Do wypracowania pozostałyby szczegóły, takie jak:
- po jakim czasie nieaktywności następuje degradacja.
- ile opowiadań z Poczekalni i w jakim przedziale czasowym trzeba zrecenzować, aby wrócić do CLA.
- Czy i w jaki sposób Autor będzie informowany o utracie za jakiś czas statusu w CLA (mail?)
Patrząc na to, co się dzieje (nie od dziś i nie od wczoraj):
1. Rok. Dla jednych dużo, dla innych mało, ale przynajmniej będzie to jakaś jasna granica dla "Przedwiecznych Członków". I naprawdę nikomu honoru przez to nie ubędzie.
2. Dwa? Trzy? Pięć? To jest do dyskusji, ale na też w ciągu roku.
3. Mail. Nawet ja czasami nie zauważę prywatnej wiadomości, jak jestem przez parę dni jedynie na wersji mobilnej i muszę wejść do menu, żeby zobaczyć, czy ktoś do mnie napisał.
Przy czym ponownie zastanawia mnie jedno - jaka jest tak naprawdę różnica pomiędzy autorem z prawem automatycznej publikacji a CLA w przypadku, w którym tegoż autora i tak interesuje tylko jego własne twórczość? Otóż żadna, a wręcz status CLA narzucałby dodatkowe obowiązki, z których niewywiązanie się i tak nic by nie zmieniało, bo taki autor wciąż miałby promocję na stronę główną. A jakieś tam recenzje, głosowania, komentarze? A kogo to obchodzi?
Dlatego myślę głośno nad tym, by status Jaśnie Oświeconego Członka oferował coś więcej niż tylko możliwość głosowania, bo to dla wielu autorów nie jest żaden przywilej, a raczej powód do wypominania "a czemu żeś nie głosował". Może warto się zastanowić nad tym, by przejść na system w rodzaju:
- musisz dostać po dwa głosy, żeby wypromować trzy pierwsze teksty na główną,
- po trzech tekstach wciąż musisz otrzymać jeden głos,
- dopiero status CLA będzie się wiązał z automatyczną promocją, a jednocześnie by go utrzymać, trzeba będzie oddać ileś-tam głosów / napisać ileś-tam komentarzy (sensownych, a nie "zimne piwko, gorąca picka, lokal 10/10").
A tym, którzy uważają, że to degradacja - no i co z tego? Naprawdę nie sądzę, by konieczność otrzymania tego jednego symbolicznego głosu komukolwiek ubliżała. Przecież równie dobrze może go oddać
@Marc,
@JustINe czy nawet wasza ulubiona
@AgnyzaJejMać na etapie moderacji i tak naprawdę dla jakościowych twórców nic się nie zmieni, bo ich opowiadania ich tak od razu znajdą się na stronie głównej. Za to może wreszcie otrzeźwi tych wspomnianych leśnych dziadków, którzy dorobili się statusu CLA w czasach, gdy wymagania były mniejsze, a dziś raczą nas tekstami, które w przypadku początkujących autorów miałyby problem z wyjściem z poczekalni. O tym, że np.
@WyrobnikNormy już w tym momencie ma prawo do publikacji na głównej z automatu, nie wspomnę - i nie jest to mój personalny atak czy krytyka tego konkretnego autora imiennie, ale raczej pokazanie, jak łatwo można osiągnąć tutaj pewien status, którego później już nikt nie zabierze.
PS
@Aria,
@Tejot - oczywiście macie pełne prawo nie robić nic, niemniej byłoby nam miło (jako pokątnym dziadersom), byście skorzystali z praw, które od niedawna posiadacie, i pomogli nam w promowaniu nowych autorów. Przecież sami niedawno byliście nowi i raczej nie dopadł was jeszcze syndrom "zapomniał wół, jak wróbelkiem był", a przynajmniej taką mam nadzieję. Przy czym rzeczonych dziadersów także przywołuję do tablicy:
@CichyPisarz,
@Diabełwgłowie,
@FalangaJONS,
@historyczka,
@koko,
@Krystyna,
@MikeEcho,
@Pokątnieuściski,
@Paty128,
@PióroAteny,
@Ravenheart,
@Slaanesh,
@valkan - widzimy, że wciąż z nami jesteście i także bylibyśmy wdzięczni za pomoc. Nie zmuszamy. Prosimy.
PPS
@AlexFenriss - ja to wiem i tłumaczę innym nie od dziś, ale najwyraźniej wciąż niektórzy uważają, że rzuciłaś na mnie jakieś czary-mary i odwalam za Ciebie całą robotę. Otóż nie. Po prostu napisałaś dobry tekst (co jest dla mnie pewnym zaskoczeniem, bo ani nie przepadam za długimi cyklami, ani takie klimaty nie są moim, nomen omen, klimatem) i dobrze mi się z Tobą współpracuje za kulisami. Czego zdecydowanie nie mogę - i nad czym ubolewam - powiedzieć o wielu dużo bardziej doświadczonych twórcach, piszących ciągle o tym samym, w taki sam sposób i jednocześnie nietolerujących krytyki pod swoim adresem. Zresztą to samo dotyczyło naszej byłej raskalkowej koleżanki, która ujęła mnie swoimi pomysłami, stylem i zaangażowaniem, a jeszcze przed nią np.
@MeridyNiewalecznej, o której zresztą już pewnie nikt nawet nie pamięta. Tylko tym razem nie pozwolę nikomu tego spier... zepsuć.