Przecież nie film przyrodniczy, jasne że kręcimy pornosa - Majkel zaśmiał się szyderczo - jestem tu z nimi i wszystko rejestruję... to będzie hit szefie!
- Dziękuję za telefon szefie, kończę rozmowę ponieważ muszę zrobić nowe ujęcie tych lasek - Majkel ponownie spoważniał i niczym Spielberg przemieścił kamerę, tak by filmowała nas z tyłu - Przykro mi, że zostałem zawieszony... Do usłyszenia!

Sandra tymczasem dokonuje finałowego przejazdu po moje cipce, wywołując tym samym nową falę orgazmu. Chwilę później sama pogrąża się w ekstazie, a nasze zjednoczone ciała przenikają przyjemne skurcze. Uciekam wzrokiem w przestrzeń komnaty. Odnajduję portret statecznej matrony, która surowym wzrokiem wpatruje się we mnie.
Czyżby szacowna małżonka króla Zygmunta III? Przez chwilę przeszywa mnie chłodne uczucie wstydu.
Nie oceniaj nas
Pipi zwraca się ni to do mnie, ni do matrony z obrazu. Jestem wdzięczny za to wsparcie. W tym kobiecym ciele przeżywam nieustanne huśtawki nastrojów.
Wycieńczona Sandra upada na mnie i razem dochodzimy do siebie po tej nieprzyzwoitej zabawie.

Zostałem poskromiony przez kochankę. Przez chwilę czuję się jak ...prawdziwa kobieta. Obejmuję dziennikarkę, a moje myśli uciekają ku Andżelice. Obiecałem,że nigdy jej nie zdradzę... A tymczasem już po kilku godzinach urządzam sobie istną orgię zmysłów. Życie jest dziwne. Wiem jednak, że ją kocham i razem przezwyciężymy wszelkie trudności. Będę musiał coś wymyślić tak by jej nie zranić, ale jednocześnie by zaakceptowała nowy stan rzeczy. Wiem, że jest osobą bardzo wrażliwą i muszę postępować delikatnie.
Sięgam po smartfona i wybieram jej numer. Po chwili słyszę jej głos.
- Kochanie, przyjeżdżaj jak najszybciej - głos mi drży, a serce skacze do gardła - Zostałam podstępnie uwiedziona! To Sandra Kobayashi popchnęła mnie do tego pogardy godnego czynu! Potrzebuję twojego wsparcia! Ale czy nadal mnie kochasz, taką zbrukaną i zawilgoconą? Tak?! Czekam na ciebie... Wawel, Zamek Królewski...

Poszło łatwiej, niż mogliśmy się spodziewać.
Głos Waginy utwierdza mnie w słuszności postępowania. Moje ciało, znów przeszywa nowa fala ciepła. A ja udaję się do krainy marzeń, gdzie zażywam niebiańskich przyjemności w orgiach z udziałem moich pań.
Dodaj do ulubionych
9,252
Podziel się ze znajomymi
9.65/10

Jak Ci się podobało?

Średnia: 9.65/10 (23 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Z tej serii

Komentarze (7)

paty_128

paty_128 · 21 marca 2016+0

Milion błędów ale opowiadanie super. Za błędy 9/10

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Nazca

Nazca · 21 marca 2016+0

Jestem zdruzgotany. Myślałem, że byłem bezbłędny!

Jeżeli możesz, to te najbardziej rzucające się w oczy wypisz. Byłbym wdzięcznysmile

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Indragor

Indragor · 21 marca 2016+0

Uśmiałem się grin , fajne! (9 pkt).

Skoro tak domagasz się wytknięcia... hm... grubszych nieścisłości, to proszę:

Brakuje wielu przecinków przed „że”, np. Ruda, wiem że marzysz o tej robocie
…a tu niepotrzebny: Teraz, gdy znalazłem się w kobiecym ciele
… i tu: Wolę Maja, albo chociaż pipi
A tu przed „ale” brakuje: Nowe, wysokie buty wyglądają świetnie ale...
...tu jest, ale trzeba przesunąć o jedną pozycję w lewo: rzekłem na głos podczas, gdy moja kochanka kontynuowała
i tu też: przed „nawet”, a nie po: Sandra nie zaprzestaje swoich zabiegów nawet, gdy rozlega się dźwięk dzwonka telefonu
Tu jest przecinek, ale nie ma spacji przed trzecim „że” i „dwu lat”? – Mówi, że królów nie ma w Polsce od przeszło dwu lat, że rządzi prezydent z premierem,że Litwini
Tu też jest, ale trzeba zamienić ze spacją: Krysia próbuje jeszcze coś wydukać ,ale przerywa jej Sandra.

Patrzą jak wygłodniałe psy na mnie, skłonne w każdej chwili zaatakować.

Hm. Wygłodniałe psy na Twardowskim? Może:
Patrzą jak wygłodniałe psy, na mnie, skłonne w każdej chwili zaatakować.
albo
Patrzą na mnie jak wygłodniałe psy skłonne w każdej chwili zaatakować.

Zamek nawet po tylu latach, prezentuje się imponująco.

Po co przecinek?

Wytniemy to – Oznajmij mężczyzna

oznajmił

Krysia zarechotała głośno, a dyrektor ze szczęścia klasnął w dłonie.

W jaki sposób klasnął skoro miał na dłoni dorodnego kaktusa?

odrazu – powinno być od razu (w 2. miejscach).
Poprostu – Po prostu.

Kilka zdań zaczyna się od „ale”, brrr...

Na koniec:
Samo miasto robi na mnie piorunujące wrażenie, sprawia wrażenie wielkiej metropolii,


Używasz łączników (dywizów) jako myślnika (pauzy). Piszesz w taki sposób:

- Jedziemy do Bielska-Białej? - zapytała.
a powinno być:
– Jedziemy do Bielska-Białej? – zapytała.

http://goo.gl/rfi6jL

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
paty_128

paty_128 · 21 marca 2016+0

Obiecałem,że ją nigdy nie zdradzę...
ją? a może "jej"?
Będę musiał coś wymyślić,tak by ją nie zranić
to samo
Moje ciało, znów przeszywa nowa fala ciepła.
usuń przecinek. Wiele przecinków jest niepotrzebne

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
GreatLover

GreatLover · 21 marca 2016+0

"Wiele przecinków jest niepotrzebne"

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Nazca

Nazca · 21 marca 2016+0

Zawsze lubiłem czytać, ale nie cierpiałem gramatyki w szkole.
No i takie są tego konsekwencje... Muszę się dokształcić...

Indragor,paty dziękuję za poprawki.

W jaki sposób klasnął skoro miał na dłoni dorodnego kaktusa?

Kaktus wyrósł na zewnętrznej stronie dłoni, a klaszcze się wewnętrzną. Więc mógłby klaskać nawet z kaktusem, przynajmniej ja to tak widzę. Trochę jednak pozmieniałem opisy o kaktusie, by brzmiały dokładniej.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?
Wisielec

Wisielec · 23 marca 2016+0

A mnie tam się podobało. 10/10.

Czy napewno chcesz usunąć ten komentarz?

lub

Inne popularne opowiadania Nazca: